WAŻNE! Osoby, które mają problem z zalogowaniem się na forum prosimy o usunięcie cookies/ciasteczek i ponowienie próby logowania.
Ciasteczka można usunąć za pomocą przycisku "Usuń ciasteczka witryny" w stopce forum.

Survivor: Samoa (sezon 19)

Poprzednie sezony
MaciekRS
4th jury member
Posty: 348
Rejestracja: 03 mar 2018, 15:17
Pochwalił: 10 razy
Pochwalono: 17 razy
Kontakt:

Survivor: Samoa (sezon 19)

Post autor: MaciekRS » 17 lip 2019, 22:41

I oglądaj uważnie scenki z Galu. To było naprawde ciekawe plemię i aż żal patrzeć jak to co tam się działo zostało pocięte na deskach edytorów. Ten sezon w ogóle trzeba oglądać bardzo ostrożnie i często doszukiwać się drugiego dna bo cały sezon to klasyczny przykład strasznie przesadzonej manipulacji uczuciami widzów.

Awatar użytkownika
Davos
1st jury member
Posty: 169
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 6 razy
Kontakt:

Survivor: Samoa (sezon 19)

Post autor: Davos » 18 lip 2019, 02:33

ciriefan pisze:
17 lip 2019, 22:41
Z innych ciekawostek - John z plemienia Galu jest mężem Parvati i od roku mają córeczkę.
Super wiadomość :)
Kurczę, sporo tych survivorowych par! Co sezon to jakaś nowa para :D


A co do reszty - hm, nie będę z Wami polemizować, bo wiecie dużo więcej niż ja i jesteście ze wszystkim co związane z Survivor na bieżąco ;) Ja jako ktoś, kto ogląda wszystkie sezony chronologicznie i Samoa ogląda po raz pierwszy mogę potwierdzić, że Russel zdecydowanie wybija się na pierwszy plan (również pod względem confessów), a wśród kobiet próżno szukać wybitnych strategów - a przynajmniej tak to jest pokazywane. I pewnie faktycznie jest to wina edycji... ale z drugiej strony poprzednie sezony też bywały różne i czasem trafiały się takie, gdzie dużo osób kombinowało, ale bywały też i takie, gdzie jedna osoba zdominowała grę, a reszta była tylko tłem. Patrząc na Samoa założyłem, że tu mamy właśnie taki przypadek z jedną osobą wyróżniającą się na tle innych. Zwłaszcza, że kogoś takiego jak Russell do tej pory nie widziałem. On zaczął grę bardzo agresywnie, od pierwszej chwili i naprawdę widać, że gość jest w tym dobry. A cały czas mam wrażenie, że jeszcze się rozkręci :) Ja w każdym razie patrzę na to z dużą ciekawością i mam nadzieję, że Russell zajdzie daleko, bo do tej pory radzi sobie wyśmienicie. Jedyne, co mu na ten moment może zaszkodzić to przewaga liczebna drugiego plemienia.

A na ten moment mam obejrzanych sześć odcinków. Odpadła nielubiana przeze mnie dwójka Ben-Yasmin, potem Ashley i w końcu doszedłem do dramatycznego momentu, w którym ewakuowano Russella z Galu. Kurczę, niefajnie to wyglądało i chyba faktycznie było zagrożenie życia, kiedy tak co chwilę omdlewał. Szkoda gościa, bo go polubiłem i widać, że w plemieniu go wszyscy szanowali więc mógłby daleko zajść w tej grze... No ale zdrowie jest jednak najważniejsze, a w jego przypadku nie było szans na kontynuację gry.

W Galu zaczął być widoczny Erik, który sprytnie wyciągnął od Shambo wskazówki na temat immunitetu, który następnie znalazł. A w szóstym odcinku kombinować zaczął też John i Dave, a ta dwójka wspólnie z Erikiem i Brettem mają teraz coś na kształt porozumienia. Ciekawe, jak to się dalej potoczy.
Z Galu polubiłem też Shambo. Taka outsiderka, której dziewczyny z jej plemienia chcą się pozbyć, za to faceci wolą ją zostawić i wyeliminować słabą w zawodach Monicę. Ale Shambo nawiązała też świetne relacje z Foa Foa i jeśli dotrwa do mergu to zapewne przeskoczy na ich stronę.

Na ten moment Galu ma nad Foa Foa przewagę 8:5 i jeśli dalej będzie wygrywać immunitety, a nie nastąpi żadne przemieszanie to w teorii powinni mieć olbrzymią przewagę po mergu. No chyba, że Russell zacznie mieszać ;) Ale póki co kibicuję Foa Foa, żeby do mergu doszło w mniej więcej wyrównanym stosunku sił.


A z takich pozastrategicznych spraw to niezły był ten deszcz padający ileś dni z rzędu. Wow! Trzeba przyznać, że pogoda w tym sezonie nie rozpieszcza uczestników i mocno dostają oni w kość od Matki Natury ;)
Obrazek

Awatar użytkownika
Saw
3rd jury member
Posty: 255
Rejestracja: 15 wrz 2017, 12:41
Survivor AU 2019: Pia
Pochwalił: 3 razy
Pochwalono: 5 razy
Kontakt:

Survivor: Samoa (sezon 19)

Post autor: Saw » 18 lip 2019, 10:58

Davos pisze:
18 lip 2019, 02:33

Z Galu polubiłem też Shambo. Taka outsiderka, której dziewczyny z jej plemienia chcą się pozbyć, za to faceci wolą ją zostawić i wyeliminować słabą w zawodach Monicę. Ale Shambo nawiązała też świetne relacje z Foa Foa i jeśli dotrwa do mergu to zapewne przeskoczy na ich stronę.

Shambo to przeze mnie najbardziej znienawidzona uczestniczka Survivor. Nie mogę patrzeć na tego babsztyla. Jeszcze na początku wydawała się nawet spoko. Ciekawa ksywka i z wyglądu też nietypowa. Ale szybko zmieniłem o niej zdanie i z całego serca życzyłem jej jak najgorzej. Okropna z charakteru i czuję że Davos już nie długo się o tym przekonasz.

Co do całego sezonu. To byłby naprawdę super, gdyby Russella było chociaż o połowę mniej. Już po prostu rzygać się chciało tym natrętnym editem. Zgodzę się z tym że był najaktywniejszym graczem, dlatego jest na pierwszym planie. Ale też bym sie nie sugerował tym że pozostali to ameby które nic nie ogarniają. To właśnie od tego sezonu zaczęły sie jakieś dziwne rzeczy z editem. Ulubieńcy produkcji są na pierwszym planie, a pozostali gdzieś w tle. Też można dostrzec że to właśnie od tego sezonu produkcja zaczeła wciskac swoje pięć groszy do rywalizacji. Mam wątpliwości czy Russell sam znalazł ten HII.

Awatar użytkownika
Davos
1st jury member
Posty: 169
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 6 razy
Kontakt:

Survivor: Samoa (sezon 19)

Post autor: Davos » 18 lip 2019, 13:37

Jestem właśnie po obejrzeniu ósmego odcinka. I faktycznie Shambo lubię już dużo mniej, coraz bardziej mnie irytuje swoim zachowaniem. Choć nadal nie jest to jeszcze ten poziom, żebym ją nienawidził. Zobaczymy, co będzie dalej.

W grze doszło do mergu (przy aż 12 zawodnikach - to chyba pierwszy taki przypadek w Survivor) i teoretycznie Foa Foa miało przerąbane, ale ostatecznie skończyło się na pięknym blindsidzie Erica :) I tu faktycznie było widać, że wszyscy kombinowali, nie tylko Russell. John podrzucił Erikowi myśl głosowania na Monicę, potem Erik przyszedł z tym do Foa Foa, a następnie Natalie poszła do dziewczyn z Galu i powiedziała im, że Eric chce głosować na Monicę, czym przyczyniła się do nastawienia ich przeciw niemu. Świetny ruch z jej strony. A Russell próbował skumać się z Monicą i Johnem, co nie było złe, ale jednocześnie zbyt wielu osobom ujawnił, że ma immunitet, a potem popełnił poważny błąd, wykorzystując go podczas rady plemienia, na której nie dostał ani głosu. I teraz będzie na celowniku Galu.

Co do tego znalezienia HII to mi nie wydaje się to jakoś bardzo nieprawdopodobne. Od dobrych kilku sezonów immunitety były ukrywane w obydwu obozach więc wystarczyło tylko obejrzeć poprzednie sezony (a widać, że Russell to zrobił), a potem szukać od początku w swoim obozie charakterystycznych miejsc i tam szukać immunitetu. To drzewo z wielką dziurą w samym centrum obozu było bardzo charakterystyczne więc wcale mnie nie dziwi, że Russell szukał w tym miejscu. Sam się zresztą dziwiłem, że dopiero teraz ktoś wpadł na pomysł, żeby szukać immunitetu bez wskazówek i robiąc to na czuja, bo liczba charakterystycznych miejsc w obozie nie jest znowu aż taka wielka...
Obrazek

Awatar użytkownika
Davos
1st jury member
Posty: 169
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 6 razy
Kontakt:

Survivor: Samoa (sezon 19)

Post autor: Davos » 18 lip 2019, 23:31

Wow, genialny odcinek nr 9 :D Russell znalazł kolejny immunitet i dzięki temu Foa Foa podeszło ludzi z Galu, którzy już myśleli, że mają całą grę w garści i mogą swoich rywali eliminować jednego po drugim. A tu taki psikus :P Świetna była ta rada i jestem z niej bardzo zadowolony, bo lubię Foa Foa i nie chcę, żeby zostali wycięci w pień. Galu nadal ma większość, ale już tylko 6 do 4, a jeśli Shambo przeskoczy do Foa Foa to układ sił się wyrówna. A to oznacza, że będzie jeszcze ciekawiej :)
A z zapowiedzi kolejnego odcinka widzę, że teraz wszyscy rzucą się na poszukiwania ukrytego immunitetu, który znów wróci do obozu :D No to teraz się dopiero zacznie zabawa :)


A tak swoją drogą, niezła też była reakcja Erika, który obserwował radę już jako sędzia. Widać, że jest jeszcze mocno wkurzony na swoje dawne plemię o ten blindside :D I teraz najwyraźniej kibicuje Foa Foa. Proszę, jak to wszystko się potrafi szybko zmienić w tej grze :)
Obrazek

frasiek
runner up
Posty: 972
Rejestracja: 27 gru 2010, 00:00
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 8 razy
Kontakt:

Survivor: Samoa (sezon 19)

Post autor: frasiek » 19 lip 2019, 19:44

Davos pisze:
18 lip 2019, 02:33
On zaczął grę bardzo agresywnie, od pierwszej chwili i naprawdę widać, że gość jest w tym dobry. A cały czas mam wrażenie, że jeszcze się rozkręci :)
Mówisz o kolesiu, który najpierw pitoli jak to z niego geniusz, bo sabotuje własne plemię bo "kontrolując co czują, kontroluje jak myślą ", bo to, żeby za chwilę narzekać, że jego sponiewierani sojusznicy wybrali złą osobę do wyeliminowania.

Awatar użytkownika
Davos
1st jury member
Posty: 169
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 6 razy
Kontakt:

Survivor: Samoa (sezon 19)

Post autor: Davos » 20 lip 2019, 01:22

Tego początkowego sabotowania własnego plemienia też nie rozumiem, ale cóż... Russell obrał sobie za strategię sianie chaosu i jest zbyt pewny siebie, ale co by o nim nie mówić, jego gra była efektywna. Bo żeby dojść do mergu w plemieniu dwukrotnie mniej licznym od rywali, a mimo tego przejąć kontrolę to jednak trzeba być w tym dobrym. Oczywiście całe Foa Foa dobrze grało po mergu, ale Russell miał w tym wszystkim decydujący udział.

Jestem właśnie po obejrzeniu 14 odcinków, czyli został mi tylko finał + reunion.
Odpadli kolejno Laura, John, Dave, Monica i Shambo. Z Galu pozostał już tylko Brett, a zawdzięcza to wyłącznie immunitetom, które zdobył w dwóch ostatnich zawodach. Lubię ludzi z Galu, ale nie mogę się nadziwić, że dali się tak rozegrać. Zbyt dużo tam było gry indywidualnej po mergu, a zbyt mało zespołowej. Gdyby po mergu od razu zabrali się za Foa Foa, zamiast blindsidować Erika to ich sytuacja byłaby diametralnie inna. A potem też podgryzali się wzajemnie, zamiast trzymać się razem, co tylko ułatwiało sprawę Russellowi i spółce. Choć zdarzały im się też przebłyski dobrej gry np. John czasem nieźle kombinował (choć ostatecznie dał się ograć), podobało mi się też, jak Monica przed swoim odejściem siała niezły ferment w szeregach Foa Foa :) No ale to jednak dużo za mało.
Z kolei w Foa Foa nikt nie próbował przeprowadzić ataku na Russella, co mnie trochę dziwi. Niby był moment, gdy Mick i Jaison nad tym debatowali, ale ostatecznie nie zdecydowali się na taki krok.
Cóż, zostało jeszcze 5 osób w grze, zobaczymy jak to się skończy. Ale zdziwię się, jeśli całości nie wygra Russell.

A Shambo stała się najbardziej nielubianą przeze mnie osobą w tym sezonie i cieszę się, że właśnie odpadła. Strasznie niefajnie się zachowywała w obozie i cały czas obrażała nielubiane przez siebie osoby, czasem wprost, ale najczęściej za ich plecami czy podczas zawodów. W ogóle patrząc na jej zachowanie po mergu to powiedziałbym, że ona jest wręcz niezrównoważona. Strasznie antypatyczna babka.
Obrazek

frasiek
runner up
Posty: 972
Rejestracja: 27 gru 2010, 00:00
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 8 razy
Kontakt:

Survivor: Samoa (sezon 19)

Post autor: frasiek » 20 lip 2019, 06:29

Davos pisze:
20 lip 2019, 01:22
Tego początkowego sabotowania własnego plemienia też nie rozumiem, ale cóż... Russell obrał sobie za strategię sianie chaosu i jest zbyt pewny siebie, ale co by o nim nie mówić, jego gra była efektywna. Bo żeby dojść do mergu w plemieniu dwukrotnie mniej licznym od rywali, a mimo tego przejąć kontrolę to jednak trzeba być w tym dobrym. Oczywiście całe Foa Foa dobrze grało po mergu, ale Russell miał w tym wszystkim decydujący udział.
Tyle, że zaraz po mergu, gdy był w plemieniu dwukrotnie mniej licznym, jedyne co zrobił Hantz to zagrał HII, gdy był bezpieczny. Sabotowanie własnego plemienia jest idiotyczne, a Russell miał mega farta, że 4:8 nie skończyło się pagongingiem.

Spojler jak obejrzysz finał
W jednym z początkowych odcinków Natalie ma konfę w której opisuje, że jej plan to pójście razem z Russellem, on po drodze będzie sobie robił wrogów w jury, a ona przyjaciół. To, że Russell wziął akurat ją do finału dyskwalifikuje go jako dobrego gracza

Awatar użytkownika
ciriefan
sole survivor
Posty: 4903
Rejestracja: 27 mar 2010, 00:00
Edge of Extinction: Victoria
SA: Island of Secrets: Seipei
Survivor AU 2019: Pia
Pochwalił: 7 razy
Pochwalono: 22 razy
Kontakt:

Survivor: Samoa (sezon 19)

Post autor: ciriefan » 20 lip 2019, 10:47

Bo żeby dojść do mergu w plemieniu dwukrotnie mniej licznym od rywali, a mimo tego przejąć kontrolę to jednak trzeba być w tym dobrym. Oczywiście całe Foa Foa dobrze grało po mergu, ale Russell miał w tym wszystkim decydujący udział.
Całkowicie się z tym nie zgadzam, tzn z tym po "ale". Russell sam by nic nie zdziałał, wszyscy ci ludzie go nienawidzili. Gdyby nie pewne subtelne zagrania pozostałych, nic by nie ugrał. A że pokazują go jako geniusza, no to cóż. Więcej na temat jego "geniuszu" napiszę po tym, jak będziesz po finale.
Z kolei w Foa Foa nikt nie próbował przeprowadzić ataku na Russella, co mnie trochę dziwi.
Mnie to nie dziwi ani trochę. Jakbym wiedział, że mnie nie wykosi przed finałem, sam bym go z chęcią zabrał do finału.

Awatar użytkownika
Saw
3rd jury member
Posty: 255
Rejestracja: 15 wrz 2017, 12:41
Survivor AU 2019: Pia
Pochwalił: 3 razy
Pochwalono: 5 razy
Kontakt:

Survivor: Samoa (sezon 19)

Post autor: Saw » 20 lip 2019, 11:39

Davos pisze:
20 lip 2019, 01:22
A Shambo stała się najbardziej nielubianą przeze mnie osobą w tym sezonie i cieszę się, że właśnie odpadła. Strasznie niefajnie się zachowywała w obozie i cały czas obrażała nielubiane przez siebie osoby, czasem wprost, ale najczęściej za ich plecami czy podczas zawodów. W ogóle patrząc na jej zachowanie po mergu to powiedziałbym, że ona jest wręcz niezrównoważona. Strasznie antypatyczna babka.
Tak czułem że się przekonasz co do Shambo. Ja na samą myśl o niej mam odruch wymiotny. Ja od początku miałem mieszane uczucia co do niej i podejrzane było to granie męczennicy w Galu. Taka biedna była, bo nikt jej nie lubi i jej dokuczają. A tak naprawdę to ona sama prowadziła do konfliktów. Jej okropny charakter idealnie został pokazany po eliminacji Laury, której strasznie nienawidziła. Bardzo szybko za kolejną ofiarę obrała sobie Dave'a i to z niego zrobiła sobie wroga. Straszne babsko, które robiło z siebie poszkodowaną osobę, a tak naprawdę pluła jadem na lewo i prawo :x

Davos jestem ciekawy co myślisz o ukrytych immunitetach Russella. Po znalezieniu pierwszego byłeś w 100% przekonany że to żadna ustawka. A co powiesz o kolejnych? O ile dobrze pamiętam w ręce Russella wpadły aż trzy. Czy to nie jest dla ciebie podejrzane że akurat on je znajdywał. Tym bardziej że chyba jeden z nich był ukryty gdzieś w dżungli pod kamieniem.

Też jestem zdania że Russell bez pozostałych dużo by nie ugrał. Co jak co ale Natalie, Jaison i Mick też mieli wkład w tym że FoaFoa przetrwała po połączeniu. Między innymi dobra zagrywka Natalii gdy powiedziała dziewczyną że Erik celuje w Monicę, albo Jaison i Mick którzy mądrze zbierali informacji od innych i potrafil to później wspólnie z Russellem wykorzystać. Tylko niestety bardzo mało tego pokazali, bo najwazniejszy byl Russell i wszystkie zasługi są jemu przypisywane.

Awatar użytkownika
Davos
1st jury member
Posty: 169
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 6 razy
Kontakt:

Survivor: Samoa (sezon 19)

Post autor: Davos » 24 lip 2019, 16:26

Skończyłem oglądać Samoa. Pozwólcie, że najpierw zrobię swoje podsumowanie, a potem odniosę się do Waszych postów.
Zaznaczam, że zdanie o tym sezonie wyrabiam sobie tylko na podstawie tego, co widziałem w poszczególnych odcinkach + na podstawie postów z tego tematu. Nie czytałem jeszcze żadnych wywiadów z poszczególnymi uczestnikami i innych tego typu materiałów "zza kulis".

No to tak: Po pierwsze ogromne zaskoczenie co do osoby, która wygrała ten finał! Wręcz szok. Byłem pewny, że jeśli Russell dotrwa do finału to wygraną ma w kieszeni. Kompletnie nie spodziewałem się, że może wygrać ktoś inny, a już chyba najmniej, że to będzie Natalie. Nic nie ujmuję jej grze, bo ona miała swoją własną strategię, ale to jednak Russell był dla mnie tym, który zdecydowanie powinien wygrać. Grał agresywnie od początku, miał pełną kontrolę w Foa Foa, a po mergu najbardziej przyczynił się do odwrócenia bardzo niekorzystnych proporcji 4:8 i dojściu Foa Foa do finału (choć oczywiście wkład w to miała cała czwórka). Dla mnie był nie tylko najlepszym graczem tego sezonu, ale i też jednym z najlepszych, jakich do tej pory miałem okazję oglądać. A Natalie jest chyba najbardziej zaskakującym zwycięzcą, jakiego do tej pory widziałem w Survivor. Ale to też jest urok tej gry - nie zawsze da się wszystko przewidzieć, a duże znaczenie ma to, na jakie jury się trafi. W paru innych sezonach, gdzie jury patrzyło głównie na strategię, Russell na pewno by wygrał. Ale tym razem trafili się sędziowie patrzący bardziej na social game, a tutaj Natalie była lepsza, bo miała mniej wrogów wśród sędziów niż Russell. Wydaje mi się, że duży wpływ miał też fakt, że aż 7/8 jury stanowili ludzie z jednego plemienia, którzy byli na Russella wkurzeni o to, że zniszczył im plan dojścia do Top7 jako Galu i wyłonienie finalistów spośród siebie. Natalie była z ich punktu widzenia łatwiejsza do przełknięcia, bo nie była tak pewna siebie czy wręcz zarozumiała jak Russell. A że takie nastroje były wśród jury, można było poznać po tym, jak wszyscy odnosili się do Bretta. Gdyby dostał się do finału (a zabrakło mu naprawdę cholernie niewiele!) to wygrałby całość. Tylko dlatego, że był członkiem Galu! Dlatego nie podobało mi się, że w jury siedziało niemal wyłącznie jedno plemię.
Teraz to, co było największą jak dla mnie wadą tego sezonu - edycja i sposób pokazania uczestników. Ostrzegaliście mnie przed tym wcześniej i faktycznie w Samoa dało się zauważyć dość jednostronne pokazanie narracji, skoncentrowane na Russellu. Szczególnie widać to po liczbie confessów Russella w porównaniu do Natalie czy np. Bretta. Tak nie powinno być, aczkolwiek gwoli sprawiedliwości muszę dodać, że w poprzednich sezonach też edycja rządziła się swoimi prawami - pamiętam, że już w Pearl Islands Shawn narzekał na reunion, że pokazano go jako nudziarza i denerwującego typa. Cóż, taki urok telewizji, że manipuluje sposobem pokazania czegoś, żeby podbić oglądalność. Russell był na pewno zbyt mocno wyeksponowany w porównaniu do innych. Pytanie tylko, czy Natalie i Brett faktycznie mieliby aż tyle do powiedzenia i strategii co Russell i czy byłoby to równie ciekawe. Wydaje mi się, że nie więc po części producentów usprawiedliwiam. Jeśli ktoś od samego początku robi zamieszanie, bardzo dużo gada o strategii i do tego znajduje immunitety to nie dziwi mnie, że ktoś taki jest częściej pokazywany niż ktoś, kto aż tyle nie robi. A trzeba też dodać, że Foa Foa cały czas walczyło o przetrwanie, podczas gdy Galu wygrywało immunitety i nie musiało kombinować więc tam nie było za bardzo czego pokazywać.
I tym sposobem dochodzimy do omówienia tego, jak przebiegał sam sezon. Dla mnie to był spory plus, bo praktycznie od początku do końca było ciekawie i w ogóle się w tym sezonie nie nudziłem, w kompletnie żadnym odcinku. No może wtedy, kiedy pokazywano Galu opalające się na plaży czy pluskające się w wodzie :P Ale podobały mi się wprowadzone w tym sezonie pomysły: wybieranie przez plemiona lidera, wysyłanie po każdych zawodach członka swojego plemienia do przeciwników, no i grupowe wskazówki co do immunitetu podczas nagród. Bardzo zaskakujący był merge już przy 12 osobach - z jednej strony było to świetne, bo dzięki temu miałem okazję obejrzenia, jak Foa Foa wygrzebuje się z beznadziejnej wydawałoby się sytuacji i odwraca fatalne proporcje 4:8 na swoją korzyść, dochodząc do finału. Nie ukrywam też, że sercem byłem bliżej Foa Foa, bo oni cały czas musieli walczyć o przetrwanie więc podobał mi się taki rozwój wydarzeń. Z drugiej strony jednak trochę żałuję, że do mergu nie doszło w wyrównanym składzie, albo nie zaczekano z tym chociaż do momentu, aż w grze zostanie 10 osób. Co prawda gdyby kolejne dwa konkursy o immunitet Foa Foa też przegrało to reszta już w ogóle miałaby przerąbane... ale gdyby wygrało to Galu musiałoby iść na rady plemion i wreszcie widziałbym, jak oni grają przeciw sobie. Bo tego mi najbardziej zabrakło - ludzie z Galu nie byli nudni indywidualnie, ale jako plemię już tak. Bo przez to seryjne wygrywanie immunitetów nie można było zobaczyć, jak knują przeciwko sobie. Przed mergem mieli tylko jedną radę, gdzie wywalili Yasmin za to, że wszystkich wkurzała. A potem aż do mergu już pełna sielanka w obozie. Po mergu wprawdzie ładnie zblindsidowali Erika, ale zrobili to dlatego, że byli pewni, że dalej mogą już się na luzie pozbywać Foa Foa. A potem to już była walka Galu vs Foa Foa. Szkoda, że przed mergem Galu nie mieli więcej rad, bo wtedy byłoby tam dużo ciekawiej. Potencjał na pewno był, bo jakieś zalążki minisojuszy powstały (np. faceci + Shambo vs młode kobiety). Ale niestety nie dane nam było zobaczyć, jak by to się potoczyło, gdyby musieli walczyć przeciwko sobie. No i przez to, że sporo ludzi z Foa Foa wypadło wcześniej, jury składało się niemal wyłącznie z osób z Galu i mogli się umówić między sobą, komu dać milion. Nawiasem mówiąc dla mnie to jest większe kuriozum niż jednostronna edycja - że sędziowie trzymani są razem i mogą sobie swobodnie ustalić, kto ma wygrać. Zdecydowanie wolałbym, żeby po swoim odpadnięciu byli aż do finałowej rady trzymani osobno i mieli zakaz kontaktowania się ze sobą, a spotykali się jedynie podczas kolejnych rad plemion. Wtedy każdy z sędziów podejmowałby decyzję indywidualnie. Wydaje mi się, że takie rozwiązanie byłoby bardziej uczciwe.


Ups, chyba się trochę rozpisałem :D No to lecim z podsumowaniem poszczególnych graczy:


Marisa - nawet ciekawa z niej była dziewczyna i szkoda, że nie pograła dłużej. Było widać, że miała "pazur". Na początku skumała się z Russellem, ale nie ogarnęła, że on ma już silną pozycję w plemieniu i zrobiła błąd, dając mu do zrozumienia, że mu nie ufa. A Russell szybko nastawił wszystkich przeciwko niej i już było pozamiatane.

Mike - jak na starszego gościa nawet nieźle dawał sobie na początku radę, ale w którymś zadaniu przeliczył się z siłami i na tyle osłabł, że musiał być ewakuowany. Szkoda każdego medicala, aczkolwiek coś mi się wydaje, że Mike i tak by zbyt wiele nie ugrał.

Betsy - ciekawa babka z dobrą intuicją (w końcu policjantka) i szybko wyczuła, że nie powinna do końca ufać Russellowi. Ale zrobiła ten sam błąd co Marisa i niepotrzebnie mu o tym powiedziała prosto w oczy. Gdyby siedziała cicho to pograłaby dłużej.

Ben - strasznie wkurzający typ. Stosował niedozwolone chwyty podczas zawodów, miał jakieś dziwne akcje w rodzaju rąbania drewna w środku nocy, no i swoim kłótliwym zachowaniem wkurzał każdego. Do tego jeszcze te teksty o "śmieciu z getta" w stronę Yasmin... Żenada. Gość był silny fizycznie i przydałby się Foa Foa, ale jednocześnie był też takim kretynem i dupkiem, że cieszyłem się, gdy odpadł.

Yasmin - kolejna wkurzająca osoba. Nie ma to jak trafić po zawodach do przeciwnego plemienia i od razu się ze wszystkimi kłócić i ich pouczać :D W Galu też nie zachowywała się lepiej... Social game miała na tragicznym poziomie więc ulżyło mi, kiedy Yasmin odpadła, bo nie miałem ochoty na nią dłużej patrzeć.

Ashley - sympatyczna i wcale nie taka głupia, jak próbował to przedstawić Russell. Zrobiła dobry ruch, wchodząc z nim w sojusz, niestety seria przegranych przez Foa Foa zawodów sprawiła, że Ashley musiała odpaść, bo odstawała fizycznie od pozostałych.

Russell S. - jeden z moich ulubionych uczestników tego sezonu i bardzo żałowałem, gdy musiał zostać ewakuowany. Szczery, sympatyczny i idealny na lidera, bo wszyscy w Galu go lubili i szanowali. Pod jego komendą Galu radzili sobie świetnie, wygrywając niemal wszystkie zawody. Jego niespodziewane odpadnięcie było jednym z punktów zwrotnych tego sezonu, bo gdyby nie to, Galu po mergu byliby nie do rozbicia. Myślę, że sam Russell miałby też sporą szansę zajść naprawdę daleko, bo trzymał się mocno z innymi facetami w Galu (mieli też po swojej stronie Shambo), a social game miał bardzo dobry. Niepotrzebnie tylko wyznaczył Shambo po raz drugi do wizyty w Foa Foa - mógł wtedy wysłać kogoś innego, żeby Shambo nie czuła się zbyt izolowana przez Galu i nie chciała przeskoczyć do Foa Foa. No i niepotrzebnie też wyznaczył sam siebie do zadania, skoro nie czuł się wtedy najlepiej. Jego zasłabnięcie wyglądało bardzo dramatycznie i całe szczęście, że wszystko się dobrze skończyło. Zabawne było, jak na reunion Russell opowiadał, że oglądał ten odcinek w domu z żoną i jak doszli do momentu jego zasłabnięcia to żona cały czas krzyczała spanikowana: "O Boże, ty umarłeś!", na co on mówił: "Przecież siedzę obok. Uspokój się" :D

Liz - dobra w zadaniach, zwłaszcza w różnych układankach i to sprawiało, że była dość cenna dla plemienia. Niepotrzebnie jednak dała do zrozumienia Russellowi, że prowadzi swoją własną grę i nie wyklucza, że w przyszłości przeskoczy do Foa Foa. To sprawiło, że gdy po przegranych kolejnych zawodach do eliminacji brana była pod uwagę ona lub Natalie, ostatecznie padło na Liz, bo faceci nie ufali jej tak jak Natalie. No i zrobiła też głupotę, zachowując się arogancko wobec Laury, podczas gdy Natalie próbowała nawiązać z nią więź, by po mergu móc ewentualnie przekabacić ją na swoją stronę. Russell o tym wspominał podczas confessu, że Liz w tym przypadku zachowała się trochę bezmyślnie.

Erik - początkowo wydawał mi się jednym z lepszych graczy w Galu, zwłaszcza gdy sprytnie namówił Shambo, by podzieliła się z nim wskazówkami co do immunitetu, a potem sam go znalazł. Miał też układ z innymi facetami więc wydawało się, że po mergu będzie jednym z tych, którzy kontrolują sytuację. Zrobił jednak błąd, dając się namówić Johnowi na eliminację Moniki, a potem tak się nakręcił tym pomysłem, że poszedł do Foa Foa namówić ich do wspólnego głosowania, przez co zdradził im swoje plany, a oni mogli wykorzystać to przeciwko niemu, mówiąc o wszystkim dziewczynom (tutaj Natalie zrobiła dobry ruch). Ostatecznie skończyło się tak, że Erik został zblindsidowany i wyleciał z gry mając w kieszeni immunitet. Cieszyłem się z tego, bo nie podobała mi się jego arogancja na tej radzie i teksty rzucane w stronę Foa Foa. Gość był potem nieźle zdziwiony, że to on wylatuje :P A potem na kolejnych radach, już jako sędzia, zachowywał się bardzo ekspresyjnie, dając gestami wyraźnie do zrozumienia, że jest wkurzony na Galu i kibicuje Foa Foa. Zdziwiło mnie tylko, że na końcu zachęcał do głosowania na Natalie i zachęcał do tego innych jurorów. Wydawało mi się, że doceni grę Russella i to na niego odda głos. Ale widać Erik bardziej patrzył na to, kto jak się wobec niego zachowywał.
A z takich pobocznych spraw, zabawnie było patrzeć, jak ugania się za kurą, próbując ją za wszelką cenę złapać :)

Kelly - jej eliminacja była genialnym zwrotem akcji, ale o niej samej niewiele jestem w stanie powiedzieć. Zdaję sobie sprawę, że to po części wina edycji, ale i tak Kelly wydawała mi się chyba najbardziej nijaką osobą w tym sezonie. Ot trzymała z Laurą i Monicą. I tyle.

Laura - dobra i ogarnięta zawodniczka. W Galu miała silną pozycję i to ona trzymała kontrolę wśród młodszych dziewczyn, ale jednocześnie miała też dobre relacje z Erikiem i z innymi facetami. Nie bała się też rzucić wyzwania Russellowi i zblindsidować Erika. O jej losie przesądziło kilka czynników, ale najważniejszym był chyba jej konflikt z Shambo, bo to on sprawił, że Shambo przeskoczyła do Foa Foa. Ja w tym konflikcie nie byłem po niczyjej stronie - Shambo miała paskudny charakter, ale Laury też jakoś zbyt nie polubiłem. Pamiętam, że jak podczas jednej z ich pierwszym rozmów obydwie babki były na plaży i Laura się opalała to Shambo siedząca obok niej zaczęła w pewnym momencie opowiadać o swojej siostrze, która zmarła na raka w wieku 28 lat, no i Shambo się mocno rozkleiła. Na co Laura, cały czas leżąca na piasku, powiedziała obojętnym głosem, bez cienia empatii: "Hm, przykra historia. A teraz się przesuń, bo zasłaniasz mi słońce" :D Niby jedno zdarzenie, ale to był kamyczek, który wywołał potężną lawinę niekorzystnych dla Galu zdarzeń. Co tylko pokazuje, jak bardzo w Survivor trzeba uważać na to, co się mówi :)

John - jeden z ciekawszych graczy w Galu. Co prawda popełniał błędy, ale przynajmniej grał. Do mergu miał mocną pozycję, trzymając się z innymi facetami i to chyba on wpadł na pomysł, żeby w razie przegranych zawodów ratować Shambo i celować w Monikę, żeby faceci mieli pełną kontrolę. Po mergu zyskał sympatię Russella na tyle, że ten pokazał mu immunitet i obydwaj zawarli układ, że będą się wzajemnie kryć. Jednocześnie jednak John dał się namówić Russellowi, żeby głosować na Monicę, potem zaproponował to Erikowi no i poszedł cały łańcuszek wydarzeń, który doprowadził do eliminacji Erika. Później jeszcze zawarł kolejny układ z Russellem, że najpierw eliminują Laurę, a potem kogoś z Foa Foa. Był to z jego strony bardzo naiwny ruch... aczkolwiek ja go nie krytykuję, że nie chciał doprowadzić do remisu i losowania kamyków, bo uważam to za jedną z najbardziej idiotycznych zasad w Survivor. W początkowych sezonach przy remisach liczyły się po prostu głosy z poprzednich rad i to było dosyć sprawiedliwe. Potem wprowadzono te nieszczęsne kamyki i wszystko byłoby spoko, gdyby kamyki losowały tylko osoby, na które oddano głos i które były zagrożone. Kto w ogóle wymyślił, żeby losowały wszystkie pozostałe osoby, a osoby zagrożone nagle stały się bezpieczne?? Przecież to jest cholernie niesprawiedliwe, bo nagle przez głupi kamyk może odpaść osoba, która przez cały sezon nie dostała ani jednego głosu podczas wszystkich rad! Zresztą jeden taki przypadek nawet był i to pod koniec sezonu :/ Poza tym w ostatnich sezonach podczas remisów była po prostu dogrywka z zawodami na najszybsze rozpalenie ognia. To też było spoko rozwiązanie. Nie rozumiem, czemu z niego zrezygnowano i wrócono do tych nieszczęsnych kamyków...

Dave - sympatyczny gość, który dobrze sobie radził w zawodach. Ale w strategii zbyt dobrze sobie nie radził, pozwalając, by grali za niego inni. Na etapie walki plemion jego strategią było po prostu: "Jestem dobry w rozpalaniu ognia więc liczę, że dzięki temu inni mnie zatrzymają dłużej". A kiedy już poodpadali jego sojusznicy i zaczęło się robić gorąco to Dave dał się rozegrać Russellowi, głosując przeciwko Johnowi. A mógł jeszcze próbować scalić resztki Galu i walczyć przeciwko Foa Foa.

Monica - ładniutka dziewczyna, ale początkowo wydawała mi się taką trochę pustą babką, która najchętniej leżałaby na plaży całymi dniami :P Była też na celowniku facetów i najprawdopodobniej odpadłaby, gdyby Galu przegrało jeszcze jedne zawody o immunitet, ale dopisało jej szczęście, a po mergu zaczęła grać dużo lepiej. Gdy zorientowała się, że celuje w nią Erik, wybroniła się i doprowadziła do jego eliminacji. A gdy Foa Foa zaczęło zyskiwać kontrolę, bardzo ładnie próbowała się bronić, nastawiając Micka i Jaisona przeciwko Russellowi. Ostatecznie jej plan nie wypalił, ale brawo za walkę do końca.

Shambo - czasem zdarza mi się, że na początku sezonu nie lubię jakiegoś uczestnika, a potem w miarę upływu czasu się do niego przekonuję. W przypadku Shambo było odwrotnie. Na początku ją lubiłem, bo wydawała mi się taką pozytywnie szurniętą babcią, no i trochę jej współczułem, że była tak izolowana w Galu. No i sympatyczne było też jej przywitanie z ludźmi z Foa Foa, gdy została do ich obozu wysłana po zawodach. Potem jednak ta kobieta coraz bardziej irytowała mnie swoim zachowaniem, aż w końcu stała się najbardziej nielubianą przeze mnie osobą w tym sezonie. Jeszcze pal licho z tymi dziwnymi akcjami typu gadanie do kur czy nawet kłótnie z innymi, bo to się może zdarzyć każdemu, ale te jej komenty podczas zawodów czy rad plemienia, zwłaszcza kierowane w stronę młodszych kobiet :/ Jej wystąpienie na finałowej radzie też było aroganckie. Babka była strasznie złośliwa i trochę też szurnięta więc w drugiej połowie sezonu robiła bardzo antypatyczne wrażenie.
Strategii nie oceniam, bo skoro tak źle się czuła w Galu to miała prawo przeskoczyć do ludzi, z którymi czuła się lepiej. Choć mogła bardziej kombinować, próbując nastawiać Russella przeciwko innym, czy też odwrotnie - nastawiać ludzi z Foa Foa przeciwko Russellowi. Kartę przetargową miała bo mogła każdego przekonać, że bez problemu z nią wygra w finale więc warto ją tam zabrać. Choć tak na marginesie, tak by się stało, gdyby faktycznie trafiła do tego finału - miała tak spartolony social, że nikt by jej nie pozwolił wygrać.

Jaison - pozytywny i sympatyczny gość, ale też sporo marudził i chyba niewiele brakowało, by zrezygnował z gry. Sporo mówił o rasizmie, ale nie dziwię mu się, że tak się wkurzył na Bena, bo miał rację. W kwestii strategii działał mocno emocjami - jak w przypadku Bena, gdy postawił ultimatum, że jak plemię nie wyrzuci Bena to on zrezygnuje. Poza tym był oczywiście w sojuszu z Russellem, do którego dołączyła Natalie i Mick, ale to że dotrwał tak długo zawdzięcza głównie temu, że w Foa Foa był potrzebny w zadaniach ze względu na swoje warunki fizyczne, a potem po prostu trzymał się swojego sojuszu i głosował razem z nim. Nie był to jednak gracz jakiegoś wielkiego kalibru.

Brett - sympatyczny młody gość, ale przez 3/4 sezonu nie było go widać, a gdyby nie seria immunitetów to nie byłoby go widać prawie wcale :P Wiem, że to po części wina editu, ale też nie jestem w stanie sobie przypomnieć choćby jednej jego zagrywki strategicznej. Nawet przed samym finałem, gdy Russel wszedł z nim w układ, była to wyłącznie inicjatywa tego drugiego, na którą pierwszy wyraził zgodę. Brett był po prostu lubiany i tyle. I tym bardziej kuriozalne jest, że gość omal nie wygrał całego sezonu! Zabrakło mu dosłownie kilku, może kilkunastu sekund w ostatnim zadaniu o immunitet, żeby wygrać z Russellem i wejść do finału. A tam zgarnąłby milion tylko dlatego, że był ostatnią osobą z Galu, a całe jego plemię siedziało w jury :D Z całym szacunkiem dla Bretta, ale gdyby tak się ten sezon zakończył to uznałbym go za nieudany.

Mick - fajny gość i lubiłem go za jego osobowość. Ale grę miał podobną jak Jaison czy Natalie, choć w przeciwieństwie do Jaisona, nie kierował się w aż takim stopniu emocjami. Ot trzymał się Russella i był pewnym ogniwem sojuszu, a do tego dobrze sobie radził w zawodach i miał dobrą social game. Jako lider jednak się nie sprawdził, był zbyt niezdecydowany. A na finałowej radzie wybrał dość ciekawą strategię, stawiając się w opozycji do Russella - on to ten "bad guy", który odpowiada za waszą eliminację, a ja jestem spoko :D Gdyby sędziowie kierowali się tylko nagradzaniem stratega to oczywiście Mick nic by tym nie wskórał i wygrałby Russell, ale skoro kierowali się emocjami i patrzyli na social game to dziwi mnie, że wszyscy (poza Shambo i Johnem) zagłosowali na Natalie, a Mick nie zgarnął nawet jednego głosu...

Russell - dla mnie jeden z najlepszych graczy, jakich kiedykolwiek widziałem w Survivor i bezapelacyjnie król tego sezonu. Od samego początku rzucił się w wir gry i grał bardzo agresywnie. Zakładał sojusze, nastawiał ludzi przeciwko sobie, grał na ich emocjach, siał ferment, aż w końcu zdobył najsilniejszą pozycję w plemieniu i decydował, kto ma odpaść następny. Miał tyle różnych akcji, ruchów i ciekawych confessów, że ciężko jest wszystkie wyliczyć. Był też przy tym pewnym siebie, a z czasem i aroganckim kolesiem, który czasem zachowywał się jak dupek, aczkolwiek często te najbardziej wredne wypowiedzi zachowywał na confessy. I chociaż często jeździł po bandzie to przyznaję, że wielokrotnie mnie dosłownie rozkładał na łopatki, a przy niektórych jego confessach parskałem śmiechem :D W Foa Foa zawarł sojusz z "głupimi blondynkami", ale szybko znalazł też immunitet i zawarł pakt z Jaisonem, a potem też z Mickiem. Jak tylko zauważył, że Marisa mu nie ufa to zaraz jej się pozbył. To samo zrobił z Betsy, a później i z Liz. Jego największym problemem było przegrywanie przez Foa Foa zawodów całymi seriami, przez co po mergu jego plemię było dwukrotnie mniej liczne niż przeciwnicy. Sytuacja z pozoru tragiczna, ale Russell się nie poddał i od razu zaczął działać. Od razu nawiązał pakt z Shambo i to on miał największy wpływ na to, że ona do nich ostatecznie przeskoczyła. W międzyczasie rozmawiał też z Laurą, Moniką i Johnem, pokazując im immunitet i namawiając do układu. I choć Laura odmówiła to już Monica i John byli gotowi na jakąś formę współpracy, a ten drugi dał się nawet namówić Russellowi do podrzucenia pomysłu Erikowi, żeby głosować na Monicę, a jak to się skończyło, wszyscy wiemy. Na radzie wprawdzie Russell pozbył się immunitetu, ale następnego dnia znalazł kolejny i dzięki temu udało mu się ocalić nie tylko własną skórę, ale i swoje plemię, wprawiając przy okazji Galu w szok ;) Następnie znalazł trzeci immunitet, a potem przekonał Johna, żeby głosować na Laurę, obiecując mu później głosowanie na kogoś z Foa Foa. A gdy już ograł Johna i Foa Foa zyskało przewagę, Russell nastawił Johna i Dave'a przeciwko sobie, każdemu z nich obiecując eliminację tego drugiego i unikając próby zjednoczenia się niedobitek z Galu i przeciągnięcia Shambo na swoją stronę. Gdy już odpadł John, a potem Dave, Foa Foa miało już z górki, ale Russell zapobiegawczo założył na radzie immunitet, dając ludziom z Foa Foa do zrozumienia, że jeśli obrócą się przeciwko niemu, mogą na tym źle wyjść. Dzięki temu zapobiegł próbom Moniki, która chciała nastawić Foa Foa przeciwko sobie. Dalej poszło już z górki i Russell wszedł do finału, a po drodze nikt nie chciał mu zaszkodzić - wręcz przeciwnie, każdy chciał go mieć po swojej stronie. Wcześniej jeszcze Russell wygrał kluczowe zawody o immunitet, dzięki czemu Brett nie wszedł do finału i Foa Foa w ogóle miało szansę na zgarnięcie tego miliona. Ale przed samym konkursem Russell zawarł układ z Brettem, zabezpieczając się na wypadek wygranej tego drugiego. To wszystko pokazuje, jak dobrym strategiem był ten gość i z jak trudnych sytuacji potrafił wychodzić. Oczywiście nie wszystko zrobił sam - Survivor to gra oparta na numerach i jakichś sojuszników trzeba mieć, bo w pojedynkę się tego nie wygra. Natalie, Mick i Jaison też byli ważni i też zrobili swoje - ale jednak to Russell był w tym czworokącie kluczowy i to on miał największy wpływ na to, że trójka z Foa Foa dotarła do finału. Więc jak dla mnie gość powinien wygrać cały sezon.
Osobna kwestia to immunitety. Dwa znalezione samodzielnie bez jakichkolwiek wskazówek, trzeci już ze wskazówką. Wiem, że to może wzbudzać pewne wątpliwości ;) Osobiście uważam, że nie była to ustawka, ale wrócę jeszcze do tej kwestii później.
Rzecz jasna nawet najlepsi stratedzy popełniają błędy i Russell też nie był wyjątkiem. Po pierwsze to wylewanie wody, palenie skarpetek i ogólnie sabotowanie własnego plemienia - ja bym tak nie zrobił, aczkolwiek przyznaję, że czasem takie działanie może się opłacić. Jeśli nie masz jeszcze wyrobionej silnej pozycji w plemieniu, a uda się tobie je po cichu skłócić to odsuwasz od siebie ryzyko eliminacji, bo skłóceni ludzie będą się wycinać między sobą, a część z nich chętnie wejdzie z tobą w układ, żeby wyciąć swoich wrogów. Więc takie zachowanie nie musiało być głupie z punktu widzenia efektywności, choć na pewno były wredne. Podobnie jak confessy, choć w samym obozie z tego co widziałem Russell zachowywał się normalnie, przynajmniej do pewnego momentu. Dopiero gdy czuł, że ma wszystko pod kontrolą to zaczął być tak pewny siebie, że graniczyło to z arogancją i zadufaniem w sobie a to błąd, zwłaszcza po mergu, gdy inni uczestnicy zostają sędziami. Na pewno Russell powinien był powstrzymywać się od takiego zachowania i grać lepiej socialem. Choć nawet wtedy nie jestem przekonany, czy Galu i tak nie byłoby przeciwko niemu na finałowej radzie. Za to, że rozwalił im plany i wyrzucił ich z gry :) No i ostatnia sprawa - niepotrzebnie Russell wygadał się z tym, że jest bardzo bogaty. Nawet jeśli sędziowie oficjalnie deklarowali, że nie będą tego aspektu brać pod uwagę to nie wierzę, że podświadomie o tym nie myśleli, gdy oddawali głos. Jednak milionerowi dużo trudniej dać kolejny milion niż komuś, kto finansowo jest w dużo gorszej sytuacji.

Natalie - zdecydowanie najbardziej sensacyjny zwycięzca, jakiego do tej pory oglądałem. Co nie znaczy, że uważam grę Natalie za złą czy słabą. Bynajmniej. Po prostu nie uważam jej za gracza tego kalibru co Russell. Gdyby Natalie miała innych finalistów obok siebie i wygrała to nie byłbym taki zdziwiony. Ale strategicznie mnie nie porwała. Ot weszła w układ z Russellem i trzymała się w jego cieniu, pozwalając by na niego spływało całe shambo (taka gra słów, heh :P), a sama w tym czasie grała słodkiego aniołka i dbała o dobre relacje z innymi. Niby spoko, ale trzeba pamiętać, że dopisało jej sporo szczęścia. Natalie była zagrożona już w Foa Foa, gdy wybór do eliminacji był pomiędzy nią a Liz. No i gdyby to mergu doszło standardowo przy 10 uczestnikach, mielibyśmy o dwa konkursy o immunitet więcej i gdyby Foa Foa przegrało przynajmniej jeden z nich to Natalie by odpadła. Po mergu dojechała do finału dzięki temu, ze Russell bardzo ostro i aktywnie grał i chciał ją też do finału wziąć bo myślał, że sędziowie będą oceniać ludzi głównie pod kątem strategów. A Natalie ruchów strategicznych miała mało - jedyny ważny to przekonanie dziewczyn z Galu do głosowania na Erika, ale trzeba też pamiętać o tym, że całą lawinę zdarzeń wywołał Russell, namawiając Johna do eliminacji Moniki i dopiero po rozmowie tego drugiego z Erikiem zaczęła się karuzela spisków i intryg ;)

Reasumując - Natalie była ok, ale dla mnie to Russell był w tym sezonie najlepszy. Nawet jeśli Natalie miała lepszą social game.
A sam sezon bardzo ciekawy, ale i kontrowersyjny. Tym bardziej dziwi mnie, że temat poświęcony Samoa liczy tylko 4 strony.


No to jeszcze parę kwestii:
ciriefan pisze:
20 lip 2019, 10:47
Całkowicie się z tym nie zgadzam, tzn z tym po "ale". Russell sam by nic nie zdziałał, wszyscy ci ludzie go nienawidzili. Gdyby nie pewne subtelne zagrania pozostałych, nic by nie ugrał. A że pokazują go jako geniusza, no to cóż. Więcej na temat jego "geniuszu" napiszę po tym, jak będziesz po finale.
Saw pisze:
20 lip 2019, 11:39
Też jestem zdania że Russell bez pozostałych dużo by nie ugrał. Co jak co ale Natalie, Jaison i Mick też mieli wkład w tym że FoaFoa przetrwała po połączeniu. Między innymi dobra zagrywka Natalii gdy powiedziała dziewczyną że Erik celuje w Monicę, albo Jaison i Mick którzy mądrze zbierali informacji od innych i potrafil to później wspólnie z Russellem wykorzystać. Tylko niestety bardzo mało tego pokazali, bo najwazniejszy byl Russell i wszystkie zasługi są jemu przypisywane.
Tak jak napisałem wyżej - nie ujmuję nic Natalie, Mickowi i Jaisonowi, bo oni też odegrali swoją rolę w tym, że Foa Foa doszła do samego końca. Ale tak jak Russell nic zdziałałby nic bez pozostałych, tak każdy z nich też nie zdziałałby nic bez pozostałej trójki. To działa w dwie strony. Ale jeśli rozłożyć na czynniki pierwsze działania każdego z nich to wychodzi na to, że Russell miał ich zdecydowanie najwięcej. I dlatego jego zwycięstwo cieszyłoby mnie najbardziej.

Saw pisze:
20 lip 2019, 11:39
Davos jestem ciekawy co myślisz o ukrytych immunitetach Russella. Po znalezieniu pierwszego byłeś w 100% przekonany że to żadna ustawka. A co powiesz o kolejnych? O ile dobrze pamiętam w ręce Russella wpadły aż trzy. Czy to nie jest dla ciebie podejrzane że akurat on je znajdywał. Tym bardziej że chyba jeden z nich był ukryty gdzieś w dżungli pod kamieniem.
Ok, no to po kolei. Russell znalazł w sumie trzy immunitety, z czego dwa pierwsze bez wskazówek:
1) Immunitet schowany w dziurze w bardzo charakterystycznym drzewie w Foa Foa. To, że Russell w ogóle zaczął go szukać, nie mając żadnych wskazówek, nie jest dla mnie niczym dziwnym. Od ładnych paru sezonów HII były ukrywane w obozach więc czekałem, aż ktoś w końcu wpadnie na to, żeby szukać go od razu. Russell to zrobił. Ile czasu zajęło mu szukanie? Nie wiadomo, ale widać, że szukał w różnych miejscach, a na reunion mówił, ze szukanie zajęło mu sporo czasu i to nie jest tak, że od razu je znajdował. Pierwszy immunitet był w drzewie w samym obozie i ta dziupla na dole była dość charakterystyczna. Gdybym chciał szukać immunitetu to pewnie sprawdziłbym to miejsce. Poza tym Russell nurkował pod tym drzewem na oczach innych :D Wątpię, żeby to była ustawka, bo wtedy trzeba by uznać, że całe plemię to aktorzy. No i jeszcze jak Shambo dostała wskazówkę, w której była mowa o drzewie to też szukała w tym miejscu - widać, że drzewo i ta dziupla były na tyle charakterystyczne to trudno było tam nie zajrzeć, jeśli już wpadło się na pomysł szukania immunitetu.
2) Immunitet schowany pod mostkiem, już po mergu. Russell wiedział, że jest zagrożony i że podłożono nowy immunitet gdzieś w obozie więc zaczął go szukać wykorzystując fakt, że ludzie z Galu są na nagrodzie. Czy ten immunitet dało się znaleźć nie mając żadnych wskazówek? Wydaje mi się, że tak. To był dość charakterystyczny punkt, ten mostek przewijał się już wcześniej, a Russell często tam siedział, choćby jak rozmawiał z Shambo czy Johnem. Widać też, że od razu tam nie trafił, bo wcześniej szukał w innych miejscach. Nie dziwi mnie, że w końcu zajrzał i pod ten most.
3) Immunitet schowany za jednym z kamieni tworzących podstawę kamiennej ściany. Ten immunitet był moim zdaniem najtrudniejszy do znalezienia i gdyby Russell go wyczaił bez żadnych wskazówek to nabrałbym podejrzeń. Ale on był na nagrodzie i widział na telefonie wskazówkę, że ktoś chowa immunitet pod kamieniem, a w tle jeszcze można było się dopatrzeć tej kamiennej ściany. Russell skojarzył to miejsce, bo wcześniej już łaził wszędzie i szukał poprzedniego immunitetu. To nie był zwykły kamień leżący sobie gdzieś na środku drogi w dżungli. To było też charakterystyczne miejsce, tylko trzeba je było skojarzyć.

Russell był cwaniakiem i niezłym obserwatorem zwracającym uwagę na szczegóły. Oczywiście rozumiem, że znalezienie przez niego aż 3 immunitetów może wzbudzać wątpliwości i pytania, czy to nie była ustawka… ale moim zdaniem, w świetle tego, co napisałem wyżej, nie było aż tak nieprawdopodobne, że Russell znalazł je bez niczyjej pomocy (pomijając wskazówkę przy immunitecie nr 3).



Uff, wyszedł mi najdłuższy jak do tej pory post :) To jeszcze na koniec mam do Was pytanie "techniczne" - widzę, że na forum sezony 1-19 mają swój osobny dział, a potem każdy kolejny sezon ma swoje własne, hm… forum? Nie zaglądałem tam jeszcze, bo nie chcę sobie niczego spoilerować, ale zakładam, że tamte sezony komentowaliście już na bieżąco i jak wejdę w dział dotyczący sezonu 20 to od razu wyskoczy mi ileś tematów, w tym te dotyczące zwycięzcy? Niedługo zamierzam zabrać się za 20 sezon i chętnie bym go pokomentował na bieżąco, ale nie wiem, czy jest jakiś "zbiorczy" temat, a nie chcę sobie zaspoilerować zwycięzcy więc wolę dopytać ;)
Obrazek

frasiek
runner up
Posty: 972
Rejestracja: 27 gru 2010, 00:00
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 8 razy
Kontakt:

Survivor: Samoa (sezon 19)

Post autor: frasiek » 24 lip 2019, 19:23

Davos pisze:
24 lip 2019, 16:26
Russell - Jego największym problemem było przegrywanie przez Foa Foa zawodów całymi seriami, przez co po mergu jego plemię było dwukrotnie mniej liczne niż przeciwnicy. Sytuacja z pozoru tragiczna, ale Russell się nie poddał i od razu zaczął działać.
1. Jak się sabotuje własne plemię to trzeba się liczyć z tym, że to plemię będzie przegrywać. To nie Russel miał problem ze swoim plemieniem to plemię miało problem z Russelem.
2. Zaraz po połączeniu, gdy było 8:4 Russell był bezużyteczny. Gdyby gra się potoczyła zgodnie z jego planem, czyli on dostaje głosy i zagrywa HII, to w najlepszym wypadku byłoby 6:5 po tym jak Shambo przeszłaby na ich stronę i Galu by po prostu wyeliminowałoby po kolei wszystkich z Foa Foa.
Davos pisze:
24 lip 2019, 16:26
To jeszcze na koniec mam do Was pytanie "techniczne" - widzę, że na forum sezony 1-19 mają swój osobny dział, a potem każdy kolejny sezon ma swoje własne, hm… forum? Nie zaglądałem tam jeszcze, bo nie chcę sobie niczego spoilerować, ale zakładam, że tamte sezony komentowaliście już na bieżąco i jak wejdę w dział dotyczący sezonu 20 to od razu wyskoczy mi ileś tematów, w tym te dotyczące zwycięzcy? Niedługo zamierzam zabrać się za 20 sezon i chętnie bym go pokomentował na bieżąco, ale nie wiem, czy jest jakiś "zbiorczy" temat, a nie chcę sobie zaspoilerować zwycięzcy więc wolę dopytać ;)
Nie wchodź w poddział Ponderosa tam jest lekki spojler w nazwie jednego wątku, jeżeli wiesz co to jest Ponderosa.

Awatar użytkownika
Umbastyczny
sole survivor
Posty: 1000
Rejestracja: 25 lut 2013, 00:00
Edge of Extinction: Victoria
SA: Island of Secrets: Seipei
Survivor AU 2019: Pia
Pochwalił: 14 razy
Pochwalono: 5 razy
Kontakt:

Survivor: Samoa (sezon 19)

Post autor: Umbastyczny » 24 lip 2019, 19:55

Świetna recenzja.

Co do kamyków. Ja akurat rozumiem ich sens i nie jestem ich przeciwnikiem. Generalnie po sezonie4 - Marquesas wprowadzono zasady, że remis w F4 jest rozstrzygany ogniem (i to właśnie widziałeś np. w sezonach 12, 13 czy 17), do F5 włącznie walimy kamienie.


Co do działu S20. Tam po prostu każdy odcinek ma swój własny temat + są dodatkowe wątki. Odpalaj konkretne tematy po każdym odcinku, a te dodatkowe najlepiej po całym sezonie.

Awatar użytkownika
ciriefan
sole survivor
Posty: 4903
Rejestracja: 27 mar 2010, 00:00
Edge of Extinction: Victoria
SA: Island of Secrets: Seipei
Survivor AU 2019: Pia
Pochwalił: 7 razy
Pochwalono: 22 razy
Kontakt:

Survivor: Samoa (sezon 19)

Post autor: ciriefan » 24 lip 2019, 20:13

Dla mnie był nie tylko najlepszym graczem tego sezonu, ale i też jednym z najlepszych, jakich do tej pory miałem okazję oglądać.
I tu jest odwieczna kłótnia pośród fanów Survivor. Fajnie, że jest się z kim spierać - ja akurat jestem w przeciwnej drużynie, czyli anty Russellowców. Moim zdaniem Russell jest kiepskim graczem, wręcz jednym z najgorszych w historii i jego przegrana mnie nie dziwi. Sam powiedział, że gra po to, aby wygrać. A jaka jest jedyna zasada w tym programie dotycząca zwycięstwa? Grać tak, żeby dotrzeć do finału i zdobyć w nim głosy jurorów. Russell nie potrafił tego zrobić.

Gra ma 3 aspekty. Fizyczny, strategiczny i socjalny. Fizyczny czasem pomaga dotrzeć dalej. Strategiczny - no trzeba mieć jakąkolwiek grę do przedstawienia. Niestety ale aspekt społeczny jest najważniejszy - jurorzy muszą chcieć na ciebie zagłosować. Czy Russell był dobrym strategiem? Owszem. Ale tylko jeśli chodzi o planowanie eliminacji, szukanie immunitetów, przebieg głosowań. Zapomniał o najważniejszym - o budowaniu relacji. Warto zwrócić uwagę w wywiadach, że Ci ludzie go po prostu NIENAWIDZILI. On nie tylko miał ich wszystkich gdzieś, tu nie chodzi tylko o arogancję. On po prostu im mówił wprost, jacy są głupi, tępi, słabi, jaki to on jest od nich lepszy. Taki genialny gracz, a przy takiej widowiskowej strategii i grze nie potrafi zdobyć głosy i zapomina o tym, że jury musi mieć wobec niego jakiekolwiek ciepłe uczucia? Serio, jestem mega fanem Survivor, ale jakiej by super nie prowadził gry, w życiu nie zagłosowałbym na niego, gdyby całą grę mnie poniżał. Russell prowadził w Samoa grę o zajście do finału, nie o zwycięstwo. Jednym z Survivorowych pojęć jest coś takiego jak "jury managment", on tego nie miał. Prowadził idealną grę, o ile chciał przegrać w finale, bo to nie była gra o zwycięstwo.

I druga kwestia - w czym strategia Natalie była gorsza? O ile dobrze pamiętam, na każdej radzie głosowała tak jak on. Kto powiedział, że najlepszy gracz musi być inicjatorem? Czasami wystarczy obserwować, myśleć i podejmować właściwe, logiczne decyzje. Natalie wiedziała, że ci ludzie go nie cierpią i podjęła logiczną decyzję, że będzie grać u jego boku, ale zadba o głosy jurorskie. Moim zdaniem pobiła go w tej grze, wręcz go zmiażdżyła.

A zarzuty o np. bitter jury są dla mnie w pewnym stopniu absurdalne. Czasami się z tym zgadzam, ale czy jest jakaś zasada, która nakazuje jurorom głosować w określony sposób? Nie. Jak chcą, mogą głosować na strategię, kogo lubią bardziej, kto ma ładniejsze oczy, alfabetycznie. To zadaniem finalistów jest odczytać jurorów i przekonać ich do siebie. Nie bez powodu Survivor jest określana jako "the best SOCIAL game in the world", nie strategic. Ale to tylko moja opinia.
Pytanie tylko, czy Natalie i Brett faktycznie mieliby aż tyle do powiedzenia i strategii co Russell i czy byłoby to równie ciekawe.Wydaje mi się, że nie więc po części producentów usprawiedliwiam.


Chciałbym móc to ocenić sam, a nie dało się, bo ich nie pokazywali. A zakładając, że byli nudni - czy to też nie jest wina producentów, że takich dobrali uczestników? Czasami jak się ogląda filmiki z Ponderosy, to się okazuje, że nagle jakaś osoba ma wielką osobowość, a w odcinkach robili z niej amebę. Niektórych więcej jest na 5 minutowym filmiku z Ponderosy widać niż przez 10 odcinków.
Niedługo zamierzam zabrać się za 20 sezon i chętnie bym go pokomentował na bieżąco, ale nie wiem, czy jest jakiś "zbiorczy" temat, a nie chcę sobie zaspoilerować zwycięzcy więc wolę dopytać
Tam każdy odcinek ma oddzielny temat, więc możesz czuć się tak, jakbyś oglądał na żywo z innymi komentującymi. Swoją drogą przeraża mnie fakt, że ten sezon był już 10 lat temu. Dla mnie to tak, jakby to było wczoraj...

Rider Girl
5th voted out
Posty: 64
Rejestracja: 30 mar 2017, 08:50
Pochwalił: 7 razy
Pochwalono: 4 razy
Kontakt:

Survivor: Samoa (sezon 19)

Post autor: Rider Girl » 24 lip 2019, 20:34

W następnych sezonach zobaczysz takich graczy :
Russell.S jeszcze raz
Laura jeszcze raz
Monica jeszcze raz
Russell.H dwa razy w amerykańskiej wersji survivor oraz w wersji survivor o nazwie Australian Survivor 2018 ale jeżeli zdecydujesz się oglądać tą serie radzę ci obejrzeć po 22 sezonie survivor

Natalie White raczej już się nie pojawi w żadnej edycji survivor bo przeczytałam na reddit że spadł na nią duży hejt po wygranej w tej edycji programu

Shambo też nie jest zainteresowana powrotem do programu bo nie podoba jej się jak została przedstawiona w tym edycji programu przez edytorów programu
Ostatnio zmieniony 25 lip 2019, 09:22 przez Rider Girl, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Survivor 1 - 37”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości