WAŻNE! Osoby, które mają problem z zalogowaniem się na forum prosimy o usunięcie cookies/ciasteczek i ponowienie próby logowania.
Ciasteczka można usunąć za pomocą przycisku "Usuń ciasteczka witryny" w stopce forum.

Survivor Pearl Islands (sezon 7)

Poprzednie sezony
Lana Warrior
7th voted out
Posty: 129
Rejestracja: 08 paź 2014, 00:00
Lokalizacja: Piast?w
Kontakt:

Post autor: Lana Warrior » 15 paź 2014, 20:57

Szczerze mówiąc finale tego sezonu zawsze wolałam Burtona i Jona niż Sandre której nie cierpię i Lil która jak dla nie była ciekawą osobą.

Awatar użytkownika
Fenistil
6th voted out
Posty: 99
Rejestracja: 22 sie 2017, 21:27
Lokalizacja: Kraków
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 3 razy
Kontakt:

Survivor Pearl Island (sezon 7)

Post autor: Fenistil » 06 wrz 2017, 14:04

Ten sezon na pewno był niezły jeśli chodzi o nieprzewidywalność. Ludzie już nawet na wczesnym etapie gry zaczęli postrzegać innych głównie pod kątem zagrożenia wygraniem kilku indywidualnych IC z rzędu pod koniec lub szans z tym kimś w finale. Właśnie to doprowadziło do przedwczesnego wyeliminowania kilku osób i paru przemieszań w sojuszach. Ciekawe, czy ludzie nauczyli się już Survivora na tyle, że taka tendencja zostanie w kolejnych sezonach na stałe.

Cała piracka otoczka sezonu niezbyt mi się jednak podobała. Zazwyczaj lubię taki setting i tematykę, ale z Survivorem jakoś mi się to wszystko gryzło. Mam wrażenie, że Survivor dużo lepiej współgra z bardziej "plemienną" otoczką.

Nowych twistów lub elementów gry było dość sporo, choć większość była drobna i niezbyt potrzebna. Sposób rozpoczęcia rozgrywki był na pewno szokujący dla uczestników i wynikło z tego kilka interesujących sytuacji już na samym początku, więc to mogę zaliczyć na plus. Twist z powrotami był zaskakujący i niesamowicie emocjonujący, choć sprawa uczciwości w powrocie wyeliminowanych zawodników do gry jest na pewno dyskusyjna. No ale był to integralny element gry, zaplanowany już wcześniej, więc ja nie mam z nim problemu, o ile tylko twisty tego typu będą występować w przyszłości rzadko. Bo jednorazowo wyszło to fajnie, ale na dłuższą metę zepsułoby trochę grę.

No i największy minus sezonu: słabe/irytujące/nieciekawe Final 4. Jakoś do nikogo stamtąd nie mogę się przekonać w pełni.

Nicole - Zbyt wcześnie zaczęła niepotrzebnie knuć - falstart i tyle. Tłumaczenia, że to tylko wypowiadanie głośno swoich myśli, wcale mnie nie przekonały.

Skinny Ryan - Szkoda mi go, bo widać było, że miał dużo serca do gry i bardzo mu na niej zależało. No ale niestety pod kątem wyzwań to chyba najsłabszy zawodnik, jakiego dotąd widziałem.

Michelle - Była w porządku (choć trochę za bardzo zgrywała słodką blondyneczkę), jednak przy wyzwaniu z jedzeniem zawiodła na całej linii i wkurzyła mnie wtedy bardzo. Już się ucieszyłem, że nareszcie jakieś plemię wpadło na ten pomysł, żeby przyaktorzyć i udać skrajne obrzydzenie, a tu klops. Nie wiem czy Michelle uznała, że wystarczy jej rzucenie kilku uwag w stylu "Ojej! Nigdy nie jadłam małży!", czy też całkowicie olała ten plan, ale tak czy inaczej ze swojej roli się nie wywiązała i dała się poznać przeciwnikom jako najsilniejszy punkt wyzwania, a nie najsłabszy, przez co przegrali. Przez tę akcję ucieszyłem się, że odpadła.

Trish - Nie lubiłem jej przez zbyt szybkie knucie przeciwko niczemu winnemu Rupertowi i cieszyłem się, że odpadła. Wydała mi się nieco fałszywa.

Shawn - Po tym jak wylecieli Burton i Michelle, próbował się jeszcze jakoś bronić, ale raczej nieporadnie. Powinien bardziej nastawić ludzi przeciwko manipulatorowi Jonowi oraz przypomnieć wszystkim, że tylko dzięki jego własnej pomocy udało się wyeliminować zdrajczynię Trish.

Osten - Wydziwiał niesamowicie z tym swoim odchodzeniem, ale ostatecznie nie rozumiem, dlaczego Jeff nie pozwolił plemieniu zwyczajnie na niego zagłosować. Jest jednak dla mnie spora różnica między chamskim odejściem a zgłoszeniem się na ochotnika do bycia wyrzuconym po przegraniu IC. Osten zrobił to drugie, a został potraktowany jak za to pierwsze.

Savage - Rzadko się zdarza, żeby ktoś w tak jawny i zdecydowany sposób zaczął liderować plemieniu i nie spotkał się przy tym z żadną negatywną reakcją. Sympatyczny gość, który z powodzeniem zbudował ze swojego plemienia coś w rodzaju rodziny, ale to zdecydowanie nie wyszło na dobre ani jemu, ani pozostałym członkom Morgan. Co prawda tylko dzięki niemu atmosfera w plemieniu jako tako się trzymała, ale za to po Merge'u wszyscy spoza plemienia (łącznie z przywróconą Lill) od razu mogli wyczuć, że nawet nie ma sensu myśleć o sprzymierzaniu się z tą spójną grupką jako całością.

Ryno - W miarę go lubiłem, choć w sumie nie pokazał w tym programie niczego ciekawego.

Rupert - Zdecydowanie najbardziej charakterystyczna postać całego sezonu i od początku bardzo go polubiłem, choć momentami był nieco zbyt porywczy i emocjonalny. Ponadto jego dobre relacje z Christą i Sandrą były zdecydowanie zbyt dobrze widoczne dla innych i w połączeniu z jego siłą to prędzej czy później musiało skończyć się wyeliminowaniem.

No ale miał kilka świetnych akcji: kradzież butów przeciwniczek zaraz na początku, konieczność chodzenia w spódnicy i jego wąż Balboa ( :cry: ). Bardzo barwna postać, którą cieszę się zobaczyć w kolejnych sezonach. :)

Tijuana - Na początku trochę niewidoczna, ale potem swoją osobą zyskała moją pełną sympatię. Po Merge'u nie wychylała się, przez co Andrew i Ryan polecieli jako pierwsi, a ona mogła jeszcze trochę zdziałać i szkoda, że się nie udało. Bardzo mnie zdziwiło, że po wspólnym podsłuchaniu spiskowania facetów w krzakach razem z Sandrą, ta druga dała się przekonać do głosowania na T. Na tamtym etapie Sandra i Christa powinny były się sprzymierzyć z T i Darrah i byłoby cacy.

Christa - Lubiłem ją. Szkoda, że tak ciasno związała się z Rupertem i Sandrą, przez co po odpadnięciu Ruperta nie mogła się już za bardzo odnaleźć. Szkoda mi jej było, jak ją wszyscy oskarżali o wyrzucenie ryb. :(

Burton - Za pierwszym podejściem go nie polubiłem i jego odpadnięcie po zainicjowanej przez niego samego porażce w IC niesamowicie mi się spodobało. ;) Za drugim razem jednak dał się poznać z nieco lepszej, bardziej ludzkiej strony i całkiem go polubiłem. Szkoda, że popełnił kolosalny błąd taktyczny, zabierając ze sobą Jona na swoją nagrodę i tym samym zostawiając paniom idealną okazję na wspólne knucie.

Darrah - Była jak dla mnie niesamowicie nijaka. Do czasu, gdy wygrała te trzy immunitety, robiła tylko za tło. Już sama jej obecność w Final 4 była dla mnie zawodem i dobrze, że nie skończyła wyżej.

Jonny Fairplay
- O ile był dla mnie takim typowym irytującym aroganckim cwaniaczkiem, to muszę przyznać, że miał też swój urok i ostatecznie chyba jednocześnie go lubię i nienawidzę. :D Numer z babcią był oczywiście poniżej wszelkiej godności, ale kocham go za to. Miałem już trochę dość tych licznych telenowelowatych sztucznych wyciskaczy łez w programie i ucieszyło mnie niezmiernie, że ktoś w końcu zrobił z tego dobry użytek. Śmiałem się wtedy jak głupi. :D

Lill - Na początku bardzo ją lubiłem. Ogromnie było mi szkoda, gdy odpadła, a wielką radością był jej powrót. Choć muszę przyznać, że ze strategią było u niej cieniutko i przez kilka odcinków po przywróceniu przetrwała tylko dzięki temu, że Burton był tak miły i myślał za nią. Oprócz tego było po drodze mnóstwo płaczów, wyrzutów sumienia i mazgajenia się, przez które coraz bardziej zaczęła mnie irytować. Dopiero w końcówce nieco się ogarnęła i zaczęła cokolwiek myśleć. Na pewno dużym błędem z jej strony było wzięcie Sandry zamiast Jona do finału, ale znała ryzyko i miała prawo kierować się sercem, a nie rozumem.

Sandra - Nie jestem zachwycony jej zwycięstwem, bo jej strategia niezbyt mi się podobała. Sojusz z Rupertem i Christą był dobry, choć za bardzo na wierzchu, a gdy sprawy zaczęły się sypać, to na dobrą sprawę trzymała się na uboczu aż ktoś nie przyszedł do niej i nie powiedział "Głosuj z nami na X, to nie odpadniesz", a ona odpowiadała "Ok". Niezbyt to imponujące. Niby miała kilka strategicznych akcji, jak choćby zaciągnięcie Tijuany na podsłuchiwanie facetów w krzakach, ale rzadko cokolwiek konkretnego z tego wychodziło, a w samym finale znalazła się głównie dlatego, że była zerowym zagrożeniem w zadaniach, a Lill okazała się miłosierna. Mimo wszystko chyba jednak wolę ją od Lill jako zwycięzcę, bo przynajmniej nie mazgaiła się przez całą grę i kilka razy potrafiła pokazać swój ostry charakter.

Awatar użytkownika
Jack
sole survivor
Posty: 4494
Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
Pochwalił: 84 razy
Pochwalono: 22 razy
Kontakt:

Survivor Pearl Island (sezon 7)

Post autor: Jack » 06 wrz 2017, 19:54

Widzę, że w błyskawicznym tempie pochłaniasz kolejne sezony.
Twój wpis przypomniał mi jak bardzo spodobała mi się ta edycja. Do dzisiaj uważam ją za jedną z lepszych w historii programu, m.in. dzięki twistowi z powrotem wyeliminowanych. Ja akurat jestem zwolennikiem edycji z jakimś konkretnym motywem, dlatego temat piracki przypadł mi do gustu. Poza tym, nawet Rupert tak bardzo nie irytował :D
Fenistil pisze:
06 wrz 2017, 14:04
Christa - Lubiłem ją. Szkoda, że tak ciasno związała się z Rupertem i Sandrą, przez co po odpadnięciu Ruperta nie mogła się już za bardzo odnaleźć. Szkoda mi jej było, jak ją wszyscy oskarżali o wyrzucenie ryb. :(
:( #Team Christa

r&b
1st jury member
Posty: 151
Rejestracja: 03 kwie 2017, 19:29
Edge of Extinction: Julia
Kontakt:

Survivor Pearl Island (sezon 7)

Post autor: r&b » 06 wrz 2017, 23:23

Ja już chyba niezbyt dużo pamiętam z tego sezonu, ale ze wstydem mówię, że wtedy Andrewa i Ruperta nawet lubiłem (czego już nie mogę o nich powiedzieć w następnych sezonach), zwłaszcza trio Sandra, Christa & Rupert był moim ulubionym, dlatego z wygranej Sandry się ucieszyłem, bo nawet wyzywając Jona od suk wyglądała jak Hero. XD

Motyw piracki był ciekawym dodatkiem, ale jakoś szczególnie nie wpływał na grę, więc mi nie przeszkadzał. Twist z Outcastami też wyróżnia sezon od reszty, dlatego cieszę się, że coś takiego miało miejsce i w sumie chciałbym kiedyś widzieć coś takiego w przyszłości.

Awatar użytkownika
Kamel
4th jury member
Posty: 336
Rejestracja: 21 lut 2016, 00:00
Lokalizacja: Poznań
Edge of Extinction: Kelley
Pochwalił: 30 razy
Pochwalono: 21 razy
Kontakt:

Survivor Pearl Island (sezon 7)

Post autor: Kamel » 07 wrz 2017, 01:11

Pearl Islands to chyba jeden z moich ulubionych sezonów >.< Piracki motyw i OUTCAST twist, iconic. Przebieg gry był ciekawy, nie było jakoś osoby, której bym bardzo nie lubił (oprócz Ruperta ofc, ale węża miał fajnego <mówię o Balboa jbc>).

Akcja Jona z babcią, wrzaski i wyzwiska Sandry, Lillian zdobywająca odznaki harcerskie na wyspie, Darrah i jej simlish <3 To był fajny sezon.
Obrazek
BBPL: Madzia Justyna Kasia
Agent: Angelika Viola Damian
TAR: Nicole&Victor Brittney&Janelle Colin&Christie Eliza&Corinne Rachel&Elissa

Awatar użytkownika
Saw
2nd jury member
Posty: 217
Rejestracja: 15 wrz 2017, 12:41
Pochwalił: 3 razy
Pochwalono: 4 razy
Kontakt:

Survivor Pearl Island (sezon 7)

Post autor: Saw » 26 wrz 2017, 22:06

Sezon był bardzo ciekawy i nieprzewidywalny. Choć na początku mi się nie podobał. Pierwsze dwa odcinki mnie strasznie nudziły i ten motyw piracki jakoś mnie nie przekonywał. Ale później z odcinka na odcinek było coraz lepiej. A twist z powracającymi uczestnikami tak mnie zaskoczył że aż zbierałem szczękę z podłogi. Niezbyt mi się może spodobał, ale zaskoczył niesamowicie. Było wile przemieszań w sojuszach, aż momentami cięzko było się połapać kto w jakim jest. Minus za trochę nudne konkurencje, ale strategia mi wynagrodziła w tym sezonie wszystko.

Nicole - fajnie że już na początku próbowała kombinować, ale atak na Tijuanę był kiepskim pomysłem biorąc pod uwagę że ta miała bardzo silną pozycję w plemieniu od początku.
Ryan S. - po prostu genialną taktyką było trzymanie się babci Liliany. Z nikim innym chyba nie nawiązał większego kontaktu. Było wiadomo że w przypadku przegranego IC będzie na czarnej liście.
Michelle - nie przepadałem za nią zbytnio. Kiedy jej sojusz z Burtonem i Shawnem nie wypalił, nie wiedziała nawet jak ma się bronić.
Trish - ciekawy był jej plan by wyeliminować Ruperta. Głupstwem jednak było zwracanie się o pomoc do Sandry, skoro widać było że trzymają się razem. Nie przemyślała dobrze swojego planu i zapłaciła za to.
Shawn - Myślałem że po odpadnięciu Burtona i Michelle podzieli ich los.. No ale próbował się bronić i na chwilę wmieszał się w sojusz Ruperta. Nie wiem czy nie lepiej dla niego byłoby jakby połączył siły z Jonem i Trish. Na pewno źle zrobił że nie próbował później przekonać wszystkich że Jon to zdrajca i nie mozna mu ufać.
Osten - cały czas tylko marudził że chce odejść, aż w końcu podjął konkretną decyzję i zrezygnował. Nie podobało mi się jak produkcja zachowała się w stosunku do niego na koniec.
Andrew - był świetnym liderem w plemieniu Morgan. Aż dziwne że jako lider złapał tak świetny kontakt ze współplemieńcami. Mieli do niego szacunek i nie podważali jego decyzji. Po połączeniu był wzięty jako pierwszy na celownik bo uważali go za duże zagrożenie. Można żałować że tak chłodno przyjął Lilian po jej powrocie. Gdyby wtedy pokazał jej że jest częścią drużyny to może inaczej by się to potoczyło.
Ryan O. - fajny chłopak i to chyba tyle. Na plus że próbował się bronić przed swoją eliminacją.
Rupert - najbardziej nielubiana przeze mnie osoba w tej edycji. Momentami miałem wrażenie że zbyt poważnie podszedł do motywu pirackiego i bawi się w pirata. Ten jego głos, wygląd i zachowanie na to wskazywało. Do tego nie podobała mi się jego porywczość. To jest gra i ludzie mają prawo kogoś zdradzić. A ten wszystko brał tak emocjonalnie. Myślałem że dojdzie do rękoczynów pomiędzy nim i Jonem. Grał nieźle i miał przy sobie dwie oddane sojuszniczki. Jednak zbyt otwarcie pokazywał że są w sojuszu czym na siebie skierował kłopoty. Myślę że też jego poważnym błędem było wyeliminowanie Shawna zamiast Jona.
Tijuana - fajna, sympatyczna dziewczyna. Miała bardzo dobrą pozycję w plemieniu Morgan. Mozna powiedzieć że rozdawała tam karty. Po połączeniu trzymała się w cieniu co było dobre bo nie poleciała na początku. Później gdy pokazała się okazja to wspólnie z Darrą wskoczyły do sojuszu. Szkoda że nie udało się zawiązać sojuszu z Sandrą, gdy obie podsłuchały rozmowy facetów.
Christa - jakaś taka dziwna była ale nawet ją polubiłem. Na pewno miała bardzo charakterystyczny głos. Dobrze jej się powodziło do eliminacji Ruperta. Później popełniła bardzo duży błąd wspólnie z Sandrą ufając Jonowi.
Burton - podczas pierwszego pobytu na wyspie go nie lubiłem, ale po powrocie nawet trochę się do niego przekonałem. Jednak nadal przeszkadzała mi jego duża pewność siebie. Bardzo się ucieszyłem jak dziewczyny połączyły siły i go wyeliminowały. Co do gry to świetnie sobie zmanipulował Lill i wszedł w dobry układ z Jonem.
Darrah - zakochałem się w niej. Była taka ładniutka i słodziutka. Do tego ten jej język, którego nie raz zupełnie nie rozumiałem. Dziewczyna miała cos w sobie że była do schrupania po prostu. Co do gry to może nie było najlepiej, ale co tam i tak ją uwielbiam. W Morgan była na wylocie, ale wygrane pod rząd trzy drużynowe immunitety pozwoliły jej dojść do połączenia. Szczerze wielkie emocje przeżywałem, by tylko Morgan nie poszło na radę. Po połączeniu trzymała się Tijuany i myślałem że odpadnie zaraz po niej. Ale zaskoczyła wszystkich w konkurencjach. Udało się jej wygrać trzy immunitety i zapewniła sobie miejsce w F4. Po drodze zawiązała ciekawy sojusz z kobietami. Odpadła głównie dlatego bo była uważana za duże zagrożenie w konkurencjach. Pod koniec nawet chciała wykosić Lill, jednak nie udało się przekonać Sandry. Ale i tak jestem z niej dumny. Szkoda tylko że miała tak mało wypowiedzi w trakcie programu.
Jon - mam mieszane uczucia co do niego. Z jednej strony naprawdę fajnie grał, ale z drugiej był nieznośnym i pewnym siebie cwaniaczkiem. Był kilka razy w trudnej sytuacji, ale potrafił świetnie zamydlić oczy pozostałym uczestnikom i wskoczyć w jakiś układ. Nie mogę uwierzyć że posunął się do tej akcji ze zmarłą babką. Choć po nim to mozna było się wszystkiego spodziewać.
Lillian - ona naprawdę czasami wyglądała jakby miała depresję. Ta mina przez cały sezon i częsty płacz mówiły wszystko :D Na początku uważałem że źle zrobiła odwracając się po połączeniu od Morgan. Ale później okazało się to dobrym krokiem. Była zbyt ufna i dała się łatwo zmanipulować Burtonowi. Na jego plecach ciągnęła się do czasu aż pozostałe dziewczyny otworzyły jej oczy i pokazały że nie można mu ufać. Najgłupszą jej decyzją było wzięcie Sandry do finału. Było pewne że nie ma z nią żadnych szans.
Sandra - kibicowałem jej i cieszę się że wygrała. Raz dała się ładnie nabrać Jonowi, gdzie zamiast z nim powinna trzymać z Tijuaną i Darrą. Tym bardziej że wcześniej usłyszała jak faceci knują. Ale za drugim razem była mądrzejsza i wykonała bardzo dobry ruch. Nie miała łatwo bo wiele razy musiała przeskakiwać z sojuszu do sojuszu, ale ogarniała na bieżąco sytuację. Świetne były te jej wszystkie kłótnie oraz akcja z wyrzuceniem ryb :D

Awatar użytkownika
Davos
5th voted out
Posty: 64
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 3 razy
Kontakt:

Survivor Pearl Islands (sezon 7)

Post autor: Davos » 14 mar 2019, 12:28

Rozpocząłem oglądanie Pearl Islands i postanowiłem nie czekać na obejrzenie całego sezonu by móc zrobić wielkie podsumowanie na koniec, tak jak to robiłem dotychczas, tylko trochę pokomentować na bieżąco, tak jak robił to tombak90. Jestem ciekaw, na ile potem te moje obserwacje i spekulacje będą się potwierdzać :)

Póki co jestem po obejrzeniu pierwszego odcinka i już się wkręciłem w ten piracki klimat :) Fajny pomysł na wymyślanie nazw plemion od nazwisk znanych piratów z tych okolic i niezłe zaskoczenie dla uczestników już na starcie, gdy się dowiedzieli, że walizki im nie będą potrzebne bo będą mogli korzystać jedynie z tego, co mają na sobie :) Niezłe zdziwko zwłaszcza dla tego, który miał na sobie garnitur (chyba to był Ryan). Podobało mi się również to, że uczestnicy dostali pieniądze i musieli za nie kupić w wiosce potrzebne rzeczy, a jak zabrakło im kasy to sprzedawali to, co mieli na sobie. Konkurs o immunitet też był dobry, nie dość że sama końcówka miała emocjonujący przebieg, w którym raz jedni, raz drudzy prowadzili, to jeszcze ta akcja z rozebraniem się 3 facetów z Morgan i bieganie na golasa podczas wyzwania :D

Z uczestników od razu polubiłem Ruperta, podoba mi się ta jego bezpośredniość :) Rozwaliło mnie też, jak pilnował tratwy i rzeczy plemiona Drake, a obok niego ludzie z Morgan zostawili swoje rzeczy i poszli, co Rupert postanowił wykorzystać, wziął te rzeczy i sprzedał w wiosce :D Albo jak utarł nosa duetowi Shawn - Burton, którzy przechwalali się, że złowili jedną rybę, a Rupert wziął harpun, wskoczył do wody i wyłowił od razu z 5 czy 6 :) Fajny gość, mam nadzieję, że daleko zajdzie.

Nicole zrobiła straszną kuchę. Za szybko zaczęła grę i zaliczyła falstart, bo chciała zakładać sojusz w momencie, w którym jej plemię jest skoncentrowane na budowaniu schronienia, szukaniu wody itp. W dodatku zaproponowała sojusz chyba najgorszej możliwej osobie, bo widać było, że Lill nie lubi kręcić i nie dość, że nie zaakceptowała propozycji Nicole to jeszcze poszła z tym do Andrew, ten powiedział o wszystkim Tijuanie, a ta zrobiła dramę w obozie i los Nicole był przesądzony. Jeśli chciała z kimś się układać to powinna iść do kogoś o mocniejszej pozycji w plemieniu niż Lill. Albo budować sojusz na bazie jakichś relacji, które już miała - na przykład z Darrah, która ją polubiła. A tak zraziła do siebie całe plemię i wystawiła się na strzał, mimo że wcześniej zagrożeni byli tylko Ryan S. i Lill.

W plemieniu Morgan póki co najlepszą pozycję wydaje się mieć Andrew. Aczkolwiek musi uważać, bo pozycja lidera może u innych wzbudzić chęć wyeliminowania go. Tijuana też wydaje się niezła, ładnie się obroniła przed atakiem Nicole i coś mam przeczucie, że daleko zajdzie.
Z kolei Ryan S. ma póki co najsłabszą pozycję i jeśli nie zacznie więcej pracować i integrować się z grupą to szybko poleci. Lill też musi uważać i próbować bardziej się socjalizować.

W plemieniu Drake jeszcze nie widać strategii. Rupert się wyróżnił na plus, ale pod względem osobowości. A negatywne wrażenie zrobił Jon, który zraża do siebie ludzi swoim głupim zachowaniem i jeśli tego szybko nie zmieni to czuję, że długo nie zabawi w tej grze.


Sezon dopiero się rozkręca, ale widać, że tu jeszcze będzie ciekawie :) A z tego co już przeczytałem na tym forum, Pearl Islands są uważane za jeden z fajniejszych sezonów więc tym bardziej nie mogę się doczekać kolejnych odcinków :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Davos
5th voted out
Posty: 64
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 3 razy
Kontakt:

Survivor Pearl Islands (sezon 7)

Post autor: Davos » 14 mar 2019, 19:54

Ok, jestem po obejrzeniu kolejnych trzech odcinków i zaczęło się robić bardzo ciekawie :) Choć odcinek drugi i trzeci jeszcze były dość przewidywalne - Ryan S. i Lill odpadli zgodnie z przewidywaniami, bo byli najsłabsi, a nie mieli też żadnych sojuszy. Trochę rozczarował Osten, który w pewnym momencie chciał odejść, ale na szczęście się ogarnął. W ogóle plemię Drake zdominowało wszystkie konkurencje, nie pozwalając ich rywalom z Morgan niczego wygrać. I jeszcze im zabrali trzy przedmioty z obozu :P

No i w końcu przyszedł odcinek czwarty :) Burton zrobił jedną z najgłupszych rzeczy, jakie do tej pory widziałem w Survivor :D Wpadł na pomysł, a potem przekonał do niego innych, żeby celowo przegrać konkurs o immunitet i móc wyeliminować Christę, a tymczasem sam został wyeliminowany. No geniusz :D Tak się właśnie kończy zbyt duża pewność siebie. Swoją drogą jak on mógł myśleć, że Rupert na to pójdzie? No ale nawet bez Ruperta i tak został wyeliminowany, bo Jon go zrobił w bambuku. I muszę powiedzieć, że Jon mi się w tym odcinku bardzo podobał. Może i dalej pajacuje, ale wkręcił się w sojusze z dwoma przeciwnymi stronami, dzięki czemu miał szerokie pole manewru i mógł zagłosować tak, jak mu będzie najbardziej pasowało. No i postanowił wyeliminować silnego Burtona. Zdziwiło mnie tylko, że na Burtona zagłosował też Shawn, który był z nim w sojuszu. Widocznie Jon go wcześniej uprzedził, że trzyma z innymi i że lepiej będzie dla Shawna, jeśli też przejdzie na drugą stronę. Wydaje mi się to prawdopodobne, bo Jon na confessie powiedział, że ma dwuosobowy sojusz z Shawnem więc możliwe, że ci dwaj wspólnie uzgadniają, jak będą głosować.
Martwi mnie trochę, czy Rupertowi nie zaszkodzi to wynikające z przegranego zadania przymusowe przejście na dwa dni do plemienia Morgan. Jak wróci z powrotem do Drake to ludzie mogą być wobec niego nieufni i chcieć go wyeliminować. Oby nie.
Obrazek

Rider Girl
4th voted out
Posty: 48
Rejestracja: 30 mar 2017, 08:50
Pochwalił: 4 razy
Pochwalono: 3 razy
Kontakt:

Survivor Pearl Islands (sezon 7)

Post autor: Rider Girl » 14 mar 2019, 20:25

Nie mogę się doczekać jak doczekać do odcinka 7 bo od tego odcinka będą najciekawsze rady plemienia oraz wydarzenia.

Awatar użytkownika
Davos
5th voted out
Posty: 64
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 3 razy
Kontakt:

Survivor Pearl Islands (sezon 7)

Post autor: Davos » 15 mar 2019, 00:26

O, brzmi ekstra :) Póki co skończyłem właśnie 6 odcinek i strasznie mi się podoba, co się w nim wydarzyło :) Wcześniej odpadła Michelle, ale to akurat było do przewidzenia, bo po odpadnięciu Burtona miała najsłabszą pozycję w plemieniu, natomiast ten "atak" na Ruperta ze strony Trish i Jona był dla mnie dosyć zaskakujący, ale na szczęście Sandra powiedziała o wszystkim Christy i Rupertowi, udało im się jeszcze przeciągnąć Shawna i ku mojemu wielkiemu zadowoleniu to Trish odpadła :) Pięknie było patrzeć na minę jej i Jona po odczytaniu głosów :D Teraz to Jon ma najsłabszą pozycję w plemieniu i chyba tylko jakiś twist może mu jeszcze pomóc.

No to teraz z wielką niecierpliwością odpalam odcinek 7 :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Davos
5th voted out
Posty: 64
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 3 razy
Kontakt:

Survivor Pearl Islands (sezon 7)

Post autor: Davos » 15 mar 2019, 02:29

Ok, obejrzałem odcinek 7 i 8 i... wow! Jestem w szoku! Takiego zwrotu akcji w życiu bym nie przewidział... Aczkolwiek nie powiem, żeby mnie to zachwyciło. Niezbyt podoba mi się pomysł, że wyeliminowani uczestnicy mogą jeszcze wrócić. Moim zdaniem to trochę wypacza ideę Survivor, gdzie cała zabawa polegała na tym, by nie popełnić żadnego błędu, a jak ktoś taki błąd popełnił to wylatywał z gry i już nie było drugiej szansy. A tu wrócił Burton, który właśnie przez jeden z takich głupich błędów wcześniej wyleciał. Niezbyt to sprawiedliwe... Ale domyślam się, że takie akcje będą w kolejnych sezonach częste więc nie pozostaje mi chyba nic innego jak się do tego przyzwyczaić. Aczkolwiek to już będzie inny program, niż do tej pory...

Osten mnie zawiódł. Mógł powalczyć, a on się poddał i sam zrezygnował. Niby duży facet, a okazał się słabszy niż najbardziej kruche babki.
Dziwię się, że Drake, jeszcze zanim dołączył do nich Burton, wyeliminowało Shawna, a nie Jona. Przecież Jon jest największym kombinatorem i już raz wbił nóż w plecy Rupertowi. Teraz będzie znów spiskować przeciw niemu i oby Rupertowi i jego sojuszowi z Christą i Sandrą nie odbiło się to czkawką...
Szkoda mi też Andrew, bo lubiłem tego gościa. Widać, że zależało mu na swoim plemieniu, a odpadł tylko dlatego, że Lill przeskoczyła na drugą stronę. Ta sama Lill, która została już wyeliminowana... Swoją drogą Rupert i jego sojusz dla własnego bezpieczeństwa powinni wyciąć Jona, skoro już wiedzieli, że mają Lill po swojej stronie. W ten sposób pozbyliby się groźnego spiskowca, a i tak byliby w przewadze 5:4. A tak niby pozbyli się lidera Morgan, ale Jon się znów uratował i będzie pod nimi kopać.
Obrazek

Awatar użytkownika
Davos
5th voted out
Posty: 64
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 3 razy
Kontakt:

Survivor Pearl Islands (sezon 7)

Post autor: Davos » 15 mar 2019, 22:26

Odcinek nr 10 za mną. Ech, stało się to, czego się obawiałem :/ Przykro było patrzeć, jak odpada Rupert, który przyjął to bardzo emocjonalnie... Ale niestety zbyt mocno uwierzył w lojalność swojego plemienia i zbyt wierzył, że Lill też jest po jego stronie. Zemściło się to, że nie wyeliminował wcześniej Jona, który wykorzystał pierwszą lepszą okazję do zmiany stron. Inna sprawa, że nawet gdyby Rupert w pełni zdawał sobie sprawę, co jest grane, nie miałby i tak szans na odwrócenie sytuacji, bo wszyscy poza Christą i Sandrą widzieli w nim bardzo groźnego rywala i chcieli go jak najszybciej wyeliminować...
Burton mnie wkurzył i nie chodzi o to, że zmienił strony, ale wcześniej Rupert oddał mu nagrodę wygraną w konkurencji (obfite śniadanie), a Burton obiecał, że jak wygra kolejną konkurencję o jedzenie to się zrewanżuje tym samym... po czym wygrał i oddał nagrodę... Jonowi :/

Trójka Jon-Burton-Lill działa mi strasznie na nerwy i nie mogę na nich patrzeć :P Mam nadzieję, że całą edycję wygra Tijuana, Darrah, Christa albo Sandra. Błagam, ktokolwiek byle nie tamta trójka :D
Obrazek

Awatar użytkownika
Davos
5th voted out
Posty: 64
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 3 razy
Kontakt:

Survivor Pearl Islands (sezon 7)

Post autor: Davos » 16 mar 2019, 02:34

Już po 12 odcinkach.

Christa i Sandra zrobiły wyjątkowo głupią rzecz, głosując na Tijuanę, zamiast na Burtona. Po przekabaceniu Tijuany i Darrah, miały swój los we własnych rękach i mogły pozbyć się bardzo groźnego rywala, a potem dalej urabiać Ti i D, żeby wyeliminować Jona, a tymczasem one dały się zmanipulować Jonowi i po raz kolejny mu zaufały, mimo że wcześniej już dwa razy je zdradził... Brak słów. Christa już poleciała i może sobie teraz pluć w brodę. Sandra jest następna w kolejce i teraz może ją uratować tylko próba stworzenia babskiego sojuszu z Darrah i Lill przeciw Burtonowi i Jonowi, ale mam poważne wątpliwości, czy to się uda. Darrah i Lill są naiwne i póki co dają się wodzić Jonowi za nos jak dzieci...

Ale muszę przyznać, że Jon mnie autentycznie rozwalił tym kłamstwem o śmierci babci :D Wszyscy mu uwierzyli i współczuli, a w konsekwencji pozwolili wygrać konkurs, gdy tymczasem cała ta historia została wyssana z palca :D Jon jest póki co największym łgarzem, jakiego widziałem w Survivor :) I jeszcze te jego przysięgi "na grób babci", no normalnie padłem :D
Obrazek

Awatar użytkownika
Jack
sole survivor
Posty: 4494
Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
Pochwalił: 84 razy
Pochwalono: 22 razy
Kontakt:

Survivor Pearl Islands (sezon 7)

Post autor: Jack » 16 mar 2019, 18:59

Aż zazdroszczę Ci oglądania tego sezonu nie znając spoilerów. To jeden z lepszych sezonów (przynajmniej według mnie). Cały klimat edycji był świetny. Czekam na twoją reakcję po finałowym odcinku :D

Awatar użytkownika
Umbastyczny
runner up
Posty: 916
Rejestracja: 25 lut 2013, 00:00
Edge of Extinction: Victoria
Pochwalił: 6 razy
Pochwalono: 3 razy
Kontakt:

Survivor Pearl Islands (sezon 7)

Post autor: Umbastyczny » 16 mar 2019, 19:22

Pearl Islands to rzeczywiście bardzo dobry sezon, choć lekko kontrowersyjny ze względu na twist. Mnie w przeciwieństwie do Ciebie nie było szkoda Ruperta, ale również nie lubiłem Lillian :D

PS: Bardzo dobrze się czyta Twoje recenzje/opinie.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Survivor 1 - 37”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość