WAŻNE! Osoby, które mają problem z zalogowaniem się na forum prosimy o usunięcie cookies/ciasteczek i ponowienie próby logowania.
Ciasteczka można usunąć za pomocą przycisku "Usuń ciasteczka witryny" w stopce forum.

Survivor One World - podsumujmy

Sorek
3rd voted out
Posty: 20
Rejestracja: 04 mar 2014, 00:00
Kontakt:

Post autor: Sorek » 04 mar 2014, 22:52

Nie podobała mi się jego gra.W pierwszych odcinkach strasznie irytował,jego sposób bycia bardzo denerwujący.To machanie rączkami itd Wszyscy budowali schronienie nawet statysta Lief pomagał ile mógł a ten nie. Jego sposób bycia wynikał z jego orientacji.

Nie mam nic do gejów,uważam że to choroba psychiczna ale każdy żyje jak mu pasuje.Jesteś gejem to sobie być ale gdzieś tam u siebie w domu a nie swoją obecnością obrzydzaj ukochany program.

Awatar użytkownika
tombak90
sole survivor
Posty: 2471
Rejestracja: 12 mar 2011, 00:00
Lokalizacja: Stargard/Poznań
Pochwalił: 4 razy
Pochwalono: 36 razy
Kontakt:

Post autor: tombak90 » 05 mar 2014, 00:27

Sorek pisze:To machanie rączkami itd Wszyscy budowali schronienie nawet statysta Lief pomagał ile mógł a ten nie. Jego sposób bycia wynikał z jego orientacji.
Z najczystszej ciekawości. Znasz już takie nazwiska, jak Richard Hatch, Ami Cusack czy Todd Herzog?
"Ni mom hektaraaa, ni mooom hektara... ale się o hektar będę bardzo starał!"

Awatar użytkownika
Kobra
sole survivor
Posty: 1335
Rejestracja: 17 sie 2011, 00:00
Pochwalił: 4 razy
Pochwalono: 7 razy
Kontakt:

Post autor: Kobra » 05 mar 2014, 00:48

Jego sposób bycia wynikał z jego orientacji.
Stereotyp.

Tak samo jak postaci ciągle wkurzonych czarnoskórych kobiet i płaczące babki po 40-stce.
Jakby nie patrzeć Survivor to kopalnia stereotypów.

frasiek
runner up
Posty: 950
Rejestracja: 27 gru 2010, 00:00
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 7 razy
Kontakt:

Post autor: frasiek » 05 mar 2014, 09:49

Sorek pisze: Nie mam nic do gejów,uważam że to choroba psychiczna ale każdy żyje jak mu pasuje.Jesteś gejem to sobie być ale gdzieś tam u siebie w domu a nie swoją obecnością obrzydzaj ukochany program.
Skoro nie masz nic do gejów to czemu ich obecność obrzydza Ci program?

Awatar użytkownika
Bartosh
4th jury member
Posty: 350
Rejestracja: 07 lut 2012, 00:00
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 1 raz
Kontakt:

Post autor: Bartosh » 07 maja 2014, 11:03

Sorek pisze:Nie mam nic do gejów,uważam że to choroba psychiczna ale każdy żyje jak mu pasuje.Jesteś gejem to sobie być ale gdzieś tam u siebie w domu a nie swoją obecnością obrzydzaj ukochany program.
Homoseksualizm to nie jest choroba, jak bojdaże ująłeś.
Ale homofobia już tak. :wink:

Pozdrawiam.

NightWing
7th voted out
Posty: 119
Rejestracja: 09 maja 2013, 00:00
Lokalizacja: W....
Kontakt:

Post autor: NightWing » 07 maja 2014, 15:40

Sorek pisze:Nie podobała mi się jego gra.W pierwszych odcinkach strasznie irytował,jego sposób bycia bardzo denerwujący.To machanie rączkami itd Wszyscy budowali schronienie nawet statysta Lief pomagał ile mógł a ten nie. Jego sposób bycia wynikał z jego orientacji.

Nie mam nic do gejów,uważam że to choroba psychiczna ale każdy żyje jak mu pasuje.Jesteś gejem to sobie być ale gdzieś tam u siebie w domu a nie swoją obecnością obrzydzaj ukochany program.
Ja jakoś nie macham rączkami :) Poza tym nie wiedziałem, że jestem chory psychicznie...dziękuje, że mi to napisałeś. Muszę w takim razie zapisać się na terapie i postarać się nie być gejem (ironia).
Pozdrawiam.

A sezon bardzo fajny, jeden z lepszych. Colton to porażka oczywiście, ale Kim to najlepsza zwyciężczyni jak dla mnie w historii tego programu :)

Awatar użytkownika
Fenistil
6th voted out
Posty: 94
Rejestracja: 22 sie 2017, 21:27
Lokalizacja: Kraków
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 2 razy
Kontakt:

Survivor One World - podsumujmy

Post autor: Fenistil » 27 cze 2018, 18:22

One World widziałem już jakiś czas temu, ale ostatnio miałem małą przerwę od Survivora i dopiero teraz nabrałem motywacji, żeby coś o tym sezonie napisać. Był całkiem spoko - przede wszystkim czuć tu świeżość pod tym względem, że brak tu powracających graczy (w otoczeniu sezonów 22-23, 25-27 z ogromnym ich nagromadzeniem). Co prawda kolejny podział na płcie oraz motyw z jedną plażą nie były specjalnie ekscytujące, ale i tak był to miły powrót do normalności. Do tego w pełni zasłużona i jedyna właściwa zwyciężczyni liczy się tu na kolejny plus. Trochę gorzej, że sporo z tych osób zdążyłem już zapomnieć.

Wśród kobiet Kim zdecydowanie dominowała zarówno fizycznie, jak też strategicznie, a do tego jeszcze miała w posiadaniu HII. Bardzo się dziwię, że żadna z koleżanek nie próbowała jej zdjąć, bo przez to jej końcowe zwycięstwo było oczywiste. Banda Kim w składzie Chelsea, Sabrina, Kat, Alicia sama od siebie nie pokazała praktycznie nic poza ślepym podążaniem za swoją przywódczynią. Jeszcze Alicię zapamiętałem z tej czwórki jako przyzwoicie ogarniętą i pewnie jakaś strategia jej z tyłu głowy siedziała, ale już np. taka Chelsea to porażka.

Do tego była jeszcze Christina, której nikt nie lubił i która w dziwnych okolicznościach gdzieś tam się plątała przez cały sezon poza jakimkolwiek sojuszem i nie robiła nic a nic, żeby poprawić swoją sytuację. :D Pozostałych pań z początku sezonu za bardzo nie pamiętam, może poza Kourtney i jej bardzo niefortunną kontuzją nadgarstka w pierwszych minutach. :(

A faceci to już w ogóle tragedia. Czterech mięśniaków formuje sobie jawnie sojusz i liczy na to, że ktoś z pozostałych dołączy na piątego zamiast uformować przeciwny sojusz większościowy. No brawo! A pozostali też nie byli lepsi. Najlepszym dowodem jest oddanie immunitetu kobietom i wywalenie Billa, bo ten się Coltonowi nie podoba. Wyczytałem, że miało to jakiś związek z wyrzuceniem coltonowego HII do morza, ale mimo wszystko to dość kuriozalne. Nie mogłem patrzeć na to jak bardzo Colton jest zadufany w sobie i jak chamsko znęca się psychicznie nad innymi. A mimo to wszyscy z jakiegoś powodu go słuchali i jestem zmuszony przyznać, że był tam jedynym w miarę ogarniętym facetem. Jonas był jego posłusznym bezmyślnym sługusem i jeszcze się z tego cieszył. Troyzan dość sensownie kombinował pod kątem strategii, ale jego przesadna arogancja wyraźnie stała mu na przeszkodzie. Leif i Tarzan od początku do końca byli bardzo niestabilni w swoich głosach i swojej przynależności. Ten drugi jednak pod koniec zyskał sobie sporo mojej sympatii. Nie dość, że razem z żoną pokazał się z wyjątkowo ciepłej strony jako człowiek, to jeszcze (celowo lub nie) psychicznie zaczął coraz bardziej odpływać (koszulka Kat xD ), co realnie mogło mu zapewnić miejsce w finale jako "ten świrnięty dziadek, na którego nikt nie zagłosuje". ;)

Awatar użytkownika
Saw
1st jury member
Posty: 185
Rejestracja: 15 wrz 2017, 12:41
Pochwalił: 2 razy
Pochwalono: 2 razy
Kontakt:

Survivor One World - podsumujmy

Post autor: Saw » 11 sty 2019, 19:53

Sezon był naprawdę świetny. Będzie jednym z moich ulubionych i na pewno zawsze będę miło do niego wracał wspomnieniami. Podział na plamiona kobiet i mężczyzn jakoś nigdy mi się szczególnie nie podobał. Ale teraz się ucieszyłem, bo wiedziałem że w takim wypadku edytorzy będą musieli dać równy edit zarówno mężczyzną jak i kobietą. A z tym był duży problem w poprzednich sezonach i zazwyczaj kobiety były strasznie pomijane. W tym sezonie ogólnie podobało mi się prowadzenie historii i to że prawie wszyscy coś wnosili. Można było się utożsamiać z tymi ludźmi. Zaskoczyło mnie że tak dużo było o życiu w obozie, ale dla mnie to tylko plusy. Wiadomo że strategia najważniejsza, ale miło zobaczyć takie akcje jak z łapaniem kur czy świni. Podobało mi się jak na przykładzie kobiet pokazano jak trudno jest przetrwać na wyspie. W ostatnich sezonach wyglądało to na sielankę, a w rzeczywistości uczestnicy mają naprawdę trudno.
Główny twist sezonu całkiem niezły. Myślałem że bardziej namiesza, ale mimo wszystko ciekawie oglądało się życie na jednej wyspie obu plemion. Chociaż dziwne że tak szybko z niego zrezygnowali i po przemieszaniu ich rozdzielili.

Kourtney - ale mi jej szkoda było. Ledwo co się zaczęła gra, a ona już kontuzjowana. Wyglądała na słodziaka i aż chciało się jej kibicować. Mam duże zastrzeżenia co do tego pierwszego IC. Produkcja powinna przewidzieć że będzie niebezpiecznie i komuś może się coś stać.
Nina - nie potrafiła się odnaleźć w plemieniu wśród młodych dziewczyn. Próbowała trochę namieszać, ale ostatecznie kiepsko jej to wyszło. Skierowała tylko na siebie cel i łatwo poległa.
Matt - niby coś tam próbował grać. No ale założenie sojuszu czwórki w dziewięcioosobowym plemieniu było słabym pomysłem. Gdyby ten sojusz nie był taki oczywisty to jeszcze jakoś by uszło, ale wszyscy wiedzieli jak wygląda rozkład sił. Tym piątym miał być Colton, ale nic dziwnego że nie chciał z nimi grać. Nie miałby tam nic do powiedzenia i robiłby za zwykły numerek. Ogólnie Matt nie wydawał się zbyt sympatyczny. To raczej typ osoby, która uważa się za nie wiadomo kogo.
Bill - polubiłem go i byłem za nim w tej kłótni z Colton'em. Naprawdę pokazał wtedy klasę. Chciał porozmawiać i wszystko wyjaśnić, ale oczywiście Colton pokazał jakim jest idiotą. Dziwię się że Bill bardziej nie powalczył o przetrwanie po rozpadzie sojuszu młodych mężczyzn. Mógł bardziej spróbować nastawić innych przeciwko Colton'owi.
Monica - raczej sympatyczna, ale jakoś jej los był mi obojętny. Po przemieszaniu naiwnie wierzyła w sojusz kobiet z Coltonem i nieźle się na tym przejechała. Doceniam jej miłość do rodziny, bo widać że jest w tym bardzo szczera.
Colton - największa porażka sezonu. O ile na początku wydawał się nawet sympatyczny i śmieszyło mnie to że olewał facetów i cały czas łaził na pogaduszki do kobiet. Ale później jego zachowanie było coraz bardziej żałosne. To jak się zachowywał w stosunku do Bill'ego czy przede wszystkim Christiny było straszne. Oni mu nic nie zrobili, a on traktował ich jak śmieci. Oj coś mi się zdaje że Colton tak ma przez całe życie i teraz chciał się dowartościować. Chciał w końcu być po drugiej stronie i samemu kogoś gnębić. Swoim zachowaniem osiągnął dno. Jego choroba to było coś najlepszego w tym sezonie. Wcześniej mówił Christinie że ma zrezygnować lub wskoczyć do ognia, a później spotkała go kara za te słowa. Zazwyczaj żal mi graczy co odchodzą przez medicala, ale jego ani trochę mi ni szkoda. Dla fana to chyba najgorszy sposób na opuszczenie gry. Choć ja osobiście wolałbym żeby został boleśnie zblidsidowany. Jego pewność siebie w grze był duża i najbardziej mnie dobijało że wszyscy faceci tak się go słuchali. No kurde, faceci naprawdę byli słabi w tym sezonie skoro za swoje guru mieli głupiutkiego homoseksualistę. Nikt nie potrafił mu się przeciwstawić i pozwolili by rozdawał karty. Już w ogóle niedorzeczne było to że ten idiota zarządził sobie że oddadzą wygrany immunitet kobietom i to tylko dlatego że nienawidził Bill'ego i chciał się go pozbyć. Reszta facetów oczywiście poszła na to, no bo przecież jaśnie pan Colton to wymyślił. Ogólnie prowadził całkiem dobrą grę, ale jako człowieka go nienawidzę i trafia na moją czarną listę. Chyba postawiłbym go tam na pierwszym miejscu razem z Shambo :x
Jonas - myślałem że więcej pokaże w tym sezonie, bo na początku się nieźle zapowiadał. Ale później zaczął tylko wszystkim przytakiwać i bał się wykonać jakiegoś ruchu. Zdecydowanie przespał moment po połączeniu i za późno zabrał się za strategię. Też nie do końca rozumiem po co broniąc się celował w Michaela.
Michael - niczym szczególnym się nie wyróżnił. Był postrzegany jako silny w zadaniach i przy pierwszej lepszej okazji laski się go pozbyły. Naiwnie wierzył że ma mocną pozycję w sojuszu, choć od początku było wiadomo że robi tam za zwykły numerek. Raz pokazał się z dobrej strony, gdzie po eliminacji Matta próbowała zasiać zamęt w plemieniu. I nawet mu to wyszło, bo tym samym ściągnął z siebie cel i pokazał że dominujący sojusz nie jest wcale taki mocny.
Jay - nawet go polubiłem, ale końcówkę zrypał porządnie. Z dobrej strony pokazał się wtedy, gdy sojusz młodych facetów zaczął się rozpadać. Odnalazł się w tej całej sytuacji i mądrze dołączył do przeciwnego sojuszu. Po przemieszaniu stworzył z kobietami i Troyzanem bardzo mocny sojusz. Wydawało się że jest dobrze ustawiony, ale jak się później okazało nie trzeba było tak bardzo ufać Kim. Za dużo informacji jej sprzedał, a ona wykorzystała to przeciwko niemu. W ogóle nie raz dziwne było jego zachowanie. Najpierw mówi że nie ufa kobietom, a już za chwile leci im mówić o HII Troyzana. Jak dla mnie to on był mocny w gębie i mądrze mówił ogrze, ale jak przyszło co do czego to popełniał spore błedy.
Leif - nie pozwolono nam go poznać. Szczerze to nie wiem co o nim myśleć. Grać nie umiał, relacji jakiś bliskich z innymi też nie nawiązał. Jedynie pochwalić go można za to że pomimo niskiego wzrostu ładnie sobie radził w zadaniach. Dziwię sie ze bardziej nie pokazano nam jego historii, no bo jednak to był pierwszy karzeł w survivor. Zostanie chyba zapamiętany tylko z tego spania w skrzyni :D
Troyzan - graczem był całkiem dobrym. Ja za nim zbytnio nie przepadałem, a pod koniec to już mi mocno zaczął działać na nerwy. Miał wielki ból dupy o to że dziewczyny go wykiwały. Sam się wpakował w bagno naiwnie im wierząc. A jak się zorientował co się świeci, to było już za późno. Myślałem że ostro powalczy o przetrwanie, ale nie sądziłem że zacznie zachowywać się jak idiota. Można zrozumieć że był zły, ale po co te aroganckie gadki że to jego wyspa i on tu rządzi. Z każdym korkiem coraz bardziej alienował się od grupy. Nic dziwnego że dziewczyny tak bardzo chciały się go pozbyć. W tamtym momencie należało zachować spokój i poszukać pęknięć w sojuszu kobiet, a nie palić za sobą wszystkich mostów.
Kat - uwielbiam tą dziewczynę. Już dawno nie było w Survivor tak pozytywnej osoby. Może nie należała do mądrych osób, ale to miało swój urok. Jej niektóre teksty rozwalały na łopatki. W grze nie wykazała się niczym szczególnym. Złapała się do dobrego sojuszu i to chyba tyle. Ale czasem nie głupio gadała i wyglądało na to że ogarnia grę. Bardzo podobało mi się przedstawienie jej historii w tym sezonie. Najpierw poznaliśmy ją jako niedojrzałą i zwariowaną dziewczynę, a w finale nagle taka przemiana. Naprawdę czapki z głów za jej przemowę. Byłem przekonany że będzie wściekła na finalistki, a ona pokazała wielką klasę.
Tarzan - największe zaskoczenie tego sezonu. Od początku sprawiał wrażenie świrniętego. Chociaż tak patrząc na jego zawód można było mieć wiele wątpliwości. Skoro jest lekarzem to coś w tej głowie musi mieć, a on tymczasem zachowywał się jak jakiś buszmen. Zapominanie imion współplemieńców czy ta akcja z brudnymi majtkami były naprawdę dziwne. Ale później zaczynałem dostrzegać że on wcale taki głupi nie jest. Niezauważenie zaczął wchodzić w układy z kobietami, co pozwoliło mu zajść najdalej z facetów. Mógłby dojść jeszcze dalej, gdyby nie naiwność Alicii. Najbardziej zszokował mnie podczas wizyty żony. Nie sądziłem że z niego tak wspaniały człowiek. Przeważnie wizyty bliskich mnie nie porywają, ale tu naprawdę się wzruszyłem. Jego relacja z żoną był wspaniała. Widać że darzyli się wielkim uczuciem. Naprawdę jestem zaskoczony że Tarzan okazał się tak sympatycznym staruszkiem.
Alicia - nie lubiłem jej. Przegięła sobie u mnie ostro tym jak razem z Coltonem dokuczała Christinie. Choć nie powiem jej relacja z Christiną była najbardziej intrygująca w całym sezonie. Byłem pewien że obie nie darzą się sympatią. Ale po połączeniu cały czas głosowały razem i jak je pokazywano to miałem wrażenie że są dobrymi koleżankami. Alicia wypracowała sobie naprawdę dobrą pozycję w grze. W pewnym momencie jej szanse na finał były bardzo wysokie. Jednak nie rozumiem po co wyeliminowała z gry Kat i przede wszystkim lojalnego Tarzana. To był jej gwóźdź do trumny. Jest kolejną uczestniczką idealnie zmanipulowaną przez Kim. Była przekonana że kontroluje gre i może sobie wywalić kogo chce. Zapomniała o tym że eliminując swoich sojuszników sama sobie przekreśla drogę do finału.
Christina - ja tam ją lubiłem, choć graczem była bardzo słabym. Jedyne dobre co zrobiła w grze, to że załapała się do dobrego sojuszu. Nadal nie mogę zrozumieć czemu się poddała w F4. Była wymarzonym kandydatem do zabrania do finału i miała sporo argumentów po swojej stronie by przekonać pozostałe dziewczyny. Myślę że ona była zbyt dobra i miła na tą grę. Widać że nie chciała nikogo skrzywdzić, ani urazić. Nawet po tym jak Colton ją obrażał, ona była wstanie się nim opiekować. Niesamowite ciepło od niej biło. Ja tam będę ją dobrze wspominał. Może nie jako gracza, ale bardzo sympatycznego człowieka.
Chelsea - bardzo ją polubiłem od samego początku, bo była taką swojską dziewczyną. Była częścią bardzo mocnego sojuszu i odgrywała w nim jakąś rolę. Nazwałbym ją prawą ręką Kim. Trzymała się jej mocno i była w pełni oddana. Nigdy nie miała jednak kontroli nad grą i równie dobrze mogła odpaść przed samym finałem. Zbytnio polegała na Kim i nie zdawała sobie sprawy że ona ma układy z innymi i łatwo może ją wykopać. Troszkę za bardzo czasem była emocjonalna. To na pewno utrudniało jej grę . Na FTC nie wypadła najlepiej, ale choć jeden głos powinna otrzymać.
Sabrina - bardzo sympatyczna dziewczyna. W grze była bardzo rozsądna i nie pozwoliła sobą manipulować. Cały czas czuwała nad tym co się dzieje. Prowadziła bardzo dobrą grę socjalną i miła dobre gadane. To mógł być klucz do zwycięstwa, ale nie w finale z Kim. Dziwię się jej że to właśnie z nią przez całą grę chciała iść do finału. Pewnie liczyła że jury będzie bitter. Pochwalę ją za liderowanie w plemieniu kobiet. Nikomu niczego nie narzucała i potrafiła wysłuchać.
Kim - całkowicie zdominowała grę w tym sezonie. Jest w pełni zasłużonym zwycięzcą. Jestem pod wielkim wrażeniem jak łatwo jej przychodziło manipulowanie ludźmi. Ale było to spowodowane bardzo dobrym socjalem. Miała coś w sobie czym łatwo zjednywała sobie ludzi. Po połączeniu ustawiła się na świetnej pozycji. Miała sojusz nowego Salani, ale mogła też wrócić do sojuszu kobiet. No i wybrała drugą opcje. Jak się później okazało była to świetna decyzja. W piękny sposób ograła naiwnych facetów, a najboleśniej przekonał się o tym Jay. W F5 według mnie podjęła słuszną decyzję. Można powiedzieć że z Alicią i Christiną w finale miałaby teoretycznie łatwiej. Ale jurorzy mogliby uznać że poszła na łatwiznę i na pewno mocno taką decyzją skrzywdziłaby Chelsea i Sabrinę. Mogła przez to stracić kilka głosów. Dużo osób zarzucało jej że jest nudna, ale ja się z tym zupełnie nie zgadzam. Może osobowości nie miała jakieś super, ale za to nadrabiała strategią. A poza tym była bardzo sympatyczna i zawsze uśmiechnięta.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Survivor 24: One World”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość