WAŻNE! Osoby, które mają problem z zalogowaniem się na forum prosimy o usunięcie cookies/ciasteczek i ponowienie próby logowania.
Ciasteczka można usunąć za pomocą przycisku "Usuń ciasteczka witryny" w stopce forum.

Survivor: Palau (sezon 10)

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Davos
6th jury member
Posty: 502
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 2 razy
Pochwalono: 9 razy
Kontakt:

Survivor: Palau (sezon 10)

Post autor: Davos » 05 kwie 2019, 00:08

Jestem właśnie po obejrzeniu 12 odcinka i moim zdaniem był to najlepszy jak dotąd odcinek w tym sezonie, bo w końcu zaczęła się gra na całego :) Po tym, jak dobrowolnie odeszła Janu, a potem Koror wycięło Stephanie (szkoda...) jako ostatniego niedobitka Ulong, wydawało się, że teraz kolej na pozostającą poza pięcioosobowym sojuszem Caryn. A tymczasem Tom i Ian postanowili zrobić ruch wyprzedzający i pozbyć się Gregga. Nie mogli wybrać lepszego momentu, bo Gregg razem z Jenn już przyciągnęli do siebie Katie i planowali pozbyć się najpierw Caryn, a potem przejąć kontrolę nad grą i wyciąć Toma z Ianem. A tu niespodzianka :)
Muszę przyznać, że Ian z Tomem świetnie to rozegrali - najpierw bezproblemowo pozyskali Caryn, dla której to była szansa na przetrwanie, a potem postawili Katie pod ścianą i dali jej wybór - albo głosujesz z nami, albo losujemy kamyki. No i Katie chcąc nie chcąc musiała się zgodzić, bo kto dobrowolnie chciałby zdawać się na los, kiedy można się ratować głosowaniem na kogoś innego? ;)
Naprawdę piękny ruch! Właśnie czegoś takiego brakowało mi do tej pory w tym sezonie. No i nawet lekko wzrosło moje uznanie dla Caryn, bo do tej pory uważałem ją za słabiutkiego gracza. Co prawda nadal nie jest rozgrywającą, ale to "przygnębienie z powodu spodziewanego odejścia" zagrała znakomicie i nie dała po sobie poznać, że ma układ z Tomem i Ianem, dzięki czemu Gregg i Jenn aż do rady plemienia wierzyli, że mają grę pod kontrolą :)

W grze zostało 5 osób i coraz bliżej do finiszu. Mam nadzieję, że emocji jeszcze nie zabraknie :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Davos
6th jury member
Posty: 502
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 2 razy
Pochwalono: 9 razy
Kontakt:

Survivor: Palau (sezon 10)

Post autor: Davos » 11 kwie 2019, 01:25

No to Palau mam obejrzane.
Co można powiedzieć o tym sezonie? Przede wszystkim był pod wieloma względami nietypowy. Pierwszy raz w historii jedno plemię przegrało wszystkie możliwe konkursy o immunitet i musiało się samo eliminować aż do ostatniego zawodnika. Z jednej strony to dla mnie plus, bo zawsze byłem ciekaw, co się w takiej sytuacji zdarzy i w tym sezonie miałem okazję to obejrzeć (zakładam, że taka sytuacja szybko się nie powtórzy, o ile w ogóle kiedykolwiek się powtórzy). Z drugiej strony to jednak minus, bo przez to, że rady plemienia odbywały się tylko w Ulong, Koror było niezagrożone i nikt nie musiał kombinować, jak przetrwać głosowanie, przez co w całym sezonie było mało strategii i dopiero pod koniec zaczęło się coś dziać.
Podobała mi się lokalizacja i zadania, które w tym sezonie były ciekawe i efektowne. Kompletnie za to nie podszedł mi twist na samym początku - eliminacja dwójki zawodników jeszcze przed wyborem plemienia była w mojej opinii nie fair wobec nich. Jeszcze bym mógł zrozumieć, gdyby odbyło się to na zasadzie np. jakichś zawodów, w których dwoje ostatnich zawodników odpada. Ale tu to wyglądało po prostu tak, że jak miałeś pecha i Twoja gęba nie spodobała się nikomu z wybierających to odpadałeś zaraz po przyjeździe na wyspę. Trochę wredne :P


Czas na podsumowania indywidualne:

Wanda, Jonathan - tak jak wspomniałem wyżej, odpadli z powodu dziwnych zasad. Szkoda, że nawet nie dano im szansy zagrać. Nawet nie dostali opaski i własnej pochodni... Ciekawi mnie też, czemu akurat ta dwójka odpadła. Wanda pewnie dlatego, że była trochę starsza i śpiewała, czym mogła zirytować innych - przyznam, że ja też nie chciałbym słuchać przez cały sezon jej piosenek :P Ale i tak szkoda babki.
A Jonathan? Jego odpadnięcie jest dla mnie zagadką. Wyglądał na mocnego fizycznie i dziwię się, że nikt go nie wybrał, bo mógłby się przydać, zwłaszcza Ulong. A gdyby wybrało go Koror zamiast Willarda to już w ogóle by miażdżyli Ulong we wszystkich zawodach ;)

Jolanda - silna fizycznie, ale też miała mocną i krzykliwą osobowość, co rzadko jest atutem w Survivor, zwłaszcza na starcie. Do tego miała jeszcze udział w porażc w pierwszym zadaniu o immunitet więc nie dziwi mnie, że Ulong nie chciało jej dłużej trzymać.

Ashley - z tego co pamiętam, próbowała na początku wkręcić się w jakiś sojusz, ale nic z tego nie wyszło. Do tego szybko wysiadła fizycznie i przestała być przydatna plemieniu więc musiała odpaść.

Jeff - miał wielkiego pecha, że skręcił kostkę, bo gdyby nie to, zostałby dłużej i kto wie, czy nie przyczyniłby się do wygrania przez Ulong któregoś z konkursów o immunitet, a to by zmieniło oblicze całej gry. Szkoda, że przez kontuzję tak szybko musiał odejść, bo fizycznie był dobrym zawodnikiem, a i social game miał na tyle dobry, że niektórzy realnie zastanawiali się, czy nie zostawić jego ze skręconą kostką i wyrzucić zamiast tego Kim :D

Kim - całkowicie bezproduktywna dziewczyna, która przez swoje lenistwo i wieczne opalanie się całkowicie zraziła do siebie innych. Jedynie z Jeffem nawiązała relację (bardzo bliską), ale po jego odpadnięciu nie miała już żadnych szans na pozostanie w grze.

Willard - gość, który nie zaprezentował totalnie niczego - ani strategii, ani social game, ani nawet przydatności dla obozu. Leżał całymi dniami na hamaku i izolował się od grupy... Na co on w ogóle liczył? Do tego jeszcze połowę zadań przesiedział na tyłku. A najzabawniejsze jest to, że mimo takiej postawy i tak mógł dotrwać do połączenia, gdyby nie przymusowa rada plemienia dla Koror. Całe szczęście, że wtedy odpadł. Miałem nadzieję, że chociaż pod koniec spróbuje się bronić, skoro i tak był przekonany, że jest na wylocie, ale on nie zrobił kompletnie żadnego ruchu i czekał tylko, aż go wykopią...

Angie - fajna dziewczyna, która z racji swojej oryginalnej stylówy była na początku outsiderem i wydawało się, że szybko poleci... Ale ona pokazała niesamowitą wolę walki i była obok Stephanie najlepiej radzącą sobie osobą w konkurencjach spośród plemienia Ulong. Szkoda, że nie dotrwała chociaż do połączenia.

James - taki śmieszek, który zawsze miał do wygłoszenia jakiś komentarz, nawet podczas zadań. Dotrwałby do Top3 w Ulong, gdyby nie dość niespodziewany immunitet dla Ibrahema. No, ale dalej i tak by nie zaszedł.

Ibrehem - niby wydawał się mocny fizycznie, ale w zadaniach różnie z tym bywało - a jedno o immunitet to wręcz koncertowo skopał. Wtedy się jeszcze obronił, ale miał też dużo szczęścia, że Koror podarowało mu immunitet. A gdy został już tylko z Bobby Jonem i Steph, zrobił błąd, że nie próbował się z nikim dogadać na sojusz. Całą swoją strategię oparł jedynie na przyjaźni z Bobby Jonem, co jak widać nie wystarczyło.

Bobby Jon - pod względem przetrwania w sensie walki z naturą radził sobie znakomicie. Niesamowicie pracował w obozie, a w zadaniach robił co mógł, ale miał pecha, że ciągle trafiał na Toma, który z nim wygrywał :P Tak czy siak na pewno zasłużenie dotarł do Top2 w Ulong i szkoda, że musiał odpaść. Trochę ironia, że stało się to na skutek zadania o rozpalenie ognia, z czym wcześniej radził sobie dużo lepiej od Steph ;)

Coby - na początku znalazł się poza głównym sojuszem w Koror i przez to był zagrożony, ale pojawił się moment, kiedy próbował coś pograć strategicznie i rozmawiał z Greggiem na temat utworzenia tajnego, czteroosobowego sojuszu. Ale potem zrobił duży błąd, informując Steph o wszystkich sojuszach w obozie, a do tego zrobił to bardzo niedyskretnie, na oczach wszystkich, przez co ściągnął na siebie gniew pozostałych. A w walce o immunitet zrezygnował z niego dla jakichś ciastek... Widać, że bardziej niż na zwycięstwie, zależało mu na podbiciu swojego ego i staniu się osobą, którą inni postrzegali jako zagrożenie.
Zabawne były za to niektóre komentarze Coby'ego - np. o tym, że ma ochotę wrzucić do ognia 3 dziewczyny, które całymi dniami opieprzają się w obozie :D

Janu - kolejna, która przyjechała na wyspę się opalać i leżeć w hamaku... Do tego jeszcze dobrowolnie zrezygnowała z programu. Szkoda gadać. Jedynym pozytywnym epizodem z jej udziałem była samotna noc na innej wyspie, kiedy udało jej się rozpalić ogień i pokonać własne słabości. Ale gracz z niej nie był żaden.

Stephanie - świetna dziewczyna i moja ulubiona osoba z Ulong :) Waleczna i wytrwała, zarówno podczas konkurencji, jak i w strategii. Robiła co mogła, żeby się utrzymać - w Ulong była silną babką, której na początku nikt nie chciał eliminować, a potem dzięki sojuszowi z Bobby Jonem utrzymała się aż do Top2, aż w końcu pokonała go w jego najmocniejszej konkurencji, czyli w rozpalaniu ognia :) Dokonała niesamowitej rzeczy, stając się ostatnią osobą z dziewięcioosobowego plemienia i to jeszcze przed połączeniem :) A po połączeniu też robiła co mogła, żeby się utrzymać, ale tam już numery były przeciwko niej. Miała bardzo trudną sytuację, mając przeciwko sobie 8 osób z innego plemienia, a mimo tego i tak przetrwała jeszcze dwie rady. Nieźle też kombinowała z kobiecym sojuszem. Ostatecznie nie udało jej się zajść jeszcze wyżej, ale i tak wielki szacun za to, czego dokonała w tym sezonie.

Gregg - ładnie wystartował - wkręcił się w stabilny, pięcioosobowy sojusz, a do tego miał jeszcze bliskie relacje z Jenn. Potem próbował też coś kombinować z Coby'm, a w końcu przeciągnął na swoją stronę Kate, żeby pozbyć się najpierw Caryn, a potem Toma i Iana. Plan był dobry i nie wypalił tylko dlatego, że dokładnie w tym samym czasie Tom i Ian postanowili pozbyć się jego :D Ale Gregg był i tak jednym z niewielu niezłych strategów w tym sezonie więc za to brawo.

Caryn - dziwaczna babka, jeśli chodzi o postępowanie w grze i strategię, której chyba do końca nie ogarniała. Będąc poza pięcioosobowym sojuszem dojechała tak daleko tylko dlatego, że Koror wygrywało wszystkie immunitety. Paradoksalnie potem znalazła się w świetnej pozycji, kiedy Tom z Ianem postanowili wyciąć Gregga. Caryn, wiedząc że jest zagrożona, chętnie do nich dołączyła i wtedy też zaprezentowała jedyną rzecz, która mi się w jej grze podobała - udawała cały czas zrezygnowaną i gotową do wyeliminowania osobę, przez co uśpiła czujność Gregga aż do rady plemienia. To było akurat niezłe zagranie. Ale potem nie potrafiła się zdecydować, czy iść dalej z Tomem i Ianem, czy z kobietami, do tego donosiła jednym na drugich, a na radzie plemienia ujawniła wszystkie istniejące sojusze :D Nic dziwnego, że jeszcze na tej samej radzie odpadła. Generalnie nie była to osoba kreująca jakąkolwiek strategię - raczej sama była pionkiem w strategii innych, głównie Toma.

Jenn - na początku wydawała mi się taką sympatyczną, ale niezbyt dobrze grającą osobą. Okazało się jednak, że po wyeliminowaniu Gregga poradziła sobie całkiem nieźle i do końca próbowała ratować swoją pozycję, najpierw przez tworzenie sojuszu kobiet, a potem wykorzystując fakt, że inni byli wkurzeni na Caryn i na Iana. Próby niezłe, choć ostatecznie zakończyły się fiaskiem.
Bardzo smutne, że kilka lat później Jenn przegrała jeszcze ważniejszą walkę - z rakiem :(

Ian - z plemienia Koror to jego najbardziej lubiłem i trzymałem za niego kciuki. I do pewnego momentu jego gra bardzo mi się podobała - trzymał się w mocnym sojuszu, miał świetne relacje z Tomem i Katie, a do tego wspólnie z Tomem opracowali genialny ruch w celu pozbycia się Gregga - pomysł z tym, żeby obwieścić Katie, która już przeszła na drugą stronę, że albo zagłosuje z nimi na Gregga, albo będzie losowanie kamyków, bo oni są gotowi na ryzyko związane z remisem - naprawdę rozegrane świetnie. A Katie rzecz jasna nie chciała ryzykować kamyków więc plan pozbycia się Gregga bez problemów wypalił. Ale od tego momentu Ian mocno się pogubił. Pokłócił się z Katie, a chcąc się z nią pojednać, obiecał jej i Jenn, że wspólnie wyeliminują Toma, czym z kolei zraził do siebie jego. A że spora część tych kłótni odbywała się na radach plemienia, Ian zniszczył sobie całkowicie social game i dosyć dobrą reputację u sędziów. Zrobił też głupotę, zabierając na przejażdżkę samochodem Toma, pozostawiając jednocześnie w obozie dziewczyny, które mogły knuć za ich plecami. Mimo tego Ian dotrwał do Top3, a tam... kuriozalna decyzja, żeby zejść ze słupka w zamian za obietnicę ze strony Toma, że ten weźmie do finału Katie... Serio? Ja rozumiem, że chciał odzyskać przyjaźń Toma i Katie, ale mógł o to walczyć już po programie i po wygraniu miliona, tak jak to robią inni zwycięzcy :P Chyba, że Ian był tak święcie przekonany, że ma przechlapane u sędziów, że już było mu w tym momencie wszystko jedno. Aczkolwiek nawet w takim przypadku stracił sporo pieniędzy, które mógłby zgarnąć za zajęcie drugiego miejsca.
O ile zatem Ian był dobry w konkurencjach i miał niezłe strategicznie pomysły, o tyle zabrakło mu wyrachowania i zimnej krwi na finiszu. Szkoda.

Katie - przyznam, że średnio ją lubiłem. Jeszcze na etapie walki dwóch plemion, Katie wyróżniała się tylko kłótniami z Caryn i lenistwem w obozie. Wkręciła się też w pięcioosobowy sojusz, ale zamiast trzymać do końca z Tomem i Ianem, przeszła na stronę Gregga i Jenn, co się na niej zemściło. Mogła też jeszcze potem stworzyć kobiecy sojusz z Jenn i Caryn, żeby wyciąć Toma i Iana, ale tego nie zrobiła. Ostatecznie udało jej się dotrwać do finału, ale tam zaprezentowała się naprawdę bardzo słabo. Dwoje sędziów dosłownie olała, nie odpowiadając na pytania Janu i Caryn, a od reszty sędziów mocno jej się oberwało za jej charakter i lenistwo. Katie na finałowej radzie plemienia sporo mówiła o tym, że myślała tylko o strategii i dzięki temu doszła do finału, ale najwyraźniej zapomniała, że strategia pt "Zrobić wszystko, byle tylko zajść wyżej" nie pozwala na zdobycie miliona, jeśli równolegle nie prowadzi się dobrej social game - a przynajmniej nie gorszej niż współfinalista. Do tego Katie zaniedbała też ten aspekt, który w innych edycjach sędziowie często mają w pompie czyli praca w obozie. Na jej nieszczęście, akurat w tym sezonie sędziowie brali to pod uwagę i wypominali jej, że się obijała. No i miało to wszystko przełożenie w głosowaniu, bo Katie dostała głos tylko od Coby'ego, a nawet on przyznał, że ma o niej bardzo złe zdanie i to nie tyle głos na nią, a przeciw Tomowi.
Ale mnie w niej i tak najbardziej denerwowały dramy, które urządzała Ianowi, że nie wtajemniczył ją wcześniej w plany pozbycia się Gregga - a sama jednocześnie grała na dwa fronty i była gotowa mu bez mrugnięcia okiem wbić nóż w plecy. Ot, hipokokryzja i tyle.

Tom - od początku zaskoczył mnie dużą sprawnością fizyczną, bo nie spodziewałem się, że w tym wieku będzie tak mocny - a on łoił skórę każdemu, nawet młodym i silnym facetom :) Pod względem strategii też świetnie sobie radził - był w silnym pięcioosobowym sojuszu, ale w idealnym momencie pozbył się największego zagrożenia, czyli Gregga i wspólnie z Ianem opracował na tę okoliczność świetny plan. Miał też i inne dobre pomysły np. ustalenie z Ianem, że w przypadku wygrania nagrody przez któregoś z nich, zwycięzca weźmie ze sobą którąś z dziewczyn, żeby je rozdzielić i nie zostawiać samych w obozie. Niestety, Ian ten pomysł koncertowo skopał :P Wracając do Toma - ładnie też rozgrywał Caryn, wykorzystując ją do swoich celów, a jednocześnie niczego pewnego nie obiecując. No i nie narobił też sobie tylu wrogów co Katie czy Ian, dzięki czemu zyskał przychylność sędziów w finale. Choć trzeba też otwarcie powiedzieć, że Tom na pewno też nie był krystalicznie czysty i też musiał lawirować i kręcić, żeby przetrwać. No i bardzo pomogły mu immunitety, bo gdyby nie one, Tom by odpadł wcześniej - wszyscy od pewnego momentu traktowali go jako duże zagrożenie, którego trzeba się szybko pozbyć.
No, ale immunitety też trzeba umieć wygrywać. Tak czy inaczej, wygrana Toma w tym sezonie była zasłużona i raczej trudno mówić, że jest to przypadkowy zwycięzca.
Obrazek

Rider Girl
7th voted out
Posty: 105
Rejestracja: 30 mar 2017, 08:50
Pochwalił: 10 razy
Pochwalono: 5 razy
Kontakt:

Survivor: Palau (sezon 10)

Post autor: Rider Girl » 11 kwie 2019, 07:40

W następnych sezonach zobaczysz jeszcze raz Toma i Stephanie po raz trzeci
Ostatnio zmieniony 02 lut 2020, 17:54 przez Rider Girl, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Davos
6th jury member
Posty: 502
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 2 razy
Pochwalono: 9 razy
Kontakt:

Survivor: Palau (sezon 10)

Post autor: Davos » 13 kwie 2019, 00:23

Ekstra wiadomość! :) Zwłaszcza kolejny powrót Stephanie mnie cieszy, bo naprawdę lubię tę babkę :) Tom też jest ok, ale domyślam się, że jako zwycięzca i milioner będzie miał teraz mocno pod górkę.
Obrazek

ODPOWIEDZ

Wróć do „Survivor 1 - 39”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość