Odcinek poszedł nie do końca po mojej myśli, ale w sumie podobał mi się (choć był jednocześnie momentami irytujący

).
Mam wrażenie, że głównym aktorem był tutaj Coach, który został pokazany od tragicznej strony (ale w sumie niczego lepszego po nim się nie spodziewałem).
No bo tak, mieliśmy jak gadał do innych o tych haiku - raczej wzbudzał śmiech i zażenowanie. Potem te jego przemowy do kamery, klaskanie samemu sobie itd. Do tego jego wciągnięcie Rizo do sojuszu było niezręcznie, gdy powiedział wprost, że czwarta osoba jest potrzebna, żeby zastąpić Colby'ego

. No i to jego wytrząsanie się, że tylko lojalnością można wygrać, a jak ktoś będzie kłamał to nie wygra... Aaa... i mówienie o podziale każdemu prawie, a potem pretensje i wytrząsanie się, że Christian się dowiedział... Powiem tak, z perspektywy widza oglądanie go to przyjemność, bo wprowadza dużo chaosu itd. Ale jakbym miał żyć z nim w obozie... byłoby ciężko. No i inni, czy są w nim sojuszu czy nie są, raczej są nim albo zirytowani, albo rozbawieni. Przy czym to taki przykry "śmiech", bo śmieją się "z niego", nie "z nim". Wciąż po tych kilku sezonach nie wiem na ile to co widzimy to jest prawdziwy Coach, a na ile jakaś rola - ciężko mi go rozgryźć. Jak odpadnie to się nie obrażę, ale jak pociągnie jeszcze kilka odcinków, żeby mnie zabawiać, to też będę zadowolony.
Z innych osób:
Cirie - uwielbiam jej konfy. Do tego szybko i łatwo rozgryzła Stephenie. Jedyne co przyszło mi do głowy i mnie trochę martwi to HI jej sojuszników. Ozzy i Rizo mają HI, o których wszyscy wiedzą. Do tego oni mogą je użyć tylko na sobie, nie mogą na innych, nie mogą ich przekazać. No to jak w końcu ten ich sojusz wyjdzie bardziej na jaw i inni będą chcieli ich rozdzielić, to w kogo najlepiej uderzyć? No w Cirie

Czy szykuje się nam kolejna nietypowa eliminacja Cirie z gry? Aaa... no i ta nazwa sojuszu "Cirie's Rizard of Oz" - w końcu jakaś nazwa sojuszu, która mnie rozbawiła, a nie zażenowała.
Ozzy - w sumie nie było go jakoś dużo, głównie zapamiętam go ze zdobycia immu i zbliżenia się do wyrównania rekordu. Swoją drogą ciekawe, że rekord jest w rękach Roba, który się nie kojarzy jakoś z zadaniami...
Rizo - jest dobrze ustawiony, może i Coach dołączył go jako tego czwartego, ale w sumie jest z nimi w sojuszu, więc ten sojuszu "integrity" nie będzie w niego celował. Ogląda mi się go lepiej niż w S49.
Aubry - lol, "zapomniałam zagrać HI"

na pewno wszyscy uwierzą w taki blef. Nie wiem, ona ma jakiś dziwny edit, była pokazywana od początku raczej tak trochę negatywnie, a jednak starcie z Genevieve wygrała. Teraz dalej nam pokazują jakieś jej błędy, ale w sumie trochę sojuszy ma. Nie mogę w ogóle rozgryźć w jaką stronę to zmierza.
Christian - jest go trochę mniej, nie gra pierwszych skrzypiec i dobrze, bo było go dużo. Ale jednak go lubię i liczę, że jeszcze coś pokażę.
Rick - w sumie zapamiętałem go z tego odcinka tylko przez interakcje z Coachem. Póki co z Christianem wycofali się i pozwalają się innym wycinać.
Stephenie - fajnie, że zdobyła przewagę, ale jej blef był średni. Mogła jakoś bardziej naciągnąć te widełki. Dziwię się, że tylko Cirie to rozgryzła. Ta ich rozmowa " listen bitch... i got the advantage" - "i know bitch" <3
Emily - po raz kolejny zaczęła robić chaos próbując przerzucić głosy na Coacha i kolejny raz jej nie wyszło. Ciekawy jestem czy jakikolwiek swój pomysł doprowadzi kiedyś do końca. Ale mi się ją w sumie nieźle ogląda, więc niech sobie jeszcze pobryka.
Chrissy - ja ją lubię, ale jakoś jej mało. Coś tam powiedziała o Tiff, coś tam o Coachu, ale liczę na więcej.
Tiff - dobrze, że się odpaliła. Plus też dla niej, że ukrywała prawdziwe emocje i po radzie dość grzecznie rozmawiała z innymi. Choć zastanawiam się, gdzie oni nagrywają konfy i czy inni i tak nie słyszeli jej krzyków

Straciła ostatnio Kamillę, straciła Dee w tej rundzie, ale liczę, że wkręci się w jakiś sojusz i jeszcze pobryka. Po jej niedużym edicie mam wrażenie, że ciągnie ją trochę do Emily i Cirie. No i Aubry.
Joe - mało widoczny, też tylko coś tam go pokazali w kontekście odpałów Coacha.
Jonathan - w sumie rundę rozegrał dobrze. Chciał się pozbyć Dee i mu się udało, jego sojusz przetrwał itd. Ale ma w sobie coś takiego, co mi przeszkadza w nim. Jakoś porównując z S42 mam wrażenie, że zrobił się trochę arogancki...
Dee - szkoda mi jej, ale jak na zwycięzcę pokazała się nieźle. Przetrwała dłuższy okres czasu, zdobyła immu, będzie w jury itd. Po tym jak sojusz Jonathana i Coacha wziął go na celownik, jej jedyną nadzieją był Rizo i jego sojusznicy, ale ze względu na "zdradę" Emily i wygadanie ich rozmowy, ta szansa została przekreślona. Finalnie występ ok, ale bez fajerwerków, jakby chcieli ją jeszcze kiedyś przywrócić, to nie będę protestował.
PREVIEW NASTĘPNEGO ODCINKA:
No ja mam podobne odczucia, że to będzie destiny bond.
Na urywkach widać zadanie, a w nim:
6 torów, co sugeruje, że zawodnicy będą w parach. Dodatkowo widać jak stoją w rzędzie i wygląda na to, że nasze pary to:
Coach & Chrissy
Chistian & Jonathan
Joe & Tiff
Rizo & Emily
Ozzy & Stephenie
Rick & Aubry
Cirie bez pary
Co sugeruje, że mieli możliwość samemu się dobrać w duety - co widzieliśmy już w new era. No i ma to sens, że pewnie Cirie, która jest świadoma swojej formy, wolała być sama, żeby nie pociągnąć nikogo na dno.
Mamy w promo jeszcze płacz Cirie, podejrzewam, że trafi ona na Exile i tam przeżyje coś co ją doprowadzi do łez (samotność, trudne warunki, jakieś zadanie, może coś co wygra i ułatwi jej grę, a może po prostu refleksje o życiu i grze).
No i pewnie z 6 duetów, jeden zdobędzie immu na całą parę, a drugi duet w całości odpadnie. Jeśli mam rację co do par, które wyżej wypisałem to obstawiam, że zagrożeni najbardziej mogą być:
Coach & Chrissy - jego imię się już przewijało teraz + są oni w jednym sojuszu, więc narażasz się tylko jednej grupie, a nie dwóm sojuszom
Rick & Aubry - w pozostałych parach są ludzie, którzy są blisko z tym sojuszem integrity (Jonathan [z Christianem], Joe [z Tiff], Rizo [z Emily], Stephenie [z Ozzym]). Co oznacza, że jeśli Coach nie chce łamać danego słowa i spróbuje utrzymać w grze wszystkich swoich ludzi, to duet Rick & Aubry jest ich jedyną opcją.