S50E12 "Inconceivable"

Premiera: 25 lutego 2026
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Jack
sole survivor
Posty: 5965
Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
Kontakt:

S50E12 "Inconceivable"

Post autor: Jack »

Premiera: 13 maja 2026

Awatar użytkownika
Jasasiek
8th jury member
Posty: 733
Rejestracja: 06 lip 2020, 15:02
Survivor 50: Dee
Survivor 49: Sage
Kontakt:

S50E12 "Inconceivable"

Post autor: Jasasiek »

Czyli Aubry wygra, bo dwa głąby Joe i Jonathan nie potrafią literować w swoim własnym języku XD Wspaniałe zakończenie sezonu
Obrazek

Koxer
1st voted out
Posty: 5
Rejestracja: 20 mar 2026, 13:18
Kontakt:

S50E12 "Inconceivable"

Post autor: Koxer »

Sezon w mojej opinii mocno średni. Rizzo pre merge był lepszy mimo, że teraz jakby nie było zdradził swoich sojuszników.
Mocno na siłę niektóre rzezy robione byle aby było coś historycznego (na pewno udał się historycznie najgorszy odcinek gdzie to pan muzyk był pokazywany przez większość odcinka)
Tiff pre merge nawet nie istniała mimo, że dotarła bardzo daleko i wygrała 3 immunitety.
Bardzo przewidywalny ostatni odcinek
Tiff teraz odpadnie bo już ją mieli wywalić
Rizzo odpada w wyzwaniu o ogień
Joe zgarnia 0 głosów w ostatniej radzie plemienia
Jonathan Kilka
Aubry za 4 razem wygrywa sezon. Miała dosyć kiepski edit więc na początku nie wierzyłem że to ona ma wygrać ale ostatnie kilka odcinków nie zostawiają wątpliwości.

Awatar użytkownika
Prus
8th jury member
Posty: 767
Rejestracja: 19 lip 2020, 10:15
Lokalizacja: Kraków
Survivor 50: Genevieve
Survivor 49: Savannah
Kontakt:

S50E12 "Inconceivable"

Post autor: Prus »

XD

Jaki jest sens robienia dwóch eliminacji w przedostatnim odcinku, zwłaszcza, że ostatnia ciekawa osoba w tym sezonie odpadła na etapie F6? Pomysł, żeby w pre-merge robić prawie same pojedyncze eliminacje był okropny, bo od połączenia w prawie każdym odcinku odpadały przynajmniej 2 osoby.

Mamy za to najgorszą finałową piątkę w historii tego programu (nawet Game Changers i Caramoan mogą się chować). Dosłownie żadnej osoby z tej piątki nie powinno być nawet w tym sezonie.

Devens'a mi nie szkoda. Odpadł 11 odcinków za późno.

Cirie prowadziła najlepszą grę, ale przegrała, bo Ozzy nie mógł zamknąć mordy w poprzednim odcinku.

Ten sezon się tak na prawdę właśnie skończył.

Awatar użytkownika
Davos
8th jury member
Posty: 707
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Kontakt:

S50E12 "Inconceivable"

Post autor: Davos »

Ech, straszna lipa, że Cirie odpadła :/ Niby to było oczywiste, niby - cytując mema - człowiek wiedzioł, a jednak trochę się łudził...
Zwycięstwo Cirie uratowałoby ten sezon, jej odpadnięcie jest zaś gwoździem do trumny tego sezonu, bo finałowa piątka jest niestety cienka jak siki węża i kto by nie wygrał, nie będzie to zbyt dobry winner. No chyba, że ktoś zaliczy jakąś spektakularną końcówkę i rzuci nas wszystkich na kolana swoją fenomenalną grą, ale powiedzmy sobie szczerze, nie jest to zbyt prawdopodobne :P

Pierwsza rada
Oczywistym celem był Devens i wiadomo było, że to on poleci, jeśli nie wygra immunitetu. W samym zadaniu też nie było emocji, bo Devens radził sobie tragicznie więc było w sumie bez znaczenia czy wygra Joe czy może Tiff, Aubry czy ktokolwiek inny. Samo zadanie też nudne i było w nowej erze wielokrotnie.
Niby edit próbował sugerować, że Rizo też jest zagrożony z racji swojego HII, ale wiadomo było, że to zmyłka i poleci Devens. Dla tego ostatniego plus za użycie shot in the dark, ale szczęście mu nie dopisało i nie wylosował bezpieczeństwa. Mnie osobiście Devens nie męczył, a nawet go polubiłem. W s38 miał tak nachalny edit, że siłą rzeczy życzyłem mu odpadnięcia, a tu już edit miał normalny i od razu lepiej się go oglądało. Spoko gość i w końcówce nawet trochę było mi go szkoda, no ale zaskoczony nie byłem, bo już od dawna wszyscy chcieli go wywalić.

Druga rada
Dość niespodziewanie celem stała się Tiffany, która chciała uderzyć w Rizo, a Aubry uznała ją za zagrożenie i postanowiła zebrać ludzi, żeby ją wywalić. Oczywiście jak to zwykle bywa, Tiffany musiała zdobyć immunitet akurat w momencie, gdy go najbardziej potrzebowała, no i celem stała się Cirie. Dla mnie to i tak spore zaskoczenie, że ona dotarła aż do Top6, bo jest prawdopodobnie najlepszym graczem w historii Surva, ludzie wiedzą jak jest groźna, a i tak wyszło na to, że gdyby nie głupota Ozzy'ego i teraz immunitet Tiffany to Cirie prawdopodobnie grałaby dalej. W tym odcinku też pokazała, że jest królową, gdy od razu zorientowała się, że wybór będzie między nią a Aubry, ta druga zbiera przeciwko niej numerki, a sama Cirie pięknie wkręcała Jonathana i Joe, że to Aubry, a nie Rizo, wygadała jej wcześniejszy plan uderzenia w Tiffany :) Przez chwilę miałem nadzieję, że ten plan wypali i uda jej się wkopać Aubry i doprowadzić do jej eliminacji, ale niestety to by było zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe...
Czuję duży niedosyt, bo Cirie była już naprawdę blisko finału. Odrobina szczęścia i może by tam dotarła, a w finale już by pozamiatała całą konkurencję. Pewnie to była jej ostatnia szansa, żeby wygrać Surva i możliwe, że też w ogóle ostatni występ w tym programie. Wielka szkoda...


No to został nam tylko ostatni odcinek, a ja nie czuję praktycznie żadnych emocji przed finałem z powodu tego składu :D Edit w tym odcinku wręcz do nas krzyczał, że winnerem będzie Aubry, ale ja za nią nie przepadam, a jej gra mnie nie przekonuje. Niby zrobiła jakiś progres po bardzo słabym początku sezonu, ale dalej nie widzę w niej dobrego gracza, który faktycznie potrafiłby sterować grą i wpływać mocno na innych. Jonathan niby miał kilka strategicznych ruchów na koncie, ale edit pokazuje go jako kogoś, kto jest przekonany o swojej dobrej grze, a jednocześnie łatwo nim sterować, jak to było w tym odcinku pokazane w konfie Cirie. Jonathan musiałby w finale naprawdę dobrze się zaprezentować przed sędziami, a u niego social game jednak trochę kuleje. U Tiffany odwrotnie - ma dobrą social game i potrafi czarować, ale strategicznie nic nie pokazała, a edit praktycznie ją pomijał przez większość gry. Joe jest tam tylko tłem więc nawet nie ma co o nim pisać :P Pewnie wjedzie bez problemu do finału, bo nikt nie widzi w nim zagrożenia, a potem zgarnie tam okrągłe zero głosów.
A Rizo niby miał nienajgorszy premerge, ale potem trochę zgasł i był w cieniu innych. Co prawda ostatnio odwrócił się od swoich sojuszników i może to wykorzystać jako argument przed sędziami, że zrobił to, by pomóc swojej grze i zajść dalej, no i pewnie będzie też zagrywać kartą, że miał HII i był celem, a i tak nikt go nie wywalił, ale dla mnie to też jeszcze nie są wystarczające argumenty, żeby robić z niego wybitnego gracza.

Żadne z pozostałej piątki nie ma podjazdu do poziomu Cirie.
Edit wskazuje na zwycięstwo Aubry, choć osobiście wolałbym Jonathana albo nawet Rizo. Szkoda, że tyle fajnych osób powylatywało zbyt wcześnie...
Obrazek

Awatar użytkownika
Umbastyczny
sole survivor
Posty: 2472
Rejestracja: 25 lut 2013, 00:00
Survivor 50: Cirie
Survivor 49: Sage
Kontakt:

S50E12 "Inconceivable"

Post autor: Umbastyczny »

Ciężko się ogląda te odcinki z dwoma eliminacjami na tym etapie. Powinni jakoś "sprawniej" pozbywać się ludzi na etapie plemiennym, a nie po połączeniu...

Pierwsza runda - no niestety nudno i przewidywalnie. Było wiadomo na tym etapie, że Rick musi odpaść. Próbował jeszcze znaleźć HI, ale nie pykło. Z SitD również nie. No nic, doszedł i tak dość daleko na to jak pozwalał sobie brykać. Dla mnie po tym sezonie wniosek jest taki, że bez mocno przesadzonego editu jak w EoE da się go oglądać. Nie jestem może jego turbofanem po tym sezonie, ale dla mnie był ok do oglądania, czego w życiu nie spodziewałbym się po jego oryginalnym sezonie.

Druga runda - o nie. Najpierw target spadł na Tiff i w sumie byłoby mi jej szkoda, ale myślałem sobie, że lepiej Tiff niż Cirie. Dodatkowo na tamtym etapie Rizo wszystko wygadał Cirie, więc jeszcze trochę się łudziłem, że będzie ona bezpieczna. Potem było zadanie i kuriozalne poczynania Jonathana i Joe. Może to jest dość trudne słowo, nie mnie oceniać, bo nie jestem native speakerem, ale wyglądało to kiepsko. Już pomijając, że źle literowali, ale im się ten napis nie spinał jakby jedna strona do drugiej, więc było wiadomo, że to musi być źle... A Rizo i Aubry byli tak powolni, że nie zdążyli nawet tego ułożyć przed Tiff. Jak na cztery współpracujące ze sobą osoby, to wypadli żenująco.

No i potem stało się to, czego się obawiałem. Rizo zmienił strony i zagrał przeciwko Cirie. Ta jeszcze próbowała się bronić kosztem Aubry, jej kłamstwa miały sens. Bo wkopywała Aubry i jedyną osobą, która mogła jej bronić był Rizo, który musiałby to zrobić kosztem swojej gry. No, ale to nie wystarczyło, no i nie dziwię się. Aubry, i w sumie cała reszta, to płotki na tle Cirie, więc nie dziwnego, że to ona musiała odpaść. Rizo - w sumie rozumiem, boli mnie jego decyzja, ale w F3 z Cirie miałby pozamiatane.

Cirie - ja ją uwielbiam, bardzo mnie cieszy, że wróciła kolejny raz. Może niezmiennie ssie w zadaniach, ale też niezmiennie pokazuje jak świetny socjal ma i jak dobrze strategicznie potrafi rozgrywać tę grę. Może jeszcze kiedyś wróci, choć wiek i forma fizyczna jej na pewno tego nie ułatwiają. Dla mnie pokazała się super, miała większość ludzi w garści przez większość gry, miała realny wpływ na przebieg rad plemienia, grała aktywnie i intensywnie. A do tego była dalej tą obłędnie śmiejącą się Cirie. Jak na olbrzymi target, z którym zaczynała, to doszła niespodziewanie daleko (choć jednocześnie liczyłem na jej zwycięstwo :D).


O naszym F5 słów kilka.

Bardzo nijaka grupa. Do tego edit im nie pomaga, bo jak na 5 osób między którymi rozegra się finałowe starcie, to było ich mało na tle niektórych jurorów, niewiele wiemy o ich grach itd. Wchodząc w finałowy odcinek dla mnie nikt tam nie jest materiałem na godnego zwycięzce, to trochę smutne...

Tiff - pod kątem sympatii chyba ją lubię najbardziej. Doceniam, że po ciężkim momencie, gdy straciła Kamillę i Dee, umiała się jeszcze ustawić i dobrze pokierować swoją grą. Ale - po pierwsze jej edit jest po prostu zły, więc nie widzę tu szansy na zwycięstwo; a po drugie no to jest na celowniku innych, jak nie zdobędzie immu w F5, to już pewnie wyleci na tym etapie. Dodatkowo, no nie pokazano nam niczego szczególnego jeśli chodzi o jej grę, oprócz tego, że zsojuszowała się z Cirie, miała jakąś relację z Joe itd. Nigdy nie widzieliśmy większego wpływu Tiff na eliminację kogoś. Wydaje mi się, że ona miałaby szansę wygrać w F3, bo jest chyba lubiana, ale nie widzę dla niej miejsca w ścisłym finale.

Joe - również ma tragiczny edit. Powiedziałbym, że nawet gorszy niż Tiff. Mam wrażenie, że on dostał trochę więcej czasu antenowego, ale za to był bardziej negatywnie pokazywany. Edit jakby wypominał mu to "staromodne" myślenie i podejście do gry, pokazywał go jako hipokrytę itd. Nawet jak wejdzie do F3, no to przegra z kretesem.

Rizo - ściska dalej to HI, ale mam wrażenie, że nie jest to wynik jego super gry, tylko tego, że nikt tam go nie szanuje i nie uważa za zagrożenie. Nikomu nie zależy na pozbyciu się HI i Rizo, dlatego może go sobie trzymać do końca. Mam wrażenie, że w oczach jury lepiej wypadłby jakiś ciekawy ruch z jego użyciem, np. na kimś innym, a nie kiszenie go do końca i zagranie w F5 na sobie, gdy pewnie i tak nie dostanie ani jednego głosu - tyle, że on nie może nawet tego zrobić, bo to bumerang idol... Widzę u niego szansę na wejście do F3, ale myślę, że jury go tam zje. W mojej opinii nie grał źle, był bardzo under the radar, ukrył się za Cirie, za Ozzym, miałem relacje z "integrity" sojuszem itd. Ale w oczach większości osób był raczej płotką płynącą z prądem.

No i dla mnie finał rozstrzygnie się między Aubry i Jonathanem, co jest samo w sobie już smutne.

Aubry - moim zdaniem edit wręcz krzyczy, że to ona wygra. I szczerze, jeśli tak będzie no to jestem mocno "confused". Po pierwsze jak na zwycięzcę miała straszny edit w pierwszej części gry, była pokazywana negatywnie, skupiano się na jej słabych stronach itd.

No i oczywiście można było pokazać jakąś jej przemianę w trakcie sezonu, że wyciąga wnioski, zmienia styl itd. Ale ja tego nie poczułem. Aubry zachowuje się plus minus tak samo, tylko nagle jej edit próbuje nam wmówić, że robi big mółwy i gra niesamowicie. Ale ja tego nie widzę, nie wiem na czym niby polegają jej ruchy i na czym polega jej gra. Owszem, można powiedzieć, że teraz to ona polowała na Cirie, ale Rizo też chciał się od niej odciąć itd. Można jej przypisać eliminację Ozzy'ego, ale to Jonathan zaczął jeszcze wcześniej to polowanie itd. itp. Jak zostanie zwycięzcą, to jej gra jest albo bardzo słaba, albo bardzo źle pokazana (albo jedno i drugie). Kompletnie nie umiem wskazać czegoś, co sprawia, że zasługuje na wygraną. A wiecie co? Wiem, że na forum ogólnie "panuje brak sympatii" do niej i pewnie trochę ludzi jest uprzedzonych, ale ja nawet nie oceniam jej źle. Lubiłem ją w S32 i doceniałem tam grę. W S34 i S38 pod kątem gry wypadła blado i nie chciałem jej kolejnego powrotu, ale jako osobę można ją lubić. Ale totalnie nie chcę jej wygranej.

Jonathan - chyba jedyna alternatywa, ale też nie chcę jego wygranej. Po pierwsze będzie mnie boleć, że wygra przedstawiciel "integrity" sojuszu. Po drugie, miał sporo kiepskich momentów - stracił Coacha i Chrissy, gdzie jako jedyny się wyłamał z głosowania. Był totalnie nieświadomy blindsidu Charliego. Stracił Steph po swoich kłamstwach, które zamiast doprowadzić do eliminacji Ozzy'ego, doprowadziły do uszczuplenia własnego sojuszu. Ale ma też na koncie trochę mocnych momentów. Blindside Ozzy'ego - no z mojej perspektywy to był bardziej jego ruch niż Aubry. Do tego w ogóle ta runda była dla niego super, bo pozbył się wrogiej Emily, HI Ricka, extra vote Cirie i jeszcze Ozzy'ego. Z innych rad, no to był swing votem przy eliminacji Kamilli i można powiedzieć, że ta rada należała do niego. Z eliminacją Dee to już nie jestem przekonany, że to jego ruch, ale zostało to trochę tak pokazane. Choć trochę mnie to boli :D, to jednak ja bardziej widzę zwycięzcę w nim i wchodząc w ten finał trzymam kciuki za niego (matko, nie wierzę, że piszę takie rzeczy...).

Awatar użytkownika
Jasasiek
8th jury member
Posty: 733
Rejestracja: 06 lip 2020, 15:02
Survivor 50: Dee
Survivor 49: Sage
Kontakt:

S50E12 "Inconceivable"

Post autor: Jasasiek »

Umbastyczny pisze:
19 maja 2026, 13:57
Aubry - moim zdaniem edit wręcz krzyczy, że to ona wygra. I szczerze, jeśli tak będzie no to jestem mocno "confused". Po pierwsze jak na zwycięzcę miała straszny edit w pierwszej części gry, była pokazywana negatywnie, skupiano się na jej słabych stronach itd.

No i oczywiście można było pokazać jakąś jej przemianę w trakcie sezonu, że wyciąga wnioski, zmienia styl itd. Ale ja tego nie poczułem. Aubry zachowuje się plus minus tak samo, tylko nagle jej edit próbuje nam wmówić, że robi big mółwy i gra niesamowicie. Ale ja tego nie widzę, nie wiem na czym niby polegają jej ruchy i na czym polega jej gra. Owszem, można powiedzieć, że teraz to ona polowała na Cirie, ale Rizo też chciał się od niej odciąć itd. Można jej przypisać eliminację Ozzy'ego, ale to Jonathan zaczął jeszcze wcześniej to polowanie itd. itp. Jak zostanie zwycięzcą, to jej gra jest albo bardzo słaba, albo bardzo źle pokazana (albo jedno i drugie). Kompletnie nie umiem wskazać czegoś, co sprawia, że zasługuje na wygraną. A wiecie co? Wiem, że na forum ogólnie "panuje brak sympatii" do niej i pewnie trochę ludzi jest uprzedzonych, ale ja nawet nie oceniam jej źle. Lubiłem ją w S32 i doceniałem tam grę. W S34 i S38 pod kątem gry wypadła blado i nie chciałem jej kolejnego powrotu, ale jako osobę można ją lubić. Ale totalnie nie chcę jej wygranej.
Należę do sceptyków Aubry, ale wydaje mi się, że niechęć do niej wynika w dużej mierze z winy produkcji. Jeśli chodzi o Kaoh Rong, to w tym wiecznie ciągnącym się sporze o to kto powinien wygrać jestem zdecydowanie po stronie Michele, ale to nie znaczy, że Aubry nie dało się tam kibicować. I właśnie o to chodzi - nadmuchano ten "balonik" Aubry, żeby pokazać, że to ona jest tym zasłużonym zwycięzcą, a nie Michele i na siłę przywracano ją do granic możliwości, co po prostu psuje jej odbiór. Zauważcie, że Aubry od swojego debiutu brała udział w każdym możliwym sezonie z powrotami poza WaW. Gra teraz 4. raz i wygra, ale można odnieść wrażenie, że jurorzy będą głosować raczej przeciwko komuś, a nie konkretnie na nią. I wiem, że właśnie tak było w przypadku Michele i wielu innych zwycięzców, ale kiedy jest to niezbyt efektowna wygrana, za czwartym razem, z beznadziejnym editem i ogromnym szczęściem, no to trudno się cieszyć takim rezultatem. Sama Aubry jest zupełnie ok, tzn. ma strategiczne instynkty, nie jest jakimś imbecylem, ma jakiś tam charakter, umie dawać dobre konfy, ale no... czuję, że to zwycięstwo nie będzie odebrane pozytywnie, ani przez fanów ani przez przeciętnego widza i trudno się dziwić. Według mnie wygrała na farcie, kiedy chyba jej powrotu przed tym sezonem nikt nawet nie oczekiwał. Trochę ironiczny finał sezonu 50, który miał być taki legendarny. Winię za to produkcję, bo liczba twistów wszelkiej maści i podwójne rady co drugi odcinek właśnie do czegoś takiego doprowadzają, bo ludzie boją się podejmować ryzyka i nie kombinują tak jakby mogli, kiedy co chwilę sztucznie zmienia im się plansze.
Obrazek

ODPOWIEDZ

Wróć do „Survivor 50”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość