WAŻNE! Osoby, które mają problem z zalogowaniem się na forum prosimy o usunięcie cookies/ciasteczek i ponowienie próby logowania.
Ciasteczka można usunąć za pomocą przycisku "Usuń ciasteczka witryny" w stopce forum.

S41E01 "A New Era"

Awatar użytkownika
Meciek
sole survivor
Posty: 1203
Rejestracja: 09 lut 2012, 00:00
Lokalizacja: Polska
Winners at War: Sophie
Survivor AU All Stars: Shonee
Kontakt:

S41E01 "A New Era"

Post autor: Meciek »

Premiera: 22.09.2021
Obrazek

Awatar użytkownika
joeytribbiani
1st jury member
Posty: 172
Rejestracja: 16 cze 2019, 08:16
Winners at War: Parvati
Kontakt:

S41E01 "A New Era"

Post autor: joeytribbiani »

Nareszcie :D Tęskniłem za tym Survivor! Jako, że nie oglądam zagranicznych edycji to miałem sporą przerwę od programu :)
Pierwszy odcinek jak dla mnie udany. Dwie godziny sprawiły, że każdy uczestnik miał chwilę czasu antenowego i dzięki temu mam już jakieś pojęcie kim oni są. Boję się jednak, że gdy przyjdą odcinki godzinne to edit już nie będzie taki wyrównany.
26 dni? Jako widz najprawdopodobniej nawet tego nie odczuję. Żałuję, że tyle było mówione o tym jak mało dostają jedzenia (w sumie nic haha) i w ogóle jak ciężko im będzie, a w sumie nie dostaliśmy żadnej sceny, która by to pokazywała.
Pierwszy odcinek, a ja już czuję się przytłoczony wszystkimi twistami, advantage'ami i innymi pierdołami. Jestem ciekawy ile osób zdecyduje się zaryzykować swój głos dla immunitetu na radzie.

U niebieskich myślę, że Heather i Naseer będą na celowniku na następnej radzie. Naseer chciał dobrze mówić ludziom o szukaniu idola przez Deshawna i Danny'ego, ale w sumie odwróciło to się przeciwko niemu. Na ten moment z niebieskich najbardziej kibicuje Erice i Deshawnowi.
Żółci nie zaczeli dobrze i w sumie mało pamiętam z tego co tam się u nich działo. Pamiętam, że Voce w konfie przed czterogodzinnym zdaniem mnie rozbawił, a przed sezonem myślałem, że będzie raczej gburem i go nie polubię, a tu niespodzianka. To jego i Lianę lubię najbardziej z żółtych. To, że Abrahim odpadł ani mnie nie ziębi ani nie grzeje. Był, nie ma, trudno.
Zieloni to moja ulubiona drużyna i szkoda, że już ktoś musiał odpaść. Po tym ile czasu antenowego dostała Ładna Sara cieszyłem się, bo byłem pewien, że zajdzie daleko. Szok i niedowierzanie gdy odpadła pierwsza :P Strasznie mnie zdziwiło gdy odpadła, bo wszyscy mówili jak fałszywy wydaje się być JD, wydawało się, że miała dobry sojusz z Ricardem i Shantel, którzy gdzieś tam też mieli Genie u boku a tu jednak postanowili ją wykopać. No trudno, szkoda Ładnej Sary, ale nic nie zrobię. Shantel to na ten moment moja ulubiona osoba w tym sezonie. Sceną odcinka była dla mnie ona nucąca swoją "złowieszczą" muzyczkę :D
Jak to dobrze mieć co oglądać w czwartki po pracy :D See ya next week.

Awatar użytkownika
Roxy
sole survivor
Posty: 2654
Rejestracja: 25 mar 2010, 00:00
Winners at War: Parvati
Survivor AU All Stars: Shonee
Kontakt:

S41E01 "A New Era"

Post autor: Roxy »

Odcinek mógłby być zjebany od początku do końca, ale powrót surva po w sumie prawie 1,5 roku <3 choć nie uznaje że był zjebany, dość dobrze mi się go oglądało, bo było i życie obozowe i strategie i fajne zadanie :D choć z tymi twistami i przewagami to rzeczywiście przesadzają 😅 co mi się spodobało, to to co z surva australijskiego wzieli, czyli pokazywanie życia uczestników poza programem gdy o tym opowiadali. Naprawdę lepiej się słuchało ich wypowiedzi gdy tu jakieś zdjęcie było, a tu filmik a tu coś :D
Ta różnorodność uczestników, że tak to nazwę, wyszła fajnie, bo nie ma samych pięknych i młodych, w zasadzie tych "pięknych i młodych" to w ogóle nie widać :D
Warunki jakie mają, trochę mnie przerażają, ale skoro ma być hardcorowa edycja z krótsza liczbą dni to okej :D może Jeff liczy na to, że będzie kilka medicali, żeby nie musieli się tak spieszyć 😂😂

Na razie odcinek na plus, zobaczymy co będzie dalej :D

Awatar użytkownika
Davos
6th jury member
Posty: 559
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Kontakt:

S41E01 "A New Era"

Post autor: Davos »

No i Survivor wrócił! :) Podobnie jak kolega joeytribbiani, ja również miałem sporą przerwę od Survivor (1,5 roku, bo nie oglądałem w tym czasie żadnych innych edycji), odpaliłem zatem z niecierpliwością pierwszy odcinek nowego sezonu i już od samego początku gęba mi się ucieszyła na widok starego, dobrego i nieco zarośniętego Jeffa wyłaniającego się z buszu i mówiącego o tym, jak bardzo się stęsknił za widzami, grą i ogólnie Survivor. Oj, ja również się stęskniłem, panie Jeff...
Tyle pierwsze wrażenie. A drugie? Nie czytałem wcześniej żadnego info o uczestnikach więc dopiero dziś po raz pierwszy zobaczyłem cast. No cóż, jest... zróżnicowany. Chyba tak jak dzisiejsza Ameryka. Albo przynajmniej tak jak Ameryka tego oczekuje. Są zatem Afroamerykanie w odpowiedniej liczbie, jest pani Azjatka i lesbijka w jednym, do tego z ckliwą historyjką o tym, że nikt poza jej matką nie akceptował jej żony (swoją drogą czy każdy gracz musi mieć jakąś ckliwą story na koncie, żeby dostać szansę udziału w tym programie?), dalej mamy pana geja wspominającego o mężu i małej córeczce, nie zabrakło również krótko obciętej pani z tęczowymi gaciami, następnie młoda dziewczyna z historią o babci, która zmarła na raka więc wnuczka musi dla niej powalczyć, a na dokładkę produkcja dorzuciła nam jeszcze panią pastor i młodego kolesia z dziwną fryzurą, ale z krzyżykiem na klacie. Ok, parytety spełnione? Wszystkie rasy, orientacje, religie już na pokładzie? No to wsiadać i zapinać pasy, ruszamy ku przygodzie!
A przygoda, jak groźnie zapowiedział Jeff, ma być tym razem krótsza, choć trudniejsza i z nowymi udziwnienia... to znaczy, chciałem powiedzieć, z nowymi ciekawymi pomysłami! Czyli w skrócie - wincyj twistów i adwentydżys, które tylko wprowadzą więcej losowości :P
Jeff jednak oprócz straszenia graczy, zaserwował nam też małą porcję wspomnień, po czym przeszedł do pytania czy powtarzane od 20 lat zawołanie przed każdymi zawodami "Come on, guys" ma zostać czy jest już niepoprawne politycznie... Bez jaj, panie Jeff! To tylko zwykłe zawołanie, już taki survivorowy element tradycji, czemu ktoś miałby się tym obrazić? Uczestnicy przytomnie odpowiedzieli w podobnym tonie, niestety podczas następnej konkurencji jeden z graczy stwierdził, że wcześniej zapomniał języka w gębie, ale szczęśliwie znalazł go podczas porannego spaceru na siku do buszu i teraz to on by jednak wolał, żeby z tego "guys" zrezygnować. A nasz zarośnięty prowadzący skwapliwie na to przystał... Oj, faktycznie idzie ta "nowa era" Survivor...

No nic, przejdźmy do gry. Pierwsze zadanie wyszło dosyć zabawnie, bo żółci tak polubili statek, na którym zaczęli grę, że aż postanowili go nie opuszczać pod pretekstem szukania szóstego wiosła. Niebiescy też nieźli - wprawdzie udało im się znaleźć wszystkie wiosła i wskoczyć na łódź, ale z odpłynięciem mieli wyraźny problem. Przyznam, że mocno śmiechłem, gdy okazało się, że oni zapomnieli odpiąć łańcucha łączącego ich ze statkiem :D Pierwsza runda zatem dla zielonych :)

Co dalej? Ano przybycie na plażę, budowanie szeltera i wybór zadań między rozwiązaniem zagadki, a drałowaniem z wiadrami z wodą w tę i z powrotem. Tak się zastanawiam, czy tylko mnie dziwi, że wszyscy tak ochoczo wybrali wiadra? Przecież ta zagadka z trójkątami nie była jakoś ekstremalnie trudna, zwłaszcza, że tam, podobnie jak przy wiadrach, były 4 godziny czasu więc chyba wystarczająco dużo czasu, żeby wykminić odpowiedź ;) Nie dziwię się doktorkowi u żółtych, że wolał zagadkę, zwłaszcza że to potem jego zagoniono do tych wiader ;)
U niebieskich wyszła zabawna sytuacja. Dwóch gości ganiających z wiadrami postanowiło sobie zrobić przerwę na szukanie immunitetu, trzeci gość ich na tym przyłapał i sprzedał plemieniu, a potem to jego sprzedano przed tymi facetami. Oj, skarżenie na kumpli jak widać nie zawsze się opłaca ;) Aż trochę żałuję, że nie było rady w tym plemieniu, bo jestem ciekaw, czy nasz uprzejmy donosiciel poleciałby w tym odcinku.

Swoją drogą mam poczucie, że nie do końca sprawiedliwie podzielono plemiona ze względu na siłę. U niebieskich jest trzech silnych facetów, a w pozostałych plemionach nie i to było widać zwłaszcza podczas zadania o immunitet. Ale o tym za chwilę.

Teraz wysłanie przez każde plemię swojego przedstawiciela w nieznane - wcale się nie dziwię, że nikt się za bardzo nie kwapił do zostania ochotnikiem, bo opuszczenie plemienia, zwłaszcza na początku gry, grozi spiskowaniem za jego plecami przez pozostałych. Ale sam pomysł z zaryzykowaniem swojego głosu i ewentualną wygraną lub przegraną uzależnionymi od tego, co zrobią przedstawiciele pozostałych plemion - nawet fajne. J.D. (swoją drogą dobrze, że nie J.T. - niby jedna literka, a ile zmienia :P) zaryzykował, podobnie jak Sander (nie pamiętam, czy dobrze piszę jego imię). Ryzyko im się opłaciło, ale tylko dzięki Danny'emu, który odpuścił. Oj chłopaki wiszą mu spore piwo :)
Potem pozostało już tylko opowiedzieć swoim plemionom, co się działo na tej wycieczce. Danny powiedział niebieskim prawdę, Sander jeśli dobrze zrozumiałem powiedział im półprawdę, tzn. o tym, że możliwe, że wygrał dodatkowy głos, ale dla całego plemienia. A J.D. puścił ściemę, że zachował głos. Chociaż chyba mało kto mu w to uwierzył ;)

No i konkurs o immunitet - niebiescy zaliczyli kolejnego faila, ale o dziwo zdołali go naprawić i pojawili się przy puzzlach nawet szybciej niż żółci (przydała się siła fizyczna facetów). A przy puzzlach byli już najlepsi i wyprzedzili też zielonych. Nieźle, nie spodziewałem się tego, ale szacun, że wygrali :)

To, że w jednym odcinku były dwie rady to dla mnie spory plus. Zwłaszcza, że rada u żółtych była bardzo przewidywalna. Widząc przez cały czas uśmieszki na twarzy Evvie, Tiffany i Liany, nie miałem cienia wątpliwości, że poleci Abraham. Zwłaszcza, że było widać jak kobitki mocno się ze sobą trzymają, a Sander i Voce byli niezdecydowani. Abrahama nawet polubiłem, wydawał się spoko, ale sam sobie zaszkodził tym przedwczesnym celowaniem w Tiffany. No i to jego "kip de trajb stronk" w dzisiejszym Survivor jak widać kompletnie się nie sprawdza, bo nikt już nie myśli tymi kategoriami. Zwłaszcza, że równie dobrze za chwilę może być przemieszanie i tyle będzie z trwania w "mocnym" składzie.
Dziwię się tylko Sanderowi i Voce'owi, że tak łatwo poszli na celowanie w Abrahama, bo w razie kolejnej porażki to któryś z nich prawdopodobnie poleci. Mam wrażenie, że kobiety w tym plemieniu bardzo mocno się ze sobą trzymają i raczej nie dadzą się podzielić.

U zielonych rada była dla mnie dużo ciekawsza, choć też dużo bardziej chaotyczna. Początkowo myślałem, że zagrożeni są głównie J.D. i Sarah, ale zrobiła się szeptanina i nagle na celowniku znalazł się też Brad ;) Choć swoją drogą gość już wcześniej zaliczył niezłego faila, mówiąc przy Shan i Sarah, że któraś z nich może polecieć :D Rozwala mnie ten facet, bo gra jak ludzie z pierwszych sezonów :D I nie ma kompletnie zmysłu do kombinowania więc nie wróżę mu długiej kariery w tym programie, aczkolwiek muszę przyznać, że przez tę jego prostolinijność nawet go polubiłem :) J.D. też jest ciekawy - taki młody i wyszczekany, próbujący być na pierwszym planie, ale przez to ściągający na siebie zbyt dużo uwagi. Byłem pewien, że Ricard będzie w niego celować, ale tu się pomyliłem. Z kolei Sarah była bardzo sympatyczna i urocza, taka druga Colleen z Borneo. Szkoda, że odpadła...
No i jest jeszcze Shan, kobieta pastor, która pokazała się jako bardzo ciekawa kombinatorka :) Ma dobry social i wszyscy jej ufają, przez co uczestniczyła chyba we wszystkich dyskusjach, ale widać, że ma też swój plan na grę. Duży plus dla niej za ten odcinek.


Nie pamiętam jeszcze wszystkich imion graczy, ale póki co polubiłem Sandera, Shan i Danny'ego. No i Brada ;) Duży też plus dla Evvie, bo pokazała się jako niezły gracz i u żółtych to ona wydaje się mieć najlepszą pozycję.

Sezon mimo tych różnych udziwnień wydaje się dosyć obiecujący, bo jest sporo ciekawych osobowości. Czekam zatem na kolejny odcinek :)

A, bym zapomniał - jeszcze to nowe rozwiązanie w postaci możliwości przehandlowania głosu na radzie w zamian na 1/6 szansy na zapewnienie sobie bezpieczeństwa. Hm, dziwne to trochę... Niby jest to taka "ostatnia szansa" dla tych, którzy spodziewają się, że odpadną, a nie mają idola, ale we współczesnym Survivor chyba mało kto na radzie jest przekonany o tym, że odpadnie. No i to nowe udziwnienie wprowadza kolejny element losowości, a to zawsze oddala nas trochę od wygrania sezonu przez gracza, który faktycznie był najlepszy, a nie tylko miał najwięcej farta.
Ostatnio zmieniony 25 wrz 2021, 00:24 przez Davos, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Awatar użytkownika
Maw
sole survivor
Posty: 1055
Rejestracja: 28 mar 2017, 23:30
Winners at War: Parvati
Survivor AU All Stars: Michelle
Kontakt:

S41E01 "A New Era"

Post autor: Maw »

Davos pisze:
23 wrz 2021, 23:12
Nie czytałem wcześniej żadnego info o uczestnikach więc dopiero dziś po raz pierwszy zobaczyłem cast. No cóż, jest... zróżnicowany. Chyba tak jak dzisiejsza Ameryka. Albo przynajmniej tak jak Ameryka tego oczekuje. Są zatem Afroamerykanie w odpowiedniej liczbie, jest pani Azjatka i lesbijka w jednym, do tego z ckliwą historyjką o tym, że nikt poza jej matką nie akceptował jej żony (swoją drogą czy każdy gracz musi mieć jakąś ckliwą story na koncie, żeby dostać szansę udziału w tym programie?), dalej mamy pana geja wspominającego o mężu i małej córeczce, nie zabrakło również krótko obciętej pani z tęczowymi gaciami, następnie młoda dziewczyna z historią o babci, która zmarła na raka więc wnuczka musi dla niej powalczyć, a na dokładkę produkcja dorzuciła nam jeszcze panią pastor i młodego kolesia z dziwną fryzurą, ale z krzyżykiem na klacie. Ok, parytety spełnione? Wszystkie rasy, orientacje, religie już na pokładzie? No to wsiadać i zapinać pasy, ruszamy ku przygodzie!
Zaskoczę cię, ale nie tylko Ameryka jest zróżnicowana, ale cały świat. xd Sorry, ale te komentarze typu "ah ta poprawność polityczna" są śmieszne. Osoby innej rasy, orientacji czy czegokolwiek były i będą, i nie zmienimy tego, nawet jeśli niektórzy by chcieli. A do historyjek trzeba się przyzwyczaić jak się ogląda reality. To nie tak, że każda osoba dostała się ze względu na łzawą historyjkę i ma za sobą nie wiadomo jakie przeżycia, ale to jest jednak TV show i muszą z nich wyciskać takie rzeczy, przecież każdy człowiek w życiu doznał czegoś przykrego. xd Równie dobrze każdy z nas mógłby pójść do show i miał coś na miarę łzawej historyjki, bo stracił mamę/tatę/psa/pracę. Brak akceptacji, strata bliskiej osoby, każdy chyba z nas się z czymś takim zmagał, po prostu tak jest sposób w jaki to przedstawili, bo to jednak reality show, więc musi być dramatycznie.

Już jestem w stanie sobie wyobrazić komentarze niektórych jakby np. Ricard wygrał. Xd "Poprawność polityczna", "Ma dziecko i smutną historię".

A to że cast jest różnorodny bardzo na plus. I to pod wszystkimi względami, nie tylko osobowości, ale również orientacji/koloru skóry/religii. Dużo osób, zwłaszcza młodych, oglądając coś szuka kogoś z kim może się utożsamić i jednak to jest fajne. Tym bardziej dla mniejszości. Co prawda ta różnica się powoli zaciera i to nie są już czasy, gdzie w TV 90% osób to byli biali hetero chrześcijanie, ale jednak w wielu miejscach na świecie nadal panuje dyskryminacja. Tak, to jest tylko tv show i służy głównie do dostarczenia nam rozrywki, ale jeśli przy tym można zrobić jakąś zmianę to czemu nie, ja jestem bardzo za i mam nadzieję, że pomysł z 50% poc utrzyma się na lata.

Awatar użytkownika
Fenistil
1st jury member
Posty: 174
Rejestracja: 22 sie 2017, 21:27
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

S41E01 "A New Era"

Post autor: Fenistil »

Po S40 czułem wypalenie, ale przerwa najwyraźniej dobrze nam wszystkim zrobiła i pomimo mankamentów premiera była całkiem przyjemna.
  • Uczestnicy jak na razie na plus. Różnorodność jest spora zarówno pod kątem etnicznym/wiekowym/queerowym jak też pod kątem podejścia do gry - jak zobaczyłem np. co wyczynia Brad przed radą, to aż nie mogłem uwierzyć. :D Najlepsze pierwsze wrażenie zrobił na mnie Xander, czuć w nim jakiś taki luz.
  • Podobało mi się pierwsze zadanie. Takie nieskomplikowane, klasyczne i przede wszystkim bez konieczności układania czegokolwiek. :D
  • Trochę żałośnie im wyszło z tym "Come on in, guys". Skoro Jeff już podjął temat, to oczywiste było od początku, że zmiana będzie tak czy inaczej. Ktoś tu bez wątpienia pomógł Ricardowi "przemyśleć" to i owo. ;)
  • Krótszy pobyt na wyspie mi nie przeszkadza, bo i tak tego nie odczujemy jako widzowie, a dzięki temu można bardziej poszaleć z trudnością warunków przetrwania, bez zagrożenia zdrowia zawodników. Szkoda tylko, że zamiast pokazać trochę tego trudnego życia obozowego i np. skupić się na braku jedzenia, poświęciliśmy aż tyle czasu na zadanie z noszeniem wody. Nie liczę tu na żadną zmianę, bo motyw najwyraźniej będzie się powtarzał, ale chciałbym się zdziwić.
  • Motyw z wybraniem reprezentanta i dylematem więźnia - całkiem spoko pomysł, żeby to rozwiązać w ten sposób. Chociaż niestety jak widać na zmniejszenie liczby przewag niespecjalnie się zanosi.
  • Dodatkowa szansa 1 na 6 na bezpieczeństwo mi się nie podoba. Nie dość że więcej przewag, to jeszcze losowych przewag dostępnych dla każdego przez cały czas. To jakby dodać element rzutu kostką do gry strategicznej licząc, że stanie się przez to lepsza...
  • Eliminacja Abrahama przeidywalna, ale ta Sary to już zaskoczenie. Byłem pewny, że to będzie Brad lub ewentualnie JD.
  • U zielonych jako kolejną do eliminacji stawiałbym Genie, bo wyraźnie nikogo nie obchodziła na tej radzie, była z boku tych wszystkich wydarzeń. U niebieskich pewnie Naseer.
Davos pisze:
23 wrz 2021, 23:12
Tak się zastanawiam, czy tylko mnie dziwi, że wszyscy tak ochoczo wybrali wiadra? Przecież ta zagadka z trójkątami nie była jakoś ekstremalnie trudna, zwłaszcza, że tam, podobnie jak przy wiadrach, były 4 godziny czasu więc chyba wystarczająco dużo czasu, żeby wykminić odpowiedź ;)
Ja się tam nie dziwię, bo w zagadce tego typu mimo wszystko dość łatwo jest coś głupio przeoczyć i zafiksować się na błędnym myśleniu, a przez ciągłe sprawdzanie czy nie popełniło się błędu można popaść w niezłą paranoję i naprawdę ten błąd popełnić. Tym bardziej, że oba plemiona dopiero co zaliczyły sporą wtopę intelektualną w poprzednim zadaniu, więc nie dziwię się, że woleli zaufać prostej sile mięśni. ;)

Awatar użytkownika
Jasasiek
1st jury member
Posty: 177
Rejestracja: 06 lip 2020, 15:02
Winners at War: Yul
Survivor AU All Stars: Shonee
Kontakt:

S41E01 "A New Era"

Post autor: Jasasiek »

Przyjemna premiera :) Trzy plemiona zawsze ogląda mi się najlepiej. Każdy był w miarę widoczny, chociaż to też zasługa podwójnej rady i przedłużonego odcinka, ale ogólnie nie było ogromnych dysproporcji w widzialności uczestników. Jeśli edit będzie taki jak w tym odcinku, że może ze 2-3 osoby są UTR (chyba tylko Heather i Erika były bardziej w tle) na cały cast, to będę bardzo zadowolony. No i niech zwycięzca nie będzie oczywisty od 3-5 pierwszych odcinków.
Cast wydaje się spoko, chyba najbardziej różnorodny od czasów Cook Islands. Z jednej strony jest to bardzo na plus, bo oglądanie ciągle tych samych archetypów ludzi bywa męczące i tych uczestników łatwiej zapamiętać już po samej premierze, ale z drugiej strony boję się, czy efekt nie będzie odwrotny - zamiast rzeczywiście pokazać, że różnorodność jest w porządku, ten sezon może nasiąknąć tzw. poprawnością polityczną. Wszystko zależy od tego, jak potoczy się gra, więc na takie oceny przyjdzie czas po finale.
Sprawa z "guys" wyszła trochę sztucznie. Jeff pyta wszystkich czy taki zwrot jest ok, Evvie (z tego co wiem osoba deklarująca się jako niebinarna) mówi, że tak, a na następnym zadaniu olśniony Ricard nagle wkracza w rolę mówcy i decyduje, że jednak nie!!! Trudno uwierzyć, że sam na to wpadł, no błagam. A nawet jeżeli tak było, to i tak wyszło to bardzo sztucznie, tak żeby tylko pokazać jak bardzo produkcja jest otwarta. Nie kupuję tego xD Jeff mógł po prostu zmienić zwrot bez całej tej szopki i wyszłoby znacznie naturalniej, przystępniej. Z perspektywy widza i tak nie czuć różnicy, bo to nie wpływa na rozgrywkę, ale według mnie wyszło bardziej na pokaz niż szczerze.
Tak jak cast i edit jak narazie mogę chwalić, tak te twisty mnie przerażają. Nie wydaje mi się żeby wyszło coś dobrego z tych kostek.
Pomysł z ryzykowaniem głosu ok, ale znowu dodatkowy głos to zbyt potężna przewaga, też tak średnio to odbieram.
Jeszcze zastanawiam się co zrobili z tym nieszczęsnym rozpalaniem ognia w F4 i czy w ogóle coś, ale nie dowiem się do finału.

Luvu
Danny - były sportowiec, który pewnie skończy jak typowy sportowiec, ale go nie skreślam, narazie jest w porządku. Xander i JD zawdzięczają mu przewagę, ciekawe czy pomiędzy tą trójką dojdzie do jakichś spisków na późniejszym etapie
Deshawn - w cieniu Danny'ego, za bardzo się nie wyróżnił
Naseer - w tym momencie lubię go z tego plemienia najbardziej, może przez to, że podobnie jak on sporo nauczyłem się angielskiego dzięki Survivorowi :D Próbował nakablować na pozostałych facetów, ale mu się tylko oberwało, więc to chyba nie był najlepszy pomysł. Nie zdziwiłbym się, gdyby z niebieskich odpadł jako pierwszy
Sydney - nieźle wrobiła Naseera, na pewno zaplusowała tym u Danny'ego i Deshawna. Jeśli dobrze dogada się jeszcze z dziewczynami to będzie ustawiona. Wydaje się ok.
Heather i Erika - mało ich było, wydają się pocieszne, więc czekam na rozwój ich sytuacji
Najnudniejsze plemię, ale raczej przez to, że nie poszli na radę.

Yase
Abraham - wszyscy w tym plemieniu oprócz niego wzbudzili we mnie w jakiś sposób sympatię, dlatego nie będę tęsknić. Raczej nic ciekawego by nie pokazał, ile można oglądać keep the tribe strong?
Evvie - było jej sporo. Wygląda na to, że ma w grupie najsilniejszą pozycję, bo ma świetne relacje z każdym. Albo zajdzie daleko albo nieoczekiwanie zostanie zblindsidowana
Liana - wydaje się silna i może być challenge beastem tego sezonu. Do tego sprawia wrażenie ogarniętej, na plus
Tiffany - cieszę się, że została. Zazwyczaj kibicuję starszym babkom, mam nadzieję, że ona też mnie nie zawiedzie
Xander - dobrze wybrnął, tłumacząc o co chodziło z dylematem. Podobnie jak z Evvie, wydaje się, że budzi zaufanie współplemieńców, także też na plus
Voce - jak go zobaczyłem, pomyślałem, że David z Cagayan wrócił i nie byłem z tego powodu zadowolony. O dziwo wypadł całkiem dobrze i sprawia wrażenie rozsądnego. Jedyną moją obawą wobec niego jest to, że może za bardzo zgamebocieć(?)
W zasadzie wszystkich w tej grupie lubię, liczę, że jakoś się odkupią i nie zdążą wyginąć :lol:

Ua
Tak jak rada z eliminacją Abrahama była zrozumiała, tak tutaj było dość chaotycznie. Mam wrażenie, że pokazano zupełnie coś innego niż stało się w rzeczywistości. Niby przedstawiono to tak, jakby JD i Brad byli na dnie, a czwórka Ricard-Shantel-Sara-Genie trzymała razem, ale po głosowaniu to wygląda tak, że to Ricard i Sara znaleźli się na dnie, a JD, Brad i Genie trzymali się z Shan, której zadaniem było uspokajać Sarę, żeby czasem nie użyła kostki. W innym wypadku nie rozumiem głosu Genie na Ricarda.
Shan - w tym momencie moja największa faworytka. Ma zadatki na charyzmatycznego villaina <3 Niech jej się wiedzie jak najlepiej.
Sara - szkoda mi jej, myślałem, że jednak zostanie :( Ale realnie raczej nie mogła się wybronić, chyba tylko przy pomocy kostki
Genie - mam nadzieję, że jej głos na Ricarda i ewentualne wywołanie remisu były planem B, w razie gdyby Sara została uratowana kostką, inaczej to z jej strony wtf move. Ogólnie jest pocieszna :)
Ricard - no nie wiem co o nim sądzić, jest w nim coś, co mnie odpycha - prawdopodobnie to, że ze wszystkich ma największą szansę na bycie pupilkiem produkcji. Może jednak zmienię o nim zdanie za jakiś czas.
Brad - ale się popisał xD Normalnie pewnie bym go nie znosił, ale jeśli dzięki niemu ma być śmiesznie, to niech jeszcze pobędzie
JD - nie ufam uczestnikom ze skrótami zamiast imion tak dla zasady (J.T 🤮) i z nim jest podobnie. Słabo opowiedział o dylemacie, sam bym mu nie wierzył, gdybym tego wcześniej nie oglądał. Dam mu jeszcze szansę, ale raczej nie dołączy do grona moich faworytów.

Awatar użytkownika
Davos
6th jury member
Posty: 559
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Kontakt:

S41E01 "A New Era"

Post autor: Davos »

Maw pisze:
23 wrz 2021, 23:53
Zaskoczę cię, ale nie tylko Ameryka jest zróżnicowana, ale cały świat. xd Sorry, ale te komentarze typu "ah ta poprawność polityczna" są śmieszne. Osoby innej rasy, orientacji czy czegokolwiek były i będą, i nie zmienimy tego, nawet jeśli niektórzy by chcieli.

A to że cast jest różnorodny bardzo na plus. I to pod wszystkimi względami, nie tylko osobowości, ale również orientacji/koloru skóry/religii. Dużo osób, zwłaszcza młodych, oglądając coś szuka kogoś z kim może się utożsamić i jednak to jest fajne. Tym bardziej dla mniejszości. Co prawda ta różnica się powoli zaciera i to nie są już czasy, gdzie w TV 90% osób to byli biali hetero chrześcijanie, ale jednak w wielu miejscach na świecie nadal panuje dyskryminacja. Tak, to jest tylko tv show i służy głównie do dostarczenia nam rozrywki, ale jeśli przy tym można zrobić jakąś zmianę to czemu nie, ja jestem bardzo za i mam nadzieję, że pomysł z 50% poc utrzyma się na lata.
Nie mam nic przeciwko różnorodności, ale nie lubię, jak wciska się to na siłę, a wszelkie parytety uważam za bezsensowne, bo nie tak to powinno działać. Jeśli na casting zgłasza się ileś osób to produkcja powinna brać pod uwagę to, jaki mają potencjał, czy dobrze kombinują, czy będą ciekawymi graczami i mają fajną, "telewizyjną" osobowość. Bez patrzenia na to, jakiej są rasy, orientacji itd., bo jakie to ma znaczenie? Najważniejsze, jakimi są ludźmi i jakimi będą graczami. Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby w jakimś sezonie pojawili się np. sami czarnoskórzy, bo akurat tak wyszło, że zgłosiło się mnóstwo takich osób i produkcja uznała ich za najciekawszych graczy. Ale niech to będzie naturalny proces, a nie sztuczny z jakimiś limitami. Bo tak mamy sytuację, że zgłosi się ktoś ogarnięty, produkcja uzna go za ciekawą osobowość, ale na końcu mu powie: "Sorry gościu, mógłbyś być ciekawym graczem, ale niestety masz nie tą rasę co trzeba, a już osiągnęliśmy limit białasów w tym sezonie. Nara". Jak to się ma do dyskryminacji, o której piszesz? :P
A druga sprawa - skoro już idziemy w stronę parytetów to czemu jest np. tylko jedna Azjatka i żadnego Azjaty? I co z Latynosami? Bądźmy konsekwentni. W takim Cook Islands uczestnicy byli idealnie równo podzieleni - każda rasa miała po 5 przedstawicieli i wyszło całkiem spoko (przynajmniej moim zdaniem, bo uważam ten sezon za jeden z fajniejszych, a zwycięzca jest jednym z moich ulubionych winnerów ever).

Maw pisze:
23 wrz 2021, 23:53
Już jestem w stanie sobie wyobrazić komentarze niektórych jakby np. Ricard wygrał. Xd "Poprawność polityczna", "Ma dziecko i smutną historię".
Myślę, że zdecydowana większość widzów nie miałaby z tym problemu, gdyby jego wygrana była skutkiem dobrej gry.

Maw pisze:
23 wrz 2021, 23:53
A do historyjek trzeba się przyzwyczaić jak się ogląda reality. To nie tak, że każda osoba dostała się ze względu na łzawą historyjkę i ma za sobą nie wiadomo jakie przeżycia, ale to jest jednak TV show i muszą z nich wyciskać takie rzeczy, przecież każdy człowiek w życiu doznał czegoś przykrego. xd Równie dobrze każdy z nas mógłby pójść do show i miał coś na miarę łzawej historyjki, bo stracił mamę/tatę/psa/pracę. Brak akceptacji, strata bliskiej osoby, każdy chyba z nas się z czymś takim zmagał, po prostu tak jest sposób w jaki to przedstawili, bo to jednak reality show, więc musi być dramatycznie.
Ok, show rządzi się swoimi prawami i widzowie nie lubią patrzeć na osoby, które są zwyczajnie nudne, za to lubią się emocjonować, a czasem i wzruszać historiami uczestników. Spoko, rozumiem to. Boję się tylko, żeby nie było tego zbyt dużo i nie było przez niektórych wykorzystywane w grze. Bo pamiętamy chyba wszyscy dobrze pewnego gościa, który w jednym z poprzednich sezonów dotarł do finału, opowiedział sędziom o swojej zmarłej na raka matce i się rozpłakał. A potem wygrał. I choć nie było pewnie wśród nas osoby, która by mu nie współczuła tej sytuacji to zapewne każdy z nas czuł jednocześnie pewien niesmak, zadając sobie pytanie, czy to granie sędziom na emocjach nie było celowe. I czy ta osoba by wygrała, gdyby tej historii nie opowiedziała. Dlatego dobrze by było uniknąć takich sytuacji w przyszłości.
Obrazek

Awatar użytkownika
Maw
sole survivor
Posty: 1055
Rejestracja: 28 mar 2017, 23:30
Winners at War: Parvati
Survivor AU All Stars: Michelle
Kontakt:

S41E01 "A New Era"

Post autor: Maw »

Davos pisze:
25 wrz 2021, 00:55
Maw pisze:
23 wrz 2021, 23:53
Zaskoczę cię, ale nie tylko Ameryka jest zróżnicowana, ale cały świat. xd Sorry, ale te komentarze typu "ah ta poprawność polityczna" są śmieszne. Osoby innej rasy, orientacji czy czegokolwiek były i będą, i nie zmienimy tego, nawet jeśli niektórzy by chcieli.

A to że cast jest różnorodny bardzo na plus. I to pod wszystkimi względami, nie tylko osobowości, ale również orientacji/koloru skóry/religii. Dużo osób, zwłaszcza młodych, oglądając coś szuka kogoś z kim może się utożsamić i jednak to jest fajne. Tym bardziej dla mniejszości. Co prawda ta różnica się powoli zaciera i to nie są już czasy, gdzie w TV 90% osób to byli biali hetero chrześcijanie, ale jednak w wielu miejscach na świecie nadal panuje dyskryminacja. Tak, to jest tylko tv show i służy głównie do dostarczenia nam rozrywki, ale jeśli przy tym można zrobić jakąś zmianę to czemu nie, ja jestem bardzo za i mam nadzieję, że pomysł z 50% poc utrzyma się na lata.
Nie mam nic przeciwko różnorodności, ale nie lubię, jak wciska się to na siłę, a wszelkie parytety uważam za bezsensowne, bo nie tak to powinno działać. Jeśli na casting zgłasza się ileś osób to produkcja powinna brać pod uwagę to, jaki mają potencjał, czy dobrze kombinują, czy będą ciekawymi graczami i mają fajną, "telewizyjną" osobowość. Bez patrzenia na to, jakiej są rasy, orientacji itd., bo jakie to ma znaczenie? Najważniejsze, jakimi są ludźmi i jakimi będą graczami. Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby w jakimś sezonie pojawili się np. sami czarnoskórzy, bo akurat tak wyszło, że zgłosiło się mnóstwo takich osób i produkcja uznała ich za najciekawszych graczy. Ale niech to będzie naturalny proces, a nie sztuczny z jakimiś limitami. Bo tak mamy sytuację, że zgłosi się ktoś ogarnięty, produkcja uzna go za ciekawą osobowość, ale na końcu mu powie: "Sorry gościu, mógłbyś być ciekawym graczem, ale niestety masz nie tą rasę co trzeba, a już osiągnęliśmy limit białasów w tym sezonie. Nara". Jak to się ma do dyskryminacji, o której piszesz? :P
Raczej jest to bardzo wątpliwe, żeby ktoś się dostał do programu tylko ze względu na swoją rasę czy orientację. Musimy też pamiętać, że to reality show, które rządzi się swoimi prawami, a uczestnicy sami są często traktowani jak króliki doświadczalne i powinniśmy być dla nich wyrozumiali. Mam teraz na myśli całą dramę na sm Surva związaną z "come in guys" przez którą Ricard dostał bardzo dużo niezasłużonego hejtu. Czy było to bez sensu? Dla większości z nas, tak. Chociaż jak ktoś chce zrezygnować z oglądania z tak debilnego powodu to raczej ma jakieś problemy ze sobą. xd Natomiast to pokazało jaką Jeff jest ohydną osobą i próbuje zyskać punkty za bycie "woke" w najbardziej basic, śmieszny sposób. I jeśli już on powinien być atakowany, nie Ricard. Oczywiście Probstowi bardzo zależy na oglądalności, więc próbuje zyskać widzów także w społeczności queerowej czy tych najmłodszych (żenujące zagadki dla juniorów xddd). Szkoda tylko, że robi to w tak żałosny i widoczny sposób. Mu nie zależy na uczuciach graczy i nie obchodzi go to (chyba, że masz na imię Boston Rob).

Prus
Posty: 3
Rejestracja: 19 lip 2020, 10:15
Kontakt:

S41E01 "A New Era"

Post autor: Prus »

Jak na obecną chwilę nie mam pojęcia co myśleć o tym odcinku, ponieważ oglądało się w miarę spoko, to jednak przesyt twistów już od pierwszego odcinka powoduje, że mam wrażenie, że ten sezon skończy się jak HHH, albo co gorsza, Ghost Island, jednak ten drugi był słaby już od samego początku XD. Sam fakt, że Probst był podekscytowany tym sezonem nie wróży nic dobrego *kaszl* Redemption Island *kaszl* Ghost Island *kaszl* Caramoan. Zadanie na statku nie było w 100% fair, gdyż wiosła żółtych wtapiały się w otoczenie o wiele bardziej niż zielone czy niebieskie. Ale przynajmniej było śmiesznie, jak niebiescy zapomnieli odpiąć z tyłu XDDD. I nie rozumiem dlaczego Probst ma jakiś problem z mówieniem "Come on in, Guys!" i w ogóle cała akcja z tym związana była strasznie cringe. Już pominę fakt, że powiedział "Guys" już chwile po tym, gdy Yase i Ua przegrali zadanie o immunitet.

Levu(?)
Heather dostała jedną konfe i poza tym chyba była praktycznie niewidzialna. Deshawn nie był też jakoś bardzo pokazywany poza tym zadaniem z noszeniem wody i jego konfą o tym, że Naseer wrzucił go pod autobus. Erika i Naseer coś tam mieli, jednak temu drugiemu też nie wróże jakiegoś długiego pobytu na wyspie, przez to, że ma na sobie celownik. Danny chyba dostał kontent tylko przez to, że zgodził się jechać na tę wyspę, ale jak wrócił to mu uwierzyli w to co mówił, więc do połączenie myślę, że przetrwa, zwłaszcza, że jest dobry w zadaniach, ale po połączeniu przypną mu łatkę bestii w zadaniach i odpadnie jak jakiś nudny Joe Anglim, albo Ozzy. Sydney lubie najbardziej, chociaż też nie było jej za wiele, ale to pewnie przez to, że wygrali zadanie. Przed sezonem ludzie spekulowali, że dostanie strzała za bycie Parvati 2.0, ale mam nadzieje, że tak się nie stanie XD, jednak scena jak łapała kraba przypominała mi scenę z pierwszego odcinka Mikronezji, gdy Parv i James poszli do lasu i Parvati złapała tam kraba XDDD

Yase
Xander, to samo co Danny. Jedyny kontent przez to, że zgodził się tam płynąć, ale dostał Extra Vote i wszyscy mu ufają, więc mu się udało. Jednak myślałem, że okaże się idiotą po tym jak dobrowolnie zgłosił się do dwóch rzeczy, które oddzieliły go od plemienia i potencjalnego spiskowania, ale wyszło mu na dobre. Liana poza sojuszem z Evvie nie była pokazywana za bardzo, ale wydaje się być całkiem spoko. Evvie dostała dużo konf, ale większości z nich nie pamiętam, ale fakt, że stanęła po stronie Tiffany jest dla niej na plus. Spodziewałem się, że David będzie bardziej OTT i sprowadzi na siebie cel bardzo szybko, ale na szczęście tak się nie stało, bo go lubie. Tiffany lubię najbardziej i cieszę się, że została. Miałem nadzieje, że znajdzie Idola, albo to gówno, co Probst wrzucił do drzewa, ale nie ma tego złego. Mam nadzieje, że ona i David zajdą daleko. Abraham nie zrobił nic nadzwyczaj złego, ale wrzucanie pod autobus osoby, tylko dlatego, że jest starsza i "słabsza fizycznie" jest głupie. Nie byłoby z tym problemu gdyby to Tiffany była powodem dla którego przegrali zadanie o immunitet, ale radziła sobie dobrze w zadaniu XD Z drugiej strony zaś trochę go rozumiem z tym całym "Keep the Tribe Strong", ponieważ teraz po przegranym zadaniu tracą krzemyk (tak się to tłumaczy?), więc pozostanie silnym plemieniem jest w ich interesie. Mam tylko nadzieje, że nie podzielą takiego samego losu jak Matsing.

Ua (zajebista nazwa plemienia XDDD)
Tutaj Genie była najmniej widzialna, jednak dostała jakiś osobisty kontent. Spodziewałem się, że Ricard będzie lepszym graczem. Koleś chce mieć wszystko pod kontrolą i ostatecznie rada nie poszła nawet po jego myśli, sam nawet musiał głosować na swoją najbliższą sojuszniczkę, bo nie dało się jej uratować i nawet oberwał głosem od Genie. Brad i jego bycie bezpośrednim podczas ustalania na kogo głosują było śmieszne i myślałem, że się na nim to zemści, zwłaszcza jak na radzie zaczęło się szeptanie, ale ostatecznie wyszło na jego. Poza tym kiedy powiedział, że nie zagłosuje na JD, to Ricard spytał go na kogo w takim razie chce głosować i chciał by ten powiedział, że na Genie. Pewnie Ricard wykorzystałby to przeciwko nie mu i on by odpadł. Jednakże wolałbym żeby to on odpadł w pierwszym odcinku. Co do JD mam mieszane uczucia. Miał chyba najwięcej konf, ale był pokazywany niezbyt pozytywnie i bardziej prześmiewczo. Poza tym powiedział, że chce być jak Woo, więc mam nadzieje, że nie wygra XDDD Nikt mu w jego historyjkę nie uwierzył, pomimo, że 90% to była prawda, ale ostatecznie zdobył dodatkowy głos i nawet nie otrzymał żadnego głosu na radzie, więc myślę, że zajdzie dosyć daleko, bo pewnie wszyscy i tak zapomną o całej akcji z nim i skupią się na Ricardzie, albo Bradzie, który latał po lesie jak Tony w zwiastunie następnego odcinka. Shan jest w najlepszej pozycji ze wszystkich w tym plemieniu i ogląda się ją najlepiej. Trochę szkoda, że nie stanęła po stronie Sary. Wszyscy jej chyba ufają, ma sojusze ze wszystkimi i jej edit jest całkiem całkiem. Jeżeli wygrałaby to bym się nie obraził ;)). Największa porażka odcinka, to fakt, że Sara odpadła, bo przed sezonem typowałem ją sobie na zwycięzcę XD Mogła użyć tej kostki, jednak Shan powiedziała jej żeby zachowała na później. Szkoda, że odpadła przez puzzle...

Poza tym skoro Mike White przekonał Probsta przed kręceniem tego sezonu żeby porzucił pomysł Fire Tokenów w tym sezonie, to może przekonałby go także, żeby zajął się tylko byciem prowadzącym Survivora, a nie także EP'em, bo patrząc na to co się wyprawia z tymi wszystkimi głupimi twistami, to widać gołym okiem, że Probst sam nie ma pojęcia co robi i uważa, że wrzucając 20 przewag do sezonu, pomaga temu programowi XD
Obrazek

Awatar użytkownika
Umbastyczny
sole survivor
Posty: 1444
Rejestracja: 25 lut 2013, 00:00
Winners at War: Yul
Survivor AU All Stars: Shonee
Kontakt:

S41E01 "A New Era"

Post autor: Umbastyczny »

Ja mam mocno mieszane uczucia po premierze. Było trochę rzeczy na plus, ale niestety było tez sporo na minus.

O dziwo na plus jest edit. Niby mieliśmy dużo więcej czasu, ale w sumie 2 rady, sporo wstępów, sporo twistów i tłumaczeń, zadań kilka, a i tak każdy dostał choć chwilkę, nikt nie został niewidzialny.

Te wstawki z ekipą itd. nie było to złe, ale mam nadzieję, że to tylko tak w pierwszym epie, jako taka nowość + bonus dla fanów po długiej przerwie. Na dłuższą metę będzie to zbędne i irytujące.

Twisty - ech, kolejne przewagi... tia, na pewno tego potrzebowaliśmy. Pomysł na grę z ryzykowaniem głosu nawet ok, ale po co już te przewagi mieliśmy wprowadzone. Te kamyczki i 1/6 na bezpieczeństwo - moim zdaniem niepotrzebny twist. O dziwo nikt nie znalazł HI. A, no i twist z tym krzesiwem, nawet ciekawe, że to oddają, ale te zadania na plaży... nie przekonało mnie to.

Co do skróconej gry, myślę, że obecnie to wszystko jedno. Większość osób gra na zasadzie bloków na jedną czy 2 rady. Myślę, że dawniej to mogłoby namieszać, gdzie ludzie bardziej nastawiali się na tworzenie relacji, grali z pierwotnymi plemionami albo ludźmi z którymi spędzili dużo czasu, a przy 26 dniach te relacje byłyby słabsze. Teraz to wszystko jedno...

'Guys' - wyszło mega sztucznie i żałośnie.

Co do castu. Niestety jestem trochę zaniepokojony, bo sporo osób nie polubiłem i mnie irytowało - zwłaszcza cast męski wydaje się być tragiczny. Co do różnorodności to mi wszystko jedno, ważne dla mnie, żeby byli ciekawi osobowościowo i pod kątem gry.

LUVU

Było ich najmniej ze względu na immu, ale jakieś pierwsza wrażenia są.

DANNY - irytujący jak dla mnie, trochę więcej go było przez tę wycieczkę i grę o głos

DESHAWN - ciężko się wypowiedzieć jakoś bardziej, bo mało go było, ale wstępnie nie polubiłem

HEATHER - lubię starsze panie w Survie, więc mam nadzieję, że będzie super, ale po tym odcinku ciężko jakkolwiek ją ocenić

ERIKA - też jej było mało, ale chyba będzie spoko

NASEER - próbował grać i w sumie wykorzystać pierwszą okazję, chyba nie wyszło, ale nawet go polubiłem. Ciekawe czy jego angielski nie utrudni mu gry.

SYDNEY - trochę już wzięła się do gry, zapisuję ją na plus

UA

Jakoś na początku pomyślałem, że będzie to moje ulubione plemię - intrygująca nazwa, ładne buffy, jakieś takie dobre pierwsze wrażenie, do tego dobry występ w zadaniu o nagrodę. No jednak nie xD

O ile kobiety tutaj polubiłem to z facetami ciężko.

GENIE - niby zaczęło się dla niej dobrze od osobistych wyznań, ale potem jej było mało. Strategii w jej wykonaniu w sumie nie zobaczyliśmy, a jej głos był kompletnie nie wyjaśniony, możemy się tylko domyślać, że to jakaś forma zabezpieczenia przed ewentualną przewagą Sary. Mimo wszystko póki co wydaje się być na plus.

SHAN - chyba moja faworytka w tym plemieniu. Póki co wydaje się być spoko, pokazała kawałek gry, sympatyczna.

SARA - szkoda mi jej, bo ją szybko też polubiłem. Trochę się zagubiła i mało powalczyła o siebie.

BRAD - nie polubiłem go. I nie chodzi nawet o wpadkę jaką było celowanie w Sarę i Shan w rozmowie z nimi. Po prostu ma w sobie coś takiego, że mnie odpycha.

JD - bardzo irytujący. Niby nie mogę wymienić niczego konkretnego, ale mnie denerwował jakoś ogólnie swoim zachowaniem. I serio? Po 40 sezonach i występie kilkuset graczy koleś chce być jak... Woo :roll:

RICARD - najmniej odpychający z facetów u zielonych, ale jego też nie polubiłem xD

Generalnie chaotyczne plemię, już szepty na pierwszej radzie, wynik 4-1-1 niewyjaśniony, ogólnie grono zagrożonych na radzie było dość spore.

YASE

ABRAHAM - irytował mnie, chyba powtórzył z 10 razy formułkę "keep the tribe strong", o matko, dobrze, że już odpadł

TIFFANY - póki co pokazała się fajnie, odpowiadał mi jej temperament, dobrze, że się wybroniła

EVVIE - było jej nawet sporo, ale też póki co na plus

LIANA - głównie zapamiętałem ją z niezłego występu na zadaniu, więc czekam na więcej, ale też póki co mogę ją zapisać po stronie plusów

XANDER - jak większość facetów w caście był jakiś irytujący

VOCE - czemu nie może być Davidem? ale poza tym wydaje się spoko, niby nie miał siły przebicia przy wyborze woda czy trójkąty, ale nawet ok

MaciekRS
6th jury member
Posty: 579
Rejestracja: 03 mar 2018, 15:17
Kontakt:

S41E01 "A New Era"

Post autor: MaciekRS »

Wszystkie te twisty i tak spowodują że wygra jakiś facet.
Różnorodnośc mieliśmy w pierwszych 15-20 sezonach gdzie bez żadnego "uświadamiania" na siłe (od którego chce mi się wymiotować) miliśmy za zwycięzców mężczyzn, kobiety, bialych, czarnych, homo czy hetero, starszych czy młodszych.
Nie trawię też tych łzawych historyjek które mają nas wzruszać a na mnie kompletnie nie działają. Dajcie mi Briana Heidika , sprzedawcę używanych samochodów który oszukuje, kłamie i wykorzystuje innych.

Awatar użytkownika
tombak90
sole survivor
Posty: 2575
Rejestracja: 12 mar 2011, 00:00
Lokalizacja: Poznań
Winners at War: Tony
Survivor AU All Stars: David
Kontakt:

S41E01 "A New Era"

Post autor: tombak90 »

Ulala, jeżeli to ma być ta cała szumna „nowa era”, to ja chyba wolę zostać w mezozoiku :mrgreen:

Zapomniałem już jakie to jest sekciarsko-iluminacko-lewacko-edukacyjne i przynajmniej w pierwszej połowie odcinka poczułem się jakbym dostał mokrą szmatą przez ryło, no ale skoro już odpuściłem w tym sezonie wszystkie inne rijalili, żeby po prawilnemu skupić się na Probście, to mam nadzieję, że jakoś to rozchodzę. Modlę się tylko po cichutku o to, że może skoro usłyszeliśmy już raz te wszystkie ckliwe historyje o chorobach, o szkolnym bullingu i o ciężarnych mężach czekających w domu na naszych coraz bardziej oświeconych Surwajwors, to producenci uznają, że nam się utrwaliło i nie trzeba będzie tym katować co odcinek.

Beka tylko z tego seansu na stateczku, w którym przez bite 10 minut słuchaliśmy jak Survivor modli się do Survivor. Te peany były już tak górnolotne, że tylko czekać, aż w którymś sezonie jeden z takich zapaleńców potnie sobie żyły albo pierdyknie sobie łeb do piekarnika na Ponderosie przez to, że wyleciał jako pierwszy, bo przecież przez 20 lat cały sens jego życia opierał się na perspektywie zbicia piątki z Jeffem. Ewentualnie, że wszyscy zbiorczo dokonają linczu na osobie, która przyzna, że wysłała zgłoszenie na yolo, że nie widziała nigdy żadnego odcinka, że przyjechała z ciekawości i w sumie to to wszystko jej wisi koło pisi 8-)

Akcja z „guys” w sumie bardziej mnie rozbawiła niż zażenowała, bo i cóż nam w tych dziwnych czasach pozostaje, jak nie śmiech perlisty. No typowo – wszystkie obecne na łajbie niewiasty strzeliły łodefaka i mówią eee no nie, nie przeszkadza nam to, ale Jeff i to siwe czupiradło wiedzą najlepiej, co jest dla nich dobre :lol: Podobnie jak na naszym polskim podwórku bodaj nigdy nie słyszałem jak ktoś czarny wypowiadał się o wykreśleniu słowa murzyn albo o potrzebie pajacowania przed meczami – największymi ekspertami od takich spraw są zawsze i wszędzie biali lewacy :lol: :lol: :lol:

No, ale wyjeżdżamy z Wiejskiej, wracamy na Fidżi.

ŻÓŁCI
Zadaniową uwerturę zaliczyli w mistrzowskim stylu i czuję tu potencjał na miarę Ulongów, Matsingów, Luzonów i całej tej szczepowej galerii chwały. Ale zaraz zaraz, co by tu zrobić, żeby wydostać się z dupy? Taaaaak, to przecież proste, trzeba czym prędzej wykopać najsilniejszego ziomeczka w plemieniu, tak kompletnie za nic :mrgreen: No cóż, całe szczęście, że ów nieszczęsny rozbitek nazwał się przynajmniej Abrahamem zamiast Erikiem, co daje szansę, że ktokolwiek zapamięta go na dłużej niż do połowy tego sezonu.

W drugim narożniku mieliśmy TypowąStarsząPaniąRunnerUp, która w dodatku opowiedziała wcześniej o jakiejś chorobie, więc wynik tej nierównej potyczki był przesądzony i przyznam się Wam wstydliwie, że wymknąłem się do kuchni po dodatkowego tosta nawet nie pauzując odtwarzania. Oprócz tego mamy jeszcze Ewkę – nerdzicę, która w dodatku mama uprała na ten szalony wyjazd tęczowe gatki, więc za szybko to my się z nią mili państwo nie pożegnamy. Pomni „niespodziewanych” sukcesów innych nerdów myślę, że możemy wręcz obserwować relację pozostałej gromadki z nią na zasadzie papierka lakmusowego. Ewcia daje ci okejkę (patrz: TypowaStarsza) = zostajesz z nami. Nie spodobałeś się Ewci = pakuj mandżur i jazda za Ural, choćbyś był naszą ostatnią nadzieją w zadaniach (patrz Abraham). Mamy też jeszcze niejakiego Voce, który jako kolejny postanowił uwznioślić swoją wątpliwą egzystencję odnazwiskową ksywką. Mamy też… eee, ummm, yyyymmm, no dobra, nie będę ściemniał, że jakkolwiek pamiętam pozostałą dwójkę, więc z góry winszuję parcia na szkło.

ZIELONI
Tutaj polubiłem JD, więc mam nadzieję, że smutna historyjka o tym jak koledzy spuszczali mu głowę w kiblu (patrząc na fryzurę mam wrażenie, że nie zdążył jeszcze nawet do końca wyschnąć) to tylko tak na początek, jako obowiązkowe wkupne w tych czasach programu, bo ogólnie gość jest sympatyczny i jakiś taki krejzi jołjoł madafaka, co wydaje się fajnym akcentem wśród tych wszystkich smutnych szachistów. Propsik też dla Shan – zawsze jakoś tak ckliwie słucha się pastorów opowiadających o chęci skręcania głów i podrzynania gardeł. Sary trochę szkoda, bo była jedyną ładną buźką wśród całego tego turnusu, no ale z perspektywy „zadaniowej” decyzja wydaje się sensowna, zwłaszcza jeśli faktycznie będą im teraz srać dwiema radami na rundę, żeby jakoś to wszystko upchnąć w tych 26 dniach.

Siwe Czupiradło z jednej strony hejcę przeokrutnie, ale z drugiej wyczuwam w nim jako bodaj w jedynym jakikolwiek potencjał na dramy w tym sezonie, więc hummm hummm, no nie wiem, możemy się w ramach kompromisu umówić na jakiś efektowny blindside gdzieś w połowie sezonu. Najlepiej z udziałem JD, do którego owa persona zaczyna kozaczyć.

Kartoflana strategia Brada z ujawnianiem wszystkim wszystkiego jest trochę śmieszna, a trochę nie, bo czyni go bardzo przewidywalnym i nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś wpadł na świetny pomysł pociągnięcia go ze sobą do finału jako jakieś tam trzecie jajco. No cóż, zawsze to jakiś piniondz. Na nowy ciągnik jak znalazł.

Niespodziewanie w całym tym szaleństwie Genie jest jedyną reprezentantką skośnej części naszego globu, a myślałem, że nafurmanią ich tam tyle, że nie zmieszczą się wszystkie do eliminacji w premergu i tym cudownym sposobem klątwa zostanie przełamana. No cóż, Azjaci są za grzeczni i widocznie w ramach pokojowych demonstracji rozdupczyli bejsbolami w Stanach jeszcze o kilka witryn sklepowych za mało, więc przed nimi nikt nie chce klękać :cry:

NIEBIESCY
Tutaj to już w ogóle Sałtafrika na pełnej kurfffie i nie zdążyłem się jeszcze w nich wszystkich połapać, poza babunią Heather, która z naturalnych przyczyn delikatnie się tam wyróżnia :lol: A tak to Murzyn z najdziwniejszą czaszką dybie na dwóch innych Murzynów, którzy ośmielili się obczaić dwa drzewka w poszukiwaniu ajdola, przez co sieje w plemieniu paranoję i sam stał się pierwszym kandydatem do wyłapania w dziąsło. The plot thickens :x

Podsumowując, odcinek mnie nie porwał. Strategia taka trochę niah (zwłaszcza w wykonaniu żółtych), cast taki trochę bardzo niah, a motywy „edukacyjne” wciskane nam przez program to już w ogóle król i ojciec wszystkich niahów. Mam nadzieję, że z czasem te wszystkie strategie, blindsidy, cutthroaty i inne wspaniałości obmyślane pieczołowicie przez naszych superfanów przez dwie dekady sprawią, że nie starczy im czasu na dalsze sekciarzenie, modły do Burnetta i rozkminy, czy Jeff nie powinien przypadkiem urwać sobie farfocla na kolejne czterdzieści sezonów, bo kogoś może razić brak parytetu w prowadzeniu.

Szczeknę tylko jeszcze na do widzenia, że ja bardzo przepraszam, ale nikt mnie nie uprzedził, nie poinformował ani nie skonsultował ze mną tego jakiegoś twiostu szat yn de dark, tylko dopiero w konfie pożegnalnej Sary zorientowałem się, że hej hej, o czym ta niewiasta prawi i obczytałem sobie na survo-wikiach, że w ogóle coś takiego wprowadzili. Więc teraz zastanawiam się i gorączkuję, czy a) jestem głupi, b) jestem głupi, gruby i głuchy, c) oni w ogóle o tym nie powiedzieli przez cały odcinek, ewentualnie bąknęli tak tylko mimochodem. No ale wniosek z tego taki, że nie było to wystarczająco podkreślone, więc nieśmiało sugeruję, żeby na przyszłość skupić się na takich rzeczach w pierwszej kolejności, a dopiero potem ładować te wszystkie konfy o coming outach i śmierciach w rodzinie. Kłaniam się, pozdrawiam, do następnego, cześć.
"Dziś prawdziwych villainów już nie ma..."

Ddavidhu
Posty: 1
Rejestracja: 27 wrz 2021, 21:02
Kontakt:

S41E01 "A New Era"

Post autor: Ddavidhu »

Możecie podesłać jakieś dobre linki pod którymi oglądacie sezon? ;)

thx

Kinyo
2nd voted out
Posty: 12
Rejestracja: 20 paź 2019, 20:46
Kontakt:

S41E01 "A New Era"

Post autor: Kinyo »

tombak90 pisze:
26 wrz 2021, 21:30
Szczeknę tylko jeszcze na do widzenia, że ja bardzo przepraszam, ale nikt mnie nie uprzedził, nie poinformował ani nie skonsultował ze mną tego jakiegoś twiostu szat yn de dark, tylko dopiero w konfie pożegnalnej Sary zorientowałem się, że hej hej, o czym ta niewiasta prawi i obczytałem sobie na survo-wikiach, że w ogóle coś takiego wprowadzili. Więc teraz zastanawiam się i gorączkuję, czy a) jestem głupi, b) jestem głupi, gruby i głuchy, c) oni w ogóle o tym nie powiedzieli przez cały odcinek, ewentualnie bąknęli tak tylko mimochodem. No ale wniosek z tego taki, że nie było to wystarczająco podkreślone, więc nieśmiało sugeruję, żeby na przyszłość skupić się na takich rzeczach w pierwszej kolejności, a dopiero potem ładować te wszystkie konfy o coming outach i śmierciach w rodzinie. Kłaniam się, pozdrawiam, do następnego, cześć.
Było na początku o tym i o "Game within a Game" które nikt nie wie czym będzie (czytać: kolejnym twistem ustawionym pewnie pod rozwój gry) xD

ODPOWIEDZ

Wróć do „Survivor 41 - Ogólnie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość