Ulala, wzięły się za te kudły aż miło. Żeby oni wszyscy byli tacy pyskaci przed kamerami, to wreszcie byłoby u Jeffa co oglądać.
Nie mogę się zdecydować, której milejdi mocniej dać po nosie w tej szumnej awanturze, więc dla pewności dostaną obie po równo. Polowanie na czarownice, które jak rozumiem prowadzi Eliza, to jakaś żena. Mniej więcej połowa Ameryki jest za Trumpem, więc wrzask z tego powodu i "oskarżenia" o to, że ktoś śmie być za jedną z opcji dominujących na scenie politycznej proszą się o czopka na uspokojenie i skierowanie do doktora od główki.
Z kolei Stefa tak bardzo się zakręciła w zeznaniach, że straciła równowagę i totalnie już wpadła nosem w ciasto. Najpierw z dupy podkreśla czyjąś żydowskość, co jest durne, a następnie dla odmiany oświadcza, że "unevoquically" ich popiera, co przy obecnej geopolityce też brzmi tak sobie. W rezultacie naraziła się wszystkim, więc pewnie Probst dla pewności da jej w sezonie trzy konfy na krzyż.