Smutny epizod.
Pojawił się kolejny twist, ale tym razem mogę produkcję nawet pochwalić. Wybór między ucztą, a szansą zdobycia HI jest akurat czymś ciekawym i mającym sens. Na minus może sam fakt, że dużo tych wszystkich HI, ale ok.
Co do rady - Kelli, no cóż, była sobą xD Już parę razy pokazała, że średnio ogarnia i żyje w swoim świecie. Z jednej strony doceniam, że się postawiła i nie podobało jej się, że nikt z nią niczego nie ustala tylko jej mówią kogo wyeliminować + dodatkowo kazali jej głosować na RayRaya, którego ona chciała trzymać w grze. Ale no, rozegrała to bardzo źle.
Na jej miejscu próbowałbym coś bardziej ugrać z sojuszem Ferasa. A z odcinka wynikało tak, że w sumie z nikim nie rozmawia o strategii i tylko Raymond "szuka" dla niej HI.
Swoją drogą Raymonda nie mogę rozgryźć. Na ile on jest też taki niezbyt rozgarnięty, a na ile gra takiego.
Kirby łatwo pozbyła się sojuszniczki. Przynajmniej się cieszę, że jej plan wywabienia obu HI się nie powiódł. Z Valerii wychodzi diabełek - dziś była rzeczywiście dość bossy i bitchy
No i szkoda trochę, że Feras, Aileen i Raymond nie próbowali ugrać czegoś z Alexem i Kelli - mogli mieć sytuację 5:4 i kogoś się pozbyć. Na wypadek kolejnej rady mogliby liczyć teraz na 4:4, a mając Kelli po swojej stronie zrobiliby 5:3. Ciekawe czy nam nie pokazano takiej próby, czy może coś tak kombinowali, ale finalnie uznali, że Kelli jest zbyt niestabilna.