S48E03 "Committing To The Bit"
- Jack
- sole survivor
- Posty: 5943
- Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
- Kontakt:
- Umbastyczny
- sole survivor
- Posty: 2443
- Rejestracja: 25 lut 2013, 00:00
- Survivor 50: Cirie
- Survivor 49: Sage
- Kontakt:
S48E03 "Committing To The Bit"
Całkiem przyjemnie mi się oglądało ten odcinek. Jedyny moment irytacji to rzucanie kostką w celu zdobycia przewagi... serio?
No i szkoda, że znowu zieloni poszli na radę i 2 plemiona wciąż nie przetestowały swoich układów.
CIVA
Mieliśmy pokazany nowy duet - Charity & Mitch. W sumie nic do nich nie mam, ale jednak bardziej polubiłem tę oryginalną czwórkę. No może nie przepadam za Kylem, ale Chrissy (której jest za mało!), Kamilla oraz David są w mojej grupce "do kibicowania". W sumie w przypadku rady David i Kyle decydowaliby chyba z kim grać dalej.
LAGI
U nich też w sumie ciekawie. Sporo uwagi poświęcono pogarszającej się sytuacji Evy. Z jednej strony chciała poprawić stosunki ze Star, więc rzuciła tą potencjalną eliminacją kogoś od puzzli, a Star to przekazała dalej. Z drugiej strony słyszymy, że Thomas i Shauhin uważają, że jest ona za blisko z Joe i trzeba ją wyciąć. W sumie moje ulubione plemię. Całą szóstkę jakoś polubiłem.
VULA
Eh... szkoda, że to znowu oni.
Mary jest spoko, ale kompletnie jej nie idzie. Teraz miała fart, że uratowała się tym SitD.
Sai - po pierwszym odcinku jej bardzo nie lubiłem, choć doceniałem zacięcie do gry. Ale w sumie z biegiem czasu przekonuje mnie do siebie. Może nie powiem, że jakoś szczególnie ją polubiłem, ale cieszę się, że została.
Cedrek - nie przepadam za nim, motał się też w tych dogrywkowych głosach i potem przy konsensusie.
Justin - był dość nijaki, ale finalnie odpadł przez brak szczerości co do utraty głosu.
Przy czym ja wciąż nie jestem przekonany do tych zasad remisu. OK, niby jest logiczne, że dawniej przy remisie, ludzie mogli głosować tylko na siebie, więc nie głosowali itd. Teraz Justin nie miał głosu, więc Sai mogła zagłosować na niego i to robiło różnice.
Ale co z potrójnymi głosami? Przecież nigdy ci ludzie nie głosowali w dogrywce, a ich głosy, owszem mogły się skasować i byłoby wewnętrzne 1:1:1, ale równie dobrze mogło się to ułożyć 2:1:0 i zrobić różnicę. Na miejscu takiego Justina, miałbym pewnie ból dupy i chciałbym zobaczyć dokładny regulamin xD Jakby Sai nie głosowała, to w dogrywce to ona odpadłaby wynikiem 1:0.
No i szkoda, że znowu zieloni poszli na radę i 2 plemiona wciąż nie przetestowały swoich układów.
CIVA
Mieliśmy pokazany nowy duet - Charity & Mitch. W sumie nic do nich nie mam, ale jednak bardziej polubiłem tę oryginalną czwórkę. No może nie przepadam za Kylem, ale Chrissy (której jest za mało!), Kamilla oraz David są w mojej grupce "do kibicowania". W sumie w przypadku rady David i Kyle decydowaliby chyba z kim grać dalej.
LAGI
U nich też w sumie ciekawie. Sporo uwagi poświęcono pogarszającej się sytuacji Evy. Z jednej strony chciała poprawić stosunki ze Star, więc rzuciła tą potencjalną eliminacją kogoś od puzzli, a Star to przekazała dalej. Z drugiej strony słyszymy, że Thomas i Shauhin uważają, że jest ona za blisko z Joe i trzeba ją wyciąć. W sumie moje ulubione plemię. Całą szóstkę jakoś polubiłem.
VULA
Eh... szkoda, że to znowu oni.
Mary jest spoko, ale kompletnie jej nie idzie. Teraz miała fart, że uratowała się tym SitD.
Sai - po pierwszym odcinku jej bardzo nie lubiłem, choć doceniałem zacięcie do gry. Ale w sumie z biegiem czasu przekonuje mnie do siebie. Może nie powiem, że jakoś szczególnie ją polubiłem, ale cieszę się, że została.
Cedrek - nie przepadam za nim, motał się też w tych dogrywkowych głosach i potem przy konsensusie.
Justin - był dość nijaki, ale finalnie odpadł przez brak szczerości co do utraty głosu.
Przy czym ja wciąż nie jestem przekonany do tych zasad remisu. OK, niby jest logiczne, że dawniej przy remisie, ludzie mogli głosować tylko na siebie, więc nie głosowali itd. Teraz Justin nie miał głosu, więc Sai mogła zagłosować na niego i to robiło różnice.
Ale co z potrójnymi głosami? Przecież nigdy ci ludzie nie głosowali w dogrywce, a ich głosy, owszem mogły się skasować i byłoby wewnętrzne 1:1:1, ale równie dobrze mogło się to ułożyć 2:1:0 i zrobić różnicę. Na miejscu takiego Justina, miałbym pewnie ból dupy i chciałbym zobaczyć dokładny regulamin xD Jakby Sai nie głosowała, to w dogrywce to ona odpadłaby wynikiem 1:0.
- Fenistil
- 2nd jury member
- Posty: 237
- Rejestracja: 22 sie 2017, 21:27
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
S48E03 "Committing To The Bit"
Dla mnie to była niesamowicie dziwna sytuacja z tym głosowaniem. Jak były te kolejne remisy, to byłem przekonany, że Cedrek po prostu nie ogarnia i jest na prostym wylocie z programu przez ciągnięcie kamienia samemu ze sobą. Zupełnie zapomniałem o tym etapie "dojścia do wspólnej decyzji" i niedorzecznych wnioskach, jakie z tego wynikają. Postrzegam to jako zaniedbanie szczelności regulaminu, który nie nadążył za masą tych drobnych twistów, którymi się teraz tak na okrągło żongluje, a które wpływają jakoś na standardową procedurę głosowania. Sai niekoniecznie jakoś szczególnie lubię, ale po tym wszystkim ucieszyło mnie, że Cedrek ją ocalił, bo naprawdę nie zasłużyła, żeby odpaść w ten sposób. Zresztą Justin w sumie też nie zasłużył, ale przynajmniej zawinił sobie tym brakiem szczerości.
- Prus
- 8th jury member
- Posty: 746
- Rejestracja: 19 lip 2020, 10:15
- Lokalizacja: Kraków
- Survivor 50: Genevieve
- Survivor 49: Savannah
- Kontakt:
S48E03 "Committing To The Bit"
Przyjemny odcinek i cieszę się, że SitD ocaliło Mary, bo jest naprawdę świetna. Podoba mi się to jej przekomarzanie się z Sai. Obydwie lubię i mam nadzieję, że pobędą obie jeszcze w tym programie trochę.
Justin odpadł w najgłupszy możliwy sposób. Nigdy nie zrozumiem co produkcja widzi fajnego w utracie głosu, a jeszcze gorsze jest to, że on był dosłownie zmuszony, żeby brać udział w tej głupiej zabawie.
Cedrek zagłosował na wszystkich swoich współplemieńców podczas jednej rady XD.
U fioletowych lubię Thomasa najbardziej i bardzo bawią mnie jego konfy. Także podoba mi się duet z Biancą, którą też lubię. Mam nadzieję, że Star znajdzie tego idola i pozbędzie się Evy, albo Joe, których nie lubię D:
Pomarańczowi to <ziew> jak na razie, ale lubię Kamille, Kyle i David'a.
W końcu przemieszanie w następnym odcinku.
Justin odpadł w najgłupszy możliwy sposób. Nigdy nie zrozumiem co produkcja widzi fajnego w utracie głosu, a jeszcze gorsze jest to, że on był dosłownie zmuszony, żeby brać udział w tej głupiej zabawie.
Cedrek zagłosował na wszystkich swoich współplemieńców podczas jednej rady XD.
U fioletowych lubię Thomasa najbardziej i bardzo bawią mnie jego konfy. Także podoba mi się duet z Biancą, którą też lubię. Mam nadzieję, że Star znajdzie tego idola i pozbędzie się Evy, albo Joe, których nie lubię D:
Pomarańczowi to <ziew> jak na razie, ale lubię Kamille, Kyle i David'a.
W końcu przemieszanie w następnym odcinku.
- ciriefan
- sole survivor
- Posty: 6414
- Rejestracja: 27 mar 2010, 00:00
- Kontakt:
S48E03 "Committing To The Bit"
Ciekawy ep, ale rada trochę niedorzeczna. Skupię się na zielonych, bo u nich toczyła się główna akcja ponownie. Pozostałe plemiona są dla mnie nadal papierowe, bez osobowości i takie nowo-erowe.
Sama kwestia wyprawy i losowania - losowanie mi nie przeszkadza i w sumie trudno tu jest o ustawkę. Bardziej irytujące dla mnie jest to, że gracze nie mogli wybrać opcji nie brania udziału w losowaniu. To takie faktycznie losowe przymuszenie do utraty głosu dla dwóch graczy, na własne życzenie ok, niech sobie ryzykują, ale tak losowo to już serio zmienia się w toto lotka a nie Survivor.
Co do zielonych to Mary jest moją ulubioną postacią i jedyną na razie, do której mam jakieś większe odczucia. Bardzo się cieszę, że Strzał w Ciemno ją uratował. Nawet Sai osobowościowo zaczyna mnie przekonywać, jej rywalizacja z Mary to w sumie dla mnie najciekawszy wątek. Cedrick i Justin jak dla mnie osobowościowo są przezroczyści. No i nie do końca rozumiem po co Justin kłamał XD Rozumiem zatajanie informacji, gdy zdobędzie się przewagę. No zrozumiałbym to w innej sytuacji strategicznej, ale co on miał tutaj do zyskania tym kłamstwem? Kompletnie nic. Jeszcze ta historyjka była tak idiotyczna, że to by się zaraz wydało. Nawet jak nie chciał odsłaniać tej karty przed Sai i Mary, to czemu nie powiedział Cedrickowi. Nie ogarniam tego kolesia. Sai niby taki strateg i obawiała się fantów, a jednak nie oddała głosu na Justina, co było głupim ruchem z jej strony. Potem całe to zamieszanie z deadlockiem, w którego wyniku Cedrick musiał sam decydować albo jako jedyny losować kamień i odpaść XD Absurd goni absurd XD Najlepsze jest to, że nie ogarniam, czemu na tym etapie zmienił swój głos i ocalił Sai, która już wie, że nie może mu ufać XD Ok, Justin go okłamał, ale no na miejscu Sai ja już bym Cedrickowi nie zaufał XD Justin głupim niepotrzebnym kłamaniem sam się wyeliminował, no cóż, baj, byłeś nijaki do bólu, nie wiem jak wgl on przeszedł casting (Cedrick z resztą podobnie). No cóź.
Nie wiem, na razie nie czuję tego sezonu. Australia w tym roku jak na razie jest dużo lepsza.
![Obrazek]()
![Obrazek]()
Sama kwestia wyprawy i losowania - losowanie mi nie przeszkadza i w sumie trudno tu jest o ustawkę. Bardziej irytujące dla mnie jest to, że gracze nie mogli wybrać opcji nie brania udziału w losowaniu. To takie faktycznie losowe przymuszenie do utraty głosu dla dwóch graczy, na własne życzenie ok, niech sobie ryzykują, ale tak losowo to już serio zmienia się w toto lotka a nie Survivor.
Co do zielonych to Mary jest moją ulubioną postacią i jedyną na razie, do której mam jakieś większe odczucia. Bardzo się cieszę, że Strzał w Ciemno ją uratował. Nawet Sai osobowościowo zaczyna mnie przekonywać, jej rywalizacja z Mary to w sumie dla mnie najciekawszy wątek. Cedrick i Justin jak dla mnie osobowościowo są przezroczyści. No i nie do końca rozumiem po co Justin kłamał XD Rozumiem zatajanie informacji, gdy zdobędzie się przewagę. No zrozumiałbym to w innej sytuacji strategicznej, ale co on miał tutaj do zyskania tym kłamstwem? Kompletnie nic. Jeszcze ta historyjka była tak idiotyczna, że to by się zaraz wydało. Nawet jak nie chciał odsłaniać tej karty przed Sai i Mary, to czemu nie powiedział Cedrickowi. Nie ogarniam tego kolesia. Sai niby taki strateg i obawiała się fantów, a jednak nie oddała głosu na Justina, co było głupim ruchem z jej strony. Potem całe to zamieszanie z deadlockiem, w którego wyniku Cedrick musiał sam decydować albo jako jedyny losować kamień i odpaść XD Absurd goni absurd XD Najlepsze jest to, że nie ogarniam, czemu na tym etapie zmienił swój głos i ocalił Sai, która już wie, że nie może mu ufać XD Ok, Justin go okłamał, ale no na miejscu Sai ja już bym Cedrickowi nie zaufał XD Justin głupim niepotrzebnym kłamaniem sam się wyeliminował, no cóż, baj, byłeś nijaki do bólu, nie wiem jak wgl on przeszedł casting (Cedrick z resztą podobnie). No cóź.
Nie wiem, na razie nie czuję tego sezonu. Australia w tym roku jak na razie jest dużo lepsza.


-
Saw
- runner up
- Posty: 930
- Rejestracja: 15 wrz 2017, 12:41
- Survivor 49: Sophie
- Kontakt:
S48E03 "Committing To The Bit"
Nawet dobry odcinek. Na pewno lepszy od dwóch pierwszych. Cieszy że akcja zaczyna się powoli rozkręcać. Na minus na pewno to rzucanie kostką... Czyli o tym czy masz głos czy tracisz decyduje szczęście
Bez sensu totalnie. Zresztą już mam trochę dosyć tego ciągłego tracenia głosów... Za dużo tego wszystkiego
Fioletowi
Eva w tarapatach co niezbyt mnie cieszy. Niestety dla innych coraz bardziej widoczna jest jej bliska relacja z Joe. Eva nie pomogła sobie też tą dziwną rozmową ze Star. Co do Star to była poza grupą, ale krok po kroku się w nią wpasowuje. Myślę że przekonała do siebie Biancę i Thomasa. Pewnie jakby dodać do tego niechęć facetów do Evy, to by przetrwała pierwszą radę.
Pomarańczowi
Tutaj nadal sielanka. Charity i Mitch prawdopodobnie byliby na wylocie. Ale zaczęli coś działać i szukać pęknięć w sojuszu czwórki.
Zieloni
No tutaj to odwaliły się naprawdę ciekawe rzeczy. Mary uratowała się Sitd
No fajnie że w końcu komuś ten element gry pomógł. Bardzo ją polubiłem. Ona i Sai to dwa jasne światełka całej obsady. Te ich przekomarzanki są nawet zabawne. Sai gdyby nie absurdalne zmiany przy remisach to by odpadła. Trochę głupio postąpiła rezygnując z rozłożenia głosów pomiędzy Mary a Justina. Ale jej odejście to byłaby wielka strata. No kurde lubię tę dziewczynę. Taka fajna i zadziorna jest. Na dodatek stara się grać agresywnie. Aż szkoda że ona i Mary się nie dogadują, bo ich duet to byłaby petarda
Fajnie że odpadł jeden z nudziarzy
Nie wiem który z nich jest gorszy. Ale są na pewno wielką porażką castingową. Znajomości to chyba tam nieźle działają jak takie mameje są przyjmowane. Cedrek na jednej radzie zagłosował na wszystkich swoich współplemieńców XD No co za koleś. Nie wiem co miała na celu zmiana głosu z Sai na Justina. No ok, tamten ich oszukał to fakt. Ale no takim głosowaniem to on nie pokazał lojalności w stosunku do Sai. Po czymś takim już nigdy bym mu nie zaufał. Lepiej już mu było trzymać się swojej pierwszej wersji i zostawić swojego kumpla nudziarza. Justin zapłacił za to ukrywanie, że stracił głos. Co to miało na celu, to on sam chyba nie wie. I ta jego mina srającego kota, przy odczytywaniu głosów. W ogóle nie powalczył o siebie, gdy Sai próbowała przekonać Cedreka do zmiany wyboru. No siedział tam jak taki frajer. Jaka ulga że już go nie ma.
Tak w ogóle przez te durne twisty ze stratą głosu, wyszła mocna kupa z tym remisem. W sumie wyszło tak że Cedrek decyduje albo sam losuje kamienie i odpada XD No zalatuje tu mocno absurdem. To głosowanie Sai mocno naciągane. Na dawnych zasadach w dogrywce głosuje tylko Cedrek i decyduje jego głos. Mam wrażenie że produkcja sama zaczyna się w tym wszystkim gubić.
Fajnie że przemieszanie w kolejnym odcinku. Ciekawe czy było w ogóle w planach, bo jakoś w poprzednich sezonach nie byli zbyt chętni na to. Chyba sytuacja zielonych, produkcje do tego przymusiła.
Fioletowi
Eva w tarapatach co niezbyt mnie cieszy. Niestety dla innych coraz bardziej widoczna jest jej bliska relacja z Joe. Eva nie pomogła sobie też tą dziwną rozmową ze Star. Co do Star to była poza grupą, ale krok po kroku się w nią wpasowuje. Myślę że przekonała do siebie Biancę i Thomasa. Pewnie jakby dodać do tego niechęć facetów do Evy, to by przetrwała pierwszą radę.
Pomarańczowi
Tutaj nadal sielanka. Charity i Mitch prawdopodobnie byliby na wylocie. Ale zaczęli coś działać i szukać pęknięć w sojuszu czwórki.
Zieloni
No tutaj to odwaliły się naprawdę ciekawe rzeczy. Mary uratowała się Sitd
Tak w ogóle przez te durne twisty ze stratą głosu, wyszła mocna kupa z tym remisem. W sumie wyszło tak że Cedrek decyduje albo sam losuje kamienie i odpada XD No zalatuje tu mocno absurdem. To głosowanie Sai mocno naciągane. Na dawnych zasadach w dogrywce głosuje tylko Cedrek i decyduje jego głos. Mam wrażenie że produkcja sama zaczyna się w tym wszystkim gubić.
Fajnie że przemieszanie w kolejnym odcinku. Ciekawe czy było w ogóle w planach, bo jakoś w poprzednich sezonach nie byli zbyt chętni na to. Chyba sytuacja zielonych, produkcje do tego przymusiła.
- tombak90
- sole survivor
- Posty: 2741
- Rejestracja: 12 mar 2011, 00:00
- Lokalizacja: Poznań
- Survivor 50: Angelina
- Survivor 49: Savannah
- Kontakt:
S48E03 "Committing To The Bit"
Nowoczesny Probst jest trochę jak tania wódka, która nie ma walorów smakowych, lepiej ją więc sieknąć jednym haustem. Planowałem zatem dziubnąć jeden zbiorczy post na koniec, w momencie gdy już się wyślimaczę z nadrabianiem. Natomiast tutaj zadziało się tak wiele durnych rzeczy na raz, że jednak muszę się wpisać do pamiętniczka poświęconego temu epowi.
Ale słowem wstępu: Nie zgadzam się z tym, że Sai nie powinna głosować przy dogrywce. To, że objęte remisem cielęta historycznie najczęściej nie głosowały, wynikało wyłącznie z faktu, że ich głosy anulowałyby się wzajemnie, więc szkoda ruszać zad ze stołka, bo i tak głosy pozostałych rozstrzygają. Ale w njuerze, gdzie co chwila ktoś traci głos, sprawa wygląda zgoła inaczej - skoro Justin i tak go nie miał, to głosy już by się nie anulowały, więc nie ma żadnego racjonalnego powodu, żeby zabierać pisaczka również Sai.
Do durnot przechodząc:
1. Rozumiem, gdy ktoś traci głos w wyniku podjętego ryzyka lub w wyniku kulawego socjalu powodującego, że kolega z prawem odebrania postanawia zakneblować japę właśnie jemu. Ale ten biedny florek ani się nie zgłaszał na tę całą dżurnej (tylko wypchnęło go przeciwne plemię), ani nie miał możliwości podjęcia decyzji, czy w ogóle chce rzucać tymi kościami i zaryzykować głos. Tak więc mimo, że facet miał charyzmę zdechłej ryby, która wykitowała jeszcze przed wigilią w wannie u Grażyny, nie doczekawszy nawet młotka na łeb, to tak statystycznie trochę go jednak szkoda. My tutaj jednak chcemy robić Surwajwory, a nie Rosyjską Ruletkę, ne c'est pas?
2. W momencie jak już wyszedł drugi remis, to według prawilnych zasad, Cedrek powinien automatycznie, bez dalszego pierdolenia, dostać kamieniem po łbie i opuścić tę wesołą imprezę z tytułem najgłupszego gracza dekady, no bo przecież na tym etapie immunitet zyskują obie osoby objęte remisem plus miała go też Mary, która strzeliła sobie w ciemno i przypadkiem wygrała, zatem nikt inny do losowania nie został. A te młoty wprost przeciwnie - nagrodziły Cedreka za flop dając mu z dupy władzę i typ miał samozwańczo dokonać banicji
A jeśli już argumentować to tą całą dziwną dyskaszyn, którą czasami dodawali przed losowaniem kamieni, no to znów nie było żadnego powodu aby odbierać w niej głos Sai, czyli ponownie byłoby 1:1, a zatem patrz wyżej. Wniosek: według praw matki survonatury, Cedreka od tego etapu powinno już nie być w grze.
3. Tym śmieszniejsze jest więc to, że wspomniany Cedrek nie dość, że najpierw utrzymując swój głos na Sai wpieprzył się w coś, co według reguł powinno skończyć się dla niego surwoszubienicą, to jeszcze dodatkowo strzelił sobie kapiszonem w pipkę w momencie gdy już dali mu ten niesłuszny wybór i zmienił w nim głos. Brawo, mogłeś zostać w plemieniu z Justinem mając 2:1 przeciwko Mary, a skończyłeś z dwiema lasiami, na które właśnie zagłosowałeś.
Jak tak patrzyłem na bezmyślne oczy tego biednego człeka i tę jego wielką banię napuchniętą od pustki, to aż mi się zachciało zakwilić cichutko nad okrucieństwem wszechświata, który produkuje tak bezbronne stworzenia i puszcza je samopas.
Resztę opluję jak już dojdę do finału, no ale generalnie na moment tego odcinka jedynymi nadziejami w tym turnusie są dla mnie Sai i Thomas, którzy mają zadatki na jakąś tam łotrowatość, ewentualnie jeszcze Mary, która potrzebna jest mi do tego, żeby Sai dalej mogła się na niej wyżywać. Chcę natomiast rozdzielenia duetu Joe i Eva, bo śmierdzi mi tu hektolitrami sekty przy wałkowaniu motywu tej pięknej i wspierającej relacji.
Ale słowem wstępu: Nie zgadzam się z tym, że Sai nie powinna głosować przy dogrywce. To, że objęte remisem cielęta historycznie najczęściej nie głosowały, wynikało wyłącznie z faktu, że ich głosy anulowałyby się wzajemnie, więc szkoda ruszać zad ze stołka, bo i tak głosy pozostałych rozstrzygają. Ale w njuerze, gdzie co chwila ktoś traci głos, sprawa wygląda zgoła inaczej - skoro Justin i tak go nie miał, to głosy już by się nie anulowały, więc nie ma żadnego racjonalnego powodu, żeby zabierać pisaczka również Sai.
Do durnot przechodząc:
1. Rozumiem, gdy ktoś traci głos w wyniku podjętego ryzyka lub w wyniku kulawego socjalu powodującego, że kolega z prawem odebrania postanawia zakneblować japę właśnie jemu. Ale ten biedny florek ani się nie zgłaszał na tę całą dżurnej (tylko wypchnęło go przeciwne plemię), ani nie miał możliwości podjęcia decyzji, czy w ogóle chce rzucać tymi kościami i zaryzykować głos. Tak więc mimo, że facet miał charyzmę zdechłej ryby, która wykitowała jeszcze przed wigilią w wannie u Grażyny, nie doczekawszy nawet młotka na łeb, to tak statystycznie trochę go jednak szkoda. My tutaj jednak chcemy robić Surwajwory, a nie Rosyjską Ruletkę, ne c'est pas?
2. W momencie jak już wyszedł drugi remis, to według prawilnych zasad, Cedrek powinien automatycznie, bez dalszego pierdolenia, dostać kamieniem po łbie i opuścić tę wesołą imprezę z tytułem najgłupszego gracza dekady, no bo przecież na tym etapie immunitet zyskują obie osoby objęte remisem plus miała go też Mary, która strzeliła sobie w ciemno i przypadkiem wygrała, zatem nikt inny do losowania nie został. A te młoty wprost przeciwnie - nagrodziły Cedreka za flop dając mu z dupy władzę i typ miał samozwańczo dokonać banicji
3. Tym śmieszniejsze jest więc to, że wspomniany Cedrek nie dość, że najpierw utrzymując swój głos na Sai wpieprzył się w coś, co według reguł powinno skończyć się dla niego surwoszubienicą, to jeszcze dodatkowo strzelił sobie kapiszonem w pipkę w momencie gdy już dali mu ten niesłuszny wybór i zmienił w nim głos. Brawo, mogłeś zostać w plemieniu z Justinem mając 2:1 przeciwko Mary, a skończyłeś z dwiema lasiami, na które właśnie zagłosowałeś.
Jak tak patrzyłem na bezmyślne oczy tego biednego człeka i tę jego wielką banię napuchniętą od pustki, to aż mi się zachciało zakwilić cichutko nad okrucieństwem wszechświata, który produkuje tak bezbronne stworzenia i puszcza je samopas.
Resztę opluję jak już dojdę do finału, no ale generalnie na moment tego odcinka jedynymi nadziejami w tym turnusie są dla mnie Sai i Thomas, którzy mają zadatki na jakąś tam łotrowatość, ewentualnie jeszcze Mary, która potrzebna jest mi do tego, żeby Sai dalej mogła się na niej wyżywać. Chcę natomiast rozdzielenia duetu Joe i Eva, bo śmierdzi mi tu hektolitrami sekty przy wałkowaniu motywu tej pięknej i wspierającej relacji.
"Dziś prawdziwych villainów już nie ma..."
- Umbastyczny
- sole survivor
- Posty: 2443
- Rejestracja: 25 lut 2013, 00:00
- Survivor 50: Cirie
- Survivor 49: Sage
- Kontakt:
S48E03 "Committing To The Bit"
Liberum Vetotombak90 pisze: ↑09 lis 2025, 10:10Ale słowem wstępu: Nie zgadzam się z tym, że Sai nie powinna głosować przy dogrywce. To, że objęte remisem cielęta historycznie najczęściej nie głosowały, wynikało wyłącznie z faktu, że ich głosy anulowałyby się wzajemnie, więc szkoda ruszać zad ze stołka, bo i tak głosy pozostałych rozstrzygają.
No i historycznie mieliśmy parę takich sytuacji i cała trójca nie głosowała:Umbastyczny pisze: ↑15 mar 2025, 15:55Przy czym ja wciąż nie jestem przekonany do tych zasad remisu. OK, niby jest logiczne, że dawniej przy remisie, ludzie mogli głosować tylko na siebie, więc nie głosowali itd. Teraz Justin nie miał głosu, więc Sai mogła zagłosować na niego i to robiło różnice.
Ale co z potrójnymi głosami? Przecież nigdy ci ludzie nie głosowali w dogrywce, a ich głosy, owszem mogły się skasować i byłoby wewnętrzne 1:1:1, ale równie dobrze mogło się to ułożyć 2:1:0 i zrobić różnicę. Na miejscu takiego Justina, miałbym pewnie ból dupy i chciałbym zobaczyć dokładny regulamin xD Jakby Sai nie głosowała, to w dogrywce to ona odpadłaby wynikiem 1:0.
S22 - Ralph, Russell i Stephanie
S26 - Eddie, Hope i Shamar
S26 - Andrea, Malcolm i Reynold
S28 - Alexis, Brice i Morgan
S29 - Jaclyn, Jon i Keith
S30 - Lindsey, Rodney i Sierra Żyrafa
S32 - Aubry, Liz i Peter
Być może było tego więcej...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Za to zauważyłeś inną bardzo ciekawą rzecz, o której wcześniej nie pomyślałem:
To jest bardzo dobra obserwacja, w sumie skoro Justin nie mógł głosować, to nie mógł brać udziału w tej "dyskusji", ale Sai skoro mogła głosować, to powinna móc brać udział w dyskusji - to jest jakby kolejna runda głosowania, tylko ustna, a nie pisemna.tombak90 pisze: ↑09 lis 2025, 10:102. W momencie jak już wyszedł drugi remis, to według prawilnych zasad, Cedrek powinien automatycznie, bez dalszego pierdolenia, dostać kamieniem po łbie i opuścić tę wesołą imprezę z tytułem najgłupszego gracza dekady, no bo przecież na tym etapie immunitet zyskują obie osoby objęte remisem plus miała go też Mary, która strzeliła sobie w ciemno i przypadkiem wygrała, zatem nikt inny do losowania nie został. A te młoty wprost przeciwnie - nagrodziły Cedreka za flop dając mu z dupy władzę i typ miał samozwańczo dokonać banicjiA jeśli już argumentować to tą całą dziwną dyskaszyn, którą czasami dodawali przed losowaniem kamieni, no to znów nie było żadnego powodu aby odbierać w niej głos Sai, czyli ponownie byłoby 1:1, a zatem patrz wyżej. Wniosek: według praw matki survonatury, Cedreka od tego etapu powinno już nie być w grze.
- Davos
- 7th jury member
- Posty: 666
- Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
- Kontakt:
S48E03 "Committing To The Bit"
Dla mnie zdecydowanie najgorszy odcinek tego sezonu i chyba nawet najgorszy w całej erze :/ Pominę już to, że po raz trzeci zieloni poszli na radę - nie lubię, jak jedno plemię w kółko tam chodzi, a reszta sobie tylko chilluje na plaży, ale trudno, od czasu do czasu coś takiego się zdarza, również i w nowej erze, taki już urok tego programu.
Ale ta idiotyczna i absurdalna rada to była porażka i mam teraz taki sam niesmak jak po radzie, w której pewna znana i bardzo lubiana osoba odpadła tylko dlatego, że skumulowały się różne adwentydżys i inne gówna i ona jako jedyna nie miała żadnej ochrony :/ Wiem, że tu teoretycznie odpaść mogły trzy osoby, ale tak naprawdę niemal o wszystkim zadecydowały czynniki losowe. Lubiłem Justina i mega wkurzył mnie sposób, w jaki musiał pożegnać się z tym programem. Gdyby to był zwykły blindside to ok, jego wina, grał i przegrał. Ale tutaj najpierw trafił na tę wyprawę tylko dlatego, że wybrało go inne plemię, na co nie miał wpływu. Potem był zmuszony grać o przewagę i nie mógł zrezygnować, a słowo "grać" jest tu mocno na wyrost, bo o wszystkim decydował rzut kości, czyli czynnik całkowicie losowy. Nie ma to jak wysłać kogoś z czteroosobowego plemienia na wyprawę i uzależnić możliwość jego głosowania, co na radzie w takim składzie jest mega ważne, od totalnie losowego czynnika, na który nie ma wpływu i nie dać mu też możliwości rezygnacji. Nosz ja pier*olę...
Justin stracił głos i nie chciał się do tego przyznać. Czy to był na pewno taki zły ruch? Ja go trochę usprawiedliwiam, bo przy ledwie trzech osobach każdy głos ma olbrzymie znaczenie więc jak powiesz tym trzem osobom, że nie możesz głosować to jednocześnie możesz stać się celem, bo ktoś z nich sobie pomyśli: "Zagłosuje na niego, bo on na mnie na pewno nie może zagłosować, a w razie czego przynajmniej ja nie polecę". Tzn. absolutnie nie dziwię się, że Justin nie powiedział tego Sai i Mary. Mógł ewentualnie powiedzieć Cedrikowi, ale pytanie czy ten by się nie przestraszył i nie zagłosował wtedy inaczej? Np. na niego?
Ostatecznie okazało się, że plan Justina spokojnie by wypalił, gdyby nie kolejny totalnie losowy czynnik, czyli shot in the dark zagrany przez Mary i akurat przynoszący jej bezpieczeństwo - szansa 1/6 więc mało prawdopodobne, no ale akurat tym razem to się wydarzyło.
No i potem sytuacja, gdy Sai mogła głosować w dogrywce tylko na Justina, a Cedrik zagłosował na nią. Czemu Justin w dogrywce nie mógł głosować? Czemu ta utrata głosu działa na wszystkich głosowaniach podczas całej rady, a nie tylko na jednym? I czemu Mary też nie mogła głosować? Wiem, że poświęciła głos na shot in the dark, ale dla mnie to jest dziwne, że w dogrywce taka osoba nie może głosować - bo tak na logikę, kiedy okazało się, że Mary jest bezpieczna to 3 osoby: Cedrik, Mary i Justin chcieli odpadnięcia Sai. A odpadnięcia Justina chciała tylko Sai. Czyli ona powinna odpaść stosunkiem 3:1. A tu wyszło na to, że o wszystkim decydował jeden Cedrik, bo reszta nie mogła głosować. I musiał wybrać, bo inaczej sam by poleciał. Idiotyzm...
Inna sprawa, że Cedrik też się popisał, głosując dwa razy na Sai, a potem ostatecznie wybierając, żeby ona została :D No na pewno mu będzie ufać po czymś takim.
Justin jedyne co skopał to brak zawalczenia o siebie podczas dogrywki - mógł powiedzieć Cedrikowi, że będzie wobec niego lojalny do końca i liczyłem, że coś takiego powie i powalczy, ale niestety poprzestał na tym, że niech Cedrik zrobi to co uważa za lepsze, że nie będzie chował urazy, zaakceptuje jego decyzję itd. Niby honorowe podejście, ale szkoda, że bardziej nie powalczył.
Moim zdaniem Justin miał potencjał na ciekawego gracza i pokazał to w poprzednich odcinkach, a w tym też nieźle wkręcił plemię po wyprawie, że grał o jakieś tam nagrody rzeczowe dla wszystkich i dopiero następnego dnia się okaże czy wygrał czy nie - jakkolwiek absurdalne by to nie było, musiał być przekonujący, bo wszyscy w to uwierzyli.
Jakkolwiek by go jednak nie oceniać jako gracza to moim zdaniem jest jasne, że nikt nie powinien odchodzić w taki sposób. Sai też nie, chociaż akurat jej odejścia chciałyby w przypadku nietykalności Mary 3 osoby więc byłoby to bardziej sprawiedliwe.
Więcej tych idiotycznych twistów i zabierania ludziom głosów Jeff :/
Małym pocieszeniem jest dla mnie fakt, że Mary przetrwała, ale i tak czuję wqrwa na ten odcinek i zepsuło mi to przyjemność z oglądania tego sezonu.
W zapowiedzi widać przemieszanie. No kurde rychło w czas, akurat jak poleciał gracz, któremu kibicowałem :D Zresztą i tak jestem pewien, że to przemieszanie pojawiło się tylko dlatego, że została tylko trójka zielonych i gdyby znów ktoś stracił głos to mógłby się zrobić klincz, gdyby pozostałe dwie głosowały na siebie. Pewnie produkcja chciała tego uniknąć, żeby znów nie było tak idiotycznej rady i wrócimy do pięcioosobowych plemion.
A mogłoby być zupełnie inaczej, gdyby od początku zrobiono dwa plemiona po 9 osób, ale oczywiście oni od dziesięciu sezonów muszą powtarzać do porzygu schemat 3x6...
Ale ta idiotyczna i absurdalna rada to była porażka i mam teraz taki sam niesmak jak po radzie, w której pewna znana i bardzo lubiana osoba odpadła tylko dlatego, że skumulowały się różne adwentydżys i inne gówna i ona jako jedyna nie miała żadnej ochrony :/ Wiem, że tu teoretycznie odpaść mogły trzy osoby, ale tak naprawdę niemal o wszystkim zadecydowały czynniki losowe. Lubiłem Justina i mega wkurzył mnie sposób, w jaki musiał pożegnać się z tym programem. Gdyby to był zwykły blindside to ok, jego wina, grał i przegrał. Ale tutaj najpierw trafił na tę wyprawę tylko dlatego, że wybrało go inne plemię, na co nie miał wpływu. Potem był zmuszony grać o przewagę i nie mógł zrezygnować, a słowo "grać" jest tu mocno na wyrost, bo o wszystkim decydował rzut kości, czyli czynnik całkowicie losowy. Nie ma to jak wysłać kogoś z czteroosobowego plemienia na wyprawę i uzależnić możliwość jego głosowania, co na radzie w takim składzie jest mega ważne, od totalnie losowego czynnika, na który nie ma wpływu i nie dać mu też możliwości rezygnacji. Nosz ja pier*olę...
Justin stracił głos i nie chciał się do tego przyznać. Czy to był na pewno taki zły ruch? Ja go trochę usprawiedliwiam, bo przy ledwie trzech osobach każdy głos ma olbrzymie znaczenie więc jak powiesz tym trzem osobom, że nie możesz głosować to jednocześnie możesz stać się celem, bo ktoś z nich sobie pomyśli: "Zagłosuje na niego, bo on na mnie na pewno nie może zagłosować, a w razie czego przynajmniej ja nie polecę". Tzn. absolutnie nie dziwię się, że Justin nie powiedział tego Sai i Mary. Mógł ewentualnie powiedzieć Cedrikowi, ale pytanie czy ten by się nie przestraszył i nie zagłosował wtedy inaczej? Np. na niego?
Ostatecznie okazało się, że plan Justina spokojnie by wypalił, gdyby nie kolejny totalnie losowy czynnik, czyli shot in the dark zagrany przez Mary i akurat przynoszący jej bezpieczeństwo - szansa 1/6 więc mało prawdopodobne, no ale akurat tym razem to się wydarzyło.
No i potem sytuacja, gdy Sai mogła głosować w dogrywce tylko na Justina, a Cedrik zagłosował na nią. Czemu Justin w dogrywce nie mógł głosować? Czemu ta utrata głosu działa na wszystkich głosowaniach podczas całej rady, a nie tylko na jednym? I czemu Mary też nie mogła głosować? Wiem, że poświęciła głos na shot in the dark, ale dla mnie to jest dziwne, że w dogrywce taka osoba nie może głosować - bo tak na logikę, kiedy okazało się, że Mary jest bezpieczna to 3 osoby: Cedrik, Mary i Justin chcieli odpadnięcia Sai. A odpadnięcia Justina chciała tylko Sai. Czyli ona powinna odpaść stosunkiem 3:1. A tu wyszło na to, że o wszystkim decydował jeden Cedrik, bo reszta nie mogła głosować. I musiał wybrać, bo inaczej sam by poleciał. Idiotyzm...
Inna sprawa, że Cedrik też się popisał, głosując dwa razy na Sai, a potem ostatecznie wybierając, żeby ona została :D No na pewno mu będzie ufać po czymś takim.
Justin jedyne co skopał to brak zawalczenia o siebie podczas dogrywki - mógł powiedzieć Cedrikowi, że będzie wobec niego lojalny do końca i liczyłem, że coś takiego powie i powalczy, ale niestety poprzestał na tym, że niech Cedrik zrobi to co uważa za lepsze, że nie będzie chował urazy, zaakceptuje jego decyzję itd. Niby honorowe podejście, ale szkoda, że bardziej nie powalczył.
Moim zdaniem Justin miał potencjał na ciekawego gracza i pokazał to w poprzednich odcinkach, a w tym też nieźle wkręcił plemię po wyprawie, że grał o jakieś tam nagrody rzeczowe dla wszystkich i dopiero następnego dnia się okaże czy wygrał czy nie - jakkolwiek absurdalne by to nie było, musiał być przekonujący, bo wszyscy w to uwierzyli.
Jakkolwiek by go jednak nie oceniać jako gracza to moim zdaniem jest jasne, że nikt nie powinien odchodzić w taki sposób. Sai też nie, chociaż akurat jej odejścia chciałyby w przypadku nietykalności Mary 3 osoby więc byłoby to bardziej sprawiedliwe.
Więcej tych idiotycznych twistów i zabierania ludziom głosów Jeff :/
Małym pocieszeniem jest dla mnie fakt, że Mary przetrwała, ale i tak czuję wqrwa na ten odcinek i zepsuło mi to przyjemność z oglądania tego sezonu.
W zapowiedzi widać przemieszanie. No kurde rychło w czas, akurat jak poleciał gracz, któremu kibicowałem :D Zresztą i tak jestem pewien, że to przemieszanie pojawiło się tylko dlatego, że została tylko trójka zielonych i gdyby znów ktoś stracił głos to mógłby się zrobić klincz, gdyby pozostałe dwie głosowały na siebie. Pewnie produkcja chciała tego uniknąć, żeby znów nie było tak idiotycznej rady i wrócimy do pięcioosobowych plemion.
A mogłoby być zupełnie inaczej, gdyby od początku zrobiono dwa plemiona po 9 osób, ale oczywiście oni od dziesięciu sezonów muszą powtarzać do porzygu schemat 3x6...

Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość