S46E13 "Friends Going to War"
: 22 maja 2024, 22:14
Premiera: 22 maja 2024
Forum reality-show Survivor
https://survivorpolska.pl/forum/
1) Sezon 50 zobaczysz Q , Tiffany i CharlieDavos pisze: ↑14 mar 2026, 02:06No i finał obejrzany. Cieszy mnie zwycięstwo Kenzie, bo lubiłem ją, ale Charliego mi trochę szkoda, bo też go polubiłem, a fajnie grał i przykro było patrzeć na to jego rozczarowanie podczas tej posiadówy po finale. Byłem ciekaw jak rozłożą się głosy między nimi i kto ostatecznie wygra, bo o tym, że Ben dostanie 0 głosów, było wiadomo od razu po wyłonieniu finałowej trójki. Ostatecznie rozkład głosów 5:3 na korzyść Kenzie jest raczej sprawiedliwy, ale gdyby to Charlie wygrał w takim rozkładzie głosów to chyba też nikt nie byłby szczególnie zaskoczony.
Top 5
Jak Maria przegrała zadanie o immunitet to było już oczywiste, że poleci, ale fajnie, że walczyła do końca. Trochę mnie zaskoczyło, że Liz pomagała Kenzie, a Jeff na to pozwolił. Z jednej strony to trochę nie fair, z drugiej - gdyby Maria doszła do finału to wiadomo, że by wygrała, a tak chociaż była jakaś niepewność, kto ostatecznie zgarnie ten milion.
Top 4
Dość niespodziewanie zadanie o immunitet wygrał Ben i wyznaczył do ognia Liz i Kenzie. Trzymałem mocno kciuki za Kenzie i cieszę się, że wywalczyła sobie prawo do udziału w finale, bo Liz mnie strasznie irytowała w ostatnich odcinkach.
Finał
Zarówno Kenzie jak i Charlie mieli dobre mowy na finale, ale Kenzie przekonała do siebie więcej osób. Największe zaskoczenie to dla mnie głos Marii oddany na nią, a nie na Charliego. Mam wrażenie, że ona nie mogła przeboleć tego, że Charlie doszedł do finału, a ona nie i nie chciała mu dać satysfakcji z wygranej. Gdyby zagłosowała inaczej to mielibyśmy remis i zwycięzcę wyłoniłby Ben. Jestem ciekaw, na kogo ostatecznie by głosował.
No to słówko o poszczególnych uczestnikach:
Kenzie - miała ciężki czas na etapie pre-merge, ale zgrała się z Q, a jeszcze bardziej z Tiffany i nie była zagrożona. Mam wrażenie, że nawet w przypadku kolejnej rady Tiffany zostawiłaby ją kosztem Q, ale tego już nie sposób zweryfikować. Po mergu Kenzie lawirowała między różnymi stronami i może nie robiła spektakularnych ruchów, ale była gotowa zdradzić nawet Tiffany, tyle że inni ją wyprzedzili. Poza tym jednym głosowaniem wyczuwała kto odpadnie i odegrała w tym swoją rolę, ale jej największą zasługą była świetna social game. Fajnie się oglądało jej konfy i to jak się odnajduje w relacjach z innymi, zjednując sobie łatwo ludzi, jak to było choćby z Benem. Na pewno nie można powiedzieć, że nie zasłużyła na zwycięstwo.
Charlie - dobrze grał i stawiał bardziej na strategię, tworząc mocny duet z Marią, ale jednocześnie zostawiając sobie, jak cały czas planował, wszystkie furtki otwarte. W premerge świetnie ustawiony, potem trzymał się trochę w cieniu, ale praktycznie cały czas miał kontrolę nad tym, kto odpadnie. I choć w tym duecie długo wyraźniejsza była Maria, Charlie nie bał się od niej odciąć i odparł jej atak, samemu próbując ją wywalić, a gdy zdobyła immunitet, wywalił jej największego sojusznika, Q. Potem wywalił już samą Marię. Moim zdaniem zrobił co mógł i w sumie się dziwię, że sędziowie bardziej nie docenili jego gry. Chyba zaważyło to, że sporo osób nadal postrzegało go jako wykonawcę planów Marii i nie dostrzegło, że on planował jej blindside, ale ona zdobyła nietykalność, a potem już wszyscy chcieli ją wywalić.
Ben - sympatyczny gość i lubiłem go za to, ale trochę za dużo miał tych emocjonalnych zjazdów na koniec, a jako gracz nie pokazał nic poza dobrą social game. Fajnie, że dotarł aż do finału, ale też zasłużenie nie zgarnął tam żadnego głosu, bo Kenzie i Charlie dużo lepiej grali.
Liz - dla mnie jedna z bardziej irytujących osób w tym sezonie. Ostatnie odcinki to wieczne krzyki i płacze w jej wykonaniu i naprawdę ciężko się to oglądało. Do tego była przekonana o swojej świetnej grze, a moim zdaniem w finale nie miałaby szans z Kenzie i Charliem. W strategii zrobiła jeden własny ruch z blindsidem na Tevinie, ale i tak nikt o tym nie pamiętał przez chaos, który wywołał QGdyby dotarła do finału to moim zdaniem przegrałaby tam przez słaby social game.
Maria - na pewno jedna z ciekawszych i bardziej ogarniętych strategicznie osób w tym sezonie. Duet z Charliem i dobra relacja z Timem i Benem zapewnił jej spokój przed mergem i krótko po nim, miała też na koncie wyeliminowanie Tiffany i Huntera. Dobrym ruchem było też przyciągnięcie odsuniętego na bok Q, który stał się jej numerem do głosowania. Przez to wszystko jednak Maria urosła w oczach innych jako zagrożenie, a ona nie potrafiła się przed tym obronić. Nie wyszedł też jej blindside na Charlie'm, ale plus dla niej, że nie bała się tego zrobić. W zadaniach też sobie super radziła i wygrała aż 3 razy immunitet. W kluczowym momencie, mając przeciwko sobie Kenzie i Liz współpracujące razem tylko po to, by ona nie zdobyła kolejnego immunitetu, nie mogła już zbyt wiele zrobić, ale mały plus jeszcze za próbę ratowania się przez wystawianie na odstrzał Bena.
Q - w premerge fajnie grał i skumał się z Tiffany i Kenzie, wydawało się, że dobrze ogarnia grę, zwłaszcza jak tłumaczył Bhanu różne jego błędy. Wymyślił też sojusz szóstki, który próbował trzymać po mergu i był najlepiej ustawiony ze wszystkich 13 osób, które spotkały się na jednej plaży. Miał sporo opcji do gry, chciał też zblindsidować Tiffany i wydawało się, że wszystko ma pod kontrolą, a potem nagle mu odwaliło i zaczął namawiać ludzi, żeby na niego głosowali. Do tej pory nie wiem czy to był jakiś atak głupoty, chęć rezygnacji, trolling czy jakiś przejaw w jego mniemaniu arcydobrego ruchu, ale to mu zepsuło całkowicie grę i do tego sprawiło, że w oczach niemal wszystkich stał się wrogiem numer 1. Potem już tylko trzymał się z Marią, która ratowała mu tyłek, a kwintesencją jego gry było odpadnięcie z idolem w kieszeni. Szkoda, że tak skończył po niezłym początku, ale trzeba mu przyznać, że był barwną osobą i dało się go lubić nawet mimo tego chaosu, który wprowadził. Choć w pewnym momencie można też było czuć przesyt jego osobą.
Venus - pod względem osobowości jeden z ciekawszych charakterków w tym sezonie, zahaczający trochę o villaina. W pre-merge była na dnie i miała po swojej stronie tylko Randena, który został ewakuowany, a po mergu też szybko stała się celem innych, którzy jej po prostu nie ufali. Dosyć zabawne było jak opowiadała wszystkim, że jest autorką blindsidu na Sodzie, mimo że wszystko zaaranżował TevinMimo pewnego nieogarnięcia i chaosu w grze ciekawie się patrzyło na Venus i słuchało jej konf, ale w grze niezbyt dobrze sobie radziła, a na końcu odpadła z HII w kieszeni.
Tiffany - w plemieniu fioletowych najlepiej ustawiona dzięki bliskiej relacji z Q i Kenzie, do tego znalazła HII. Po mergu początkowo próbowała grać ostro, ale Q sprzedał innym info o jej idolu. Potem nie ogarnęła, że najpierw Kenzie, a potem Maria i Charlie się od niej odwrócili i zbyt mocno zafiksowała się na punkcie wywalenia Q, nie dostrzegając, że ona sama jest na celowniku i ostatecznie odpadła z gry, a razem z nią jej HII.
Hunter - dobry w zadaniach fizycznych i puzzlach, przedstawiał się jako wielki fan Survivor, a nie potrafił ułożył loga do poszczególnych sezonów w chronologicznej kolejnościZnalazł idola i choć wiedział, że przez dobrą postawę w zadaniach jest dla innych zagrożeniem to skopał zupełnie sprawę, bo nie tylko powiedział innym, że ma HII, ale też ostatecznie go nie użył, dzięki czemu mógł go sobie zachować jak już odpadł. Osobowościowo spoko gość, ale pod względem gry pokpił sprawę.
Tevin - po początkowej długiej konfie otwierającej sezon myślałem, że będzie ważniejszą postacią, ale potem było go względnie mało. Już na etapie mergu planował blindside na Sodzie i potem zrealizował ten plan już po połączeniu. Innych ruchów już nie zdążył zrobić, bo sam stał się ofiarą blindsidu zorganizowanego przez Liz.
Soda - irytowała mnie jako osoba już na etapie plemiennym swoim charakterem, a pod względem gry też szału nie robiła, bo gdyby pomarańczowi poszli na radę to mogła odpaść już wtedy, gdy celowali w nią Venus i Tevin. Po mergu skupiła się na Venus, próbując ją wyeliminować, a nie ogarnęła zagrożenia ze strony Tevina, któremu mówiła o swoich planach, a który ostatecznie doprowadził do jej blindsidu.
Tim - u zielonych skumał się głównie z Benem, próbował też grać z Marią, ale ona traktowała go raczej z dystansem. Potem niby wszedł w sojusz szóstki, ale najpierw zapomniał powiedzieć o tym Marii, którą miał wciągnąć, a potem zbyt ostro forsował utrzymanie zielonego plemienia po mergu, celując w Huntera i atakując sojusz szóstki, czym wkurzył Q i przez to sam ostatecznie odpadł.
Moriah - trzymała się głównie z Jem, a po jej odpadnięciu znalazła się na dnie u zielonych i dziwię się, że po mergu chciała z nimi grać dalej. Ostatecznie nie ufali jej ani dawni współplemieńcy, ani ludzie z innych plemion. Gdyby od razu przeskoczyła do innych to może zdziałałaby coś więcej.
Jem - nieźle wystartowała, znajdując HII, ale potem trollowała innych podrzuceniem fałszywej wskazówki, czym dała ludziom do zrozumienia, że ktoś tego idola znalazł. Miała sojusz z Moriah i Marią, ale ta druga wolała grać z facetami, a Jem zbyt natarczywie próbowała przekonać do siebie Bena i Tima, zrażając ich, a także Marię i Charliego do siebie. Gdyby nie grała tak agresywnie to może dotrwałaby do mergu, a tam już mogła zdziałać coś więcej. Kolejna osoba, która odpadła z HII w kieszeni.
Bhanu - najbardziej irytująca dla mnie osoba nie tylko w tym sezonie, ale chyba i w całej nowej erze. Rozumiem, że miał ciężko w życiu i chciał "wygrać milion serc", ale chyba mu się trochę pomyliły programy. Nie ogarniał zupełnie gry i mówił wszystkim wszystko, nie potrafiąc trzymać gęby na kłódkę, a do tego od pewnego momentu tylko płakał, a nawet błagał ludzi na kolanach, żeby go zostawili. Ciężko się to oglądało i mam nadzieję, że nikt nie wpadnie na pomysł, żeby gościa przywrócić.
Randen - zaczął od spięcia z Venus, donosząc na nią Sodzie, a potem dość nieoczekiwanie znalazł idola i jeszcze bardziej nieoczekiwanie zgrał się z Venus. Szkoda, że z powodów zdrowotnych musiał zostać ewakuowany, bo jestem ciekaw jak dalej wyglądałaby współpraca tej dwójki.
Jess - chciała grać, ale w zadaniach sobie nie radziła, a w strategii też niezbyt dobrze ogarniała i dała się łatwo nabrać na fejk idola, którego zrobiła Kenzie, a którego nawet nie znalazła mimo naprowadzania i musiał jej go wręczyć do ręki Q![]()
Jelinsky - był krótko, ale jego "historia" dotrwała do końca sezonu przez upieranie się, że "several" oznacza "siedem"Początkowo wszedł w dobry sojusz z Q, Kenzie i Tiffany, ale zbyt szybko rezygnował z walki jak podczas zadania na otwarcie sezonu z noszeniem wody czy zbyt szybkim przyznaniem się do blefu na wyspie, na którą sam się zgłosił i do tego opowiedział o wszystkim swoim współplemieńcom. Do tego jeszcze w zadaniu o immunitet sam się zgłosił do puzzli, w których też sobie nie poradził. Seria dość głupich wpadek przesądziła, że inni postanowili go wywalić.
No i tyle. Co do sezonu mam mieszane uczucia. Etap pre-merge aż do eliminacji Jem był dla mnie ciężki do oglądania i myślałem, że to będzie najgorszy sezon w nowej erze. Na szczęście po mergu było lepiej i uratowały go głównie blindsidy, które dobrze się oglądało, do tego odpadały osoby, które w większości chciałem, by odpadły. Na plus na pewno rekordowe 5 osób, które odpadły z idolem w kieszeni (a wliczając w to ewakuowanego Randena to nawet 6) i ogólnie to, że ani jedna przewaga czy idol w tym sezonie nie zadziałały prawidłowoDzięki temu można powiedzieć, że o przebiegu gry zadecydowały głównie relacje i ruchy strategiczne, a nie te wszystkie błyskotki, które powsadzał na wyspę Jeff.
Na minus powtarzalny schemat z poprzednich sezonów, czyli 3 plemiona na start, twist z "zasłużeniem" na połączenie czy z rozdzielaniem połączonego plemienia na dwie grupy. Przydałoby się w końcu coś nowego. Rozpalanie ognia w top 4 też już jest mocno nużące. Szkoda też, że w tym sezonie nie było przemieszania. No i początkowe odcinki psuło też to, że ciągle na rady chodziło jedno plemię.
Co do castu, nie było najgorzej, ale wielkiego szału też nie było. Ot po prostu było "ok".
Jeśli chodzi o powroty, chętnie bym zobaczył znów Charliego, Marię, Kenzie i Venus.

