WAŻNE! Osoby, które mają problem z zalogowaniem się na forum prosimy o usunięcie cookies/ciasteczek i ponowienie próby logowania.
Ciasteczka można usunąć za pomocą przycisku "Usuń ciasteczka witryny" w stopce forum.

S31E10 / S31E11

marinhos
7th voted out
Posty: 113
Rejestracja: 01 cze 2014, 00:00
Winners at War: Rob
Kontakt:

Post autor: marinhos »

ciriefan pisze:Abi - jej obecność jest złota w tym sezonie <3 Nie to, żebym lubił ją jako osobę, ale daje nam tyle rozrywki. Tekst o grzmocie i błyskawicy <3 Irytująca Abi, która siedzi w obozie i nie daje Kelley szukać HI <3 Abi, która znowu nagle ni z gruchy ni z pietruchy chce zmieniać plany i udupić całą głosującą grupę - jakie to nam dało napięcie, czy plan się uda Very Happy Można ją lubić lub nie, ale bez niej to nie byłoby to samo!
Nie jest to poziom Coltona, ale fakt faktem jest trochę rozrywki, oby miała więcej jazd w kolejnych epizodach :D

Awatar użytkownika
Jack
sole survivor
Posty: 4970
Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
Kontakt:

Post autor: Jack »

Oglądam sobie odcinek i postanowiłem napisać coś w trakcie jego oglądania. Czy zauważyliście, że zadanie z medalionami było nagrywane w jakimś studiu (albo coś co po części jest studiem)? Od razu inna jakość obrazu. Twarze uczestników dobrze oświetlone, lepsza jakość dźwięku (na 90% głos nienagrywany na zewnątrz)
Albo nie uważnie oglądam odcinek i coś Jeff wspominał, że rozgrywają zadanie w jakimś pomieszczeniu, albo to kolejne małe oszustwo.

frasiek
sole survivor
Posty: 1097
Rejestracja: 27 gru 2010, 00:00
Kontakt:

Post autor: frasiek »

Jack pisze: Albo nie uważnie oglądam odcinek i coś Jeff wspominał, że rozgrywają zadanie w jakimś pomieszczeniu, albo to kolejne małe oszustwo.
Odpaliłem odcinek jeszcze raz:

- nie wspomniał nic o nagrywaniu w studiu,
- zadanie jest poprzedzone "najechaniem" kamery(to pewnie ma jakąś nazwę której nie znam ), które wskazuje, że to było na zewnątrz.
- w czasie zadania Jeff mówił, że biegną do dżungli.

Może różnica wynika z tego, że nie była to tak otwarta przestrzeń jako woda lub wielki plac z jakimś torem wyścigowym? A może wśród drzew pochowali jakieś ekrany?

Awatar użytkownika
tombak90
sole survivor
Posty: 2553
Rejestracja: 12 mar 2011, 00:00
Lokalizacja: Poznań
Winners at War: Tony
Survivor AU All Stars: David
Kontakt:

Post autor: tombak90 »

Zaiste, odcinek bardzo dobry. Skręcił mi jaja i zawiązał je w taką fajną kokardkę. Było o wiele ciekawiej niż w odcinku numer poprzedni, w którym do końca nie wiadomo było o co chodzi, jak chodzi i w ogóle dlaczego chodzi, a nie siedzi na dupie.

Fish w końcu przefikał sobie biznes. Myślę, że ktoś mu kiedyś powiedział, że jest zajebisty i bardzo go tym skrzywdził. Ukatrupienie Łygylsłorf, mimo iż bardzo przyjemne w odbiorze, było fatalnym ruchem i w ogóle było chyba big mułwem dla samej idei big mułwa - poziom Jeffa Kenta albo tych placków eliminujących Rockera. Ludzie zobaczyli, że z niego taki chachmęt i woleli się go pozbyć. Ponadto, cała ta cudowna adwentydż okazała się dysadwentydż. Jeśli nie jest się zagrożonym, to wyskakiwanie na publiku po takie rzeczy jest tak sensowne jak dosypywanie lubczyku prostytutce. Mógł już lepiej ruszyć dupę po Ha I I, skoro ten czekał sobie nocą w buszu, podświetlony jak psie jajca. A jeszcze ponadto, jego sojusze: głównie z Jeremy'm, ale także, jak się okazuje (pozdrawiamy maczetą edytorów), z Kimmi, były zbyt widoczne. Spencer wiedział, że zbyt daleko z nim nie zajdzie, więc strzał w okularki właśnie w tym momencie, był jak najbardziej prawilny i uzasadniony.

A jeszcze-jeszcze ponadto, to ja stanowczo postuluję reaktywację doktor Ramony. Fiszu tak jęczał i przeżywał wyjątkowość tej swojej sekęd częs, że jeszcze gotów zrobić na tej Ponderosie coś głupiego - na przykład udławić się tą krasnalowatą czapą Savage'a albo wyssać zawartość strzykawek do twarzy Łygylsłorf. Ktoś ewidentnie powinien mieć go na oku, no żeby potem nie było, że nie mówiłem. #HaloPogotowieProszePrzyjechacNaPonderose

Nad Cierą płaczę krokodylimi łzami, jednak niestety, przeczuwałem, że wiedźmy zbyt długo w komplecie nie pozostaną i skoro któraś miała już skończyć z rzędzianowym kołkiem w klacie, to wolałem by padło właśnie na nią, aniżeli Miśkę Abiśkę czy też Łowcze Immunitetów Nasienie Dziadka Dale'a. Poza tym, Łowcze Immunitetów Nasienie Dziadka Dale'a jest tak bardzo łowcze, że jeśli mnie wikipedia nie myli, jest pierwszą przedstawicielką płci pięknej, która zgarnęła dwa Ha I I w jednym sezonie (yaaay!). Chce więc, by trwała dalej, zbierała dalej i być może nawet pobiła rekord tych wszystkich Hantzów czy innych Tony'ch. Acotam, aczemubynie, acosiębędziemywtangupierdolić.

Zresztą, wracając do młodej Moretki, skoro nikt nie chce jej tego wyrzygać, to trudno, będę to ja. Uwaga, rzygam: ruch z eliminacją Woo i co za tym idzie, ostentacyjne pierdnięcie w twarz wszystkim Bayon, nie był zbyt udany i to właśnie przez niego nasza przyjaciółka ściągnęła na siebie wszystkie problemy. Tak więc ekhm-ekhm. Karma jest d*iwką, wcale nietanią i z gumą nie przyjmuje. Zapamiętajmy.

Joe dalej wygrywa. A ściślej mówiąc, prawie-wygrywa, co wychodzi praktycznie na to samo - pogrąża się w czeluściach dupy. Jest trochę jak blondynka z horrorów i każdy jego kolejny dobry performęs w czelendżu jest niczym kolejny krok blondynki w stronę drzwi, zza których wydobywają się dziwne odgłosy i za którymi czai się psychopatyczny morderca. Na początku yaaay, brnę w to dalej, pfff, co mi tam, ale potem okazuje się, że nie można się już wycofać, bo na przykład z drugiej strony drogę odgrodził inny psychopatyczny morderca.

I tak Joe musi już po prostu wygrywać, bo inaczej narsonik. Teraz tylko szczęśliwym trafem udało mu się przetrwać... chociaż zaraz, wait, co ja napisałem, muszę sobie prz**ebać, jakim szczęśliwym trafem, toć ja nie trawię Joe'go... A może jednak zaczynam trawić? Nie wiem, na razie tłumaczę to sobie tak, że cieszę się z ubicia Fisha, a potem będę się dalej zastanawiał co z tym fantem zrobić, bo przecież kibicować mu nie będę, no weź się tato.

Cieszyłbym się też z ubicia Jeremy'ego, bo koleś mi się po prostu przejadł, podobnie jak wszyscy zawodnicy z faplisty Jeffa. Jednak, jak już zauważył bodaj Stach, dziwnym trafem nikomu nie chce przyjść do głowy ten oświecony pomysł. Czyżby Leśne Skrzaty Jeffa Probsta zabroniły takich grzesznych myśli pod groźbą zerowego editu? Kto wie. W każdym razie, ruchacz Val popełnił ostatnio całą masę błędów, z których przez skromność wymieńmy tylko zgodzenie się na roz*ebanie sojuszu poprzez głosy na Łygylsłorf, stracenie jednego ze swoich cudnych Ha I I oraz związane z tym uewidentnienie sojuszu z Fishem.

Miło wiedzieć, że Abi żyje i dalej doprowadza wszystkich do pasji. Miło wiedzieć, że żyje Kimmi i ma do opowiedzenia ckliwe historyjki. Chyba tylko to jej pozostało, bo laska ewidentnie ciągle żyje w swojej Dolinie Muminków i według niej wszyscy dalej są - a przynajmniej jeszcze do niedawna byli - ckliwą rodzinką Muminków, która czycha z dzidami na Bukę, pod fioletowym płaszczykiem której kryją się trzy wiedźmy. Miło wiedzieć, że żyje także Solejuk. Jednak jeśli nie chcą, żebyśmy się odzwyczaili od języka solejuckiego, powinni go nadawać częściej. Język nieużywany niestety zanika i na przykład dzisiaj, z całego jego dwuminutowego monologu spod tego kapoczka, zrozumiałem tylko tyle, że pada deszcz, jest ch*jowo i w ogóle idzie się zabić.

Niemiło wiedzieć, że Tasha wegetuje. Mam wrażenie, że skończyły jej się pomysły na grę i obawiam się, że odegra w tym sezonie rolę takiej Taj z Tocantins, która do pewnego czasu zapowiadała się świetnie, a potem oddała cnotę chłopakom, którzy mimo pokładanego w nich zaufania, na samym końcu zaprowadzili ją do lepianki z gówna, podpalili i uciekli.

Propsy odcinka zgarnia, jak już mówiłem, Blond Kelley, a także, jak również już mówiłem, Spencer - i chyba gdzieś pomiędzy tą dwójką ryżawych hardkorów rozkłada się obecnie moje kibicowanie, chuchanie, modlitwy do Jasnogórskiej i trzymanie kciuków. Oboje są miłymi zaskoczeniami. Jej nie zdążyliśmy poznać w inicjalnym sezonie, a jego nie widzieliśmy jeszcze praktycznie nigdy w ofensywie. Spencer słynął po prostu z tego, że zawsze był w dupie i teraz nagle, gdy widzę go w ataku, mam trochę jak z Adaśkiem Małyszem na rajdach, no patrzysz i nie wierzysz.

O dziwo - podobało mi się zadanie z piłką wodną. Przemoc zawsze budzi we mnie czułość i rozrzewnienie, a tutaj naprawdę miałem wrażenie, że za chwilę zlecą się medicale, będziemy mieli przyspieszoną F3, F2, F1, albo nawet F0 i hajs zgarnie Jeff, który przekaże go Savage'owi. Ucieszyłby się, bo póki co na każdym swoim jurorskim występie przebiera się za krasnala, co chyba ma być jakąś formą protestu.

O druga dziwo - spodobało mi się także drugie zadanie, no proszę, co tu się dzieje, łuhuu. A konkretnie to z wieczorkiem khmerskich baśni. Było takie mistyczne i uderzało w klimat lokalizacji, bo przy tym obecnym ściśniętym edicie i łłłłłostrej jak przytwa grze, można nieraz zapomnieć, czy oni są właściwie w Kambodży, w Nikaragui, czy w Sosnowcu. Uderzało też w klimat starych sezonów, bo jeśli dobrze kojarzę, to było już takie w Outback, w Markizach albo w którymś z tych-takich-starych. No i wszystko wymiótł trolling Spencera na Abiśce, no miodzio :lol: Nie śmiechłem tak perliście od czasów, gdy Tina strollowała wiarę na Radzie, jak powiedziała, że Dżef-aj-łysz-aj-hed-en-ajdol-bat-aj-doncz.

Chyba tyle. Znów za rozwlekle, ale zachęcił mnie post Umbastycznego i świadomość, że jednak nie jestem tu jedyny, którego wpisy dorównują długością powieściom Tołstoja :D
"Dziś prawdziwych villainów już nie ma..."

Luukas
6th voted out
Posty: 96
Rejestracja: 07 lis 2015, 00:00
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Post autor: Luukas »

tombak90 napisał:

Poza tym, Łowcze Immunitetów Nasienie Dziadka Dale'a jest tak bardzo łowcze, że jeśli mnie wikipedia nie myli, jest pierwszą przedstawicielką płci pięknej, która zgarnęła dwa Ha I I w jednym sezonie (yaaay!). Chce więc, by trwała dalej, zbierała dalej i być może nawet pobiła rekord tych wszystkich Hantzów czy innych Tony'ch.
Spoiler:
Parvati w Heroes vs. Villians tez znalazła 2 HII, ale oba oddała innym osobom.

Co do odcinków mega mi się podobały i wyzwania i strategia. Tak naprawdę ta 10, która była w tych odcinkach to super osoby i po wszystkich eliminacjach będzie mi kogoś szkoda bo kazdy coś wnosi do tej edycji (oprócz Keith'a). Mój ulubieniec Spencer bardzo dobrze wyszedł w tych odcinkach pokazał, ze jest bardzo dobrym graczem i ma duzy potencjał. Kelley to moja druga faworytka bo tak naprawdę z całkowitej dupy wyszła w miarę ok.

Awatar użytkownika
Jack
sole survivor
Posty: 4970
Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
Kontakt:

Post autor: Jack »

frasiek pisze:Może różnica wynika z tego, że nie była to tak otwarta przestrzeń jako woda lub wielki plac z jakimś torem wyścigowym? A może wśród drzew pochowali jakieś ekrany?
Nie wiem. Według mnie to bardzo dziwnie wyglądało. Szczególnie jeżeli chodzi o światła i tak jak mówiłem o jakość dźwięku. Ale to może z powodu warunków atmosferycznych konkurencja rozgrywała się w czymś "obudowanym" i stąd ten dźwięk. To nie jest najważniejsze :)

Odcinek nie był zły. Najważniejsze, że drewniany Joe w końcu nie wygrał wyzwania o immunitet. Bogu niech będą dzięki :D
Manipulacja (przepraszam, twist) podczas pierwszego zadania o immunitet był bardzo "niefajny". W końcu to edycja all-stars i nasi rozbitkowie-gwiazdy powinny potrafić sobie poradzić w trudnych warunkach. Przypomnę Fiji i plemię, które musiało żyć bez jedzenia i picia "żywiąc się" tylko rosą i deszczem.

I muszę też wspomnieć o zbiegu okoliczności. Ukryty immunitet użyty przez Kelley wraca i kolejny dostaje Jeremy. Później HII używa Jeremy, a "zastępczy" immunitet dostaje Kelley - więc w sumie wszystko zostało po staremu :D

Ciera - nie wiem czy miała więcej pecha czy w końcu się "doigrała" i odpadła. Gdyby nie miłosierny Jeremy i jeden z jego immunitetów...
Stephen - śmieszna sytuacja. Myślałem, że jego "przewaga" sporo mu pomoże (W końcu to był dodatkowy głos dla niego i anulacja głosu innej osoby), a jak widać zaszkodziła.

tuptus
Posty: 3
Rejestracja: 27 lis 2015, 00:00
Kontakt:

Post autor: tuptus »

A dlaczego drewniany Joe?? :)

Niektórzy piszą,że jego gra to tylko immunitety, ale widzieliśmy na początku jak dobrze dogadywał się z Kelley ....sam to zepsuł ;P I kiedy odpadała statystka dowiedzieliśmy się,że Joe był jej najbliższy...więc chyba prowadzi w miarę dobry socjal :P

damian300d
5th jury member
Posty: 442
Rejestracja: 03 maja 2014, 00:00
Kontakt:

Post autor: damian300d »

Jeden z najlepszych odcinków do tej pory. Sama przyjemność z oglądania. Co do zadań o nagrodę oba mi się podobały (lubię takie gdzie muszą walczyć) ale to nocne była świetne!

Ciera - lubię ją, podoba mi się jej postawa - takich ludzi potrzeba do tej gry. Jednak jak już kiedyś pisałem wg mnie brakuje jej czegoś żeby zostać zwycięzcą, ale liczyłem, że może jeszcze trochę zostanie i namiesza. Szkoda, że tylko we dwie głosowały na Kimmi.

Stephen - mam mieszane odczucia co do niego. Na początku sezonu sądziłem, że może być jednym z tych którzy zagrają naprawdę ciekawie, więc trochę się rozczarowałem. Brakowało mu spojrzenia z szerszej perspektywy - wciąż tylko "get rid of Joe". W second chance chodzi by wyciągać wnioski z poprzedniej gry. On tak skupił się na tym co było ostatnio, że zapomniał o całej reszcie. Dodatkowo przewaga i fatalny dobór osób na nagrodę pogrążyły go.

Kelley - po prostu uwielbiam <3 Co prawda znalezienie tej wskazówki to kwestia wyjątkowego szczęścia, ale już samo zabranie immunitetu było świetne. Odbiła się z dna i teraz ma całkiem stabilną pozycję. No i udaje się jej kontrolować Abi - to też spore osiągnięcie. Kelley to jedna z moich kandydatek do zwycięstwa, ale mam złe przeczucia, że skończy w okolicach f5/f4.

Kimmi - trzymała z Fischem, a nawet nie zabrał ją na nagrodę. So sad. Ktoś podobno mówił, że ona prowadzi najlepszą grę. Serio? Kompletnie zero inicjatywy, tylko idzie w zaparte i nie widzi co się dzieje. Ludzie już nawet nie uwzględniają jej w rozmowach o strategii i czekają aż sobie pójdzie. Btw jak Kimmi wyciągała z wody takie małe małże to przypomniała mi sie Monica "nie bierz tyle bo potem nic nie zostanie " xD

Tasha - to ta sama czrnoskóra kobieta, która była w plemieniu Angkor? Wtedy jej kibicowałem, była jedną z moich faworytek. Teraz jest na odwrót. Jej gra pozostawia wiele do życzenia. Od połączenia tylko raz zagłosowała na osobę, która odpadła (Kass).

Jeremy - kolejna osoba, której zwycięstwo mnie ucieszy. Prowadzi dobrą grę, choć w tym odcinku popełnił masę błędów, których można było uniknąć. Chyba zrobił się trochę zbyt pewny siebie skoro myślał, że uratowanie Stephena HII nie zwróci uwagi reszty.

Keith - taaak...

Spencer - od Cagayan ten człowiek mnie tak jakoś irytował. Ale w sumie teraz nawet go polubiłem, a nawet zacząłem nieśmiało kibicować. Co prawda na szczycie listy nie jest, ale jeśliby wygrał to nie miałbym nic przeciwko. Chłopak ewidentnie poprawił swoją grę socjalną. No i ruch z eliminacją Stephena to jedno z lepszych posunięć jak do tej pory, zwłaszcza, że wiedział o przewadze Stephena.

Abi - jak zaczęła marudzić to już się bałem, że wszystko zepsuje. Nie wiem jak oni z nią tam wytrzymują.

Joe - miał farta, że tym razem był większy problem do rozwiązania niż jego zdolność do wygrywania immunitetów. Jako osoba jest całkiem sympatyczny, ale jako gracz nudny.

Poza tym, Łowcze Immunitetów Nasienie Dziadka Dale'a jest tak bardzo łowcze, że jeśli mnie wikipedia nie myli, jest pierwszą przedstawicielką płci pięknej, która zgarnęła dwa Ha I I w jednym sezonie (yaaay!). Chce więc, by trwała dalej, zbierała dalej i być może nawet pobiła rekord tych wszystkich Hantzów czy innych Tony'ch.
Spoiler:
Parvati w Heroes vs. Villians tez znalazła 2 HII, ale oba oddała innym osobom.
Chyba coś tu trzeba uściślić xD

SPOILER
Rzeczywiście Parvati "zgarnęła" (jakże trafne określenie) dwa HII, ale jeden z nich dostała od Russela, sama znalazła tylko jeden.


Kelley znalazła dwa HII

Awatar użytkownika
Jack
sole survivor
Posty: 4970
Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
Kontakt:

Post autor: Jack »

tuptus pisze:A dlaczego drewniany Joe?? :)
Dlaczego drewniany? :D
Po pierwsze. Podczas zadań o immunitet (tych z zachowaniem równowagi) stał taki nieruchomy i przez to skojarzyło mi się z "drewnianym".
Po drugie. Chodzi mi też o jego sposób poruszania się. Taki "drewniany".
Po trzecie. Odnosiło się to też do emocji Joe. On praktycznie nie okazywał wcześniej emocji, nawet radości po wygranych zadaniach - kamienna twarz, więc "drewniany".
I jeszcze jego sposób wypowiedzi do kamery czy rozmów z innymi.
Dlatego nazywam go drewnianym Joe - nie że to obraźliwe, ale tak jakoś pasuje mi do niego ten przymiotnik.

Awatar użytkownika
Davos
6th jury member
Posty: 543
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Kontakt:

S31E10 / S31E11

Post autor: Davos »

Super podwójny odcinek! :)

Pierwszy plus to zadania. Zwłaszcza te o nagrodę bardzo mi się podobały - jedno z fizyczną walką dwóch przeciwnych drużyn walczących o piłkę. Lubię takie zadania, bo widać w nich zaangażowanie i rywalizację, w przeciwieństwie do nudnych zadań z balansem i kulkami. No a zadanie o nagrodę w drugim odcinku to już w ogóle rewelacja i niemal łezka mi się w oku zakręciła, bo takie klimatyczne wieczorne bieganie po dżungli i odpowiadanie na pytania na bazie opowiedzianej przez Jeffa historii przypomniało mi pierwsze sezony Survivor :) Jak ja tego dawno nie widziałem! Te zadania mają super klimat i żałuję, że ostatnio ich w ogóle nie było. Mam nadzieję, że skoro twórcy sobie o tym przypomnieli to te zadania jeszcze wrócą w kolejnych sezonach, bo naprawdę są arcyfajne do oglądania.
I jeszcze Stephen robiący w bambuko Abi :D
Fajny był też twist z zadaniem o immunitet, choć dziwię się, że aż tyle osób z niego zrezygnowało dla szałasu. Joe musiał walczyć, Keith też walczył i dobrze, bo przynajmniej Joe nie dostał tego immunitetu za darmo i musiał go wygrać. Ale dziwię się, że Ciera i Kelley zrezygnowały, bo one wtedy były zagrożone, no i Ciera zresztą odpadła. Swoją drogą ten szałas, który potem dostali od ekipy budowlanej, wcale jakiś wielce okazały nie był ;)

Odpadnięcie Ciery mnie trochę smuci, bo ją lubię, ale jednak od jakiegoś czasu sama na siebie kręciła bat. Było zbyt głośna i zamiast próbować kryć się w cieniu, chciała grać w otwarte karty i namawiała wszystkich do ruchu. No i Jeremy zrobił ruch, który ją wywalił.
Próba uderzenia w Stephena i wykopania go, zanim użyje przewagi, była bardzo rozsądna. Użycie przez Jeremy'ego immunitetu i ocalenie Stephena było wprawdzie efektownym zagraniem, ale jednak nie oceniam to jako dobry ruch, bo przez to Jeremy jasno pokazał, z kim chce grać i iść do finału, a poza tym stracił jeden HII, a Stephen i tak ostatecznie odpadł. Lubię Stephena i w tym sezonie miał trochę ciekawych conf, ale też popełnił za dużo błędów. Jak wygrał nagrodę to nie powinien brać na nią Jeremy'ego i Tashy, a już na pewno nie powinien przy wszystkich mówić, że chce z tą dwójką wzmacniać sojusz. Poza tym rzucenie się do walki i zdobycie przewagi zrobiło z niego cel, a Stephen mimo że ostatecznie użył tej przewagi to nie wyczuł, że Spencer jest przeciw niemu i ostatecznie i tak zabrakło mu numerków. Poza tym on i jego sojusz zrobili błąd, dzieląc głosy i oddając część z nich na Abi, bo była raczej mała szansa, że Joe ma HII. Ale przynajmniej dzięki temu rada była ciekawa. I tu trzeba pochwalić Spencera, bo zrobił bardzo dobry ruch, głosując na Stephena. Sojusz Jeremy'ego, Stephena, Tashy i Kimmi trzeba było rozbić, bo Spencer nie wyszedłby dobrze na trzymaniu z nimi do końca. Teraz ma dużo większe pole manewru, żeby się lepiej ustawić.
Joe nie wygrał immunitetu, a mimo wszystko przetrwał radę, wow! ;) Przyznam, że tego się nie spodziewałem. Ale cieszę się z tego, choć to nie zasługa jego samego, a tego, że ludzie chcieli podejść Stephena, no i Spencer był decydującym głosem.
I jeszcze na koniec wielki plus dla Kelley za zdobycie kolejnego HII. Co prawda sama wskazówka wpadła jej do ręki przypadkiem podczas zadania (swoją drogą widać, jak bardzo producentom zależało, żeby ktoś ten HII zdobył, bo nie było opcji, żeby tę wskazówkę przeoczono), ale już sam immunitet zdobyła bardzo sprytnie, choć nie zabrakło nerwów, czy ktoś ją nakryje na wyciąganiu HII spod szałasu, czy też nie? :)

Jeremy i Kelley mają HII więc ciekawi mnie, co z tego wyniknie. Kelley to w ogóle taki czarny koń tego sezonu i nie zdziwię się, jeśli zajdzie naprawdę daleko, bo póki co radzi sobie bardzo fajnie. No i Spencer też coraz lepiej gra, co mnie cieszy.

Mam tylko nadzieję, że ta spadająca komuś na łeb figurka, którą pokazano w zapowiedzi następnego odcinka, nie spowoduje żadnego medicala, bo szkoda by było.
Obrazek

ODPOWIEDZ

Wróć do „Survivor 31: Cambodia - Second Chance”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość