Ep 1
Ja sobie na razie tutaj przycupnę nieufnie, bo przyznam szczerze, że mordki z pierwszych dwóch sezonów jakoś szybciej mnie zainteresowały. Tutaj póki co z nikim się nie zżyłem, ale też nikomu nie życzę specjalnie szybkiego pójścia do diabła.
Na minus kompletny brak ludzi w babciowo-dziadkowym klimacie, typu Psycho Dorota czy Malarz Tadzik z Jedynki. Takie osoby mają mniejsze hamulce, więc najczęściej jest z nimi śmiesznie. Mamy 20+ ogórasów, więc ze trzy osoby na krzyż można chociaż było z tego Ciechocinka przytargać, no Malwina, nie żartuj sobie. Tymczasem wszyscy tutaj to taka wypacykowana tefałenoza, każdy wygląda na 30 lat, nawet jeśli ma 50.
Co tego urozmaicenia brytolskiego twistu z pociągu, na zasadzie możesz wrócić i wyfurmanić na tory kogoś innego, to jestem przekonany, że wymyślili to na szybko, żeby ratować
Wojtka Policmajstra, co by im się nie sfajczył ten małżeński motyw.
Z samego małżeńskiego motywu jestem bardzo kontent, bo u obcych ludów wychodziło to pysznie. Tutaj też zakochańce grają jak na razie pierwsze skrzypce. Tylko, że niestety Herr Policjamster zaliczył już pierwszy dołek, bo nie mam pojęcia, po jaką cholerę wygadał wszystkim to, co powiedziała mu Malwina. Już i tak lud maryjny zerkał na niego podejrzliwie, że poszedł do telefonu jako ostatni, a teraz sprzedając im tę rrrewelację na Bałtyku, zwrócił na siebie dodatkową uwagę, co jest głupie, zważywszy, że na pierwszym Okrągłym ludzie nie mają jeszcze często jakichś mocniejszych tropów i czepiają się każdego pierdnięcia.
Frau Policmajsterowa wydaje się już dużo godniejsza i chyba to właśnie ją koronuję na swoją pierwszą favoritę. Na razie jakoś się broni z tym ukrywaniem ich relacji, aczkolwiek chyba na jej miejscu nie zdradzałbym, że oboje są z Bydgoszczy, no bo w caście jak to zazwyczaj bywa, jest głównie Warszawa, Warszawka i stolica, więc trochę się tym wybijają. W niektórych momentach trochę też sobie flirtowali, więc bezpieczniej byłoby powiedzieć, że są singlami, czy tam po rozwodach.
Mają szczęście, że nie gra z nimi Klaudia z Dwójki, która dopatrywała się małżeństw nawet tam, gdzie ich nie ma, więc tutaj wyoutowałaby ich pewnie już w momencie jak wysiadali z tego dizajnerskiego Hogwart Express
Zdrajcy jak na razie zapowiadają się zgoła pierdołowato, więc przypuszczam, że trzeba liczyć na tego trzeciego, tajniackiego agenta, którym – jak jestem prawie pewien – będzie ktoś z czwórki uczestników mających w programie relacje, bo taki jest główny sens ich sprowadzania.
Pani Kwiatek ma już w edicie aurę przegrywu i bardzo się zdziwię, jeśli tu coś dłużej narozrabia. Kilka osób ją podejrzewa, Dorota Policjamsterowa dość dobitnie wypowiedziała się, że nią gardzi, a
tak zwana Brzoza dojebała się o jej pytanie do
Marianny. Tutaj nawiasem mówiąc obronię Panią Kwiatek, no bo sorry Gregory, jeśli laska jako pierwsze zdanie o sobie mówi no hejka wariaty, jestem striptizerką i jest mi z tym fajnie, to znaczy, że chce o tym opowiadać, a więc powinna być otwarta na trudne pytania. A jednym z głównych pytań, które mi również by się nasunęły w ramach small talku jest właśnie to, czy randomowi ludzie nie wiążą tego z prostytucją. Noł dżadżment, po prostu zapytała.
Igor ma zadatki na bycie skurwysynkiem, więc łypię na niego ciekawie, aczkolwiek przypuszczam, że też się za długo nie nałypię, bo mimo że dostał kilka białych róż, to niektórzy też już na niego ładowali po konfach.
Zgadzam się ze wszystkimi, że
bliźniaczki są zbyt podobne, no jak one śmią

Któraś z nich mogłaby być tak miła, żeby dla odróżnienia ojebać się na grzybka, albo przywalić parę kilo w McDonald’s w ramach przygotowań do tej przygody życia. Chociaż można mieć jaaakieś tam nadzieje, że to podobieństwo doprowadzi do śmiesznych rzeczy, na przykład jedna będzie zdrajcą, a Pani Kwiatek w przypływie swojej pierdołowatości pomyli je na śniadaniu i powie coś tajnego do tej drugiej.
Na plus niech będzie
Andrzej, no niby na razie wieję nudą, ale mamy w tym sezonie tylko jeden Poznań, więc pożyj sobie trochę, pozwalam.
Łucja jest słodziutka,
Maciek daje aurę prawilnego ziomka, no i w sumie tyle propsów na dzisiaj. Ogólnie chyba na ten moment koncentruję swoje kibicowanie na obojgu Policmajstrach i Skurwysynku.
Nie sposób się nie uśmiechnąć na
Piotra, który widział szesnaście sezonów, ale sądząc po czarnych różach, już władował się w kabałę. Jeśli tu jesteś, to prosimy się grzecznie przywitać.
Księżula bardzo mi szkoda, byłem ciekawy tego motywu. Nie znam tego jego kanału, więc nie wypowiem się o nim jako o duszpasterzu, a słyszałem, że są tam różne kontrowersje pod kątem zgodności z główną linią Kościoła, no ale tutaj przez te kilka minut zaprezentował się sympatycznie. Ogólnie to niucham, że gość jest podstawiony i jeżeli będą małpowali ten twist jota w jotę za Winklemanową, to
właśnie on zostanie w lesie tą jedną nieocaloną osobą, a więc de facto będzie można powiedzieć, że „nie uczestniczył”, żeby nie wkurwić szefów, ale przez pojawienie się na ekranie może faktycznie zachęci paru widzów na krzyż do obejrzenia kanału, trafi do nich jego nauka, a więc osiągnie swój cel.
Paweł i Marcin mają nakręcone pod czapą i może to pójść w różne strony, na razie się przyglądam i pozostanę tu Szwajcarią.
Mam silne wrażenie, że widziałem już gdzieś
łysego z tatuażem, no jak babcię kocham znam tę japę. Jakiś paradokument, jakaś reklama Ulgix Wzdęcia, jakaś rola młotka sędziowskiego w Annie Marii Wesołowskiej, coś...?
Na minus
tak zwana Brzoza za bycie płatkiem śniegu i to jeszcze w nieswojej sprawie oraz
Wioleta, która już z racji zawodu jest dwa kroki za innymi w wyścigu po moją miłość. Gdybym był złośliwy, a przecież nie jestem, to powiedziałbym, że jako kołczka może się dobrze sprawdzić w programie, bo ma doświadczenie w nawijaniu ludziom gówna na uszy, no ale pamiętajmy, że ona bez niczyjego namawiania chciała wysiąść z pociągu, więc cofam to

Miałem nadzieję, że już zostanie sobie na tych torach, melancholijnie żując kebsa w dworcowym barze i czekając na powrotny Intercity do Czeladzi, bo ta druga blondi wydawała się sporo sympatyczniejsza, no ale selavi.
Marianny i Maksa na razie nie skomentuję, dajmy im szansę się rozwinąć, no ale jeśli się nie rozwiną, to jeszcze lepiej
Ceremonia Róż, no okej, tego typu imprezki potrafią mieć dramogenny potencjał w różnych edycjach, ale tutaj akurat nie pykło, albo ewentualnie Pani Edycie nie zmieściło się do odcinka, bo za dużo czasu przepieprzyła na ceremonię wyboru zdrajców.
"Zdrajca na telefon" i tajny dodatkowy zdrajca zapowiadają się mraśnie, przyglądam się temu zaintrygowany, bo jestem hen do tyłu i jeszcze nie widziałem tych hucp w żadnym sezonie.