Strona 1 z 1

S50E08 "Double the Fun, Double the Demise"

: 16 kwie 2026, 16:51
autor: Prus
Premiera: 15 kwietnia 2026

S50E08 "Double the Fun, Double the Demise"

: 16 kwie 2026, 19:45
autor: Koxer
Pary? Co to jest? Wyspa przetrwania czy survivor?

S50E08 "Double the Fun, Double the Demise"

: 16 kwie 2026, 20:53
autor: Davos
No i sprawdziło się to, o czym pisaliście w komentarzach po poprzednim odcinku - dostaliśmy twist destiny bond... Dla mnie jeden z najgorszych twistów, jakie można zrobić w programach typu Survivor. Pamiętam jak wywrócił do góry nogami grę w polskiej Wyspie Przetrwania. Tutaj niby nie miał aż tak drastycznych konsekwencji, niemniej równoczesne odpadnięcie aż dwóch osób, nawet jeśli same wcześniej dobiorą się w parę, ma w sobie duży czynnik losowości, bo gracze nie wiedzą, że ich dobranie się w pary może mieć aż tak drastyczne konsekwencje - do tej pory oznaczało to, że będą walczyć parami, ale o jakąś nagrodę. Tutaj na 13 osób 3 były nietykalne, a z pozostałych 10 osób zrobiło się 5 par więc każda z tych osób miała 1/5 szansy na odpadnięcie z gry. Przy 13 osobach... i przy kilku pozostających w grze HII, które tym razem mogły uratować całą parę. I jeszcze shot in the dark, zagrany przez zaledwie jedną osobę z pary też mógł uratować oboje. Dużo zmiennych, które nie są związane z grą poszczególnych osób, a mogły skończyć się ich eliminacją.
Przy okazji - szacun Umbastyczny, bo sprawdziło się właściwie wszystko, co wytypowałeś odnośnie tego twistu. Pary Coach-Chrissy oraz Aubry-Devens faktycznie były najbardziej zagrożone. Ostatecznie polecieli ci pierwsi, co mnie niezbyt cieszy, bo liczyłem, że jednak odpadnie druga para.

I jeszcze taka uwaga - Jeff jara się jak to bodajże 63% fanów zagłosowało za twistami w tym sezonie, ale pamiętajmy, że niekoniecznie musi to oznaczać, że fani chcieliby coś takiego jak było w tym odcinku. Twist to bardzo szerokie pojęcie i obejmuje np. przemieszanie, które na ogół świetnie urozmaica pre-merge. A z drugiej strony możemy mieć właśnie destiny bond, do or die, klepsydrę albo dzielenie 15 osób na 3 losowe grupki i wysyłanie ich na rady - coś, co niekoniecznie jest sprawiedliwe i czasem nawet dobra gra nie pomaga, gdy brakuje po prostu zwykłego szczęścia.


Co do graczy w tym epie:

Cirie - zgłosiła się jako jedna z osób, które mogą zrezygnować z bycia w parze, no i trafiła idealnie, bo została wylosowana i dzięki temu zapewniła sobie bezpieczeństwo. Na exile island trochę się nalatała za tym kokosem, żeby mieć możliwość głosowania na radzie, ale i tak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to była mała ustawka, żeby można było po raz kolejny pokazać, że jak tylko chcesz to możesz pokonać każdy kryzys i osiągnąć cel, a przy okazji pokazano nam też podobne momenty Cirie z poprzednich sezonów ;) Ale nawet jeśli to było lekko naciągane i Cirie tak czy siak znalazłaby tego kokosa to i tak ją bardzo lubię :) To już kolejny odcinek, w którym świetnie wszystko rozegrała i nie tylko zapewniła sobie nietykalność, ale też znów pokierowała eliminacją i przekonała Ozzy'ego do głosowania na duet Coach-Chrissy zamiast na Aubry-Devens. Do tego, gdy tylko dowiedziała się, że jej blisko sojusznik Rizo jest celem ze strony Chrissy, zaczęła działać i obroniła Rizo, a innych przekonywała do głosowania na Chrissy i ostatecznie osiągnęła swój cel.

Ozzy-Stephanie - byli bezpieczni i nikt nie myślał o ich eliminacji. Pewnie główne znaczenie miało to, że byli z dwóch mocnych sojuszy i nikt z ich sojuszników nie chciał sobie strzelać w stopę, ale ogólnie obydwoje prowadzą póki co dobrą grę i nawet osobno nie byli na celowniku innych. Ozzy chciał celować w Aubry i Devensa, ale Cirie zjawiła się na czas i przekonała go do zmiany głosu na Coacha i Chrissy. Ciekawi mnie co by było, gdyby jednak została ten dzień dłużej na exile island, ale patrząc na to, co zrobił Devens na radzie, prawdopodobnie skończyłoby się to tak samo. Co do Stephanie, na początku odcinka miała konfę, że ona, Jonathan, Chrissy, Joe, Ozzy, Cirie i Coach mają sojusz więc wychodzi na to, że ten sojusz szybko się rozpadł, skoro wszyscy poza Jonathanem głosowali na Coacha i Chrissy. Z drugiej strony Ozzy miał zadrę do Coacha o to podpierdzielenie klucza w pierwszym odcinku i przyznał w konfie, że i tak prędzej czy później chciał się na nim odegrać.

Christian-Jonathan - tu podobna sytuacja jak wyżej, każdy z nich miał sojuszników w swoim obozie więc też byli bezpieczni. Christian bronił swoich sojuszników Devensa i Aubry więc było oczywistym, że wyceluje w Coacha i Chrissy. Jonathan z kolei był w sojuszu z tymi drugimi więc głosował na Devensa i Aubry, ale on jest teraz w gorszej sytuacji, bo właśnie rozpadł mu się sojusz. Ciekawe czy będzie dalej współpracował ze Steph i czy ta dwójka zgra się z Cirie i Ozzym czy np. Christianem i Devensem.

Tiffany-Joe - byli bezpieczni, bo zdobyli immunitet, a do tego wygląda na to, że się zgrali ze sobą i mogą w przyszłości współpracować. Tiff bardzo rozsądnie nie robiła afery po poprzednim głosowaniu, w którym po odpadnięciu Dee była na dnie i na spokojnie rozmawiała z ludźmi, zyskując m.in. Ozzy'ego, a potem na uczcie Joe. Te relacje mogą jej zaprocentować w przyszłości. Co do Joe, zdziwiło mnie, że jest tak blisko z Rizo i temu drugiemu mocno zależało, żeby wprowadzić Joe w plan eliminacji Coacha i Chrissy, żeby nie robić tego za jego plecami. Ostatecznie Joe faktycznie zagłosował na tę dwójkę i ciekawi mnie, na ile jest to wynik wcześniejszego ruchu Rizo, a na ile po prostu ruchu Devensa z fejk idolem na radzie.

Rizo-Emily - w pewnym momencie mogło się zrobić dla nich gorąco, bo Chrissy miała ciekawy plan, żeby ich wywalić więc kto wie, jak by się to skończyło, gdyby nie interwencja Cirie. I tu zaprocentowała wcześniejsza gra Rizo, który zgrał się z Cirie. Bez tego mogłoby być dla niego kiepsko. Trochę mnie rozbawił ten hołd oddany Coachowi, gdy oddając na niego głos napisał "My hero Coach", a potem na koniec rady jeszcze do niego zawołał, że ten odmienił jego życie ;)

Aubry-Devens - na początku odcinka pokazano nam, że każde z nich było przedmiotem rozmów innych, żeby ich wywalić - zwłaszcza Devens, który znalazł się na celowniku sporej liczby osób. Po sparowaniu i przegrania zadania ta para też była na celowniku innych i choć żadne z nich nie należy do moich faworytów to doceniam ruch, który zrobił Devens ze "znalezieniem" idola na radzie, bo wygląda na to, że ten ruch ich uratował - przynajmniej tak wnioskuję z zamieszania, które zaraz potem powstało. Jeśli faktycznie głównym planem było wywalenie Devensa i Aubry, a Coach i Chrissy byli planem zapasowym to duży plus dla Devensa za wcześniejsze podłożenie tego fejk idola i wygrzebanie go przy wszystkich na tej radzie, mówiąc wszystkim, że wcześniej jeszcze znalazł wskazówkę. Oprócz niego tylko Christian znał prawdę, ale wiadomo było, że on nie zdradzi swojego sojusznika.

Chrissy-Coach - osobiście bardzo żałuję, że już teraz odpadli, bo wolałem, żeby zamiast nich polecieli Aubry i Devens. Coach jest jaki jest i szans na zwycięstwo i tak by raczej nie miał, ale wprowadzał do tego sezonu mnóstwo kolorytu i świetnie mi się oglądało wszystkie jego odpały i reakcje innych na to wszystko :) Miałem nadzieję, że pociągnie jeszcze kilka odcinków i będzie tego więcej. Chrissy też coraz lepiej się pokazywała od ostatnich kilku odcinków i też czuję niedosyt, że to już jest koniec jej udziału jako gracz, bo pokazała wolę walki i miała ciekawe pomysły jak choćby teraz z blindsidem Rizo i Emily, co mogło zapobiec odpadnięciu obydwu duetów, które były najbardziej zagrożone i Aubry z Devensem wydawali się popierać ten pomysł. Chrissy nie mogła jednak wiedzieć o bliskiej współpracy Cirie z Rizo, a wyjawienie planu Cirie ostatecznie okazało się gwoździem do trumny.
Podobało mi się jeszcze jak Chrissy ustawiała Coacha, żeby nie siał chaosu i żeby obydwoje byli niewidzialni i ostatecznie kazała mu leżeć na hamaku i czekać aż ona wszystko załatwi, a on jej grzecznie posłuchał :D Szkoda, że ta dwójka odpadła, bo ta akcja była świetna i będzie mi tego brakować w kolejnych odcinkach. Mam też wrażenie, że gdyby nie ten twist to żadne z nich by nie poleciało na najbliższej radzie, bo osobno nie byliby takim zagrożeniem, żeby już teraz w nich uderzać i ryzykować, że to drugie zbierze miecze i będzie szukało zemsty. A tak trafiła się okazja, żeby wywalić aż dwie osoby z mocnego sojuszu i inni z tego skorzystali. No i swoje dorzucił też Devens na radzie.


Kibicuję niezmiennie Cirie i Christianowi, ale jest też parę innych osób, które lubię. Niestety parę innych osób, które lubiłem (a niektórych nawet bardzo jak Colby) już odpadły...
Z drugiej strony nie ma nikogo, kto by mnie jakoś szczególnie irytował, co jest dla mnie plusem tego sezonu. A jeśli coś już mnie bardziej zirytuje to na ogół są to twisty Jeffa ;)