Mocno zirytował mnie ten odcinek, z kilku powodów.
1) O ile te podwójne odcinki były dla mnie spoko przy starcie gry i przemieszaniu, tak tutaj mam wrażenie, że niepotrzebnie było to rozwleczone, jakoś mało się działo i można to było jednak skompresować bardziej.
2) Za dużo tych przewag! Już uczestnicy w konfach powtarzali, że każdy ciągle coś znajduje i ma jakąś przewagę.
3) Właśnie przez ilość przewag i przekombinowany twist odpada jedna z moich faworytek.
4) Live Tribal Council - to było dla mnie dziwne. Skoro Nico zezwolił im, żeby pogadać (co trochę traciło sens przy tym twiście), to czemu potem każe im kończyć i siadać. Bądźmy konsekwentni, albo głosują bez konsultacji międzyplemiennych albo mogą pogadać tak długo jak potrzeba.
Ehhh... odcinki są ogólnie nawet ciekawe, edit spoko, ale bootlista i ilość fantów zabijają ten sezon.
Z plusów, śmieszyło mnie jak Shane znalazł przeterminowany idol

I Tejan na plus, że bronił Palesy i mówił, że to bez sensu dla ich sojuszu. Koniec plusów.
Przeraża mnie też co będzie dalej, bo wstępny merdż typuję tak:
Ten cały breakfast sojusz przejmuje kontrolę: Dante, Meryl, Marian, Steffi i Shane + Killarney i już mają większość, a i pewnie Felix będzie z nimi grał. Dino, Phil, Toni i Tejan mogą tylko liczyć na jakieś HI poprawnie użyte.