WAŻNE! Osoby, które mają problem z zalogowaniem się na forum prosimy o usunięcie cookies/ciasteczek i ponowienie próby logowania.
Ciasteczka można usunąć za pomocą przycisku "Usuń ciasteczka witryny" w stopce forum.

Survivor: The Amazon (sezon 6)

Awatar użytkownika
Saw
4th jury member
Posty: 317
Rejestracja: 15 wrz 2017, 12:41
Survivor AU 2019: Pia
Pochwalił: 4 razy
Pochwalono: 5 razy
Kontakt:

Survivor: The Amazon (sezon 6)

Post autor: Saw » 23 wrz 2017, 21:54

Świetny sezon pod każdym względem. Bardzo ciekawe konkurencje, sporo strategii, sojusze, blindsidy to wszystko tu było. No i oczywiście najbardziej mnie cieszy że wygrała ten sezon moja faworytka Jenna. Nie podobał mi się jedynie podział na plemiona według płci. Ciekawy twist, ale mi nie przypadł do gustu. Akcja tak naprawdę rozkręciła się po przemieszaniu gdzie zaczęły się tworzyć różne sojusze i strategia była na pierwszym miejscu. Choć na początku też nie było nudno, to jednak brakowało mi takiego wymieszania kobiet z mężczyznami. Myślałem że kobiety będą dostawały baty w konkurencjach, ale juz pierwsze zadanie pokazało że byłem w błędzie.

Ryan - szkoda że odpadł tak wcześnie, bo wydawał się całkiem ogarnięty. Próbował tworzyć sojusz przeciwko Rogerowi, ale ostatecznie mu nie wyszło.
Janet - szkoda mi jej było jak wszyscy oskarżyli ją o przemycenie batonika. Do tego wydawała się być najsłabszym ogniwem w zespole, więc na początku padło na nią.
Daniel - powinien odpaść zamiast Ryana na początku, bo to głównie on zawalił pierwsze zadanie. Do tego strasznie nudny się wydawał. Pamiętam że próbował Alexa i Roba przeciągnąć na swoją stronę, ale słabo mu to wyszło.
Joanna - taka trochę kobieta z jajami. Miała mocny charakter i była dobra w zadaniach. Dziwię się że postanowili się jej pozbyć tak szybko. Chyba rzeczywiście widzieli w niej spore zagrożenie i to nie tylko fizyczne. Dziwne też było jej zachowanie co do immunitetu ale nie pamiętam o co dokładnie jej chodziło.
Jeanne - chyba najnudniejsza osoba tego sezonu. Była na wylocie w damskim zespole i przemieszanie nic jej nie pomogło. Ale mogła próbować jakoś odwrócić złą sytuacje dogadując się z mężczyznami.
Shawna - bardzo jej kibicowałem i zasmuciło mnie że w pewnym momencie się poddała i chciała odejść. Ale na szczęście w plemieniu pojawili się mężczyźni i nastało cudowne odrodzenie Shawny. Aż nieprawdopodobne jak ona nagle się ożywiła. Ogólnie fajna dziewczyna ale nie myślała zbyt dużo o grze. Choć na początku trzymała się w dobrym sojuszu w plemieniu kobiet.
Roger - dziwny facet, którego nie polubiłem. Miałem wrażenie że kobiety traktuje z góry i nie dopuszcza do siebie współpracy z nimi. Strasznie naiwnie wierzył w sojusz mężczyzn, choć widać było gołym okiem że to nie wypali.
Dave - dobrze grał szczególnie po przemieszaniu gdzie udało mu się przekonać Heidi do głosowania z mężczyznami. Po połączeniu gdzie już sojusz mężczyzn nie istniał był dla większości dużym zagrożeniem w zadaniach. Znalazł się tak naprawdę w fatalnej sytuacji bo nie miał jak i czym się bronić. Chciał brac na litość, ale to nie jest najlepszy sposób.
Denna - mocna i konkretna babka. Prowadziła naprawdę mądrą grę. Nie wiem tylko czy nie za szybko chciała się pozbyć Alexa. Choć z drugiej strony dostrzegała że on jest blisko z dziewczynami i to może być wielkie zagrożenie w dalszej fazie.
Alex - bardzo go lubiłem, ale wielkim problemem w jego grze była przesadna szczerość. Głupio zrobił mówiąc Robowi że w F4 nie zagłosuje na dziewczyny tylko na niego. Jakim to trzeba być nieogarniętym gościem, żeby mówić komuś takie rzeczy. Nie wiem czy on liczył że Rob powie że spoko i pójdzie na taką opcję tym samym przekreślając swoje szanse na zwycięstwo. Ale mimo wszystko kibicowałem mu. Trochę za dużo zajmował się dziewczynami, ale też potrafił ruszyć głową w ważnym momencie i ładnie odparł atak Denny.
Christy - jestem pod wrażeniem że pomimo tego że była głucha doszła aż tak daleko. Naprawdę wielki podziw dla niej, bo byłem przekonany że odpadnie jako jedna z pierwszych. Najlepsze jest to że przez większość programu nie była w żadnym sojuszu. Nikt jej chyba nie brał na poważnie. Pozostali uczestnicy się do niej zwracali tylko wtedy gdy potrzebowali głosu. Popełniła straszny błąd nie określając się po której stronie chce stać i przez to odpadła. Nie dziwię się że Rob postanowił ją wyeliminować, bo mogła byc ogromnym zagrożeniem. Największe zaskoczenie to że w finale oddała głos na Jennę, a po odpadnięciu z płaczem zapewniała że nie dopuści do zwycięstwa żadnej z dziewczyn.
Heidi - ogólnie lubiłem ją, choć strategicznie momentami to marnie wyglądało. Zaskakującym i niezbyt mądrym krokiem było przeskoczenie do sojuszu mężczyzn po przemieszaniu. Sporo tym ryzykowała. Po połączeniu miała sporo szczęścia że załapała się do sojuszu w którym była Jenna. Ciekawe było że chciała wykiwać przyjaciółkę, gdy ta była osłabiona a ona sama zagrożona.
Butch - zabawny dziadek ale miał sporo szczęścia dochodząc aż tak daleko. Ogólnie to był takim niegroźnym zawodnikiem, który sam nic nie potrafił wymyślić. Na dodatek przez niego uczestnicy ponieśli kilka strat. Gdy był zagrożony nawet nie miał argumentów jak się bronić, a przecież mógł próbować przekonać Jennę. Nawet gdyby ona wtedy nie zdobyła immunitetu to i tak później nie miałby szans z Mattem i Robem. Zapamiętam go głównie z tego zabawnego tańca :D
Rob - najinteligentniejszy gracz tego sezonu. Świetnie wszystko rozgrywał i gdyby znalazł się w F3 z facetami to bez przeszkód by ich ograł. Aż niemożliwe jak on manipulował Matthew. Ten robił dosłownie wszystko co Rob mu kazał. Można powiedziec że Matt był takim asem w rękawie dla Roba. Ale nie tylko jemu potrafił świetnie zamydlić oczu. Naprawdę świetny gracz od którego można się wiele nauczyć.
Matthew - strasznie nieogarnięty gościu na początku. Miał wielkie szczęście że trafił na Roba, dzięki któremu zaszedł tak daleko. Ale trzeba przyznać że dzięki lekcjom Roba zaczął łapać o co chodzi w grze i pod koniec nawet sam grał strategicznie. Wiedział że w F3 nie musi walczyć o immunitet bo i tak wejdzie do finału. Pamiętam jak wszyscy przez pewien czas uważali go za wariata, bo ostrzył maczetę. Wcale się im nie dziwię bo naprawdę wyglądało to upiornie.
Jenna - ale się cieszę że moja faworytka wygrała ta edycję. Od początku bardzo ją lubiłem i kibicowałem. Dobre było jej posunięcie z eliminacją Shawny. Załapała się tym samym do dobrego sojuszu. Po zdradzie Roba, widać było zrezygnowanie u niej co niezbyt mi się podobało. Ale świetnie spisała się w dwóch ostatnich zadaniach o immunitet i popsuła plany facetom na finałową trójkę. Niezapomniana chwila jak faceci w konkurencji w F4 próbowali razem współpracować by tylko nie dopuścić do zwycięstwa Jenny, ale się im nie udało. Dobrze też wybrała rywala do finału, bo z Robem raczej by nie wygrała. Trochę niezrozumiałe było to rozbieranie się o kawałek czekolady, ale wybaczam jej to.

frasiek
runner up
Posty: 977
Rejestracja: 27 gru 2010, 00:00
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 9 razy
Kontakt:

Survivor: The Amazon (sezon 6)

Post autor: frasiek » 23 cze 2018, 19:20



Trafiłem na to dzisiaj przez przypadek, gdyż jest to dość niesławny pojedynek.

Otóż jest sobie gość Dave Meltzer, który jest znany z tego, że ocenia pojedynki wrestlingowe w skali od 0 do 5 gwiazdek, ale czasem uznaje za konieczne wyjść poza skalę. Ten mecz dostał minus 4 gwiazdki, co plasuje go w 11 najgorszych pojedynków( jest 5 po -5 gwiazdek i 6 po - 4).

Awatar użytkownika
Saw
4th jury member
Posty: 317
Rejestracja: 15 wrz 2017, 12:41
Survivor AU 2019: Pia
Pochwalił: 4 razy
Pochwalono: 5 razy
Kontakt:

Survivor: The Amazon (sezon 6)

Post autor: Saw » 23 cze 2018, 22:40

O matko ta walka mnie rozwaliła całkowicie. Najlepszy jest moment od 6:55 - te ciosy Jenny są zabójcze :D
I tak całe show skradła murzynka na końcu.

frasiek
runner up
Posty: 977
Rejestracja: 27 gru 2010, 00:00
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 9 razy
Kontakt:

Survivor: The Amazon (sezon 6)

Post autor: frasiek » 24 cze 2018, 06:14

Murzynka na końcu to Amazing Kong/ Kharma i gdyby nie ciąża zakończona poronieniem to pewnie byłaby jedną z największych gwiazd WWE. Teraz występuje w serialu GLOW na Netfliksie.

Awatar użytkownika
Jack
sole survivor
Posty: 4728
Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
Pochwalił: 111 razy
Pochwalono: 28 razy
Kontakt:

Survivor: The Amazon (sezon 6)

Post autor: Jack » 28 lip 2018, 11:18

Saw pisze:
23 cze 2018, 22:40
O matko ta walka mnie rozwaliła całkowicie. Najlepszy jest moment od 6:55 - te ciosy Jenny są zabójcze :D
Te ciosy zdecydowanie są zabójcze :D Dobrze, że zakończyła już swoją karierę. Myślicie, że da się to jakoś skasować z pamięci albo odzobaczyć?

Awatar użytkownika
Davos
4th jury member
Posty: 315
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 7 razy
Kontakt:

Survivor: The Amazon (sezon 6)

Post autor: Davos » 13 mar 2019, 01:12

Po odświeżeniu sobie pierwszych pięciu sezonów, które po raz pierwszy widziałem wiele lat temu jeszcze na TVP2, zabrałem się w końcu za oglądanie sezonów nowszych. Zgodnie z chronologią, na pierwszy rzut poszedł "Amazon". Obejrzałem i... WOW! Świetny sezon! Teraz rozumiem już w pełni te zachwyty, które wcześniej widziałem na temat tego sezonu :)
Największy atut to oczywiście nieprzewidywalność - o ile na początku byłem w stanie bez większych problemów wytypować graczy, którzy odpadną, o tyle po odpadnięciu Dave'a zaczęła się już totalna jazda bez trzymanki :D Ale ciekawie było już wcześniej - sam wybór Amazonii jako lokacji mi się podobał, a podzielenie plemion na mężczyzn i kobiety było na pewno bardzo nietypowe i zaskakujące. Choć na początku średnio mi się to podobało, zwłaszcza jak zobaczyłem, jak kobiety sobie "radzą" w obozie ;) Bałem się, że mężczyźni zdominują wszystkie konkurencje i będę oglądać rady plemienia jedynie u kobiet... Na szczęście babki poradziły sobie nadspodziewanie dobrze i wysłały na radę już w pierwszym odcinku pewnych siebie i zarozumiałych facetów :D Swoją drogą zabawna była ta rada - zamiast rozmawiać o strategii, wszyscy komentowali tylko wygląd dziewczyn z drugiego plemienia i kłócili się, która z nich jest bardziej "hot" :D
Ale o ile podział uczestników wg płci był ciekawym pomysłem, nie chciałbym mimo wszystko oglądać tego zbyt często. Raz na jakiś czas w zupełności wystarczy. Nie wiem, czy też tak mieliście, ale ja przez taki sposób doboru uczestników musiałem dłużej niż zwykle zapamiętywać, kto jak ma na imię - zwłaszcza faceci mi się w pierwszym odcinku mocno mylili :P Jak w plemieniu jest 4 facetów i 4 kobiety to jakoś łatwiej jest wszystkich zapamiętać, niż jak jest 8 osób tej samej płci, jeszcze w podobnym wieku i z podobnymi fryzurami :P
Z sezonu, oprócz sporej dawki strategii, zwłaszcza w wykonaniu Roba, zapamiętam też konkurs z piraniami, pałętające się po obozie tarantule, Heidi i Jennę rozbierające się dla słodyczy, pożar spowodowany maniakalnym zbieraniem drewna przez Butcha i ostrzenie maczety przez Matthew :D

No to czas na omówienie wszystkich uczestników:

Ryan - razem z Danielem zawalił konkurs o immunitet przez problemy z przejściem po równoważni, do tego obijał się w obozie i skłócił z Rodgerem. Kiedy wiedział, że jest zagrożony, próbował coś pograć strategicznie i nastawić ludzi przeciwko Rodgerowi więc za to plus. Zgadzam się z głosami, że szkoda, że zamiast Ryana nie odpadł Daniel, bo może Ryan by później jeszcze coś pokazał. No ale tym lenistwem i słabiutkim występem na zawodach o immunitet sam na siebie ukręcił bicz.

Janet - nie wytrzymała fizycznie trudnych warunków Amazonii, a nie dała rady i chyba nawet nie próbowała tego ukryć więc przez to odpadła. No i przez batonik, który z tego co się okazało, chyba nie był jej.
Ktoś w ogóle wie, czyj w końcu był ten baton? :D

Daniel - chyba najgorszy uczestnik tego sezonu. Tak samo się obijał jak Ryan i wspólnie z nim zawalił zawody, ale w przeciwieństwie do Ryana, Daniel nic nie próbował kombinować. A ten jego tekst na radzie, że ludzie chcą go wyeliminować za to, że jest Azjatą, był naprawdę beznadziejny. Zasłużenie odpadł.

Joanna - silna fizycznie i pracowita, ale wkurzyła mnie tym najazdem na Christy. Rozumiem mieć swoje przekonania religijne, ale żeby czepiać się immunitetu, który był tylko stylizowany na bożka i nikt mu nie oddawał czci? Christy miała prawo stwierdzić, że to było głupie, zresztą to była tylko jej opinia, a Joanna na nią wyskoczyła i jeszcze machała pięścią przed twarzem :D A strategicznie też zawaliła sprawę, trzymając się jedynie z Jeanne i będąc pewną, że nic jej nie grozi. A tymczasem ona stała się pierwszą ofiarą kobiecego sojuszu i wyleciała już w trzecim odcinku, co mnie bardzo ucieszyło :)

Jeanne - tutaj też nie za dobrze. Trzymała się jedynie z Joanną, a po jej odpadnięciu była kolejna na liście. Teoretycznie przemieszanie plemion mogło jej pomóc, ale ona postawiła na trzymanie się z Heidi i Christy, licząc na remis na radzie i szczęście w losowaniu. Cóż, ryzykowna taktyka. Mogła spróbować przeciągnięcia któregoś z facetów na swoją stronę. Szansa na sukces mała, ale chociaż mogła spróbować. Albo zagłosować wspólnie z nimi. Ale ona sama przyznała, że chciała grać uczciwie... No i wyleciała.
Osobowościowo też nie zachwyciła, jakaś taka nudnawa była...

Shawna - jedna z trzech najładniejszych dziewczyn w tym sezonie i straszny słodziak, bardzo lubiłem na nią patrzeć :) Super miała uśmiech :) Fajnie na początku skumała się z Jenną i Heidi, no i to ona wciągnęła do sojuszu Deenę, bo miała z nią dobry kontakt. Potem miała kryzys fizyczny i nawet chciała sama odejść, a jej sojusz zatrzymał ją na siłę w plemieniu :D Potem z kolei było przemieszanie, do obozu przyszli faceci, a Shawna nagle jak świeżo narodzona :D Świetne było to jej nagłe "ozdrowienie" :) Później skupiła się bardziej na romansie z Alexem, a nie na grze i wielka szkoda, bo mogła przeciągnąć go do sojuszu z Jenną i Deeną i we czwórkę mogliby wyeliminować Roba lub Matta. A tak Rob skumał się z Deeną i to Shawna poleciała... Szkoda, bo miałem nadzieję, że dotrwa chociaż do jury i będę mógł na nią patrzeć do końca sezonu :D
Swoją drogą niezła ironia, że jak chciała odejść to plemię ją zatrzymało na siłę, a jak odzyskała wigor i chciała być dalej w programie to odpadła.

Rodger - starszy i pracowity gość, który lubił wszystkimi dyrygować i opieprzać ich za lenistwo :D Przypominał mi pod tym względem B.B. z Borneo, tyle że Roger ku mojemu zdziwieniu utrzymał się dużo dłużej. Myślałem, że przez swój ciężki charakter szybko zrazi do siebie ludzi i odpadnie wcześnie, ale ładnie skumał się z Butchem i Dave'm, miał też chwilowo po swojej stronie Roba, no i dotrwał do połączenia. Ale potem wykazał się naiwnością, wierząc, że mężczyźni dalej trzymają się ze sobą i będą po kolei eliminować kobiety. A tu zdziwko, bo powstały już inne sojusze i po połączeniu to on odpadł pierwszy :P

Dave - na początku dobrze się skumał z Rodgerem i Butchem i miał silną pozycję w pierwotnym Tambaqui. Potem dobrze też dobrał sobie nowe plemię, wybierając ww. dwójkę, z którymi już wcześniej trzymał, no i wyciągając Heidi, o której wiedział, że jest w sojuszu z Jenną. W ogóle na tym spotkaniu z Jenną fajnie od niej wyciągnął informację o jej plemieniu, samemu jednocześnie nie ujawniając zbyt wiele o swoim. Po przemieszaniu zrobił kolejny świetny ruch, przeciągając na stronę facetów Heidi i dzięki temu unikając remisu w głosowaniu. Niestety zrobił jeden duży błąd - jak już było wiadomo, że będzie połączenie, nie próbował tworzyć sojuszu z Heidi i Christy i dołączyć ich do facetów, mówiąc, że powinni się wszyscy trzymać razem. I jeszcze namawiać Heidi, żeby włączyła w to Jennę i żeby cała szóstka mogła iść razem do finału. Czyli nie zrobił tego, co zrobiło drugie plemię i przez to po połączeniu znalazł się w kiepskiej sytuacji, zwłaszcza gdy wyleciał Rodger. Dave już wiedział wtedy, że jest następny do odstrzału i niby próbował jeszcze prosić o pomoc Deenę, ale to branie jej na litość nie mogło mu zbyt wiele pomóc. Inna sprawa, że miał pecha, że akurat wtedy przytrafiło się zadanie o immunitet, którego w pojedynkę po prostu nie dało się wygrać. Shit happens :D

Deena - waleczna i konkretna babka, podobała mi się jej gra przez większość sezonu. Jak dostała od Shawny propozycję wejścia do sojuszu to od razu z niej skorzystała, w obozie też nie bała się wziąć odpowiedzialności na własne barki i rozdzielać pracę, dzięki czemu plemię kobiet w końcu wzięło się do konkretnej roboty :D Potem po przemieszaniu zgadała się z Robem i wkręciła w dobry sojusz i wszystko szło pięknie, aż nie postanowiła sobie wykopać Alexa :D To była z jej strony straszna kucha, mogła z tym poczekać przynajmniej do momentu, aż nie odpadną osoby spoza sojuszu czyli Christy, Butch i Matt. Albo przynajmniej skumać się z tymi osobami i powiedzieć im, że przetrwają dłużej, jeśli zagłosują na Alexa. A tak wkurzyła tylko Jennę, Heidi i Alexa, Rob do nich dołączył, no i Deena wyleciała :P Skopała też sprawę w zadaniu o immunitet. Pewnie ostatecznie i tak by nie wygrała z Mattem, który był wtedy zdeterminowany jak cholera, no ale mogła chociaż powalczyć, a nie tak ostentacyjnie odpuszczać.
Ja mam jej też trochę za złe, że wykopała Shawnę. Nie musiała tego wcale robić, wystarczyło trzymać się starego sojuszu z Jenną i Shawną i wciągnąć w to Alexa, który jadł wtedy Shawnie z ręki. No ale w takim wariancie też musiałaby się wstrzymać z przedwczesnym nastawianiem ludzi przeciw Alexowi, bo też by poleciała.

Alex - tutaj mam podobną opinię jak o Deenie - dobry gracz, który do pewnego momentu sobie fajnie radził, aż zrobił fatalny, wręcz głupi błąd. Dobrze odparł atak Deeny i ją wyciął, ale to mówienie Robowi prosto w twarz, że jak dojdą do Top4 to na niego zagłosuje to był czysty samobój i nie rozumiem, jak on w ogóle mógł wpaść na taki pomysł :D On myślał, że Rob nad tym przejdzie do porządku dziennego i nic z tym nie zrobi? No tragiczny ruch i tyle. Jeszcze od biedy bym zrozumiał, gdyby zrobił to później, już w Top4, ewentualnie Top5... choć swoją drogą i tak uważam, że taka strategia była głupia, bo jeśli Alex wiedział, że Heidi i Jenna na siebie nie zagłosują to lepszym wariantem byłoby skumanie się z Robem i próbą gry na remis. Taki wariant by był dla niego korzystniejszy bo miał świetne relacje z dziewczynami więc one w Top4 głosowałyby raczej na Roba więc Alex nie musiałby się bać, że w razie remisu wyleci. A założenie już na początku, że w Top4 zagłosuje na Roba, dałoby mu tylko Top3 i dalej musiałby już wygrać immunitet, żeby wejść do finału, bo dziewczyny by go tam nie wzięły. Więc generalnie Alex trochę pokpił całą sprawę.

Christy - hm… z jednej strony mam do niej wielki szacunek, że jako osoba niedosłysząca tak dobrze sobie poradziła pod względem "survivalowym" i zintegrowała się z ludźmi, z drugiej - strategiem to ona nie była i przed swoim odejściem zrobiła większą głupotę niż Deena czy Alex :P Choć początek też był ciekawy - po tym, jak nie mogła znaleźć swojego miejsca w plemieniu i trochę też burczała na inne dziewczyny, że nie budują szałasu, wydawało mi się, że poleci pierwsza. Na szczęście dla niej, fizycznie nie wytrzymała Janet, a potem sojusz dziewczyn chciał się pozbyć Joanny więc Christy przetrwała najpierw do przemieszania, a potem połączenia plemion. Później dalej była poza sojuszem i kiedy wydawało się, że jej dni są policzone, sojusz się wzajemnie wycinał, Rob wszedł w sojusz z nią, Mattem i Butchem, a Christy nagle dostała w swoje ręce wielką szansę. Mogła iść z dotychczasowym sojuszem do Top4, mogła też przyjąć ofertę Heidi i razem z nią i Jenny walczyć o Top3, na co miały wielkie szanse... a ona zamiast tego nie potrafiła się zdecydować i tak długo zwlekała z decyzją, że w końcu obie strony postanowiły ją wyeliminować, bojąc się jej nieprzewidywalności. Najlepsza była ta rada i pewna siebie Christy, która mówi, że od niej wszystko zależy i teraz to ona ma władzę, a zaraz potem wylatuje :D No piękne to było :D
Tylko ta drama po odejściu była zbędna, zbyt emocjonalnie Christy do tego podeszła. I w głosowaniu też nie była konsekwentna - najpierw zadeklarowała, że w życiu nie zagłosuje na Jenną, a potem jednak oddała na nią głos w finale :P

Heidi - moja ulubiona kobieca zawodniczka z tego sezonu i to nie tylko dlatego, że od razu wpadła mi w oko :P Od początku było widać, że będzie grać i w miarę upływu czasu się rozkręcała. Trzymała się z Jenną i wspólnie zaproponowały sojusz Shawnie, polecając jej jeszcze wkręcić do niego Deenę. Dzięki temu miały pełną kontrolę w pierwotnym Jaburu. Po przemieszaniu Heidi sprytnie przeskoczyła na stronę facetów, unikając remisu w głosowaniu. Choć nie jestem do końca pewien, czy gdyby jej nowe plemię przegrało ostatni konkurs o immunitet, Dave dotrzymałby słowa i faceci nic by jej nie zrobili, a wyeliminowali Christy, która już się ładnie z nimi zintegrowała. Być może uznaliby, że Heidi jest groźną zawodniczką więc lepiej złamać słowo i ją wywalić. Ale to samo mogłoby się zdarzyć, gdyby Heidi trzymała z Christy i Jeanne, a po remisie jednak odpadłaby Jeanne. Wtedy Heidi na pewno byłaby kolejna do odstrzału, a tak mimo wszystko zrobiła przysługę facetom więc trochę trudniej byłoby im złamać słowo, zwłaszcza że Dave, Rodger czy Butch jednak nie byli tak dwulicowi jak Rob :P Ale wracając do Heidi - po połączeniu przeszła do sojuszu piątki z nowego Jaburu, dzięki czemu trzymała się mocno, przynajmniej do momentu, aż Rob ich nie zdradził i nie wykopał Alexa. Ale nawet wtedy Heidi dobrze kombinowała, próbując przeciągnąć do niej i do Jenny Christy i wielka szkoda, że ta ostatnia ich ostatecznie nie wsparła bo mogłoby być bardzo ciekawie, a Heidi mogła dojść do finału i kto wie, czy by nie wygrała. Niestety po odpadnięciu Christy, w grze było 3 facetów, którzy mieli mocny sojusz i los Heidi był przesądzony. Szkoda, ale ja i tak uważam ją za świetnego gracza, bo mimo że nie zdobyła żadnego immunitetu, zaszła bardzo daleko, a po drodze zrobiła kilka dobrych ruchów. No i o ile mnie pamięć nie myli, to ona też stała za wykopaniem Rodgera zaraz po połączeniu. Niby na pierwszy ogień miał iść Dave, ale Heidi dobrze wykombinowała, że Rodger w życiu nie zagłosuje w finale na żadną z kobiet więc trzeba go wykopać jeszcze zanim zacznie się formować ławka sędziów. Heidi podzieliła się tym spostrzeżeniem z Jenną i wspólnie powiedziały o tym Deenie, tamta pogadała z innymi i w konsekwencji pierwszy wyleciał Rodger, a nie Dave, mimo że Rob właśnie tego drugiego chciał wykopać od razu.
Podobało mi się jeszcze, że Heidi radziła też sobie świetnie pod względem survivalowym - wytrzymywała ładnie twarde amazońskie warunki i nie jęczała jak Shawna czy Jenna. Głupie tylko było to jej rozebranie się wspólnie z Jenną w czasie konkursu o immunitet tylko po to, by dostać słodycze, które i tak by za chwilę dostały za zeskoczenie z pala :D Wydaje mi się, że bardziej niż na słodyczach zależało im na zrobieniu show i zszokowaniu widzów ;)

Butch - tu z kolei mamy przykład gościa, który do Top4 dosłownie się prześlizgnął, a zaszedł tak daleko tylko dlatego, że jego rywale sami się wcześniej wycinali :D Przez większość sezonu był niewidoczny i chował się w cieniu najpierw Rodgera i Dave'a, potem już po połączeniu nie był od razu brany pod uwagę do wycinku bo nikomu nie wchodził w drogę, a na końcu tylko wykorzystał okazję, że Rob przeskoczył na jego stronę i tylko dzięki temu dotarł do Top4. Jego chyba jedyny strategiczny ruch to próba dogadania się z Jenną, gdy ta zdobyła immunitet, aczkolwiek zgadzam się z tym, że lepiej dla niego byłoby spróbować dogadać się z Mattem, z którym miał dobre relacje, żeby wspólnie głosować na Roba. Ale generalnie graczem był słabym i za wiele nie pokazał.
Pod koniec sezonu jeszcze "zaistniał" swoim tańcem, ale też przede wszystkim chorobliwym wręcz gromadzeniem ogromnych zapasów drewna, przez co prawdopodobnie z jego winy powstał pożar, który spalił cały obóz :D

Rob - o nim można by naprawdę dużo i długo pisać, bo strateg i manipulant był z niego niesamowity :D Choć zgadzam się z opinią, którą wyraził wcześniej tombak90, że był zbyt arogancki i zadufany w sobie. Przez to wszystko nie przypasował mi jako osobowość i nie lubiłem go, podobnie jak Roba Mariano z Markizów. Dużo mogę zrozumieć, ale czy naprawdę trzeba obgadywać przed kamerami wszystkich uczestników i nazywać ich kretynami? :D To sprawiało, że miałem cały czas ochotę zobaczyć, jak Rob zostaje wykopany na którejś z rad... choć z drugiej strony, jak sezon się rozkręcił to jednak miałem nadzieję, że Rob tak szybko nie odpadnie, bo w końcu zaczął popierać swoje śmiałe słowa czynami i nie da się go nie docenić za to, jak manipulował ludźmi i jak robił ich w konia :D Zdecydowanie był to najlepszy gracz tego sezonu i jeden z najlepszych, jakich do tej pory w ogóle widziałem. Ta akcja z wymyśleniem "łańcucha" i podsuwaniem Mattowi codziennie jakichś fejkowych spisków w plemieniu, byle tylko ten miał o czym myśleć... No mistrzostwo :D Ciekawe swoją drogą, że Matta cały czas traktował jak ignoranta, którym będzie manipulować aż do momentu, aż się go pozbędzie, a Matt go jednak "przetrwał" i nawet pod koniec coś się od Roba nauczył pod kątem strategii :D Tak czy inaczej, Rob radził sobie świetnie - najpierw w pierwotnym Tambaqui trzymał się trochę na uboczu i wsparł Rodgera i Dave'a przeciwko Ryanowi i Danielowi, potem po przemieszaniu fajnie skumał się z Deeną i dzięki temu wykopał Shawnę, po połączeniu wykopał Rodgera i Dave'a, nie robił problemów z wykopaniem Deeny, a wreszcie, gdy dowiedział się od Alexa, że dostanie od niego głos w Top4, sprytnie zmienił strony i pozbył się Alexa. Zastanawia mnie tylko, czemu zaraz po zdradzeniu Jenny, poszedł do niej i powiedział, że chce być z nią w finale? Moim zdaniem to było nierozsądne z jego strony, bo Jenna to nagłośniła i zrobiła dramę, po której nawet wydawało mi się, że reszta się za to wkurzy na Roba. Na szczęście dla niego, Matt, Butch i Christy się tym nie przejęli, ale gdyby na ich miejscu byli jacyś inni ludzie to mogliby się o coś takiego wkurzyć i zwyczajnie Roba wykopać. Moim zdaniem to był jego pierwszy poważny błąd. Ale o dziwo, udało mu się potem namówić Heidi i Jennę, które dopiero co zdradził, do wspólnego głosowania na Christy więc tu znów zaplusował. No i w ostatnim konkursie o immunitet sprytnie próbował dogadać się z Jenną, żeby razem wejść do finału, ale ta odrzuciła jego propozycję.
Trochę szkoda, że tak to się potoczyło, bo jestem ciekaw, czy Rob miałby szansę w finale. Z jednej strony zdradził sporo osób, ale z drugiej - sędziowie w tym akurat sezonie wydawali się doceniać bardziej strategię niż inne rzeczy wiec może miałby szansę. Choć na pewno by go trochę grillowali podczas finałowej rady :) Ale też pamiętam, że jak Jenna go wyrzuciła to sędziowie mieli na twarzach triumfujące uśmieszki - zwłaszcza Alex, Heidi i Deena. Więc możliwe, że nie chcieliby mu dać miliona i oddali go Jennie lub Mattowi.

Matt - ciekawy przypadek, bo jak na kogoś, kto nie znał się wcale na strategii i nawet się z tym nie krył, zaszedł nadspodziewanie daleko. Zwłaszcza, że przez większość sezonu był zagrożony :) Najpierw źle dobrał sobie sprzymierzeńców, trzymając się z Ryanem i Danielem, potem próbował się ratować i przez to dał się zdominować i zmanipulować Robowi, ale jednocześnie dzięki temu dotrwał do przemieszania, a potem połączenia plemion. Po wycięciu Rodgera i Dave'a, on był następny w kolejce, ale zdobył kluczowy dla siebie immunitet, a potem dzięki temu, że Rob nie ufał już Alexowi, Matt dostał nową szansę i miał Top4, potem Top3, a w końcu i finał, dzięki temu, że Jenna wolała zmierzyć się z nim niż z Robem. W sumie zabawna sprawa, bo Matt z kolei mówił, że wziąłby do finału Roba, a Rob chciał zabrać tam Jennę :D Typowe dla tego sezonu pomieszanie z poplątaniem :) Ale Matt, mimo tego, że na początku był w kwestii strategii ignorantem i dawał się wodzić za nos Robowi, pod koniec sezonu trochę się tej strategii nauczył, dzięki czemu przed finałem miał dobre relacje zarówno z Jenną, jak i z Robem i wprost powiedział, że jak będzie musiał jedno z nich zdradzić to to zrobi. Więc trochę zaplusował :) Niezła też była akcja w konkursie ze zjadaniem robali, kiedy Matt połknął w całości jakąś wielką żywą gąsienicę i nawet jej nie uśmiercił. I jeszcze to ostrzenie maczety... No niezły świrus :D Chociaż na reunion powiedział, że to udawanie świra to była jego strategia, żeby ludzie nie postrzegali go tylko przez pryzmat fizycznego zagrożenia i nie wyeliminowali. Oprócz tego ładnie też zaplusował u pozostałych, gdy dzięki niemu mogli się spotkać z rodzinami. No i był pracowity i dużo robił dla obozu. Tym bardziej dziwię się, że aż tak wysoko przegrał w finale i zgarnął tylko jeden głos. Może trochę za bardzo podkreślał podczas finałowej narady, jak pracował dla obozu, a sędziowie mieli to najwyraźniej w głębokim poważaniu :P Ale generalnie źle nie wypadł, a nawet się przyznał, że też trochę kombinował i kłamał. Może i na zwycięstwo nie zasłużył, bo nie był geniuszem strategii, ale i tak byłem zdziwiony, że nie dostał chociaż tych 2 głosów. No nic, przynajmniej na pocieszenie zostało mu auto, które wygrał w konkursie :)

Jenna - lubiłem ją od początku i choć w finale za nikogo nie trzymałem kciuków, bo Matta też polubiłem, to jednak ostatecznie cieszę się, że to ona wygrała. Choć czy była najbardziej zasłużonym graczem, nie wiem. Pod względem strategii, nie była tak dobra jak Rob, ale i tak świetnie sobie poradziła. Chociaż czasem zdarzały jej się mniejsze lub większe wpadki, no i swoje zwycięstwo zawdzięcza też immunitetom. Od początku trzymała się Heidi i była w mocnym sojuszu, za co plus. Potem poszła na spotkanie z Dave'm i wypaplała mu wszystko, co się działo w jej plemieniu, włącznie z tym, że ma sojusz. Tutaj więc się nie popisała. Mam też jej trochę za złe, że przyczyniła się do wykopania Shawny, zamiast się z nią trzymać i tworzyć czteroosobowy sojusz z Deeną i Alexem. Niby ostatecznie i tak była w sojusz, tyle że z Deeną, Robem i Mattem, a potem i z Alexem i Heidi (za to już bez Matta) ale i tak szkoda Shawny. Po mergu wspólnie z Heidi przekonały Deenę do eliminacji Rogera więc tu znowu plus. To ona też powiedziała Alexowi, że Deena go chce wykopać. Ale gdy i Alex odpadł, a Rob przeskoczył na drugą stronę, Jenna się poddała i jęczała, a negocjacje z Christy, a potem z Robem prowadziła za nią Heidi. Może i Jenna faktycznie źle się wtedy czuła, ale i tak nie podobało mi się, że tylko leżała plackiem i marudziła. Na szczęście na finisz się zmobilizowała i wygrała dwa immunitety z rzędu, przez co rozbiła sojusz 3 facetów, odrzuciła też propozycję Roba w ostatnim konkursie o immunitet, mówiąc, że chce grać czysto, czym pewnie zapunktowała u sędziów, którzy to wszystko obserwowali. Dobrze też dobrała sobie finalistę, wybierając Matta, choć wydaje mi się, że z Robem też by mimo wszystko wygrała.
Głupio jednak zrobiła, rozbierając się razem z Heidi, żeby dostać słodycze. No i nie rozumiem, czemu na jednej radzie oddała immunitet Heidi - niby tłumaczyła się, że to był ruch strategiczny, ale Heidi wtedy nie była zagrożona, a gdyby nawet była to Jenna mogła by w ten sposób odpaść na własne życzenie i wtedy dopiero byłby płacz :)
Ale mimo wszystko biorąc pod uwagę trudne warunki i dosyć wymagających przeciwników, Jenna i tak ładnie sobie poradziła. Tym bardziej, że była najmłodszą uczestniczką w tym sezonie.


Podsumowując - bardzo ciekawy sezon, pełen zwrotów akcji i kręcony w ciekawym plenerze :)
Obrazek

Awatar użytkownika
ciriefan
sole survivor
Posty: 4983
Rejestracja: 27 mar 2010, 00:00
SA: Island of Secrets: Seipei
Survivor AU 2019: Pia
Pochwalił: 9 razy
Pochwalono: 27 razy
Kontakt:

Survivor: The Amazon (sezon 6)

Post autor: ciriefan » 29 sie 2019, 20:09

Heidi została mamą

Obrazek

Awatar użytkownika
Davos
4th jury member
Posty: 315
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 7 razy
Kontakt:

Survivor: The Amazon (sezon 6)

Post autor: Davos » 10 lis 2019, 02:10

Wiem, że trochę po czasie odpowiadam, ale fajna wiadomość :)
Ciekawi mnie tylko reakcja dziecka jak trochę podrośnie, obejrzy sezon, w którym występowała jego matka i zobaczy scenę, w której ona rozebrała się dla jedzenia :P
Obrazek

MaciekRS
5th jury member
Posty: 412
Rejestracja: 03 mar 2018, 15:17
Pochwalił: 14 razy
Pochwalono: 17 razy
Kontakt:

Survivor: The Amazon (sezon 6)

Post autor: MaciekRS » 10 lis 2019, 08:27

Davos pisze:
10 lis 2019, 02:10
Wiem, że trochę po czasie odpowiadam, ale fajna wiadomość :)
Ciekawi mnie tylko reakcja dziecka jak trochę podrośnie, obejrzy sezon, w którym występowała jego matka i zobaczy scenę, w której ona rozebrała się dla jedzenia :P
Nie dla jedzenia a dla sławy.
Dziewczyny dobrze wiedziały co robią, że będzie to pokazane w TV i stanie się głośne. Zyskały dzięki temu rozkładówkę Playboya, związane z tym pieniądze no i status celebrytek. Gdyby nie to to pewnie Heidi nie spotkałaby i nie wyszłaby za mąż za swojego super bogatego i znanego męża i tego dziecka mogłoby nie być :)

Awatar użytkownika
Davos
4th jury member
Posty: 315
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 7 razy
Kontakt:

Survivor: The Amazon (sezon 6)

Post autor: Davos » 10 lis 2019, 16:05

O, tego nie wiedziałem tzn. o sesji w Playboyu i tym mężu. To faktycznie zmienia perspektywę ;)
Obrazek

ODPOWIEDZ

Wróć do „Survivor 1 - 38”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości