S45E13 "Living the Survivor Dream"
: 20 gru 2023, 17:44
Premiera: 20 grudnia 2023
Forum reality-show Survivor
https://survivorpolska.pl/forum/
To jednak Amerykanie i bardzo często "great question" dodają w każdej możliwej odpowiedzi. Nawet jak pytanie wydaje się totalnie bez sensu albo jest zadane w jakiś dziwny sposób.Umbastyczny pisze: ↑22 gru 2023, 21:45To co mnie odpychało, to że było bardzo słodko. Plus to ciągłe podkreślanie, że "great question, thank you" xD Nie lubię czegoś takiego.
A to winszuję panu kierownikowi, winszuję, dobrze już zdążyłeś poznać moje guilty pleasureAfter Show
Zgaduję, że ten segment mógł podobać się Tombakowi - szczególnie tzw sekciarskie momenty![]()
Sezon 50 zobaczysz Emily i DeeDavos pisze: ↑07 mar 2026, 23:46Finał obejrzany i mogę powiedzieć, że dla mnie to było fajne zwieńczenie naprawdę niezłego sezonu. Chyba najlepszego w tej całej "nowej erze". Zwycięstwo Dee zasłużone, chociaż w pewnym momencie już zastanawiałem się czy nie będzie remisu i to Jake nie wybierze zwycięzcyAż trochę żałuję, że do tego nie doszło, bo to by był niezły plot twist na koniec
Trzy oddane głosy na Austina mnie nie dziwią, bo grał dobrze i tylko w końcówce dał się wyprzedzić Dee. Rozkład sił 5:3 chyba faktycznie odzwierciedla ich grę na przestrzeni całego sezonu. Jake przewidywalnie zero głosów, ale i tak cieszę się, że dotarł do finału. Zresztą finał był dla mnie ogólnie świetny przez to, że znalazła się tam trójka graczy, którą bardzo lubiłem i jak by się to nie ułożyło, byłbym zadowolony.
After show było podobne do ostatnich sezonów, ale rozbawiło mnie jak wyszło, że Katurah i Julie też są prawnikami, o czym inni nie wiedzieli, a Jake jest prokuratorem, a nie adwokatem i ostatecznie wyszło na to, że cała trójka prawników kłamała na temat swojego zawoduZ innych kwestii ciekawi mnie bardzo czy Dee i Austin kontynuowali znajomość po programie i czy ich relacja przetrwała próbę czasu.
Top 5
Jake nieźle sobie poradził ze zdobyciem przewagi, ale na zadaniu o immunitet zaliczył dwie wtopy - małą ze zgubieniem klucza i dużą z niezauważeniem jednego puzzla, przez co nie zdobył immunitetu. Znalazł jednak idola, niestety powiedział o tym Austinowi. Rozbawiło mnie, jak poprosił go o zachowanie tajemnicy, a zaraz potem pokazano nam jak Austin powiedział o tym DeePotem niby Jake i Katurah dogadali się na eliminację Dee, ale ostatecznie Katurah zmieniła głos i poleciała Julie, a Jake użył idola na Katurah, która nie była zagrożona
Niezły chaos i niezła wtopa ze strony Katurah i Jake'a, choć ta pierwsza bardziej zawiniła, bo mogła wywalić Dee, która była największym zagrożeniem.
Top 4
Immunitet zdobyła Dee i choć edit próbował wprowadzić niepewność to było oczywiste, że ona weźmie do finału Austina, a pozostałą dwójkę wyznaczy do ognia. Odpadła Katurah, która kompletnie sobie z tym nie poradziła, w przeciwieństwie do Jake'a, któremu udało się rozpalić naprawdę wielki płomień.
Finał
Wiadomo było, że wszystko rozegra się między Dee i Austinem. Obydwoje dobrze grali, ale Dee miała lepszą koncówkę, gdy grała na chłodno i nie powiedziała Austinowi o planie blindsidu na Drew, w przeciwieństwie do Austina, który powiedział Dee o planie wywalenia Julie. Dee to powiedziała na finałowej radzie i chyba to zaważyło, że ludzie uznali ją za lepszego gracza. Mimo wszystko wynik bardzo stykowy, na granicy remisu.
No to o poszczególnych uczestnikach:
Dee - świetna w strategii, social game i w zadaniach. Od początku skumała się z Julie, a potem z Austinem i Drew, co dało jej dobrą pozycję aż do końca. Umiała grać i udawać jak np. wtedy, gdy zagłosowała na Julie, mówiąc jej wcześniej, żeby zagrała HII, a później mówiła wszystkim, że to był samodzielny ruch Julie. Potrafiła też przekonać samą Julie, żeby zagłosowała na Emily, a nie na Austina i trzymała sojusz czwórki tak długo, aż nie uznała, że przyszła pora na blindside na Drew. Miała dobry timing i wiedziała, w jakiej kolejności kogo eliminować, pomogła jej też bliska relacja z Austinem, który przekazywał jej informacje. Na pewno zasłużone zwycięstwo, choć prawdopodobnie zaważyła na tym sama końcówka. Trzeba przyznać, że jej konfy oglądałem z dużym zainteresowaniem
Austin - już od początku świetnie się ustawił, budując sojusz z Drew, a potem z Dee. To on był łącznikiem z dziewczynami, do tego znalazł jedno HII, a potem zdobył drugie dzięki pozbyciu się J. Mayi i Kellie. Wiedział też jak rozgrywać inne osoby, tak żeby głosowali po jego myśli, gdy sam chciał poświęcić głos np. na przedłużenie HII. Niezłym ruchem było też przyciągnięcie Emily po przemieszaniu czy udawanie przed innymi, że stracił głos po wyprawie na wyspie, choć w rzeczywistości mógł głosować. Wzbudzał zaufanie jak np. wtedy, gdy Jake mu powiedział o HII i przez cały sezon nie dostał ani jednego głosu na radach plemienia. Świetnie balansował, ale popełnił błąd oddając HII Julie, a potem mówiąc Dee o planie blindsidu na Julie. W końcówce sezonu w relacji z Dee myślał już bardziej sercem niż rozumem i przez to nie wygrał miliona. Z drugiej strony mu się nie dziwię, jak już coś do niej czuł i widać było, że ona to odwzajemnia. Mimo wszystko był zdecydowanie jednym z najlepszych graczy tego sezonu.
Jake - jako osobowość genialny, uwielbiałem go oglądaćJako gracz trochę postać tragiczna tego sezonu
W premerge dobrze się ustawił i nie był zagrożony, potem miał niezły plan na zostawienie Kaleba, żeby mieć tarczę, ale po jego odpadnięciu sam stał się celem. Miał kilka niezłych pomysłów, ale albo ludzie nie chcieli z nim współpracować, albo zdarzało się coś, co te plany rozwalało. Mimo wszystko bardzo się cieszę, że dotarł aż do finału
Nawet mimo tego, że tam już nie miał szans nic ugrać.
Katurah - przez 2/3 programu miała obsesję na punkcie Bruce'a i dopiero po jego odpadnięciu zaczęła grać. I choć często była po właściwej stronie głosów to jej gra polegała na trzymaniu się czerwonych, zamiast próbować rozbić ich sojusz i zbyt późno ogarnęła, żeby to zrobić. Do tego przez własne nieogarnięcie straciła szansę na eliminację Dee w top5. Jako osoba była ciekawa, ale jako gracz popełniała zbyt wiele błędów.
Julie - świetna osobowość i do pewnego momentu bardzo fajnie sobie radziła, przynajmniej pod względem social game. Wszyscy ją lubili i bodaj dwa razy obroniła się przed eliminacją, ale przez to, że nie dopuszczała do siebie myśli o uderzeniu w Dee nie mogę uznać jej za dobrego gracza, bo to jej zamknęło drogę do finału.
Drew - dzięki skumaniu się z Austinem, a potem z dziewczynami z Reba był świetnie ustawiony i to on kilka razy rzucał pomysły, na kogo głosować, przez co był postrzegany jako dobry strateg i mógł zapunktować w finale, ale zgubiła go zbytnia pewność siebie i nie ogarnął, że Dee i Julie planują jego blindside. Wcześniej jednak też miewał słabsze momenty jak np. wtedy, gdy potraktował z buta Brando. Jako osobowość był dość antypatyczny i do końca nie mogłem się do niego przekonać.
Emily - początek tragiczny i mogła odpaść już w 1 odcinku, gdyby nie quit Hannah. Potem się ogarnęła, skumała z Kalebem, który ją uratował, a potem ona uratowała jego. Przeszła niezłą przemianę i weszła w sojusz z Drew i Austinem, a potem pokazała kawałek dobrej gry jak np. wtedy, gdy tak omamiła Bruce'a, że ten odpadł z idolem w kieszeni. Zrobiła jednak błąd, mówiąc o tym wszystkim graczom zaraz po tej radzie, ale przede wszystkim jej największym błędem było granie z czerwonymi tak długo, zamiast próbować rozbić ich sojusz. A gdy się obudziła to było już za późno.
Kendra - głośna i hałaśliwa, wszędzie było jej pełno i ubarwiała ten sezon, ale jako gracz nie pokazała nic godnego uwagi. Jak wszyscy niebiescy, skupiła się na walce ze swoimi dawnymi współplemieńcami, zamiast z nimi współpracować i uderzyć w czerwonych.
Bruce - na pewno jedna z barwniejszych postaci w tym sezonie. Jako gracz trochę nieogar i często nie wiedział, co się dzieje, miał też tendencję do wyjawiania wielu ludziom zbyt ważnych informacji czy też sposób bycia, który niektórych irytował, ale był w tym wszystkim szczery i zabawny do oglądania i cieszę się, że dotrwał do etapu jury![]()
Kellie - miała zadatki na dobrego gracza i w premerge była świetnie ustawiona. Po mergu było gorzej, bo choć najpierw uratowała Bruce'a, który jej ufał to potem z niewiadomego względu go poświęciła, a potem celowała w Jake'a. Kolejna osoba z niebieskich, która nie zauważyła zagrożenia ze strony sojuszu czerwonych i nie próbowała ich rozbić. Za to oni dostrzegli w niej zagrożenie i pozbyli się w idealnym dla nich momencie.
Kaleb - w plemieniu miał sojusz z Sabiyah i Seanem, ale zaczął też zacieśniać więzy z odstawioną na boczny tor Emily, ratując ją kosztem Brandona, a potem sam się dzięki niej uratował, gdy ta go ostrzegła przed planem blindsidu ze strony Sabiyah. Fajnie się obronił, a potem po przemieszaniu pokazał świetny social game, który zbliżył go do Bruce'a i Jake'a i mógł uratować w przypadku rady plemienia. Po mergu zaczął zbyt szybko ostro grać, obiecując każdemu, że jest z nim i ludzie dostrzegli w nim nie tylko fizyczne zagrożenie, ale i mocny social game i zdolność do szybkiego budowania relacji, przez co woleli się go pozbyć. Zaliczył spektakularny moment, broniąc się dzięki shot in the dark i choć to była kwestia szczęścia to ten moment przejdzie do historii Survivor, bo aż 11 głosów było nieważnychPóźniej jednak już nie miał jak się obronić i odpadł, ale cieszę się, że udało mu się dotrzeć do etapu jury.
Sifu - strategicznie nieogar i ściągnął na siebie celownik już na początku, gdy zaczął zbyt ostro szukać idola i nieudolnie podsłuchiwać innych, co wszyscy od razu zauważyliBył na dnie zarówno w plemieniu, jak i po mergu i nie miał żadnych sojuszników, ale muszę powiedzieć, że fajnie mi się oglądało te jego różne odpały jak nieudolne naśladowanie Tony'ego czy przeprowadzanie śledztwa, kto na niego zagłosował
Taki trochę wariat, ale pozytywny
J. Maya - sympatyczna dziewczyna, ale od początku była na dnie, bo nie zorientowała się, że powstał już czteroosobowy sojusz w jej plemieniu. Ona sama z kolei myślała, że ma bliskie relacje z Dee i Julie i nawet była gotowa wziąć na siebie głos oddany przez Dee na Sifu, żeby go udobruchać. Trochę szkoda mi jej było, gdy odpadła dość pechowo po zagraniu przez Kaleba shot in the dark, choć pewnie i tak by wiele nie zdziałała, gdyby nawet przetrwała to głosowanie, bo nie miała w grze żadnych sojuszników.
Brando - początkowo nieźle ustawiony, bo razem z Kellie był "swing vote" i mógł wybierać czy grać z duetem Jake i Bruce czy Kendra i Katurah. Po przemieszaniu razem z Kendrą trafił do plemienia z Emily i dwójką czerwonych. Za późno zaczął przekonywać Emily do współpracy, gdy tymczasem ona już dogadała się z Drew i Austinem. Próbował też dogadać się z Drew, ale potem został przyłapany na kłamstwie, gdy Emily poszła do Drew i jego los był przypieczętowany. Trochę żałuję, że odpadł tuż przed mergem, bo miał potencjał na kombinatora i pewnie pokazałby jeszcze kawałek ciekawej gry.
Sean - zaczął dobrze i wkręcił się w sojusz z Sabiyah i Kalebem, ale dał się namówić Sabiyah na blindside na Kalebie i gdy ten plan nie wypalił, znalazł się na dnie. Później po przemieszaniu trafił do czwórki czerwonych i choć wydawało się, że jego sytuacja jest bardzo trudna, zaczął się dogadywać z dziewczynami z Reba i prawdopodobnie zamiast niego poleciałby Sifu, gdyby nie jakiś zjazd emocjonalny Seana i poddanie się. Mega słabe to było i wyszło na to, że gość zaliczył quita. W ogólnym rozrachunku bardzo słaba gra.
Sabiyah - była nieźle ustawiona i zbyt wcześnie zaczęła ostro grać, próbując pozbyć się Kaleba. Taki ruch powinna zostawić na etap pomergowy, a nie na tak wczesną fazę gry. Zwłaszcza, że nie zauważyła dobrej relacji Emily z Kalebem. Zgubiła ją pewność siebie, poświęcając głos na aktywację HII, z którym odpadła, a ta utrata głosu zaważyła na jej eliminacji. Z jednej strony to była genialna akcja, która mnie ucieszyła - z drugiej strony trochę jednak żałuję, że odpadła tak wcześniej, bo gdyby doszła do mergu to nudy by z nią nie było i na pewno grałaby tam bez hamulców.
Brandon - sympatyczny i mógł zajść przynajmniej do mergu dzięki szybkim nawiązywaniu relacji z ludźmi, ale w zadaniach był tragiczny i nic dziwnego, że jego ekipa szybko go wyrzuciła.
Hannah - zrezygnowała z programu chyba po dwóch dniach, bo brakowało jej jedzenia i miękkich poduszekZ jednej strony żenua, że po tylu sezonach przez casting nadal przechodzą ludzie, którzy chcą quitować. Z drugiej strony zabawnie było oglądać minę Jeffa, gdy to usłyszał
No i bez quitu Hannah już wtedy poleciałaby Emily i nie byłoby tej jej całej przemiany.
Podsumowując - cast w większości dał radę, sezon bardzo fajnie oglądało się też dzięki dłuższym odcinkom. Mam nadzieję, że to będzie nowa świecka tradycja w Survivor i ta tendencja się utrzyma, podobnie jak powrót niektórych survivorowych klasyków (aukcja, zadanie z utrzymywaniem się na palach), czołówka w każdym sezonie czy nowe zadania. No i przemieszanie, które w końcu wróciło.
Na plus też brak najgłupszych twistów typu do or die czy klepsydra, choć nadal czeka na rezygnację z tego twistu z dzieleniem ludzi na dwie grupy po mergu i dawanie 7 osobom nietykalności albo podziału na dwie rady plemienia po 5 osób, bo to jest nie tylko słabe, ale też nudne. Rozpalanie ognia w top4 też już chyba wszystkim się przejadło i przydałoby się coś nowego.
Przewagi i idole tym razem nie wpłynęły znacząca na rozgrywkę, może poza shot in the dark Kaleba, ale to akurat na plus.
Z tego sezonu chętnie zobaczyłbym jeszcze Jake'a, Austina, Dee, Kellie, Julie i Kaleba.
Z tego co wiem, to oni chyba nigdy nie byli w związku tak naprawdę. Czytałem, że to było kilka randek max przez odległość. Ale są w dobrych relacjach, bo razem z Julie i Drew'em nadal się kumają. Austin teraz spotyka się z bratanicą Probsta.
Przypomniałeś mi, że bardzo nie lubiłem Drew'a jak oglądałem ten sezon. Patrząc wstecz, nie mam pojęcia dlaczego nie lubiłem go, bo koleś wydaje się całkiem spoko i jeśli chodzi o nerdów z nowej ery, to on był jednym z tych lepszych i jakby kiedyś powrócił, to nie miałbym nic przeciwko.Davos pisze: ↑07 mar 2026, 23:46Drew - dzięki skumaniu się z Austinem, a potem z dziewczynami z Reba był świetnie ustawiony i to on kilka razy rzucał pomysły, na kogo głosować, przez co był postrzegany jako dobry strateg i mógł zapunktować w finale, ale zgubiła go zbytnia pewność siebie i nie ogarnął, że Dee i Julie planują jego blindside. Wcześniej jednak też miewał słabsze momenty jak np. wtedy, gdy potraktował z buta Brando. Jako osobowość był dość antypatyczny i do końca nie mogłem się do niego przekonać.
Dzięki za info. W sumie szkoda, że im nie wyszło, w sezonie fajnie się ich oglądało razem.
Hm, nie kojarzę tego programu, ale to prawda, że gość był kumaty i nieźle ogarniał grę. Do mnie jakoś nie przemówił jego charakter, ale z drugiej strony bywały w tym programie dużo gorsze osoby ;)Prus pisze: ↑08 mar 2026, 12:05Przypomniałeś mi, że bardzo nie lubiłem Drew'a jak oglądałem ten sezon. Patrząc wstecz, nie mam pojęcia dlaczego nie lubiłem go, bo koleś wydaje się całkiem spoko i jeśli chodzi o nerdów z nowej ery, to on był jednym z tych lepszych i jakby kiedyś powrócił, to nie miałbym nic przeciwko.
Drew także jest jakimś tam pro w Jeopardy i bardzo dużo wygrał w tym programie.


