WAŻNE! Osoby, które mają problem z zalogowaniem się na forum prosimy o usunięcie cookies/ciasteczek i ponowienie próby logowania.
Ciasteczka można usunąć za pomocą przycisku "Usuń ciasteczka witryny" w stopce forum.

Survivor Nicaragua - sezon 21

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Kobra
sole survivor
Posty: 1513
Rejestracja: 17 sie 2011, 00:00
Pochwalił: 5 razy
Pochwalono: 13 razy
Kontakt:

Post autor: Kobra » 02 paź 2011, 20:00

Jak mówicie? Bo ja naprawdę nie mogę znaleźć innego wytłumaczenia.
Nie każdy mówi coś ciekawego i z sensem. Są osoby, które mają bardzo dobre confesy; spójne, na temat lub śmieszne i takie które pieprzą o niczym. Druga sprawa to to, że często mowa jest o jakichś sytuacjach, w których dana osoba nie uczestniczy, bo stoi z boku i kompletnie nie ogarnia tematu. Łatwiej mają osoby, które lubią "robić zamieszanie wokół siebie" typu Russell, Naonka. One ściągają na siebie całą uwagę, a potem nic dziwnego, że widzowie nie kojarzą kim są trzy inne osoby, które poza "ulubieńcem kamer" dochodzą do F4.
Z drugiej strony: tym więcej uczestników tym trudniej jest zmontować cały odcinek i nie zapomnieć o nikim. Niestety często o niektórych osobach przypominają sobie dopiero wtedy, gdy pora, aby odeszły i pewnie stąd taka nierówność. Chociaż akurat w tym wypadku to przegięcie.

Awatar użytkownika
tombak90
sole survivor
Posty: 2510
Rejestracja: 12 mar 2011, 00:00
Lokalizacja: Poznań
Pochwalił: 4 razy
Pochwalono: 43 razy
Kontakt:

Post autor: tombak90 » 06 paź 2011, 01:37

No właśnie - przegięcie. I w tym przegięciu chyba jest coś więcej. Właśnie chodzi mi o to, że ja rozumiem wszystkie powody, które podałeś: to, że mogła być mniej ciekawa, mniej angażować się w pokazywane wątki strategiczne czy inne... Ale taka ilość konfesjonali - właściwie powiedzmy sobie szczerze - totalny brak konfesjonali aż do dwunastego odcinka, w którym odeszła, to moim zdaniem nie może być przypadek. Miałaby chociaż trochę, ale by były. Ktoś ją ewidentnie i celowo pomijał, tylko myślę dlaczego...
"Mamma, mamma, mamma ostrzegała, żebyś piwa, wina, wódy, bimbru nie mieszała!"

Awatar użytkownika
ciriefan
sole survivor
Posty: 5043
Rejestracja: 27 mar 2010, 00:00
Pochwalił: 10 razy
Pochwalono: 32 razy
Kontakt:

Post autor: ciriefan » 06 paź 2011, 08:41

Nie oszukujmy się - Jeff odkąd stał się producentem bawi się w ulubieńców. Promuje wybrane i lubiane przez siebie osoby. Idealnym przykładem jest Russell w 19 i Rob w 22. Obydwaj mają mnóstwo conf, a reszta castu to tło. Samoa to już przykład wybitny, sezon całkowicie pod Russell'a. Tam chyba połowy castu się nie poznało, a jak już byli pokazywani, to głównie pod kątem Russell'a albo Shambo. No i inny bardzo widoczny wniosek jest taki, że Jeff woli facetów jako zawodników, bo w każdym sezonie i w każdym odcinku stosunek conf męskich do żeńskich daje nam ogromną przewagę na rzecz facetów. Ewidentnie nie lubi też jasnych blondynek - prawie w każdym sezonie właśnie blondwłosa niewiasta jest niewidzialna. A najgorsze jest to, że zaczął wtrącać się w grę - idealny przykład był w HvV gdy jego ulubiony zawodnik ever (tak powiedział o nim w wywiadzie, ale nie zdradzę kto ze względu na to by nie było spojleru) odpadł, a on zrobil na kolejnej radzie aferze: czemu wyeliminowaliście tą osobę a nie tą, która jest o wiele gorsza od tego super fantastycznego uczestnika. To było żenujące.

Awatar użytkownika
Kobra
sole survivor
Posty: 1513
Rejestracja: 17 sie 2011, 00:00
Pochwalił: 5 razy
Pochwalono: 13 razy
Kontakt:

Post autor: Kobra » 06 paź 2011, 09:06

Prawda, że to trochę przykre. Bo idzie taka osoba do survivor, bo zawsze o tym marzyła, a przychodzi czas oglądania i prawie siebie tam nie widzi. Jeff od zawsze miał ulubieńców i to czasem widać. Co do tych blondynek nawet tego nie zauważyłem, ale racja. Whitney z 23 chyba też jeszcze się nie odzywała.

Awatar użytkownika
Fenistil
1st jury member
Posty: 158
Rejestracja: 22 sie 2017, 21:27
Lokalizacja: Kraków
Pochwalił: 3 razy
Pochwalono: 5 razy
Kontakt:

Survivor Nicaragua - sezon 21

Post autor: Fenistil » 10 mar 2018, 19:50

Ten sezon był bez wątpienia jednym ze słabszych. Podział na plemiona młodsze i starsze był całkiem spoko, a Medallion of Power był sensownym sposobem na lekkie wyrównanie szans między nimi w konkurencjach. Problemem są ludzie - o połowie z nich nie ma co pisać, do tego jeszcze te dwie rezygnacje na tak zaawansowanym etapie gry...

Zresztą od początku było słabo. Pierwsze dwie osoby, które odpadły, popełniły wręcz samobójstwo na TC. Wendy puściła niezręczną i nerwową wiązankę o tym, jak to wspaniale jest się z nią zaprzyjaźnić, a Shannon agresywnie zwyzywał pół plemienia, włączając Chase'a - swój jedyny możliwy ratunek. To aż prosiło się o facepalm. Z kolei Jimmy T. miał wiecznie jakieś wąty o wszystko, a Jimmy Johnson nie wiem co tam w ogóle robił. O ile dobrze zrozumiałem zdecydowanie był kimś w rodzaju celebryty i nie wiem, po co go w ogóle do tego sezonu angażowali. Ostatnia przed mergem odpadła Jill i choć była sympatyczna, to jej strategia "wybrać losową w miarę rozgarniętą osobę (Marty) i jechać na jej plecach jak długo się tylko da, samemu w ogóle nie grając" była żałosna.

Marty'ego
początkowo polubiłem, ale potem zaczęło się tradycyjne gadanie "jestem mistrzem strategii", "ja tu wszystkim rządzę" i "mam ich wszystkich w garści", co dość szybko się skończyło i jedyne co mu zostało, to ślepa zemsta na Jane. Podobne zadufanie w sobie rozwinęli także Brenda i Sash i ucieszyłem się, że tak szybko się to zemściło. Alina była całkiem spoko. Dobrze jej życzyłem i nawet nieźle próbowała udawać lojalność, ale inni ją przejrzeli.

No i quiterzy... O Purple Kelly chyba nie ma co pisać - montaż wyraźnie ją ignorował, a sama też się na pierwszy plan nie wybijała, więc nie poznaliśmy jej wcale. NaOnki się już tak zignorować nie dało, bo to chyba najbardziej pyskata z pyskatych murzynek, jakie ten program dotąd widział. Zginęła ci skarpetka? Zacznij głośno krzyczeć, ukradnij nowe od kogoś i paraduj w nich jawnie po obozie. :D Do tego dochodzi chamska kradzież jedzenia, siłowanie się z Kelly B. i zgniecenie części nagrody w walce o wskazówkę do HII... Do tego była wyjątkowo agresywna, oczywiście tylko wtedy, gdy nie rozpaczała nad sobą i nad tym, jak bardzo chce odejść z gry. A sytuacja gdy stwierdziła, że chce odejść wieczorem, ale mimo to nie zrezygnuje z nagrody w zamian za plandekę dla plemienia pokazuje, jak bardzo była do tego samolubna.

Benry i Chase niczym się dla mnie nie wyróżnili. Ten drugi co najwyżej tym, że był wiecznie niezdecydowany i co chwilę bez powodu zmieniał strony. Jakimś cudem o mało co tego nie wygrał, choć konkurencji też nie miał zbyt dużej... Niczym nie wyróżnił się także Dan, ale to już w ogóle kuriozalny przypadek. Po co wzięli do Survivor gościa, który bez żadnej kontuzji i tak ledwo chodzi, nie mówiąc już o bieganiu? W tych wszystkich zadaniach wypadał żałośnie.

Jane i Holly to dwie niesamowicie silne dojrzałe kobiety. Jane wdała się w konflikt z Martym i przez to łatka niemożliwej do pobicia na FTC przylgnęła do niej już na dobre, ale dziwię się, że takiej łatki nie dostała Holly, która w drugiej połowie sezonu była chyba najrozsądniej grającą strategicznie osobą. Początkowo miała chyba jakieś lekkie załamanie psychiczne, gdy ukradła i utopiła buty Dana, ale wyszła z dołka i się mocno zrehabilitowała. W końcówce to głównie za nią trzymałem kciuki.

Gra Sasha pod koniec nawet w miarę mi się podobała. Po tym, jak poleciała jego najbliższa sojuszniczka Brenda, odsunął się nieco w cień i wmieszał w całe towarzystwo. Wciąż go nie lubiłem, bo zanadto cwaniaczkował, ale przynajmniej próbował w tym sezonie coś grać.

Fabio co prawda strategicznie nic a nic nie ogarniał i nie miał pojęcia co się w ogóle wokół niego dzieje przez większość gry, a do finału dostał się tylko dzięki serii wygranych immunitetów w odpowiednim momencie, ale mimo wszystko cieszę się z jego zwycięstwa. W mocniejszym sezonie pewnie by tak nie było, ale skoro w tak słabym sezonie i tak żaden sensowny strateg nie mógł wygrać, to przynajmniej wygrał ktoś niesamowicie szczery i sympatyczny. Mocno przypominał mi Erika z Mikronezji. ;)

Awatar użytkownika
Saw
4th jury member
Posty: 358
Rejestracja: 15 wrz 2017, 12:41
Pochwalił: 5 razy
Pochwalono: 7 razy
Kontakt:

Survivor Nicaragua - sezon 21

Post autor: Saw » 01 sie 2018, 22:13

Sezon był całkiem niezły. Były lepsze i gorsze momenty, ale ogólnie nie najgorzej mi się go oglądało. Pomysł podziału plemion na młodsze i starsze był ciekawy, ale wyszedł według mnie tak sobie. Nie da się ukryć że plemię La Flor było dużo ciekawsze, bo w Espadzie były tylko jakieś głupie kłótnie o liderowanie i prawie zero strategii. Ten twist z medalionem mocy mi się nie podobał. Ja rozumiem że chcieli wyrównać szansę pomiędzy młodym a starym plemieniem, ale z jakiej racji po wykorzystaniu medalionu przechodził on w ręce drugiej drużyny. Powinno to być inaczej zorganizowane. Na przykład jakiś specjalny pojedynek o ten medalion. Podczas zadań dawał on taką przewagę, że wręcz niemożliwe było odrobienie strat.
Ocenę sezonu w mojej opinii obniżają jeszcze dwie rzeczy. Bardzo słaby i przypadkowy zwycięzca oraz rezygnacja dwóch uczestniczek na tak późnym etapie gry. Dobrze że wprowadzą zasadę, że takie osoby nie będą mieć miejsca w jury.


Wendy - jedyne co mi utkwiło w pamięci, to że powiedziała że jej mąż przewidział że odpadnie jako pierwsza. No i to że dała plamę na TC. Z charakteru wydawała się chyba irytującą osobą, więc nic dziwnego że szybko poleciała.
Shannon - na początku wydawał się spoko. Od razu zaczął kombinować i zakładać sojusze. Jednak cały czas chodziło mi po głowie że to arogancki i prostacki typek. No i się nie pomyliłem. Żałośnie zachował się na radzie na której odpadał. Wręcz sam sobie wykopał dołek. Takie agresywne zachowanie w stosunku do innych zawsze kończy się tak samo.
Jimmy J. - niezwykle podobało mi się jego zaangażowanie do gry. Pokazał że pomimo wieku ma wielki zapał do walki. Niepotrzebnie jednak kreował sie na lidera grupy. W plemieniu gdzie wszyscy faceci mieli obsesje na punkcie liderowania, to było bardzo niemądre z jego strony. Szybko też się stał celem ze względu na popularność.
Jimmy T. - tak bardzo chciał liderować, że wręcz dostawał szału na tym punkcie. Widać że ludzie przez tyle sezonów jeszcze nie pojęli pewnych rzeczy. Dobrze że szybko go wykopali, bo nie cierpiałem gościa.
Tyrone - kolejny który chciał liderować :D Tylko że on w porównaniu do poprzednika wydawał się nawet spoko.
Kelly B. - jedna z moich faworytek. Byłem pod wrażeniem jak dobrze sobie radzi pomimo sztucznej nogi. Szkoda że już na starcie została skreślona prawie przez wszystkich. Tylko Alina z nią trzymała. Tak w ogóle nie wiem czemu tak uparli się że skoro jest niepełnosprawna to jest tak wielkim zagrożeniem. To mówienie że jurorzy na pewno przyznają jej milion w finale było śmieszne i głupie. Tak bardzo się jej bali, że woleli się jej pozbyć nawet zamiast Marty'ego z HII. Ewidentnie nie pasowała do grupy, ale walczyła i za to brawo.
Yve - coś tam próbowała kombinować. Fajnie że nie czekała na swoją eliminacje, tylko wzięła sprawy w swoje ręce. Szkoda że jej argumenty nie były zbyt przekonujące. Pewnie pokazałaby dużo więcej w dalszej grze niż Dan.
Jill - była mi obojętna. Na plus że złapała się Marty'ego i miała z nim sojusz, ale nie miała tam raczej za wiele do gadania.
Alina - bardzo polubiłem tą dziewczynę. Naprawdę dobrze kombinowała, ale nie miała sojuszników. Po przemieszaniu gdzie mogłaby flipnąć, była zmuszona do sojuszu z członkami La Flor, którzy wcześniej chcieli się jej pozbyć. Po połączeniu została bez żadnego sojuszu i trochę się dziwię że nikt nie chciał jej przygarnąć. Zawsze to byłby dodatkowy numerek. Ale najwyraźniej aż tak bardzo uważali ją za zagrożenie.
Marty- jakoś zbytnio za nim nie przepadałem, ale grał całkiem nieźle. Może nie najlepsze było to przyznanie się że ma HII. O ile w pierwotnej Espadzie nie wpłynęło to na jego grę, bo tam ewidentnie rozdawał karty. No to jednak po przemieszaniu utrudniło mu sytuację. Ale udało mu się jakoś z tego wybrnąć. Oddał Sash'owi HII, czym próbował się wmieszać w grupę i ściągnąć z siebie cel. Ale wiele w perspektywie czasu mu to nie dało. Po połączeniu zbierał numerki do sojuszu i był blisko odwrócenia niekorzystnej sytuacji. Jednak się nie udało.
Brenda - dobry był z niej gracz. Do momentu połączenia była najlepszym strategiem. Dobrze dobrała sobie sojuszników i pociągała za sznurki. Jednak chyba za bardzo się przeliczyła w swoich możliwościach. Nagle wszyscy z wyjątkiem Chase'a się od niej odwrócili i nie była już wstanie sobie poradzić. Na dodatek uniosła się dumą i nie powalczyła o przetrwanie.
Naonka - dla mnie ta dziewczyna jest jedną wielką pomyłką. Jej zachowanie było okropne. Wszystkich naokoło obrażała i jeszcze była przekonana że na pewno by wygrała ten sezon, gdyby nie rezygnacja. Robiła wokół siebie tyle szumu, a skończyła jak skończyła. Ale swoją osobą trochę ubarwiła sezon. Kradzież skarpet, zakopanie jedzenia, czy to jak poszła na nagrodę pomimo tego że rezygnowała z gry było szalone.
Purple Kelly- po jaką cholerę biorą taką mimozę do programu. Czy naprawdę w tak wielkim kraju nie potrafili w jej miejsce znaleźć kogoś dużo ciekawszego. Smutno mi było jak była olewana przez edit, ale po tym jak zrezygnowała z gry stwierdziłem że to nawet dobrze, bo nie zasłużyła sobie na to by ją pokazywano. Wytrzymała 28 dni na wyspie, to jeszcze spokojnie trochę by pociągnęła. Nie wyglądała na jakąś wielką męczennice, a do końca zostało niewiele. To już prędzej zrozumiem rezygnacje na początku, gdzie ktoś mógł się nie spodziewać że z jakimi trudami przyjdzie mu się zmierzyć. Ale nie na takim etapie. Widziałem filmiki z Ponderosy i tam Kelly jest bardzo widoczna. Czyżby produkcja chciała jej się zrekompensować za to że jej nie pokazywali w programie :D
Benry - naprawdę go lubiłem. Na początku był dość niewidoczny, ale później dało się go lepiej poznać. Coś nawet kombinował w końcówce. Jednak wydaje mi się że za późno się obudził. Należało od razu po połączeniu zawierać sojusze, a nie czekać do momentu aż będzie zagrożony.
Jane - zrobiła na mnie ogromne wrażenie. W takim wieku niesamowicie wymiatała w zadaniach. Do tego była niesamowicie szalona i bardzo ją polubiłem. Wydawała się niezwykle sympatyczną babką. Ale po końcówce zmieniłem trochę o niej zdanie. Ja rozumiem że została zdradzona. Też pewnie na jej miejscu byłbym wściekły. Ale żeby aż tak się zachowywać. Na finałowej radzie z tą swoją miną wyglądała jak wiedźma. Aż strach było tego co powie. Zgrywała taką bohaterkę, ale sama nie była święta. Kradła ryż, gotowała sobie jedzenie w samotności. Zanim zaczęła czuć taką nie nawieść do innych, powinna się zastanowić czy zawsze postępowała fair. Tak w ogóle zastanawiam się po co mówili jej, że chcą ją wyeliminować. Mogli zrobić to po kryjomu i nie byłoby takich dymów.
Dan - wiem że nikt go lubi, ale ja wręcz odwrotnie nawet go polubiłem. Od samego początku był underdogiem, ale jakoś zawsze udało mu się przetrwać. Cudem dojechał do połączenia, a tam już mógł sobie siedzieć cichutko i czekać aż dociągną go do końca gry. Nie był żadnym zagrożeniem. Jednak po tym jak odpadł trochę mnie wkurzył. O co on miał takie pretensje? Przecież i tak by nie wygrał, a to czy zostałby dzień lub dwa dłużej nie powinno wywoływać aż takiej złości. Co on by powiedział na FTC? Że nie zrobił kompletnie nic w grze i zajechał tak daleko tylko dlatego że nikt się nie bał ledwo żyjącego dziadka.
Holly - na początku nie pokazała sie z dobrej strony. Te jej płacze i wahania nastrojów bardzo mnie zniechęciły do niej. Ale później coraz lepiej sobie poczynała. Pokazała że wie na czym polega gra. Aż byłem w szoku że tak dobrze gra strategicznie. Eliminacja Brendy to w dużej mierze jej zasługa. Ładnie kontrolowała grę w końcówce i aż przykro mi się zrobiło jak odpadła przed finałem. Zamiast niej było tam dwóch słabych graczy. Tak poza tym bardzo sympatyczna z niej kobieta. Niesamowite ciepło i dobroć od niej biła. Nie dziwię sie ze wiele osób uważało ją za matkę. Pokazała też że nie trzyma urazy, pomimo tego że została zdradzona.
Sash - mój zdecydowany faworyt w tej edycji. Z perspektywy sezonu był chyba najlepszym graczem. Na początku razem z Brendą rozdawał karty. Dobry był ten jego plan z przekonaniem Marty'ego do oddania immunitetu. Dzięki temu miał jeszcze większą kontrolę nad grę. Prawie z każdym zakładał sojusz. Co z jednej strony było dobre, ale miało też swoje minusy. Sędziowie na końcu czuli się oszukani i mieli do niego żal. Ale grał ostro i to trzeba docenić. Zero głosów w finale to śmiech na sali. Zdecydowanie najlepszy strateg z finałowej trójki a przegrywa i to z zerem na koncie. Gdyby jeszcze rywali miał w miarę dobrych,to bym to uszanował, ale w tym przypadku to skandal.
Chase- lubiłem go nawet, ale graczem był przeciętnym. W grze był niezdecydowany i nijaki. Sojusznicy kombinowali za niego, a on robił co mu karzą. Dodatkowo popełniał straszne gafy, m.in na jednej z rad wygadał się o całej swojej strategii.
Fabio - najgorszy zwycięzca wszystkich edycji jakie obejrzałem. Odpowiedź na pytanie co zrobił strategicznego w grze jest prosta. NIC! Dla mnie jurorzy się ośmieszyli wybierając go jako zwycięzcę. To już nawet Chase byłby dużo lepszym wyborem. Fabio nie miał żadnego pojęcia o grze. Nawet nie próbował myśleć. Miał sporo szczęścia w końcówce gdy wygrywał immunitety i to wszystko. Nawet Natalie miała lepszą taktykę w S19. Jechała na plecach najmocniejszego gracza i pozostając w jego cieniu nie zraziła do siebie jurorów..Oglądając go miałem wrażenie jakby znalazł sie tu jeden z uczestników pierwszych sezonów, całkowicie nieogarnięty w zasadach gry. Facet był bez sojuszy, nie wiedział kto odpadnie na danej radzie plemienia. Nawet jak już miał te immunitety i mógł coś zdziałać np. w F6 gdy mógł połączyć siły z Jane i doprowadzić do remisu, to nic nie zrobił :x Nic wtedy nie ryzykował, a mógł poprawić swoją sytuacje. Ale czego ja wymagam od tego głupiutkiego człowieka. Całą grę opierał na szczęściu i niestety mu dopisywało. Żenada że ktoś tak słaby wygrywa sezon. Z charakteru też mnie nie przekonał. Robił z siebie głupka i to wszystko.

frasiek
sole survivor
Posty: 1023
Rejestracja: 27 gru 2010, 00:00
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 10 razy
Kontakt:

Survivor Nicaragua - sezon 21

Post autor: frasiek » 06 sie 2018, 13:00

Saw pisze:
01 sie 2018, 22:13
Nawet Natalie miała lepszą taktykę w S19. Jechała na plecach najmocniejszego gracza i pozostając w jego cieniu nie zraziła do siebie jurorów..
Krytykujesz Fabio za to, że miał gorszą strategię niż osoba, która obrała doskonałą dla siebie strategię i której zasłużone zwycięstwo (czy też zasłużona porażka Hantza, jak kto woli) jest jednym z najlepszych momentów w historii Survivora?

Awatar użytkownika
Saw
4th jury member
Posty: 358
Rejestracja: 15 wrz 2017, 12:41
Pochwalił: 5 razy
Pochwalono: 7 razy
Kontakt:

Survivor Nicaragua - sezon 21

Post autor: Saw » 06 sie 2018, 17:21

frasiek pisze:
06 sie 2018, 13:00
Saw pisze:
01 sie 2018, 22:13
Nawet Natalie miała lepszą taktykę w S19. Jechała na plecach najmocniejszego gracza i pozostając w jego cieniu nie zraziła do siebie jurorów..
Krytykujesz Fabio za to, że miał gorszą strategię niż osoba, która obrała doskonałą dla siebie strategię i której zasłużone zwycięstwo (czy też zasłużona porażka Hantza, jak kto woli) jest jednym z najlepszych momentów w historii Survivora?
Natalie miała bardzo dobrą dla siebie strategię i wytrwała w niej do końca. Wiadomo było że Russell zrazi do siebie wiele osób, a ona robiła dokładnie inaczej, bo pracowała nad relacjami z ludźmi. Jednak nie wykonała żadnych ruchów w grze i robiła to co chciał Russell. Bez niego nie dałaby sobie rady. Krótko mówiąc całą grę przesiedziała cicho, ale w tym przypadku nawet wiecej nie trzeba było robić, bo Hantz sam sobie wykopał dół swoim postępowaniem. Fabio to jednak straszny przypadek. Nie zrobił w grze nic, oprócz wygrania trzech ostatnich immunitetów. Strategicznie pokazał zero. W porównaniu do zwyciezcy S19 nie miał żadnej, nawet najprostrzej taktyki.

bartoszlawenda
3rd voted out
Posty: 30
Rejestracja: 03 lis 2017, 22:35
Kontakt:

Survivor Nicaragua - sezon 21

Post autor: bartoszlawenda » 13 sie 2018, 21:09

Dużo osób mówi że Sash dostał 0 głosów dlatego, że złamał zasady gry, a produkcja nie chciała 3 quita w tym sezonie, więc pozwolili mu być dalej, a prawdopodobnie jurorzy uzgodnili między sobą żeby rozdzielić głosy pomiędzy Chasem i Fabio. Patrząc na jego profesję i nienawiść jury w stosunku do niego jest to bardzo prawdopodobne.

Awatar użytkownika
Davos
6th jury member
Posty: 502
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 2 razy
Pochwalono: 9 razy
Kontakt:

Survivor Nicaragua - sezon 21

Post autor: Davos » 18 sie 2019, 01:43

Tak jak zapowiadałem w innym temacie, robię standardowo ocenę całego sezonu.

Generalnie szału moim zdaniem nie było, ale tragedii też nie. Sezon z gatunku tych, który raz można obejrzeć, ale raczej do niego nie będę wracać. Podział na młodych i starych dosyć oryginalny, ale ja nie byłem tym zachwycony, bo wiedziałem, że młodzi będą mieli dużą przewagę w zadaniach i to nawet mimo zadań, które rzekomo zostały skrojone tak, aby nikomu nie dawały przewagi. Moim zdaniem wyszło to tak sobie, bo jednak sporo zadań było niezbyt ciekawych, a jedynie z rzadka trafiały się perełki. Ewidentnie brakowało też w tym sezonie konkurencji rozgrywanych na wodzie. Lokalizacja fajna, ale mam wrażenie, że potencjał Nikaragui nie został w pełni wykorzystany - szkoda, że uczestnicy obozowali na plażach, a nie np. w dżungli, jak to było w Gwatemali. No i medalion mocy też mi nie przypadł do gustu, bo dawał zbyt dużą przewagę w zadaniach, a w dodatku po wykorzystaniu trzeba go było oddać przeciwnikom. Rozumiem, że w zamyśle twórców miało to zapewne spowodować, że medalion będzie za każdym razem wykorzystywany, przez co będzie krążyć i konkurencje będą wygrywać naprzemiennie młodzi i starzy... ale w praktyce jednak to się nie sprawdziło. Na szczęście zarówno podział wiekowy, jak i medalion zniknęły wraz z przemieszaniem plemion (swoją drogą to pierwsze przemieszanie od Gabonu, czyli od czterech sezonów), potem zaczęła się też prawdziwa gra. Cast nie był najgorszy, ale też u młodych było chyba jednak trochę zbyt dużo pięknisiów i wysportowanych ludzi, a trochę za mało takich no powiedzmy... "normalsów" ;) A u starszych z kolei bezsensownie kłócono się o liderowanie...
Trafiło się tu kilkoro dobrych graczy, ale oni najczęściej odpadali dużo za wcześnie, a dalej przechodzili ci, którzy grali mało lub w ogóle (pozdrawiam szczególnie Dana). Zwycięzca z tych, którym dopisało sporo szczęścia, że w ogóle znaleźli się w finale. No i jeszcze do tego aż dwa quity i to w jednym odcinku... Na plus za to fakt, że w całym sezonie nie było żadnego medicala, co się ostatnio bardzo rzadko zdarza.


Indywidualne oceny:

Wendy - ponoć miała jakiś pomysł na grę, ale jak widać nie udało jej się go zrealizować. Sympatyczna dziewczyna, ale głupio zrobiła, że od początku izolowała się od reszty plemienia, przez co była na oucie. I ostatecznie odwróciła się od niej nawet jej jedyna sojuszniczka, Holly. Dodatkowo Wendy miała fatalną mowę na radzie, czym tylko pogrążyła się do końca w oczach współplemieńców.

Shannon - pierwsze wrażenie zrobił nawet dobre, bo szybko założył sojusz z Chase'm i wydawał się dość ogarnięty. Do tego był silny i sprawny wiec nikt by go nie brał pod uwagę do eliminacji, gdyby on sam nie wziął na celownik Brendy. Co było podwójnie głupie, bo Brenda była lubiana i zebrała wokół siebie innych ludzi, a do tego Chase miał do niej słabość więc celujac w nią na samym początku, Shannon pozbawił się pomocy Chase'a. Ale to i tak pikuś w porównaniu do tego, co Shannon odwalił na radzie, gdy wyszedł z niego wyjątkowo arogancki buc. I ostatecznie odwrócił się od niego nie tylko Chase, ale i Benry. No i bardzo dobrze :) Fajnie, że tego kretyna nie trzeba było dłużej oglądać. A on nie potrafił się zreflektować nawet podczas reunion...

Jimmy J. - lubiłem nawet tego gościa i podobało mi się jak motywował swoje plemię i jak mimo statusu celebryty starał się zachowywać jak inni, pracować w obozie, walczyć w zadaniach itp. Niestety bardziej niż słabość fizyczna w zadaniach zaszkodziło mu to, że był znany i starał się być liderem, co w Espada prędzej czy później każdemu potencjalnego liderowi przynosiło zgubę ;) Ale i tak szacun dla faceta, że w tym wieku tak dobrze dawał sobie radę, tym bardziej że podczas reunion wypłynęła informacja, że on się starał aż 6 lat o to, by go wzięli do Survivor! To się nazywa determinacja :)

Jimmy T. - następny, który za wszelką cenę chciał być liderem i został z tego powodu wykopany :P Taki starszy facet z ADHD :D W pewnym momencie miał już taką obsesję na punkcie zostania tym liderem, że nie dało się go słuchać... ale mimo wszystko z czystej ciekawości żałuję, że ludzie nie dali mu chociaż w jednym zadaniu dowodzić, tak jak on się tego domagał. Wtedy by się szybko okazało, czy facet był tylko mocny w gębie czy może jednak coś by nawet pokazał. Z punktu widzenia strategii jednak grał jeszcze gorzej niż w socialu - odrzucił propozycję sojuszu ze strony Holly, a dodatkowo podzielił się z innymi swoją wiedzą jak rozgryźć jedną ze wskazówek do znalezienia immunitetu, co nie było zbyt mądre. Lepiej by wyszedł, gdyby zachował to dla siebie i samemu starał się znaleźć ten immunitet.

Tyrone - no i kolejny z obsesją liderowania :P Tyle, że on szarogęsił się już po twiście z przemieszaniem, co było ewidentnym strzałem w stopę - jak po przemieszaniu jesteś w mniejszości, bo ze swoimi dawnymi kompanami macie trójkę wobec czwórki graczy z plemienia młodych to powinieneś siedzieć cicho i nie wystawiać się na strzał, a nie pokazywać młodym, co im wolno, a czego nie wolno w obozie i ustalać jakieś reguły, którzy oni mają w głębokim poważaniu :P Duży błąd, bo Tyrone jako silny fizycznie gość nie był początkowo brany przez młodych jako pierwszy kandydat do odstrzału. No ale skoro tak się zachowywał...

Kelly B. - damski odpowiednik Chada z Vanuatu. Szacun za to, jak z jedną sztuczną nogą radziła sobie dzielnie zarówno w obozie, jak i podczas zadań. Niestety dla niej, wszyscy od początku założyli, że z powodu tej nogi ona w finale zgarnie głosy sędziów i od razu chcieli ją odpalić. Nie pomogło jej też to, że ustawiła się na początku, który przegrał pierwsze głosowanie i potem był w mniejszości więc zaczęło się polowanie na Kelly i ona już nie miała za bardzo jak z tego wybrnąć.

Eve - fajna babka i ktoś bardzo ładnie porównał ją do takiej starszej "Pocahontas" ;) Faktycznie porównanie trafne, jeśli chodzi o wygląd :) Niestety w początkowych odcinkach kamera mocno ją pomijała i dopiero w odcinku, w którym Eve odpadła, było ją więcej widać. No i wtedy pokazała, że będzie walczyć do końca, co mi się bardzo podobało. Sprytnie próbowała podstawić Dana i uratować się jego kosztem - niestety nie potrafiła przekonać młodych, że po mergu ona będzie po ich stronie. W konsekwencji młodzi zdecydowali się zostawić słabego fizycznie, ale bardziej lojalnego Dana niż silną Eve, o której jednocześnie wiedzieli, że jest dobrym graczem więc może przeskoczyć do starszych po mergu. Szkoda, że tak wyszło, ale z punktu widzenia młodych był to jednak racjonalny ruch.

Jill - od początku myślała strategicznie i grała, co mi się podobało. Dziwiłem się tylko, że jak już rozgryzła wskazówki co do miejsca ukryia immunitetu to nie poszła go szukać sama, tylko podzieliła się tym z Marty'm, dzięki czemu to on go znalazł. Generalnie jednak sojusz z nim jej sie opłacił, bo w pierwotnym Espada była w świetnym położeniu i nic jej nie zagrażało. Problem pojawił się po przemieszaniu, gdy Jane się od nich odwróciła i Jill została sama z Marty'm. A jako że była od niego słabsza fizycznie, jej los po przegranym zadaniu był przesądzony. Chyba jednak zrobiła błąd, że po twiście dalej trzymała z Marty'm. Może gdyby się od niego odwróciła i poszła śladem Jane to młodzi by ją oszczędzili? Kto wie.

Alina - fajna i ogarnięta dziewczyna, do tego sympatyczna. Niestety tak jak Kelly B. weszła w zły sojusz na początku gry i to spowodowało, że aż do eliminacji miała na sobie celownik. Co prawda udało jej się czasowo wytrzymać napór, ale w końcu pozostali ją wyeliminowali, widząc w niej spore zagrożenie. Fajnie, że dotrwała do mergu i została sędzią, ale jeszcze lepiej byłoby ją zobaczyć raz jeszcze w jakimś innym sezonie, bo widać, że Alina potencjał miała i mogłaby trochę namieszać, gdyby dostała drugą szansę ;)

Marty - zdecydowanie najlepszy gracz w Espada i jeden z lepszych w tym sezonie. Od samego początku myślał o strategii i kombinował, ale jednocześnie nie wychylał się przed szereg i pozwalał, by robili to inni, wystawiając się na celownik (jak Jimmy J. czy Jimmy T.). Łatwo też zyskiwał zaufanie innych i dzięki temu najpierw z pomocą Jill znalazł ukryty immunitet, a potem zyskał taką pozycję, że w Espada to on rozdawał karty i miał wszystko pod kontrolą. Niestety twist z przemieszaniem zniszczył muu grę, zwłaszcza jak Jane się od niego odwróciła. Ostatecznie został mu tylko sojusz z Jill, a potem rozpaczliwe próby uratowania się. Marty zdecydował się ujawnić immunitet, co moim zdaniem nie do końca było dobrym ruchem, a potem zrobił coś wręcz szokującego, oddając immunitet Sashowi - byłem pewien, że za to szybko zapłaci, ale o dziwi Marty nie tylko dotrwał dzięki temu do mergu, ale i przetrwał tam jedną radę. Więcej jednak nie był w stanie ugrać wobec faktu, że polowała na niego Brenda, która wtedy miała bardzo silną pozycję. Na plus dla Marty'ego jeszcze to, że ładnie urabiał Fabio i szkoda, że ostatecznie zrezygnował z planu budowania z nim sojuszu, bo gdyby to kontynuował to myślę, że udałoby mu się przeciągnąc Fabio na swoją stronę i być może to samo zrobiłby też z Benrym, który wtedy trzymał z Fabio. Do tego jeszcze Dan i wystarczyłoby już zwerbować jedną osobę (np. Holly) i już jego sojusz miałby większość. Szkoda, że Marty nie poszedł w tym kierunku.
Ze spraw pozastrategicznych - genialne było jak Marty wkręcił Fabio, że jest arcymistrzem szachowym :D Śmiałem sie jak głupi, gdy Fabio to łyknął i podczas confessów opowiadał z wypiekami na twarzy, jak to jest z arcymistrzem szachowym w jednym plemieniu :D

Brenda - kolejny bardzo dobry gracz, do tego miło było na niej zawiesić oko :) Taki trochę aniołek z buzi, z siedzącym w duszy diabełkiem myślącym jedynie o grze ;) Od początku dobrze kombinowała i starała się grać m.in. flirtem, dzięki czemu szybko okręciła sobie między palcami Chase'a. Przez intrygi Shannona stała się celem na samym początku, ale potrafiła przekonać do siebie innych, dzięki czemu zbudowała kontrsojusz i nastawiła ludzi przeciwko Shannonowi - na tyle dobrze, że odwróciła przeciwko niemu jego najbliższego sojusznika, czyli Chase'a. Potem była już liderem sojuszu i wspólnie z Sashem miała pełną kontrolę nie tylko do mergu, ale i po. Niestety właśnie ta silna pozycja wystawiła ją na cel, zwłaszcza gdy Holly zaczęła obracać wszystkich przeciwko niej. Wtedy od Brendy odwrócili się wszyscy poza Purple Kelly. Teoretycznie mogłaby się jeszcze uratować, gdyby Sash przekazał jej immunitet, problem jednak w tym, że wcześniej Brenda planowała zblindsidowanie Sasha, czym podzieliła się z Naonką, a tamta do niego pobiegła i sprawa się rypła :P W tym momencie los Brendy był już przesądzony. Ale i tak brawa dla niej za dobrą grę.

Naonka - jedna z najbardziej irytujących osób, jakie do tej pory oglądałem w Survivor. Taka druga Yasmin - kłótliwa, wredna, wyszczekana i odpychająca. Ok, ubarwiała trochę ten sezon, ale jak dla mnie była i tak w grze zbyt długo :P Kradzież skarpetek, szamotaninę o wskazówki czy wieczne kłótnie choćby z Fabio dałoby się jeszcze znieść, ale to jej nadawanie na Kelly B. z powodu sztuczej nogi na confessach - to już było trochę przegięcie. Strategicznie nie było źle - ustawiła się w dobrym sojuszu, przez mimo wrednego charakteru nikt nie brał jej pod uwagę do eliminacji. Zgarnęła też ukryty immunitet, a po mergu miała swój udział w zblindsidowaniu Brendy, przez co pozbyła się groźnej sojuszniczki. I miała spore szansę na dotarcie nawet do finału, tym bardziej, że inni też by ją tam chętnie wzięli. Potem jednak przyszła niezrozumiała dla mnie decyja Naonki, żeby zrezygnować... Dziwię się, że tak twarda mimo wszystko babka, zdecydowała się odejść, mając do końca tak niewiele dni do końca. Na sam koniec jeszcze zachowała się wrednie, idąc na nagrodę i nie oddając plemieniu jedzenia, wiedząc że za kilka godzin i tak opuści grę. Egoistka z niej była ogromna, co tu dużo gadać :) Ale ostatecznie i tak mnie zdziwiło, że zrezygnowała - myślałem, że nagroda wzmocni ja na tyle, że jednak zdecyduje się zostać. Inna sprawa, że w finale nie miałaby żadnych szans z nikim i to jej gadanie o tym, że na pewno zgarnęłaby milion, mogło tylko wzbudzać politowanie...

Purple Kelly - zdecydowanie jak dotąd największa ofiara tendencyjnego editu w Survivor. Kurde, ja przez kilka odcinków w ogóle nie miałem pojęcia, że ona jest w grze! Potem widziałem ją jedynie "przy okazji" i dopiero w odcinku, w którym zrezygnowała, było jej więcej widać. Ok, rozumiem że mogła nie być tak ciekawą osobą jak np. Brenda czy Naonka, no ale to i tak była przesada... No, ale ok, spróbuję mimo wszystko coś o niej napisać - pod względem strategii nie było na początku źle, bo ona trzymała się Brendy i dzięki temu na luzie dotarła do mergu. Potem przeżyła załamanie i ostatecznie zdecydowała się na quit razem z Naonką. Szkoda, ale wydaje mi się, że w przeciwieństwie do Naonki, Purple Kelly nie miałaby większych szans i szybko by odpadła, być może nawet w odcinku, w którym odeszła. Poza Brendą nie miała żadnych sojuszników i po jej odpadnięciu była następna w kolejce. Zwłaszcza, że była lubiana, co mogło mieć znaczenie w kontekście usuwania rywali mogących zdobyć głosy sędziów.
Ciekawi mnie tylko, co ona by zrobiła, gdyby Naonka zdecydowała się jednak zostać. Mam dziwne wrażenie, że ona się Naonką bardzo zasugerowała. Szkoda, że do pozostania w grze nie przekonała jej nawet mowa motywacyjna Holly...

Benry - w pierwszej części sezonu dość niewidoczny. Opowiedział się po stronie Shannona, ale po jego mowie na radzie się od niego odwrócił, dzięki czemu "wkupił się" w sojusz Brendy i z nimi trzymał - jednak oni i tak mu do końca nie ufali. Po mergu trzymał z Fabio, nie był w stanie jednak zaufać Marty'emu więc nie sformował sojuszu, w którym miałby silną pozycję. Potem miał jeszcze sporą szansę na etapie Top7, gdy Chase wziął na nagrodę Jane i Holly, a Benry został razem z sojusznikami Fabio i Danem oraz z wahającym się Sashem - gdyby Benry zdołał go urobić, miałby Final4, a może i finał. Ostatecznie jednak Sash do nich nie przystał, a Benry odpadł jako największe zagrożenie fizyczne.
Fajne było jak podczas finałowej rady ocierał łzy, gdy Fabio opowiadał o swojej matce. Nie spodziewałem się po nim takiej emocjonalnej reakcji :)

Jane - mam co do niej mieszane uczucia. Z jednej strony wydawała się często taką szaloną, ale pozytywną babcią, która świetnie radziła sobie nie tylko w warunkach obozowych, ale i wymiatała w zadaniach, zdobywajac dwa immunitety i wygrywając w siłowej rywalizacji z młodymi facetami - no ale jednak czasem wychodziła z niej wredota. Strategicznie grała dość dobrze, zwłaszcza po przemieszaniu, gdzie szybko skumała się z młodymi i nawiązała więź z Chase'm. Zrobiła jednak duży błąd na etapie Top6 - zamiast obrażać się i wyklinać na Chase'a, Shasha i Holly, powinna od razu polecieć do Fabio i Dana i stworzyć z nimi konkurencyjny sojusz - gdyby to dobrze rozegrała to mogłaby dzięki temu zajechać nawet do finału.

Dan - zaraz, kto? Był tam jakiś Dan? :P A tak serio - gość był tak nijaki, że jego dojechanie aż do Final5 uważam za kuriozum. W zadaniach beznadziejny, w obozie nic nie robił, a do tego prawie w ogóle nie kombinował i nie grał. Jego jedyną strategią było mówienie wszystkim: "Weźcie mnie dalej, nie jestem dla was żadnym zagrożeniem". I o dziwo ta strategia jakimś cudem działała. Ale w confessach było go strasznie mało i dopiero pod sam koniec sezonu coś się w tej materii zaczęło dziać, gdy już nie było kogo pokazywać i trzeba było pokazywać Dana :P Tak czy inaczej, zdecydowanie jest to zawodnik do szybkiego zapomnienia.

Holly - klasyczny przykład "od zera do bohatera" - dla mnie to ona powinna wygrać ten sezon. Od początku myślała o grze, choć dość nieszczęśliwie wybrała sobie pierwszego sojusznika w osobie Wendy. Potem popełniła błąd, wywalając buty Dana i przyznając się do tego przed wszystkimi - ale wybrnęła z tego i po przemieszaniu nawiązała szybko relację z młodymi, wkupując się w ich łaski. Potem w genialny sposób pozbyła się najgroźniejszego gracza, czyli Brendy, nastawiajac wszystkich przeciwko niej. To był naprawdę dobry ruch! Następnie zrezygnowała z nagrody, by plemię dostało ryż i brezent, czym bardzo u wszystkich zapunktowała. Miała też dobry sojusz, który kontrolował sytuację i dojechałaby do finału, gdyby nie niesamowity immunity run Fabio. Ten jeden czynnik przesądził o tym, że Holly nie zdobyła miliona bo jestem wręcz pewien, że gdyby ona weszła do finału to wygrałaby z każdym z czołówki tego sezonu. Nie udało jej się, ale wielki szacun za to, co pokazała. I za przemianę - od zawodniczki, która w piątym dniu miała kryzys i chciała zrezygnować aż do wojowniczki, która postanowiła za wszelką cenę walczyć do końca i tak pięknie motywowała też do tego Purple Kelly. Naprawdę świetna z niej babka :)

Sash - kolejny dobry gracz i zdecydowanie najbardziej strategiczna osoba spośród finałowej trójki. Od początku dobrze kombinował i założył z Brendą sojusz, który bardzo długo kontrolował sytuację w ich plemieniu. Do tego bardzo dobrze rozegrał sytuację z Marty'm, dzięki czemu tamten dobrowolnie oddał mu immunitet! Potem trochę posypała mu się sytuacja, gdy odpadła Brenda, a następnie dobrowolnie zrezygnowały jego sojuszniczki: Naonka i Purple Kelly. Ale nawet wtedy Sash świetnie wybrnął, stając się języczkiem u wagi dwóch sojuszy i świetnie to rozegrał, dołączając do sojuszu, który w jego ocenie dawał mu większe szanse. Dbał też o dobry social. Zaszkodziło mu to, że w drodze do finału zawarł zbyt wiele układów i kogoś musiał zdradzić (co ugotowało go trochę na przedostatniej radzie). Mimo tego brak głosów dla niego był dla mnie szokiem, bo uważałem, ze z finałowej trójki to on powinien wygrać i jedynym wytłumaczeniem tego faktu jest to, o czym wspominaliście w innym temacie - albo Sash zrobił niedozwolony ruch i złamał zasady Survivor, obiecując Jane podzielenie się nagrodą - albo sama Jane to wymyśliła i oczerniła go przed innymi. Tak czy siak wydaje się pewne, że sędziowie już przed finałem byli do niego negatywnie nastawieni i stąd ten brak głosów.

Chase - jego obecność w finale była dla mnie zaskoczeniem przy grze, jaką prowadził. Był bardzo emocjonalny i grał "sercem", a nie głową, zmieniając często sojusze czy podejmując decyzję pod wpływem impulsów. Najpierw wszedł w sojusz z Shannonem, ale jednocześnie zaufał Brendzie, która nim manipulowała. Skumał się z Jane, ale ostatecznie ją zdradził. Obiecał Shannonowi, że weźmie go na nagrodę, a ostatecznie wziął Holly i Jane, zostawiajac Shannona razem z trójką z przeciwnego sojuszu, co dla Chase'a mogło się skończyć bardzo źle. Do tego zdarzało mu się podczas rad ujawniać strategię swojego sojuszu :D Może i gość był sympatyczny, ale i niestety niezbyt dobrze ogarnięty, jeśli chodzi o kombinowanie i strategię, a ważniejsze ruchy wykonywali za niego jego sojusznicy. Na plus jedynie finałowa rada, bo tam się dobrze zaprezentował i walczył o głosy jury. Ale było to zdecydowanie za późno.

Fabio - nie był na pewno takim głupkiem, na jakiego pozował i jego strategia bycia lubianą osobą, która przelatuje niezauważona nie byłaby taka zła, gdyby on dokładał do jego jakieś ruchy strategiczne, a tego niestety zabrakło. Na ogół on często nie orientował się, co się aktualnie dzieje i głosował zupełnie inaczej niż reszta. Nie potrafił też wykorzystywać niektórych okazji, które podsuwał mu los jak np. możliwość skumania się z Marty'm, Benrym i Danem czy przeciągnięcie Sasha do swojego sojuszu, gdy przeciwny sojusz był na nagrodzie. Nie próbował też urobić Jane po tym, jak została wyrzucona ze swojego sojuszu. Fabio całą swoją strategię oparł na byciu lubianym, a potem na zdobywaniu immunitetów. Udało mu się to, ale trzeba też powiedzieć, że miał ogromnego farta - jeden mały szczegół i nie zdobyłby któregoś z immunitetów, co oznaczałoby jego eliminację. Na plus za to fakt, że gdy już się znalazł w finale to dobrze się zaprezentował i słusznie podkreślał fakt, że nie zdradził żadnego z sędziów, do tego miał też emocjonalną wstakę, która poruszyła kilku jurorów ;) Dało mu to akurat tyle głosów, żeby zdobyć milion. Ale trudno uznać go za jakiegoś zasłużonego zwycięzcę. Przy całej mojej sympatii do tego gościa i jego zabawnych wpadek/tekstów itd. - było w tym sezonie kilka osób, które grało lepiej od niego.
Obrazek

ODPOWIEDZ

Wróć do „Survivor 21: Nicaragua”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość