Odcinek słabszy niż poprzedni, ale i tak na plus na tle innych z tego sezonu.
Niby mieliśmy strategię i jakieś nowe sojusze / przetasowania, ale wszystko było prowadzone, w moim mniemaniu, w dość oczywisty i przewidywalny sposób, więc finalna eliminacja Jess wyszła nijako i bez elementu zaskoczenia.
NIEBIESCY
Oryginalni La Nena znowu próbują grać razem. Lubię tu duet Christopher & Ashleigh, Hannah jest mi obojętna, a za Lee nie przepadam. Pomysł z podłożeniem zadania - nie jestem fanem takich zagrywek. No i, mimo mojej sympatii do niego, Christopher ostro przegiął. Najpierw się z Ashleigh martwią, żeby się nie dać przyłapać, a potem sobie robi gwiazdy, jakieś wygibasy na piasku, bawi się maską do nurkowania, rzuca tymi klockami robiąc przy tym teatralne "ups"

No nie, wciąż go lubię, ale jednak spory minus dla niego.
Matthew i Leilani są mi obojętni. Najbardziej z ich trójki lubię Tinuke, więc mam nadzieję, że w razie rady uda jej się przetrwać, kosztem Matthew lub Leilani.
POMARAŃCZOWI
Laurence i Shai ładnie wykorzystali nowych członków plemienia, żeby wykonać swój plan. Zastanawiam się tylko czy taki ruch miał sens i eliminacja Jess była im potrzebna. Niby mówiła nam, że im nie ufa, więc może i tak, ale teraz Nathan może szukać zemsty, a nie wiem czy w razie rady albo w razie merdża, będą oni mogli dalej liczyć na Douga i Peglega.