WAŻNE! Osoby, które mają problem z zalogowaniem się na forum prosimy o usunięcie cookies/ciasteczek i ponowienie próby logowania.
Ciasteczka można usunąć za pomocą przycisku "Usuń ciasteczka witryny" w stopce forum.

S32E14 "Not Going Down Without a Fight" / Reunion

frasiek
runner up
Posty: 977
Rejestracja: 27 gru 2010, 00:00
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 9 razy
Kontakt:

Post autor: frasiek » 30 maja 2016, 14:08

tombak90 pisze:
chcesz mnie przekonać
Chcę też nagrać duet z Janis Joplyn i dostać na Gwiazdkę prezent od Świętego Mikołaja, ale mam świadomość, że pewne rzeczy są nierealne :lol:
:oops:
tombak90 pisze:Jedyne, na co po cichu liczę, to zwrócenie Twej chlubnej uwagi, jak i uwagi naszych potencjalnych czytelników, na to, IŻ: Spośród naszych dwóch piękności, Aubry radziła sobie lepiej w kontrolowaniu gry, a Michele - to prawda - w budowaniu relacji z ludźmi. Done, ustalone, przypieczętowane krwią dziewic, nie kłócę się.
A ja zrozumiałem "Aubry powinna wygrać", sorry mój błąd :wink:
Moim zdaniem, rypnęła parę błędów, ale i tak licząc wszystko zusammen do kupy, zdecydowanie zasługiwała na docenienie przez jury. Bardziej niż pozostała dwójka Smile
No i została doceniona 3 głosami.

Z pozostałych 5:

Julia i Cyd były bliżej związane z Michelle.
Debbie została przez Aubry bezsensownie zdradzona.
Aubry nie potrafiła zawalczyć o głosy Jaisona i Scotta.

Awatar użytkownika
Kobra
sole survivor
Posty: 1485
Rejestracja: 17 sie 2011, 00:00
Pochwalił: 5 razy
Pochwalono: 11 razy
Kontakt:

Post autor: Kobra » 30 maja 2016, 18:23

Podsumowując:
Michelle wygrała. Żyjcie z tym.

Awatar użytkownika
tombak90
sole survivor
Posty: 2501
Rejestracja: 12 mar 2011, 00:00
Lokalizacja: Poznań
SA: Island of Secrets: Tania
Pochwalił: 4 razy
Pochwalono: 41 razy
Kontakt:

Post autor: tombak90 » 31 maja 2016, 21:07

A ja zrozumiałem "Aubry powinna wygrać", sorry mój błąd
Bo powinna, to tylko taka alternatywna wersja dla upartych :wink: Zresztą co miałem rzec, rzekłem, najwyżej powrzeszczę sobie jeszcze później w wątku o rankingu strategów :D
"Mamma, mamma, mamma ostrzegała, żebyś piwa, wina, wódy, bimbru nie mieszała!"

Awatar użytkownika
Saw
4th jury member
Posty: 317
Rejestracja: 15 wrz 2017, 12:41
Survivor AU 2019: Pia
Pochwalił: 4 razy
Pochwalono: 5 razy
Kontakt:

S32E14 "Not Going Down Without a Fight" / Reunion

Post autor: Saw » 09 lis 2019, 18:37

Sezon naprawdę mi się podobał. Mimo kiepskich opinii mi oglądało się bardzo dobrze. Oczywiście uzbierało się trochę minusów, ale większych zarzutów nie ma. Oczywiście najbardziej mnie cieszy wygrana mojej faworytki. To wspaniałe uczucie jak wygrywa osoba, której kibicujesz od pierwszego odcinka. A jeszcze bardziej cieszy że to zwycięstwo było tak zaskakujące. W ostatnich sezonach edit wyraźnie wskazywał kto wygra i zawsze się sprawdzało. To też prowadziło do tego że finałowe rady były mega nudne i nie było większych emocji. Tutaj też wydawało się że będzie podobnie i wygraną zgarnie Aubry. Ale pozytywne zaskoczenie i oby więcej takich niespodzianek. Sezon obfitował w ciekawe zagrywki i blindsidy. Szkoda jednak tych aż trzech ewakuacji medycznych. Trzeba przyznać że to był bardzo wymagający sezon pod względem warunków, ale i produkcja dawała im popalić w zadaniach. Co do uczestników, to męski skład był chyba najgorszy w historii programu. Nie było absolutnie żadnego faceta któremu mozna byłoby kibicować. Na całe szczęście skład pań był super.
Przewagi w stylu połączenie dwóch idoli w jeden super HI czy eliminacja jednego z jurorów niezbyt przypadły mi do gustu i liczę że już tego nie powtórzą. Super HI to jednak za duża przewaga w grze, co pokazał S28. A usunięcie jurora jest przykre, bo zapracował sobie by być w tym gronie.


Darnell - nijaki i niezbyt wyróżniający się uczestnik. Zapamiętam go chyba tylko z tego że załatwiał się w wodzie bez żadnego skrępowania. W strategii wypadł kiepsko skoro nie był wstanie przekonać do siebie plemienia i przegrał ze słabszą fizycznie Alecią.
Jennifer - wiązałem z nią spore nadzieje w tym sezonie, bo początek miała naprawdę obiecujący. Udało się jej pokonać przykrą dolegliwość, jaką było wejście robaka do jej ucha. Szacunek że tak długo wytrzymała z tym bólem. Mimo że się strasznie męczyła, to zdołała wejść w dobry sojusz i ustawić się na pewnej pozycji. Jako jedyna dbała o relację z Alecią i nie odrzucała jej od grupy. To też pozwoliło realnie myśleć o sojuszu kobiet. Myślę że Cydney byłaby gotowa na zmianę stron, ale Jenn ostatecznie zaczęła się wahać i wszystko zawaliła. Nie można co chwilę zmieniać zdania.
Liz - mądra i ładna dziewczyna, która prowadziła niezłą grę. Wydawało się że wypracowała sobie mocną pozycję w plemieniu Brains, jednak zwyczajnie w świecie przeholowała w kombinowaniu. Poczuła się zbyt pewnie i nie dostrzegła, że inni też spiskują za jej plecami. Pogrążył ją jeszcze Peter, który miał za długi język i za dużo powiedział na radzie.
Caleb - szkoda że tak skończyła się jego przygoda. Tak się starał i walczył w tym głupim zadaniu o nagrodę, że ledwo co nie stracił życia. To był jeden z najbardziej dramatycznych medicali w historii programu. Tutaj bardzo nawaliła produkcja, która w ogóle nie powinna dopuścić do rozegrania tego zadania w tak trudnych warunkach. Kopanie worków przez około godzinę i to w zabójczym upale to jedna wielka głupota. Zdrowie uczestników powinno być na pierwszym miejscu. Dobrze że nie skończyło się większą tragedią. Caleb był mi raczej obojętną osobą, ale doceniam jego waleczność. Dużo było nieprzychylnych opinii po jego występie w BB, więc byłbym trochę wrogo do niego nastawiony. Ale ogólnie niczym tu nie podpadł. Strategicznie też nie można mu raczej nic złego zarzucić. Miał sojusz z facetami, z czego z Tai'em łączyła go bliska relację. Dziewczyny także zabiegały o jego głos, więc w przypadku rady prawdopodobnie byłby decydującym głosem. Wnioskując po jego edicie mam przeczucie że jeszcze kiedyś zagra.
Alecia – uwielbiałem tą dziewczynę. Może i nie była jakimś dobrym strategiem i sprawiała wrażenie nieco głupiutkiej . To jednak urzekła mnie swoją walecznością. Całe plemię było przeciwko niej, a ona robiła wszystko by się ratować. Zabrała się za rozpalanie ognia i po długiej walce się jej udało. A mimo to i tak plemię raczej to olało i nie docenili jej starań. Aż szkoda że przemieszanie plemion nie nastąpiło wcześniej, bo mogłoby jej to poprawić sytuację. Może też gdyby nie nawaliła z szukaniem HI, to inaczej by się to potoczyło. Zbyt naiwnie zaufała Cydney i pozwoliła się wykiwać facetom. Ale biedna musiała w pojedynkę z nimi walczyć, więc co tu poradzić.
Anna- ogarnięta i dosyć rozsądna dziewczyna. W plemieniu Beauty ustawiła się na najmocniejszej pozycji. Miała po swojej stronie dziewczyny, ale także pracowała nad relacją z Calebem i Tai'em. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie przemieszanie, które było dla niej bardzo niekorzystne. Po radzie miała do nich dołączyć Julia, co z góry robiło z niej cel. Pozostali nie mogli dopuścić, by w plemieniu znalazła się trójka pięknych.
Peter – zbyt arogancki i pewny siebie. Jeszcze na początku gdy trzymał razem z Liz i kombinowali to go lubiłem. Ale jak wkopał ich dwójkę na radzie, wyciągając karty na stół i oznajmiając z kim chce dalej grać, to zmieniłem sobie o nim zdanie. Szkoda że to wtedy Liz odpadła, a nie on. Bo za taką głupotę powinien natychmiast zapłacić. Ale plemię uznało go że przyda się w zadaniach. Co ciekawe nawet wtedy gdy stracił bliską sojuszniczkę, to nadal czuł się pewnie i pozwalał sobie na dużo. Po przemieszaniu zwyczajnie w świecie przekombinował. Mógł siedzieć cicho i pod skrzydłami Aubry i Joe dojechać do połączenia. Ale on wolał robić zamieszanie i latać od jednego sojuszu do drugiego.
Neal – przykro że musiał odejść z powodu choroby. Dziwne że produkcja tak późno się nim zainteresowała, bo jak się okazuje sprawa była poważna i mogła mocno wpłynąć na jego zdrowie. Dziwić mogła jego reakcja na diagnozę lekarza, gdzie nalegał na pozostawienie w programie. Ale ja go szczerze rozumiem. Jako fan gry pewnie zachowałbym się podobnie. Czujesz się dobrze, a nagle przychodzi lekarz i mówi ci że to już koniec. W emocjach nie myśli się racjonalnie. Myślę że dopiero po wszystkim doszło do Neala jak bardzo choroba zagrażała jego życiu. Ogólnie w grze niczym szczególnym się nie wyróżniał. Nawet jak znalazł HI to pozostawał raczej w cieniu innych. Myślę że po połączeniu i tak wiele by nie zdziałał. Plemię mądrych stało się celem, a on był uznawany za groźnego przeciwnika. Co niektórzy też podejrzewali że HI znajduje się w jego rękach. Cieszę się że to właśnie jego Michele wyrzuciła z grona jurorów. Jego ból dupy i żałosna przemowa w jej kierunku, to było dno totalne. Jak widać co niektórzy nie potrafią przegrywać i zachowują się gorzej niż dzieci. Do przewidzenia było że on lub Joe wyleci, bo byli pewnymi głosami Aubry. Trzeba było przyjąć to na klatę, skoro i tak już nie uczestniczył w grze. Po medicalu go żałowałem, ale tą całą akcją pokazał jakim jest okropnym człowiekiem.
Nick – na początku trzymał się raczej w cieniu innych, ale później nagle okazało się że potrafi aktywnie grać. Przemieszanie zmusiło go do większego kombinowania i szło mu całkiem nieźle. Wchodził w różne układy, ale zaczęła też pojawiać się coraz większa pewność siebie. I właśnie to go najbardziej zgubiło. Poczuł że to on ma pełną kontrolę nad innymi, ale rzeczywistość była inna, bo kobiety zaczęły spiskować i w piękny sposób go zblindsidowały. Mimo początkowej niechęci z czasem zacząłem go nawet lubić.
Debbie – pocieszna i nieco szalona babcia. Ale całkiem przyjemnie oglądało się kogoś z tak ciekawą osobowością. Zabawne były jej te wszystkie opowieści, czy zawody jakie wykonywała m.in modelka :shock: Strategicznie też sporo zdziałała, bo już początku znalazła się na uboczu, ale mądrze potrafiła wykaraskać się z problemów. Zebrała ludzi i wycelowała w tych, którzy uważali że rządzą plemieniem. Jej blindside był dziwny i chyba nigdy nie zrozumiem logiki dziewczyn czemu tak zdecydowały. Kto by pomyślał że głupie bronienie Julii, będzie skutkowało eliminacją.
Scot - co tu dużo mówić, beznadziejny koleś. Już na początku mnie wkurzał jak cały czas był przeciwko Alecii i jej dokuczał. Później było tylko gorzej i gniew do jego osoby rósł coraz bardziej. Ale szczyt był wtedy gdy razem z Jasonem i Tai'em obrażony na cały świat, zaczął sabotować plemię. Naprawdę postawa godna sportowca. Taka jest ta gra i trzeba liczyć się ze zdradami. A jak się nie potrafi przegrywać i robi się takie okropne rzeczy, to lepiej w ogóle nie grać. Piękny był obrazek gdy Tai nie oddał mu swojego HI, a ten biedny tak czekał i czekał :lol:
Julia - fajnie było zobaczyć rodaczkę w survivor. Ładniutka z niej dziewczyna i nie głupią grę zaprezentowała. Martwiłem się że jak wskoczy w miejsce Anny to spotka ją taki sam los. Ale udało się przetrwać. Głównie przez to że Peter sam się wystawił na odstrzał. No ale jednak dotrwała do tegp połączenia, a tam pozytywnie zaskoczyła. Podjęła się gry na dwa fronty, co było ryzykowne i niestety widoczne. Ale barwo za sam pomysł, bo udowodniła że ma plan na grę. Gdyby trafiła na słabszych graczy to taka taktyka pewnie przyniosłaby efekty. Jednak tutaj nie pozwolono na takie harce i została wyeliminowana. Może gdyby wcześniej nie pozwoliła na wywalenie Nicka czy Debbie, którzy stali po jej stronie, to jej gra ułożyłaby się inaczej.
Jason - taki sam jak Scot. Robili te same paskudne rzeczy. Troszkę może zyskał po odejściu Scota i pokazał nieco ludzką stronę. Mimo że go szczerze nie lubię, to jednak doceniam jego starania. Chyba zrozumiał że ten sabotaż nie był najlepszą opcją i zaczął szukać sojuszników i opcji na przetrwanie.
Joe - szacunek że pomimo wieku tak sobie radził. Ale do gry nic nie wnosił i jechał na plecach Debbie, a później Aubry. Choć nikomu tego nie życzę, to jednak jak już komuś w finałowej piątce miała przytrafić się medyczna ewakuacja, to chyba lepiej że jemu a nie komuś innemu. Pewne było że zajmie jedno miejsce w finale, w którym zresztą nic nie ugra, a tak to przynajmniej na etapie F4 było ciekawie. Kto by pomyślał że wygranie nagrody, będzie oznaczało jego porażkę. Głupia sytuacja z tym że się objadł i rozchorował.
Cydney - bardzo ją polubiłem. Podobało mi się jak w plemieniu Brawns się nie wychylała i unikała konfliktów. Mimo że trzymała z facetami to nie dawała po sobie tego poznać Alecii, która wierzyła we wspólny układ. Najbardziej zyskała u mnie na tym jak po połączeniu odłączyła się od facetów z Brawn. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie, bo obstawiałem że to taka osoba, która będzie lojalna do końca i nie wykona ruchu przeciwko nim. Co prawda doprowadziło do tego, że oni po tym wszystkim poczuli do niej wściekłość i nie było szansy na ponowną współpracę. Ale Cydney na tym nie ucierpiała, bo potrafiła bardzo dobrze się ustawić. Zaczęła prowadzić mądrą i rozsądną grę. Miała na tyle pewnych sojuszników, że nie groziło zagrożenie z ich strony. Bardzo podobała mi się jej relacja z Michele. Widząc że ona jest jej lojalna, dbała o tą relację. Nie dopuściła do tego by Tai ją zblindsidował w F6, bo wiedziała że taka lojalna osoba może się przydać. No i jak później się okazało, był to dobry wybór, bo Michele do końca z nią trzymała i doprowadziła do remisu w F4. Szkoda przegranej z Aubry, ale i tak wielkie brawa za cały występ. Była tylko krok od finału i patrząc na całą edycję to prowadziła najbardziej efektowną grę.
Tai - nie cierpię go i umieszczam go na mojej czarnej liście najbardziej irytujących osób. Od samego początku edytorzy nachalnie pchali go na pierwszy plan. Można powiedzieć że w plemieniu Beauty był on i reszta, bo całkowicie ich przyćmił. Rozumiem że był ciekawą osobowością, ale nieraz robiło się aż nie dobrze słysząc non stop jego konfy. Pokazywany był jako taki dobry człowiek, kochający wszystko co się rusza. Ale pojawili się mięśniacy i pod ich wpływem Tai pokazała swoją drugą twarz. Nie miał oporów by razem z nimi sabotować plemię. Oczywiście to Jason i Scot byli odbierani jako ci najgorsi, ale ja uważam że Tai wypadł w tym najbardziej fałszywie. Niby dobry człowiek, a robi takie świństwa. Czemu nikt mu nie wypomniał tego na FTC czy też na Reunion. A nie później robili z niego takiego bohatera, co jest gówno prawdą :x Ta cała otoczka na Reunion wokół jego osoby, była maksymalnie żenująca. Pod eskortą mięśniaków czuł się bardzo pewnie i pozwalał sobie na dużo, ale za ich plecami wychodził przestraszona fujara, bez własnego zdania. Choć ogólnie Jason i Scot też traktowali go jak taką posłuszną małpkę i nie dawali mu dojść do słowa. Graczem był w mojej opinii słabiutkim. Żadne jego wybory nie były sensowne. Oszukał Scota i Jason, co było mega głupotą. Obaj tak narazili się innym że byliby idealnymi kandydatami do zabrania do finału. Ale Tai dał się zmanipulować Aubry i wykosił jednego ze swoich. Później nagle się obudził i tak z dupy naciskał na ratowanie Jasona, co skutkowało zmarnowaniem dodatkowego głosu.To wszystko złożyło się na to że do końca gry był zdany tylko na innych i to oni decydowali o jego losie. Chęć dojścia do finału z Aubry, z którą nie miał absolutnie żadnych szans też idiotyczna :lol: Tak jakby już całkowicie wyłączył myślenie i w ogóle nie starał się wykalkulować swoich szans na wygraną. Co prawda z każdym miałby problem wygrać, ale jednak w walce z taką Cydney nie byłby aż tak udupiony.
Aubry - nie mogłem się do niej przekonać i cieszę się że to nie ona wygrała, choć wszystko na to wskazywało. Co prawda grała dobrze i nie można się absolutnie do niczego przyczepić. Po połączeniu kiedy mądrzy byli celem, ona potrafiła wkręcić się w dobry sojusz. Miała oddanego żołnierza Joe, który robił wszystko co mu mówiła, bliską relację z Cydney, dobre stosunki z Michele czy Julią. Zawaliła trochę eliminując wierną Debbie. Nadal nie rozumiem do czego prowadziła ta eliminacja. Ale później zrehabilitowała się manipulując Tai'em i wciągając go do sojuszu. Miała kilka opcji na finał, najbardziej realna była ta z Tai'em i Joe. Ale choroba tego drugiego to zaprzepaściła. Po wyeliminowaniu Cydney wydawało się że jej wygrana jest pewna. Ale występ na FTC był kiepski. Co prawda nie wciskała żadnego kitu i odpowiadała logicznie, to jednak bez żadnych emocji. Zachowywała się jak zaprogramowany robot, który wyuczył się pewnych kwestii. Nie dziwię się że to nie przekonało jury. Według mnie socjal miała w porządku, ale duzo gorszy niż Michele. Z tymi co miała sojusz było ok, ale z osobami takimi jak Jason czy Scot nie nawiązała żadnej więzi.
Michele - uwielbiam ją i jestem mega szczęśliwy że ona wygrała. W ostatnich sezonach coraz rzadziej wygrywają moi faworyci, a tu na dodatek kompletnie się tego nie spodziewałem. Jeden wielki szok i niedowierzanie. Jestem taki dumny tej dziewczyny. Świetnie wypadła na FTC. Odpowiadała szczerze, ale tez pokazała ludzką stronę i to najbardziej urzekło. Broniła się świetnym socjalem, bo nawiązała więzi nawet z osobami z którymi nie miała sojuszu. Zawsze uśmiechnięta i pogodna, z nikim nie wchodziła w konflikty. Jej planem na grę była lojalność wobec sojuszników i z tego wywiązywała się idealnie. Nic dziwnego że jurorzy to docenili. Strategicznie nie grała pierwszych skrzypiec, ale to też nie znaczy że nic nie robiła. Prowadziła całkiem mądrą grę poza radarem, a wina za wszystkie blindsidy i zdrady spadła na kogoś innego. Czasem za bardzo oddawała inicjatywę Aubry i Cydney. Gdy nie była wstanie uratować Julii to ją poświęciła i pozostała lojalna sojuszowi. Co prawda wtedy jej pozycja w tym sojuszu już nie była najlepsza, a Tai nawet podważał jej obecność w nim. To jednak Michele się nie poddała i walczyła do końca. Miała trochę szcześcia w tym że Joe został ewakuowany i na końcu zaczęła wymiatać w konkurencjach. Ale szczęście w tej grze też jest potrzebne.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Survivor 32: Kaoh Rong (Brawn vs. Brains vs. Beauty)”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość