S48E13 "Only One of Yous Can Win"
: 21 maja 2025, 17:38
Premiera: 21 maja 2025
Forum reality-show Survivor
https://survivorpolska.pl/forum/
Davos pisze: ↑29 mar 2026, 21:13No i po finale. Cieszę się, że wygrał Kyle, a nie Eva albo Joe, bo to już by zupełnie pogrążyło ten sezon, ale i tak wygrana Kyle'a tylko nieznacznie poprawiła w moich oczach ocenę tego sezonu, która ogólnie i tak jest bardzo niska. I w mojej ocenie jest to zdecydowanie jeden z najgorszych sezonów w nowej erze, a może i najgorszy. Co prawda część ludzi grała tu w starym stylu, stawiając na jeden sojusz od początku do końca, co mogłoby dać vibe najstarszych sezonów i co nawet samo w sobie mogłoby być ciekawe, bo w nowych sezonach takie coś jest niespodziewane, tyle w starych sezonach było dużo więcej zmiennych - lokalizacja, nowe i interesujące, ale nieprzegięte twisty w każdym sezonie, za każdym razem inny punkt startowy i szukanie obozów, no i przede wszystkim bardziej charyzmatyczny cast. Tutaj cast był w dużej części papierowy, bez większej charyzmy, a grę prowadził bojaźliwą, wycofaną i pasywną. Z takim podejściem nie da się dotrzeć do finału, a tym bardziej wygrać. Ba, nawet Joe, który był liderem sojuszu, który zdominował grę, uzyskał w finale tylko jeden głos, co wyraźnie pokazuje, że bez strategicznych ruchów nie da się już wygrać Survivor, bo sędziowie nie doceniają takiej gry.
Myślę, że sporo szkody temu sezonowi zrobiło też odpadnięcie przed mergem paru perspektywicznych pod względem strategii i kombinowania ludzi. Najbardziej pod tym względem szkoda mi Thomasa, który miał zadatki na niezłego villaina i kogoś, kto nie będzie miał oporów, żeby zdradzać ludzi i robić ruchy. Ale myślę, że Kevin, Bianca czy nawet Justin pokazaliby o wiele ciekawszą grę niż takie mimozy jak Mitch, Star, Charity czy Cedrek.
Top5
Kamilla zdobyła immunitet i wszyscy się zgodzili, że trzeba wyeliminować Mitcha, bo on niby będzie zagrożeniem w finale. WTF? Przecież on grał tragicznie. Rozumiem, że był lubiany i inni mogli się tego bać w finale, no ale bez przesady.
Nikomu nawet nie chciało się mydlić mu oczu i wszyscy powiedzieli mu, że odpadnie, przez co mieliśmy jedną z najnudniejszych rad plemienia (i tego czasu przed radą, gdy ludzie zwyczajowo kombinują kogo wywalić) w ostatnich latach.
Top4
Kamilla zrobiła bardzo duży błąd, mówiąc Kyle'owi, że nie weźmie go do finału. Potem Kyle wygrał immunitet, no i zrobił wobec niej to samo. Słabo to rozegrała, bo powinna mu wjechać na emocje, że grali od początku razem, powinni się trzymać ze sobą, dali sobie słowo itd. Kyle czasem kierował się emocjami zamiast rozumem więc ten ruch mógłby się udać. Druga sprawa to fatalne rozpalanie ognia w wykonaniu Kamilli. Patrząc na to, że nie miała innych sojuszników poza Kyle'm, któremu i tak powiedziała, że wyznaczy go do rozpalania ognia, powinna już dawno spodziewać się, że jej też nikt nie weźmie do finału i powinna trenować ten ogień do upadłego.
Finał
Eva wypadła niespodziewanie dobrze i bałem się przez chwilę, ze to ona wygra, co już by zupełnie pogrążyła ten sezon. Na szczęście Kyle opowiedział o swoim duecie z Kamillą i sędziowie to docenili. Kyle był zdecydowanie najlepszy w tej trójce, ale nawet ciekawie się ułożyło, że każdy finalista dostał jakieś głosy, dawno już czegoś takiego nie było w Survivor. Ja bym tylko drugie miejsce dał Joe, a nie Evie, bo ona przez cały sezon była w jego cieniu i po prostu się pod niego podczepiła. Bez Joe Eva nie byłaby w stanie zbyt wiele ugrać.
W after show niby padło, że Kamilla w przypadku wejścia do finału prawdopodobnie by wygrała, ale nie wiem, czy faktycznie by tak było, gdyby znalazł się tam też Kyle. Ja lubiłem obydwoje i chciałem, żeby razem weszli do finału, ale po namyśle uważam, że Kyle prowadził jednak lepszą grę, bo był w sojuszu i miał więcej opcji więc zasłużenie wygrał. Ale o tym poniżej.
Tradycyjne podsumowanie uczestników
Kyle - od początku współpracował z Kamillą i razem dobrze się ustawili w pierwotnym plemieniu, a potem po przemieszaniu zmylili Joe, Shauhina i Thomasa, pozbywając się tego ostatniego dzięki schowanemu idolowi. Później zrobili też świetny ruch ze zmyleniem Joe i Evy i wkopaniem Shauhina. Kyle był jednak dużo lepiej ustawiony niż Kamilla, bo wkręcił się w sojusz mięśniaków i był bezpieczny i nikt nie myślał o jego wykopaniu. Umiejętnie grał na dwa fronty i ochronił Kamillę, gdy Dawid i Mary chcieli ją wykopać. Potem też ładnie namówił Joe na eliminację Davida, mówiąc że David zbyt mocno popada w paranoję. Później sukcesywnie pozbywał się kolejnych osób i doszedł do finału, gdzie mógł ujawnić swoją grę. Może i nie jest to mój archetyp idealnego zwycięzcy, bo bywał zbyt emocjonalny i czasem emocje brały górę nad rozumem, nie chciał też za nic uderzyć w duet Joe i Evy. Byłem trochę sceptycznie do tego nastawiony i zastanawiałem się czy ta strategia mu nie wyjdzie bokiem, ale okazało się, że to go zaprowadziło do finału i do wygranej więc trzeba docenić, że wybrał dobrą drogę i sobie poradził.
Eva - doceniam, że dawała sobie radę pomimo swojego autyzmu i miała poruszający moment w połowie sezonu, niemniej po mergu miałem już spory przesyt jej osobą i nie uważam jej za dobrego gracza, bo przez cały sezon była podczepiona pod Joe i dotarła z nim do finału tylko dlatego, że on ją przez cały czas chronił. Niby dostała idola i zdobyła też ucieczkę z rady, ale mam wrażenie, że ludzie nie chcieli jej wywalić ze względu na jej chorobę i gdyby nie to, pewnie większość chciałaby rozbić jej duet z Joe. Jedyny plus dla niej za dobrą mowę na radzie finałowej.
Joe - jako osobę go lubiłem, ale jako gracz był strasznie nudny. Wymyślił sobie, że zbuduje sojusz, który dojedzie do końca niczym w najstarszych sezonach Survivor i o dziwo dokonał tego, co na pewno zasługuje na pewne uznanie. Tyle, że taka gra jak widać nie daje w ogóle szans na zwycięstwo i Joe zdobył tylko jeden głos w finale, bo sędziowie nie chcą już od dawna czegoś takiego oglądać. Kolejna sprawa to gadanie o honorze i lojalności, no ale jednak Davida i Shauhina Joe wywalił, mimo że był z nimi w sojuszu. Do tego wszystkiego Joe, razem z Evą, dawał się wodzić za nos duetowi Kyle'a i Kamilli i w ogóle nie domyślił się, że oni ich rozgrywają, a to też nie pozwala uznać go za dobrego gracza.
Kamilla - na pewno jedna z najciekawszych osób w tym sezonie i od początku nieźle kombinowała w duecie z Kyle'm, robiąc z nim ruch przeciwko trójce facetów po przemieszaniu i potem przeciwko Shauhinowi. Po mergu była jednak w dużej mierze uzależniona od Kyle'a i przetrwała atak Davida tylko dlatego, że Kyle ją obronić. Zrobiła też błąd, mówiąc Kyle'owi jeszcze przed finałowym zadaniem o immunitet, że nie weźmie go do finału. Powinna z tym poczekać do zadania, a po wygraniu przez niego immunitetu wykorzystać jego chwiejność emocjonalną i przekonywać go, żeby ją wziął do finału. No i rozpalanie ognia skopała po całości.
Mitch - nudny i beznadziejny w grze. Doceniam, że przełamywał słabość w jąkaniu się i był wesoły, ale strategicznie nie pokazał totalnie nic. Miał sojusz tylko z Charity, a po jej odpadnięciu płynął tylko z większością, skupiając się jedynie na przetrwaniu kolejnych rad, zamiast próbować zrobić większy ruch, który dałby mu kontrolę nad grą.
Shauhin - jedna z ciekawszych osób w tym caście, ale miałem nadzieję, że zwróci się przeciwko sojuszowi, którego tak się trzymał, bo sporo o tym mówił w konfach. Inna sprawa, że zaproponował Kyle'owi ciekawy plan na blindsidu na Evie, ale ostatecznie głosował na Mitcha, pytanie więc, czy to była tylko ściema czy może chciał wprowadzić ten plan w życie, ale Kyle nie był chętny więc zrezygnował. Z drugiej strony twierdził, że sojusz z Joe i Evą da mu finał, a tam z nimi wygra, bo prowadził lepszą grę, ale czy faktycznie by wygrał, nie jestem pewien, bo nie miał na swoim koncie większych ruchów.
Mary - była nawet niezłą kombinatorką, choć od samego początku była zagrożona i źle się ustawiała. Sojusz ze Stephanie zepchnął ją na dno plemienia, a potem uratowała się kosztem Justina tylko dlatego, że akurat miała farta i wylosowała nietykalność dzięki shot in the dark. Później fajnie wkręcała Sai, że może mieć idola, a po mergu skumała się z Davidem i nawet przez chwilę była w sojuszu mięśniaków, ale nie była w stanie ugrać nic więcej niż top7. Zabrakło jej ludzi chętnych do gry i robienia większych ruchów, a sama nie miała zbytnio sprawczości. Plus za rzucenie na koniec prosto w oczy Joe, że na niego zagłosuje, przez co ten wystraszył się, że może odpaść, jeśli ona ma HII i wpadł w małą panikę
Star - kolejna osoba z tragiczną grą. Już na samym początku naraziła się wszystkim, szukając zbyt ewidentnie idola, przez co pewnie poleciałaby w przypadku pierwszej rady. Potem ujawniła wszystkim, że ma wskazówkę, a następnie oddała za darmo idola Evie, nie dostając w zamian totalnie nic. Po mergu była totalnie niewidoczna, płynąc z większością i nawet nie próbując robić własnych ruchów czy kogokolwiek do nich namówić. Obudziła się dopiero w odcinku, w którym odpadła, próbując wspólnie z Mary i Kamillą zblindsidować Joe, ale ostatecznie i tak z tego planu zrezygnowała.
David - w premerge go nawet lubiłem, zresztą bardzo dobrze tam się ustawił, a po mergu wszedł w sojusz mięśniaków, ale w pewnym momencie zrobił się zbyt irytujący. Próbował za wszelką cenę narzucić innym jak mają głosować i sojusz się na niego wypiął. Mimo wszystko plus za to, że jako jedyny domyślił się, że Kyle współpracuje z Kamillą, ale Kyle przedstawił to Joe'mu w taki sposób, że David ma paranoję i trzeba go wykopać
Chrissy - w plemieniu u pomarańczowych była w czteroosobowym sojuszu, po przemieszaniu przekonała Cedreka do eliminacji Sai, a potem wspólnie z nim wywaliła Biancę. Po mergu trochę zgasła i dopiero na radzie plemienia postanowiła namawiać ludzi do uderzenia w sojusz mięśniaków. Plus dla niej za to, że dostrzegła zagrożenie z ich strony, ale fatalnie to rozegrała, mówiąc o tym przy wszystkich, a nie w pojedynczych konwersacjach.
Cedrek - jeden z najgorszych graczy tego sezonu. Zaczął nawet nieźle, ustawiając się w sojuszu z Justinem, Kevinem i Sai. Potem zaczął jednak chaotyczną grę, mówiąc Sai, żeby użyła HII, mimo że i tak miał odpaść Kevin, a w kolejną radę rozegrał tragicznie, głosując na Sai, a potem zmieniając zdanie i zatrzymując ją kosztem Justina. Powinien zatrzymać Justina, z którym grałby dalej, a Sai i tak już mu nie ufała. Po przemieszaniu zdecydował się wywalić Biancę, która powiedziała mu, że nie może głosować, ale nie wtajemniczył w plan Sai, która jeszcze bardziej przestała mu ufać. Po mergu z kolei nie miał z kim grać, bo nie zbudował totalnie żadnych relacji i zasłużenie odpadł.
Sai - jako osobowość nawet wprowadziła trochę kolorytu do tego sezonu, ale grała bardzo kiepsko. Tylko początek miała dobry, gdy znalazła HII i wkręciła się w czteroosobowy sojusz, ale zaczęła grać zbyt agresywnie, przez co znalazła się na celowniku Kevina, a potem przetrwała tylko dlatego, że Cedrek na radach zachowywał się w bardzo chaotyczny sposób. Ciekawa była jej rywalizacja, a potem zakopanie toporu wojennego z Mary, ale ostatecznie i tak niczego to nie dało, bo po mergu Sai dalej zachowywała się chaotycznie i nikt z nią nie chciał grać, przez co nie doszła nawet do etapu jury.
Charity - kolejna osoba, która prowadziła bardzo kiepską grę. W plemieniu miała sojusz tylko z Mitchem, a innych wkurzała, przez co była pierwsza do wylotu w przypadku ewentualnej rady, a po mergu od razu straciła zaufanie grupy i nie ogarnęła zupełnie, że ludzie chcą ją wywalić. Do tego wszystkiego miała wysokie ego i uważała się za kogoś, kto dobrze gra i ma kontrolę. No to się przejechała.
Bianca - ciekawa osoba, która wkręciła się w sojusz z Joe, Shauhine i Thomasem, a z tym ostatnim współpracowała blisko. Po przemieszaniu znalazła się między dwójką pomarańczowych i fioletowych, ale sama nie mogła głosować. Wpadła na fajny pomysł, żeby ich skłócić, przez co mogło być 2:2 na radzie, a w przypadku dogrywki na nią już by nikt nie mógł głosować, a potem nawet okazało się, że będzie 3:1, bo Cedrek chciał głosować na Sai, ale Bianca niepotrzebnie powiedziała mu, że nie może głosować i on razem z Chrissy zmienili głosy właśnie na Biancę. Szkoda, bo dziewczyna miała jakiś potencjał i myślę, że gdyby doszła do mergu to mogłaby coś tam wykombinować.
Thomas - jego odpadnięcie przed mergem to chyba najgorsza rzecz, która przytrafiła się temu sezonowi, bo gość miał zadatki na świetnego kombinatora i villaina, który mógłby bardzo namieszać w dalszej grze. U fioletowych świetnie się ustawił, wchodząc w sojusz z Joe i Shauhinem, ale na boku kombinował przed Biancą, zdobywając jej zaufanie na tyle, że ona mu powiedziała, że nie może głosować. Jednocześnie sam zdobył kradzież głosu, ale nie powiedział o tym nikomu, nawet swoim sojusznikom. Trochę szkoda, bo gdyby to zrobił to po przemieszaniu mógłby razem z Joe i Shauhinem np. ukraść głos Kevinowi i rzucić na niego i na Kamillę cztery głosy po 2:2, dzięki czemu nikt z nich nie odpadłby nawet w przypadku użycia idola przez kogoś z nich. Co prawda nie chciałbym, żeby Kamilla czy Kyle wtedy odpadli, ale odpadnięcie Thomasa na tak wczesnym etapie też było kiepskie. Szkoda, że to plemię w ogóle musiało wtedy iść na radę.
Justin - polubiłem go od początku i bardzo żałuję, że odpadł w tak pechowy sposób. U zielonych był świetnie ustawiony, grając pośrodku z Cedrekiem. Wspólnie z nim zdecydował się na blindside na Kevinie co było trochę ryzykownych ruchem, ale grę spieprzyła mu wyprawa, na którą został wysłany bez możliwości odmówienia, a potem musiał wziąć udział w rzucaniu kośćmi, które pozbawiło go głosu. Idiotyczny twist... Potem Mary zagrała shot in the dark i zapewniła sobie bezpieczeństwo, a całości nieszczęśliwego dla Justina splotu wydarzeń dopełniło idiotyczne zachowanie Cedreka, który ostatecznie zostawił Sai, mimo że wcześniej na nią głosował. Nie uważam, żeby przemilczenie przez Justina faktu, że nie może głosować, było błędem, bo gdyby nie fart Mary to ona by wtedy odpadła, a gdyby nie głupota Cedreka to odpadłaby Sai. Może tylko minus dla Justina, że nie próbował bardziej zawalczyć o pozostanie w grze, ale chciał być honorowy, no i odpadł...
Kevin - kolejna z osób, która miała potencjał na niezłego kombinatora i też przedwcześnie odpadła. Dobrze się ustawił w czteroosobowym sojuszu, ale zbyt szybko zaczął grać agresywnie, celując w sojuszniczkę Sai i próbując namówić Justina i Cedreka do wywalenia jej, żeby przejąć idola, który pewnie w takim przypadku znów by się pojawił w dżungli. Na jego nieszczęście nie wyczuł, że Cedrek jest blisko z Sai i będzie chciał ją chronić. Kevin chciał też ochronić Mary, ale Cedrek nie miał do niej zaufania i ostatecznie odpadł sam Kevin.
Stephanie - sympatyczna babka, ale zbyt późno zorientowała się, że inni już zakładają sojusz, a ona sama miała sojusz tylko z Mary. Myślała, że ludzie wywalą Sai, bo szuka idola, ale tamta miała już sojusz z Justinem, Cedrekiem i Kevinem, a Stephanie na głosowaniu zabrakło numerów.
No i tyle. Sezon niestety przez większość czasu męczący albo nudny. Jeśli chodzi o powroty to chciałbym zobaczyć ze względu na strategię i kombinowanie przede wszystkim Kamillę i Thomasa. Nie obraziłbym się też na powrót Mary, Bianki, Justina, Kyle'a, Shauhina czy nawet Kevina.
Byle tylko nie wrócili Joe, Eva czy Mitch...
No i właśnie dlatego był zagrożeniem w jury - był underdogiem przeciwko nielubianemu sojuszowi, był lubiany, nie działał nikomu na nerwy i tyle. I jego brak działania strategicznego niby mógł irytować - ale przykładowo w finałowej 8. planował on zrobić coś przeciwko Joe, dopóki Star wszystkiego nie zleakowała. W ftc otrzymałby więcej głosów niz taki Joe
I tak i tak obydwaj doskonale wiedzieli że ich największą wzajemną szansą na wygraną będzie odpadniecię jednego z nich - więc Kamilla po prostu potweirdziła to, co oczywiste oraz to, co Kyle planował wobec niejKamilla zrobiła bardzo duży błąd, mówiąc Kyle'owi, że nie weźmie go do finału. Potem Kyle wygrał immunitet, no i zrobił wobec niej to samo.
Hm, lubiany był na pewno, ale czy faktycznie dałoby mu to zwycięstwo? Przez całą grę nie zrobił kompletnie żadnego ruchu i po prostu płynął z większością, nie mając na koncie żadnych osiągnięć. Takie osoby często dochodzą do finału, ale praktycznie zawsze zgarniają tam okrągłe zero głosów.Snowey pisze: ↑31 mar 2026, 08:40No i właśnie dlatego był zagrożeniem w jury - był underdogiem przeciwko nielubianemu sojuszowi, był lubiany, nie działał nikomu na nerwy i tyle. I jego brak działania strategicznego niby mógł irytować - ale przykładowo w finałowej 8. planował on zrobić coś przeciwko Joe, dopóki Star wszystkiego nie zleakowała. W ftc otrzymałby więcej głosów niz taki Joe
Mimo wszystko ja bym na jej miejscu nie mówił tego tak otwarcie przed zadaniem, a po zadaniu próbował wjeżdżać mu na emocje - Kyle czasami kierował się w grze emocjami więc kto wie, może akurat by to zadziałało ;)
Wow, niezłe info. To faktycznie zmienia nieco postrzeganie tych osób, bo edit pokazywał, że to Joe założył sojusz, a Eva po prostu skorzystała na tym, że on jej pomagał i byli blisko.Snowey pisze: ↑31 mar 2026, 08:40A co do pozostałych ciekawostek: meltdown Evy przed i podczas rozpalania ognia był znacznie większy niż to pokazano, była ona bardziej lubiana i strategiczna niż to pokazano (wedlug Kyle'a to ona była odpowiedzialna za zalożenie głównego sojuszu), Joe dostał bardzo hojny edit, a przez spory etap gry to David był numerem 1 Kyle'a

