Ciężko się ogląda te odcinki z dwoma eliminacjami na tym etapie. Powinni jakoś "sprawniej" pozbywać się ludzi na etapie plemiennym, a nie po połączeniu...
Pierwsza runda - no niestety nudno i przewidywalnie. Było wiadomo na tym etapie, że Rick musi odpaść. Próbował jeszcze znaleźć HI, ale nie pykło. Z SitD również nie. No nic, doszedł i tak dość daleko na to jak pozwalał sobie brykać. Dla mnie po tym sezonie wniosek jest taki, że bez mocno przesadzonego editu jak w EoE da się go oglądać. Nie jestem może jego turbofanem po tym sezonie, ale dla mnie był ok do oglądania, czego w życiu nie spodziewałbym się po jego oryginalnym sezonie.
Druga runda - o nie. Najpierw target spadł na Tiff i w sumie byłoby mi jej szkoda, ale myślałem sobie, że lepiej Tiff niż Cirie. Dodatkowo na tamtym etapie Rizo wszystko wygadał Cirie, więc jeszcze trochę się łudziłem, że będzie ona bezpieczna. Potem było zadanie i kuriozalne poczynania Jonathana i Joe. Może to jest dość trudne słowo, nie mnie oceniać, bo nie jestem native speakerem, ale wyglądało to kiepsko. Już pomijając, że źle literowali, ale im się ten napis nie spinał jakby jedna strona do drugiej, więc było wiadomo, że to musi być źle... A Rizo i Aubry byli tak powolni, że nie zdążyli nawet tego ułożyć przed Tiff. Jak na cztery współpracujące ze sobą osoby, to wypadli żenująco.
No i potem stało się to, czego się obawiałem. Rizo zmienił strony i zagrał przeciwko Cirie. Ta jeszcze próbowała się bronić kosztem Aubry, jej kłamstwa miały sens. Bo wkopywała Aubry i jedyną osobą, która mogła jej bronić był Rizo, który musiałby to zrobić kosztem swojej gry. No, ale to nie wystarczyło, no i nie dziwię się. Aubry, i w sumie cała reszta, to płotki na tle Cirie, więc nie dziwnego, że to ona musiała odpaść. Rizo - w sumie rozumiem, boli mnie jego decyzja, ale w F3 z Cirie miałby pozamiatane.
Cirie - ja ją uwielbiam, bardzo mnie cieszy, że wróciła kolejny raz. Może niezmiennie ssie w zadaniach, ale też niezmiennie pokazuje jak świetny socjal ma i jak dobrze strategicznie potrafi rozgrywać tę grę. Może jeszcze kiedyś wróci, choć wiek i forma fizyczna jej na pewno tego nie ułatwiają. Dla mnie pokazała się super, miała większość ludzi w garści przez większość gry, miała realny wpływ na przebieg rad plemienia, grała aktywnie i intensywnie. A do tego była dalej tą obłędnie śmiejącą się Cirie. Jak na olbrzymi target, z którym zaczynała, to doszła niespodziewanie daleko (choć jednocześnie liczyłem na jej zwycięstwo

).
O naszym F5 słów kilka.
Bardzo nijaka grupa. Do tego edit im nie pomaga, bo jak na 5 osób między którymi rozegra się finałowe starcie, to było ich mało na tle niektórych jurorów, niewiele wiemy o ich grach itd. Wchodząc w finałowy odcinek dla mnie nikt tam nie jest materiałem na godnego zwycięzce, to trochę smutne...
Tiff - pod kątem sympatii chyba ją lubię najbardziej. Doceniam, że po ciężkim momencie, gdy straciła Kamillę i Dee, umiała się jeszcze ustawić i dobrze pokierować swoją grą. Ale - po pierwsze jej edit jest po prostu zły, więc nie widzę tu szansy na zwycięstwo; a po drugie no to jest na celowniku innych, jak nie zdobędzie immu w F5, to już pewnie wyleci na tym etapie. Dodatkowo, no nie pokazano nam niczego szczególnego jeśli chodzi o jej grę, oprócz tego, że zsojuszowała się z Cirie, miała jakąś relację z Joe itd. Nigdy nie widzieliśmy większego wpływu Tiff na eliminację kogoś. Wydaje mi się, że ona miałaby szansę wygrać w F3, bo jest chyba lubiana, ale nie widzę dla niej miejsca w ścisłym finale.
Joe - również ma tragiczny edit. Powiedziałbym, że nawet gorszy niż Tiff. Mam wrażenie, że on dostał trochę więcej czasu antenowego, ale za to był bardziej negatywnie pokazywany. Edit jakby wypominał mu to "staromodne" myślenie i podejście do gry, pokazywał go jako hipokrytę itd. Nawet jak wejdzie do F3, no to przegra z kretesem.
Rizo - ściska dalej to HI, ale mam wrażenie, że nie jest to wynik jego super gry, tylko tego, że nikt tam go nie szanuje i nie uważa za zagrożenie. Nikomu nie zależy na pozbyciu się HI i Rizo, dlatego może go sobie trzymać do końca. Mam wrażenie, że w oczach jury lepiej wypadłby jakiś ciekawy ruch z jego użyciem, np. na kimś innym, a nie kiszenie go do końca i zagranie w F5 na sobie, gdy pewnie i tak nie dostanie ani jednego głosu - tyle, że on nie może nawet tego zrobić, bo to bumerang idol... Widzę u niego szansę na wejście do F3, ale myślę, że jury go tam zje. W mojej opinii nie grał źle, był bardzo under the radar, ukrył się za Cirie, za Ozzym, miałem relacje z "integrity" sojuszem itd. Ale w oczach większości osób był raczej płotką płynącą z prądem.
No i dla mnie finał rozstrzygnie się między Aubry i Jonathanem, co jest samo w sobie już smutne.
Aubry - moim zdaniem edit wręcz krzyczy, że to ona wygra. I szczerze, jeśli tak będzie no to jestem mocno "confused". Po pierwsze jak na zwycięzcę miała straszny edit w pierwszej części gry, była pokazywana negatywnie, skupiano się na jej słabych stronach itd.
No i oczywiście można było pokazać jakąś jej przemianę w trakcie sezonu, że wyciąga wnioski, zmienia styl itd. Ale ja tego nie poczułem. Aubry zachowuje się plus minus tak samo, tylko nagle jej edit próbuje nam wmówić, że robi big mółwy i gra niesamowicie. Ale ja tego nie widzę, nie wiem na czym niby polegają jej ruchy i na czym polega jej gra. Owszem, można powiedzieć, że teraz to ona polowała na Cirie, ale Rizo też chciał się od niej odciąć itd. Można jej przypisać eliminację Ozzy'ego, ale to Jonathan zaczął jeszcze wcześniej to polowanie itd. itp. Jak zostanie zwycięzcą, to jej gra jest albo bardzo słaba, albo bardzo źle pokazana (albo jedno i drugie). Kompletnie nie umiem wskazać czegoś, co sprawia, że zasługuje na wygraną. A wiecie co? Wiem, że na forum ogólnie "panuje brak sympatii" do niej i pewnie trochę ludzi jest uprzedzonych, ale ja nawet nie oceniam jej źle. Lubiłem ją w S32 i doceniałem tam grę. W S34 i S38 pod kątem gry wypadła blado i nie chciałem jej kolejnego powrotu, ale jako osobę można ją lubić. Ale totalnie nie chcę jej wygranej.
Jonathan - chyba jedyna alternatywa, ale też nie chcę jego wygranej. Po pierwsze będzie mnie boleć, że wygra przedstawiciel "integrity" sojuszu. Po drugie, miał sporo kiepskich momentów - stracił Coacha i Chrissy, gdzie jako jedyny się wyłamał z głosowania. Był totalnie nieświadomy blindsidu Charliego. Stracił Steph po swoich kłamstwach, które zamiast doprowadzić do eliminacji Ozzy'ego, doprowadziły do uszczuplenia własnego sojuszu. Ale ma też na koncie trochę mocnych momentów. Blindside Ozzy'ego - no z mojej perspektywy to był bardziej jego ruch niż Aubry. Do tego w ogóle ta runda była dla niego super, bo pozbył się wrogiej Emily, HI Ricka, extra vote Cirie i jeszcze Ozzy'ego. Z innych rad, no to był swing votem przy eliminacji Kamilli i można powiedzieć, że ta rada należała do niego. Z eliminacją Dee to już nie jestem przekonany, że to jego ruch, ale zostało to trochę tak pokazane. Choć trochę mnie to boli

, to jednak ja bardziej widzę zwycięzcę w nim i wchodząc w ten finał trzymam kciuki za niego (matko, nie wierzę, że piszę takie rzeczy...).