WAŻNE! Osoby, które mają problem z zalogowaniem się na forum prosimy o usunięcie cookies/ciasteczek i ponowienie próby logowania.
Ciasteczka można usunąć za pomocą przycisku "Usuń ciasteczka witryny" w stopce forum.

S38E14 "I See The Million Dollars" / Reunion

Awatar użytkownika
Kelrik
5th voted out
Posty: 64
Rejestracja: 11 mar 2017, 00:00
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 1 raz
Kontakt:

S38E14 "I See The Million Dollars" / Reunion

Post autor: Kelrik » 18 maja 2019, 11:15

Jeszcze przed finałem zastanawiałem się kiedy kolejna osoba wróci z EoE. Przecież powrót na 2 rady plemienia przed końcem to brak szans na zwycięstwo. Okazało się jednak, że wrócił Chris uzbrojony niczym John Matrix w wiedzę od innych wykluczonych zawodników, a także w amulet. Nie lubię teorii spiskowych, ale ten moment uważam za najsłabszy w sezonie. Osoby na EoE powinny mieć zakaz rozmowy o tym co wydarzyło się wcześniej, a tak Wentworth na starcie wysypała się z HII Lauren. Super kumpela. Dalej będę się upierał, że Gavin i Julie nie zasłużyli na zwycięstwo, ale ten ruch producentów rozwalił też grę Ricka, Victorii i Lauren. Ta ostatnia jest przynajmniej sama sobie wina, że tak efektownie zmarnowała swój HII. Piszecie, że powrót Chrisa był planowany dla Joe. Nie wierzę w to. Joe to bestia w konkurencjach, ale słaby zawodnik. Nawet gdyby dotarł do finału to nie otrzymałby wiele głosów. Chris rozegrał swój powrót jednak po mistrzowsku. Nie wierzę też by Reem miała taki posłuch na EoE. Gdyby Rick był w finale z Chrisem, to ten drugi nie miałby szans w głosowaniu. Podczas rozpalania ognia miałem bowiem wrażenie, że większość osób kibicuje jednak Rickowi. W efekcie Chris przez krótki czas narobił więcej zamieszania niż Julie i Gavin razem wzięci. Dlatego wygrał. Gdyby obok Chrisa w finale usiadł Wardog i Aurora to wynik byłby inny. Reasumując ten sezon mi się podobał. Jeśli Survivor wróci kiedyś do wersji z EoE to producenci powinni jednak wyciągnąć wnioski. Bardziej martwi mnie kolejny sezon z Boston Robem i Sandrą w roli mentorów. Co za poroniony pomysł...Mam nadzieję, że na okrągłą 40 edycję wymyślą coś lepszego. Chętnie obejrzałbym walkę samych zwycięzców poprzednich edycji.

Głucha
3rd voted out
Posty: 25
Rejestracja: 28 wrz 2017, 22:33
Pochwalił: 1 raz
Kontakt:

S38E14 "I See The Million Dollars" / Reunion

Post autor: Głucha » 18 maja 2019, 14:19

Ja też wątpię, że dla Joe. Nie daliby puzzli wtedy.
Edycja z samymi zwycięzcami byłaby cudowna. Szkoda, że produkcja straciła mózg.

Awatar użytkownika
Jack
sole survivor
Posty: 4626
Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
Pochwalił: 93 razy
Pochwalono: 23 razy
Kontakt:

S38E14 "I See The Million Dollars" / Reunion

Post autor: Jack » 19 maja 2019, 13:03

Zwycięzca znikąd. To już nawet Reem miała więcej wypowiedzi na wymarciu niż ten facet, który wygrał.
Co do ognia to tutaj pełna zgoda, że tym ruchem mógł zyskać szacunek u jurorów, Probsta i widzów. Gdyby przegrał to pewnie byłoby to przedstawione jako ryzyko, którego się podjął. Wydaje mi się, jednak że gdyby zrobiła ten ruch jakaś kobieta i dodatkowo przegrała w wyzwaniu to zostałaby wyśmiana przez wszystkich łącznie z Probstem na finale.
Racja, że miał tutaj mniej możliwości i tylko 3 rady, więc szans na szalone ruchy było bardzo mało. Jednak on na co dzień przebywał z jurorami i miał okazję rozmawiać z nimi przez 20 dni. Styl gry szalony, ale bardzo skuteczny :D

Zaskoczyła mnie bardzo Victoria. Myślałem, że głos na Gavina to w tym przypadku formalność. Jak widać niekoniecznie. Czyżby ruch Chrisa zrobił na niej aż takie wrażenie? :D

Nie wiem co jeszcze napisać. Proszę o Lauren i Aurorę w jakiejś edycji z powracającymi graczami :D Ale zgaduję, że z tego sezonu szansę na powrót dostanie Rick, Joe i Wardog.

MaciekRS
4th jury member
Posty: 348
Rejestracja: 03 mar 2018, 15:17
Pochwalił: 10 razy
Pochwalono: 17 razy
Kontakt:

S38E14 "I See The Million Dollars" / Reunion

Post autor: MaciekRS » 19 maja 2019, 14:10

Jack pisze:
19 maja 2019, 13:03
Zaskoczyła mnie bardzo Victoria. Myślałem, że głos na Gavina to w tym przypadku formalność. Jak widać niekoniecznie. Czyżby ruch Chrisa zrobił na niej aż takie wrażenie? :D
Victoria była wściekła na Gavina że ją zdradził gdy odpadała. Sama w wywiadach mówiła że to że powiedziała że na niego zagłosuje wynikało tylko z faktu że spodziewała się że przez to będzie większym celem i wyleci jako następny a w rzeczywistości nie myślała nawet żeby na niego oddać w finale głos.

Awatar użytkownika
ciriefan
sole survivor
Posty: 4903
Rejestracja: 27 mar 2010, 00:00
Edge of Extinction: Victoria
SA: Island of Secrets: Seipei
Survivor AU 2019: Pia
Pochwalił: 7 razy
Pochwalono: 22 razy
Kontakt:

S38E14 "I See The Million Dollars" / Reunion

Post autor: ciriefan » 19 maja 2019, 18:56

Jeszcze ostatnie KONFY

Chris - 13 (23)

Gavin - 4 (26)
Julie - 7 (32)

Rick - 12 (63)
Lauren - 6 (28)
Victoria - 2 (22)

Aurora - 15, Ron - 27, Wardog - 28, Kelley - 30, David - 28, Julia - 10, Eric - 14, Joe - 11, Aubry - 24, Reem - 15

Wendy - 18, Keith - 16

MaciekRS
4th jury member
Posty: 348
Rejestracja: 03 mar 2018, 15:17
Pochwalił: 10 razy
Pochwalono: 17 razy
Kontakt:

S38E14 "I See The Million Dollars" / Reunion

Post autor: MaciekRS » 19 maja 2019, 20:15

Rick 2x więcej niż drugi z kolei zawodnik. To jest smutne

Awatar użytkownika
Jack
sole survivor
Posty: 4626
Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
Pochwalił: 93 razy
Pochwalono: 23 razy
Kontakt:

S38E14 "I See The Million Dollars" / Reunion

Post autor: Jack » 20 maja 2019, 08:18

MaciekRS pisze:
19 maja 2019, 20:15
Rick 2x więcej niż drugi z kolei zawodnik. To jest smutne
Może Sia była sponsorem programu i chciała oglądać jak najwięcej swojego faworyta? :D

Awatar użytkownika
Fenistil
7th voted out
Posty: 121
Rejestracja: 22 sie 2017, 21:27
Lokalizacja: Kraków
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 4 razy
Kontakt:

S38E14 "I See The Million Dollars" / Reunion

Post autor: Fenistil » 23 maja 2019, 01:33

O zwycięstwie Chrisa napisano już chyba wystarczająco dużo, więc ode mnie krótko: jego zwycięstwo to farsa i wstyd dla fanów programu, ale takie były od początku zasady i on bardzo dobrze je wykorzystał. Choć nie mieliśmy okazji zbyt mocno go poznać, to zrobił na mnie wrażenie sympatycznego, równego gościa.

Najbardziej ciekawi mnie jednak aspekt dobrowolnego przystąpienia Chrisa do rozpalania ognia, które - nie ma co się dziwić - jest postrzegane jako jego największy ruch w grze. Zastanawiam się teraz, do czego to może doprowadzić program w przyszłości:
  • Jak często będzie się zdarzać, że posiadacz immunitetu w final 4 będzie się czuł zbyt niepewnie z myślą o finałowej radzie i zachęcony sukcesem Chrisa (oraz brakiem sukcesu Domenicka, który stchórzył) zdecyduje się na coś podobnego?
  • Czy brak podjęcia takiego ruchu będzie uznawany za oznakę słabości? A może wręcz przeciwnie - będzie świadczyć o tym, że ktoś uważa swoją grę za mocną i nie musi się ratować takimi zagrywkami?
  • Zasady mówią, że to posiadacz immunitetu w final 4 wybiera sobie jedną osobę do finału. Chris chcąc przystąpić do wyzwania niejako oddał swój immunitet Julie, z myślą o zabraniu do finału także Gavina. Czy Julie mogłaby w tym momencie:
    • razem z pozostałymi solidarnie odmówić przyjęcia immunitetu?
    • przyjąć immunitet, po czym stwierdzić, że teraz mocą swojego immunitetu chce wziąć Chrisa do finału?
    W obu tych przypadkach gracz z immunitetem próbujący takiej zagrywki wychodzi tylko na idiotę i pokazana jest jego bezsilność, a opcja nr 2 to wręcz dwie pieczenie na jednym ogniu (bo jeszcze mamy gwarantowany finał, robiąc swój ostatni ruch polegający na zablokowaniu czyjegoś ruchu).

    Znając życie pewnie żaden z tych scenariuszy nie jest możliwy i gracz z immunitetem po prostu wybiera dwójkę finalistów (niezależnie czy włącznie z sobą, czy bez), ale może ktoś wie coś więcej na temat tego jak do takiej sytuacji odnoszą się reguły?

Awatar użytkownika
tombak90
sole survivor
Posty: 2479
Rejestracja: 12 mar 2011, 00:00
Lokalizacja: Poznań
Edge of Extinction: Kelley
SA: Island of Secrets: Tania
Pochwalił: 4 razy
Pochwalono: 37 razy
Kontakt:

S38E14 "I See The Million Dollars" / Reunion

Post autor: tombak90 » 11 sie 2019, 18:42

A ja się po prostu śmieję :lol: :lol: :lol:

Gdybym zobaczył podobnego potworka dwa lata temu, pewnie wyprodukowałbym tak jak co niektórzy trzy strony żółci, sraki i żałobnych wersetów o tym, że Survivor się skończył, wiara w reality się skończyła i w ogóle wszyscy zginiemy.

Teraz, gdy przynajmniej od S35 mam świadomość, że najnowsze amerykańskie survy są ustawione, mogłem radośnie położyć sobie lapka na bebechu, chrupać niezdrowe rzeczy i wyć gromkim śmiechem z tego co widzę, przy okazji obstawiając jak daleko jeszcze posunie się Probst w zapinaniu w dupsko wszystkich odwiecznych zasad swojej marki. Całe szczęście, że Rudy Boesch już prawie nie kontaktuje, a Sue Hawk średnio kontaktowała już w S8, bo gotowi dostać jakiegoś hercklekotu na widok tego, jak legenda sięga bruku.

Szczerze mówiąc, kiedy już człowiek uświadomił sobie, że to kabaret, w jakiś chory sposób oglądało się to dużo lepiej, niż kilka ostatnich edycyj, tak więc zdecydowanie polecam takie nastawienie – i bez nerwów i bez spiny i bez wszystkiego. Kiedy Devens wyciągał z drzewa piątego ajdola zarżęliśmy niegorzej niż przy Neonówce 8-) :lol:

Do meritum. Weteranom poszło mniej więcej tak, jak można się było spodziewać. Aubry podobnie jak JT zalicza równie pochyłą z sezonu na sezon – kiedyś było wow, za drugim razem „ow” zmieniło się na „tf”, a za trzecim człowiek już tylko się dziwi, jak to się stało, że ich matka ojcu z dzyndzla nie zlizała. Najbardziej mnie rozbraja jak ta lacha swoimi kolejnymi stylówami na siłę stara się pokazać, że nie jest miałka. W pierwszym wcieleniu była taka zwykła, w drugim nieco rockowo-alternatywno-buńczuczna, a teraz poowijała się jakimiś kocami, chcąc pewnie wyglądać na mistyczną, ale przy swoim błędnym wzroku i socjalnym opóźnieniu wyszła z tego taka trochę profesor Trelawney, która za dużo patrzyła w swoją kryształową kulę, czy inne jajco, a za mało przez okno i siadło jej na dyńkę. Kuli z kolej nie trzeba było, żeby dokładnie przewidzieć losy Joe’go i to już rok temu, w momencie, gdy Redmond czy jakiś inny spoilerowicz wkleił jego roześmianą japę na listę potencjalnego castu. Czy rzeczywiście lokalni murzyni odpicowali całe to EOE specjalnie i wyłącznie pod niego, tego nie wiem, teoria dla mnie trochę za bardzo naciągana, bo za dużo łebków mogło mu mimo wszystko przeszkodzić (i przeszkodziło), w każdym bądź razie mam nadzieję, że mamy go z głowy na amen, bo już naprawdę nic więcej się z jego historii nie wyciśnie. Zgol te kudły, oddaj na peruki do centrum onkologicznego dla cocker spanieli i daj nam spokój. David był trochę bardziej zjadliwy niż w Milenialsach, gdzie według edytorów nie wystąpił nikt poza nim i detektyw Rutkowski do tej pory zastanawia się, kto właściwie czmychnął tam z milionem dolców. Momentami oscylowałem nawet wokół lubienia go, aczkolwiek beka, że cały czas miał zapalenie napleta do eliminacji Łent Łotra, a ta na końcu i tak go zoutlastowała.

No właśnie, Łent Łotr. Fanowskie serducho się raduje, bo pokazała się najlepiej z całej tej czwórki straceńców. Wydawałoby się, że przez wzgląd na jej resume ci wszyscy superfani przeorają jej anus jeszcze zanim zeskoczą ze statku, a tymczasem przez cały pre-merge była panią sytuacji nawet pomimo tego, że trafiła na wyjątkowych przegrywów i praktycznie nie wychodzili z tej trajbalowej salki. Cios przyszedł dopiero później i to od jej własnego, cierpliwie wyhodowanego pantoflarza Wojnopsiura, ale miejsce i tak ma całkiem przyzwoite jak na Łent Łotra grającego po raz trzeci. Tym razem wyszło z niej trochę villainowskie zielę, zwłaszcza w opozycji do tego Niebieskiego Lewaczątka na próżno walczącego o dobro kurczaków i hajs Sii, czym straciła trochę fanbazy, no ale mi oglądało się to wcielenie tym milej.

Jeśli chodzi o beniaminków grających na uczciwych zasadach, to najlepiej narozrabiał pan Nowożeniec i moim zdaniem to on powinien wrócić z Samoi/Nicaragui/Fiji/czygdzieonitamsąjużsięgubię bogatszy o garść mamony na podróż poślubną. Porządny socjal, chyba najmniej rzeczy go tam zaskoczyło, najwięcej razy głosował poprawnie, no i w odpowiednim momencie sprzedał kosę swojemu koleżce, który to motyw został zdecydowanie za słabo rozwinięty. Victoria w sumie analogicznie, tylko dostała wcześniej w czambuł, rzekomo przez blef Chrisa (o tym później). Problem w tym, że oboje z Nowożeńcem byli do tego stopnia drewniani, że mimowolnie spodziewałem się, że z uszu za chwilę zaczną im wyłazić korniki, nie zamierzam więc przelewać za nich krwi na survoforach. Jestem bliski pewności, że Victoria hodowała nawet pod tą swoją krasnalowatą czapą wiewiórki, w pewnym momencie napchała ich tam za dużo, podusiły się i potem zwisały jej z przyłbicy jako takie rude truchła.

TypowaStarszaPaniRunnerUp była dymana trochę częściej, sojusznicy pomijali ją w machlojkach z niewiadomych powodów, no i kilka razy zrobiła z siebie emocjonalną srakę, takie rzeczy mają niestety spory wpływ na finalnym głosowaniu. Może i nie zasłużyła na to jajco, które dostała, ale do Nowożeńca sporo jej jednak brakowało.

Przez dłuższy czas kibicowałem milutkiej pupuni Lauren, która wbrew oczekiwaniom ładnie się otrząsnęła z piachu po eliminacji swojej idolki i rzuciła się do tej całej rozjebundy z nową dawką wigoru, niestety jednak to, co odkopytkowała z tym oddaniem ajdola, no to ja po prostu nie. Czy ona dostała czymś w głowę? Dopadł ją kolejny udar, tak jak wcześniej w IC-ku? Ktoś jej groził? Chyba wracamy tu do tego, o czym pisałem w trzecim akapicie, bo w rzeczywistym świecie chyba nawet dziecko Woo i Christiny z One World, które dodatkowo upadłoby im główką na podłogę, nie oddałby ajdola na etapie F6 jednej z dwóch osób, przy których każdy inny mógłby w finale co najwyżej sypać zwycięzcy confetti.

Moją uwagę zwrócił Ron, który w pewnym momencie zapowiadał się na czarny charakter, tak bardzo potrzebny wśród tych wszystkich papierzaków, ale niestety jak już raz dostali z Erikiem w pizdę, skulił się i zdziadział już do końca swojej bytności w programie. Poza tym, jako że nie czytałem przed tym sezonem zbyt dokładnie bio naszych śmiałków, to w momencie, gdy w odcinku z loved onesami na hasło lets si hu meryd ju zamiast jakiejś sympatycznej babcinki, z krzaków wyskoczył do niego dwumetrowy murzyn, stwierdziłem, że to dla mnie chyba jednak za gruba wiksa :lol:

Tak zwana „queen” Aurora była w swojej queenowatości łudząco podobna do tak zwanej „queen” Alison z poprzedniego turnusu – socjalna miernota, której nikt za bardzo nie chce wtedy, gdy koniecznie chcieć nie musi, przez co co Radę staje się tak zwanym celem wstępnym, na który wszyscy kolektywnie zgadzają się zanim jeszcze nie rozlezą się grupkami po krzakach, żeby planować polowanie na grubsze ryby. Słowem – jeśli grasz w tym sezonie i jedyne, co słyszysz przed Radą to „Oh, it’s Aurora tonight”, to lepiej zacznij działać i to baaardzo szybko działać 8-)

Kogo nam tam jeszcze w tym sezonie przywiało? Eric wychylił się w niewłaściwym momencie. Wojnopsiur w jeszcze bardziej niewłaściwym momencie porzucił rolę pantofla i pozbawił się swej tarczy utkanej z białego włosia. Julia w turbo-super-duper niewłaściwym momencie postanowiła zerwać sobie z japy plaster, który nakleili jej edytorzy i chlapnęła na Radzie o kilka słów za dużo.

Teraz słówko o tych grających na kodach. Widzę, że w kwestii Devensa i Chrisa powstały w survonecie dwie konkurencyjne teorie. Ja po namyślę przychylam się do tej ciemniejszej – otóż moim zdaniem Chris wcale nie wszedł naszemu gospodarzowi w paradę. Parada była zaplanowana w najdrobniejszych szczegółach, łącznie z dokładną trasą, transparentami i kordonem Leśnych Skrzatów czuwających by wszystko odbyło się tak, jak powinno. Co za tym przemawia? Ano, moi mili, dwie rzeczy. Po pierwsze, podrzucenie ajdola Chrisowi tuż po powrocie. Po drugie, zbałamucenie Lauren bez względu na to, kto dokładnie i za ile moniaczy to zrobił, bo ta decyzja była tak durna, że nie miała prawa się wydarzyć i byle blef o miłości zdechlaków do Victorii nie jest tu dla mnie przekonujący. Victoria Victorią, ale Lauren musiałaby też wiedzieć, że wszyscy prawdopodobnie skumali się na tym Wyginienisku i panowie są zagrożeniami jeszcze większymi. Tak więc gdyby Probst nie chciał wygranej Chrisa, nie ubezpieczałby go na obie Rady, tym bardziej, że wiedział co dzieje się na Wyginienisku i zdawał sobie sprawę z tego jakiegoś paktu Starej Przegrywki, o którym pisze Ciriefan.

Legenda ajdolożernego Devensa była więc pompowana specjalnie po to, żeby stejtsowy plebs spierdział się na widok tego, że na koniec nadeszła jeszcze większa legenda. Ach, jakie te surwajwory emocjonujące, jakie nieprzewidywalne, prawda Kate? A teraz pozmywaj te kufle po piwie i zagoń dzieciaki do spania, bo rano wstajemy.

Co w temacie obu delikwentów? Postaci Chrisa nie polubiłem, jakieś to takie miałkie i zającowate. Cała jego zasługa w tym, ze nie zjebał niczego przez dwie rundy mając do dyspozycji dwa ajdole, no morrrrdo ty moja, gratulacje, mogę autograf? :lol: Postać Devensa z kolei polubiłem, ale strateg to z niego był jak z koziego ogona tamburyno – od spodu pukają w tym sezonie ewentualnie tylko Keith, Piszczałka i Aurora. Poza tym Probst swoim editowym głupeczkowaniem potrafi sprawić, że człowiek znienawidziłby w tym programie nawet własną matkę i miał nadzieję, że koledzy hukną jej tam w końcu przez łeb jakimś blindsidem.

Największa bekę miałem na Radzie F4: To było takie spaczone devensochrisyzmem, że Nowożeniec i Typowa oglądając ten pojedynek wyglądali tam jak dwójka nastolatków siedząca przy stole z dwoma wujkami kłócącymi się o politykę. Dam głowę, że Probst już teraz nie pamięta ich imion, tego, że w ogóle byli w finale i w ogóle czo to za japy, panie Edziu, kto ich wpuścił na Reunion bez zaproszenia? :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

O Wyginienisku się nie wypowiem, bo w ramach profilaktyki onkologicznej przewijałem ten cały sekciarsko-motywacyjno-iluminacki rzyg, bawiłem się tylko oglądając jak bardzo ten twist rozpierdala całą znaną nam survorzeczywistość, a Probst jeszcze się z tego głupio cieszy.

W ramach efektu zoo czekam na kolejny sezon, postaram się tradycyjnie już nie odpaść w nim komentarzowo w pre-mergu :lol: A teraz niech zabrzmi Australia.
"Ni mom hektaraaa, ni mooom hektara... ale się o hektar będę bardzo starał!"

Awatar użytkownika
Maw
8th jury member
Posty: 774
Rejestracja: 28 mar 2017, 23:30
Edge of Extinction: Aurora
SA: Island of Secrets: Cobus
Survivor AU 2019: Janine
Pochwalił: 21 razy
Pochwalono: 21 razy
Kontakt:

S38E14 "I See The Million Dollars" / Reunion

Post autor: Maw » 16 sie 2019, 14:40

Aurora to queen, bo była sobą i nikogo nie udawała, i walczyła o siebie, o swoje marzenia...

Awatar użytkownika
tombak90
sole survivor
Posty: 2479
Rejestracja: 12 mar 2011, 00:00
Lokalizacja: Poznań
Edge of Extinction: Kelley
SA: Island of Secrets: Tania
Pochwalił: 4 razy
Pochwalono: 37 razy
Kontakt:

S38E14 "I See The Million Dollars" / Reunion

Post autor: tombak90 » 22 sie 2019, 23:04

Maw pisze:
16 sie 2019, 14:40
Aurora to queen, bo była sobą i nikogo nie udawała, i walczyła o siebie, o swoje marzenia...
No skoro tak... Przekonałeś mnie :lol:
"Ni mom hektaraaa, ni mooom hektara... ale się o hektar będę bardzo starał!"

ODPOWIEDZ

Wróć do „Survivor 38 - Ogólnie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości