S50E01 "Epic Party"
- Jack
- sole survivor
- Posty: 5930
- Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
- Kontakt:
- Prus
- 8th jury member
- Posty: 736
- Rejestracja: 19 lip 2020, 10:15
- Lokalizacja: Kraków
- Survivor 50: Genevieve
- Survivor 49: Savannah
- Kontakt:
S50E01 "Epic Party"
Właśnie obejrzałem ten odcinek i jeśli miałbym opisać go w jednym słowie, to powiedziałbym "Ehhhhh". Obsada tego sezonu nie urwała dupy za bardzo przez obecność takich osób jak Devens, Aubry, Rizo, Jonathan, czy Joe, którzy według mnie powinni mieć stanowczy zakaz wstępu do jakiegokolwiek Reality Show. Pomimo tego liczyłem, że odcinek mnie jakoś bardziej porwie, a tymczasem jakoś od 30 minuty nie mogłem się doczekać aż ten odcinek się skończy i będę mógł robić coś innego.
Zaczynając od samego początku odcinka, miło było zobaczyć te wstawki ze starych sezonów, ale nie rozumiem dlaczego nie znaleźli czasu żeby pokazać chociaż po sekundzie z każdego z nich, zwłaszcza z 47, który jakby nie patrzeć, ma jednego reprezentanta. Ale ten kadr z Jenną był całkiem przyjemny.
Powitanie uczestników mnie trochę zażenowało. Według Probsta, uczestnicy powinni całować go i produkcje po stopach, że dostali zaproszenie do tego sezonu. Jonathan drący ryj "Mr. Jeff", zażenowało mnie jeszcze bardziej. Koleś nie ma absolutnie grama charyzmy. I oczywiście "Fani" głosowali za tym żeby nie dostali ryżu i podstawowych itemów lol. Wcale całe to głosowanie nie było jedną wielką bujdą XDDD. Po za tym, nazywanie tego sezonu "In the Hands of the Fans" to przesada, biorąc pod uwagę, że nie dało się głosować na obsadę, długość sezonu i lokalizacje, a nawet zadania.
Reward Challenge całkiem okej, ale tylko i wyłącznie za nawiązanie do Quest for Fire z początkowych sezonów. Walka o itemy nawet też mnie zainteresowała, gdyż lubię Q i Coach'a, a Ozzy już mnie nie mierzi tak jak w przeszłości (choć nie powinno go tu być). Ogólnie Zesrańsko Ozzy'ego i Coach'a o wygraną Sophie mnie bawi. Laska zrobiła z nich idiotów 15 lat temu i nadal nie mogą tego znieść XD. Ozzy mówiący, że powinien zagłosować na Coach'a, to też peak głupoty. Trzeba było myśleć wtedy.
Różowe plemię
Podobał mi się sojusz Gene-Steph-Colby-Q-Kyle (jeszcze gdyby zaprosili Angelinę, to byłoby cudownie), ale no wszystko co dobre się kończy, tylko szkoda, że w pierwszym odcinku XD. Produkcja to ameby, bo 5-osobowy sojusz będzie miał teraz tylko 2 głosy na radzie. Dosłownie od kilku sezonów fani mieli problem do tego ciągłego tracenia głosu, ale musieli odwalać ten szajs w tym sezonie. Już Winners at War ucierpiało sporo przez jeden głupi twist (Przemieszanie z 2 do 3 plemion), a tutaj mamy tego od groma już w pierwszym odcinku.
Ucieszyłem się jak Gene znalazła idola, ale oczywiście musiała go komuś oddać.
Rizo mnie denerwuje. W 49 może nie przykładałem do niego tak wielkiej uwagi, ale koleś jest okropnie cringe. Dosłownie wszystko co mówił w tym odcinku mnie żenowało.
Aubry nienawidzę niezmiernie odkąd zacząłem oglądać Survivor i nigdy nie zaakceptuje faktu, że Amanda Kimmel w ostatnim momencie zrezygnowała i na jej miejsce zjawiła się ta karykatura gracza (zwłaszcza, że Jerri, Abi, Neleh i Natalie B chciały wziąć udział).
Szkoda, że Kyle odpadł w takich okolicznościach. Na jego miejsce powinien być tam Earl, ale nadal szkoda go, bo go lubiłem.
Niebieskie plemię
Nie za dużo się tam działo w tym odcinku. Dee i Tiff mało widoczne niestety. Kamilli i Chrissy było ciut więcej. Chrissy chce celować w Dee, a Tiffany chce celować w Chrissy.
Charlie również mało widoczny, ale zaczynam go lubić bardziej, ale nadal nie jestem wielkim fanem.
Mike rozpoczął tę grę o wiele lepiej niż myślałem. Miałem wrażenie, że ludzie bardziej będą w niego celować przez White Lotus.
Coach nadal jest tym samym typem co ostatnio i w sumie to dobrze. Koleś jest przynajmniej śmieszny i dramogenny. Już w zwiastunie kolejnego odcinka miał sapy do Ozzy'ego, że wygadał wszystkim co się wydarzyło na Exile Island.
Jonathan to drewno. W 42 pokazał się jako strategiczne zero - Drea ma idola, więc trzeba ją wywalić. Powiedzmy jej, że celem jest Maryanne, gdyż ta ma idola. Maryanne powiedzmy, że celem jest Drea, gdyż ta też ma idola. Tutaj nie sądzę, że pokaże się w jakimkolwiek stopniu lepiej strategicznie. Część uczestników, którzy są słabi w strategii (Devens na przykład), mają przynajmniej jakiś charakter (w większości ich charakter jest denerwujący). Jonathan jest dosłownie żaden. Gdyby nagle znikł w niewyjaśnionych okolicznościach, to nie zauważyłbym żadnej różnicy.
Pomarańczowe plemię
Chyba moje najmniej ulubione plemię obecnie. Odpadka Jenny jest chyba najgorszą rzeczą jaka mogła się stać w pierwszym odcinku tego sezonu. Będę jednak obiektywny i powiem, że nie powinna celować w Cirie. Powinny się trzymać razem, nawet pomimo antypatii. Jenna, Ozzy i Cirie powinni zgarnąć Savannah i stworzyć kontr-sojusz do tego czegoś co mamy z drugiej strony, ale niestety tak się nie stało.
Savannah teraz jest w tarapatach, ale ona sama nie była pewna, czy inni jej uwierzą w historyjkę z Journey.
Cirie zawsze będę kibicował, ale no - zawaliła to zadanie XD.
Ozzy jest typowym Ozzy'm, ale w jego plemieniu są o wiele gorsze osoby:
- Joe (jak on się w ogóle znalazł w tym sezonie?)
- Devens (najbardziej żenująca osoba w historii tego programu)
Christian jest mi obojętny, a Emily stworzyła sojusz z ludźmi, których nie lubię, więc wrzucam ją do jednego wora.
Przypomniał mi się jeden mały plusik - muzyka podczas Rady. Nie sądziłem, że jeszcze usłyszę ją w tym programie.
Pierwszy odcinek oceniam na 5 z 10.
Ta cała wstawka Probsta, gdzie mówił, że aplikujcie do Survivor, to może będziecie kolejnymi legendami - biorąc pod uwagę, że nie dają uczestnikom prawie żadnej szansy na powrót, gdyż od ostatniego pełnego sezonu z powracającymi graczami minęło 10 sezonów (16 dla osób, które nie wygrały), to wątpię, że ktoś będzie mógł faktycznie tą legendą zostać (a tacy Shan, Domenick, czy Omar powinni powrócić).
Mój mały ranking jeśli chodzi o sympatię po tym odcinku tylko i wyłącznie:
Ulubieńcy: Genevieve, Dee, Q
Bardzo lubię: Cirie, Jenna (RIP), Angelina, Chrissy, Colby
Lubię: Kyle (RIP), Steph, Kamilla, Tiffany, Coach, Savannah
Obojętne: Ozzy, Emily, Christian, Charlie, Mike, Joe
Bez komentarza: Aubry, Devens, Jonathan, Rizo
Zaczynając od samego początku odcinka, miło było zobaczyć te wstawki ze starych sezonów, ale nie rozumiem dlaczego nie znaleźli czasu żeby pokazać chociaż po sekundzie z każdego z nich, zwłaszcza z 47, który jakby nie patrzeć, ma jednego reprezentanta. Ale ten kadr z Jenną był całkiem przyjemny.
Powitanie uczestników mnie trochę zażenowało. Według Probsta, uczestnicy powinni całować go i produkcje po stopach, że dostali zaproszenie do tego sezonu. Jonathan drący ryj "Mr. Jeff", zażenowało mnie jeszcze bardziej. Koleś nie ma absolutnie grama charyzmy. I oczywiście "Fani" głosowali za tym żeby nie dostali ryżu i podstawowych itemów lol. Wcale całe to głosowanie nie było jedną wielką bujdą XDDD. Po za tym, nazywanie tego sezonu "In the Hands of the Fans" to przesada, biorąc pod uwagę, że nie dało się głosować na obsadę, długość sezonu i lokalizacje, a nawet zadania.
Reward Challenge całkiem okej, ale tylko i wyłącznie za nawiązanie do Quest for Fire z początkowych sezonów. Walka o itemy nawet też mnie zainteresowała, gdyż lubię Q i Coach'a, a Ozzy już mnie nie mierzi tak jak w przeszłości (choć nie powinno go tu być). Ogólnie Zesrańsko Ozzy'ego i Coach'a o wygraną Sophie mnie bawi. Laska zrobiła z nich idiotów 15 lat temu i nadal nie mogą tego znieść XD. Ozzy mówiący, że powinien zagłosować na Coach'a, to też peak głupoty. Trzeba było myśleć wtedy.
Różowe plemię
Podobał mi się sojusz Gene-Steph-Colby-Q-Kyle (jeszcze gdyby zaprosili Angelinę, to byłoby cudownie), ale no wszystko co dobre się kończy, tylko szkoda, że w pierwszym odcinku XD. Produkcja to ameby, bo 5-osobowy sojusz będzie miał teraz tylko 2 głosy na radzie. Dosłownie od kilku sezonów fani mieli problem do tego ciągłego tracenia głosu, ale musieli odwalać ten szajs w tym sezonie. Już Winners at War ucierpiało sporo przez jeden głupi twist (Przemieszanie z 2 do 3 plemion), a tutaj mamy tego od groma już w pierwszym odcinku.
Ucieszyłem się jak Gene znalazła idola, ale oczywiście musiała go komuś oddać.
Rizo mnie denerwuje. W 49 może nie przykładałem do niego tak wielkiej uwagi, ale koleś jest okropnie cringe. Dosłownie wszystko co mówił w tym odcinku mnie żenowało.
Aubry nienawidzę niezmiernie odkąd zacząłem oglądać Survivor i nigdy nie zaakceptuje faktu, że Amanda Kimmel w ostatnim momencie zrezygnowała i na jej miejsce zjawiła się ta karykatura gracza (zwłaszcza, że Jerri, Abi, Neleh i Natalie B chciały wziąć udział).
Szkoda, że Kyle odpadł w takich okolicznościach. Na jego miejsce powinien być tam Earl, ale nadal szkoda go, bo go lubiłem.
Niebieskie plemię
Nie za dużo się tam działo w tym odcinku. Dee i Tiff mało widoczne niestety. Kamilli i Chrissy było ciut więcej. Chrissy chce celować w Dee, a Tiffany chce celować w Chrissy.
Charlie również mało widoczny, ale zaczynam go lubić bardziej, ale nadal nie jestem wielkim fanem.
Mike rozpoczął tę grę o wiele lepiej niż myślałem. Miałem wrażenie, że ludzie bardziej będą w niego celować przez White Lotus.
Coach nadal jest tym samym typem co ostatnio i w sumie to dobrze. Koleś jest przynajmniej śmieszny i dramogenny. Już w zwiastunie kolejnego odcinka miał sapy do Ozzy'ego, że wygadał wszystkim co się wydarzyło na Exile Island.
Jonathan to drewno. W 42 pokazał się jako strategiczne zero - Drea ma idola, więc trzeba ją wywalić. Powiedzmy jej, że celem jest Maryanne, gdyż ta ma idola. Maryanne powiedzmy, że celem jest Drea, gdyż ta też ma idola. Tutaj nie sądzę, że pokaże się w jakimkolwiek stopniu lepiej strategicznie. Część uczestników, którzy są słabi w strategii (Devens na przykład), mają przynajmniej jakiś charakter (w większości ich charakter jest denerwujący). Jonathan jest dosłownie żaden. Gdyby nagle znikł w niewyjaśnionych okolicznościach, to nie zauważyłbym żadnej różnicy.
Pomarańczowe plemię
Chyba moje najmniej ulubione plemię obecnie. Odpadka Jenny jest chyba najgorszą rzeczą jaka mogła się stać w pierwszym odcinku tego sezonu. Będę jednak obiektywny i powiem, że nie powinna celować w Cirie. Powinny się trzymać razem, nawet pomimo antypatii. Jenna, Ozzy i Cirie powinni zgarnąć Savannah i stworzyć kontr-sojusz do tego czegoś co mamy z drugiej strony, ale niestety tak się nie stało.
Savannah teraz jest w tarapatach, ale ona sama nie była pewna, czy inni jej uwierzą w historyjkę z Journey.
Cirie zawsze będę kibicował, ale no - zawaliła to zadanie XD.
Ozzy jest typowym Ozzy'm, ale w jego plemieniu są o wiele gorsze osoby:
- Joe (jak on się w ogóle znalazł w tym sezonie?)
- Devens (najbardziej żenująca osoba w historii tego programu)
Christian jest mi obojętny, a Emily stworzyła sojusz z ludźmi, których nie lubię, więc wrzucam ją do jednego wora.
Przypomniał mi się jeden mały plusik - muzyka podczas Rady. Nie sądziłem, że jeszcze usłyszę ją w tym programie.
Pierwszy odcinek oceniam na 5 z 10.
Ta cała wstawka Probsta, gdzie mówił, że aplikujcie do Survivor, to może będziecie kolejnymi legendami - biorąc pod uwagę, że nie dają uczestnikom prawie żadnej szansy na powrót, gdyż od ostatniego pełnego sezonu z powracającymi graczami minęło 10 sezonów (16 dla osób, które nie wygrały), to wątpię, że ktoś będzie mógł faktycznie tą legendą zostać (a tacy Shan, Domenick, czy Omar powinni powrócić).
Mój mały ranking jeśli chodzi o sympatię po tym odcinku tylko i wyłącznie:
Ulubieńcy: Genevieve, Dee, Q
Bardzo lubię: Cirie, Jenna (RIP), Angelina, Chrissy, Colby
Lubię: Kyle (RIP), Steph, Kamilla, Tiffany, Coach, Savannah
Obojętne: Ozzy, Emily, Christian, Charlie, Mike, Joe
Bez komentarza: Aubry, Devens, Jonathan, Rizo
-
Saw
- runner up
- Posty: 923
- Rejestracja: 15 wrz 2017, 12:41
- Survivor 49: Sophie
- Kontakt:
S50E01 "Epic Party"
Nie wiem w sumie czego się spodziewałem po tej premierze... Z jednej strony czułem ekscytację, ale tez miałem z tyłu głowy, że to jest jednak nowa era i nie ma co liczyć na jakieś fajerwerki. No i też ich nie było. Skoro najlepszym momentem odcinka były urywki z poprzednich sezonów... Czuje chyba nawet lekkie rozczarowanie. Jak na S50 to fatalny Cast. Kto wpuścił koło wielkich legend programu takich ogórków jak Rizo, Tiffany, Kyle,Charlie, Jonathan czy Joe. O wielkości tych osób świadczy sam fakt, ze nawet niekórych z nich nie pamiętałem z imienia... Przecież to kuriozalne. Nie mogli dla nich zrobić jakiegoś all starsa za dwa sezony... Jak się czyta jakie osoby przewijały się wśród potencjalnych uczestników to aż włosy się jeżą na głowie. Wielki potencjał zaprzepaścili biorąc tych nudziarzy z nowej ery. Powroty Ozzy'ego czy Aubry też mogliby sobie już darować. To co mieli pokazać to już pokazali i nic więcej z ich historii nie da się wystrugać.
Na plus na pewno nawiązanie do legendarnej muzyki z rady plemienia. Choć szkoda że nie puścili ogyrginału tylko jakąś przeróbkę. Ale chociaż dobre i to.
To całe powitanie na wyspie było żenujące. Jeff zachowywał się jak upośledzony umysłowo. Nie wiem na cholerę taka szopka i robienie z siebie pajaca. Chłop uważa się za Boga, kogoś kogo trzeba całować po nogach.
Powrót journey też kiepski. Ten twist jest wałkowany, tak jak to walczenie o utrzymanie głosów.
Różowi
Angelina to moja totalna faworytka. Jaram się jak ją widzę. Jeszcze jak wspomniała o kurtce to już całkiem miałem zaciesz. Szkoda, tylko że nikt jej nie przygarnął do sojuszu.
Genie i Steph bardzo aktywne na początku. Szybko założyły sojusz piątki. Genie znalazła badziewnego HI, którego musiała przekazać komuś innemu. Steph spiknęła się z Colbym, co było do przewidzenia, więdząc że już grali razem wcześniej. Jej postawa jak zawsze na duży plus, cieszę się z jej powrotu.
Colby o dziwo nie zdziadział tak jak podejrzewałem Dobrze się trzyma i nawet coś tam próbował strategicznie.
Rizo wygląda na tle obsady jak jakiś totalny random. Fan jarający się grą z legendami tego programu. Nie wiem ale irytował mnie i kompletnie nie pasuje wśród tych ludzi.
Q też został włączony do sojuszu większości. Ale to głównie Kyle go tam wciągnął, więc nie wiem jak sytuacja będzie wyglądała teraz. Jego powrót w sumie spoko, dobrze wspominam jego odklejki w S46 i liczę na powtórkę.
Kyle został wycofany z gry. No cóż spory pech go spotkał. Ale czy będę za nim płakał? Absolutnie nie! Dla mnie to on tez jest randomem w tej obsadzie, mimo że to zwycięzcą. Nudny i bez osobowości.
No i Aubry, której nie cierpię. Na cholerę ją kolejny raz przywracają, jak z każdym kolejnym udział prezentuje się coraz bardziej żałośnie. Mimo że uznawana jest za jakiegoś super gracza...
Tutaj było jej na szczęście mało, a jak się odezwała to pokazał swój kunszt gry socjalnej. A więc bycie robotem.
Niebiescy
Coacha fanem nie jestem, ale mam nadzieję że rozrusza towarzystwo. Jest jednak jedną z legen programu. Myślę że mogą byc jakieś dramy pomiędzy nim a Ozzym. W ogóe ta rozmowa pomiędzy nim a Ozzym o zwycięstwie Sophie XD Laska ich ośmieszyła, a oni nadal nie wiedzą w czym tkwi jej sukces
Powstał sojusz dziewczyn Dee/Tiffany/Kamilla. Dee musi uważać, bo jej imię już gdzieś pojawia się w rozmowach. Bardzo jej kibicuję, bo to jednak najlepszy zwycięzca w nowej erze i poza tym fajna laska. Kamilla bardzo sympatyczna, ale liczę że tutaj lepiej poprwadzi swoją grę niż ostatnio. Tej trzeciej to nawet nie pamiętam... W kórym sezonie to dziewczę grało? Chyba z Q i Kenzie. Ale dla mnie to kolejny random, mogli z nią poczekać do nowoerowskich all starsów.
Charliego nawet całkiem lubiłem w jego sezonie, ale osobowościowo nic specjalnego. Tombak go przezwał "Papierowy Karolek" i jakoś tak mi utkwiło w głowie. No ale dam mu szansę tutaj, żeby się wykazał.
Chrissy nie lubiłem, ale i tak jej powrót oceniam na plus. Była dobrą villaną, a teraz jest na to zapotrzebowanie, więc niech działa. Widać że jest nastawiona od razu na mocną strategię, czyli nie straciła swojego zapału.
Mike do zutylizowania. Nie wiem ale jakoś go nie trawie. Można było na jego miejsce kogoś lepszego wybrać z sezonów przed 40.
Jonathan czyli kupa mięsa i nic poza tym. Ale chociaż dawał się zapamiętac z tego że wymiatał w zadanich. Na razie jego pozycja jest niezagrożona, bo przyda się na zadanich.
Pomarańczowi
Ogromne rozczarowanie, że jako pierwsza odpadła Jenna. To jest najgorsze z mozliwych rozwiązań. Dla mnie to było wielkie wydarzenie, że w 50 sezonie wystąpił ktoś z pierwszego. A tu już po pierwszym odcinku balonik pękł i jest mi smutno. Zaczęła za ostro i obranie Cirie za cel to był błąd. W S8 taka mocna gra od początku i celowanie w byłych zwycięzców dało dobry efekt. Tutaj jednak taka ofensywa, była nieskuteczna i szybko podpadła innym. Szkoda mi jej, bo była przygotowana do gry. A osobowościowo biła na głową połowę tej obsady. Reakcja po odpadnieciu, pokazuje że był potencjał na dramy.
Cirie przetrwała... Ale ten jej występ w zadaniu to lepiej przemilczeć. Ale myślę że tutaj znów zadziałała wybitna gra socjalna. Ona to potrafi tak urobić ludzi, zresztą nie pierwszy raz. Choć przez moment na radzie moje serce było rozdarte i mimo że kocham Cirie, to chciałem żeby to Jenna została. Cirie obawiam się że to będzie taka maskotka programu. Prędzej czy później i tak ją wyeliminują, więdząc jakim jest graczem. Oczywiście trzymam kciuki żeby zaszła jak najdalej, ale w jakiś sukces ciężko uwierzyć.
Ozzy nadal taki sam. Fenomenalny zadaniowo mimo wieku. Tutaj przykleił się Cirie, zresztą o ile pamiętam też to zrobił w S34. Strategicznie pewnie wiele nie zdziała i to będzie identyczny start jak poprzednio.
Savannah zaliczyła dobry start. Inni nie wiedzieli jak zakończył się poprzedni sezon, a gdy ona powiedziała że wygrała to odebrali to dobrze. Później uczestniczyła w rozmowach dotyczących startegii. Trochę słabo wypadła po journey z tym kłamstwem. Niestety szybko inni się domyslili że nie tylko zachowała swój głos, ale tez ma jakąś przewagę.
Devans nadal tak samo okropny jak wtedy. Jedna z najbardziej znienawidzonych przeze mnie osób w Survie. I jeszcze to robienie z niego mistrza ukrytych immunitetów XD Każdy byłby mistrzem, gdyby mu podrzucała produkcja...
Joe neutralny jak na razie. Jego powrót to też nudny... Choć ostatnio tatuśkował Evie, więc ciekawe jak pokaże się w innej roli.
Powrót Hubickiego wyczekiwany. Tak samo pocieszny jest jak ostatnio. Najlepszy facet w obsadzie. Ale przyklejienie się Devansa już tak średnio mi sie podoba. Ale jeśli to będzie skutkowało tym że daleko zajdzie to proszę bardzo.
Zaprogramowany robot Emily, tez kręciła się wokół Devansa. Jest mi totalnie obojętna jako osoba, mogłoby jej równie dobrze tam nie być.
Moi faworyci: Angelina, Cirie, Stephanie, Savannah, Dee, Kamilla, Genevive i jeden rodzynek Hubicki. Ewentualnie jeszcze Colby albo Q
Na plus na pewno nawiązanie do legendarnej muzyki z rady plemienia. Choć szkoda że nie puścili ogyrginału tylko jakąś przeróbkę. Ale chociaż dobre i to.
To całe powitanie na wyspie było żenujące. Jeff zachowywał się jak upośledzony umysłowo. Nie wiem na cholerę taka szopka i robienie z siebie pajaca. Chłop uważa się za Boga, kogoś kogo trzeba całować po nogach.
Powrót journey też kiepski. Ten twist jest wałkowany, tak jak to walczenie o utrzymanie głosów.
Różowi
Angelina to moja totalna faworytka. Jaram się jak ją widzę. Jeszcze jak wspomniała o kurtce to już całkiem miałem zaciesz. Szkoda, tylko że nikt jej nie przygarnął do sojuszu.
Genie i Steph bardzo aktywne na początku. Szybko założyły sojusz piątki. Genie znalazła badziewnego HI, którego musiała przekazać komuś innemu. Steph spiknęła się z Colbym, co było do przewidzenia, więdząc że już grali razem wcześniej. Jej postawa jak zawsze na duży plus, cieszę się z jej powrotu.
Colby o dziwo nie zdziadział tak jak podejrzewałem Dobrze się trzyma i nawet coś tam próbował strategicznie.
Rizo wygląda na tle obsady jak jakiś totalny random. Fan jarający się grą z legendami tego programu. Nie wiem ale irytował mnie i kompletnie nie pasuje wśród tych ludzi.
Q też został włączony do sojuszu większości. Ale to głównie Kyle go tam wciągnął, więc nie wiem jak sytuacja będzie wyglądała teraz. Jego powrót w sumie spoko, dobrze wspominam jego odklejki w S46 i liczę na powtórkę.
Kyle został wycofany z gry. No cóż spory pech go spotkał. Ale czy będę za nim płakał? Absolutnie nie! Dla mnie to on tez jest randomem w tej obsadzie, mimo że to zwycięzcą. Nudny i bez osobowości.
No i Aubry, której nie cierpię. Na cholerę ją kolejny raz przywracają, jak z każdym kolejnym udział prezentuje się coraz bardziej żałośnie. Mimo że uznawana jest za jakiegoś super gracza...
Niebiescy
Coacha fanem nie jestem, ale mam nadzieję że rozrusza towarzystwo. Jest jednak jedną z legen programu. Myślę że mogą byc jakieś dramy pomiędzy nim a Ozzym. W ogóe ta rozmowa pomiędzy nim a Ozzym o zwycięstwie Sophie XD Laska ich ośmieszyła, a oni nadal nie wiedzą w czym tkwi jej sukces
Powstał sojusz dziewczyn Dee/Tiffany/Kamilla. Dee musi uważać, bo jej imię już gdzieś pojawia się w rozmowach. Bardzo jej kibicuję, bo to jednak najlepszy zwycięzca w nowej erze i poza tym fajna laska. Kamilla bardzo sympatyczna, ale liczę że tutaj lepiej poprwadzi swoją grę niż ostatnio. Tej trzeciej to nawet nie pamiętam... W kórym sezonie to dziewczę grało? Chyba z Q i Kenzie. Ale dla mnie to kolejny random, mogli z nią poczekać do nowoerowskich all starsów.
Charliego nawet całkiem lubiłem w jego sezonie, ale osobowościowo nic specjalnego. Tombak go przezwał "Papierowy Karolek" i jakoś tak mi utkwiło w głowie. No ale dam mu szansę tutaj, żeby się wykazał.
Chrissy nie lubiłem, ale i tak jej powrót oceniam na plus. Była dobrą villaną, a teraz jest na to zapotrzebowanie, więc niech działa. Widać że jest nastawiona od razu na mocną strategię, czyli nie straciła swojego zapału.
Mike do zutylizowania. Nie wiem ale jakoś go nie trawie. Można było na jego miejsce kogoś lepszego wybrać z sezonów przed 40.
Jonathan czyli kupa mięsa i nic poza tym. Ale chociaż dawał się zapamiętac z tego że wymiatał w zadanich. Na razie jego pozycja jest niezagrożona, bo przyda się na zadanich.
Pomarańczowi
Ogromne rozczarowanie, że jako pierwsza odpadła Jenna. To jest najgorsze z mozliwych rozwiązań. Dla mnie to było wielkie wydarzenie, że w 50 sezonie wystąpił ktoś z pierwszego. A tu już po pierwszym odcinku balonik pękł i jest mi smutno. Zaczęła za ostro i obranie Cirie za cel to był błąd. W S8 taka mocna gra od początku i celowanie w byłych zwycięzców dało dobry efekt. Tutaj jednak taka ofensywa, była nieskuteczna i szybko podpadła innym. Szkoda mi jej, bo była przygotowana do gry. A osobowościowo biła na głową połowę tej obsady. Reakcja po odpadnieciu, pokazuje że był potencjał na dramy.
Cirie przetrwała... Ale ten jej występ w zadaniu to lepiej przemilczeć. Ale myślę że tutaj znów zadziałała wybitna gra socjalna. Ona to potrafi tak urobić ludzi, zresztą nie pierwszy raz. Choć przez moment na radzie moje serce było rozdarte i mimo że kocham Cirie, to chciałem żeby to Jenna została. Cirie obawiam się że to będzie taka maskotka programu. Prędzej czy później i tak ją wyeliminują, więdząc jakim jest graczem. Oczywiście trzymam kciuki żeby zaszła jak najdalej, ale w jakiś sukces ciężko uwierzyć.
Ozzy nadal taki sam. Fenomenalny zadaniowo mimo wieku. Tutaj przykleił się Cirie, zresztą o ile pamiętam też to zrobił w S34. Strategicznie pewnie wiele nie zdziała i to będzie identyczny start jak poprzednio.
Savannah zaliczyła dobry start. Inni nie wiedzieli jak zakończył się poprzedni sezon, a gdy ona powiedziała że wygrała to odebrali to dobrze. Później uczestniczyła w rozmowach dotyczących startegii. Trochę słabo wypadła po journey z tym kłamstwem. Niestety szybko inni się domyslili że nie tylko zachowała swój głos, ale tez ma jakąś przewagę.
Devans nadal tak samo okropny jak wtedy. Jedna z najbardziej znienawidzonych przeze mnie osób w Survie. I jeszcze to robienie z niego mistrza ukrytych immunitetów XD Każdy byłby mistrzem, gdyby mu podrzucała produkcja...
Joe neutralny jak na razie. Jego powrót to też nudny... Choć ostatnio tatuśkował Evie, więc ciekawe jak pokaże się w innej roli.
Powrót Hubickiego wyczekiwany. Tak samo pocieszny jest jak ostatnio. Najlepszy facet w obsadzie. Ale przyklejienie się Devansa już tak średnio mi sie podoba. Ale jeśli to będzie skutkowało tym że daleko zajdzie to proszę bardzo.
Zaprogramowany robot Emily, tez kręciła się wokół Devansa. Jest mi totalnie obojętna jako osoba, mogłoby jej równie dobrze tam nie być.
Moi faworyci: Angelina, Cirie, Stephanie, Savannah, Dee, Kamilla, Genevive i jeden rodzynek Hubicki. Ewentualnie jeszcze Colby albo Q
- Fenistil
- 2nd jury member
- Posty: 232
- Rejestracja: 22 sie 2017, 21:27
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
S50E01 "Epic Party"
Ja nie mam problemu z tym castem. Wiadomo, że mógł być też sporo lepszy, ale z obecnych tu osób jedynie Tiffany jest dla mnie nieporozumieniem. Widać jednak, że jakiś pomniejszy allstars dla 40+ też by się w międzyczasie niesamowicie przydał, bo tak to mamy starcie legend z podjaranymi fanami typu Rizo.
No i z jednej strony przyjemna premiera wyszła, a zobaczenie paru znanych twarzy wzbudziło nieco mojej ekscytacji, ale z drugiej strony już w pierwszym odcinku mamy rzucone milion przewag i utrat głosów, a ewakuacja medyczna dość mocno zaburzyła układ sił - i to na spory minus.
Różowi
No fajnie, fajnie, że mamy pięcioosobowy sojusz, który po pierwszym odcinku został z dwoma głosami i jest w mniejszości... Szkoda, bo już się cieszyłem na etapie jego formowania. Chyba jedyny plusem takiego obrotu spraw jest to, że perspektywy Angeliny wyglądają nieco lepiej, chociaż niepokoi, że w konfie wprost mówiła o tym, że chce przestać być naszą Angeliną i grać inaczej. Póki co założę optymistycznie założę, że jednak tak nie potrafi.
Najbardziej zaplusował sobie u mnie Colby, bo jego poprzedni występ to był taki trochę upadek legendy, a tutaj przyszedł niczym jakiś mędrzec z paroma workami życiowych doświadczeń i nawet coś próbował grać.
Niebiescy
Trzy dni po obejrzeniu nie pamiętam już za bardzo dynamiki w tym plemieniu. Trzymam kciuki za Chrissy. Mike przyszedł się pobawić i wygląda jakby miał wywalone. Coach na szczęście pozostał Coachem i cudowne było śledzenie tych jego mentalnych wygibasów dowodzących, że on jest tym uczciwym i Ozzy na niego najeżdża bez powodu.
Rozumiem tę logikę, że nic nie obiecywał, ale nie trzeba łamać obietnic, żeby pewne zagrania i tak były postrzegane jako śliskie.
Pomarańczowi
Łomatko, Ozzy to mess straszny pod każdym względem. To był najlepszy możliwy wybór Genevievie do tego Boomerang Idola, bo poleci prędzej czy później - no chyba, że wcześniej tego Idola po prostu zużyje. Mimo wszystko cieszę się, że o dziwo głosy obróciły się przeciwko Jennie, bo za nią nigdy nie przepadałem (choć potencjał na ten sezon oczywiście miała), a dzięki temu Cirie po tym słabym występie wyszła w najlepszej pozycji, w jakiej tylko się dało. Mam wrażenie, że to Christian najmocniej zapracował na takie rozwiązanie, bo ten argument o nierozbijaniu jedności plemienia miał sporo sensu. Wygląda jakby on i Emily byli na ten moment tymi decyzyjnymi osobami pośrodku i mnie to w sumie pasuje.
Faworyci na ten moment: Angelina, Colby, Cirie, Christian, Chrissy
No i z jednej strony przyjemna premiera wyszła, a zobaczenie paru znanych twarzy wzbudziło nieco mojej ekscytacji, ale z drugiej strony już w pierwszym odcinku mamy rzucone milion przewag i utrat głosów, a ewakuacja medyczna dość mocno zaburzyła układ sił - i to na spory minus.
Różowi
No fajnie, fajnie, że mamy pięcioosobowy sojusz, który po pierwszym odcinku został z dwoma głosami i jest w mniejszości... Szkoda, bo już się cieszyłem na etapie jego formowania. Chyba jedyny plusem takiego obrotu spraw jest to, że perspektywy Angeliny wyglądają nieco lepiej, chociaż niepokoi, że w konfie wprost mówiła o tym, że chce przestać być naszą Angeliną i grać inaczej. Póki co założę optymistycznie założę, że jednak tak nie potrafi.
Niebiescy
Trzy dni po obejrzeniu nie pamiętam już za bardzo dynamiki w tym plemieniu. Trzymam kciuki za Chrissy. Mike przyszedł się pobawić i wygląda jakby miał wywalone. Coach na szczęście pozostał Coachem i cudowne było śledzenie tych jego mentalnych wygibasów dowodzących, że on jest tym uczciwym i Ozzy na niego najeżdża bez powodu.
Pomarańczowi
Łomatko, Ozzy to mess straszny pod każdym względem. To był najlepszy możliwy wybór Genevievie do tego Boomerang Idola, bo poleci prędzej czy później - no chyba, że wcześniej tego Idola po prostu zużyje. Mimo wszystko cieszę się, że o dziwo głosy obróciły się przeciwko Jennie, bo za nią nigdy nie przepadałem (choć potencjał na ten sezon oczywiście miała), a dzięki temu Cirie po tym słabym występie wyszła w najlepszej pozycji, w jakiej tylko się dało. Mam wrażenie, że to Christian najmocniej zapracował na takie rozwiązanie, bo ten argument o nierozbijaniu jedności plemienia miał sporo sensu. Wygląda jakby on i Emily byli na ten moment tymi decyzyjnymi osobami pośrodku i mnie to w sumie pasuje.
Faworyci na ten moment: Angelina, Colby, Cirie, Christian, Chrissy
- Gienek
- 6th jury member
- Posty: 534
- Rejestracja: 03 sie 2010, 00:00
- Kontakt:
S50E01 "Epic Party"
Ja mam wrażenie, że wy macie jakieś dziwne wyobrażenie surva i jego starych sezonów. Zobaczcie sobie jakiś starszy sezon, np. Markizy. Zadania są mega słabe, strategii nie ma prawie wcale. Tak samo jak narzekacie na cast, a w Heroes vs Villains, prawie połowa castu jest z 5 ostatnich sezonów. Już nie mówiąc o tym, że Ci ludzie którzy są teraz mega się jarają, że tam grają (no może poza Aubry), a to bardzo napędza rywalizacje i cały sezon.
Jak dla mnie najlepszy odcinek otwarcia od sezonu 20. Mnóstwo emocji, wiele ciekawych osób, sporo drugich szans, które na to zasługują. No i to piękne święto jakim jest powstanie tylu sezonów, przypomnę: 50!
Tak jak to Colby powiedział, że zamiast się wkurzać tym sezonem, cieszcie się nim i bawcie.
Jak dla mnie najlepszy odcinek otwarcia od sezonu 20. Mnóstwo emocji, wiele ciekawych osób, sporo drugich szans, które na to zasługują. No i to piękne święto jakim jest powstanie tylu sezonów, przypomnę: 50!
Tak jak to Colby powiedział, że zamiast się wkurzać tym sezonem, cieszcie się nim i bawcie.
- Umbastyczny
- sole survivor
- Posty: 2427
- Rejestracja: 25 lut 2013, 00:00
- Survivor 50: Cirie
- Survivor 49: Sage
- Kontakt:
S50E01 "Epic Party"
Mnie się otwarcie nawet podobało.
Cast znamy od dawna, więc już jakoś przetrawiłem obecność niektórych osób.
Ta sekwencja początkowa bardzo przyjemna, było trochę zaskakujących scenek tam, ale fajnie, że nie sięgali tylko po oczywiste momenty.
Muzyka na radzie - no bardzo na plus, choć wolałbym chyba oryginał, a nie taki cover.
Największy minus to oczywiście ilość przewag i tych wszystkich spraw z modyfikowaniem ilości głosów. W ogóle czemu niby vote blocker Savanny jest nagle jakąś "dynamic" przewagą?
RÓŻOWI
Aubry było o dziwo mało i jeszcze pokazano nam ją dość negatywnie. Ta rozmowa z Genevieve była mega dziwna i niezręczna.
Angelina - nie było jej dużo i nie wkręciła się w sojusze, ale przyjemnie mi się ją oglądało - trzymam kciuki.
Genevieve - bardzo przyjemna premiera w jej wykonaniu, co, nie ukrywam, mnie cieszy. Nawiązała bliską relację z Kylem, ze Steph, do tego ma ten sojusz większościowy z Q i Colbym (o którym za chwilę), znalazła HI. Kolejna osoba, za którą trzymam kciuki.
Rizo - trochę mnie drażnił. Z jednej strony rozumiem, że jest fanem gry, że się jara, ale jakoś było za dużo tego.
Colby - zaskoczył mnie na plus. W S20 był trochę waste of space, nie widziałem tam w nim jakiejś motywacji. A tutaj mówi nawet z sensem, wkręcił się w sojusz. Nie mówię, że mu od razu kibicuję, ale fajnie, że pokazał się z innej strony, niż przypuszczałem.
Stephenie - nigdy nie byłem jej fanem w Survie, polubiłem bardziej po występach w innych reality. Tutaj zaczęła od sojuszu z Colbym, co było oczywiste, ale do tego ten duet z Genevieve, sojusz większościowy. Premiera na plus.
Q - no nie lubię go i to się nie zmieniło. ALE muszę przyznać, że w tej premierze jego zachowanie było dla mnie akceptowalne.
Kyle - nie byłem szczególnie zadowolony z jego powrotu, ale wow, miał bardzo dobre otwarcie. Bardzo blisko był z Genevieve, w sumie to on wciągnął Q do sojuszu, blisko ze Steph i Colbym - trochę takie spoiwo tego sojuszu. Kontuzja przykra.
Masakra, że sojusz większościowy Kyle, Q, Genevieve, Stephenie i Colby mieli 5/8 głosów. Po medicalu Kyle'a i durnych utratach głosów, nagle mają 2/5 xD Jak Aubry, Rizo i Angelina by się zgrali, to mogą wywalić kogokolwiek chcą. Matko... W sumie byłoby to jakoś niesprawiedliwe, więc mam nadzieję, że jednak sojusz większościowy przetrwa ewentualną radę (np. Colby przekona Rizo do gry z nimi czy coś). Oby z mniejszości przetrwała Angelina - jak padnie na Aubry, ewentualnie Rizo to będę zadowolony. Jeśli ma odpaść ktoś z większości, no to niech będzie Q.
NIEBIESCY
Chyba póki co tu najnudniej.
Chrissy było mało, ale pokazała jakiś tam pazur w tym co dostaliśmy. Ja ją lubię, fajny powrót.
Mike dostał sporo czasu, ale nie przekonał mnie do siebie. W sensie, nic do niego nie mam, ale dla mnie on podchodzi do tego tylko rozrywkowo i nie traktuje tego poważnie. Dla mnie mógłby wylecieć szybko.
Jonathan - po S42 domyślałem się, że on kiedyś wróci, ale moim zdaniem zła decyzja. Dla mnie to jest taki typ człowieka/gracza, co nic nowego nie pokaże i nic więcej nie wymyśli, co miał pokazać to pokazał w S42. Tak, jest super w zadaniach, ale co mnie to obchodzi.
Charlie - jest tam sobie, ale nic nie zapamiętałem z premiery z jego udziałem, nie ma o czym pisać.
Dee - może być w tarapatach, na pewno ma duży target na sobie. Ale zaczęła ok, dogadała się z Tiffany i Kamillą - czekam na to co pokaże.
Kamilla - zaskoczyło mnie, że była wyznaczona na początku zadania o nagrodę do kopania pod tą belką. Niby jest najmniejszą, ale zadaniowo jest po prostu kiepska. Medical Kyle'a może jej pomóc, bo pewnie wszyscy byli pewni, że zgrają się po jakimś przemieszaniu czy połączeniu.
Tiffany - premiera ok, ciekawy jestem jak się rozwinie jej postać, bo póki co jest tam jedną z najmniej docenianych osób.
Coach - xD uwielbiam to, że pogodzili się z Ozzym na początku zadania (uznając Sophie za źródło zła i niegodnego zwycięzcę S23), żeby pokłócić się już na końcu tego samego zadania xD może i Coach dojdzie daleko, ale upatruję w nim w sumie tylko źródła kontentu humorystycznego
POMARAŃCZOWI
Savannah - na pewno na plus, że powiedziała o zwycięstwie S50, ludzie byli z tym raczej ok. Za to na minus zatajenie nagrody (czy po prostu kiepskie kłamanie). Sojuszowo wydaje się ok jej sytuacja, gadała z wszystkimi i była w centrum tych decyzji kto odpadnie.
Joe - byłem ciekawy co pokaże i z jakim nastawieniem się pojawi w tym sezonie, póki co kompletnie mnie do siebie nie przekonał
Christian - uwielbiam i bardzo fajna premiera w jego wykonaniu. Po pierwsze to rozpalenie ognia <3 Ale ogólnie zrobił sojusz z Emily i Rickiem, wydaje się mieć dobry kontakt z całą resztą, a do tego to w sumie on najbardziej chciał eliminacji Jenny i postawił na swoim
Emily - czy mam ją za robota? Tak. Ale otwarcie całkiem ok. Dobrze się pokazała, wydaje się nieźle ustawiona. Pomysł wywalenia Ozzy'ego też nie był głupi.
Rick - no nie, do niego nie umiem się przekonać.
Ozzy - pomijając wątek z Coachem, w którym wypadł negatywnie - to inne sceny całkiem na plus. Po pierwsze doceniam, że jednak chce grać bardziej strategicznie i postawił na wygraną przewagi, a nie na bycie providerem i zdobycie wyposażenia. Po drugie, zaangażował się mocno w sojusz z Cirie i ją bronił, choć widać było, że zirytowało go zawalenie zadania. Czyżby Ozzy miał nagle pokazać coś nowego?
Cirie - <3 dlaczego ona rzucała w zadaniu? xD niby się zgłosiła, ale jak widziałem te elementy poszczególne to od razu sobie zacząłem myśleć - "gdzie dać Cirie, żeby nie nawaliła" i to było moim zdaniem najbardziej ryzykowne miejsce. W pewnym momencie myślałem, że w ogóle nie trafi i będą tam do końca jak już pozostałe plemiona ułożą puzzle, więc na plus, że jednak to ogarnęła w pewnym momencie. No i jak to Cirie, jakoś zawsze się wybroni socjalem. Czekam na więcej.
Jenna - szkoda mi jej. Tzn. mając wybór między nią i Cirie, to się cieszę, że odpadła. Ale ogólnie liczyłem, że pogra dłużej. Ale eliminacja trochę na własne życzenie. Zaczęła bardzo ostro, za ostro. Do tego od razu naskoczyła na Cirie trochę bez powodu. Oczywiście mogło się to udać i ludzie poważnie rozważali jej eliminację czy blindside Ozzy'ego.
W ogóle, mamy w grze 22 osoby. Pewnie ostatni odcinek zaczniemy w od F6. Co daje nam 16 eliminacji od teraz do finału. A odcinki? Nie licząc premiery i finału, to będziemy mieć pewnie 11 odcinków jeszcze zwykłych. Co nam daje 16 eliminacji, na 11 odcinków, czyli tak z 5 razy dostaniemy podwójną eliminację (chyba, że coś przegapiłem i sezon będzie dłuższy odcinkowo). Spodziewam się, że już na etapie 3 plemion, może się trafić podwójna rada. No i niezłe tempo muszą mieć na wyspie z tymi eliminacjami, nie będzie kiedy i jak zbudować mocnych więzi.
Cast znamy od dawna, więc już jakoś przetrawiłem obecność niektórych osób.
Ta sekwencja początkowa bardzo przyjemna, było trochę zaskakujących scenek tam, ale fajnie, że nie sięgali tylko po oczywiste momenty.
Muzyka na radzie - no bardzo na plus, choć wolałbym chyba oryginał, a nie taki cover.
Największy minus to oczywiście ilość przewag i tych wszystkich spraw z modyfikowaniem ilości głosów. W ogóle czemu niby vote blocker Savanny jest nagle jakąś "dynamic" przewagą?
RÓŻOWI
Aubry było o dziwo mało i jeszcze pokazano nam ją dość negatywnie. Ta rozmowa z Genevieve była mega dziwna i niezręczna.
Angelina - nie było jej dużo i nie wkręciła się w sojusze, ale przyjemnie mi się ją oglądało - trzymam kciuki.
Genevieve - bardzo przyjemna premiera w jej wykonaniu, co, nie ukrywam, mnie cieszy. Nawiązała bliską relację z Kylem, ze Steph, do tego ma ten sojusz większościowy z Q i Colbym (o którym za chwilę), znalazła HI. Kolejna osoba, za którą trzymam kciuki.
Rizo - trochę mnie drażnił. Z jednej strony rozumiem, że jest fanem gry, że się jara, ale jakoś było za dużo tego.
Colby - zaskoczył mnie na plus. W S20 był trochę waste of space, nie widziałem tam w nim jakiejś motywacji. A tutaj mówi nawet z sensem, wkręcił się w sojusz. Nie mówię, że mu od razu kibicuję, ale fajnie, że pokazał się z innej strony, niż przypuszczałem.
Stephenie - nigdy nie byłem jej fanem w Survie, polubiłem bardziej po występach w innych reality. Tutaj zaczęła od sojuszu z Colbym, co było oczywiste, ale do tego ten duet z Genevieve, sojusz większościowy. Premiera na plus.
Q - no nie lubię go i to się nie zmieniło. ALE muszę przyznać, że w tej premierze jego zachowanie było dla mnie akceptowalne.
Kyle - nie byłem szczególnie zadowolony z jego powrotu, ale wow, miał bardzo dobre otwarcie. Bardzo blisko był z Genevieve, w sumie to on wciągnął Q do sojuszu, blisko ze Steph i Colbym - trochę takie spoiwo tego sojuszu. Kontuzja przykra.
Masakra, że sojusz większościowy Kyle, Q, Genevieve, Stephenie i Colby mieli 5/8 głosów. Po medicalu Kyle'a i durnych utratach głosów, nagle mają 2/5 xD Jak Aubry, Rizo i Angelina by się zgrali, to mogą wywalić kogokolwiek chcą. Matko... W sumie byłoby to jakoś niesprawiedliwe, więc mam nadzieję, że jednak sojusz większościowy przetrwa ewentualną radę (np. Colby przekona Rizo do gry z nimi czy coś). Oby z mniejszości przetrwała Angelina - jak padnie na Aubry, ewentualnie Rizo to będę zadowolony. Jeśli ma odpaść ktoś z większości, no to niech będzie Q.
NIEBIESCY
Chyba póki co tu najnudniej.
Chrissy było mało, ale pokazała jakiś tam pazur w tym co dostaliśmy. Ja ją lubię, fajny powrót.
Mike dostał sporo czasu, ale nie przekonał mnie do siebie. W sensie, nic do niego nie mam, ale dla mnie on podchodzi do tego tylko rozrywkowo i nie traktuje tego poważnie. Dla mnie mógłby wylecieć szybko.
Jonathan - po S42 domyślałem się, że on kiedyś wróci, ale moim zdaniem zła decyzja. Dla mnie to jest taki typ człowieka/gracza, co nic nowego nie pokaże i nic więcej nie wymyśli, co miał pokazać to pokazał w S42. Tak, jest super w zadaniach, ale co mnie to obchodzi.
Charlie - jest tam sobie, ale nic nie zapamiętałem z premiery z jego udziałem, nie ma o czym pisać.
Dee - może być w tarapatach, na pewno ma duży target na sobie. Ale zaczęła ok, dogadała się z Tiffany i Kamillą - czekam na to co pokaże.
Kamilla - zaskoczyło mnie, że była wyznaczona na początku zadania o nagrodę do kopania pod tą belką. Niby jest najmniejszą, ale zadaniowo jest po prostu kiepska. Medical Kyle'a może jej pomóc, bo pewnie wszyscy byli pewni, że zgrają się po jakimś przemieszaniu czy połączeniu.
Tiffany - premiera ok, ciekawy jestem jak się rozwinie jej postać, bo póki co jest tam jedną z najmniej docenianych osób.
Coach - xD uwielbiam to, że pogodzili się z Ozzym na początku zadania (uznając Sophie za źródło zła i niegodnego zwycięzcę S23), żeby pokłócić się już na końcu tego samego zadania xD może i Coach dojdzie daleko, ale upatruję w nim w sumie tylko źródła kontentu humorystycznego
POMARAŃCZOWI
Savannah - na pewno na plus, że powiedziała o zwycięstwie S50, ludzie byli z tym raczej ok. Za to na minus zatajenie nagrody (czy po prostu kiepskie kłamanie). Sojuszowo wydaje się ok jej sytuacja, gadała z wszystkimi i była w centrum tych decyzji kto odpadnie.
Joe - byłem ciekawy co pokaże i z jakim nastawieniem się pojawi w tym sezonie, póki co kompletnie mnie do siebie nie przekonał
Christian - uwielbiam i bardzo fajna premiera w jego wykonaniu. Po pierwsze to rozpalenie ognia <3 Ale ogólnie zrobił sojusz z Emily i Rickiem, wydaje się mieć dobry kontakt z całą resztą, a do tego to w sumie on najbardziej chciał eliminacji Jenny i postawił na swoim
Emily - czy mam ją za robota? Tak. Ale otwarcie całkiem ok. Dobrze się pokazała, wydaje się nieźle ustawiona. Pomysł wywalenia Ozzy'ego też nie był głupi.
Rick - no nie, do niego nie umiem się przekonać.
Ozzy - pomijając wątek z Coachem, w którym wypadł negatywnie - to inne sceny całkiem na plus. Po pierwsze doceniam, że jednak chce grać bardziej strategicznie i postawił na wygraną przewagi, a nie na bycie providerem i zdobycie wyposażenia. Po drugie, zaangażował się mocno w sojusz z Cirie i ją bronił, choć widać było, że zirytowało go zawalenie zadania. Czyżby Ozzy miał nagle pokazać coś nowego?
Cirie - <3 dlaczego ona rzucała w zadaniu? xD niby się zgłosiła, ale jak widziałem te elementy poszczególne to od razu sobie zacząłem myśleć - "gdzie dać Cirie, żeby nie nawaliła" i to było moim zdaniem najbardziej ryzykowne miejsce. W pewnym momencie myślałem, że w ogóle nie trafi i będą tam do końca jak już pozostałe plemiona ułożą puzzle, więc na plus, że jednak to ogarnęła w pewnym momencie. No i jak to Cirie, jakoś zawsze się wybroni socjalem. Czekam na więcej.
Jenna - szkoda mi jej. Tzn. mając wybór między nią i Cirie, to się cieszę, że odpadła. Ale ogólnie liczyłem, że pogra dłużej. Ale eliminacja trochę na własne życzenie. Zaczęła bardzo ostro, za ostro. Do tego od razu naskoczyła na Cirie trochę bez powodu. Oczywiście mogło się to udać i ludzie poważnie rozważali jej eliminację czy blindside Ozzy'ego.
W ogóle, mamy w grze 22 osoby. Pewnie ostatni odcinek zaczniemy w od F6. Co daje nam 16 eliminacji od teraz do finału. A odcinki? Nie licząc premiery i finału, to będziemy mieć pewnie 11 odcinków jeszcze zwykłych. Co nam daje 16 eliminacji, na 11 odcinków, czyli tak z 5 razy dostaniemy podwójną eliminację (chyba, że coś przegapiłem i sezon będzie dłuższy odcinkowo). Spodziewam się, że już na etapie 3 plemion, może się trafić podwójna rada. No i niezłe tempo muszą mieć na wyspie z tymi eliminacjami, nie będzie kiedy i jak zbudować mocnych więzi.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość