Z mojej recenzji S48:
Kyle...Mdły jesteś chłopie jak mleko po tygodniu w lodówce, ale ok, bardzo proszę, zapraszam tędy, w nagrodę wystąp sobie w S50 i połam ryj na trajbalu jako pierwszy, żeby nie musiał tego robić nikt bardziej przyjemny.
O kurfunia, muszę zbastować z tym rzucaniem klątw, bo to się momentami robi niebezpieczne

Nie no boluś, cofam to, nie łam się jednak, życzę, aby ci się ta noga ładnie zrosła i żebyś jeszcze został kiedyś w przyszłości primabaleronem, just wystarczy, że zejdziesz mi teraz grzecznie z oczu i pójdziesz być nudny gdzie indziej.
Uwertura zaskakująco przyjemna, zwłaszcza, że byłem do niej nastawiony jak pies do jeża. Właśnie wykończyłem kangurze olstarsy, które naprawdę im pykły i byłem przekonany, że Dżefprobst wypadnie na ich tle niczym pojedynek gołej dupy z batem.
Ale jak bardzo luby nasz gospodarz nie starałby się tego zepsuć swoim podsektywaniem (a trochę się starał, zwłaszcza przy medicalu Kyle'a, gdy w typowy dla siebie sposób atakował wyjącą Angelinę pytaniami, po to żeby rozwyła się jeszcze bardziej i mógł się dzięki temu podniecić seksualnie), to jednak trzeba przyznać, że olstarsy zawsze automatycznie podwyższają jakość o kilka poziomów. Głównie z tego powodu, że znamy już te wszystkie ryjki, nie ma więc tego typowego, nowoerowego wyścigu w konfach, kto miał gorzej w hajskul, kto ma autyzm, kto stracił dziadka piętnaście lat temu, a komu lewy półdup nie domyka się z prawym.
Patrzcie, jak to czasami niewiele potrzeba głupiemu, trzydziestosześcioletniemu dziecku do szczęścia – naprawdę uśmiechnąłem się na tę retro muzyczkę przy głosowaniu, doceniam też, że wreszcie plemiona były losowane, więc nie poubierali tych ludzi wcześniej niczym lalki według koloru plemienia, co zawsze wywołuje u mnie jakąś taką żenę i daje efekt chińskiej taśmy produkcyjnej. Taka trochę obsada zamówiona przez Temu za 12,99
Długa wspominkowa wstawka z urywkami z poprzednich sezonów też mi się spodobała, aczkolwiek nie sposób było sobie pod nosem nie hihnąć, że Jeff z jednej strony celebruje momenty w stylu „snakes&rats”, czy wojna o kurczaki, a z drugiej od sześciu lat robi wszystko, żeby do nich nie dopuszczać
RÓŻOWI
Już myślałem, że
Colby się ogarnął po tym jajeczku na miękko, które zaprezentował w Herosach, gdy posiusiał się ze strachu stojąc między szamotaniną Amandy z Danielle o ajdola i że wrócił do nas Colby z najstarszej ery. Już wyciągałem z uśmiechem w jego kierunku rękę pełną propsów, a tu nagle ten sam Colby, z tych właśnie Colby'ch, bez mrugnięcia okiem sprzedaje przy całym plemieniu, że stracił głos na dżurnej

Tak więc ekhem, no na razie chowam propsy z powrotem i obserwuję dalej

Miałem też nadzieję na jego antagonizm z
Rizo, no ale w drugiej części epa oczywiście musieli się już pomyziać.
Stefa lepiej, utkali sobie z
Genevieve zgoła sympatyczny sojuszyk i mam nadzieję, że mimo tych wszystkich bashów z utratami głosów jakoś sobie poradzą i na przykład wyfurmanią za kudły do oceanu
Aubry, która była tak miła i już zaliczyła wpierdolkę do rowu na hulajnodze i to jeszcze z dachowaniem, bo rozegrała rozmowę z Genevieve totalnie źle. Mieliśmy już w survostorii różne kosmiczne wybory do powrotu, ale ja naprawdę nie wiem, jaki trzeba mieć łeb, żeby pomyśleć, że danie jej kolejnej szansy ucieszy kogokolwiek poza jej mamą, tatą i dwiema koleżankami z terapii. Tak więc mam nadzieję, że jest tam tylko jako mięcho do uboju w premerdżu, zwłaszcza, że po pomyzianiu się Colby'ego z Rizo i włączeniu
Kju w sojusz, jedyną alternatywą zostałby tylko ubój mojej favority
Angeliny. Mam nadzieję, że panna picuje z tą dojrzałością i jednak będzie podpierdalała ludziom dżakety, więc póki co jeszcze ufnie zostawię ją sobie na wizytówce.
NIEBIESCY
Gdyby ktoś iks lat temu powiedział mi, że będę kiedyś kibicował sojuszowi
Coacha i Chrissy, to udławiłbym się własnym glutem, no ale takie to. Nowoerowy, różowy smród wydobywa z człowieka niezbadane pokłady otwartości na antypatycznych ludzi i przysięgam, że jeszcze z pięć takich sezonów i zacznę postulować powrót Brandona Hantza.
W każdym bądź razie Coach mocno mnie uhahał podczas potyczki z Ozzym na exile, załatwił go dokładnie tak, jak na to liczyłem i jeśli Angelina nie zrobi się po kolejnym epie głośniejsza, to niech stracę, wpiszę go sobie w profilówkę
Ów zgrabny sojuszyk ma niestety ten minus, że celuje w
Dee, którą lubię i która jest dla mnie w ścisłej topce kobiecych triumfatorek, no ale jeżeli mi obiecają, że zamiast niej rozwalą na początek
Tiffany lub
Kamillę, to ajm in.
POMARAŃCZOWI
O szajse, no akurat
Jenna?

Szkoda, bo mimo first boota występ naprawdę godny, po raz kolejny nie traciła czasu i chciała na wejściu strącić mocne kobiece nazwisko, pokazała zdecydowanie największego ducha walki spośród ostatnich bornejskich powrotów.
Gervase i Łygylsłorf, nie zrobili przez naście odcinków nawet połowy tego. Mocno trzymałem kciuki za jej pozostanie, przyznam, że nawet z dwojga złego kosztem sweet oh sweet
Cirie, którą widzielimy już łącznie w ośmiu „naszych” programach i która ma zdecydowanie większą szansę, żeby zrespić się jeszcze gdzieś ponownie.
Aczkolwiek oczywiście najbardziej optymalnym rozwiązaniem byłoby dla mnie sfajczenie pipki
Ozzy'emu i przyznam, że gdyby
Emily udało się dowieźć ten szczwany pomysł, to chyba nawet zdobyłbym się na tak szalony i nieoczywisty ruch, jak zdjęcie jej z mojej hejtlisty.
Sam Ozzy pokazał swoją reakcją na exile, że jest dokładnie z tym samym Ozzy'm, co w swoich pięciu poprzednich, zakończonych klapą wcieleniach i że ten głupawy wąsik wcale nie oznacza większej dojrzałości

Jak tak machali z Coachem tymi patolami przez kratkę, to przyjęte przez nich strategie były moim zdaniem idealnym streszczeniem całego przebiegu South Pacific i odpowiedzią na to, czemu wtedy z nim przejebał xD
Pani Edyta naświetla nam dość wyraźnie, że sojusz
Hubickiego z Devensem będzie w tym sezonie ważny i osobiście nie mam nic przeciwko temu, bo pierwszy jest jednym z moich głównych favoritos, a co do drugiego, to naprawdę nie rozumiem, czemu Wy go wszyscy tak gnoicie

Czy ja czegoś nie pamiętam z tej trzydziestki ósemki? Albo zrobił coś głupiego poza grą? Jak dla mnie naprawdę sympatyczny bolo, ot po prostu typowy przykład, gdy Jeff chce zrobić komuś niedźwiedzią przysługę i obrzydza go nad-editem.
Savannah ma tam póki co życie pod górkę, bo narasta wokół niej zbyt wiele trudnych pytań. Tłumaczenie się z przebiegu dżurnej, na które chyba nigdy nie ma dobrego sposobu, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto stwierdzi pff, łże, rozstrzelać. A wcześniej przede wszystkim te rozkminy kolegów, jak mogło jej pójść w niewyemitowanym jeszcze sezonie. Ciekaw jestem, czy skoro rozstali się ostatnio z Rizo na ziomku, to nie mieli przez te dwa tygodnie żadnej sposobności, żeby się dogadać i ustalić jakąś wersję, która chroniłaby ich oboje, typu nie wiem, że oboje polecieli gdzieś w midjury, a wsławili się tym, że heroicznie pooddawali swoje ickowe naszyjniki osobie z niedomykalnością półdupków, po to aby mogła zostać dłużej, nie poddać się i pokazać wszystkim innym osobom z niedomykalnością półdupków przed telewizorem, że mogą osiągnąć co tylko zechcą. Pasowałoby do nowoerowych trendów i naród mógłby to łyknąć
Na ten moment z mojej strony:
Los favoritos: Angelina, Hubicki, Coach, Stefa
Los do-gnoyos: Aubry, Ozzy, Tatuś Autystyczki, no i Emily, chyba że pójdzie na układ, który jej zaproponowałem
