S50E05 "Open Wounds"
- Jack
- sole survivor
- Posty: 5952
- Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
- Kontakt:
- Umbastyczny
- sole survivor
- Posty: 2457
- Rejestracja: 25 lut 2013, 00:00
- Survivor 50: Cirie
- Survivor 49: Sage
- Kontakt:
S50E05 "Open Wounds"
Całkiem dobrze mi się oglądało ten odcinek.
KALO
No ich było najmniej, bo wygrali, ale wcale nie było ich mało. W centrum uwagi był Coach, który zsojuszował się z Aubry. Musze przyznać, że ona nieźle to rozegrała. Po pierwsze oceniła, chyba, słusznie, że Coach ma tam spory wpływ na dynamikę plemienia. Po drugie ładnie podeszła go i połechtała jego ego gadką o lojalności itd. Coach wydawał się to kupić. W ogóle było go serio sporo. No, bo oprócz tych scen z Aubry, dostaliśmy historię jego przemiany z magicznego wojonika w japońskiego wojownika, a potem nadawanie pseudonimów. Wiem, że to nie jest początek tego trendu, ale jakoś przypomniało mi to Philipa i S26 <3
I w ogóle, nie wiem czy to przegapiłem w poprzednich odcinkach, czy to było widoczne tylko w tym, ALE Coach na nagraniach konf siedzi z różańcem w dłoni. Wow - czy mnie to jakoś zaskoczyło? Trochę tak. Czy mnie to dziwi? Nie, pasuje totalnie do obrazu Coacha.
No i mieliśmy tutaj wymieniony pełny skład sojuszu, w którym uwzględniono i Chrissy i Genevieve, więc Tiff byłaby na wylocie (po zaprzyjaźnieniu się Aubry z Coachem).
No i jeszcze była ta konfa Colby'ego o kontuzji - jakoś mam przeczucie, że ta jego kontuzja odegra jeszcze jakąś rolę, skoro nam to pokazali teraz.
VATU
Ozzy był trochę bitter, z jednej strony rozumiem, ale no nie jest to dobra droga. Trochę w tym wszystkim upiekło się Emily, do której Ozzy nie miał pretensji - nie wiem na ile to fart, a na ile kunsztowna gra, ale działa, więc ok. No i Ozzy już buduje sobie fundamenty pod blindside Christiana, co byłoby ciekawe. Finalnie nasza czwórka zgrała się razem i postanowili wywalić Angelinę
Angelina - no lubię ją bardzo, ale szkoda, że nie wyczuła, że obie strony z nią pogrywają. Ogólnie trochę zmarnowany powrót, bo i ona nie pokazała się specjalnie pod kątem gry, a i edit miała słaby, to nie zobaczyliśmy za wiele tego, za co ją polubiliśmy. Scena z oddaniem kurtki na koniec xD Piękna klamra jej gry.
Christian - serio go lubię, ale mam jakiś jego przesyt. Z jednej strony, był w każdym odcinku na radzie, więc musi go być niemało, ale zawsze wszystko jest pokazane z jego perspektywy, jak kręci się wokół niego itd. Jak go wywalą, to mimo mojej sympatii, poczuję ulgę.
CILA
Było tu ciekawie, choć edit pozostawiał sporo do życzenia. Jak na to, że idą na radę, to Jonathan czy Rick byli słabo widoczni. W zasadzie wszystko kręciło się wokół Rizo, więc ten odcinek + w poprzednich sceny między nim i Charliem = zerowa niespodzianka, bo szansa na eliminację Rizo była w zasadzie zerowa.
No, ale pochwalę Rizo, że rozegrał dobry odcinek. Zrobił sobie mocny sojusz z Dee. Zagrał na emocjach Kamilli odwołując się do braterskiej relacji z Kylem xD Zrobił dobry deal z Cirie. Zebrał je wszystkie w czteroosobowy sojusz i na koniec pozbył się swojego nemesis. Do tego ładnie używał wiedzy o HI do budowania relacji. Wciąż nie jestem turbofanem, ale doceniam.
Charlie za to został pokazany jako karykatura gracza. Pogrążył się w jakimś w szaleństwie, bo nie może przeboleć braku głosy Marii na niego. O ile w oryginalnym sezonie nic do niego nie miałem, tak tutaj był bardzo męczący.
Cirie <3 - nie wiem jak ona to robi, ale w parę dni z pozycji "musimy ją wywalić" znalazła się w zupełnie bezpiecznym położeniu, w większości, ma nowe relacje, a dodatkowo w zasadzie sobie leżała na hamaku i to inni do niej przychodzili xD Uwielbiam.
Dee - nie mieliśmy pokazane czemu tak łatwo zdradziła facetów, oprócz tego, że jej się dobrze gra z Rizo. Ale lubię ją, dobrze gadała, że Charlie gra źle i dobrze gadała, że jako ostatni zwycięzca ona ma na sobie duży taget.
Kamilla - myślę, że ona była mniej chętna do przeskoku, ale jednak tekst o Kyle'u + chęć utrzymania więzi z Dee przesądziły o sprawie.
Zastanawia mnie co się stało z relacją Rick - Cirie, mieliśmy dopiero co podkreślane jaki mają sojusz i jak chcą grać razem, a jak rozumiem Rick był poza planem totalnie.
KALO
No ich było najmniej, bo wygrali, ale wcale nie było ich mało. W centrum uwagi był Coach, który zsojuszował się z Aubry. Musze przyznać, że ona nieźle to rozegrała. Po pierwsze oceniła, chyba, słusznie, że Coach ma tam spory wpływ na dynamikę plemienia. Po drugie ładnie podeszła go i połechtała jego ego gadką o lojalności itd. Coach wydawał się to kupić. W ogóle było go serio sporo. No, bo oprócz tych scen z Aubry, dostaliśmy historię jego przemiany z magicznego wojonika w japońskiego wojownika, a potem nadawanie pseudonimów. Wiem, że to nie jest początek tego trendu, ale jakoś przypomniało mi to Philipa i S26 <3
I w ogóle, nie wiem czy to przegapiłem w poprzednich odcinkach, czy to było widoczne tylko w tym, ALE Coach na nagraniach konf siedzi z różańcem w dłoni. Wow - czy mnie to jakoś zaskoczyło? Trochę tak. Czy mnie to dziwi? Nie, pasuje totalnie do obrazu Coacha.
No i mieliśmy tutaj wymieniony pełny skład sojuszu, w którym uwzględniono i Chrissy i Genevieve, więc Tiff byłaby na wylocie (po zaprzyjaźnieniu się Aubry z Coachem).
No i jeszcze była ta konfa Colby'ego o kontuzji - jakoś mam przeczucie, że ta jego kontuzja odegra jeszcze jakąś rolę, skoro nam to pokazali teraz.
VATU
Ozzy był trochę bitter, z jednej strony rozumiem, ale no nie jest to dobra droga. Trochę w tym wszystkim upiekło się Emily, do której Ozzy nie miał pretensji - nie wiem na ile to fart, a na ile kunsztowna gra, ale działa, więc ok. No i Ozzy już buduje sobie fundamenty pod blindside Christiana, co byłoby ciekawe. Finalnie nasza czwórka zgrała się razem i postanowili wywalić Angelinę
Angelina - no lubię ją bardzo, ale szkoda, że nie wyczuła, że obie strony z nią pogrywają. Ogólnie trochę zmarnowany powrót, bo i ona nie pokazała się specjalnie pod kątem gry, a i edit miała słaby, to nie zobaczyliśmy za wiele tego, za co ją polubiliśmy. Scena z oddaniem kurtki na koniec xD Piękna klamra jej gry.
Christian - serio go lubię, ale mam jakiś jego przesyt. Z jednej strony, był w każdym odcinku na radzie, więc musi go być niemało, ale zawsze wszystko jest pokazane z jego perspektywy, jak kręci się wokół niego itd. Jak go wywalą, to mimo mojej sympatii, poczuję ulgę.
CILA
Było tu ciekawie, choć edit pozostawiał sporo do życzenia. Jak na to, że idą na radę, to Jonathan czy Rick byli słabo widoczni. W zasadzie wszystko kręciło się wokół Rizo, więc ten odcinek + w poprzednich sceny między nim i Charliem = zerowa niespodzianka, bo szansa na eliminację Rizo była w zasadzie zerowa.
No, ale pochwalę Rizo, że rozegrał dobry odcinek. Zrobił sobie mocny sojusz z Dee. Zagrał na emocjach Kamilli odwołując się do braterskiej relacji z Kylem xD Zrobił dobry deal z Cirie. Zebrał je wszystkie w czteroosobowy sojusz i na koniec pozbył się swojego nemesis. Do tego ładnie używał wiedzy o HI do budowania relacji. Wciąż nie jestem turbofanem, ale doceniam.
Charlie za to został pokazany jako karykatura gracza. Pogrążył się w jakimś w szaleństwie, bo nie może przeboleć braku głosy Marii na niego. O ile w oryginalnym sezonie nic do niego nie miałem, tak tutaj był bardzo męczący.
Cirie <3 - nie wiem jak ona to robi, ale w parę dni z pozycji "musimy ją wywalić" znalazła się w zupełnie bezpiecznym położeniu, w większości, ma nowe relacje, a dodatkowo w zasadzie sobie leżała na hamaku i to inni do niej przychodzili xD Uwielbiam.
Dee - nie mieliśmy pokazane czemu tak łatwo zdradziła facetów, oprócz tego, że jej się dobrze gra z Rizo. Ale lubię ją, dobrze gadała, że Charlie gra źle i dobrze gadała, że jako ostatni zwycięzca ona ma na sobie duży taget.
Kamilla - myślę, że ona była mniej chętna do przeskoku, ale jednak tekst o Kyle'u + chęć utrzymania więzi z Dee przesądziły o sprawie.
Zastanawia mnie co się stało z relacją Rick - Cirie, mieliśmy dopiero co podkreślane jaki mają sojusz i jak chcą grać razem, a jak rozumiem Rick był poza planem totalnie.
- Maw
- sole survivor
- Posty: 1322
- Rejestracja: 28 mar 2017, 23:30
- Survivor 49: Savannah
- Kontakt:
S50E05 "Open Wounds"
Szkoda Angeliny. Nie dość że odpadła to jeszcze dostała taki nędzny edit, a jest taką osobowością... Nudzi mnie ten sezon. Niby taki legendarny, w rękach fanów, a nie czuję tego. Czekałem tyle lat na powrót Angeliny i Chrissy tylko po to, żeby były purpled, bo trzeba pokazywać Christiana i Coacha do porzygu... Cały odcinek był źle zedytowany. Powinni dać większy credit Dee za to, że w sumie dzięki niej ten blindside się udał, a jeszcze w ogóle nie była targetowana mimo że jest zwycięzcą. Niestety ona też jest w tej edycji underedited. Cieszę się, że Rizo został, w sumie to jeden z moich faworytów w tym sezonie i kibicuję temu sojuszowi on, Cirie, Dee, Kamilla (chociaż sama Kamilla jest mi raczej obojętna). Poza tym jeszcze plus za Aubry za wyczajenie, że faktycznie Coach ma wyrobioną renomę w plemieniu i próby gry z nim, chyba nawet może coś z tego wyjść. Angelina też plus za classy odejście. Mam nadzieję, że bardziej się wciągnę i że ta bootlist przestanie być tak okropna...
-
Koxer
- Posty: 1
- Rejestracja: 20 mar 2026, 13:18
- Kontakt:
S50E05 "Open Wounds"
Z całego sezonu to najbardziej zaskakuje mnie forma Ozziego. On wciąż to ma mimo upływu lat.
Cieszę się, że Angelina odpadła. Jedyne z czego ją pamiętam to chwalenie się cały czas, że wynegocjowała ryż oraz to, że Natalia nie dała jej kurtki (fajne nawiązanie było do tego na ostatniej radzie plemienia)
Mam wrażenie, że Christian w tym sezonie jest pokazywany tak samo często jak Russell w 19 sezonie. Chociaż nieco na wytłumaczenie tego jest to, że Hubicki był obecny na każdej radzie plemienia. Obecna sytuacja w plemieniu nie wygląda dla niego zbyt pozytywnie więc podejrzewam, że dostaniemy go jeszcze więcej.
Wydaje mi się, że Rizo zajdzie w tym sezonie bardzo daleko (może f4 i odpadnie przy ogniu) dostaje mocny edit, a do tego ma dziewczyny nie widzą w nim zagrożenia tylko koleżankę przez co łatwo nawiązuje z nimi sojusze.
Na spory plus jest to, że teraz tylko jedno plemię ma immunitet czego spodziewali się sami uczestnicy patrzeć na ich ilość.
Bardzo spodobało mi się jak Probst udawał Christian na radzie. Było to o wiele lepsze niż ten jego rap. Tiffany dostała mniejszy czas antenowy przez 5 odcinków niż ten gwiazdor w ostatnim odcinku. Gdyby nie wyzwania to bym całkiem o niej zapomniał.
Patrząc na to, że teraz po 2 plemiona idą na radę plemienia podejrzewam, że w następnym odcinku może paść na Colbiego ponieważ nie ma głosu
Na obecną chwilę sezon oceniam na takie 6.75/10
Cieszę się, że Angelina odpadła. Jedyne z czego ją pamiętam to chwalenie się cały czas, że wynegocjowała ryż oraz to, że Natalia nie dała jej kurtki (fajne nawiązanie było do tego na ostatniej radzie plemienia)
Mam wrażenie, że Christian w tym sezonie jest pokazywany tak samo często jak Russell w 19 sezonie. Chociaż nieco na wytłumaczenie tego jest to, że Hubicki był obecny na każdej radzie plemienia. Obecna sytuacja w plemieniu nie wygląda dla niego zbyt pozytywnie więc podejrzewam, że dostaniemy go jeszcze więcej.
Wydaje mi się, że Rizo zajdzie w tym sezonie bardzo daleko (może f4 i odpadnie przy ogniu) dostaje mocny edit, a do tego ma dziewczyny nie widzą w nim zagrożenia tylko koleżankę przez co łatwo nawiązuje z nimi sojusze.
Na spory plus jest to, że teraz tylko jedno plemię ma immunitet czego spodziewali się sami uczestnicy patrzeć na ich ilość.
Bardzo spodobało mi się jak Probst udawał Christian na radzie. Było to o wiele lepsze niż ten jego rap. Tiffany dostała mniejszy czas antenowy przez 5 odcinków niż ten gwiazdor w ostatnim odcinku. Gdyby nie wyzwania to bym całkiem o niej zapomniał.
Patrząc na to, że teraz po 2 plemiona idą na radę plemienia podejrzewam, że w następnym odcinku może paść na Colbiego ponieważ nie ma głosu
Na obecną chwilę sezon oceniam na takie 6.75/10
Ostatnio zmieniony 28 mar 2026, 14:26 przez Koxer, łącznie zmieniany 2 razy.
- tombak90
- sole survivor
- Posty: 2743
- Rejestracja: 12 mar 2011, 00:00
- Lokalizacja: Poznań
- Survivor 50: Benjamin "Coach"
- Survivor 49: Savannah
- Kontakt:
S50E05 "Open Wounds"
Aubry i Ozzy jako jedyni ludzie wprowadzający do tego kurnika negatywne emocje, no po prostu słuchajcie najgorzej
Jak tak dalej pójdzie, to będę musiał fiknąć mentalnego koziołka i, o zgrozo, zacząć im kibicować.
Niby mieliśmy dwa trupy, a mimo wszystko epizodzisko wyszło jakoś tak marnie. Angelina w końcu wyfrunęła, co może i dobrze, bo byłem już zmęczony kibicowaniem jej dla zasady przez trzy kolejne zagrożenia, podczas gdy w tym turnusie nie uhahała mnie nawet w jednej dziesiątej tak jak w swoim debiutanckim. Może i pani Edyta bywa dziwką, ale z drugiej strony jestem też w stanie uwierzyć, że czasem pomijają tam osoby, które faktycznie mało wnoszą, zwłaszcza że to nie Kangury, a Dżef ostatnio bardziej dbał o równość w tym zakresie.
Aczkolwiek jak widać stara miłość nie rdzewieje i jak Dżef zobaczył po latach Coacha, to znowu mu odbiło i wszystkie nowoerowe równości w edicie poszły w pizdjet. Zaczynam niuchać, że Coach będzie w tym sezonie głównym rozgrywającym z tym swoim sojuszem honor&integrity, czyli South Pacific bis. Z jednej strony trochę życzę im połamania ryjów, zwłaszcza, że mają na pokładzie Tatusia Autystyczki, no ale z drugiej strony pamiętajmy, że Coach to dziwny bolo i w każdym sezonie ma takie trochę rozdwojenie jaźni, bo w niektórych konfach chce się pokazać jako honorowy kapłan, a w niektórych bardziej jako chujek, więc liczę, że mózgowa ruletka padnie mu na to drugie.
Hubicki zaczyna mnie męczyć z tymi swoimi nagłymi fikołkami i jeszcze robieniem potem surprised pikachu face, że ludzie przestają mu ufać i rzucają jego imię. Niby go lubię, ale w tym akurat epie nie protestowałbym zbyt głośno, gdyby Ozzy faktycznie spuścił go w kiblu.
Konfitura Emily tym razem dla odmiany sprzedała plany Ozzy’ego i jestem ciężkim w szoku, że ludzie nie obkręcili jej jeszcze za tego warkoczyka i nie wyfurmanili za Ural. Ja bym nie omieszkał. Komuś takiemu nie można zaufać, pójdziesz na skałki się wysrać i już całe plemię wie o wszystkich twoich niecnych planach.
Stefa dalej ładnie lawiruje między tymi wszystkimi filifionkami, ale w sumie dobrze, że już się łączą, bo jeszcze dostałaby rykoszetem w zęby za Hubickiego.
Zgodnie z zapowiedziami Pani Edyty, Papierowy Karolek wpadł do niszczarki, wychodząc przy okazji na totalnego kartofla. No cóż, jedno muszę mu przyznać – po jego debiutanckim sezonie, mimo że niby był takim strategicznym bonzo, to prawie nie pamiętałem go z japy przez jego papierowość, ale w tym dla odmiany zapadnie mi w pamięć swoją psychozą o ten dżuri wołt. Dlatego w nagrodę zmieniam mu ksywę na Kartoflany Karolek
Niby obiecałem ostatnio, że jeśli Albaniec zrobi mu krzywdę, to oficjalnie zacznę go lubić, ale kłamałem. Za dużo go tam, jest przerysowany i mam przesyt oglądając jak przez drugi sezon z rzędu jest na świeczniku. Dee i Cirie niby są z nim teraz na jołziomku, ale mam nadzieję, że z czasem się na niego wykoczkodanią. Niech go wymienią na Devensa, Kamillę na Stefkę i w takim składzie dam im krzyż na drogę.
Dżef dalej przeżywa kryzys wieku średniego i próbuje być zabawny. Tym razem mieliśmy "Rozmowy w tłoku". Ale przyznam, że Hubicki wyszedł mu całkiem realistycznie w tej parodii, on faktycznie gada jakby ktoś mu wrzucił suszarkę do wanny
Niby mieliśmy dwa trupy, a mimo wszystko epizodzisko wyszło jakoś tak marnie. Angelina w końcu wyfrunęła, co może i dobrze, bo byłem już zmęczony kibicowaniem jej dla zasady przez trzy kolejne zagrożenia, podczas gdy w tym turnusie nie uhahała mnie nawet w jednej dziesiątej tak jak w swoim debiutanckim. Może i pani Edyta bywa dziwką, ale z drugiej strony jestem też w stanie uwierzyć, że czasem pomijają tam osoby, które faktycznie mało wnoszą, zwłaszcza że to nie Kangury, a Dżef ostatnio bardziej dbał o równość w tym zakresie.
Aczkolwiek jak widać stara miłość nie rdzewieje i jak Dżef zobaczył po latach Coacha, to znowu mu odbiło i wszystkie nowoerowe równości w edicie poszły w pizdjet. Zaczynam niuchać, że Coach będzie w tym sezonie głównym rozgrywającym z tym swoim sojuszem honor&integrity, czyli South Pacific bis. Z jednej strony trochę życzę im połamania ryjów, zwłaszcza, że mają na pokładzie Tatusia Autystyczki, no ale z drugiej strony pamiętajmy, że Coach to dziwny bolo i w każdym sezonie ma takie trochę rozdwojenie jaźni, bo w niektórych konfach chce się pokazać jako honorowy kapłan, a w niektórych bardziej jako chujek, więc liczę, że mózgowa ruletka padnie mu na to drugie.
Hubicki zaczyna mnie męczyć z tymi swoimi nagłymi fikołkami i jeszcze robieniem potem surprised pikachu face, że ludzie przestają mu ufać i rzucają jego imię. Niby go lubię, ale w tym akurat epie nie protestowałbym zbyt głośno, gdyby Ozzy faktycznie spuścił go w kiblu.
Konfitura Emily tym razem dla odmiany sprzedała plany Ozzy’ego i jestem ciężkim w szoku, że ludzie nie obkręcili jej jeszcze za tego warkoczyka i nie wyfurmanili za Ural. Ja bym nie omieszkał. Komuś takiemu nie można zaufać, pójdziesz na skałki się wysrać i już całe plemię wie o wszystkich twoich niecnych planach.
Stefa dalej ładnie lawiruje między tymi wszystkimi filifionkami, ale w sumie dobrze, że już się łączą, bo jeszcze dostałaby rykoszetem w zęby za Hubickiego.
Zgodnie z zapowiedziami Pani Edyty, Papierowy Karolek wpadł do niszczarki, wychodząc przy okazji na totalnego kartofla. No cóż, jedno muszę mu przyznać – po jego debiutanckim sezonie, mimo że niby był takim strategicznym bonzo, to prawie nie pamiętałem go z japy przez jego papierowość, ale w tym dla odmiany zapadnie mi w pamięć swoją psychozą o ten dżuri wołt. Dlatego w nagrodę zmieniam mu ksywę na Kartoflany Karolek
Niby obiecałem ostatnio, że jeśli Albaniec zrobi mu krzywdę, to oficjalnie zacznę go lubić, ale kłamałem. Za dużo go tam, jest przerysowany i mam przesyt oglądając jak przez drugi sezon z rzędu jest na świeczniku. Dee i Cirie niby są z nim teraz na jołziomku, ale mam nadzieję, że z czasem się na niego wykoczkodanią. Niech go wymienią na Devensa, Kamillę na Stefkę i w takim składzie dam im krzyż na drogę.
Dżef dalej przeżywa kryzys wieku średniego i próbuje być zabawny. Tym razem mieliśmy "Rozmowy w tłoku". Ale przyznam, że Hubicki wyszedł mu całkiem realistycznie w tej parodii, on faktycznie gada jakby ktoś mu wrzucił suszarkę do wanny
"Dziś prawdziwych villainów już nie ma..."
- Prus
- 8th jury member
- Posty: 750
- Rejestracja: 19 lip 2020, 10:15
- Lokalizacja: Kraków
- Survivor 50: Genevieve
- Survivor 49: Savannah
- Kontakt:
S50E05 "Open Wounds"
Edytorzy chyba dosyć bardzo starają się rujnować ten sezon, biorąc pod uwagę fakt, że ciągle pokazują te same osoby, a część z nich jest prawie niewidoczna. Rozumiem, że Christian chodzi na każdą radę, ale no bez przesady. Ja osobiście mam już go dość i liczę na to, że w przyszłym odcinku nie będzie pokazywany.
Szkoda, że Angelina poleciała, ale w tym sezonie wybrała chyba faktyczną grę zamiast robienia show, więc była mało pokazywana. Tak czy siak, fakt, że nie zobaczyliśmy ani jednej konfy o jej odczuciach względem odpadnięcia Mike'a, a mieliśmy za to kolejną konfę obesrańca o niczym, sprawia, że nie mogę cieszyć się tym sezonem lol.
Angelina powiedziała w wywiadzie, że to Emily sprawiła, że Angelina nie zagrała SitD i że prowadzi najlepszą grę, ale oczywiście nie zostało nic takiego pokazane.
Sam Christian ma problem, że Ozzy jest ma pretensje o bycie zblindside'owanym. To chyba oczywiste, że osoba, którą się okłamało wcześniej nie będzie w 100% ufać mu na dalszym etapie.
Odpadnięcie Charlie'go nie wywołało we mnie żadnych emocji, ale w tym sezonie lubiłem go trochę bardziej niż w 46. Rizo mnie denerwuje, ale doceniam, że stworzył sojusz z osobami, które lubię, więc na plus. Devens sobie chyba przypomniał aż swoje doświadczenia z 38, gdzie za każdym razem był poza sojuszem i nie wiedział co się dzieje na większości rad plemienia. Dee, która wymyśliła pomysł o eliminacji Charlie'go dostała tylko 2 konfy... Liczę na to, że będzie pokazywana bardziej, zwłaszcza, że jest jedną z osób, które lubię najbardziej tam i jest ostatnim zwycięzcą w grze.
U niebieskich nuda. Ale śmieszne było jak Coach wymyślał nazwę dla Colby'ego, a ten tylko przytakiwał mu i wyglądał jakby chciał jak najszybciej zakończyć tę rozmowę.
Szkoda, że Angelina poleciała, ale w tym sezonie wybrała chyba faktyczną grę zamiast robienia show, więc była mało pokazywana. Tak czy siak, fakt, że nie zobaczyliśmy ani jednej konfy o jej odczuciach względem odpadnięcia Mike'a, a mieliśmy za to kolejną konfę obesrańca o niczym, sprawia, że nie mogę cieszyć się tym sezonem lol.
Angelina powiedziała w wywiadzie, że to Emily sprawiła, że Angelina nie zagrała SitD i że prowadzi najlepszą grę, ale oczywiście nie zostało nic takiego pokazane.
Sam Christian ma problem, że Ozzy jest ma pretensje o bycie zblindside'owanym. To chyba oczywiste, że osoba, którą się okłamało wcześniej nie będzie w 100% ufać mu na dalszym etapie.
Odpadnięcie Charlie'go nie wywołało we mnie żadnych emocji, ale w tym sezonie lubiłem go trochę bardziej niż w 46. Rizo mnie denerwuje, ale doceniam, że stworzył sojusz z osobami, które lubię, więc na plus. Devens sobie chyba przypomniał aż swoje doświadczenia z 38, gdzie za każdym razem był poza sojuszem i nie wiedział co się dzieje na większości rad plemienia. Dee, która wymyśliła pomysł o eliminacji Charlie'go dostała tylko 2 konfy... Liczę na to, że będzie pokazywana bardziej, zwłaszcza, że jest jedną z osób, które lubię najbardziej tam i jest ostatnim zwycięzcą w grze.
U niebieskich nuda. Ale śmieszne było jak Coach wymyślał nazwę dla Colby'ego, a ten tylko przytakiwał mu i wyglądał jakby chciał jak najszybciej zakończyć tę rozmowę.
- Snowey
- 3rd voted out
- Posty: 25
- Rejestracja: 11 lis 2024, 19:53
- Kontakt:
S50E05 "Open Wounds"
Kolejny dynamiczny odcinek i tyle, choć fajne że wreszcie była podwójna rada - ale dziwne że wyrób mergepodobny będzie miał aż 17 osób
KALO
Jako jedyni nie poszli na radę, ale otrzymaliśmy bardzo dużo starego dobrego Coacha, który postanowił się pobawić w samuraja i wciągnąć w to Colby'ego i Joe'a. Oprócz tego coś tam rozpoczął z Aubry. Sama Aubry oraz Genevieve natomiast kontynuowały swoją rywalizację. Tiff znowu bez konf, za to ustabilizowała się jako bliski sojusznik Aubry, oraz dobrze poradziła sobie w zadaniu. Colby natomiast otrzymał konfę z tą swoją delikatną kontuzją - z drugiej strony zrozumiałe, bo sam miałem takie "chwilka, czemu na ławce posadzili najsilniejszego zawodnika". Z drugiej strony po komentarzach innych - chyba nie umieścili tej konfy bez powodu, jeśli patrzeć na przyszłość w grze.
VATU
Tutaj pożegnaliśmy Angelinę - która była bardziej samoświadoma niż w DvG, ale jednocześnie mniej wystrzałowa i otrzymała cichy edit. Skończyła jako easy vote, ale przynajmniej miała moment z kurtką. Emily agentką chaosu nadal pozostaję - no i nie mogę się jej doczekać w połączeniu. Ozzy o dziwo jak na meltdown był dosyć spokojny i szybko ogarnął się w grze. Ponadto zaczął on kombinować przeciwko Christianowi i nawet go ograł, jeśli chodzi o shot in the dark. Póki co jest on moim pozytywnym zaskoczeniem sezonu. Stephenie nadal jest dobrze ustawiona w teamie, natomiast pod Christianem powoli pali się grunt. Ludzie zaczynają myśleć o targetowaniu go, podczas połączenia będzie on oczywistym celem, natomiast fakt, że miał czelność wkurzyć się na osobę, która była podirytowana faktem bycia zostawionym na lodzie przez niego samego to nie jest coś pozytywnego.
CILA
Kulminacja rywalizacji Rizo vs Charlie, gdzie z grą pożegnał się swiftie. Gameplayowo wypał gorzej w tym sezonie - jednak gdy chodzi o charakter, to w tym sezonie wypadł lepiej. Na lodzie zostawieni zostali Jonathan i Rick - jednak oni mają i tak sojusze w innych plemionach. Rizo i Cirie powoli zaczynają wyrastać na zgrany duet, czego chyba nikt się nie spodziewał. Oby zaszli jak najdalej. Oprócz tego z Rizo więź nawiązały Dee i Kamilla, gdzie w przypadku tej drugiej Rizo opowiedział niedorzeczną historię z Kylem, Jednak pomimo wykrycia bullshitu, Kamilla póki co postanowiła uwierzyć.
Teraz cóż, mam nadzieję że ten blood moon nie będzie jakimś bullshitowymn głupim twistem, ale pewnie tak się stanie, no cóż...
KALO
Jako jedyni nie poszli na radę, ale otrzymaliśmy bardzo dużo starego dobrego Coacha, który postanowił się pobawić w samuraja i wciągnąć w to Colby'ego i Joe'a. Oprócz tego coś tam rozpoczął z Aubry. Sama Aubry oraz Genevieve natomiast kontynuowały swoją rywalizację. Tiff znowu bez konf, za to ustabilizowała się jako bliski sojusznik Aubry, oraz dobrze poradziła sobie w zadaniu. Colby natomiast otrzymał konfę z tą swoją delikatną kontuzją - z drugiej strony zrozumiałe, bo sam miałem takie "chwilka, czemu na ławce posadzili najsilniejszego zawodnika". Z drugiej strony po komentarzach innych - chyba nie umieścili tej konfy bez powodu, jeśli patrzeć na przyszłość w grze.
VATU
Tutaj pożegnaliśmy Angelinę - która była bardziej samoświadoma niż w DvG, ale jednocześnie mniej wystrzałowa i otrzymała cichy edit. Skończyła jako easy vote, ale przynajmniej miała moment z kurtką. Emily agentką chaosu nadal pozostaję - no i nie mogę się jej doczekać w połączeniu. Ozzy o dziwo jak na meltdown był dosyć spokojny i szybko ogarnął się w grze. Ponadto zaczął on kombinować przeciwko Christianowi i nawet go ograł, jeśli chodzi o shot in the dark. Póki co jest on moim pozytywnym zaskoczeniem sezonu. Stephenie nadal jest dobrze ustawiona w teamie, natomiast pod Christianem powoli pali się grunt. Ludzie zaczynają myśleć o targetowaniu go, podczas połączenia będzie on oczywistym celem, natomiast fakt, że miał czelność wkurzyć się na osobę, która była podirytowana faktem bycia zostawionym na lodzie przez niego samego to nie jest coś pozytywnego.
CILA
Kulminacja rywalizacji Rizo vs Charlie, gdzie z grą pożegnał się swiftie. Gameplayowo wypał gorzej w tym sezonie - jednak gdy chodzi o charakter, to w tym sezonie wypadł lepiej. Na lodzie zostawieni zostali Jonathan i Rick - jednak oni mają i tak sojusze w innych plemionach. Rizo i Cirie powoli zaczynają wyrastać na zgrany duet, czego chyba nikt się nie spodziewał. Oby zaszli jak najdalej. Oprócz tego z Rizo więź nawiązały Dee i Kamilla, gdzie w przypadku tej drugiej Rizo opowiedział niedorzeczną historię z Kylem, Jednak pomimo wykrycia bullshitu, Kamilla póki co postanowiła uwierzyć.
Teraz cóż, mam nadzieję że ten blood moon nie będzie jakimś bullshitowymn głupim twistem, ale pewnie tak się stanie, no cóż...
-
Saw
- runner up
- Posty: 934
- Rejestracja: 15 wrz 2017, 12:41
- Survivor 49: Sophie
- Kontakt:
S50E05 "Open Wounds"
Odcinek troche mi sie dłużył. Jakos coraz mniej czuje ze to wielce zapowiadany 50 sezon... Ostatni odcinek był straszny, parodia programu. W tym tez tyłka mi nie urwało, pomimo aż dwóch rad. Co do editu to jest nierówny, ale mam tez wrażenie że niektórzy po prostu za bardzo nie zasługują na większy.
Kalo
Coach jak za starych dawnych czasów. To wymyślanie nazw dla Joe i Colby'ego nawet zabawne. Parę lat temu uznał bym to za głupie ale po latach jednak doceniam. Ogólnie faceci mocną tam trzymają to plemię. Gene i Chrissy należą do sojuszu. Na słabej pozycji Aubry i Tiffany, które trzymają razem. Aubry ładnie zakręciła się wokół Coach, łechtając jego ego. Więc za to plusik, mimo ze nadal jej nie znoszę.
Vatu
Angelina zgodnie z oczekiwaniami odpadła
Bardzo przykre. Tyle czekania na nią, a ja nawet nie odczułem jej powrotu. Ja momentami nawet zapominałem że ona tam jest. Bardzo rozczarowujący powrót. Edit miała słaby, ale z drugiej strony za dużo to ona tam nie pokazała. W grze była poza głównym sojuszem w pierwotnym plemieniu, teraz tak samo. Za bardzo nikt nie chciał z nią grać i jej jedynym układem był sojusz DvsG... Tutaj łatwo dała sie podpuścić że jest pomiędzy dwoma sojuszami. No cóż kiepsko i czuje żal, bo nie na to liczyłem. To już nie była ta wspaniała postać sprzed lat ktora totalnie skradła moje serce. Ale fajnie zwieńczyła swoją historię oddaniem kurtki
Mimo wszytko i tak super było ją zobaczyć ponownie.
Hubickiego jest duzo to fakt. Ale chodzi na wszystkie rady i duzo sie kręci wokół jego osoby. Wiec mnie nie dziwi że go tyle pokazują. Ja tam lubię go oglądać. Choć przyznam ze jego gra juz nie jest taka pewna jak wczesniej. Te błędy zaczynają wypływać i sam Ozzy zaczyna na niego polować. Ozzy'ego nie lubię, ale doceniam ze nie chce być posłuszną małpką i był zły że na ostatniej radzie został wydymany przez Hubickiego. Emily trzyma się mocno, ale dziwi mnie że tak ufają tej konfiturze... Ja juz dawno zastanowił bym sie jak ukręcić jej łeb. Sprzedała plany Christiana, zdradziła Ozzy'ego, a wszystko to po niej spływa bez konsekwencji. Nadal bardzo podoba mi się gra Stephaniei mocno jej kibicuje na dalszym etapie.
Cila
Tutaj było nawet ciekawie. Doszło do ostatecznej konfrontacji Rizo vs Charlie. I ciesze sie ze to ten pierwszy wyszedł z tego zwycięski. Co by nie mówić, naprawdę dobrze ten odcinek rozegrał. Zbliżył się do Dee i Cirie, do tego ładnie zagrał na uczuciach Kamilli mówiąc o Kyle'u. Ten sojusz dużo bardziej mnie kupił. Kamilla do końca chyba się wahała, ale postawiła na ten układ i chyba to dla niej lepiej, bo jest blisko z Dee.
Sojusz Cirie i Rizo to dla mnie jakieś sci-fi. Ale podoba mi się to jak sie dogadują. A Cirie to prawdziwa królowa socjalu. Zaczynała grę ze słabej pozycji a znów ustawia sie w wiekszosciowym sojuszu.
Charlie był strasznie dziwny w tym sezonie. Nie był dla mnie zbyt porywającym graczem jeśli chodzi o powrót. Ale nie spodziewałem sie że jego cała historia skupi sie na dawnych czasach z Marią i jakims psychopatyczny uparciu sie na Rizo. Jego odejście to dla mnie żadna strata dla gry.
Kalo
Coach jak za starych dawnych czasów. To wymyślanie nazw dla Joe i Colby'ego nawet zabawne. Parę lat temu uznał bym to za głupie ale po latach jednak doceniam. Ogólnie faceci mocną tam trzymają to plemię. Gene i Chrissy należą do sojuszu. Na słabej pozycji Aubry i Tiffany, które trzymają razem. Aubry ładnie zakręciła się wokół Coach, łechtając jego ego. Więc za to plusik, mimo ze nadal jej nie znoszę.
Vatu
Angelina zgodnie z oczekiwaniami odpadła
Hubickiego jest duzo to fakt. Ale chodzi na wszystkie rady i duzo sie kręci wokół jego osoby. Wiec mnie nie dziwi że go tyle pokazują. Ja tam lubię go oglądać. Choć przyznam ze jego gra juz nie jest taka pewna jak wczesniej. Te błędy zaczynają wypływać i sam Ozzy zaczyna na niego polować. Ozzy'ego nie lubię, ale doceniam ze nie chce być posłuszną małpką i był zły że na ostatniej radzie został wydymany przez Hubickiego. Emily trzyma się mocno, ale dziwi mnie że tak ufają tej konfiturze... Ja juz dawno zastanowił bym sie jak ukręcić jej łeb. Sprzedała plany Christiana, zdradziła Ozzy'ego, a wszystko to po niej spływa bez konsekwencji. Nadal bardzo podoba mi się gra Stephaniei mocno jej kibicuje na dalszym etapie.
Cila
Tutaj było nawet ciekawie. Doszło do ostatecznej konfrontacji Rizo vs Charlie. I ciesze sie ze to ten pierwszy wyszedł z tego zwycięski. Co by nie mówić, naprawdę dobrze ten odcinek rozegrał. Zbliżył się do Dee i Cirie, do tego ładnie zagrał na uczuciach Kamilli mówiąc o Kyle'u. Ten sojusz dużo bardziej mnie kupił. Kamilla do końca chyba się wahała, ale postawiła na ten układ i chyba to dla niej lepiej, bo jest blisko z Dee.
Sojusz Cirie i Rizo to dla mnie jakieś sci-fi. Ale podoba mi się to jak sie dogadują. A Cirie to prawdziwa królowa socjalu. Zaczynała grę ze słabej pozycji a znów ustawia sie w wiekszosciowym sojuszu.
Charlie był strasznie dziwny w tym sezonie. Nie był dla mnie zbyt porywającym graczem jeśli chodzi o powrót. Ale nie spodziewałem sie że jego cała historia skupi sie na dawnych czasach z Marią i jakims psychopatyczny uparciu sie na Rizo. Jego odejście to dla mnie żadna strata dla gry.
- Davos
- 7th jury member
- Posty: 699
- Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
- Kontakt:
S50E05 "Open Wounds"
Dla mnie odcinek ok, głównie dzięki podwójnej radzie, bo w końcu można było zobaczyć głosowanie w innym plemieniu niż fioletowi. Idealnie by było, gdyby zamiast fioletowych na radę poszli błękitni, bo ile można oglądać w kółko trójkę Christian-Emily-Ozzy... Ale tyle dobrego, że na radę poszli też pomarańczowi i mogliśmy obejrzeć zwieńczenie wątku Charlie vs Rizo.
Błękitni
Nawet mi się podobało to nadawanie imion japońskich wojowników przez Coacha swoim sojusznikom - to było bardzo w stylu starego Coacha. Też mnie zaskoczyło, że miał na konfie różaniec. Zabawne były reakcje Joe i Colby'ego - pierwszy podjarany jak dziecko, a drugi chyba lekko zażenowany i czekający aż Coach już skończy te swoje wymysły :D A przynajmniej ja to tak odebrałem. Swoją drogą mam nadzieję, że kontuzja stopy Colby'ego nie przeszkodzi mu w dalszej grze, bo bardzo bym nie chciał jego ewakuacji.
Nie lubię Aubry, ale muszę przyznać, że zaplusowała u mnie pójściem do Coacha i uderzeniem w jego czuły punkt z tą całą gadką o honorze, żeby mu się przypodobać. Dobrze wyczuła, że on rozdaje karty w tym plemieniu i ten ruch mógłby ją ochronić, gdyby oni musieli iść na radę. Ciekawi mnie tylko, co by na to powiedziała Genevieve, która razem z Coachem, Joe, Colby'm i Chrissy ma sojusz, ale możliwe, że w takim układzie wszyscy zgodziliby się do głosowania na Tiffany.
Fioletowi
Po raz kolejny poszli na radę więc znów dużo było Christiana i Ozzy'ego, którzy musieli sobie pogadać i wyjaśnić różne rzeczy. W sumie nie dziwię się Ozzy'emu, że był wkurzony na Christiana i nawet myślał o tym, żeby go wywalić, ale rozsądnie zrobił, że odpuścił ten pomysł i ostatecznie poleciała Angelina, której nikt nie ufał. Mnie to nie martwi, bo nie pokazała w tym sezonie niczego i po prostu tam sobie była, w dodatku zupełnie nieświadoma co się dzieje w grze. Teraz też dała się rozegrać i myślała, że jest pośrodku, a w rzeczywistości to ona była celem pozostałych. Mały plus za akcję z kurtką na koniec i nawiązanie do tego, z czego zasłynęła.
Cieszę się, że Christian przetrwał, choć faktycznie było go ostatnio za dużo i mam nadzieję, że po mergu trochę przycichnie. Plus dla Ozzy'ego za wyciągnięcie od niego shot in the dark jako dowód lojalności. Podoba mi się też gra Stephanie, która znów była bezpieczna i nikt w nią nie celował.
Pomarańczowi
Mieliśmy w końcu starcie Rizo vs Charlie, a że żadnemu z nich jakoś specjalnie nie kibicowałem, oglądałem to na spokojnie zastanawiając się, który z nich będzie górą. Co prawda chyba minimalnie wolałbym Charliego, ale tylko dlatego, że jest zbyt dużo Rizo i mam nim przesyt. Muszę mu jednak przyznać, że ładnie się obronił. Był na aucie, a udało mu się nawiązać relacje z Dee, Cirie i Kamillą, mówiąc im o swoim HII i zmontował dzięki temu czteroosobowy sojusz. Co prawda Kamilla niby nie kupiła tej jego gadki o tym, że Kyle rzekomo namawiał Rizo do gry z nią, ale osobiście nie miałem wątpliwości, że ona flipnie, bo już w pierwotnym plemieniu zawarła pakt z Dee więc było jasne, że opowie się po jej stronie. Bardziej mnie zdziwiło, że Rizo pozyskał też Cirie, a ona mu jeszcze powiedziała o tym, że ma extra vote. Czuję, że ten sojusz może zajść daleko w grze. Devens i Jonathan znaleźli się po złej stronie głosów, ale za chwilę merge więc pewnie wrócą do starych sojuszy. Chociaż ciekawe jest, że Devens i Cirie głosowali inaczej, a niby w pierwotnym plemieniu byli w sojuszu.
Charlie w tym sezonie niczego nie pokazał więc nie jest mi go specjalnie szkoda. Za bardzo zafiksował się na wywaleniu Rizo tylko dlatego, że ten mu powiedział, że nie zagłosował w finale na swoją sojuszniczkę. Do tego zbyt późno powiedział Kamilli o tym, że w grze są idole, o czym ona już wiedziała od Rizo, a Dee z kolei nie ufała mu od początku.
Jeśli zapowiedź mergu w następnym odcinku nie jest zmyłką to czeka nas połączenie przy aż 17 osobach. Trochę sporo, ale z drugiej strony rada plemienia przy tylu osobach mogłaby być bardzo ciekawa, no i przynajmniej nie będzie trzeba po raz kolejny oglądać fioletowych, zredukowanych już do 4 osób, którzy znów przegrywają zadanie o immunitet i idą na radę. Ale jak znam Jeffa to pewnie i tak wymyśli jakiś twist i na radę po mergu pójdzie mniejsza grupa, a druga albo będzie tylko to oglądać, albo w ogóle tam nie pójdzie.
Błękitni
Nawet mi się podobało to nadawanie imion japońskich wojowników przez Coacha swoim sojusznikom - to było bardzo w stylu starego Coacha. Też mnie zaskoczyło, że miał na konfie różaniec. Zabawne były reakcje Joe i Colby'ego - pierwszy podjarany jak dziecko, a drugi chyba lekko zażenowany i czekający aż Coach już skończy te swoje wymysły :D A przynajmniej ja to tak odebrałem. Swoją drogą mam nadzieję, że kontuzja stopy Colby'ego nie przeszkodzi mu w dalszej grze, bo bardzo bym nie chciał jego ewakuacji.
Nie lubię Aubry, ale muszę przyznać, że zaplusowała u mnie pójściem do Coacha i uderzeniem w jego czuły punkt z tą całą gadką o honorze, żeby mu się przypodobać. Dobrze wyczuła, że on rozdaje karty w tym plemieniu i ten ruch mógłby ją ochronić, gdyby oni musieli iść na radę. Ciekawi mnie tylko, co by na to powiedziała Genevieve, która razem z Coachem, Joe, Colby'm i Chrissy ma sojusz, ale możliwe, że w takim układzie wszyscy zgodziliby się do głosowania na Tiffany.
Fioletowi
Po raz kolejny poszli na radę więc znów dużo było Christiana i Ozzy'ego, którzy musieli sobie pogadać i wyjaśnić różne rzeczy. W sumie nie dziwię się Ozzy'emu, że był wkurzony na Christiana i nawet myślał o tym, żeby go wywalić, ale rozsądnie zrobił, że odpuścił ten pomysł i ostatecznie poleciała Angelina, której nikt nie ufał. Mnie to nie martwi, bo nie pokazała w tym sezonie niczego i po prostu tam sobie była, w dodatku zupełnie nieświadoma co się dzieje w grze. Teraz też dała się rozegrać i myślała, że jest pośrodku, a w rzeczywistości to ona była celem pozostałych. Mały plus za akcję z kurtką na koniec i nawiązanie do tego, z czego zasłynęła.
Cieszę się, że Christian przetrwał, choć faktycznie było go ostatnio za dużo i mam nadzieję, że po mergu trochę przycichnie. Plus dla Ozzy'ego za wyciągnięcie od niego shot in the dark jako dowód lojalności. Podoba mi się też gra Stephanie, która znów była bezpieczna i nikt w nią nie celował.
Pomarańczowi
Mieliśmy w końcu starcie Rizo vs Charlie, a że żadnemu z nich jakoś specjalnie nie kibicowałem, oglądałem to na spokojnie zastanawiając się, który z nich będzie górą. Co prawda chyba minimalnie wolałbym Charliego, ale tylko dlatego, że jest zbyt dużo Rizo i mam nim przesyt. Muszę mu jednak przyznać, że ładnie się obronił. Był na aucie, a udało mu się nawiązać relacje z Dee, Cirie i Kamillą, mówiąc im o swoim HII i zmontował dzięki temu czteroosobowy sojusz. Co prawda Kamilla niby nie kupiła tej jego gadki o tym, że Kyle rzekomo namawiał Rizo do gry z nią, ale osobiście nie miałem wątpliwości, że ona flipnie, bo już w pierwotnym plemieniu zawarła pakt z Dee więc było jasne, że opowie się po jej stronie. Bardziej mnie zdziwiło, że Rizo pozyskał też Cirie, a ona mu jeszcze powiedziała o tym, że ma extra vote. Czuję, że ten sojusz może zajść daleko w grze. Devens i Jonathan znaleźli się po złej stronie głosów, ale za chwilę merge więc pewnie wrócą do starych sojuszy. Chociaż ciekawe jest, że Devens i Cirie głosowali inaczej, a niby w pierwotnym plemieniu byli w sojuszu.
Charlie w tym sezonie niczego nie pokazał więc nie jest mi go specjalnie szkoda. Za bardzo zafiksował się na wywaleniu Rizo tylko dlatego, że ten mu powiedział, że nie zagłosował w finale na swoją sojuszniczkę. Do tego zbyt późno powiedział Kamilli o tym, że w grze są idole, o czym ona już wiedziała od Rizo, a Dee z kolei nie ufała mu od początku.
Jeśli zapowiedź mergu w następnym odcinku nie jest zmyłką to czeka nas połączenie przy aż 17 osobach. Trochę sporo, ale z drugiej strony rada plemienia przy tylu osobach mogłaby być bardzo ciekawa, no i przynajmniej nie będzie trzeba po raz kolejny oglądać fioletowych, zredukowanych już do 4 osób, którzy znów przegrywają zadanie o immunitet i idą na radę. Ale jak znam Jeffa to pewnie i tak wymyśli jakiś twist i na radę po mergu pójdzie mniejsza grupa, a druga albo będzie tylko to oglądać, albo w ogóle tam nie pójdzie.

Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość