S50E06 "The Blood Moon"
- Jack
- sole survivor
- Posty: 5950
- Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
- Kontakt:
- Prus
- 8th jury member
- Posty: 750
- Rejestracja: 19 lip 2020, 10:15
- Lokalizacja: Kraków
- Survivor 50: Genevieve
- Survivor 49: Savannah
- Kontakt:
S50E06 "The Blood Moon"
Well, od czego by tu zacząć? To był chyba najbardziej frustrujący odcinek Survivor jaki miałem nieprzyjemność oglądać. Dawno nie czułem takiej złości z powodu twistów. Nie rozumiem jak produkcja może robić dosłownie wszystko aby zepsuć ten sezon. I najgorsze jest to, że oni robią to zupełnie świadomie. Niby wiedziałem już dawno temu, że Genevieve, Kamilla i Colby są pre-jury, ale liczyłem do końca na to, że jednak się uratują.
To jest chyba dosłownie najgorszy boot order ze wszystkich sezonów z powracającymi graczami. A All-Stars, Game Changers i Winners at War miały już wystarczająco okropny boot order. Dosłownie każda z tych 10 osób, które odpadły wzbudzała we mnie mniejszą, lub większą sympatię (nawet Charlie i Mike).
Ozzy i Rizo otrzymali jedną z największych przewag w tym programie, bo w ciągu swojego pobytu na Exile Island przeskoczyli aż 3 rundy.
Coś co mnie niesamowicie bawi, to fakt, że w promo do odcinka pojawiło się info, że to jest będzie jedna z najbardziej "unforgettable" rad plemienia, a skończyło się na tym, że mieliśmy 3 nudne i oczywiste rady plemienia. Zerknąłem sobie na imdb, i tam ten odcinek już ma średnią około 4.5, co niby nie musi odzwierciedlać niczego (gdyż np. premiera 41 ma niską średnią, a wcale nie była zła), ale cieszę się, że spora część ludzi jest zażenowana tym odcinkiem.
Dzielenie połączonego plemienia na pół już się wszystkim znudziło? Mamy coś lepszego. Co powiecie na podzielenie ich na 3 zupełnie randomowe teamy? Reakcje Joe na monolog Probsta przed zadaniem to coś czego bym się zupełnie po nim spodziewał. Myślę, że Joe i Devens niedługo będą musieli chodzić z ortezą na rękach od tego ciągłego walenia konia produkcji.
Tiffany otrzymała 6 konf? No proszę. Czyli publiczny lincz produkcji coś tam zdziałał, bo nie sądzę, że planowali jej dać tyle konf wcześniej.
Genevieve to chyba jedna z najbardziej "Twist screwed" osób (o ile nie najbardziej), które brały udział w tym programie. Podsumujmy:
1. Jej najbliższy sojusznik został ewakuowany
2. Jej dwójka sojuszników straciła głos
3. Znalazła 2 idole, których nie mogła zatrzymać
4. Przez jakieś losowanie kamieni, trafiła do grupy z osobami, które miały sojusz przed grą, z czego jedna z tych osób to psychopatka, która ma obsesje na jej punkcie i już pierwszego dnia z dupy chciała w nią celować.
Genevieve lubię najbardziej z całej obsady i jest jedną z moich ulubionych uczestniczek w tym programie. Jedyny plus, to fakt, że grała świetnie i dostała dosyć dobry edit, więc liczę na to, że pojawi się kiedyś ponownie. Niby powiedziała w Exit Interview, że już więcej nie zagra, ale Parvati i Emily (i jeszcze wiele innych osób) mówiły to samo.
Kamillę lubiłem już w 48. Jak została ogłoszona obsada, to nie byłem pewien czy ten sezon będzie dla niej odpowiedni, ale przez te kilka odcinków zmieniłem zdanie. Jej reakcje na Zaca Browna, rap Probsta i ten twist w tym odcinku, to dosłownie moje reakcje i zawsze bawiły mnie jej miny wykręcone od zażenowania. Tutaj też nie obraziłbym się gdyby powróciła raz jeszcze.
Colby'ego polubiłem w tym sezonie i szkoda, że tak zakończył ten sezon, bo więcej się już nie pojawi w tym programie. Dostał przynajmniej świetne pożegnanie.
Chrissy lubię. Wybór był pomiędzy nią, a Kamillą, więc i tak odpadła by spoko osoba. Szkoda, że to Jonathan nie był na celowniku.
Podoba mi się sojusz Dee/Cirie i cieszę się, że pracują razem. Także podoba mi się, że Dee i Emily w dobrych relacjach po swoim sezonie.
Na ten moment bardzo lubię: Dee, Cirie, Chrissy
Dosyć lubię: Coach, Steph, Emily
Są mi obojetni: Joe, Tiffany, Rizo, Ozzy
Nie lubię: Christian, Jonathan
Nie znoszę: Aubry, Devens
To jest chyba dosłownie najgorszy boot order ze wszystkich sezonów z powracającymi graczami. A All-Stars, Game Changers i Winners at War miały już wystarczająco okropny boot order. Dosłownie każda z tych 10 osób, które odpadły wzbudzała we mnie mniejszą, lub większą sympatię (nawet Charlie i Mike).
Ozzy i Rizo otrzymali jedną z największych przewag w tym programie, bo w ciągu swojego pobytu na Exile Island przeskoczyli aż 3 rundy.
Coś co mnie niesamowicie bawi, to fakt, że w promo do odcinka pojawiło się info, że to jest będzie jedna z najbardziej "unforgettable" rad plemienia, a skończyło się na tym, że mieliśmy 3 nudne i oczywiste rady plemienia. Zerknąłem sobie na imdb, i tam ten odcinek już ma średnią około 4.5, co niby nie musi odzwierciedlać niczego (gdyż np. premiera 41 ma niską średnią, a wcale nie była zła), ale cieszę się, że spora część ludzi jest zażenowana tym odcinkiem.
Dzielenie połączonego plemienia na pół już się wszystkim znudziło? Mamy coś lepszego. Co powiecie na podzielenie ich na 3 zupełnie randomowe teamy? Reakcje Joe na monolog Probsta przed zadaniem to coś czego bym się zupełnie po nim spodziewał. Myślę, że Joe i Devens niedługo będą musieli chodzić z ortezą na rękach od tego ciągłego walenia konia produkcji.
Tiffany otrzymała 6 konf? No proszę. Czyli publiczny lincz produkcji coś tam zdziałał, bo nie sądzę, że planowali jej dać tyle konf wcześniej.
Genevieve to chyba jedna z najbardziej "Twist screwed" osób (o ile nie najbardziej), które brały udział w tym programie. Podsumujmy:
1. Jej najbliższy sojusznik został ewakuowany
2. Jej dwójka sojuszników straciła głos
3. Znalazła 2 idole, których nie mogła zatrzymać
4. Przez jakieś losowanie kamieni, trafiła do grupy z osobami, które miały sojusz przed grą, z czego jedna z tych osób to psychopatka, która ma obsesje na jej punkcie i już pierwszego dnia z dupy chciała w nią celować.
Genevieve lubię najbardziej z całej obsady i jest jedną z moich ulubionych uczestniczek w tym programie. Jedyny plus, to fakt, że grała świetnie i dostała dosyć dobry edit, więc liczę na to, że pojawi się kiedyś ponownie. Niby powiedziała w Exit Interview, że już więcej nie zagra, ale Parvati i Emily (i jeszcze wiele innych osób) mówiły to samo.
Kamillę lubiłem już w 48. Jak została ogłoszona obsada, to nie byłem pewien czy ten sezon będzie dla niej odpowiedni, ale przez te kilka odcinków zmieniłem zdanie. Jej reakcje na Zaca Browna, rap Probsta i ten twist w tym odcinku, to dosłownie moje reakcje i zawsze bawiły mnie jej miny wykręcone od zażenowania. Tutaj też nie obraziłbym się gdyby powróciła raz jeszcze.
Colby'ego polubiłem w tym sezonie i szkoda, że tak zakończył ten sezon, bo więcej się już nie pojawi w tym programie. Dostał przynajmniej świetne pożegnanie.
Chrissy lubię. Wybór był pomiędzy nią, a Kamillą, więc i tak odpadła by spoko osoba. Szkoda, że to Jonathan nie był na celowniku.
Podoba mi się sojusz Dee/Cirie i cieszę się, że pracują razem. Także podoba mi się, że Dee i Emily w dobrych relacjach po swoim sezonie.
Na ten moment bardzo lubię: Dee, Cirie, Chrissy
Dosyć lubię: Coach, Steph, Emily
Są mi obojetni: Joe, Tiffany, Rizo, Ozzy
Nie lubię: Christian, Jonathan
Nie znoszę: Aubry, Devens
- Maw
- sole survivor
- Posty: 1321
- Rejestracja: 28 mar 2017, 23:30
- Survivor 49: Savannah
- Kontakt:
S50E06 "The Blood Moon"
Ten odcinek był strasznie... nudny. Taka triple eliminacja była nieunikniona z tyloma odcinkami, osobami i dniami, ale jednak swap wyszedł fatalnie. Dostaliśmy dwie bardzo przewidywalne eliminacje. Swoją drogą mam tak dosyć tego merge w nowej erze - po co, skoro i tak ich od razu łączą w grupy? Nie można normalnie tego nazwać swapem?
Najbardziej oczywiście szkoda Genevieve. Czy się ją lubi, czy nie (ja akurat lubię, chociaż na tle castu nie była moją faworytką) - miała mega pecha w tej grze. To musiało być frustrujące nie móc nic zrobić i właśnie to jest w tym najgorsze. Ona nie mogła zrobić nic, żeby się uratować poza zagraniem SITD, za co plus, że wyczaiła sytuację. Colbiego nigdy nie byłem fanem, chociaż muszę przyznać, że w tym sezonie pokazał się spoko. Nie powiem, by było mi go bardzo szkoda, ale wolałbym eliminacji Coacha, który znowu wprowadza ten swój dziwny kult, chociaż po zapowiedzi widać, że powoli zacznie pokazywać swoją prawdziwą twarz, więc może będzie ciekawie... Kamilla była mi raczej obojętna, zwłaszcza na tle tego castu, więc tu cieszę się, że to Chrissy przetrwała.
Na plus w tym odcinku wyszły Chrissy, Dee i Emily, czyli w sumie moje obecne TOP3 teraz. Chrissy świetnie obróciła sytuację na swoją korzyść, super była jej gra aktorska. Emily i Dee były zabawne ze swoimi rozważaniami czy nie lepiej wyeliminować Coacha, bo Colby i tak ma coś z nogą, ale oczywiście Cirie musiała wszystko popsuć...
No nie podoba mi się ta bootlist. Wolałbym Savannah/Q/Angeline/Genevieve na miejscu większości z tych uczestników. Dee, Emily i Chrissy to jedyne osoby, którym bardziej kibicuję. W sumie może jeszcze Rizo. Aubry, Ozzy i Tiffany lubię, ale nie na tyle, by im jakoś bardzo kibicować. Cirie to niestety jest trochę już cień tego, co było kiedyś, ale duża w tym wina Jeffa, który robi wszystko, by mi ją obrzydzić... Mimo wszystko wciąż trzymam za nią kciuki. Coach jest creepy, ale może chociaż zrobi telewizję. Joe w sumie jest bekowy w tej edycji - widać, że i tak mało kto bierze go na serio. Najbardziej teraz liczę na eliminację Ricka (jest coś w jego wypowiedziach, co mnie bardzo irytuje, może nie jest to poziom EoE, ale nadal nie trawię gościa) i Christiana (jest go zdecydowanie za dużo... Emily też była na każdej radzie i jej jakoś tak dużo nie ma). Jonathan jest mi całkowicie obojętny, mam tylko nadzieję, że Dee nie ucierpi na tej nadchodzącej dramie. A Stephenie to chyba nudziara tego sezonu. Nie wiem na ile to edit, a na ile ona sama, ale w Traitors też nic zbytnio nie pokazała, więc nie jestem tu zdziwiony, zdecydowanie wolałbym Jerri lub Amandę na jej miejscu...
Najbardziej oczywiście szkoda Genevieve. Czy się ją lubi, czy nie (ja akurat lubię, chociaż na tle castu nie była moją faworytką) - miała mega pecha w tej grze. To musiało być frustrujące nie móc nic zrobić i właśnie to jest w tym najgorsze. Ona nie mogła zrobić nic, żeby się uratować poza zagraniem SITD, za co plus, że wyczaiła sytuację. Colbiego nigdy nie byłem fanem, chociaż muszę przyznać, że w tym sezonie pokazał się spoko. Nie powiem, by było mi go bardzo szkoda, ale wolałbym eliminacji Coacha, który znowu wprowadza ten swój dziwny kult, chociaż po zapowiedzi widać, że powoli zacznie pokazywać swoją prawdziwą twarz, więc może będzie ciekawie... Kamilla była mi raczej obojętna, zwłaszcza na tle tego castu, więc tu cieszę się, że to Chrissy przetrwała.
Na plus w tym odcinku wyszły Chrissy, Dee i Emily, czyli w sumie moje obecne TOP3 teraz. Chrissy świetnie obróciła sytuację na swoją korzyść, super była jej gra aktorska. Emily i Dee były zabawne ze swoimi rozważaniami czy nie lepiej wyeliminować Coacha, bo Colby i tak ma coś z nogą, ale oczywiście Cirie musiała wszystko popsuć...
No nie podoba mi się ta bootlist. Wolałbym Savannah/Q/Angeline/Genevieve na miejscu większości z tych uczestników. Dee, Emily i Chrissy to jedyne osoby, którym bardziej kibicuję. W sumie może jeszcze Rizo. Aubry, Ozzy i Tiffany lubię, ale nie na tyle, by im jakoś bardzo kibicować. Cirie to niestety jest trochę już cień tego, co było kiedyś, ale duża w tym wina Jeffa, który robi wszystko, by mi ją obrzydzić... Mimo wszystko wciąż trzymam za nią kciuki. Coach jest creepy, ale może chociaż zrobi telewizję. Joe w sumie jest bekowy w tej edycji - widać, że i tak mało kto bierze go na serio. Najbardziej teraz liczę na eliminację Ricka (jest coś w jego wypowiedziach, co mnie bardzo irytuje, może nie jest to poziom EoE, ale nadal nie trawię gościa) i Christiana (jest go zdecydowanie za dużo... Emily też była na każdej radzie i jej jakoś tak dużo nie ma). Jonathan jest mi całkowicie obojętny, mam tylko nadzieję, że Dee nie ucierpi na tej nadchodzącej dramie. A Stephenie to chyba nudziara tego sezonu. Nie wiem na ile to edit, a na ile ona sama, ale w Traitors też nic zbytnio nie pokazała, więc nie jestem tu zdziwiony, zdecydowanie wolałbym Jerri lub Amandę na jej miejscu...
- Umbastyczny
- sole survivor
- Posty: 2456
- Rejestracja: 25 lut 2013, 00:00
- Survivor 50: Cirie
- Survivor 49: Sage
- Kontakt:
S50E06 "The Blood Moon"
Główna emocja, które mi towarzyszy po tym odcinku to 'frustracja'.
Sam pomysł z potrójną radą plemienia nie jest zły. W sumie przed sezonem spodziewałem się takiego twistu, ale w mojej głowie miał on miejsce na etapie początkowych plemion, żeby poznać dynamikę wszystkich grup, zobaczyć jakie układy się zrobiły i przetestować sojusze przed przemieszaniem.
Tymczasem dostaliśmy jakąś karykaturę twistu. Po pierwsze, po co szumnie ogłaszać największy merge w historii przy F17, skoro 2 osoby wysyłamy na exile, a pozostałych dzielimy na 3 grupy? To na czym polega to połączenie? Na noszeniu buffów w tym samym kolorze? Czy na mieszkaniu na jednej plaży? Nie rozumiem tego, dla mnie technicznie to był drugi swap po prostu. I merge będzie przy F14, wciąż największy w historii (o ile znowu czegoś nie odwalą).
No i jeszcze losowanie tych grupek wyszło tak, że rady były dość nudne...
Po kolei o uczestnikach, najpierw exile:
Rizo - może nie jestem jego fanem, ale gra całkiem dobrze, ma kilka sojuszy, teraz jeszcze ma relację z Ozzym. Rizo może dojść daleko.
Ozzy - w sumie jak wyżej, nie jestem fanem, ale doceniam, że ma te mocne relacje z Rizo, Cirie czy Emily. U niego mniejszy plus niż u Rizo, bo mam wrażenie, że jest on mniej samodzielny, bardziej potrzebuje kogoś kto nim pokieruje itd.
POMARAŃCZOWI
Tutaj od początku spodziewałem się, że Kamilla będzie w tarapatach. Niby miała ze sobą Tiffany, ale ich plan opierał się na Jonathanie, którego Kamilla i Dee wystawiły na poprzedniej radzie. Dodatkowo Jonathan kręci się wokół tych lojalno-oldschoolowych tematów, więc bardziej naturalne było zgranie się z Chrissy (oboje kręcili się wokół Coacha) i Stephenie.
Kamilla - trochę mi jej szkoda. Polubiłem ją już w jej sezonie, jest ciekawą postacią. Tutaj cieszyło mnie, że wkręciła się w ten deal z Dee, Cirie i Rizo. Ciekawe jakby się potoczyła ta rada, gdyby ostatnio wywaliła Rizo razem z Jonathanem. Pewnie już nigdy nie wróci, występ ok, ale bez fajerwerków.
Tiffany - było jej trochę więcej, choć jej konfy były o niczym. Przetrwała tę radę i ma szansę coś jeszcze pograć. Pewnie połączy siły z Dee.
Chrissy - lubię ją i jak wybór był między nią i Kamillą, to jednak wolałem, żeby ona została. Podobała mi się ta konfa, gdy udawała pogodzoną z losem i że odpadnie xD
Stephenie - miała ciężkie momenty w tej grze, ale wypracowała sobie trochę fajnych relacji i wkręciła się w sojusz mięśniako-lojalno-oldschoolowy.
Jonathan - jedna z osób, które męczą mnie najbardziej w tym sezonie. Nie umiem jakoś konkretnie tego wytłumaczyć, ale po prostu źle mi się go ogląda i słucha.
RÓŻOWI
Genevieve miała przechlapane od początku. Aubry z HI, do tego Christian i Rick, którzy jej to HI wysłali. Tak naprawdę jej jedyną nadzieją było albo zagranie SitD, co zrobiła, albo jakieś starcie na linii Rick-Joe i eliminacja tego drugiego.
Było oczywiste, że trio Aubry, Christian i Rick zagrają razem. Genevieve znalazła 2 HI i nie miała się czym obronić. Stworzyła sporo dobrych relacji i podwaliny pod eliminację Aubry, ale została po losowaniu grup sama. Bardzo pechowo. Ja ją wciąż lubię i doceniam jako gracza - mogłaby jeszcze kiedyś wrócić.
W ogóle to była jakaś straszna grupa.
Joe - nie lubię go i nie cenię jakoś jako gracza.
Aubry - bardzo źle mi się jej słucha i ogląda, jest jakąś karykaturą gracza.
Christian - jego akurat lubię, ale ma przesadzony edit.
Rick - nigdy za nim nie przepadałem, w tym sezonie nie jest tak źle, ale i tak nie mogę się do niego przekonać.
NIEBIESCY
Tutaj szybko zrobiło nam się trio Cirie, Dee i Emily (Cirie i Emily zaczynały razem, Cirie i Dee wywaliły Charliego, a Dee i Emily znają się ze swojego sezonu) - co sprawiło, że Colby i Coach byli na wylocie.
Po pierwsze - rozwaliła mnie taktyka Emily i Dee, żeby zostawić Colby'ego, bo pewnie i tak będzie ewakuowany xD trochę brutalne, ale ciekawe
Po drugie - znowu Cirie pokazała swoją grę, bo w sumie jako jedyna wolała wywalić Colby'ego, a przekonała do tego pozostałe panie.
Po trzecie - no ja zgadzam się z Cirie, Colby był groźniejszy (pomijając kontuzję) - myśli racjonalnie, mówi z sensem itd. Coach raczej ma tam renomę klauna, ludzie wiedzą, że po prostu jego gra opiera się na gadce o moralności itd.
Po czwarte - pod kątem sympatii zdecydowanie wolałem, że Colby został, ale no niestety, nie pykło
Cirie - mam tylko nadzieję, że ten głos był oparty na rzeczywistej opinii o Colbym, a nie na S20. Przekonała innych do swojego planu, dobry odcinek. Oprócz rady ciekawy segment, gdy popchnęła Ozzy'ego do sojuszowania się z Rizo.
Dee - dobrze gra, jest ostatnim zwycięzcą, gra aktywnie, a mimo wszystko jest jakoś under the radar
Emily - moim zdaniem powinna się odciąć od Christiana, dużo lepiej się ją ogląda, gdy tamten nie próbuje nią sterować
Coach - jak na to całe gadanie o lojalności, integrity itd. to dość łatwo zagłosował na Colby'ego...
Colby - przyjemna niespodzianka. Po S20 miałem o nim bardzo kiepskie zdanie. Jak zobaczyłem go w caście S50 to dałem mu łatkę "waste of space". Ale Colby grał całkiem ok. Miał kilka ciekawych relacji, dobrze się pokazał w rozmowach z Rizo, po przemieszaniu znowu się wkręcił w układ. Miał pecha, że stracił ten głos w pierwszym odcinku + trafił kiepsko do grupy. Ale tak to pokazał, że myśli racjonalnie, myśli o strategii, buduje relacje itd. Wykazał się też zaangażowaniem i wolą walki, a tego mu ostatnio brakowało. Odkupił się w moich oczach i finalnie dostał ładne pożegnanie - jest jedną z legend tego programu.
PS1: Te sceny z Applebee's były mega długie, Jeff tłumaczył nagrodę chyba kilka minut i wymieniał kolejno to całe jedzenie.
PS2: Co dalej?
W sumie tworzą nam się trochę takie 2-3 grupy.
Z jednej strony mamy ten sojusz mięśniako-lojalnościowy, do którego na obecną chwilę zaliczę Coacha, Chrissy, Joe, Stephenie i Jonathana.
Mamy też grupkę Emily-Christian-Rick i tutaj doliczyłbym Aubry.
No i ostatnia grupka to powiedzmy Dee-Rizo-Cirie, no i tutaj mamy Ozzy'ego ze względu na relacje z Cirie i Rizo oraz Tiffany ze względu na Dee.
I wydaje mi się, że teraz może te 2 grupki będą współpracować (choć na 1-2 rady?) - bo dodatkowo Aubry i Tiff są blisko, Cirie z Christianem, Rickiem i Emily też. Do tego Emily z Ozzym, Christian z Ozzym itd.
Oczywiście nie wykluczam, że nagle np. Christian czy Rick wpadną na to, że blindside Ozzy'ego czy Cirie to dobry pomysł, albo Dee zaatakuje Ricka itd. itp. Ale tak na pierwszy rzut oka ta 9 ma jakieś podstawy do współpracy przeciwko tej pozostałej piątce.
Sam pomysł z potrójną radą plemienia nie jest zły. W sumie przed sezonem spodziewałem się takiego twistu, ale w mojej głowie miał on miejsce na etapie początkowych plemion, żeby poznać dynamikę wszystkich grup, zobaczyć jakie układy się zrobiły i przetestować sojusze przed przemieszaniem.
Tymczasem dostaliśmy jakąś karykaturę twistu. Po pierwsze, po co szumnie ogłaszać największy merge w historii przy F17, skoro 2 osoby wysyłamy na exile, a pozostałych dzielimy na 3 grupy? To na czym polega to połączenie? Na noszeniu buffów w tym samym kolorze? Czy na mieszkaniu na jednej plaży? Nie rozumiem tego, dla mnie technicznie to był drugi swap po prostu. I merge będzie przy F14, wciąż największy w historii (o ile znowu czegoś nie odwalą).
No i jeszcze losowanie tych grupek wyszło tak, że rady były dość nudne...
Po kolei o uczestnikach, najpierw exile:
Rizo - może nie jestem jego fanem, ale gra całkiem dobrze, ma kilka sojuszy, teraz jeszcze ma relację z Ozzym. Rizo może dojść daleko.
Ozzy - w sumie jak wyżej, nie jestem fanem, ale doceniam, że ma te mocne relacje z Rizo, Cirie czy Emily. U niego mniejszy plus niż u Rizo, bo mam wrażenie, że jest on mniej samodzielny, bardziej potrzebuje kogoś kto nim pokieruje itd.
POMARAŃCZOWI
Tutaj od początku spodziewałem się, że Kamilla będzie w tarapatach. Niby miała ze sobą Tiffany, ale ich plan opierał się na Jonathanie, którego Kamilla i Dee wystawiły na poprzedniej radzie. Dodatkowo Jonathan kręci się wokół tych lojalno-oldschoolowych tematów, więc bardziej naturalne było zgranie się z Chrissy (oboje kręcili się wokół Coacha) i Stephenie.
Kamilla - trochę mi jej szkoda. Polubiłem ją już w jej sezonie, jest ciekawą postacią. Tutaj cieszyło mnie, że wkręciła się w ten deal z Dee, Cirie i Rizo. Ciekawe jakby się potoczyła ta rada, gdyby ostatnio wywaliła Rizo razem z Jonathanem. Pewnie już nigdy nie wróci, występ ok, ale bez fajerwerków.
Tiffany - było jej trochę więcej, choć jej konfy były o niczym. Przetrwała tę radę i ma szansę coś jeszcze pograć. Pewnie połączy siły z Dee.
Chrissy - lubię ją i jak wybór był między nią i Kamillą, to jednak wolałem, żeby ona została. Podobała mi się ta konfa, gdy udawała pogodzoną z losem i że odpadnie xD
Stephenie - miała ciężkie momenty w tej grze, ale wypracowała sobie trochę fajnych relacji i wkręciła się w sojusz mięśniako-lojalno-oldschoolowy.
Jonathan - jedna z osób, które męczą mnie najbardziej w tym sezonie. Nie umiem jakoś konkretnie tego wytłumaczyć, ale po prostu źle mi się go ogląda i słucha.
RÓŻOWI
Genevieve miała przechlapane od początku. Aubry z HI, do tego Christian i Rick, którzy jej to HI wysłali. Tak naprawdę jej jedyną nadzieją było albo zagranie SitD, co zrobiła, albo jakieś starcie na linii Rick-Joe i eliminacja tego drugiego.
Było oczywiste, że trio Aubry, Christian i Rick zagrają razem. Genevieve znalazła 2 HI i nie miała się czym obronić. Stworzyła sporo dobrych relacji i podwaliny pod eliminację Aubry, ale została po losowaniu grup sama. Bardzo pechowo. Ja ją wciąż lubię i doceniam jako gracza - mogłaby jeszcze kiedyś wrócić.
W ogóle to była jakaś straszna grupa.
Joe - nie lubię go i nie cenię jakoś jako gracza.
Aubry - bardzo źle mi się jej słucha i ogląda, jest jakąś karykaturą gracza.
Christian - jego akurat lubię, ale ma przesadzony edit.
Rick - nigdy za nim nie przepadałem, w tym sezonie nie jest tak źle, ale i tak nie mogę się do niego przekonać.
NIEBIESCY
Tutaj szybko zrobiło nam się trio Cirie, Dee i Emily (Cirie i Emily zaczynały razem, Cirie i Dee wywaliły Charliego, a Dee i Emily znają się ze swojego sezonu) - co sprawiło, że Colby i Coach byli na wylocie.
Po pierwsze - rozwaliła mnie taktyka Emily i Dee, żeby zostawić Colby'ego, bo pewnie i tak będzie ewakuowany xD trochę brutalne, ale ciekawe
Po drugie - znowu Cirie pokazała swoją grę, bo w sumie jako jedyna wolała wywalić Colby'ego, a przekonała do tego pozostałe panie.
Po trzecie - no ja zgadzam się z Cirie, Colby był groźniejszy (pomijając kontuzję) - myśli racjonalnie, mówi z sensem itd. Coach raczej ma tam renomę klauna, ludzie wiedzą, że po prostu jego gra opiera się na gadce o moralności itd.
Po czwarte - pod kątem sympatii zdecydowanie wolałem, że Colby został, ale no niestety, nie pykło
Cirie - mam tylko nadzieję, że ten głos był oparty na rzeczywistej opinii o Colbym, a nie na S20. Przekonała innych do swojego planu, dobry odcinek. Oprócz rady ciekawy segment, gdy popchnęła Ozzy'ego do sojuszowania się z Rizo.
Dee - dobrze gra, jest ostatnim zwycięzcą, gra aktywnie, a mimo wszystko jest jakoś under the radar
Emily - moim zdaniem powinna się odciąć od Christiana, dużo lepiej się ją ogląda, gdy tamten nie próbuje nią sterować
Coach - jak na to całe gadanie o lojalności, integrity itd. to dość łatwo zagłosował na Colby'ego...
Colby - przyjemna niespodzianka. Po S20 miałem o nim bardzo kiepskie zdanie. Jak zobaczyłem go w caście S50 to dałem mu łatkę "waste of space". Ale Colby grał całkiem ok. Miał kilka ciekawych relacji, dobrze się pokazał w rozmowach z Rizo, po przemieszaniu znowu się wkręcił w układ. Miał pecha, że stracił ten głos w pierwszym odcinku + trafił kiepsko do grupy. Ale tak to pokazał, że myśli racjonalnie, myśli o strategii, buduje relacje itd. Wykazał się też zaangażowaniem i wolą walki, a tego mu ostatnio brakowało. Odkupił się w moich oczach i finalnie dostał ładne pożegnanie - jest jedną z legend tego programu.
PS1: Te sceny z Applebee's były mega długie, Jeff tłumaczył nagrodę chyba kilka minut i wymieniał kolejno to całe jedzenie.
PS2: Co dalej?
W sumie tworzą nam się trochę takie 2-3 grupy.
Z jednej strony mamy ten sojusz mięśniako-lojalnościowy, do którego na obecną chwilę zaliczę Coacha, Chrissy, Joe, Stephenie i Jonathana.
Mamy też grupkę Emily-Christian-Rick i tutaj doliczyłbym Aubry.
No i ostatnia grupka to powiedzmy Dee-Rizo-Cirie, no i tutaj mamy Ozzy'ego ze względu na relacje z Cirie i Rizo oraz Tiffany ze względu na Dee.
I wydaje mi się, że teraz może te 2 grupki będą współpracować (choć na 1-2 rady?) - bo dodatkowo Aubry i Tiff są blisko, Cirie z Christianem, Rickiem i Emily też. Do tego Emily z Ozzym, Christian z Ozzym itd.
Oczywiście nie wykluczam, że nagle np. Christian czy Rick wpadną na to, że blindside Ozzy'ego czy Cirie to dobry pomysł, albo Dee zaatakuje Ricka itd. itp. Ale tak na pierwszy rzut oka ta 9 ma jakieś podstawy do współpracy przeciwko tej pozostałej piątce.
- Snowey
- 3rd voted out
- Posty: 25
- Rejestracja: 11 lis 2024, 19:53
- Kontakt:
S50E06 "The Blood Moon"
Twist który tak naprawdę jest "tylko" triple tribalem i tyle. Przy szybszym tempie sezonu - zrozumiałe i nie narzekam. Ale utraty oraz rozmieszanie plemion - bolesne. Choć niby już niemal każda strata zabolałaby.
WYGNANIE
Ozzy znalazł przewagę, do towarzystwa wybrał Rizo i drugi raz w sezonie udał sie na exile. Ale za to obydwaj panowej są w dobrej pozycji, tym bardziej że uniknęli chaosu. Posiadają idole oraz wzajemną wiedzę o nich oraz bliski sojusz z Cirie. Mam nadzieję że ten trójkąt sporo jeszcze namiesza w grze. Zarowno im, jak i Cirie kibicuję
GRUPA 1
Niby Steph wytrwała najdłużej, ale jej grupa zaliczyła tribal jako pierwsza. Ona sama w sobie nie była centrum tej grupy jeśli chodzi o tribal, ale Steph gra dobrze póki co. Tutaj mieliśmy jasny podział i wyleciała Kamilla. Niby szkoda, ale w tym sezonie była mniej pokazywana. Chrissy jako postać rozkręca się - lubiłem m.in. jej baitem z tym że się poddała, podczas gdy nawet o tym nie myśli. Ale jednocześnie niektórzy szaleni fani (oraz Eliza) oskarżyli ją o rasizm, ponieważ powiedziała "me and Jonathan are cut from the same cloth", przez co skasowała swojego twittera. Ehh. Tiffany utrzymała wreszcie konfy - najwidoczniej otrzymała czas antenowy wraz z tym, jak zaliczyliśmy merge i Tiff zaczęła być ważna dla przebiegu rozgrywki. Natomiast Jonathan pokazuje, że strategicznie też jest ogatnięty i podjął według mnie słuszną decyzcję. Kamilla go zostawiła na lodzie poprzednio, a on ją wywalił. Nie hejtuję go jako gracza i postać
GRUPA 2
Tutaj immunitet wygrał Christian, ktorym widzowie najwidoczniej są już znudzeni. O Devensie tez nwm czy dużo sie wypowiem. Joe miał być alternatywnym celem, ale przetrwał. Co do Aubry - jej idol przestał być sekretem i nagle wszyscy tym wiedzą - no i ostatecznie postanowiła nim nie zagrać, co okazało się być dobrym ruchem. Genevieve natomiast pechowy swap, a gdy shot in the dakr nie wypalił - to jej los był przesądzony. A przy swoim odejściu oddała płaszcz swojej nemesis. Szkoda, bardzo szkoda. Mam nadzieję że jeszcze kiedyś powróci.
GRUPA 3
Tutaj zwycięstwo odniosła Dee - natomiast grupa sama w sobie to był łabędzi śpiew Colby'ego, który zdawał sobie sprawę z swojej sytuacji i wiedział, że nie ma sensu kombinować. Nie dość że pechowa grupa, to przez kontuzję i tak i tak zostałby medevac prędzej niż później - więc przynajmniej odpadł z wiekszymi honorami. Ale i tak eliminacja mega smutna. Colby wyrósł na jednego z moich faworytów; a występ zaliczył o niebo lepszy niż w HvV, więc udział na plus. Coach wiadomo - coś tam kombinował. Dee znowu pokazywała łagodniejszą stronę. Cirie pozytywny występ, ponieważ pokazano ją jako osobę decydującą o głosie. A Emily o dziwo mniej chaotyczna niż zwykle.
Miał być wielki twist, a głosy były przewidywalne i smutne, mimo pozytywne występu kilku osób na radach. To teraz oby wreszcie był normalny merge
WYGNANIE
Ozzy znalazł przewagę, do towarzystwa wybrał Rizo i drugi raz w sezonie udał sie na exile. Ale za to obydwaj panowej są w dobrej pozycji, tym bardziej że uniknęli chaosu. Posiadają idole oraz wzajemną wiedzę o nich oraz bliski sojusz z Cirie. Mam nadzieję że ten trójkąt sporo jeszcze namiesza w grze. Zarowno im, jak i Cirie kibicuję
GRUPA 1
Niby Steph wytrwała najdłużej, ale jej grupa zaliczyła tribal jako pierwsza. Ona sama w sobie nie była centrum tej grupy jeśli chodzi o tribal, ale Steph gra dobrze póki co. Tutaj mieliśmy jasny podział i wyleciała Kamilla. Niby szkoda, ale w tym sezonie była mniej pokazywana. Chrissy jako postać rozkręca się - lubiłem m.in. jej baitem z tym że się poddała, podczas gdy nawet o tym nie myśli. Ale jednocześnie niektórzy szaleni fani (oraz Eliza) oskarżyli ją o rasizm, ponieważ powiedziała "me and Jonathan are cut from the same cloth", przez co skasowała swojego twittera. Ehh. Tiffany utrzymała wreszcie konfy - najwidoczniej otrzymała czas antenowy wraz z tym, jak zaliczyliśmy merge i Tiff zaczęła być ważna dla przebiegu rozgrywki. Natomiast Jonathan pokazuje, że strategicznie też jest ogatnięty i podjął według mnie słuszną decyzcję. Kamilla go zostawiła na lodzie poprzednio, a on ją wywalił. Nie hejtuję go jako gracza i postać
GRUPA 2
Tutaj immunitet wygrał Christian, ktorym widzowie najwidoczniej są już znudzeni. O Devensie tez nwm czy dużo sie wypowiem. Joe miał być alternatywnym celem, ale przetrwał. Co do Aubry - jej idol przestał być sekretem i nagle wszyscy tym wiedzą - no i ostatecznie postanowiła nim nie zagrać, co okazało się być dobrym ruchem. Genevieve natomiast pechowy swap, a gdy shot in the dakr nie wypalił - to jej los był przesądzony. A przy swoim odejściu oddała płaszcz swojej nemesis. Szkoda, bardzo szkoda. Mam nadzieję że jeszcze kiedyś powróci.
GRUPA 3
Tutaj zwycięstwo odniosła Dee - natomiast grupa sama w sobie to był łabędzi śpiew Colby'ego, który zdawał sobie sprawę z swojej sytuacji i wiedział, że nie ma sensu kombinować. Nie dość że pechowa grupa, to przez kontuzję i tak i tak zostałby medevac prędzej niż później - więc przynajmniej odpadł z wiekszymi honorami. Ale i tak eliminacja mega smutna. Colby wyrósł na jednego z moich faworytów; a występ zaliczył o niebo lepszy niż w HvV, więc udział na plus. Coach wiadomo - coś tam kombinował. Dee znowu pokazywała łagodniejszą stronę. Cirie pozytywny występ, ponieważ pokazano ją jako osobę decydującą o głosie. A Emily o dziwo mniej chaotyczna niż zwykle.
Miał być wielki twist, a głosy były przewidywalne i smutne, mimo pozytywne występu kilku osób na radach. To teraz oby wreszcie był normalny merge
- Davos
- 7th jury member
- Posty: 698
- Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
- Kontakt:
S50E06 "The Blood Moon"
Ech, dla mnie trudny odcinek, bo strasznie mi szkoda Colby'ego, na którego powrót (obok Cirie i Christiana) cieszyłem się najbardziej, a zarówno on, jak i Genevieve i Kamilla odpadli przez głupi twist, który ich zupełnie pogrążył. I to tuż przed etapem jury... Zgadzam się z przedmówcami, że ten twist był frustrujący, bo po co ogłaszać szumnie merge przy 17 osobach, skoro i tak za chwilę tworzy się z tego grupki po 5 osób, ich skład jest totalnie losowy i jeszcze w każdej z tych grup jedna osoba ma nietykalność więc pozostałe mają 1/4 szansy na odpadnięcie. Przy 17 osobach... Trochę to słabe :/ Rozumiem, że trzeba szybciej niż normalnie zmniejszać grupę przy tak dużym caście i tej samej liczbie dni, ale tak jak wspomniał Umbastyczny, mogli taką potrójną radę zrobić jeszcze na etapie pierwszych plemion, wtedy poznalibyśmy dynamikę w każdym z nich, a ludzie mieliby szansę na obronę, bo wszystko zależałoby od tego, jakie relacje stworzyli. Teraz znaleźli się w losowych małych grupkach z ludźmi, którzy mieli już relacje i wszystko sprowadziło się do łutu szczęścia, czy akurat w twojej mini grupce masz chociaż dwóch sojuszników czy tylko jednego i sorry, ale wylatujesz.
A jeśli już Jeff koniecznie chciał dzielić tą wielką grupę to mógł wysłać 1 osobę na wygnanie, a z pozostałych 16 osób zrobić dwie grupy po 8 osób i np. w kolejnym odcinku 2 grupy po 7 osób. W tych większych grupach też trzeba mieć trochę szczęścia, ale już nie aż tyle co w tych małych i więcej zależy od gry poszczególnych osób, a nie zwykłego farta.
Z innych spraw: zabawne było jak szybko rozeszła się informacja o HII, które mają Aubry i Ozzy. To tylko pokazuje, że twist z ajdolem-bumerangiem jest bardzo przewrotny, bo możesz nikomu nie wspominać, że znalazłeś w plecaku HII, a i tak wystarczy, że osoba, która ci go podrzuciła, opowie o tym innej, ta opowie kolejnej i jesteś na celowniku wszystkich.
A Jeff chyba ma chrapkę na prowadzenie jakiegoś kulinarnego programu, skoro tyle czasu opowiadał o jedzeniu przed zadaniem o immunitet...
Wygnanie
Mam przesyt Rizo jeszcze po poprzednim sezonie, a tutaj niestety też jest go dużo, ale muszę mu przyznać, że nieźle sobie radzi. Nawiązana przez niego w poprzednim epie relacja z Cirie zaowocowała sugestią Cirie wobec Ozzy'ego, żeby zabrał Rizo na wycieczkę na wygnajewo, przez co obydwaj nieświadomie przeskoczyli w kolejce do zwycięstwa aż 3 osoby i mają już co najmniej jury. Swoją drogą trochę przegięty ten twist, że tak to zadziałało. Tak czy inaczej, trio Ozzy-Cirie-Rizo podzieliło się wiedzą co kto ma, zacieśniło współpracę i w mojej opinii może namieszać w tej grze i zajść daleko, bo chyba nikt poza nimi nie wie o tym, jak blisko są ze sobą.
Grupa 1
Zrobiły się dwie grupki Tiffany-Kamilla vs Stephanie-Chrissy, a Jonathan dość niespodziewanie znalazł się pośrodku i mógł zadecydować o tym, kto odpadnie. I wykopał Kamillę. Moim zdaniem zrobił dobry ruch i na jego miejscu postąpiłbym tak samo. Kamilla dopiero co zblindsidowała go pośrednio, wykopując Charliego zamiast Rizo, o czym Jonathan nic nie wiedział. Gdyby Jonathan ją zostawił to istniało bardzo duże ryzyko, że znów się od niego odwróci wspólnie z Dee, a może nawet go wykopią. Tutaj punkt dla Chrissy, która dokładnie taki argument przedstawiła Jonathanowi. Świetna była jej konfa, w której niby mówiła, że pogodziła się z odejściem, a potem ujawniła, że będzie walczyć :) Kamillę lubię, ale dopiero co oglądałem ją w 48 sezonie, poza tym wtopiła w tym poprzednim głosowaniem, bo jeśli koniecznie chciała wywalić Charliego to chociaż mogła wtajemniczyć Jonathana, a teraz jej to wyszło bokiem. Chrissy z kolei dawno nie oglądałem, a w tym sezonie miała dość kiepski edit więc fajnie, że zaczyna grać i cieszę się, że została, licząc jednocześnie na więcej w jej wykonaniu. Jonathana za to doceniam, że chce grać bardziej strategicznie niż w 42 sezonie i wie, że musi robić ruchy, żeby zgarnąć głosy w ewentualnym finale. Sojusz z oldschooles też może go dalej zaprowadzić w grze.
Stephanie też nieźle gra i raczej nie przewiduję, żeby w najbliższym czasie ktoś na niej skupiał swoją uwagę, bo są większe zagrożenia w grze. Tiffany zaś zapewne teraz pójdzie do Dee i będzie chciała zrobić wszystko, żeby zemścić się na Jonathanie więc szykuje się ich kofrontacja ;)
Grupa 2
Tutaj w mniejszości znalazły się Genevieve i Joe, choć początkowo liczyłem, że może Christian i Devens wpadną na szatański pomysł wykopania Aubry, żeby przejąć jej immunitet, ale niestety do tego nie doszło i ta trójka się zgrała. Genevieve próbowała się bronić i pierwszy ruch zrobiła dość dziwny, bo próbowała namówić Christiana na blindside na Devensie, choć potem powiedziała w konfie, że wie o ich bardzo bliskiej współpracy. Czemu zatem zrobiła taki ruch, zamiast od razu do nich polecieć z info, że będzie z nimi współpracować w dalszej grze i lepiej wykopać Joe, który na pewno będzie współpracować z sojuszem mięśniaków-zagrożeń-oldschooles czy jak ich tam zwał? Nie mam pojęcia. Później wprawdzie dokładnie tego próbowała, no ale mleko się rozlało i Christian uznał, że ona jest zbyt dużą kombinatorką i lepiej ją wywalić. Plus dla Genevieve, że próbowała się ratować shot in the dark, ale szczęście nie było po jej stronie i nie wylosowała bezpieczeństwa.
Grupa 3
Niestety ułożyło się to dla mnie fatalnie, bo Colby i Coach znaleźli się w mniejszości, a chciałem, żeby obydwaj ocaleli. Miałem jeszcze jakąś bardzo wątłą nadzieję, że może głosy pójdą w stronę Emily, ale ta nadzieja szybko została rozwiana gdy zobaczyłem, że wszystkie trzy babki w tej grupce blisko współpracują i na pewno poleci któryś z facetów. Podobała mi się gra Colby'ego, który jeszcze próbował się bronić i przekonywać Dee, że jeśli ona go ocali to on będzie pilnował w swoim sojuszu, żeby ona nie stała się celem. Niestety cały misterny plan poszedł w pizdu za sprawą Cirie, która dość przenikliwie zauważyła, że to Colby jest głową sojuszu, a Coach tylko ogonem (niezłe porównanie by the way), który wprowadza sporo chaosu i nie będzie takim zagrożeniem jak Colby. Jeszcze Dee z Emily coś próbowały uargumentować, że Colby przez tą stopę i tak może zaliczyć medievaca, ale Cirie była nieprzejednana i postawiła na swoim. Plus dla niej za to, że znów kierowała grą.
Ale Colby'ego mi szkoda jak cholera :/ Cieszyłem się bardzo z jego powrotu i muszę przyznać, że mimo zaawansowanego wieku zaliczył bardzo fajny występ i świetnie sobie radził, budując mocny sojusz i relacje z ludźmi, którzy nie byli w sojuszu, ale które mogły zaprocentować w przyszłości jak np. z Rizo. Odpadnięcie Colby'ego w takim sezonie, gdy wrócił po tak długiej przerwie i pożegnał się z programem tuż przed etapem jury boli mnie podwójnie, bo mam świadomość, że już go pewnie nie zobaczę w Survie. Do tego prowadził fajną grę i mógłby faktycznie coś ugrać, a jeśli nawet nie to chociaż byłby do końca w programie jako sędzia. A tak odpadł po bardzo emocjonalnej radzie i nawet nie mógł w tym sezonie ani razu zagłosować, bo przez głupi twist z początku sezonu stracił taką możliwość. Genevieve mogła chociaż zagrać shot in the dark, a Colby nawet tego nie mógł zrobić. Dzięki Jeff za te genialne twisty :/
Gorzkie i frustrujące takie odejście i żadne słodkopierdzące słowa Jeffa tego nie zmienią. Jakimś małym pocieszeniem jest dla mnie, że chociaż Coach dotrwał do jury, bo liczę, że jeszcze coś odwali jako gracz lub jako sędzia i może doczekamy się dalszego ciągu jego trudnej relacji z Ozzy'm, której przedsmak mieliśmy w pierwszym odcinku ;)
A jeśli już Jeff koniecznie chciał dzielić tą wielką grupę to mógł wysłać 1 osobę na wygnanie, a z pozostałych 16 osób zrobić dwie grupy po 8 osób i np. w kolejnym odcinku 2 grupy po 7 osób. W tych większych grupach też trzeba mieć trochę szczęścia, ale już nie aż tyle co w tych małych i więcej zależy od gry poszczególnych osób, a nie zwykłego farta.
Z innych spraw: zabawne było jak szybko rozeszła się informacja o HII, które mają Aubry i Ozzy. To tylko pokazuje, że twist z ajdolem-bumerangiem jest bardzo przewrotny, bo możesz nikomu nie wspominać, że znalazłeś w plecaku HII, a i tak wystarczy, że osoba, która ci go podrzuciła, opowie o tym innej, ta opowie kolejnej i jesteś na celowniku wszystkich.
A Jeff chyba ma chrapkę na prowadzenie jakiegoś kulinarnego programu, skoro tyle czasu opowiadał o jedzeniu przed zadaniem o immunitet...
Wygnanie
Mam przesyt Rizo jeszcze po poprzednim sezonie, a tutaj niestety też jest go dużo, ale muszę mu przyznać, że nieźle sobie radzi. Nawiązana przez niego w poprzednim epie relacja z Cirie zaowocowała sugestią Cirie wobec Ozzy'ego, żeby zabrał Rizo na wycieczkę na wygnajewo, przez co obydwaj nieświadomie przeskoczyli w kolejce do zwycięstwa aż 3 osoby i mają już co najmniej jury. Swoją drogą trochę przegięty ten twist, że tak to zadziałało. Tak czy inaczej, trio Ozzy-Cirie-Rizo podzieliło się wiedzą co kto ma, zacieśniło współpracę i w mojej opinii może namieszać w tej grze i zajść daleko, bo chyba nikt poza nimi nie wie o tym, jak blisko są ze sobą.
Grupa 1
Zrobiły się dwie grupki Tiffany-Kamilla vs Stephanie-Chrissy, a Jonathan dość niespodziewanie znalazł się pośrodku i mógł zadecydować o tym, kto odpadnie. I wykopał Kamillę. Moim zdaniem zrobił dobry ruch i na jego miejscu postąpiłbym tak samo. Kamilla dopiero co zblindsidowała go pośrednio, wykopując Charliego zamiast Rizo, o czym Jonathan nic nie wiedział. Gdyby Jonathan ją zostawił to istniało bardzo duże ryzyko, że znów się od niego odwróci wspólnie z Dee, a może nawet go wykopią. Tutaj punkt dla Chrissy, która dokładnie taki argument przedstawiła Jonathanowi. Świetna była jej konfa, w której niby mówiła, że pogodziła się z odejściem, a potem ujawniła, że będzie walczyć :) Kamillę lubię, ale dopiero co oglądałem ją w 48 sezonie, poza tym wtopiła w tym poprzednim głosowaniem, bo jeśli koniecznie chciała wywalić Charliego to chociaż mogła wtajemniczyć Jonathana, a teraz jej to wyszło bokiem. Chrissy z kolei dawno nie oglądałem, a w tym sezonie miała dość kiepski edit więc fajnie, że zaczyna grać i cieszę się, że została, licząc jednocześnie na więcej w jej wykonaniu. Jonathana za to doceniam, że chce grać bardziej strategicznie niż w 42 sezonie i wie, że musi robić ruchy, żeby zgarnąć głosy w ewentualnym finale. Sojusz z oldschooles też może go dalej zaprowadzić w grze.
Stephanie też nieźle gra i raczej nie przewiduję, żeby w najbliższym czasie ktoś na niej skupiał swoją uwagę, bo są większe zagrożenia w grze. Tiffany zaś zapewne teraz pójdzie do Dee i będzie chciała zrobić wszystko, żeby zemścić się na Jonathanie więc szykuje się ich kofrontacja ;)
Grupa 2
Tutaj w mniejszości znalazły się Genevieve i Joe, choć początkowo liczyłem, że może Christian i Devens wpadną na szatański pomysł wykopania Aubry, żeby przejąć jej immunitet, ale niestety do tego nie doszło i ta trójka się zgrała. Genevieve próbowała się bronić i pierwszy ruch zrobiła dość dziwny, bo próbowała namówić Christiana na blindside na Devensie, choć potem powiedziała w konfie, że wie o ich bardzo bliskiej współpracy. Czemu zatem zrobiła taki ruch, zamiast od razu do nich polecieć z info, że będzie z nimi współpracować w dalszej grze i lepiej wykopać Joe, który na pewno będzie współpracować z sojuszem mięśniaków-zagrożeń-oldschooles czy jak ich tam zwał? Nie mam pojęcia. Później wprawdzie dokładnie tego próbowała, no ale mleko się rozlało i Christian uznał, że ona jest zbyt dużą kombinatorką i lepiej ją wywalić. Plus dla Genevieve, że próbowała się ratować shot in the dark, ale szczęście nie było po jej stronie i nie wylosowała bezpieczeństwa.
Grupa 3
Niestety ułożyło się to dla mnie fatalnie, bo Colby i Coach znaleźli się w mniejszości, a chciałem, żeby obydwaj ocaleli. Miałem jeszcze jakąś bardzo wątłą nadzieję, że może głosy pójdą w stronę Emily, ale ta nadzieja szybko została rozwiana gdy zobaczyłem, że wszystkie trzy babki w tej grupce blisko współpracują i na pewno poleci któryś z facetów. Podobała mi się gra Colby'ego, który jeszcze próbował się bronić i przekonywać Dee, że jeśli ona go ocali to on będzie pilnował w swoim sojuszu, żeby ona nie stała się celem. Niestety cały misterny plan poszedł w pizdu za sprawą Cirie, która dość przenikliwie zauważyła, że to Colby jest głową sojuszu, a Coach tylko ogonem (niezłe porównanie by the way), który wprowadza sporo chaosu i nie będzie takim zagrożeniem jak Colby. Jeszcze Dee z Emily coś próbowały uargumentować, że Colby przez tą stopę i tak może zaliczyć medievaca, ale Cirie była nieprzejednana i postawiła na swoim. Plus dla niej za to, że znów kierowała grą.
Ale Colby'ego mi szkoda jak cholera :/ Cieszyłem się bardzo z jego powrotu i muszę przyznać, że mimo zaawansowanego wieku zaliczył bardzo fajny występ i świetnie sobie radził, budując mocny sojusz i relacje z ludźmi, którzy nie byli w sojuszu, ale które mogły zaprocentować w przyszłości jak np. z Rizo. Odpadnięcie Colby'ego w takim sezonie, gdy wrócił po tak długiej przerwie i pożegnał się z programem tuż przed etapem jury boli mnie podwójnie, bo mam świadomość, że już go pewnie nie zobaczę w Survie. Do tego prowadził fajną grę i mógłby faktycznie coś ugrać, a jeśli nawet nie to chociaż byłby do końca w programie jako sędzia. A tak odpadł po bardzo emocjonalnej radzie i nawet nie mógł w tym sezonie ani razu zagłosować, bo przez głupi twist z początku sezonu stracił taką możliwość. Genevieve mogła chociaż zagrać shot in the dark, a Colby nawet tego nie mógł zrobić. Dzięki Jeff za te genialne twisty :/
Gorzkie i frustrujące takie odejście i żadne słodkopierdzące słowa Jeffa tego nie zmienią. Jakimś małym pocieszeniem jest dla mnie, że chociaż Coach dotrwał do jury, bo liczę, że jeszcze coś odwali jako gracz lub jako sędzia i może doczekamy się dalszego ciągu jego trudnej relacji z Ozzy'm, której przedsmak mieliśmy w pierwszym odcinku ;)

Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości