S47E14 "The Last Stand"
: 18 gru 2024, 17:15
Premiera: 18 grudnia 2024
W Sezon 50 zobaczysz GenevieveDavos pisze: ↑22 mar 2026, 02:20Finał sezonu przewidywalny i przez to trochę nudnawy. Od momentu, gdy Rachel zdobyła immunitet, było już wiadomo, kto wygra cały sezon. O dziwo jakieś emocje pojawiły się przy rozpalaniu ognia, które już chyba wszystkich znudziło, ale tą epicką walkę Sama z Teeny oglądało się nawet fajnie. Cieszyłem się, że Sam wygrał i trafił do finału, bo z Teeny w finale byłoby jeszcze nudniej. Sam chociaż powalczył i trzeba mu oddać, że na finałowej radzie plemienia wypadł naprawdę dobrze i przyćmił tym Rachel, która była trochę przygaszona i niezbyt dobrze odpierała ataki. Tym bardziej zdziwił mnie wynik, bo choć spodziewałem się zwycięstwa Rachel to jednak myślałem, że Sam zgarnie więcej głosów. Cieszę się, że przynajmniej Kyle na niego zagłosował.
Zwycięstwo Rachel zasłużone i nie ma się do czego przyczepić. Sue z kolei zgodnie z przewidywaniami zgarnęła okrągłe zero głosów.
No to jeszcze tradycyjnie o poszczególnych uczestnikach:
Rachel - w premerge postawiła na sojusz z Aniką i Sierrą i się na tym przejechała, spadając na dno po odpadnięciu Aniki. Po mergu miała pecha przez twist z podziałem na 2 grupy, znajdując się w grupie z samymi niebieskimi, ale uratowała ją podesłana przez Sola możliwość ucieczki z rady. Potem już zaczęła lepiej grać, wchodząc w różne układy, zdobyła też idola i blokowanie głosu, a gdy ludzie chcieli jej się pozbyć to zdobywała immunitety. Nie jest to może w mojej ocenie topka najlepszych zwycięzców Survivora, ale na pewno trzeba docenić to jak Rachel sobie radziła po mergu, wchodziła w korzystne układy, a kiedy była na celowniku i miała odpaść - wygrywała immunitety albo broniła się dobrym użyciem idola. Miała też dobry social game i to jej na pewno pomogło wygrać ten sezon.
Sam - trochę odwrotny przypadek niż Rachel. W premerge świetnie ustawiony i rozdawał karty, dobrym ruchem było też uratowanie Andy'ego i pozbycie się Aniki, której nie ufał. Po mergu niepotrzebnie rzucił imię Andy'ego jako plan zapasowy, przez co ten się od niego odwrócił. Sam też miał zbyt widoczny duet z Sierrą, który inni chcieli rozbić. Po tej akcji jednak gość się pozbierał i miewał dobre akcje jak choćby współpraca z Andy'm i Gene przy Operation Italy. Mimo wszystko Sam nie potrafił już w pełni odzyskać kontroli nad grą po odpadnięciu Sierry i chyba przez to przegrał z Rachel w finale. Tak czy inaczej, ciekawy gracz i chętnie bym go jeszcze zobaczył w innym sezonie.
Sue - w premerge bardzo widoczna, zwłaszcza fajna była akcja ze zdobycie przez nią HII. Szybko zgrała się z Gabe'm i Caroline, a jej konfy dawały nadzieję, że ta babka mimo starszego wieku może być czarnym koniem tego sezonu. Niestety po mergu wyraźnie przygasła i była tylko tłem dla innych. Trochę za bardzo zafiksowała się na wywaleniu Kyle'a za oddany na nią głos w pre-merge, a potem już tylko trzymała się Caroline, a następnie Rachel. Fajnie, że była lojalna i sympatyczna, ale to o wiele za mało, by móc myśleć o wygraniu finału. Tutaj ewidentnie zabrakło jakichś ciekawych i samodzielnych ruchów strategicznych z jej strony.
Teeny - na początku wydawało mi się, że może być ciekawym graczem, ale okazało się, że praktycznie przez cały sezon była rozgrywana przez innych. Dawała się łatwo wodzić za nos zwłaszcza Genevieve, która oszukała ją chyba ze trzy razyDo tego wszystkiego doszły jakieś dziwne dramy jak np. wtedy, gdy wkurzyła się na Sama, że nie zabrał jej na nagrodę. Trzeba przyznać, że na rozpalaniu ognia fajnie sobie radziła i miała mega pecha, że wiatr jej nie pozwolił wygrać, ale dla widowiska to było lepsze, bo gdyby Teeny zamiast Sama weszła do finału to byłoby jeszcze bardziej jednostronnie, bo jestem przekonany, że ona nie zdobyłaby tam nawet jednego głosu.
Genevieve - jeden z ciekawszych graczy w tym sezonie. Przez trzy pierwsze odcinki niewidzialna, potem pokazała się robiąc mocny ruch z blindsidem na Kishanie i ratując tyłek Rome'owi. Po mergu kolejny mocny ruch z blindsidem Sola, ale ten ruch był moim zdaniem przedwczesny, bo zwrócił na nią uwagę wszystkich i stała się jednym z najważniejszych celów do odstrzału. Co prawda przetrwała jeszcze ze 3 rundy, biorąc udział w świetnym planie Andy'ego i ładnie manipulując Teeny, ale jej odpadnięcie było tylko kwestią czasu, a uratować mógł ją tylko immunity run. Zaniedbała też trochę social game, dystansując się od innych i tracąc szansę na zbudowanie z kimś więzi, która mogłaby zaprocentować tym, że ktoś chciałby z nią grać dłużej jak to było choćby w przypadku Sue z Rachel.
Andy - również bardzo ciekawy przypadek. Początek miał wręcz tragiczny i mógł odpaść już w 1 odcinku, ale się uratował, potem pomógł mu Sam i ocalił kosztem Aniki. Po mergu Andy zaczął grać coraz lepiej, budując sojusze na kilku frontach i nie bojąc się odwrócić od Sama i Sierry, co dało mu naprawdę dobrą pozycję wyjściową. Jego najbardziej spektakularny ruch to Operation Italy, która pozwoliła mu wywalić groźną Caroline i wszystko byłoby ok, gdyby nie coraz większa pycha, którą Andy zaczął wykazywać - a jak wiadomo, pycha kroczy przed upadkiemZbyt szybko postawił kreskę na Rachel, zakładając z góry, że ona i tak odpadnie i ujawnił jej całą grę, licząc na jej głos w jury i pokazując jednocześnie, że może być trudny do pokonania w finale. Nie przewidział, że Rachel ma idola, a na skutek tej rozmowy uznała go za na tyle duże zagrożenie, że wolała wyrzucić jego, a nie Sama, co też się stało. Gdyby nie ten błąd to Andy przy odrobinie szczęścia mógłby dotrzeć i do finału, a kto wie, czy nie zgarnąć miliona, gdyby dobrze opowiedział o swojej grze.
Caroline - w plemieniu świetnie ustawiona i miała sojusz z Sue, Caroline i Tiyaną, a potem dołączył do nich Kyle. Próbowała trzymać niebieskich jak najdłużej razem i do końca trzymała blisko siebie Sue, choć potrafiła odwrócić się od Gabe'a czy Kyle'a gdy uznała, że to dobre dla jej gry. Sama z siebie nie zrobiła jednak żadnego większego ruchu, a w pewnym momencie zbyt mocno zaczęła zachwycać się swoją pozycją i grą, widząc już siebie w finale z czekiem na milion dolarów - i właśnie wtedy odpadła, zaskoczona przez Andy'ego. Niby coś tam próbowała kombinować, ale brakowało mi u niej charyzmy i czuję, że szybko o niej zapomnę.
Kyle - zaczął od sojuszu z TK, a gdy ten odpadł, Kyle znalazł się na dnie, ale potem zgrał się z Gabe'm i dołączył do sojuszu niebieskich. Jako gracz trochę nudny, poza wycelowaniem w Gabe'a i głosowaniem na niego nie miał zbytnio własnych strategicznych ruchów, ale jako osobowość go polubiłem, był bardzo sympatyczny i z gry też odszedł z klasą. Trzeba też docenić jego 4 zdobyte immunitety. Gdyby grał dłużej, może byłoby tego jeszcze więcej. Z drugiej strony to zrobiło z niego jeszcze większy cel więc nie wiem czy nie lepiej byłoby na jego miejscu w pewnym momencie trochę odpuścić zadania i skupić się bardziej na social game.
Gabe - skumał się szybko z Sue, a potem założył sojusz w niebieskich, co dało mu najlepszą pozycję w tym plemieniu. Po mergu jednak był jednym z większych celów i wszyscy wiedzieli, że to on jest liderem sojuszu niebieskich więc trzeba się go pozbyć, a on nie potrafił się przed tym obronić.
Sol - początkowo niewidoczny, potem wszedł do sojuszu u czerwonych, ale szybko okazało się, że Rome w niego celuje. Ostatecznie obronił się współpracując z Genevieve, a nawet na jej prośbę z Rome'm. Jego najgłośniejszą akcją było znalezienie przewagi "Ucieczka z rady" i przesłanie ją zagrożonej eliminacją Rachel. Potem się z nią zgrał, miał też niby dobre układy z Genevieve, ale ta postanowiła go zblindsidować. Jak na ironię wyrzuciła go ta sama osoba, która przed mergem go uratowała. Nie wiem czemu, ale w Solu było coś takiego, że go lubiłem i mu kibicowałem. Żałuję, że nie zaszedł trochę dalej.
Sierra - w plemieniu żółtych najlepiej ustawiona, bo mogła wybierać między sojuszem z dziewczynam a Samem i Andy'm. Ostatecznie postawiła na drugą opcję, wywalając Anikę i zrażając do siebie Rachel. Po mergu poleciała przez to, że zbyt pochopnie rzuciła imię Andy'ego jako "backup plan", a do tego ludzie obawiali się jej mocnego duetu z Samem i chcieli ich rozdzelić.
Tiyana - u niebieskich niby weszła do czterosobowego sojuszu, ale próbowała jednocześnie nastawiać ludzi przeciw Gabe'owi, co spowodowało, że ten ją chciał wyrzucić. Spadła tym samym na samo dno u niebieskich i po mergu po twiście z podziałem jednej grupy na 2 mniejsze i po ucieczce Rachel z rady, los Tiyany był już przesądzony.
Rome - na pewno jedna z ciekawszych osobowości tego sezonu. W grze bardzo zaborczy i natarczywy, czasami nieźle przeginał pałę i miał też spore ego, ale jego odpały ciekawie się oglądałoMógł odpaść bardzo wcześnie, ale dzięki zdobytym przewagom utrzymał się w grze, a jego tyłek uratowała też Genevieve. Po mergu nie potrafił trzymać gęby na kłódkę i wszyscy się bali chaosu, który wprowadzał więc postanowili go wywalić. Świetna była scena jak zastąpił na chwilę Jeffa i go parodiował
Anika - miała zadatki na villaina, ale nie zdążyła rozwinąć skrzydeł, bo tuż przed mergem Sam i Sierra postanowili jej kosztem uratować Andy'ego. Anikę zgubiła przesadna pewność siebie i wiara w kobiecy sojusz, który nie istniał, bo Sierra flipnęła do facetów. Myślę, że gdyby ona dotrwała do mergu to mogłaby trochę namieszać.
Kishan - zaczął świetnie, bo zgrał się z Teeny i miał czteroosobowy sojusz, a potem planował blindside na Rome, ale niepotrzebnie rzucił jako przykrywkę dla planu pomysł z rzuceniem imienia Genevieve, co do niej dotarło i ją mocno wkurzyło. Szkoda, że nie pograł dłużej, bo mam wrażenie, że on też coś jeszcze mógłby pokazać.
Aysha - nic ciekawego nie pokazała. Myślała, że jest dobrze ustawiona i jest w sojuszu, ale wszyscy zdecydowali, że warto będzie ją odstrzelić jako pierwszą, żeby lepiej wypadać w zadaniach.
TK - próbował się skumać z Gabe'm, ale ten nie chciał z nim grać i ostatecznie miał sojusz tylko z Kyle'm i zabrakło mu numerów do głosowania. Poleciał trochę na własne życzenie po niewybrednych komentarzach na temat innych osób z plemienia, gdy przegrali zadanie o immunitet. Gdyby potrafił trzymać gębę na kłódkę to może pograłby dłużej.
Jon - niby nawiązał szybko dobre relacje z innymi, ale gdy wydawało się, że Andy jest na wylocie, Jon próbował nagle zrobić jakiś ruch i wywalić kogoś mocniejszego, przez co stracił zaufanie innych i sam poleciał.
I to tyle. Sezon ogólnie bardzo przyjemny do oglądania i na pewno był to jeden z lepszych sezonów nowej ery. Duża w tym zasługa ciekawego castu, dobrego editu i dłuższych odcinków. Na plus też brak smutnych historyjek, udziwnionych twistów czy wypaczających grę przewag. Mnie ten sezon wciągnął i miałem dużo frajdy z jego oglądania.
Zapowiedź sezonu 48 mnie jakoś szczególnie nie przekonuje, ale mam nadzieję, że to wrażenie jest mylące i sezon będzie dobry.

