S50E08 "Double the Fun, Double the Demise"
- Prus
- 8th jury member
- Posty: 756
- Rejestracja: 19 lip 2020, 10:15
- Lokalizacja: Kraków
- Survivor 50: Genevieve
- Survivor 49: Savannah
- Kontakt:
-
Koxer
- Posty: 2
- Rejestracja: 20 mar 2026, 13:18
- Kontakt:
- Davos
- 8th jury member
- Posty: 701
- Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
- Kontakt:
S50E08 "Double the Fun, Double the Demise"
No i sprawdziło się to, o czym pisaliście w komentarzach po poprzednim odcinku - dostaliśmy twist destiny bond... Dla mnie jeden z najgorszych twistów, jakie można zrobić w programach typu Survivor. Pamiętam jak wywrócił do góry nogami grę w polskiej Wyspie Przetrwania. Tutaj niby nie miał aż tak drastycznych konsekwencji, niemniej równoczesne odpadnięcie aż dwóch osób, nawet jeśli same wcześniej dobiorą się w parę, ma w sobie duży czynnik losowości, bo gracze nie wiedzą, że ich dobranie się w pary może mieć aż tak drastyczne konsekwencje - do tej pory oznaczało to, że będą walczyć parami, ale o jakąś nagrodę. Tutaj na 13 osób 3 były nietykalne, a z pozostałych 10 osób zrobiło się 5 par więc każda z tych osób miała 1/5 szansy na odpadnięcie z gry. Przy 13 osobach... i przy kilku pozostających w grze HII, które tym razem mogły uratować całą parę. I jeszcze shot in the dark, zagrany przez zaledwie jedną osobę z pary też mógł uratować oboje. Dużo zmiennych, które nie są związane z grą poszczególnych osób, a mogły skończyć się ich eliminacją.
Przy okazji - szacun Umbastyczny, bo sprawdziło się właściwie wszystko, co wytypowałeś odnośnie tego twistu. Pary Coach-Chrissy oraz Aubry-Devens faktycznie były najbardziej zagrożone. Ostatecznie polecieli ci pierwsi, co mnie niezbyt cieszy, bo liczyłem, że jednak odpadnie druga para.
I jeszcze taka uwaga - Jeff jara się jak to bodajże 63% fanów zagłosowało za twistami w tym sezonie, ale pamiętajmy, że niekoniecznie musi to oznaczać, że fani chcieliby coś takiego jak było w tym odcinku. Twist to bardzo szerokie pojęcie i obejmuje np. przemieszanie, które na ogół świetnie urozmaica pre-merge. A z drugiej strony możemy mieć właśnie destiny bond, do or die, klepsydrę albo dzielenie 15 osób na 3 losowe grupki i wysyłanie ich na rady - coś, co niekoniecznie jest sprawiedliwe i czasem nawet dobra gra nie pomaga, gdy brakuje po prostu zwykłego szczęścia.
Co do graczy w tym epie:
Cirie - zgłosiła się jako jedna z osób, które mogą zrezygnować z bycia w parze, no i trafiła idealnie, bo została wylosowana i dzięki temu zapewniła sobie bezpieczeństwo. Na exile island trochę się nalatała za tym kokosem, żeby mieć możliwość głosowania na radzie, ale i tak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to była mała ustawka, żeby można było po raz kolejny pokazać, że jak tylko chcesz to możesz pokonać każdy kryzys i osiągnąć cel, a przy okazji pokazano nam też podobne momenty Cirie z poprzednich sezonów ;) Ale nawet jeśli to było lekko naciągane i Cirie tak czy siak znalazłaby tego kokosa to i tak ją bardzo lubię :) To już kolejny odcinek, w którym świetnie wszystko rozegrała i nie tylko zapewniła sobie nietykalność, ale też znów pokierowała eliminacją i przekonała Ozzy'ego do głosowania na duet Coach-Chrissy zamiast na Aubry-Devens. Do tego, gdy tylko dowiedziała się, że jej blisko sojusznik Rizo jest celem ze strony Chrissy, zaczęła działać i obroniła Rizo, a innych przekonywała do głosowania na Chrissy i ostatecznie osiągnęła swój cel.
Ozzy-Stephanie - byli bezpieczni i nikt nie myślał o ich eliminacji. Pewnie główne znaczenie miało to, że byli z dwóch mocnych sojuszy i nikt z ich sojuszników nie chciał sobie strzelać w stopę, ale ogólnie obydwoje prowadzą póki co dobrą grę i nawet osobno nie byli na celowniku innych. Ozzy chciał celować w Aubry i Devensa, ale Cirie zjawiła się na czas i przekonała go do zmiany głosu na Coacha i Chrissy. Ciekawi mnie co by było, gdyby jednak została ten dzień dłużej na exile island, ale patrząc na to, co zrobił Devens na radzie, prawdopodobnie skończyłoby się to tak samo. Co do Stephanie, na początku odcinka miała konfę, że ona, Jonathan, Chrissy, Joe, Ozzy, Cirie i Coach mają sojusz więc wychodzi na to, że ten sojusz szybko się rozpadł, skoro wszyscy poza Jonathanem głosowali na Coacha i Chrissy. Z drugiej strony Ozzy miał zadrę do Coacha o to podpierdzielenie klucza w pierwszym odcinku i przyznał w konfie, że i tak prędzej czy później chciał się na nim odegrać.
Christian-Jonathan - tu podobna sytuacja jak wyżej, każdy z nich miał sojuszników w swoim obozie więc też byli bezpieczni. Christian bronił swoich sojuszników Devensa i Aubry więc było oczywistym, że wyceluje w Coacha i Chrissy. Jonathan z kolei był w sojuszu z tymi drugimi więc głosował na Devensa i Aubry, ale on jest teraz w gorszej sytuacji, bo właśnie rozpadł mu się sojusz. Ciekawe czy będzie dalej współpracował ze Steph i czy ta dwójka zgra się z Cirie i Ozzym czy np. Christianem i Devensem.
Tiffany-Joe - byli bezpieczni, bo zdobyli immunitet, a do tego wygląda na to, że się zgrali ze sobą i mogą w przyszłości współpracować. Tiff bardzo rozsądnie nie robiła afery po poprzednim głosowaniu, w którym po odpadnięciu Dee była na dnie i na spokojnie rozmawiała z ludźmi, zyskując m.in. Ozzy'ego, a potem na uczcie Joe. Te relacje mogą jej zaprocentować w przyszłości. Co do Joe, zdziwiło mnie, że jest tak blisko z Rizo i temu drugiemu mocno zależało, żeby wprowadzić Joe w plan eliminacji Coacha i Chrissy, żeby nie robić tego za jego plecami. Ostatecznie Joe faktycznie zagłosował na tę dwójkę i ciekawi mnie, na ile jest to wynik wcześniejszego ruchu Rizo, a na ile po prostu ruchu Devensa z fejk idolem na radzie.
Rizo-Emily - w pewnym momencie mogło się zrobić dla nich gorąco, bo Chrissy miała ciekawy plan, żeby ich wywalić więc kto wie, jak by się to skończyło, gdyby nie interwencja Cirie. I tu zaprocentowała wcześniejsza gra Rizo, który zgrał się z Cirie. Bez tego mogłoby być dla niego kiepsko. Trochę mnie rozbawił ten hołd oddany Coachowi, gdy oddając na niego głos napisał "My hero Coach", a potem na koniec rady jeszcze do niego zawołał, że ten odmienił jego życie ;)
Aubry-Devens - na początku odcinka pokazano nam, że każde z nich było przedmiotem rozmów innych, żeby ich wywalić - zwłaszcza Devens, który znalazł się na celowniku sporej liczby osób. Po sparowaniu i przegrania zadania ta para też była na celowniku innych i choć żadne z nich nie należy do moich faworytów to doceniam ruch, który zrobił Devens ze "znalezieniem" idola na radzie, bo wygląda na to, że ten ruch ich uratował - przynajmniej tak wnioskuję z zamieszania, które zaraz potem powstało. Jeśli faktycznie głównym planem było wywalenie Devensa i Aubry, a Coach i Chrissy byli planem zapasowym to duży plus dla Devensa za wcześniejsze podłożenie tego fejk idola i wygrzebanie go przy wszystkich na tej radzie, mówiąc wszystkim, że wcześniej jeszcze znalazł wskazówkę. Oprócz niego tylko Christian znał prawdę, ale wiadomo było, że on nie zdradzi swojego sojusznika.
Chrissy-Coach - osobiście bardzo żałuję, że już teraz odpadli, bo wolałem, żeby zamiast nich polecieli Aubry i Devens. Coach jest jaki jest i szans na zwycięstwo i tak by raczej nie miał, ale wprowadzał do tego sezonu mnóstwo kolorytu i świetnie mi się oglądało wszystkie jego odpały i reakcje innych na to wszystko :) Miałem nadzieję, że pociągnie jeszcze kilka odcinków i będzie tego więcej. Chrissy też coraz lepiej się pokazywała od ostatnich kilku odcinków i też czuję niedosyt, że to już jest koniec jej udziału jako gracz, bo pokazała wolę walki i miała ciekawe pomysły jak choćby teraz z blindsidem Rizo i Emily, co mogło zapobiec odpadnięciu obydwu duetów, które były najbardziej zagrożone i Aubry z Devensem wydawali się popierać ten pomysł. Chrissy nie mogła jednak wiedzieć o bliskiej współpracy Cirie z Rizo, a wyjawienie planu Cirie ostatecznie okazało się gwoździem do trumny.
Podobało mi się jeszcze jak Chrissy ustawiała Coacha, żeby nie siał chaosu i żeby obydwoje byli niewidzialni i ostatecznie kazała mu leżeć na hamaku i czekać aż ona wszystko załatwi, a on jej grzecznie posłuchał :D Szkoda, że ta dwójka odpadła, bo ta akcja była świetna i będzie mi tego brakować w kolejnych odcinkach. Mam też wrażenie, że gdyby nie ten twist to żadne z nich by nie poleciało na najbliższej radzie, bo osobno nie byliby takim zagrożeniem, żeby już teraz w nich uderzać i ryzykować, że to drugie zbierze miecze i będzie szukało zemsty. A tak trafiła się okazja, żeby wywalić aż dwie osoby z mocnego sojuszu i inni z tego skorzystali. No i swoje dorzucił też Devens na radzie.
Kibicuję niezmiennie Cirie i Christianowi, ale jest też parę innych osób, które lubię. Niestety parę innych osób, które lubiłem (a niektórych nawet bardzo jak Colby) już odpadły...
Z drugiej strony nie ma nikogo, kto by mnie jakoś szczególnie irytował, co jest dla mnie plusem tego sezonu. A jeśli coś już mnie bardziej zirytuje to na ogół są to twisty Jeffa ;)
Przy okazji - szacun Umbastyczny, bo sprawdziło się właściwie wszystko, co wytypowałeś odnośnie tego twistu. Pary Coach-Chrissy oraz Aubry-Devens faktycznie były najbardziej zagrożone. Ostatecznie polecieli ci pierwsi, co mnie niezbyt cieszy, bo liczyłem, że jednak odpadnie druga para.
I jeszcze taka uwaga - Jeff jara się jak to bodajże 63% fanów zagłosowało za twistami w tym sezonie, ale pamiętajmy, że niekoniecznie musi to oznaczać, że fani chcieliby coś takiego jak było w tym odcinku. Twist to bardzo szerokie pojęcie i obejmuje np. przemieszanie, które na ogół świetnie urozmaica pre-merge. A z drugiej strony możemy mieć właśnie destiny bond, do or die, klepsydrę albo dzielenie 15 osób na 3 losowe grupki i wysyłanie ich na rady - coś, co niekoniecznie jest sprawiedliwe i czasem nawet dobra gra nie pomaga, gdy brakuje po prostu zwykłego szczęścia.
Co do graczy w tym epie:
Cirie - zgłosiła się jako jedna z osób, które mogą zrezygnować z bycia w parze, no i trafiła idealnie, bo została wylosowana i dzięki temu zapewniła sobie bezpieczeństwo. Na exile island trochę się nalatała za tym kokosem, żeby mieć możliwość głosowania na radzie, ale i tak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to była mała ustawka, żeby można było po raz kolejny pokazać, że jak tylko chcesz to możesz pokonać każdy kryzys i osiągnąć cel, a przy okazji pokazano nam też podobne momenty Cirie z poprzednich sezonów ;) Ale nawet jeśli to było lekko naciągane i Cirie tak czy siak znalazłaby tego kokosa to i tak ją bardzo lubię :) To już kolejny odcinek, w którym świetnie wszystko rozegrała i nie tylko zapewniła sobie nietykalność, ale też znów pokierowała eliminacją i przekonała Ozzy'ego do głosowania na duet Coach-Chrissy zamiast na Aubry-Devens. Do tego, gdy tylko dowiedziała się, że jej blisko sojusznik Rizo jest celem ze strony Chrissy, zaczęła działać i obroniła Rizo, a innych przekonywała do głosowania na Chrissy i ostatecznie osiągnęła swój cel.
Ozzy-Stephanie - byli bezpieczni i nikt nie myślał o ich eliminacji. Pewnie główne znaczenie miało to, że byli z dwóch mocnych sojuszy i nikt z ich sojuszników nie chciał sobie strzelać w stopę, ale ogólnie obydwoje prowadzą póki co dobrą grę i nawet osobno nie byli na celowniku innych. Ozzy chciał celować w Aubry i Devensa, ale Cirie zjawiła się na czas i przekonała go do zmiany głosu na Coacha i Chrissy. Ciekawi mnie co by było, gdyby jednak została ten dzień dłużej na exile island, ale patrząc na to, co zrobił Devens na radzie, prawdopodobnie skończyłoby się to tak samo. Co do Stephanie, na początku odcinka miała konfę, że ona, Jonathan, Chrissy, Joe, Ozzy, Cirie i Coach mają sojusz więc wychodzi na to, że ten sojusz szybko się rozpadł, skoro wszyscy poza Jonathanem głosowali na Coacha i Chrissy. Z drugiej strony Ozzy miał zadrę do Coacha o to podpierdzielenie klucza w pierwszym odcinku i przyznał w konfie, że i tak prędzej czy później chciał się na nim odegrać.
Christian-Jonathan - tu podobna sytuacja jak wyżej, każdy z nich miał sojuszników w swoim obozie więc też byli bezpieczni. Christian bronił swoich sojuszników Devensa i Aubry więc było oczywistym, że wyceluje w Coacha i Chrissy. Jonathan z kolei był w sojuszu z tymi drugimi więc głosował na Devensa i Aubry, ale on jest teraz w gorszej sytuacji, bo właśnie rozpadł mu się sojusz. Ciekawe czy będzie dalej współpracował ze Steph i czy ta dwójka zgra się z Cirie i Ozzym czy np. Christianem i Devensem.
Tiffany-Joe - byli bezpieczni, bo zdobyli immunitet, a do tego wygląda na to, że się zgrali ze sobą i mogą w przyszłości współpracować. Tiff bardzo rozsądnie nie robiła afery po poprzednim głosowaniu, w którym po odpadnięciu Dee była na dnie i na spokojnie rozmawiała z ludźmi, zyskując m.in. Ozzy'ego, a potem na uczcie Joe. Te relacje mogą jej zaprocentować w przyszłości. Co do Joe, zdziwiło mnie, że jest tak blisko z Rizo i temu drugiemu mocno zależało, żeby wprowadzić Joe w plan eliminacji Coacha i Chrissy, żeby nie robić tego za jego plecami. Ostatecznie Joe faktycznie zagłosował na tę dwójkę i ciekawi mnie, na ile jest to wynik wcześniejszego ruchu Rizo, a na ile po prostu ruchu Devensa z fejk idolem na radzie.
Rizo-Emily - w pewnym momencie mogło się zrobić dla nich gorąco, bo Chrissy miała ciekawy plan, żeby ich wywalić więc kto wie, jak by się to skończyło, gdyby nie interwencja Cirie. I tu zaprocentowała wcześniejsza gra Rizo, który zgrał się z Cirie. Bez tego mogłoby być dla niego kiepsko. Trochę mnie rozbawił ten hołd oddany Coachowi, gdy oddając na niego głos napisał "My hero Coach", a potem na koniec rady jeszcze do niego zawołał, że ten odmienił jego życie ;)
Aubry-Devens - na początku odcinka pokazano nam, że każde z nich było przedmiotem rozmów innych, żeby ich wywalić - zwłaszcza Devens, który znalazł się na celowniku sporej liczby osób. Po sparowaniu i przegrania zadania ta para też była na celowniku innych i choć żadne z nich nie należy do moich faworytów to doceniam ruch, który zrobił Devens ze "znalezieniem" idola na radzie, bo wygląda na to, że ten ruch ich uratował - przynajmniej tak wnioskuję z zamieszania, które zaraz potem powstało. Jeśli faktycznie głównym planem było wywalenie Devensa i Aubry, a Coach i Chrissy byli planem zapasowym to duży plus dla Devensa za wcześniejsze podłożenie tego fejk idola i wygrzebanie go przy wszystkich na tej radzie, mówiąc wszystkim, że wcześniej jeszcze znalazł wskazówkę. Oprócz niego tylko Christian znał prawdę, ale wiadomo było, że on nie zdradzi swojego sojusznika.
Chrissy-Coach - osobiście bardzo żałuję, że już teraz odpadli, bo wolałem, żeby zamiast nich polecieli Aubry i Devens. Coach jest jaki jest i szans na zwycięstwo i tak by raczej nie miał, ale wprowadzał do tego sezonu mnóstwo kolorytu i świetnie mi się oglądało wszystkie jego odpały i reakcje innych na to wszystko :) Miałem nadzieję, że pociągnie jeszcze kilka odcinków i będzie tego więcej. Chrissy też coraz lepiej się pokazywała od ostatnich kilku odcinków i też czuję niedosyt, że to już jest koniec jej udziału jako gracz, bo pokazała wolę walki i miała ciekawe pomysły jak choćby teraz z blindsidem Rizo i Emily, co mogło zapobiec odpadnięciu obydwu duetów, które były najbardziej zagrożone i Aubry z Devensem wydawali się popierać ten pomysł. Chrissy nie mogła jednak wiedzieć o bliskiej współpracy Cirie z Rizo, a wyjawienie planu Cirie ostatecznie okazało się gwoździem do trumny.
Podobało mi się jeszcze jak Chrissy ustawiała Coacha, żeby nie siał chaosu i żeby obydwoje byli niewidzialni i ostatecznie kazała mu leżeć na hamaku i czekać aż ona wszystko załatwi, a on jej grzecznie posłuchał :D Szkoda, że ta dwójka odpadła, bo ta akcja była świetna i będzie mi tego brakować w kolejnych odcinkach. Mam też wrażenie, że gdyby nie ten twist to żadne z nich by nie poleciało na najbliższej radzie, bo osobno nie byliby takim zagrożeniem, żeby już teraz w nich uderzać i ryzykować, że to drugie zbierze miecze i będzie szukało zemsty. A tak trafiła się okazja, żeby wywalić aż dwie osoby z mocnego sojuszu i inni z tego skorzystali. No i swoje dorzucił też Devens na radzie.
Kibicuję niezmiennie Cirie i Christianowi, ale jest też parę innych osób, które lubię. Niestety parę innych osób, które lubiłem (a niektórych nawet bardzo jak Colby) już odpadły...
Z drugiej strony nie ma nikogo, kto by mnie jakoś szczególnie irytował, co jest dla mnie plusem tego sezonu. A jeśli coś już mnie bardziej zirytuje to na ogół są to twisty Jeffa ;)

- Prus
- 8th jury member
- Posty: 756
- Rejestracja: 19 lip 2020, 10:15
- Lokalizacja: Kraków
- Survivor 50: Genevieve
- Survivor 49: Savannah
- Kontakt:
S50E08 "Double the Fun, Double the Demise"
Ciekawe kto po tym sezonie okaże się być najbardziej wyruchaną przez twisty osobą w historii tego programu?
W tym sezonie mamy takie osoby jak:
- Cirie i bycie wyeliminowaną bez żadnego głosu na radzie + może jeszcze niespodziewane F2
- Genevieve i znalezienie dwóch idoli, których nie mogła zatrzymać i trafienie do teamu z 3 osobami, którzy mają pre-game alliance;
- Ozzy i niespodziewane F3
- Q & Colby, którzy stracili głos na radzie
- Chrissy, która poleciała, bo była w duecie z Coach'em i była pierwszą ofiarą przymusowego rozpalania ognia
Jestem ciekaw, kto zostanie jeszcze poszkodowany później, skoro mamy jeszcze 5 odcinków do końca.
Chrissy mi szkoda, chociaż było jej mało, ale lubiłem ją w HHH, bo była dobrym graczem i miała świetne konfy. Tutaj nic za bardzo nie pokazała, ale nadal uważam, że jest świetna.
Coacha mi szkoda trochę mniej, ale lubiłem go z sentymentu, chociaż to chyba jest jego najgorsza i najmniej ciekawa wersja.
Tak czy siak, do tej pory odpadły tylko i wyłącznie osoby, które lubiłem (cała trzynastka), a w grze są nadal wszystkie osoby, którymi gardzę - Devens, Aubry, Jonathan, Rizo, Christian.
Cieszę się jednak, że Cirie miała więcej czasu ekranowego i pokazała, że nadal jest dobra w tę grę. Przekonała wszystkich do swojego pomysłu i większość w to poszła, więc brawa dla niej.
Niech ten sezon się już skończy...
W tym sezonie mamy takie osoby jak:
- Cirie i bycie wyeliminowaną bez żadnego głosu na radzie + może jeszcze niespodziewane F2
- Genevieve i znalezienie dwóch idoli, których nie mogła zatrzymać i trafienie do teamu z 3 osobami, którzy mają pre-game alliance;
- Ozzy i niespodziewane F3
- Q & Colby, którzy stracili głos na radzie
- Chrissy, która poleciała, bo była w duecie z Coach'em i była pierwszą ofiarą przymusowego rozpalania ognia
Jestem ciekaw, kto zostanie jeszcze poszkodowany później, skoro mamy jeszcze 5 odcinków do końca.
Chrissy mi szkoda, chociaż było jej mało, ale lubiłem ją w HHH, bo była dobrym graczem i miała świetne konfy. Tutaj nic za bardzo nie pokazała, ale nadal uważam, że jest świetna.
Coacha mi szkoda trochę mniej, ale lubiłem go z sentymentu, chociaż to chyba jest jego najgorsza i najmniej ciekawa wersja.
Tak czy siak, do tej pory odpadły tylko i wyłącznie osoby, które lubiłem (cała trzynastka), a w grze są nadal wszystkie osoby, którymi gardzę - Devens, Aubry, Jonathan, Rizo, Christian.
Cieszę się jednak, że Cirie miała więcej czasu ekranowego i pokazała, że nadal jest dobra w tę grę. Przekonała wszystkich do swojego pomysłu i większość w to poszła, więc brawa dla niej.
Niech ten sezon się już skończy...
-
Kobra
- sole survivor
- Posty: 1573
- Rejestracja: 17 sie 2011, 00:00
- Kontakt:
S50E08 "Double the Fun, Double the Demise"
Nie wiem co takiego i komu musiałoby się stać, żeby ten tytuł odebrać Cirie, która w każdym sezonie dostaje plaskacza przez twisty xd
Mam mieszane uczucia co do tego sezonu. Przykro mi, że niektore z osób odpadły zdecydowanie za szybko. Z drugiej pierwszy raz od dawna stresuję się, czy wygra ta osoba, której kibicuję co nie zdarzyło od bardzo dawna.
- Umbastyczny
- sole survivor
- Posty: 2461
- Rejestracja: 25 lut 2013, 00:00
- Survivor 50: Cirie
- Survivor 49: Sage
- Kontakt:
S50E08 "Double the Fun, Double the Demise"
Powiem szczerze, że choć twist był kontrowersyjny, to odcinek mi się podobał.
Co do samego twistu - na plus na pewno, że:
- ludzie sami mogli dobrać się w pary i byli poinformowani, że chodzi o coś "ważnego"
- zadanie było takie mieszane, trochę na sprawność, jakaś układanka, labirynt ruchomy
- Jeff wytłumaczył dość jasno zasady HI, SitD itd.
Na minus:
- wolałbym jednak, żeby ludzie dokładnie wiedzieli przed dobieraniem się w pary, że nie chodzi tylko o zadanie, ale i o całą radę plemienia
- generalnie ogólnie ten twist mógłby zniknąć, a w jego miejsce dać 2 pojedyncze rady dzień po dniu, czy po prostu zrobić szybkie zadanie o immu po pierwszej radzie i głosujemy ponownie
Ale przyznam, że odcinek wyszedł ciekawie, twist trochę namieszał, ale nie jest w mojej ocenie turbo kontrowersyjny i jako tako się wybronił.
Na przykładzie pary Christian-Jonathan. Nawet jeśli Coach, Joe, Chrissy czy Stephenie chętnie wywaliliby Christiana, no to nie mogli głosować na ten duet, bo chcieli zatrzymać w grze Jonathana. No i w drugą stronę: Emily, Aubry czy Rick nie mogli głosować na ten duet, żeby nie zaszkodzić Christianowi. Tak więc - nawet jakieś osoby chcą Cię wywalić, to nie mogą tego zrobić bez szkody dla swojego sojusznika. Jeśli jesteś w parze z kimś ze swojego sojuszu, przeciwnicy mogą Was wywalić bez uszczerbku dla własnego układu + w sumie ułatwia to im proces zagłady wrogiego sojuszu.
Tiff - w sumie ciekawy odcinek dla niej. Ma nowe układy z Ozzym i Joe, do tego brała udział w rozmowach i obaliła Coacha, którego nie znosiła. Jestem ciekawy co ona jeszcze pokaże.
Joe - teoretycznie poszło nie po jego myśli, bo jednak stracił Coacha i Chrissy, ale deal z Tiff jest ciekawy i nieoczywisty - myślę, że to coś na czym oboje mogą skorzystać. Do tego pokazano nam, że Rizo i reszta nie chcieli wykonywać planu za plecami Joe, co oznacza, że ma jakąś ustabilizowaną pozycję i relacje z innymi.
Stephenie - dla niej odcinek na minus. Wyliczała swój 7-osobowy sojusz, a z perspektywy widza wiedzieliśmy, że jest w błędzie. Do tego do końca nie chciała wywalić Coacha i Chrissy, ale finalnie nie miała innej opcji. Czekam na kolejny odcinek, żeby zobaczyć jak zareaguje na tę radę i w którą stronę pójdzie jej gra.
Ozzy - on się ustawił dobrze, ale trochę odcinek pokazał go jako nieogara, którego Cirie musi poprowadzić za rączkę. Na plus na pewno rozmowa i sojusz z Tiff.
Christian - jego nie było jakoś za dużo, kolejny cichszy odcinek. Wyglądał na niezadowolonego, gdy Rick wyjął ten fake HI na radzie.
Jonathan - jako jedyny nie zagłosował na Coacha i Chrissy. Fajnie, że oprócz warstwy zadaniowej pokazują nam trochę jego gry, czyli to, że jest i w tym dużym sojuszu (no, w sumie to już był), miał trio z Steph i Chrissy, był w "4 jeźdźcach" itd. Ale i tak nie mogę się do niego jakoś przekonać.
Emily - ja ją polubiłem w tym sezonie i ten chaos, który generuje wokół siebie. Jej reakcje na radzie <3
Rizo - jest w centrum wydarzeń, dużo gra, ma różne układy itd., ale podobnie jak Ozzy, został w pewnym momencie pokazany jak gracz totalnie zależny od Cirie.
Cirie - wspaniały odcinek. Po pierwsze było jej po prostu dużo. Po drugie te retrospekcje... Po trzecie - no była mózgiem tego odcinka i wszystkimi sterowała. W ogóle ten jej powrót do obozu był zmontowany naprawdę mocno pozytywnie. Słyszeliśmy w sumie od Ozzy'ego, ale i Christiana i Aubry jak to super, że Cirie wraca, że ona ma wpływ na decyzje, że ona powie co robić itd. xD Kurde, to są returnees, wiedzą jak grać. A wygląda to jakby Cirie sterowała jakąś bandą zagubionych dzieciaków
Finalnie postawiła na swoim, najbardziej na jej decyzji może ucierpieć relacja ze Steph (też w zależności jak to Cirie ogra), ale w sumie wywalając Ricka i Aubry też spaliłaby pewne mosty.
Rick - był w defensywie, ruch z fake HI widowiskowy, ale nie wiem czy potrzebny. Oczywiście to trochę moje gdybanie, ale podejrzewam, że i bez HI jego duet przetrwałby. Może dostaliby jeszcze głos od Stephenie czy Joe, ale Emily, Christian, Cirie, Ozzy, Rizo czy Tiff i tak raczej głosowaliby na Coacha i Chrissy. Dodać do tego głosy samego Ricka i Aubry i mamy sytuację 8:5.
Aubry - wciąż nie ogarniam jej editu. Pojawia się w rozmowach, coś tam gra, ale wciąż jakoś ją pokazują jako nierozgarniętą. A to jest zależna od Ricka i jego HI, a to mówi, że polega na Cirie i że ta ją zaciągnie dalej. Ale w sumie dostaje ciągle screentime, więc pewnie jeszcze trochę pociągnie.
Chrissy - ja ją bardzo lubiłem i chciałem, żeby jeszcze pograła, ale podejrzewałem, że padnie na nią i Coacha. Jest w sumie znowu udupiona twistem, choć tutaj nie było tak beznadziejnie i były szanse i możliwości ratunku. Pokazano nam, że gwoździem do trumny był atak na Rizo (i Emily), ale i bez tego pewnie byłoby ciężko im przetrwać. Jak na tak dużą osobowość, to słaby edit dostała. Plus to pożegnanie na końcu xD Dość, że Jeff kazał jej podejść pierwszej (co w sumie wpływa pewnie na jakieś statystyki itd.
), to jeszcze Coach dostał ładną muzyczkę, przemowę itd.
Coach - matko, o nim to ciężko coś napisać. Ogólnie uważam, że jednak bardziej on taki po prostu jest i nie ma w tym dużo gry czy trollingu. Wycofanie się na hamak i uspokojenie gry nastąpiło za późno - bo w sumie już był w kiepskiej sytuacji po ostatnich wybrykach, a teraz nie próbował się za bardzo bronić. Postać barwna, ciekawa, ale pod kątem gry - no dla mnie "nie".
PS: Śmieszy mnie określanie tego sojuszu Christian-Emily-Aubry-Rick jako "middle". W sensie - po środku czego są?
Tego dużego sojuszu z jednej strony, a Tiff z drugiej?
Dla mnie "middle" oznacza, że byłby 2 sojusze, a oni skaczą z kwiatka na kwiatek i obu obiecują lojalność. Dla mnie grupą "in the middle" jest Cirie-Ozzy-Rizo, którzy mogą grać właśnie albo z nerdami, albo z mięśniakami. Nie rozumiem skąd dostali tę łatkę, bo nie ma to sensu.
Co do samego twistu - na plus na pewno, że:
- ludzie sami mogli dobrać się w pary i byli poinformowani, że chodzi o coś "ważnego"
- zadanie było takie mieszane, trochę na sprawność, jakaś układanka, labirynt ruchomy
- Jeff wytłumaczył dość jasno zasady HI, SitD itd.
Na minus:
- wolałbym jednak, żeby ludzie dokładnie wiedzieli przed dobieraniem się w pary, że nie chodzi tylko o zadanie, ale i o całą radę plemienia
- generalnie ogólnie ten twist mógłby zniknąć, a w jego miejsce dać 2 pojedyncze rady dzień po dniu, czy po prostu zrobić szybkie zadanie o immu po pierwszej radzie i głosujemy ponownie
Ale przyznam, że odcinek wyszedł ciekawie, twist trochę namieszał, ale nie jest w mojej ocenie turbo kontrowersyjny i jako tako się wybronił.
Starałem się pomyśleć o tym twiście i po prostu doszedłem do wniosku, że dużo korzystniej jest być w duecie z kimś z drugiego sojuszu, niż ze swojego własnego - co w sumie odcinek udowodnił.
Na przykładzie pary Christian-Jonathan. Nawet jeśli Coach, Joe, Chrissy czy Stephenie chętnie wywaliliby Christiana, no to nie mogli głosować na ten duet, bo chcieli zatrzymać w grze Jonathana. No i w drugą stronę: Emily, Aubry czy Rick nie mogli głosować na ten duet, żeby nie zaszkodzić Christianowi. Tak więc - nawet jakieś osoby chcą Cię wywalić, to nie mogą tego zrobić bez szkody dla swojego sojusznika. Jeśli jesteś w parze z kimś ze swojego sojuszu, przeciwnicy mogą Was wywalić bez uszczerbku dla własnego układu + w sumie ułatwia to im proces zagłady wrogiego sojuszu.
Tiff - w sumie ciekawy odcinek dla niej. Ma nowe układy z Ozzym i Joe, do tego brała udział w rozmowach i obaliła Coacha, którego nie znosiła. Jestem ciekawy co ona jeszcze pokaże.
Joe - teoretycznie poszło nie po jego myśli, bo jednak stracił Coacha i Chrissy, ale deal z Tiff jest ciekawy i nieoczywisty - myślę, że to coś na czym oboje mogą skorzystać. Do tego pokazano nam, że Rizo i reszta nie chcieli wykonywać planu za plecami Joe, co oznacza, że ma jakąś ustabilizowaną pozycję i relacje z innymi.
Stephenie - dla niej odcinek na minus. Wyliczała swój 7-osobowy sojusz, a z perspektywy widza wiedzieliśmy, że jest w błędzie. Do tego do końca nie chciała wywalić Coacha i Chrissy, ale finalnie nie miała innej opcji. Czekam na kolejny odcinek, żeby zobaczyć jak zareaguje na tę radę i w którą stronę pójdzie jej gra.
Ozzy - on się ustawił dobrze, ale trochę odcinek pokazał go jako nieogara, którego Cirie musi poprowadzić za rączkę. Na plus na pewno rozmowa i sojusz z Tiff.
Christian - jego nie było jakoś za dużo, kolejny cichszy odcinek. Wyglądał na niezadowolonego, gdy Rick wyjął ten fake HI na radzie.
Jonathan - jako jedyny nie zagłosował na Coacha i Chrissy. Fajnie, że oprócz warstwy zadaniowej pokazują nam trochę jego gry, czyli to, że jest i w tym dużym sojuszu (no, w sumie to już był), miał trio z Steph i Chrissy, był w "4 jeźdźcach" itd. Ale i tak nie mogę się do niego jakoś przekonać.
Emily - ja ją polubiłem w tym sezonie i ten chaos, który generuje wokół siebie. Jej reakcje na radzie <3
Rizo - jest w centrum wydarzeń, dużo gra, ma różne układy itd., ale podobnie jak Ozzy, został w pewnym momencie pokazany jak gracz totalnie zależny od Cirie.
Cirie - wspaniały odcinek. Po pierwsze było jej po prostu dużo. Po drugie te retrospekcje... Po trzecie - no była mózgiem tego odcinka i wszystkimi sterowała. W ogóle ten jej powrót do obozu był zmontowany naprawdę mocno pozytywnie. Słyszeliśmy w sumie od Ozzy'ego, ale i Christiana i Aubry jak to super, że Cirie wraca, że ona ma wpływ na decyzje, że ona powie co robić itd. xD Kurde, to są returnees, wiedzą jak grać. A wygląda to jakby Cirie sterowała jakąś bandą zagubionych dzieciaków
Rick - był w defensywie, ruch z fake HI widowiskowy, ale nie wiem czy potrzebny. Oczywiście to trochę moje gdybanie, ale podejrzewam, że i bez HI jego duet przetrwałby. Może dostaliby jeszcze głos od Stephenie czy Joe, ale Emily, Christian, Cirie, Ozzy, Rizo czy Tiff i tak raczej głosowaliby na Coacha i Chrissy. Dodać do tego głosy samego Ricka i Aubry i mamy sytuację 8:5.
Aubry - wciąż nie ogarniam jej editu. Pojawia się w rozmowach, coś tam gra, ale wciąż jakoś ją pokazują jako nierozgarniętą. A to jest zależna od Ricka i jego HI, a to mówi, że polega na Cirie i że ta ją zaciągnie dalej. Ale w sumie dostaje ciągle screentime, więc pewnie jeszcze trochę pociągnie.
Chrissy - ja ją bardzo lubiłem i chciałem, żeby jeszcze pograła, ale podejrzewałem, że padnie na nią i Coacha. Jest w sumie znowu udupiona twistem, choć tutaj nie było tak beznadziejnie i były szanse i możliwości ratunku. Pokazano nam, że gwoździem do trumny był atak na Rizo (i Emily), ale i bez tego pewnie byłoby ciężko im przetrwać. Jak na tak dużą osobowość, to słaby edit dostała. Plus to pożegnanie na końcu xD Dość, że Jeff kazał jej podejść pierwszej (co w sumie wpływa pewnie na jakieś statystyki itd.
Coach - matko, o nim to ciężko coś napisać. Ogólnie uważam, że jednak bardziej on taki po prostu jest i nie ma w tym dużo gry czy trollingu. Wycofanie się na hamak i uspokojenie gry nastąpiło za późno - bo w sumie już był w kiepskiej sytuacji po ostatnich wybrykach, a teraz nie próbował się za bardzo bronić. Postać barwna, ciekawa, ale pod kątem gry - no dla mnie "nie".
PS: Śmieszy mnie określanie tego sojuszu Christian-Emily-Aubry-Rick jako "middle". W sensie - po środku czego są?
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości