S51E02 "Weaponized Honesty"
- Jack
- sole survivor
- Posty: 5991
- Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
- Kontakt:
- Umbastyczny
- sole survivor
- Posty: 2478
- Rejestracja: 25 lut 2013, 00:00
- Survivor 50: Cirie
- Survivor 49: Sage
- Kontakt:
S51E02 "Weaponized Honesty"
Nieźle się ubawiłem na radzie plemienia, ale po kolei.
ŻÓŁCI
Tutaj poszło to w kiepską dla mnie stronę, bo pokazali nam ten 5-osobowy sojusz i generalnie są w nim 2 osoby, za którymi nie przepadam, a moi ulubieńcy się nie załapali...
Bo tak, mamy w nim Brady'ego, za którym nie przepadam i o którym zaraz kilka słów więcej. Jest też Devin, który mnie trochę irytuje momentami. Doceniam, że panowie mają ten otwarty sojusz i mogą głosować inaczej dopóki są ze sobą szczerzy.
Z ciekawszych osób, Jelly jest póki co dla mnie taka neutralna. A Mike'a i Patt nawet lubię.
No i do układu nie załapali się Thien An, którą lubię, choć teraz była duchem. Lewis, który wrócił z exile i jest mi totalnie obojętny. Jenna, której gry jestem ciekawy po tym jak dość oczywiście zawitała na dnie plemienia. Danny, który póki co jest mi obojętny. I Maggie, która jakoś bardzo mi podpasowała i trzymam za nią kciuki.
Brady - o matko, te scena z palcem była straszna xD Ja na początku nie ogarnąłem i myślałem, że po prostu się "skaleczył" i leci mu krew. A nie, że odrąbał sobie część palca! Jeszcze te zbliżenia na ten paluch w muszelce xD Nie wiem czy to kwestia szoku i adrenaliny, ale wyobrażam sobie, że ja tam wrzeszczałbym z bólu czy coś. I zamiast pytać co dalej z udziałem w grze, to bym sam prosił, żeby mnie wzięli do szpitala to szyć...
FIOLETOWI
xDDDDDDDDDDDDDDD
Musze zacząć od Roba, co za typ. Najpierw przez kilka dni robi co może, żeby nastawić plemię przeciwko Ericowi. A potem wymyśla jakiś swój dziwaczny plan. Po mojemu on chciał po prostu quitnąć, ale bez quitu. W jego głowie to miało być jednogłośne głosowanie na Erica. Eric miał według jego planu użyć SitD, więc nie byłoby głosu na Anę/kogoś innego. Rob zagłosowałby na siebie i albo po SitD albo HI odpadłby jednym, swoim głosem. Ten plan jest taki głupi na każdym poziomie.
Teraz Rob wróci do plemienia, gdzie Eric wie o jego HI, ludzie będą kwestionować jego akcje i rozmowy z Ericiem + jeszcze zagłosował na tego Erica z mniejszością
Wspaniała postać. Nie lubię go i nie kibicuję, ale dla wątków humorystycznych mam nadzieję, że nie będzie quitu i jeszcze trochę pociągnie. Jego gównoburze o zadania też super
Z innych:
Ana - no cóż, nie zrobiła jakiegoś wielkiego błędu. Rzucała imionami... No każdy rzuca, więc kwestia pewnie socjalu i jakichś lepszych relacji. Chyba, że rzeczywiście na tle innych była o wiele bardziej chaotyczna. Ja ją nawet lubiłem i szkoda, że już po niej.
Eric - po pierwszym odcinku nie przepadałem za nim, ale teraz nawet pokazał się ok.
Sharonda na plus, nie lubię Oriego, a Kristin mam nadzieję, że nie będzie mieć jakiegoś medicala, bo też lubię.
PS: Co oni zrobili z intrem? Gdzie są "ancient voices"? Nie podoba mi się ta nowa muzyka. Plus ujęcia też dla mnie na minus, robią za duże zbliżenia, przez co nawet nie widać twarzy ludzi tylko wielkie nosy i oczy.
ŻÓŁCI
Tutaj poszło to w kiepską dla mnie stronę, bo pokazali nam ten 5-osobowy sojusz i generalnie są w nim 2 osoby, za którymi nie przepadam, a moi ulubieńcy się nie załapali...
Bo tak, mamy w nim Brady'ego, za którym nie przepadam i o którym zaraz kilka słów więcej. Jest też Devin, który mnie trochę irytuje momentami. Doceniam, że panowie mają ten otwarty sojusz i mogą głosować inaczej dopóki są ze sobą szczerzy.
Z ciekawszych osób, Jelly jest póki co dla mnie taka neutralna. A Mike'a i Patt nawet lubię.
No i do układu nie załapali się Thien An, którą lubię, choć teraz była duchem. Lewis, który wrócił z exile i jest mi totalnie obojętny. Jenna, której gry jestem ciekawy po tym jak dość oczywiście zawitała na dnie plemienia. Danny, który póki co jest mi obojętny. I Maggie, która jakoś bardzo mi podpasowała i trzymam za nią kciuki.
Brady - o matko, te scena z palcem była straszna xD Ja na początku nie ogarnąłem i myślałem, że po prostu się "skaleczył" i leci mu krew. A nie, że odrąbał sobie część palca! Jeszcze te zbliżenia na ten paluch w muszelce xD Nie wiem czy to kwestia szoku i adrenaliny, ale wyobrażam sobie, że ja tam wrzeszczałbym z bólu czy coś. I zamiast pytać co dalej z udziałem w grze, to bym sam prosił, żeby mnie wzięli do szpitala to szyć...
FIOLETOWI
xDDDDDDDDDDDDDDD
Musze zacząć od Roba, co za typ. Najpierw przez kilka dni robi co może, żeby nastawić plemię przeciwko Ericowi. A potem wymyśla jakiś swój dziwaczny plan. Po mojemu on chciał po prostu quitnąć, ale bez quitu. W jego głowie to miało być jednogłośne głosowanie na Erica. Eric miał według jego planu użyć SitD, więc nie byłoby głosu na Anę/kogoś innego. Rob zagłosowałby na siebie i albo po SitD albo HI odpadłby jednym, swoim głosem. Ten plan jest taki głupi na każdym poziomie.
Teraz Rob wróci do plemienia, gdzie Eric wie o jego HI, ludzie będą kwestionować jego akcje i rozmowy z Ericiem + jeszcze zagłosował na tego Erica z mniejszością
Z innych:
Ana - no cóż, nie zrobiła jakiegoś wielkiego błędu. Rzucała imionami... No każdy rzuca, więc kwestia pewnie socjalu i jakichś lepszych relacji. Chyba, że rzeczywiście na tle innych była o wiele bardziej chaotyczna. Ja ją nawet lubiłem i szkoda, że już po niej.
Eric - po pierwszym odcinku nie przepadałem za nim, ale teraz nawet pokazał się ok.
Sharonda na plus, nie lubię Oriego, a Kristin mam nadzieję, że nie będzie mieć jakiegoś medicala, bo też lubię.
PS: Co oni zrobili z intrem? Gdzie są "ancient voices"? Nie podoba mi się ta nowa muzyka. Plus ujęcia też dla mnie na minus, robią za duże zbliżenia, przez co nawet nie widać twarzy ludzi tylko wielkie nosy i oczy.
-
Saw
- runner up
- Posty: 974
- Rejestracja: 15 wrz 2017, 12:41
- Survivor 49: Sophie
- Kontakt:
S51E02 "Weaponized Honesty"
Mocno średni odcinek. Ale było kilka momentów godnych uwagi.
Żółci
Powstał pięcioosobowy sojusz. Na pewno cieszy że jest w nim Patt, którą od razu polubiłem. Mike też w sumie wydaje się spoko. Devin po nieudanej radzie, szybko odbudowuje swoją pozycję. Jelly jest mi neutralna. No i jest w tej grupce także Brady XD No właśnie typ mnie totalnie rozwalił w tym odcinku. Odciął sobie kawał palca, a on najbardziej zainteresowany tym czy go nie wycofają z programu
Ja to na jego miejscu zesrał bym się z bólu i tam padł
Nie jest to mój typ osoby, ale niech sobie będzie, bo to barwa postać. Ten kawałek palca noszony przez innych... no hit
Z osób poza sojuszem ciekawy jestem Thien An i Maggie, które wstępnie polubiłem. Powracający z Exile Lewis też wydaje się spoko. Nawet szybko udało mu się zintegrować z grupą.
Fioletowi
Rob mistrz! Beka
Koleś zagłosował na siebie. On chyba serio miał plan jak samemu się wywalić, bo innego wytłumaczenia na to nie znam. Jeszcze to namawianie Erica na użycie Sitd, co w przypadku jednomyślnego głosowania na Erica sprawiło że odpadłby właśnie on. Ale niech sobie pobędzie on w grze bo wprowadza chaos i ubaw, a Surv jak tlenu potrzebuje ciekawych osobowości, po nowoerowych nudziarzach.
Eric w sumie w tym odcinku wypadła całkiem ok. Mniej irytował innych, załapał się do sojuszu dziewczyn. Udało mu się skutecznie uratować tyłek.
Sojusz Alexis, Sharonda i Linnea podoba mi się. Najbardziej polubiłem Alexis, która bardzo skutecznie skierowała cel na Anę, mówiąc dziewczynom że ona rzuca ich imiona. Dziewczyny popracowały nad Orim, który jest mi jak na razie obojętny.
Ana odpadła. Blindside musiał być mocny, sądząc po jej reakcjach. Była pewna że będzie łatwe głosowanie na Erica, a tu taki szok. Nie zrobiła nic złego w grze, zaufała Alexis, rzucała imionami dziewczyn. Po prostu nie zbudowała odpowiednio mocnych relacji. Myślę że jakiś tam potencjał jeszcze w niej drzemał, ale już go nie pokaże.
Żółci
Powstał pięcioosobowy sojusz. Na pewno cieszy że jest w nim Patt, którą od razu polubiłem. Mike też w sumie wydaje się spoko. Devin po nieudanej radzie, szybko odbudowuje swoją pozycję. Jelly jest mi neutralna. No i jest w tej grupce także Brady XD No właśnie typ mnie totalnie rozwalił w tym odcinku. Odciął sobie kawał palca, a on najbardziej zainteresowany tym czy go nie wycofają z programu
Fioletowi
Rob mistrz! Beka
Eric w sumie w tym odcinku wypadła całkiem ok. Mniej irytował innych, załapał się do sojuszu dziewczyn. Udało mu się skutecznie uratować tyłek.
Sojusz Alexis, Sharonda i Linnea podoba mi się. Najbardziej polubiłem Alexis, która bardzo skutecznie skierowała cel na Anę, mówiąc dziewczynom że ona rzuca ich imiona. Dziewczyny popracowały nad Orim, który jest mi jak na razie obojętny.
Ana odpadła. Blindside musiał być mocny, sądząc po jej reakcjach. Była pewna że będzie łatwe głosowanie na Erica, a tu taki szok. Nie zrobiła nic złego w grze, zaufała Alexis, rzucała imionami dziewczyn. Po prostu nie zbudowała odpowiednio mocnych relacji. Myślę że jakiś tam potencjał jeszcze w niej drzemał, ale już go nie pokaże.
- Prus
- 8th jury member
- Posty: 778
- Rejestracja: 19 lip 2020, 10:15
- Lokalizacja: Kraków
- Survivor 50: Genevieve
- Survivor 49: Savannah
- Kontakt:
S51E02 "Weaponized Honesty"
Mi się przyjemnie oglądało ten odcinek. Obsada jest całkiem spoko i jak na razie nie ma żadnej osoby, której bym nie lubił.
Zgadzam się z Umbastycznym w kwestii intro. Co to ma w ogóle być?
Żółci
Tym razem to ich było mniej, ale dlatego, że wygrali immunitet.
Lewis dołączył do plemienia i całkiem dobrze mu poszło wkupienie się w łaski plemienia. Oczywiście nie jest w głównym sojuszu, ale nie powinien być celem.
Jelly jest spoko i fajnie, że znalazła idola. Dobrze dla niej, że nie obraziła się na innych, że była po złej stronie głosowania, tylko postanowiła stworzyć sojusz.
Patt jest moją ulubienicą w tym plemieniu i podoba mi się, że ma ze sobą w miarę silny sojusz.
Akcja z palcem była okropna, ale w tym sensie, że nie mogłem patrzeć na ekran wtedy, bo aż mnie wykręcało (pomimo, że było to wyblurrowane). Jeszcze to noszenie tego palca w muszli XDD. Ale po tym odcinku polubiłem Brady'ego, czego się nie spodziewałem. Wydawało mi się, że będzie taki jak Jonathan (mięśniak bez grama osobowości), ale on jest całkiem zabawny. Oczywiście nie jest moim faworytem.
Devin wydaje się być okej, pomimo, że ma ogromne ego, ale jeszcze musi się napracować żebym mógł mu kibicować faktycznie.
Polubiłem też Maggie. Nie było jej jakoś dużo, ale wydaje się mieć całkiem dobry socjal. Ludzie ją lubią (pomimo, że nie jest w głównym sojuszu).
Thien An, Mike, Kilby i Jenna po prostu sobie tam byli w tym odcinku.
Fioletowi
Dobrze, że przegrali, bo mogliśmy zobaczyć rozkład sojuszy u nich na samym początku gry, zanim pojawią się przemieszania itp.
Nie jestem w stanie zrozumieć jak Rob mógł nie wiedzieć, że nie może na siebie głosować XDD. Przecież to jest chyba podstawowa zasada Survivor'a. Gość ewidentnie chciał quitnąć w taki sposób, żeby nie było, że robi quit, ale mu się nie udało. Powodem podobno było to, że tęskni za rodziną. Nie zdziwiłbym się gdyby także nie wiedział, że po odpadnięciu on wcale nie poleci od razu do domu (choć w sumie czasem zdarzały się takie przypadki). Nie ma to jak nastawianie plemienia przeciwko jednej osobie, a potem próba uratowania tej samej osoby swoim kosztem XD.
Kristin miała małą kontuzję, ale nie wydaje się to być nic nadzwyczajnego. Dobrze, że wszystko git i może zostać w programie, bo wydaje się spoko.
Podoba mi się sojusz Sharonda, Alexis i Linnea i że ostatecznie dopięły swego. Ana rzucała imionami, więc pozbyły się osoby, która tworzy niepotrzebny chaos. Rozbawiło mnie też to, że dziewczyny postanowiły iść za swoim planem, bo Carter powiedział coś o krabach, a one myślały, że mówi o nich.
Ori mógł być częścią planu, ale on wolał zagłosować po swojemu. On też ma świetny socjal. Chyba wszyscy go tam lubią.
Eric jest denerwujący, ale były w tym programie gorsze osoby.
Christian do duch, a Ana odpadła bo gadała zbyt dużo. Przez te pierwsze dni mogła siedzieć cicho, to mogłaby zajść dalej.
Zgadzam się z Umbastycznym w kwestii intro. Co to ma w ogóle być?
Żółci
Tym razem to ich było mniej, ale dlatego, że wygrali immunitet.
Lewis dołączył do plemienia i całkiem dobrze mu poszło wkupienie się w łaski plemienia. Oczywiście nie jest w głównym sojuszu, ale nie powinien być celem.
Jelly jest spoko i fajnie, że znalazła idola. Dobrze dla niej, że nie obraziła się na innych, że była po złej stronie głosowania, tylko postanowiła stworzyć sojusz.
Patt jest moją ulubienicą w tym plemieniu i podoba mi się, że ma ze sobą w miarę silny sojusz.
Akcja z palcem była okropna, ale w tym sensie, że nie mogłem patrzeć na ekran wtedy, bo aż mnie wykręcało (pomimo, że było to wyblurrowane). Jeszcze to noszenie tego palca w muszli XDD. Ale po tym odcinku polubiłem Brady'ego, czego się nie spodziewałem. Wydawało mi się, że będzie taki jak Jonathan (mięśniak bez grama osobowości), ale on jest całkiem zabawny. Oczywiście nie jest moim faworytem.
Devin wydaje się być okej, pomimo, że ma ogromne ego, ale jeszcze musi się napracować żebym mógł mu kibicować faktycznie.
Polubiłem też Maggie. Nie było jej jakoś dużo, ale wydaje się mieć całkiem dobry socjal. Ludzie ją lubią (pomimo, że nie jest w głównym sojuszu).
Thien An, Mike, Kilby i Jenna po prostu sobie tam byli w tym odcinku.
Fioletowi
Dobrze, że przegrali, bo mogliśmy zobaczyć rozkład sojuszy u nich na samym początku gry, zanim pojawią się przemieszania itp.
Nie jestem w stanie zrozumieć jak Rob mógł nie wiedzieć, że nie może na siebie głosować XDD. Przecież to jest chyba podstawowa zasada Survivor'a. Gość ewidentnie chciał quitnąć w taki sposób, żeby nie było, że robi quit, ale mu się nie udało. Powodem podobno było to, że tęskni za rodziną. Nie zdziwiłbym się gdyby także nie wiedział, że po odpadnięciu on wcale nie poleci od razu do domu (choć w sumie czasem zdarzały się takie przypadki). Nie ma to jak nastawianie plemienia przeciwko jednej osobie, a potem próba uratowania tej samej osoby swoim kosztem XD.
Kristin miała małą kontuzję, ale nie wydaje się to być nic nadzwyczajnego. Dobrze, że wszystko git i może zostać w programie, bo wydaje się spoko.
Podoba mi się sojusz Sharonda, Alexis i Linnea i że ostatecznie dopięły swego. Ana rzucała imionami, więc pozbyły się osoby, która tworzy niepotrzebny chaos. Rozbawiło mnie też to, że dziewczyny postanowiły iść za swoim planem, bo Carter powiedział coś o krabach, a one myślały, że mówi o nich.
Ori mógł być częścią planu, ale on wolał zagłosować po swojemu. On też ma świetny socjal. Chyba wszyscy go tam lubią.
Eric jest denerwujący, ale były w tym programie gorsze osoby.
Christian do duch, a Ana odpadła bo gadała zbyt dużo. Przez te pierwsze dni mogła siedzieć cicho, to mogłaby zajść dalej.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 1 gość