WAŻNE! Osoby, które mają problem z zalogowaniem się na forum prosimy o usunięcie cookies/ciasteczek i ponowienie próby logowania.
Ciasteczka można usunąć za pomocą przycisku "Usuń ciasteczka witryny" w stopce forum.

S26E08 "Blindside Time"

Awatar użytkownika
tombak90
sole survivor
Posty: 2496
Rejestracja: 12 mar 2011, 00:00
Lokalizacja: Poznań
SA: Island of Secrets: Tania
Pochwalił: 4 razy
Pochwalono: 41 razy
Kontakt:

Post autor: tombak90 » 05 kwie 2013, 16:32

Do jasnej, ciężkiej, wyjątkowo złośliwej cholery...

Uwielbiałem Corinne, jej konfy i to, że próbowała wziąć sprawy w swoje ręce. Gdyby jej się udało, byłbym w siódmym niebie. Tylko, że niestety, ale w jej działaniach z tego odcinka to widzieliśmy błąd na błędzie, błędem poganiający.

Zacznijmy od najważniejszej rzeczy. Po jaką cholerę iść do blindsidu Phillipa okrężną drogą? Dlaczego Corinne najpierw koniecznie chciała pozbyć się Sherri? Trzeba było od razu przystąpić do rzeczy, a można to było zrobić na multum różnych sposobów:

a) POZWOLIĆ na podział głosów między Reynolda i Eddie'go, a nawet WSPIERAĆ ten pomysł. Wówczas Andrea, Dawn, Cochran, Phillip, Brenda i Sherri nie głosowaliby wspólnie i szóstka do pozbycia się Phillipa w zupełności by Corinne wystarczyła. Nie rozumiem czemu nie przyszło jej to do głowy, bo byłaby to najlepsza opcja.
b) dogadać się z Sherri. Czemu tak łatwo zrezygnowali z tego pomysłu? Malcolm stwierdził, że jest dziwna - ok, może i jest, ale to nie oznacza, że nie mogłaby się im przydać. Sherri w konfie wyraźnie powiedziała, że wnerwia ją Phillip. Gdyby Corinne, Malcolm lub ktoś z ich ludzi podszedł do niej i zaproponował jego eliminację, to jestem przekonany, że by na to poszła. Po prostu nie wykorzystali okazji.
c) w ostateczności, trzymać się pomysłu głosów na Sherri, a Phillipa wywalić potem, ale nie lecieć z tym do Dawn, bo tego to już nie rozumiem kompletnie.

Wystarczyło po prostu trochę więcej pomyśleć. To podobno nie boli. Ale mimo wszystko i tak cholernie szkoda mi Corinne i cieszę się, że sporo do tego sezonu wniosła. Nie jestem fanem ciągłego przywracania tych samych uczestników, ale ją akurat chętnie obejrzałbym nawet trzeci raz:) Mówicie, że nie będzie jej w jury? No tak, teraz przypominam sobie, że nie było o tym mówione. A szkoda, bo gdy ogłosili połączenie, pomyślałem sobie, że jury-speech Corinne mamy już zapewnioną i że będzie się działo na finale:D

Pokrótce o pozostałych graczach. Dawn zagrała bardzo dobrze. Na pewno perspektywa przejęcia gry przez Corinne by jej się nie opłaciła, bo nie mogłaby liczyć na wysokie miejsce z tym sojuszem. Lubię Dawn i cieszy mnie, że uczy się na własnych błędach. Poza tym, jak wyżej wspominaliście, prowadzi niesamowicie silną grę socjalną, co sprawiło, że zaufały jej najpierw Julia, a potem Corinne. A nie powinny... Tak więc Dawn na pewno liczy się w grze o milion.

Erik... Tym razem możemy być już pewni, że on nie ogarnia. Przypomina mi taką wielką, niedostrzyżoną u góry owcę, zarówno z wyglądu (fryz), jak i działania - leci za stadem. Na dodatek, nie do końca wie, za którym lecieć powinien. Tym razem wydaje mi się, że poleciał za niewłaściwym. Myślę, że lepszą pozycję miałby trzymając się Malcolma, aniżeli Andrei. Pamiętam, że parę odcinków temu dogrzebałem się w insiderze do jego konfy, w której mówił, że boi się Andrei. Może więc owce lubią adrenalinę.

Cochran rzeczywiście nie irytuje. Prawdę mówiąc, jako osoba nie irytował mnie nawet w SP, po prostu mieliśmy go przesyt w związku z tym, że miał tak nachalny edit. Tutaj to wszystko jest nieco bardziej zrównoważone. Fajnie, że udało mu się wygrać immunitet, good for him, niech się cieszy. Przełykał to wszystko tak szybko, że można odnieść wrażenie, że jada coś takiego na codzień;p To by wyjaśniało, czemu jest taki chudy.

Phillip z odcinka na odcinek irytuje mnie coraz bardziej. Jeśli jeszcze raz wspomni o Boston Robie, to orzygam laptopa. No i w ogóle jaki bulwers przy głosowaniu. Corinne samolubna? No tak, bo przecież ta gra nie polega na przechytrzaniu. Polega na trzymaniu się wielkiego Special Agent i głosowaniu pod dyktando jego a także jego prapradziadka oraz Boston Roba, którzy łączą się z nim telepatycznie, dając życiowe wskazówki.

Brenda.. Hmm, sorry AussieRaf, ale nie zgadzam się z teoriami o ukrytych znakach edytorów odnośnie niej:D Po prostu dają na nią od czasu do czasu ujęcia żeby w ogóle przypomnieć nam, że ona jeszcze żyje. W przeciwnym razie dość łatwo można by było o tym zapomnieć. Szkoda, bo w Nikaragua grała dobrze i tu z kolei nie zgodzę się z jej przeciwnikami.

Malcolm.. Oby się wygrzebał z tarapatów, ma przynajmniej HII. Reynold, Eddie, Michael - póki co starają się siedzieć cicho, ale z drugiej strony, w ich sytuacji nie ma co się temu dziwić. Natomiast Andrea ciągle jest u mnie na dość wyraźnym plusie.

Cholera, a miało być krótko;p
"Mamma, mamma, mamma ostrzegała, żebyś piwa, wina, wódy, bimbru nie mieszała!"

Awatar użytkownika
bobaas
4th jury member
Posty: 395
Rejestracja: 01 kwie 2010, 00:00
Pochwalił: 3 razy
Pochwalono: 3 razy
Kontakt:

Post autor: bobaas » 05 kwie 2013, 16:55

Jeśli o Andreę chodzi to w sumie nie wiem na czym polega jej "fenomen". Ale jakoś się trzyma, to muszę jej przyznać. W After Show u Parvati była Corinne i tam mówiła, że miała wrażenie na początku, że Andrea leciała na Malcolma, ale widząc że ten z nią jest dość blisko sprawiło, że jej się w dupie zapaliło i raptem się okazało, że Corinne jest bee i trzeba się jej pozbyć :) Jak widać bez flirtu i maślanych oczek Andrea nie potrafi grać xD
Skoro nie Malcolm to czas się zasadzić na Eddie'ego :wink: Nie wiem czy pamiętacie, ale był motyw jak przedstawiali graczy i o Andrei powiedział Jeff że poprzednio jak grała to "flirted her way right out of the game".
Ogólnie tematyka też jest taka, że trzeba uczyć się na błędach (przykład Dawn, która wyciągnęła wnioski; Cochran też nie chciał wywalać Corinne przed połączeniem, bo nie chciał by go mieli za flippera jak ostatnio) i z tego względu myślę, że czas Andrei powoli dobiega końca a przyczyną jej odpadnięcie (tak to pokażą) będzie ten showmance.
Obrazek

Awatar użytkownika
Stach
4th jury member
Posty: 358
Rejestracja: 23 sie 2011, 00:00
Lokalizacja: Kraków
Pochwalono: 1 raz
Kontakt:

Post autor: Stach » 05 kwie 2013, 18:31

Fajny odcinek, szkoda Corinne trochę, że nie będzie w jury (tak?), ale no niestety na własne życzenie odpadła.


I mam nadzieję, ze nikt tu spoilerów nie piszę w tym temacie, bo jednak czytam te Wasze wypociny ;p

Cruz
5th voted out
Posty: 60
Rejestracja: 04 mar 2012, 00:00
Kontakt:

Post autor: Cruz » 05 kwie 2013, 20:36

Merge przy 12 osobach powinien być w każdym sezonie, bo więcej się dzieje. :wink:
Odcinek był bardzo ciekawy, jednak wolałbym eliminację Sheri. Corinne popełniła wiele błędów, przez co odpadła. Chyba była za bardzo podekscytowana, więc wygadała swój plan jednej osobie za dużo... Nie cierpię Cochrana jeszcze bardziej niż Phillipa. Za to podoba mi się gra Andrei i mam nadzieję, że zajdzie daleko. Erik niestety znowu jest zagubiony. Brenda dalej spełnia idealną funkcję statystki. W ogóle nie przypomina gracza ze swojego oryginalnego sezonu.. Straciłem nadzieję o możliwości zajęcia dobrego miejsca przez Brendę. Ma zdecydowanie mniejszy edit od Carter'a z 25... I to dziwne, jak na powracającego gracza. Kibicuję Malcolmowi. Myślę, że jakoś wyjdzie z zaistniałej sytuacji.

Awatar użytkownika
omi
1st jury member
Posty: 150
Rejestracja: 28 wrz 2010, 00:00
Lokalizacja: e?k
Kontakt:

Post autor: omi » 05 kwie 2013, 21:01

@ wypowiedzi Corinne ..trochę to niepoważne, że wypowiedzi sfrustrowanej kobiety (która nigdy nie miała problemów z ciętym językiem i umiejętnością koloryzowania/przerysowywania) część z was bierze na poważnie. Zarówno wypowiedz, że Brenda z nikim nie rozmawiała przez cały czas, jak i o flirtach Andrei powinno się podchodzić z dużym dystansem, zwłaszcza że brzmią jak brednie i są bardzo sarkastyczne, a sama Corinne dała już nie raz dowód na to że "favourites" po prostu nie lubi.

Nie mam nic do Corinne bardzo podobała mi się jej osoba w tym sezonie, ale po obejrzeniu jej pierwotnego sezonu łatwo zauważyć, że zdarzało się jej mówić bo ją już chyba język swędział

peace :)

Awatar użytkownika
Davos
3rd jury member
Posty: 273
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 7 razy
Kontakt:

S26E08 "Blindside Time"

Post autor: Davos » 08 paź 2019, 23:28

Świetny odcinek! Dużo się działo, ale to już ostatnio chyba tradycja mergowych odcinków :) Zadanie o immunitet z jedzeniem robalami niezłe, bo dawno tego nie było. No i Cochran wygrywający immunitet :D Nawet fajnie się oglądało jego radochę z wygranej. Rada plemienia też świetna. Blindside Corinne wyszedł naprawdę efektownie i choć ona była aktywnym graczem to zbyt przekombinowała z grą i popełniła ogromny błąd, zwierzając się Dawn z planu pozbycia się Phillipa. Po co ona jej to w ogóle mówiła? Przecież wystarczyło udawać przed resztą Faworytów, że wszyscy głosują na Sherri, a gdyby ona odpadła to sojusz Corinne i facetów miałby przewagę. A tak wystawiła się tylko na cel. I tu muszę pochwalić Dawn, bo podjęła lepszą dla niej decyzję. Fajnie, że potrafi uczyć się na błędach i nie popełniła tej samej kuchy co w sezonie 23. Cochran też nieźle gra w tym sezonie i da się go lubić. Andrea bardzo aktywna, co mi się podoba i mam nadzieję, że daleko zajdzie w tym sezonie :) Nawet udało jej się przekonać na swoją stronę Erika i nie mam pojęcia, jak to zrobiła, bo gość jest dalej tym samym nieogarem strategicznym co w sezonie 16 :D Ale lubię go za to i cieszę się, że jest teraz z Andreą po jednej stronie :) Aczkolwiek nic jeszcze nie jest do końca przesądzone, bo Malcolm i Reynold mają immunitety więc mogą nimi trochę zamieszać.

Nie mogę się doczekać kolejnego odcinka. Mam tylko nadzieję, że Eddie nie będzie zbyt natrętnie dobierać się do Andrei. Łapy precz od mojego crusha! :D
Obrazek

ODPOWIEDZ

Wróć do „Survivor 26: Caramoan - Fans vs Favorites”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość