S50E09 "I Deserve All Of This"
- Jack
- sole survivor
- Posty: 5962
- Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
- Kontakt:
- Davos
- 8th jury member
- Posty: 702
- Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
- Kontakt:
S50E09 "I Deserve All Of This"
Ech, znów odpadła osoba, którą bardzo lubiłem... Niestety Christian trochę za ostro grał na początku tego odcinka, ale też dodatkowo udupiła go ta wyprawa i potem już nie miał za bardzo jak się ratować.
Początek odcinka to standardowo reakcje po poprzedniej radzie i z oczywistych powodów Devens był na ustach wszystkich jako kolejny cel, ale szybko zaczęło się kombinowanie i szukanie celów zastępczych. Sporo osób mówiło o Christianie, widząc w nim największe zagrożenie, a on sam z kolei nieskutecznie próbował przekonać do siebie Jonathana i wymyślił blindside na Ozzy'm, tyle że poszedł z tym do Cirie, dla której Ozzy obok Rizo jest najważniejszym sojusznikiem ;) I stało się jasne, że będzie mu ciężko się wybronić.
Z innych spraw, rozbawił mnie Joe parodiujący Devensa na poprzedniej radzie i zaraźliwy śmiech Cirie, gdy to oglądała :)
Zadanie o immunitet - Jeff i te jego popisy :D Trzymałem mocno kciuki za tę czwórkę ochotników, żeby go pokonała :) Ciekawi mnie czy był ktoś, kto kibicował w tym pojedynku Jeffowi :P Ale nawet fajnie mi się to oglądało, zawsze to jakieś urozmaicenie, a Probst pokazał trochę dystansu do siebie. Reszta zadania jednak bez większych emocji, bo Christian i tak nie miał szans z mięśniakami i szybko odpadł, a Joe, Jonathan i Ozzy nie byli realnie zagrożeni więc w sumie nie miało większego znaczenia, który z nich wygra. Może delikatnie bardziej kibicowałem Ozzy'emu, żeby wyrównał, a może i przebił rekord Boston Roba w liczbie immunitetów, ale tu akurat widać było, że Joe się mocno trzyma i Ozzy z nim nie wygra.
Wyprawa - dla mnie miała zbyt daleko idące konsekwencje dla gracza, bo raz, że samo zadanie było trudniejsze niż w s47 - Rachel jednak miała wtedy z tymi kulkami łatwiej, a te duże puzzle w tak krótkim czasie ułożyłby chyba tylko psychofan pokroju Carsona drukujący maniakalnie wszystkie survivorowe puzzle w chacie, choć i tego nie jestem do końca pewien. A dwa, że kara za przegranie też była przesadzona i dużo gorsza niż np. utrata głosu, bo tu nie tylko nie można było oddać głosu na rywala, ale jeszcze trzeba było zagłosować na siebie więc w grze opartej na numerach to takie trochę podwójne ukaranie za jedną przegraną. No i jakby jeszcze tego było mało to Christian musiał się do tego przyznać przed wszystkimi, co dodatkowo ściągnęło na niego większy cel. Podejrzewam, że nawet gdyby wcześniej inni ludzie nie brali pod uwagę głosowania na niego to po takim twiście już by o tym myśleli, bo on został im wystawiony jak na tacy. Słabo, że to było jawne dla wszystkich i Christian nie mógł nawet ściemniać, że może coś jednak wygrał na tej wyprawie, tak jak często gracze powracający z wypraw robili.
Niby potem jeszcze Emily wyskoczyła z planem blindsidu na Ozzy'm (i też poszła z tym do Cirie :D), ale raczej było jasne, że reszta wykorzysta okazję, żeby pozbyć się Christiana, który nie miał jak się bronić.
Jeszcze indywidualnie:
Cirie - kolejny odcinek, w którym wymiata :) Nie wiem jak ona to robi, że chociaż wszyscy wiedzą jak jest dobra w tę grę to i tak każdy do niej lata z planem i kompletnie nikt nie myśli o jej eliminacji, a do tego ma większe lub mniejsze układy praktycznie z każdym i jest najlepiej ustawiona ze wszystkich :) Jej konf też się genialnie słucha, jak zawsze :) Co prawda w pewnym momencie wolała wywalić Emily zamiast Christiana (co by mnie bardzo ucieszyło), ale dała się przekonać innym i z jej punktu widzenia to był dobry ruch, bo wywalenia Christiana chciała grupa Jonathana, Rizo, Aubry i Ozzy i tylko Devens z Emily nie byli w większości. Cirie dalej może oficjalnie udawać, że ma sojusz niemal z wszystkimi, a po cichu grać tak, jak to będzie korzystne dla jej trio z Ozzy'm i Rizo.
Rizo - nie jestem jego fanem, ale doceniam jak świetnie się ustawił, a w swoim trio to on najbardziej naciskał na wywalenie Christiana, kiedy ten był bezbronny i dopiął swego.
Ozzy - na plan jego blindsidu wpadły aż dwie osoby więc mógłby być w niezłych tarapatach, ale ma szczęście, że zgrał się z Cirie i ona po raz kolejny mu ratuje tyłek ;) Strategicznie może i szału nie robi, ale doceniam, że ma sojusz, który go chroni i życzę mu, żeby pobił rekord Boston Roba w liczbie immunitetów.
Jonathan - myślałem, że po poprzedniej radzie i odpadnięciu Coacha z Chrissy znajdzie się w tarapatach, bo jako jedyny nie oddał na nich głosu, ale wygląda na to, że całkiem nieźle się wygrzebał z dołka i przeszedł do ofensywy. Ma sojusz ze Stephanie i Joe, dość niespodziewanie przyszła do niego jeszcze Aubry i zawarli pakt. Niby Cirie i spółka też są z nimi, ale Jonathan nie wie, jak zresztą większość, o tamtym sekretnym sojuszu więc tu może być różnie. Christian też próbował z nim się zgrać, ale Jonathan już mu nie ufał, postanowił w niego uderzyć i dopiął swego. Czy ten ruch mu się opłaci w dalszej grze, zobaczymy. Ale doceniam, że Jonathan gra dużo bardziej strategicznie niż w s42.
Aubry - zaskoczyła mnie odwróceniem się od Devensa i Christiana, ale wygląda na to, że zrobiła to w dobrym momencie, gdy od tamtych odwróciła się większość ludzi. Ciekawi mnie czy jej współpraca z Jonathanem będzie dłuższa czy tylko chwilowa.
Stephanie - w tym odcinku było jej mało. Ma sojusz z Jonathanem i Joe, coś też wspominała, że nie będzie bała się brać ostrzej i podrzynać gardeł. Ciekawi mnie czy to zapowiedź, że zrobi w tym sezonie jakiś mocniejszy ruch. Na razie jednak chyba jest bezpieczna, bo nikt za bardzo nie rzuca jej imieniem w kontekście eliminacji.
Joe - podobna sytuacja jak wyżej, ale on ma chyba też dobre układy z Rizo, a nawet z Cirie i Ozzy'm i póki co nikt nie chce go wywalać. W poprzednim epie pokazano też, że zgrał się z Tiffany, ale póki co nie było kontynuacji tego wątku. Próbował też przekonać Devensa, że nie miał zamiaru na niego głosować nawet gdyby ten nie "znalazł" idola, ale Devens tego zbytnio nie kupił ;)
Emily - ona to jeden wielki chaos :D Niemal wywaliła się z gry, gdy wyskoczyła z tym planem blindsidu na Ozzy'm i poszła z tym do Cirie. Raczej średni ruch z jej strony, bo pomijając układ tamtej dwójki, Ozzy akurat ufał Emily, a ona już tego raczej nie odbuduje. Nie wróżę jej sukcesu w tym sezonie i czuję, że niedługo odpadnie, bo został jej już chyba tylko Devens jako sojusznik.
Devens - stał się oczywistym celem po ostatniej radzie, teraz też dostał kilka głosów i większość chyba dalej wierzy, że on ma idola. Co pewnie w końcu go pogrąży, bo na opowiadaniu wszystkim, że teraz to na pewno użyje tego idola, może przetrwać jedną albo dwie rady, ale nie wszystkie do finału. No chyba, że Emily, której powiedział prawdę, sprzeda go przed innymi, że to tylko fejk i inni przestaną w niego celować, ale wydaje mi się, że i tak niedługo pozostali będą próbowali się go pozbyć.
Tiffany - gdzieś ktoś wspomniał, że dalej ma uraz do Jonathana i będzie próbowała go wywalić, ale teraz pokazano nam, że siedzi obok Cirie i Ozzy'ego i wspólnie ustalają strategię na głosowanie. Tyle, że to pewnie tymczasowa współpraca i nie zdziwię się, jak pozostali w pewnym momencie stwierdzą, żeby ją poświęcić, a ona nie będzie miała sojuszników, żeby się obronić.
Christian - pisałem już o nim sporo powyżej, ale dodam, że podobał mi się ten ruch z przekazaniem shot in the dark Jonathanowi, skoro i tak nie mógłby nim zagrać, bo musiał oddać głos na siebie ;) Co prawda ostatecznie mu to nie pomogło, ale próba i tak na plus. Miał jednak pecha, że pomysł blindsidu na Ozzym zaproponował jego najbliższej sojusznicze, o czym nie mógł wiedzieć. No i ta nieszczęsna wyprawa... Niby Christian sam się do niej zgłosił, ale jednak mimo wszystko oberwał tym twistem zbyt mocno. Nie dziwię się, że miał potem takiego wkurwa, też bym tak zareagował na jego miejscu ;) Dla mnie jego odpadnięcie nastąpiło zbyt szybko, bo był jedną z osób, za które od początku trzymałem kciuki. Choć zdaję sobie sprawę, że w pewnym momencie miał zbyt duży edit i niektórym osobom mogły już się przejeść jego konfy.
Początek odcinka to standardowo reakcje po poprzedniej radzie i z oczywistych powodów Devens był na ustach wszystkich jako kolejny cel, ale szybko zaczęło się kombinowanie i szukanie celów zastępczych. Sporo osób mówiło o Christianie, widząc w nim największe zagrożenie, a on sam z kolei nieskutecznie próbował przekonać do siebie Jonathana i wymyślił blindside na Ozzy'm, tyle że poszedł z tym do Cirie, dla której Ozzy obok Rizo jest najważniejszym sojusznikiem ;) I stało się jasne, że będzie mu ciężko się wybronić.
Z innych spraw, rozbawił mnie Joe parodiujący Devensa na poprzedniej radzie i zaraźliwy śmiech Cirie, gdy to oglądała :)
Zadanie o immunitet - Jeff i te jego popisy :D Trzymałem mocno kciuki za tę czwórkę ochotników, żeby go pokonała :) Ciekawi mnie czy był ktoś, kto kibicował w tym pojedynku Jeffowi :P Ale nawet fajnie mi się to oglądało, zawsze to jakieś urozmaicenie, a Probst pokazał trochę dystansu do siebie. Reszta zadania jednak bez większych emocji, bo Christian i tak nie miał szans z mięśniakami i szybko odpadł, a Joe, Jonathan i Ozzy nie byli realnie zagrożeni więc w sumie nie miało większego znaczenia, który z nich wygra. Może delikatnie bardziej kibicowałem Ozzy'emu, żeby wyrównał, a może i przebił rekord Boston Roba w liczbie immunitetów, ale tu akurat widać było, że Joe się mocno trzyma i Ozzy z nim nie wygra.
Wyprawa - dla mnie miała zbyt daleko idące konsekwencje dla gracza, bo raz, że samo zadanie było trudniejsze niż w s47 - Rachel jednak miała wtedy z tymi kulkami łatwiej, a te duże puzzle w tak krótkim czasie ułożyłby chyba tylko psychofan pokroju Carsona drukujący maniakalnie wszystkie survivorowe puzzle w chacie, choć i tego nie jestem do końca pewien. A dwa, że kara za przegranie też była przesadzona i dużo gorsza niż np. utrata głosu, bo tu nie tylko nie można było oddać głosu na rywala, ale jeszcze trzeba było zagłosować na siebie więc w grze opartej na numerach to takie trochę podwójne ukaranie za jedną przegraną. No i jakby jeszcze tego było mało to Christian musiał się do tego przyznać przed wszystkimi, co dodatkowo ściągnęło na niego większy cel. Podejrzewam, że nawet gdyby wcześniej inni ludzie nie brali pod uwagę głosowania na niego to po takim twiście już by o tym myśleli, bo on został im wystawiony jak na tacy. Słabo, że to było jawne dla wszystkich i Christian nie mógł nawet ściemniać, że może coś jednak wygrał na tej wyprawie, tak jak często gracze powracający z wypraw robili.
Niby potem jeszcze Emily wyskoczyła z planem blindsidu na Ozzy'm (i też poszła z tym do Cirie :D), ale raczej było jasne, że reszta wykorzysta okazję, żeby pozbyć się Christiana, który nie miał jak się bronić.
Jeszcze indywidualnie:
Cirie - kolejny odcinek, w którym wymiata :) Nie wiem jak ona to robi, że chociaż wszyscy wiedzą jak jest dobra w tę grę to i tak każdy do niej lata z planem i kompletnie nikt nie myśli o jej eliminacji, a do tego ma większe lub mniejsze układy praktycznie z każdym i jest najlepiej ustawiona ze wszystkich :) Jej konf też się genialnie słucha, jak zawsze :) Co prawda w pewnym momencie wolała wywalić Emily zamiast Christiana (co by mnie bardzo ucieszyło), ale dała się przekonać innym i z jej punktu widzenia to był dobry ruch, bo wywalenia Christiana chciała grupa Jonathana, Rizo, Aubry i Ozzy i tylko Devens z Emily nie byli w większości. Cirie dalej może oficjalnie udawać, że ma sojusz niemal z wszystkimi, a po cichu grać tak, jak to będzie korzystne dla jej trio z Ozzy'm i Rizo.
Rizo - nie jestem jego fanem, ale doceniam jak świetnie się ustawił, a w swoim trio to on najbardziej naciskał na wywalenie Christiana, kiedy ten był bezbronny i dopiął swego.
Ozzy - na plan jego blindsidu wpadły aż dwie osoby więc mógłby być w niezłych tarapatach, ale ma szczęście, że zgrał się z Cirie i ona po raz kolejny mu ratuje tyłek ;) Strategicznie może i szału nie robi, ale doceniam, że ma sojusz, który go chroni i życzę mu, żeby pobił rekord Boston Roba w liczbie immunitetów.
Jonathan - myślałem, że po poprzedniej radzie i odpadnięciu Coacha z Chrissy znajdzie się w tarapatach, bo jako jedyny nie oddał na nich głosu, ale wygląda na to, że całkiem nieźle się wygrzebał z dołka i przeszedł do ofensywy. Ma sojusz ze Stephanie i Joe, dość niespodziewanie przyszła do niego jeszcze Aubry i zawarli pakt. Niby Cirie i spółka też są z nimi, ale Jonathan nie wie, jak zresztą większość, o tamtym sekretnym sojuszu więc tu może być różnie. Christian też próbował z nim się zgrać, ale Jonathan już mu nie ufał, postanowił w niego uderzyć i dopiął swego. Czy ten ruch mu się opłaci w dalszej grze, zobaczymy. Ale doceniam, że Jonathan gra dużo bardziej strategicznie niż w s42.
Aubry - zaskoczyła mnie odwróceniem się od Devensa i Christiana, ale wygląda na to, że zrobiła to w dobrym momencie, gdy od tamtych odwróciła się większość ludzi. Ciekawi mnie czy jej współpraca z Jonathanem będzie dłuższa czy tylko chwilowa.
Stephanie - w tym odcinku było jej mało. Ma sojusz z Jonathanem i Joe, coś też wspominała, że nie będzie bała się brać ostrzej i podrzynać gardeł. Ciekawi mnie czy to zapowiedź, że zrobi w tym sezonie jakiś mocniejszy ruch. Na razie jednak chyba jest bezpieczna, bo nikt za bardzo nie rzuca jej imieniem w kontekście eliminacji.
Joe - podobna sytuacja jak wyżej, ale on ma chyba też dobre układy z Rizo, a nawet z Cirie i Ozzy'm i póki co nikt nie chce go wywalać. W poprzednim epie pokazano też, że zgrał się z Tiffany, ale póki co nie było kontynuacji tego wątku. Próbował też przekonać Devensa, że nie miał zamiaru na niego głosować nawet gdyby ten nie "znalazł" idola, ale Devens tego zbytnio nie kupił ;)
Emily - ona to jeden wielki chaos :D Niemal wywaliła się z gry, gdy wyskoczyła z tym planem blindsidu na Ozzy'm i poszła z tym do Cirie. Raczej średni ruch z jej strony, bo pomijając układ tamtej dwójki, Ozzy akurat ufał Emily, a ona już tego raczej nie odbuduje. Nie wróżę jej sukcesu w tym sezonie i czuję, że niedługo odpadnie, bo został jej już chyba tylko Devens jako sojusznik.
Devens - stał się oczywistym celem po ostatniej radzie, teraz też dostał kilka głosów i większość chyba dalej wierzy, że on ma idola. Co pewnie w końcu go pogrąży, bo na opowiadaniu wszystkim, że teraz to na pewno użyje tego idola, może przetrwać jedną albo dwie rady, ale nie wszystkie do finału. No chyba, że Emily, której powiedział prawdę, sprzeda go przed innymi, że to tylko fejk i inni przestaną w niego celować, ale wydaje mi się, że i tak niedługo pozostali będą próbowali się go pozbyć.
Tiffany - gdzieś ktoś wspomniał, że dalej ma uraz do Jonathana i będzie próbowała go wywalić, ale teraz pokazano nam, że siedzi obok Cirie i Ozzy'ego i wspólnie ustalają strategię na głosowanie. Tyle, że to pewnie tymczasowa współpraca i nie zdziwię się, jak pozostali w pewnym momencie stwierdzą, żeby ją poświęcić, a ona nie będzie miała sojuszników, żeby się obronić.
Christian - pisałem już o nim sporo powyżej, ale dodam, że podobał mi się ten ruch z przekazaniem shot in the dark Jonathanowi, skoro i tak nie mógłby nim zagrać, bo musiał oddać głos na siebie ;) Co prawda ostatecznie mu to nie pomogło, ale próba i tak na plus. Miał jednak pecha, że pomysł blindsidu na Ozzym zaproponował jego najbliższej sojusznicze, o czym nie mógł wiedzieć. No i ta nieszczęsna wyprawa... Niby Christian sam się do niej zgłosił, ale jednak mimo wszystko oberwał tym twistem zbyt mocno. Nie dziwię się, że miał potem takiego wkurwa, też bym tak zareagował na jego miejscu ;) Dla mnie jego odpadnięcie nastąpiło zbyt szybko, bo był jedną z osób, za które od początku trzymałem kciuki. Choć zdaję sobie sprawę, że w pewnym momencie miał zbyt duży edit i niektórym osobom mogły już się przejeść jego konfy.

- Maw
- sole survivor
- Posty: 1324
- Rejestracja: 28 mar 2017, 23:30
- Survivor 49: Savannah
- Kontakt:
S50E09 "I Deserve All Of This"
W ogóle mi się ten odcinek nie podobał, strasznie nudny był. To było Jonathan, Christian i Cirie show. Było trochę Ricka i Emily, a reszta była totalnym tłem.
W zadaniu Jeff postanowił zagrać przeciwko uczestnikom - no cóż, skoro ciągle dają te same indywidualne zadania to jakoś chociaż je urozmaicili, szkoda tylko, że nie w sposób, jaki bym oczekiwał... Nowa era jest tak leniwa nawet pod kątem konkurencji.
Christian słabo to rozegrał. Założenie, że znowu zadziała jego sztuczka z SITD było dość naiwne. Potem targetowanie Ozziego do jego najbliższej sojuszniczki. Nie jest mi szkoda jego odejścia, ale współczuję twistu, bo był beznadziejny. Jeff ma jakąś obsesję z tym zabieraniem głosów, tu podobnie było tylko typ musiał głosować na siebie. Nikt tego nie chce i nikomu poza nim się to nie podoba, ale to odklejeniec. No i oczywiście winę zrzucił na jakiegoś celebrytę. Co nas to obchodzi? Ty to wziąłeś do swojego show mimo że to beznadziejny pomysł. W efekcie ludzie na sm hejtują tego Jimma zamiast samego Jeffa, co jest dość komiczne... Nie wiem dla jakich fanów ma być ten sezon, tytuł zupełnie nietrafiony, bo my zwykli fani mogliśmy jedynie głosować na kolor buffa (wow!) i czy finał będzie live, a celebryccy fani dostali jakieś przewagi, które mają i tak na pewno w dupie. Muzyk country mógł się wypromować, teraz będzie MrBeast... Rzygam. To jest tak bardzo złe... Szacun dla Christiana za nieukrywanie swojego niezadowolenia, widać było, że Jeff się zirytował. Więcej uczestników powinno mu dawać do zrozumienia, jak odklejony ze swoimi pomysłami jest.
Cirie rządzi tą grą. Z jednej strony się cieszę, bo ją uwielbiam. Z drugiej jest to nieco frustrujące, że NIKT jej nie targetuje. Co ci ludzie sobie myślą? Ona chyba faktycznie jest za dobra. Jonathan prowadzi bardzo słabą grę i ma bardzo słaby jury management. Nie wiem co na celu miała akcja z Christianem i jak zamierza to wygrać, ale było to debilne. Emily nadal jedt messy, co szanuję. Rick się uratował, ale myślę, że i tak jego dni są policzone.
Z tych, co było ich mało:
Tiffany wróciła do bycia duchem. Joe tam jest totalnie useless poza sporadycznymi dramkami z Rickiem, które dobrze się ogląda. Koleś zdecydowanie prowadzi najgorszą grę tam. Aubry na plus - założyła niespodziewany duet z Jonathanem, co przypomniało mi trochę o jej świetnym występie w KR, gdzie też potrafiła grać z osobami, które totalnie odbiegały od jej archetypu. Zaczęła nieciekawie, czasami jest zagubiona, ale przynajmniej coś robi, a nie tylko siedzi na dupie jak Joe. Może z tego coś wyjdzie, bo po coś ten jej sojusz z Jonathanem chyba musieli uwzględnić. Stephenie to dla mnie jedna z porażek tego sezonu. Laska nie dość że jest nudna i nie ma nic ciekawego do zaprezentowania to jeszcze jest enablerem tego obleśnego honor i integrity alliance (a pewnie nawet jedną z czołowych osób tam). Jej największy odcinek był prawie cały poświęcony jej historii z Palau i o czymś to świadczy. Z tej edycji to ciężko będzie ją z czegoś konkretnego zapamiętać.
W sumie to w tej edycji Rick mnie tak nie irytuje, więc jedynie czekam na eliminację Stephenie i Jonathana. No i Joe mógłby też wylecieć, ale kogo obchodzi Joe?
W zadaniu Jeff postanowił zagrać przeciwko uczestnikom - no cóż, skoro ciągle dają te same indywidualne zadania to jakoś chociaż je urozmaicili, szkoda tylko, że nie w sposób, jaki bym oczekiwał... Nowa era jest tak leniwa nawet pod kątem konkurencji.
Christian słabo to rozegrał. Założenie, że znowu zadziała jego sztuczka z SITD było dość naiwne. Potem targetowanie Ozziego do jego najbliższej sojuszniczki. Nie jest mi szkoda jego odejścia, ale współczuję twistu, bo był beznadziejny. Jeff ma jakąś obsesję z tym zabieraniem głosów, tu podobnie było tylko typ musiał głosować na siebie. Nikt tego nie chce i nikomu poza nim się to nie podoba, ale to odklejeniec. No i oczywiście winę zrzucił na jakiegoś celebrytę. Co nas to obchodzi? Ty to wziąłeś do swojego show mimo że to beznadziejny pomysł. W efekcie ludzie na sm hejtują tego Jimma zamiast samego Jeffa, co jest dość komiczne... Nie wiem dla jakich fanów ma być ten sezon, tytuł zupełnie nietrafiony, bo my zwykli fani mogliśmy jedynie głosować na kolor buffa (wow!) i czy finał będzie live, a celebryccy fani dostali jakieś przewagi, które mają i tak na pewno w dupie. Muzyk country mógł się wypromować, teraz będzie MrBeast... Rzygam. To jest tak bardzo złe... Szacun dla Christiana za nieukrywanie swojego niezadowolenia, widać było, że Jeff się zirytował. Więcej uczestników powinno mu dawać do zrozumienia, jak odklejony ze swoimi pomysłami jest.
Cirie rządzi tą grą. Z jednej strony się cieszę, bo ją uwielbiam. Z drugiej jest to nieco frustrujące, że NIKT jej nie targetuje. Co ci ludzie sobie myślą? Ona chyba faktycznie jest za dobra. Jonathan prowadzi bardzo słabą grę i ma bardzo słaby jury management. Nie wiem co na celu miała akcja z Christianem i jak zamierza to wygrać, ale było to debilne. Emily nadal jedt messy, co szanuję. Rick się uratował, ale myślę, że i tak jego dni są policzone.
Z tych, co było ich mało:
Tiffany wróciła do bycia duchem. Joe tam jest totalnie useless poza sporadycznymi dramkami z Rickiem, które dobrze się ogląda. Koleś zdecydowanie prowadzi najgorszą grę tam. Aubry na plus - założyła niespodziewany duet z Jonathanem, co przypomniało mi trochę o jej świetnym występie w KR, gdzie też potrafiła grać z osobami, które totalnie odbiegały od jej archetypu. Zaczęła nieciekawie, czasami jest zagubiona, ale przynajmniej coś robi, a nie tylko siedzi na dupie jak Joe. Może z tego coś wyjdzie, bo po coś ten jej sojusz z Jonathanem chyba musieli uwzględnić. Stephenie to dla mnie jedna z porażek tego sezonu. Laska nie dość że jest nudna i nie ma nic ciekawego do zaprezentowania to jeszcze jest enablerem tego obleśnego honor i integrity alliance (a pewnie nawet jedną z czołowych osób tam). Jej największy odcinek był prawie cały poświęcony jej historii z Palau i o czymś to świadczy. Z tej edycji to ciężko będzie ją z czegoś konkretnego zapamiętać.
W sumie to w tej edycji Rick mnie tak nie irytuje, więc jedynie czekam na eliminację Stephenie i Jonathana. No i Joe mógłby też wylecieć, ale kogo obchodzi Joe?
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 1 gość