Kolejny taki sobie odcinek. Sezon dla mnie jest średni, póki co ani mnie nie ziębi, ani nie grzeje.
ZIELONI
Dostali trochę czasu. Don jest trochę pocieszny w swoim nieogarnięciu - to jak zapomniał, że podał innym fałszywe nazwisko i pseudo sceniczne podał z prawdziwym
Potem wyznał Markowi prawdę co jest ryzykowne, ale może zaprocentować trochę. Mark widzi, że Don mu ufa i ma w nim swoje +1, więc może o niego dbać przez jakiś czas. Potem wciągnęli w układ Caleba, o którego istnieniu właśnie się dowiedziałem. Podobało mi się, że on traktuje to jako jedną z opcji i ma jakieś inne układy, o których wspomniał.
BOUNTY
Here we go again.
Aishę nawet lubię, choć jeszcze nic szczególnego nie pokazała, więc fajnie, że to do niej trafiła przewaga - przy czym nie jest to nic szczególnego i ma moc tylko na 3 rady. Chyb najbardziej Aisha zaplusowała tym, że tak na poczekaniu rzuciła do Lottie "powiedz Simonowi, że Paula rzuca jego imię" i sobie poszła. Potem to Lottie wzięła na siebie całe ryzyko, chodziła po graczach i namawiała ich na eliminację Pauli, a Aisha miała czyste ręce i została w cieniu.
Lottie na plus, bo finalnie dopięła swego i przekonała pozostałych.
Simon xD - lubię go i jest pocieszny, ale dał się tak prosto zmanipulować i błyskawicznie odwrócił się od Harry'ego i Pauli.
Harry - dobrze wyczuł, że coś się święci, ale jednak zabrakło czegoś, żeby uratować sojuszniczkę.
Paula - miała potencjał, ale zaczęła ostro grę, sprzymierzyła się z returnee i w sumie sama wystawiła tym sposobem na strzał. Szkoda, bo ciekawa postać, ale też dobra rada wyszła.
Lyndl - ona jest jakoś bardzo "awkward", kompletnie nie ma świadomości swojej prawdziwej pozycji w plemieniu i jakoś dziwnie rozmawia z ludźmi.