WAŻNE! Osoby, które mają problem z zalogowaniem się na forum prosimy o usunięcie cookies/ciasteczek i ponowienie próby logowania.
Ciasteczka można usunąć za pomocą przycisku "Usuń ciasteczka witryny" w stopce forum.

Survivor: All - Stars (sezon 8)

Awatar użytkownika
Davos
4th jury member
Posty: 315
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 7 razy
Kontakt:

Survivor: All - Stars (sezon 8)

Post autor: Davos » 19 mar 2019, 13:43

Zacząłem oglądanie All Stars i póki co jestem w połowie, a dokładnie po 9 odcinku.
Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne, jak po raz pierwszy zobaczyłem czołówkę i skład tych plemion to odczułem spory sentyment, świetnie było zobaczyć znów tych samych, fajnych ludzi :) Zresztą uważam, że skład dobrano bardzo dobrze, dziwiłem się tylko co do Amber i Alicii, które w Australian Outback nie pokazały zbyt dużo, a Amber w ogóle była wtedy taka nijaka. Za to zabrakło mi Briana z Tajlandii i Jona "Fairplay" z Wysp Perłowych - gdyby oni pojawili się w All Starrs to już by było idealnie :) Ale rozumiem, że nie każdy, kto dostał propozycję, mógł się pojawić i produkcja musiała szukać osób zastępczych. W każdym razie zarówno Amber, jak i Alicia moim zdaniem wypadają w All Stars lepiej niż w Australian Outback więc jeszcze ich nie skreślam.

Od początku obawiałem się o Ethana, którego bardzo lubię bo wiedziałem, że zwycięzcy poprzednich sezonów będą mieć w tej edycji baardzo pod górkę, ale Ethan poradził sobie całkiem ładnie i przetrwał 21 dni. Więcej w jego sytuacji raczej nie dało się zrobić.

Widać, że w tej edycji przyjaźnie i sojusze z poprzednich sezonów nie mają już żadnego znaczenia. Lex wyciął Ethana, Jerri i Amber głosowały na siebie nawzajem, Sue odeszła z programu z powodu Richa… Jest ciekawie.

Rob Mariano bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, choć wiedziałem że będzie dobrym zawodnikiem. Szybko wyrobił sobie bardzo mocną pozycję w plemieniu, spiknął się z Amber (i nawet wyszedł z tego romans :)), ograł też Roba C. i bardzo łatwo się go pozbył. Rob Mariano podoba mi się w tym sezonie dużo bardziej niż w Markizach. Nawet nie jest już taki arogancki jak wtedy.

Szkoda, że Rob C. nie miał okazji zaprezentować w tym sezonie swojej gry. Nie zdążył nawet wystartować, a już musiał się żegnać z programem... I tak się zastanawiam, czy nie lepiej dla atrakcyjności tego sezonu byłoby podzielenie uczestników nie na 3 plemiona po 6 osób, a na 2 po 9 - wtedy taki Rob C. miałby dużo większe pole manewru i mógłby się wykazać ze spiskami. A tak, gdy w plemieniu było tylko 6 osób, trudniej było manewrować i jednak rady plemienia były bardziej przewidywalne.
Zresztą wsadzenie dwóch Robów do jednego plemienia to chyba też nie był dobry pomysł, mogli ich rozdzielić do osobnych plemion.

Lex też mi się póki co podoba. Zrobił niezły zwrot i wyciął Colbiego, a potem nie miał też oporów, by głosować na Ethana, ale podobało mi się, że mu o tym wprost powiedział. Normalnie uważam takie coś za błąd, ale akurat tych dwóch się wcześniej przyjaźniło (choć jestem ciekaw, czy po programie ta ich przyjaźń przetrwała :P) więc to był fajny gest ze strony Lexa. Z drugiej strony wcale nie dziwię się Ethanowi, że był wtedy wkurzony :)

Kathy jak zwykle fajna babka, nie sposób jej nie lubić :) No i tak jak powiedziała Shi Ann w którymś z odcinków, Kathy wyrobiła sobie mocną pozycję w plemieniu więc znów pokazała się jako dobry gracz. A sama Shi Ann też fajnie sobie radzi, niby trzyma się w cieniu, ale taka "cicha woda" też potrafi namieszać w tym programie :)

No i jest też Rupert, który nic a nic się nie zmienił i dalej mu w głowie tylko łapanie ryb :D

Konkurencje wydają mi się nieco powtarzalne, mogliby tu wprowadzić coś nowego. Choć bardzo podobało mi się zadanie, w którym uczestnicy musieli odpowiadać na pytania dotyczące wszystkich siedmiu sezonów. Rozwaliło mnie, że jedna z drużyn na pytanie, w którym kraju miał miejsce sezon w Afryce, odpowiedziała, że w Nairobi :D I to jeszcze była drużyna, która miała w składzie Toma :D
Z takich pamiętnych momentów to genialna była też "rada plemienia" odegrana przez plemię Chapera - kapitalnie im to wyszło :) Do tego Richard biegający na golasa i afera z Sue, a potem wybuch tej drugiej przed Jeffem. No i odejście Jenny M. Niesamowite, że przeczucie podpowiedziało jej, żeby wtedy zrezygnować, a ledwie 8 dni później jej matka zmarła... Gdyby wtedy Jenna nie zrezygnowała to pewnie wypominałaby to sobie do końca życia...

Sezon wkracza w decydującą fazę i bardzo jestem ciekaw, jak to się dalej potoczy.
Obrazek

Awatar użytkownika
Davos
4th jury member
Posty: 315
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 7 razy
Kontakt:

Survivor: All - Stars (sezon 8)

Post autor: Davos » 24 mar 2019, 23:03

No to jestem po obejrzeniu całego sezonu. Mój początkowy entuzjazm mocno spadł po połączeniu, bo od tego momentu ludzie, których tak wychwalałem w poprzednim poście, zaczęli popełniać głupie błędy. Nie mogę zrozumieć, jak gwiazdorzy Survivor, wiedzący przecież doskonale, na czym ta gra polega, starali się za wszelką cenę dołączyć do Boston Roba, zamiast próbować go ograć, zwłaszcza że przecież musieli widzieć, jak on grał w Markizach. A tu nagle każdy mu bezgranicznie ufa... Do tego większość układała swoją strategię pod kątem bycia w Top3 z Robem i Amber, zamiast próbować rozbić tę dwójkę. No i to mi trochę zepsuło końcówkę, bo ostatni dzień finalistów na wyspie w ogóle nie przypominał tego, co do tej pory widziałem w Survivor. W innych sezonach finaliści są konkurentami, przez cały ostatni dzień kombinują jak przekonać sędziów i wyrwać dla siebie ten milion, a w tym sezonie mieliśmy romantyczną parkę, która ostatni dzień spędziła na robieniu sobie zdjęć i tuleniu się, przez co wyglądało to jak wakacje jakiejś zakochanej pary, a nie Survivor :D No i na finałowej radzie też mieli raczej wywalone, bo i tak wiedzieli, że któreś z nich dostanie milion więc to wszystko zabiło ducha rywalizacji i jedyne emocje, jakie mieliśmy na radzie, wyszły ze strony urażonych sędziów, którzy swoją drogą też wzięli wszystko zbyt osobiście...
Na szczęście całe wrażenie poprawiło mi reunion, które było chyba najlepsze, jakie do tej pory widziałem - zaręczyny Amber i Roba, informacja o tym, że Ethan i Jenna M. są parą (choć wiem, że to już od dawna nieaktualne), info o ślubie Jenny L. zaledwie kilka dni przed reunion, no i milion dolarów dla osoby, która wygrała w głosowaniu widzów (czyli Ruperta). Tutaj zdecydowanie działo się dużo :)
Choć pod względem strategicznym druga połowa sezonu mnie trochę rozczarowała to i tak uważam All Stars za fajny sezon bo jednak super było zobaczyć znów najciekawszych graczy z poprzednich edycji zebranych do kupy w jednym sezonie.

Podsumowanie graczy:

Tina - jako, że milionerzy i zwycięzcy poprzednich sezonów byli w All Stars na celowniku wszystkich (co mi się nie podobało), Tina nie miała szans zbyt wiele ugrać, zwłaszcza że była słabsza fizycznie niż Ethan więc plemię wolało w pierwszej kolejności pozbyć się właśnie jej. Dobrze zrobiła, że trzymała się z Ethanem, ale powinna próbować przeciągnąć na swoją stronę jeszcze kogoś. Ja na jej miejscu próbowałbym skumać się z Rudy'm i Rupertem i skierować głosy na Jennę lub Jerri, która wtedy narzekała na ciężkie warunki i pogodę. Może w ten sposób Tina by coś ugrała, choć szanse i tak nie były duże.

Rudy - dobrze zaczął, namawiając Ruperta na sojusz, ale wiek i kontuzja spowodowały, że to on musiał odejść jako druga osoba z Saboga, bo fizycznie już nie dawał rady, a jednak plemię musiało mieć siły na kolejne walki o immunitet. Szkoda, że musiał tak szybko odpaść, bo Rudy jest szanowaną przez wszystkich, ale jednocześnie też ciekawą osobą i na pewno rzucałby jeszcze później świetnymi tekstami, tak jak to robił w Borneo :D Moim zdaniem oprócz Ruperta mógł się też skumać z Ethanem i Tiną, którzy byli zagrożeni i na pewno chętni weszliby w taki czteroosobowy sojusz. Wtedy Rudy miałby kontrolę nad swoim losem, a tak został oszukany przez Jennę i Jerri i odpadł. Fajny był ten jego lekki wkurw po odpadnięciu na te dwie dziewczyny :D

Jenna M. - jej odejście było bardzo emocjonalne i w jej przypadku akurat w pełni rozumiem, że chciała zrezygnować i czuwać przy matce. Całe szczęście, że ostatecznie zdążyła. Z drugiej strony szkoda, że w jej sytuacji rodzinnej w ogóle zdecydowała się na udział w programie, bo zamiast niej mógłby być ktoś, kto walczyłby do końca o pozostanie w programie. A swoją drogą nawet, gdyby Jenna M. została dłużej to pewnie i tak zostałaby szybko wycięta. W końcu jako milionerka była jednym z bardziej oczywistych celów.

Rob C. - to jest ten typ gracza, który musi się trochę rozkręcić, żeby pokazać w pełni swoje umiejętności, a w All Stars Rob C. takiej możliwości nie miał, dlatego podtrzymuję opinię, że lepiej by było, gdyby obydwaj "Robowie" trafili na początku do różnych plemion. Aczkolwiek skoro już Rob C. znalazł się w jednym plemieniu z Robem Mariano to powinien to przyjąć na klatę i grać najlepiej jak potrafił. A on bardzo naiwnie uwierzył Boston Robowi i dał mu się ograć jak dziecko. Dlatego w tym sezonie jego ocena wypada słabiutko, zwłaszcza że oczekiwania co do niego chyba każdy miał duże. Rob C. mógł i powinien zagrać dużo lepiej.
Muszę mu natomiast oddać, że genialnie sparodiował Jeffa Probsta podczas fejkowej "rady plemienia", którą urządziła Chapera :D

Rich - jak zwykle bawił i wzbudzał kontrowersje, ale podobało mi się to, bo przynajmniej było wokół niego ciekawie :) Genialna akcja z polowaniem na rekina i pogryzieniem go, do tego dobre teksty na confessach, no i tradycyjne bieganie nago, tym razem nawet podczas konkurencji :D Choć z Sue faktycznie trochę przesadził. Dziwiła mnie tylko ta jego przesadna pewność siebie. Myślał, że ma silną pozycję w plemieniu, a tymczasem jako milioner i do tego zwycięzca pierwszego w historii Survivor był na celowniku wszystkich, bo każdy chciał osobiście "zdetronizować króla". Działać zaczął dopiero w momencie, gdy dowiedział się, że Colby na niego poluje, ale ostatecznie nie zdołał się uratować.

Sue - nigdy za nią nie przepadałem, zbyt ciężki ma charakter, ale mimo wszystko liczyłem, że coś w tym sezonie pokaże. A ona pokazała jedynie dramy i to, że wkurzała wszystkich dookoła. Rozumiem, że mogła być urażona czy nawet przybita tym, co zrobił Richard, ale i tak zaaragowała zbyt emocjonalnie i to jej odejście to chyba była przesada... Szkoda, bo zawsze lepiej dla widzów, jak ktoś odpada po radzie plemienia, a nie odchodzi dobrowolnie. A swoją drogą jak Sue tak nawrzeszczała na Jeffa to co by było, gdyby Rich dzień wcześniej nie odpadł i ta dwójka spotkałaby się na konkurencji? :D Pewnie Sue by się rzuciła na Richa z pazurami :P

Colby - ładnie wyciął Richa, ale jednocześnie zyskał mocną pozycję w plemieniu, której inni zaczęli się obawiać. Dobrze zrobił, że przyciągnął do siebie Ethana, ale niepotrzebnie prawił morały Shii Ann na temat jej gry, przez co zraził ją do siebie. Do tego nie zauważył zagrożenia ze strony Lexa i Kathy, a że miał też przeciwko sobie Jerri, która chowała urazę jeszcze od czasu Australian Outback, zabrakło mu numberów po swojej stronie i musiał odejść. Było to o tyle zaskakujące, że wtedy wydawało się, że to Ethan jest do odstrzału. Ale wszyscy na pewno pamiętali, że Colby jest bardzo groźny w konkursach o immunitet i nie chcieli się z nim mierzyć. Szkoda tylko, że Colby nie dotrwał do etapu jury.

Ethan - starał się jak mógł, ale jako zwycięzca i milioner nie mógł zbyt daleko dojść w tej grze... Na początku trzymał się z Tiną, ale podobało mi się, że próbował też dogadać się z Rupertem wykorzystując argument "Wiem, że dotrzymujesz słowa i grasz czysto, ja też tak gram, widziałeś to w sezonie 3", a Rupert potwierdził, że to wie i mu się to podoba. To był sprytny ruch i szczerze mówiąc myślałem, że Rupert na to pójdzie, a potem zdziwiłem się na radzie plemienia, że jednak odpadła Tina, a nie Jenna ;) A sojusz Rudy-Rupert-Ethan mógłby być naprawdę bardzo mocny, bo tutaj nikt by nikogo nie zdradził.
No ale plan nie chwycił, potem Ethan starał się być użytecznym w plemieniu Saboga i Mogo Mogo, ale miał pecha, że najpierw miał w plemieniu Ruperta, a potem Richa, którzy byli ekspertami w łowieniu ryb :D Potem dobrym ruchem ze strony Ethana było skumanie się z Colbym, dzięki czemu utrzymał się w grze dłużej niż Richard i Colby, a potem już nie był w stanie zrobić niczego, zwłaszcza jak Lex się na niego wypiął. Tak czy siak, jako ktoś, kto Ethana zawsze lubił i trzymał za niego kciuki, cieszę się, że w tym sezonie przetrwał aż 21 dni i był w programie najdłużej ze wszystkich zwycięzców poprzednich sezonów. No i tak jak w przypadku Colby'ego, żałuję, że Ethan nie dotrwał do finału jury.

Jerri - słynna femme fatale z Australian Outback, tutaj była nadspodziewanie łagodna i hm, nawet uczciwa ;) Na początku miała kryzys, jeśli chodzi o warunki panujące na wyspie, na szczęście potem się ogarnęła. Strategicznie radziła sobie fajnie, najpierw trzymała się z Jenną i w Saboga raczej nie była zagrożona, potem w Mogo Mogo dołączyła do Lexa i przyłożyła rękę do eliminacji Colby'ego, czym odpłaciła mu się za sezon 2 i co dało jej bardzo widoczną dla widzów satysfakcję :D Szkoda, że Lex i Kathy ostatecznie woleli wyeliminować ją zamiast Amber... Jerri dotarłaby co najmniej do jury, a czy dotarłaby dalej? To zależy od tego, czy Lex faktycznie miał jakiś układ z Big Tomem. Ale o tym za moment...

Lex - do pewnego momentu jego gra bardzo mi się podobała. Brał udział w wycięciu Richarda, a potem zabrał się za Colby'ego, ratując tyłek Jerri i tym samym zyskując w jej osobie lojalnego sojusznika. Do tego miał dobry układ z Kathy, która z kolei miała lojalność Shi Ann i ta czwórka być może zaszłaby daleko... Ale nagle nastąpiło "przemieszanie plemion", które spowodowało tylko to, że do Mogo Mogo trafiła Amber, była szansa na jej wyeliminowanie... po czym Lex uwierzył Boston Robowi i ocalił Amber kosztem swojej sojuszniczki Jerri. Głupi ruch i nie rozumiem, jak Lex mógł uwierzyć w jakieś zapewnienia o przyjaźni i uwierzyć, że Boston Rob i Amber wezmą jego i Kathy do Top4. Przecież musiał zdawać sobie sprawę, że Chapera będzie trzymała się ze sobą, a do tego Boston Rob w Markizach nie słynął z dotrzymywania słowa :P Aczkolwiek jedna rzecz mnie bardzo zastanawia, bo nawet zakładając, że Mogo Mogo wyeliminowałoby Amber, a zostawiło Jerri, nadal liczyłoby 4 osoby po połączeniu, a osób z Chapera było 5. Zatem dalej Lex i spółka byli do ostrzału. Chyba, że... Lex faktycznie miał układ z Big Tomem, zawarty jeszcze przed programem. Boston Rob coś o tym wspominał na reunion, ale Tom oczywiście wszystkiemu zaprzeczył :D Jeśli taki układ faktycznie istniał, to Lex wyeliminowaniem Jerri zamiast Amber zepsuł sobie grę. Ale jeśli to była tylko plota to ten ruch i tak nie miałby większego znaczenia...
No i jest jeszcze kwestia tych pretensji do Boston Roba o złamanie "przyjaźni". Tak jak lubiłem Lexa w Afryce, tak tutaj mnie tym trochę wkurzył, bo wcześniej wyeliminował Ethana mówiąc mu, że trzeba oddzielać grę od przyjaźni, a za chwilę miał pretensje do Boston Roba o to samo i przez to wyszedł na hipokrytę.
Mimo wszystko żałuję, że w konkursie o immunitet Lex o włos przegrał z Boston Robem bo gdyby został w grze to mógłby jeszcze namieszać. A w Afryce pokazał, że w konkursach jest tak samo mocny jak Colby i Boston Rob.

Kathy - bardzo ją lubię, ale ocenę co do niej w tym sezonie mam podobną jak w przypadku Lexa. Dobrze zaczęła i zyskała mocną pozycję w plemieniu, okręcając sobie dziewczyny wokół palca, potem trzymała z Lexem i wspólnie z nim wycięła Richarda i Colby'ego, ale też wspólnie z nim pomogła przetrwać Amber, a wycięła Jerri. Potem na finałowej radzie plemienia miała zbyt emocjonalną przemowę, mówiąc Robowi o zdradzie i wbijaniu noża w plecy... No sorry, kto jak kto, ale akurat Kathy powinna wiedzieć, żeby mu nie ufać, bo była razem z nim na Markizach. Dlatego tak jak ją lubię, tak jej grę strategiczną w tym sezonie nie oceniam tak dobrze jak na Markizach.

Alicia - po niej się zbyt wiele nie spodziewałem i też nie byłem zaskoczony, że zbyt wiele nie pokazała. Poza charakterkiem rzecz jasna ;) Tak jak w Australian Outback, tak i tutaj Alicia była kłótliwa, a tak daleko zaszła jedynie dzięki temu, że jej plemię wygrywało sporo konkursów o immunitet, a po połączeniu była potrzebna do wycinania Mogo Mogo. Ale jak tylko przestała być użyteczna to wyleciała. Naiwnie uwierzyła Boston Robowi, że będą mieć ścisły sojusz, a Rob jej szybko pokazał, gdzie jej miejsce.

Shi Ann - już w Tajlandii zwróciła na siebie uwagę, a w All Stars zaprezentowała się naprawdę bardzo fajnie. Długo trzymała się w cieniu, ale dzięki temu spośród osób z Mogo Mogo zaszła najdalej. Ale kiedy trzeba, walczyła jak lew. Robiła co mogła, żeby skłócić osoby z Chapera i próbowała nastawiać ich przeciwko Robowi i Amber, tłumacząc, że ta dwójka jest nierozerwalna i trzeba ją rozbić. Nawet udało jej się wygrać immunitet i dzięki temu przedłużyć swój pobyt o 3 dni. Więcej nie mogła zrobić, ale podobało mi się, że walczyła do końca. A jej teksty na confessach były epickie :D
No i Shi Ann bardzo profesjonalnie podeszła do finałowej Rady Plemienia, mówiąc, że sędziowie niepotrzebnie czepiają się Roba o to, co sami by na jego miejscu zrobili, byle zajść dalej w programie. Fajnie, że na reunion dzięki decyzji Amber, Shi Ann dostała samochód :)

Tom - jako osobowość, podobnie jak w Afryce, również i tutaj Big Tom wprowadził wiele pozytywnego szaleństwa :) Jego tańce, no i niezapomniany akcent, który wyśmiewał Rob, były zabawne, ale pod względem strategii Tom się nie popisał. To on miał w swoich rękach klucz do rozbicia dwójki Rob-Amber, ale on wolał bezsenswonie trzymać się Roba i być z nim w Top3, co dawało mu baardzo wątpliwe szanse na finał, bo raczej nie wygrałby konkursu o immunitet z trzymaniem totemu, mając przeciwko sobie dwójkę młodych i zdeterminowanych ludzi. Dlatego to właśnie Tom był moim zdaniem tym graczem, który popełnił w tej grze największy błąd - większy nawet niż ten Lexa i Kathy z pozostawieniem Amber.
Choć oczywiście nadal pozostaje pytanie, czy Tom był z Lexem umówiony przed programem na jakiś sojusz :)

Rupert - lubiłem go już w Pearl Islands, ale też wiedziałem, że nie jest to typ zawodnika, który wbija innym nóż w plecy, byle tylko zajść wyżej więc miałem obawy, czy Rupert tu coś ugra. A tu bardzo pozytywne zaskoczenie :) Na początku zgadał się z Rudy'm i w Saboga jego pozycja była niezagrożona. Po przejściu do Chapera wszedł w sojusz z Boston Robem, Amber, Tomem i Alicią, ale też cały czas trzymał się z Jenną i to zaprowadziło go aż do Top4. A gdy w grze było pięć osób, to właśnie Rupert bardzo słusznie postanowił uderzyć w dwójkę Rob-Amber i tylko głupota i upór Toma spowodowały, że ten plan nie doszedł do skutku. Szkoda, bo końcówka byłaby przez to dużo ciekawsza i bardziej emocjonująca.
No a poza tym Rupert dalej był tym samym gościem, który cieszył się jak dziecko tym, że ma harpun i może łowić ryby :D Strasznie mnie ucieszyło, że po zakończeniu programu dostał milion dolarów :) Może i Rupert nie jest intrygantem, ale osobowością na pewno wśród uczestników Survivor się wyróżnił i super, że stacja CBS i widzowie to docenili :)

Jenna - na początku mnie trochę zirytowała tym, że chciała pozbywać się milionerów nie dając im nawet szans na grę, zresztą pod względem zachowania w ogóle bywała czasami irytująca, ale muszę powiedzieć, że grała naprawdę nieźle, co było miłą odmianą z jej strony po Borneo :P Po dołączeniu przez nią do Chapery trzymała się sojuszu i ściślej Ruperta, co zaprowadziło ją aż do Top3, ale niestety popełniła jeden duży błąd na etapie Top4, gdy zagłosowała na Ruperta. Niby bała się tych kamyków, ale przecież nawet nie było wiadomo, czy ta zasada dalej obowiązuje w przypadku remisów, a gdyby nawet był remis to i tak zawsze wtedy jest dogrywka więc Jenna miałaby szansę na ewentualną zmianę decyzji. Zresztą kurczę mogła zaryzykować nawet te kamyki - co prawda miałaby wtedy 33% szansy, że sama odpadnie, ale głosowanie na Ruperta, a w konsekwencji wejście do Top3 z Robem i Amber też dawało jej bardzo małe szanse na finał. Nawet się przekonaliśmy, jak małe. Nawet gdyby Jenna tej stopy nie odstawiła to Rob i Amber pewnie mogliby przy tym totemie tkwić jeszcze kilka godzin...

Boston Rob - zdecydowanie najlepszy gracz w tym sezonie i to on powinien zdobyć ten milion. Już w Markizach pokazał, że jest niezłym manipulatorem, aczkolwiek wtedy mnie denerwował mocno ze względu na swój charakter i obgadywanie każdego podczas confessów. Tu pod tym względem było lepiej - wprawdzie nadal nie mogę powiedzieć, że go jakoś mocno lubię, ale był bardziej sympatyczny, a przy tym pod względem strategii pokazał się z jak najlepszej strony. Już od początku flirtował z Amber i zaproponował jej sojusz i wtedy pomyślałem, że chce powtórzyć ten sam manewr co z Sarah na Markizach :D Ale okazało się, że między tą dwójką zaczęło potem iskrzyć, co spowodowało, że Boston Rob znalazł się w dobrej sytuacji. Ale innych też potrafił pozyskać, z kolei potencjalnie najgroźniejszego rywala w plemieniu, czyli Roba C., zmylił, a potem pozbył się wręcz koncertowo. Później wyrobił sobie mocną pozycję w plemieniu i to on był tym, z którym każdy chciał mieć sojusz. Świetną zagrywką popisał się szepcząc do Lexa, że jak ten uratuje Amber to mu się odwdzięczy. No i się odwdzięczył - wywaleniem go zaraz po połączeniu plemion :D Później systematycznie pozbywał się członków Mogo Mogo, ale kolejną popisową zagrywkę zaprezentował, gdy usłyszał, że Rupert próbuje się dogadać z Tomem i wywołując między nimi kłótnię, przez którą to Tom wyleciał. W ten sposób po raz drugi uratował Amber. Wmówił też Jennie, że z Rupertem na pewno nie wygra w finale, co też na pewno miało wpływ na to, że ostatecznie ona zagłosowała na Ruperta. No i wreszcie podczas finałowej rady przyjął na siebie wszystkie ciosy, ale dosyć szczerze odpowiadał, co spowodowało, że 3 głosy i tak zgarnął. Moim zdaniem to on powinien wygrać, aczkolwiek dzięki temu, że zakochał się z wzajemnością w Amber i to z nią był w finale, już w tym momencie wiedział, że jest wygrany ;) A już szczególnie wtedy, gdy się zaręczyli - ciekawi mnie tylko, na ile jego decyzja o oświadczynach była motywowana finansowo :D Bo można dosyć złośliwie stwierdzić, że to był jego kolejny dobry ruch strategiczny :P

Amber - kiedy po raz pierwszy zobaczyłem ją w All Stars, byłem zdziwiony, bo w Australian Outback nie wyróżniła się niczym i była nijaka. Tutaj zaszła tak daleko, jak tylko się dało, bo wygrała całość, ale nie da się ukryć, że dokonała tego tylko dzięki Robowi, który był mózgiem wszystkich operacji i to on brał na siebie całe ryzyko, a Amber była dla niego jedynie tłem. Nawet wtedy, gdy trafiła do Mogo Mogo - co prawda Amber prosiła Kathy o to, by ją pozostawili, a ona się "odwdzięczy", ale nie da się ukryć, że dużo więcej pomógł jej ruch Boston Roba i zwrócenie się przez niego do Lexa. Taki naprawdę samodzielny ruch Amber to flirt z Boston Robem na samym początku, kiedy jeszcze nie była w nim zadurzona. Potem już trochę jechała na jego plecach, a w finale wygrała dlatego, że była sympatyczna, a ludzie nie byli na nią tak wkurzeni jak na Roba.


Tak czy siak, ciekawie się to wszystko ułożyło, bo para zakochanych w takim programie jak Survivor to już coś, a jeszcze że ta para znalazła się w finale to już w ogóle ewenement. Choć mimo wszystko mam nadzieję, że już takiej sytuacji nie zobaczę (parka w finale), bo wtedy końcówka programu nie ma takich emocji jak zwykle.


To teraz mam do Was pytania:

1) Kto spośród osób z tego sezonu powróci w przyszłości? Wiem, z tego tematu, że Boston Rob ma wrócić w okolicach sezonu 22. A co z pozostałymi? Jeszcze kogoś będzie można obejrzeć w którymś z kolejnych sezonów?

2) Amber i Boston Rob są ze sobą do dzisiaj czy się rozstali? Nie chcę szukać w necie żadnej informacji o uczestnikach Survivor, żeby nie natknąć się na jakiegoś przypadkowego spoilera. Wolę zapytać tutaj ;)

3) Jak sądzicie, Lex i Big Tom mieli jakiś układ przed programem? Bo tylko to by tłumaczyło słowa Lexa o tym, że zostawieniem Amber zniszczył sobie grę.
Obrazek

MaciekRS
5th jury member
Posty: 412
Rejestracja: 03 mar 2018, 15:17
Pochwalił: 14 razy
Pochwalono: 17 razy
Kontakt:

Survivor: All - Stars (sezon 8)

Post autor: MaciekRS » 24 mar 2019, 23:31

1.Wrócą
Tina
Colby
Jerri
Rupert
Boston Rob
2.To jest chyba najbardziej udana para w Survivor. Rob i Amber są razem i mają wspólnie już czwórkę dziewczynek
3. Tak naprawdę to dużo osób miał układy przed Allstarsami. Nawet ta sytuacja w Chapera i nagła miłość Amber i Roba to nie było dokładnie tak jak pokazano w programie Zresztą to był problem z Allstarsami. Ci ludzie, szczególnie z pierwszych sezonów BARDZO dobrze się znali i w zasadzie wiedziano z góry kogo zaproszą (Lex i Tom mieli podobno GWARANCJĘ występu przez fuckup produkcji podczas S3). Rob znał dobrze Lexa z różnych eventów, Ethan był w związku z Amber. W pewnym momencie Ethan znalazł zieleńszą trawkę i rzucił Amber dla Jenny co niezbyt spodobało sie m in Tomowi któremu było szkoda Amber. Oczywiście Rob który był w tym towarzystwie znał ją już przed programem. Amber miała dzięki temu idealną sytuację w plemieniu bo miała Toma który ją chronił prawie jak skrzywdzoną córkę no i Roba któremu się po prostu podobała.

Zresztą jak chcesz wysłuchać ciekawostek z sezonów to polecam The Survivor Historians podcast. http://survivorpodcast.com

Awatar użytkownika
Davos
4th jury member
Posty: 315
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 7 razy
Kontakt:

Survivor: All - Stars (sezon 8)

Post autor: Davos » 25 mar 2019, 00:00

1. O, aż 5 osób wróci? Super :)

2. No proszę, nie spodziewałbym się, że Boston Rob tak serio potraktuje przysięgę małżeńską, skoro inne przysięgi chętnie łamał :P Ale cieszę się, że tak im się ułożyło i oby im się wiodło jak najdłużej :)

3. Wow, zaskakujące informacje! Ale to wiele wyjaśnia, zwłaszcza słowa Lexa o "przyjaźni" kierowane do Boston Roba. A ja się dziwiłem, dlaczego Lex to nazywa aż przyjaźnią, a nie po prostu zwykłą obietnicą, skoro ci dwaj wcześniej nie funkcjonowali w jednym plemieniu... No ale skoro znali się dobrze już przed programem to zupełnie inna para kaloszy. No i teraz też wiem, czemu Tom miał takie opory przed głosowaniem na Amber.
I jeszcze Ethan, który był w związku z Amber… No nie powiem, mocno mnie to wszystko zaskoczyło :)

Dzięki za szybką odpowiedź :) A z linkiem chętnie się zapoznam, chociaż jeszcze się zastanawiam, czy nie wstrzymać się z czytaniem wszelkich ciekawostek do momentu, aż nie będę z Survivor na bieżąco. Mam jeszcze do nadrobienia trzydzieści sezonów i robię co mogę, żeby unikać spoilerów, a one potrafią wyskoczyć w najmniej spodziewanym miejscu ;)
Obrazek

MaciekRS
5th jury member
Posty: 412
Rejestracja: 03 mar 2018, 15:17
Pochwalił: 14 razy
Pochwalono: 17 razy
Kontakt:

Survivor: All - Stars (sezon 8)

Post autor: MaciekRS » 25 mar 2019, 08:32

Tak, podcastów lepiej słuchaj PO obejrzeniu zaległości.

Awatar użytkownika
Davos
4th jury member
Posty: 315
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 7 razy
Kontakt:

Survivor: All - Stars (sezon 8)

Post autor: Davos » 25 mar 2019, 13:28

Czyli dobrze zrobiłem, że jednak się wstrzymałem z klikaniem :) Ale na przyszłość link się na pewno przyda więc raz jeszcze dzięki.
Obrazek

Seth
3rd voted out
Posty: 33
Rejestracja: 11 maja 2014, 00:00
Kontakt:

Survivor: All - Stars (sezon 8)

Post autor: Seth » 20 sie 2019, 19:15

Po latach ponownie obejrzałem All Stars i widać, że ta wygrana Roba w RI nie była przypadkowa, widać było już w tym sezonie jak świetnym jest on manipulatorem. Mówi się, że ta obsada w RI była tragiczna dlatego BR poradził sobie tak dobrze, ale, jednak w All Stars już jakiś tam poziom chyba był (chociaż i tak w sumie niski, pod względem strategicznym mimo, że "gwiazdy"). Nie rozumiem jak można nie było go targetować, Tom, Jenna, Rupert powinni wyrzucić go albo Amber, w F5, ciężko mi zrozumieć dynamikę tego sezonu..
W HvV, gdyby nie Tyson i jedna z najgorsyzch pomyłek w historii, to nie wiem, czy znowu nie zaszedłby daleko, bo stworzył całkiem fajny sojusz.

Oglądałem ten sezon za dzieciaka i pamiętam jak szkoda mi było Lexa, ale teraz też widzę jakim hipokrytą był on sam.. Nie będę opisywał sytuacji i co zrobił z Ethanem, czy Colbym, bo każdy wie. Fajnie wyjaśniał ich Rich na reunion, wielka szkoda, że nie będzie go w S40...

Awatar użytkownika
Davos
4th jury member
Posty: 315
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Pochwalił: 1 raz
Pochwalono: 7 razy
Kontakt:

Survivor: All - Stars (sezon 8)

Post autor: Davos » 10 lis 2019, 02:29

Generalnie zgadzam się z powyższym, z jednym małym zastrzeżeniem: W All Stars wiele osób jeszcze nie mogło się spodziewać, że Boston Rob jest aż tak dobrym graczem, bo w Markizach nie błyszczał i nie pokazał tego, co w późniejszych sezonach. Tak na dobrą sprawę dopiero w All Stars się rozkręcił i wtedy faktycznie inni powinni w niego celować, zwłaszcza w końcówce sezonu. Tyle, że on wtedy seryjnie zdobywał immunitety i ciężko go już było wykopać. A na etapie Top5 Rupert miał plan, żeby wspólnie z Tomem i Jenną rozdzielić Boston Roba i Amber, ale Tom zaczął odstawiać jakieś jazdy i ostatecznie nic z tego nie wyszło.
Obrazek

ODPOWIEDZ

Wróć do „Survivor 1 - 38”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości