WAŻNE! Osoby, które mają problem z zalogowaniem się na forum prosimy o usunięcie cookies/ciasteczek i ponowienie próby logowania.
Ciasteczka można usunąć za pomocą przycisku "Usuń ciasteczka witryny" w stopce forum.

Survivor NZ: Nicaragua E20

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Jack
sole survivor
Posty: 4983
Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
Kontakt:

Survivor NZ: Nicaragua E20

Post autor: Jack »

PREMIERA: 5 lipca 2017

Awatar użytkownika
XanderDE
5th jury member
Posty: 441
Rejestracja: 09 mar 2015, 00:00
Winners at War: Michele
Kontakt:

Survivor NZ: Nicaragua E20

Post autor: XanderDE »

Nie ma linku do tego odcinka, więc wpadłem na wiki i wiedziałem, że to się tak skończy -.-

Edit: Obejrzałem odcinek i naprawdę Tom skopał sprawę na FTC. Barb tak jak podejrzewałem po słowach Mike'a, że nie dostanie żadnego głosu, a miał kontakt ze wszystkimi jurorami, więc miał największe pojęcie o tym jak się rozkładają głosy. No niestety wygrał Avi, tylko dlatego że zaszantażował emocjonalnie ludzi po blindsidzie na Sali, że wszyscy są tacy be, bo zagłosowali w swoim interesie, a nie jego.

Awatar użytkownika
Jack
sole survivor
Posty: 4983
Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
Kontakt:

Survivor NZ: Nicaragua E20

Post autor: Jack »

Najgorszy rezultat z możliwych. Zgadzam się, że Tom skopał sprawę na FTC. Bardzo podobała mi się mowa Barb :D Jednak to już nie miało żądnego wpływu na decyzję jurorów. Shannon miała rację. Jak kobieta zrobi jakiś ruch to jest villainem i tą złą. A jeżeli Avi mówi, że to Nate chce być w finałowej trójce i nie chciał z nimi sojuszu... to wszystko jest ok. I Avi nadal jest tym miłym facetem.

Oglądając odcinki nie zauważyłem, żeby Barb była "disrespectful" i "selfish". Wszyscy jej to zarzucali. Ja tego tak nie odczułem. Ona po prostu grała swoją grę. Robiła największe ruchy, świetnie spisywała się w zadaniach. Dla mnie jest zwycięzcą :)

Albo źle patrzałem, albo na finale nie pojawiła się Dee :(

Edit: Sala został fan favorite :o

Awatar użytkownika
ciriefan
sole survivor
Posty: 5250
Rejestracja: 27 mar 2010, 00:00
Winners at War: Natalie
Survivor AU All Stars: Shonee
Kontakt:

Survivor NZ: Nicaragua E20

Post autor: ciriefan »

Tak żałuję, że zmarnowałem te 20 godzin na ten sezon. O masakra. Żenujący finał tragicznego sezonu.

Tylko zwycięstwo Barb mogło uratować ten program. Niestety tak się nie stało. Było wręcz na odwrót. Tak bitter jury to już dawno nie było. Czy nikt z nich nigdy nie widział tej gry? FTC zmieniło się w jeden wielki pojazd po Barb. Bardzo przykro się to oglądało, a i tak to była wersja okrojona. Tekst ze szczoteczką do zębów nie chcącą się spłukać w sedesie - wow. No i te "honorowe" słowa padły oczywiście od najbardziej honorowego Sali. Mam tak negatywne odczucia na temat tego finału, że aż nie chce mi się dłużej ciągnąć tematu.

Nie narzekam na wygraną Aviego - lubiłem go i mi jako zwycięzca on odpowiada.

Na plus reunion show - było zrobione bardzo dobrze i ciekawie. Prowadzący nie bał się zadawać trudnych pytań. No i nie skupiał się na jednym ulubionym graczu i nie tracił czasu na jaką Się i inne Cochrany zaproszone na publiczność. Reunion było akurat świetne i to jedyny odcinek, który oglądałem z zaciekawieniem. Jeff powinien się czegoś od niego nauczyć.

"Was your relation physical" Hahaha padłem XD I co Georgia zrobiła z włosami? Jakiś dramat XD

Sala fan favorite - rzygam.

Awatar użytkownika
Anja
2nd jury member
Posty: 205
Rejestracja: 25 kwie 2017, 18:11
Lokalizacja: Częstochowa
Winners at War: Sandra
Survivor AU All Stars: Shonee
Kontakt:

Survivor NZ: Nicaragua E20

Post autor: Anja »

Najgorszy scenariusz się spełnił. Wygrał Avi. A pierwsze słowa, które mi przyszły na myśl oglądając FTC to było: BITTER JURY. Nie wiem dlaczego chcieli tak umniejszyć grę Barb. To właśnie ona ich ograła! Strategicznie grała najlepiej, wywaliła osobę, na którą nikt nie odważyłby się głosować. W mergu wiedziała jak każda rada się potoczy, wiedziała kto na kogo będzie głosować. W ostatnich odcinkach to do niej należały decyzje z kim chce iść do F3. Była coachem, mafia queen, nie musiała zbyt wiele robić by mieć całkowitą kontrolę. Nawet po blindsidzie Sali nie traktowali jej jako wystarczające zagrożenie. Oni byli jej puppets. Jednak nikt tego nie dostrzegł i niestety mówili jaka to jest DISRESPECTFUL. Żałosne. Aż się odechciewało oglądać. Jestem przekonana, że Sala tak tych ludzi ponastawiał. To co on mówił podczas FTC... just tragic. I on jest fan favourite? To pomyłka jakaś. To samo Mike... ale nie mam zamiaru tego komentować.
Niestety Tom zawalił FTC. On naprawdę miał duże szanse to wygrać, był za skromny na końcu. Powinien udowodnić im, że oprócz zadań miał strategię i grę socjalną na dobrym poziomie. Imo, grał lepiej niż Avi. Mimo że był zagrożeniem przez niemalże cały sezon to przetrwał. I nie tylko Avi go ratował, on sam wiedział, gdzie może zawrzeć sojusz, z kim mu się to opłaci. Szkoda, bardzo szkoda, że nie zrobił prawidłowo tego ostatniego kroku. No nie miał takiego daru jak Kristie z AU Survivor i nie przemówił do jury tak, aby zmienili zdanie. A co do zwycięzcy... wygrał, bo był lubiany, nothing more.
Reunion było dość ciekawe, w przeciwieństwie do większości odcinków. Fajnie, że tyle tematów poruszyli. Jednak nadal pozostaje to najgorszy sezon Survivora jaki kiedykolwiek widziałam.
Obrazek

Awatar użytkownika
Umbastyczny
sole survivor
Posty: 1342
Rejestracja: 25 lut 2013, 00:00
Winners at War: Yul
Survivor AU All Stars: Shonee
Kontakt:

Survivor NZ: Nicaragua E20

Post autor: Umbastyczny »

Smutny finał.

Najbardziej kibicowałem Barb, potem Tomowi i na końcu Aviemu... Ogólnie Avi nie był złym graczem, socjalnie był bardzo dobry, ale jednak przy strategicznej Barb wypadł moim zdaniem blado.

Finałowa rada to tragedia. Muszę przyznać, że jury było bardzo bitter. Trochę mentalnie zostali w epoce Surva polegającej na pagongowaniu jednej strony przez drugą. Tym sposobem babcia Barb była zbyt nowoczesna jak na ich standardy. Ja tam ją uwielbiam: strategicznie najlepszy gracz sezonu, a zadaniowo i socjalnie też wypadła dobrze. Teraz ją hejtowali, że była niby taka straszna, ale jakoś przez 19 poprzednich odcinków w rozmowach czy konfach nic takiego się nie przewijało. Nie chcieli dać jej wygrać, bo była od nich wszystkich sprytniejsza i tyle.

A Sala i jego pojęcie i poczucie honoru są jedynie godne pożałowania. To, że został Fan Favourite zakrawa o czarny humor.

Ogólnie sezon dość kiepski. Zepsuty przed Redemption i realizację (20 odcinków, odcinki godzinne bez rady plemienia itd.). Bo jak pomyśleć o samym przebiegu to tak źle nie było, w bardziej przemyślanej oprawie byłoby to o wiele ciekawsze.

Szewik
1st jury member
Posty: 151
Rejestracja: 24 lut 2011, 00:00
Lokalizacja: Gda?sk
Kontakt:

Survivor NZ: Nicaragua E20

Post autor: Szewik »

Chryste Panie jaka to była mordęga oglądanie tego. Prowadzący chwalący cast XDD Pod względem strategii porównywalne do wyprawy robinson. Może ze dwie osoby grały i jeszcze były za to krytykowane xd aż mi sie nie chce więcej nawet pisac na ten temat.

Awatar użytkownika
Jack
sole survivor
Posty: 4983
Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
Kontakt:

Survivor NZ: Nicaragua E20

Post autor: Jack »

Szewik pisze:
09 lip 2017, 16:29
Prowadzący chwalący cast XDD
Masz rację. To było chyba najśmieszniejszym momentem tego finałowego odcinka (Może nie dla fanów żartów Jaka).

A tutaj wyjaśnienie dlaczego nie było Dee na finale :D
Dee Harper, who was voted off on episode one, refused to attend the final episode. She told Stuff after being voted off that she hadn't watched the show and considered it to be "a joke".
Dee, trzeba było powiedzieć o tym 2 miesiące temu ;)

Awatar użytkownika
tombak90
sole survivor
Posty: 2562
Rejestracja: 12 mar 2011, 00:00
Lokalizacja: Poznań
Winners at War: Tony
Survivor AU All Stars: David
Kontakt:

Survivor NZ: Nicaragua E20

Post autor: tombak90 »

Ten sezon ciągnął się w moim życiu jak glut – zacząłem równo z emisją, ale to było takie daremne, że przez bite pół roku nie mogłem się zmusić do odpalania kolejnych epizodów. Kiedy wreszcie dotarłem do mety, czułem się jakbym przebiegł jeden z tych debilnych półmaratonów ulicznych w Poznaniu, na które jestem za tłusty i które powstały wyłącznie po to, żeby tamować ruch i wkurwiać ludzi spieszących się do pracy.

Jednak przed skrobnięciem tej notki spojrzałem na siebie w lustro i zapytałem podchwytliwie: czego ty dziadzie jeden burczysz? Miałeś pierwotny klimat, który przyciągnął cię w latach dwutysięcznych do Outback? Miałeś. Miałeś blindsidy i zwroty akcji? Miałeś. Miałeś hejterskie mowy jurorskie? No ba – Sala i to jego "gówno, które nie chce się spłukać" zostaną w mojej głowie jako jedna z głównych pamiątek po tym sezonie. Miałeś cycki? No dobra, cycków akurat nie miałeś, no ale Georgia dostarczyła przynajmniej fajną buźkę.

A jednak burczę. Sęk chyba w dwóch rzeczach. Primo – cast był nudny jakby Matt Chisholm zrobił wjazd na chatę jakiemuś kółku szachowemu i przyciągnął ich za przetłuszczone włosy do programu. Zero życia, zero charyzmy, zero kurwików w oczach i w ogóle zero wszystkiego. Chciało mi się kwilić nad swoim nieszczęsnym losem, ale z braku laku musiałem kibicować naburmuszonemu Wojakowi i trzepniętemu z arbuz Jakowi, bo tylko oni dawali nadzieję na jakieś dramy, piski i rękoczyny. Drugie primo – montaż. Ja ogólnie w sprawach montażu jestem skończonym debilem, nie odróżniam tych wszystkich technik i nie potrafię się wypowiedzieć, czy to był format ileś na ileś i czy dźwięk był taki czy śmaki. Ale tutaj nawet mnie to ukłuło. Momentami mało co można było tam zrozumieć, bo woda szumi, wiatr pizga, małpy skrzeczą i weź tu tombaku zrozum co oni tam między sobą szeptają. No i to ciągnięcie jednego wątku na pierdylion odcinków, zupełnie jakby do scenariusza dorwała się Ilona Łepkowska. Na wątek Bladolicej, która po przemieszaniu kombinowała komu pyknąć strategicznego blowjoba by utrzymać się w grze, poświęcono chyba łącznie z 200 minut czasu antenowego, nie licząc nawet tych ich durnych reklamowych przerywników z dziećmi tańczącymi na brokacie.

Nie będę tu za bardzo jechał po adresach, bo w kilku poprzednich recenzjach zdążyłem już chyba wszystkich dostatecznie obrazić, odniosę się przede wszystkim do rzeczy, która sprawiła, że prawie zakrztusiłem się kartoflem. Mianowicie wasz wybór najlepszego stratega. Tak jak przez siedem lat na tym forum zawsze jakoś tam się z wami zgadzałem i nawet jeśli nie wygrywała promowana przeze mnie osoba, to przynajmniej ktoś, kogo oceniałem ogólnie wysoko, tak tutaj totalnie polecieliście sobie w świrki.

Barb dała się lubić, a i w pewnym momencie zaimponowała mi blindsidem na Sali na tyle, że postanowiłem darować jej daremny etap pre-switch i zobaczyć, co z niej dalej będzie za rozbójnik. A tymczasem kicha. Ciśnięcie w finał z Avi'm i Tom'em było równie inteligentne, co przejście się nocą po brukselskim Molenbeek zajadając schabowego i wycierając sobie po nim gębę kartkami wyrwanymi z Koranu. W tym sezonie jak w mało którym sympatie jury były oczywiste i wiadomo było, że decydującymi głosami będą Mike i jego minionsi plus Sala, a oni żyli przecież z oboma chłopakami za pan brat. A babunia Barb miała przecież cały sryliard innych opcji – zabrać do finału wiernego i miernego dziadka Dale'a, znienawidzoną Shay albo zdradziecką Bladolicą. To nie, fakaj bobla tombak, nie będziesz mi mówił jak mam żyć, finał z chłopakami to dla mnie najlepsza opcja, juhuu, waka-waka. Wszystko to sprawia, że nasza TypowaStarszaPaniRunnerUp numer trzysta pięćdziesiąt jest dla mnie zdecydowanie bliżej tytułu najgorszego stratega, niż najlepszego.

Kto był zatem najlepszy? Żal mi dupę ściska i nie chce puścić, ale powiem to - niestety Avi. Parafrazując ludową mądrość, jaki kram, taki pan. Trzeba wyczuć nastroje współbiesiadników, a to nie był sezon o strategii i wielkich ruchach, tylko o honorze, godności, relacjach socjalnych i pierdzeniu sobie nawzajem słomką bambusową do uszu. Avi to wiedział i grał właśnie pod tym kątem. Jak widać, wystarczyło. Miał kawał dobrego socjalu i to właśnie wyniosło go na kiwisowskie ołtarze. Co prawda, miałem wrażenie, że po odejściu Sali do końca programu będzie się zajmował głównie snuciem się po łąkach i przeżywaniem bólu egzystencjonalnego, ale ostatecznie zdołał spiąć zady i dokończyć gonitwę. I patrząc na mentalność tego sezonu, zwycięzca wyszedł im jak malowany. Widać, Kiwisi chcą właśnie takiego dobrodusznego herosa, motywacyjnego wychowawcę młodzieży, który będzie uwielbiany przez motłoch, będą sprzedawać koszulki z jego podobizną i jeszcze wystąpi w reklamówce społecznej namawiającej gimnazjalistów do bezpiecznego seksu przed szkolną wycieczką.

Do ostatniej chwili wydawało mi się, że najlepszym wojem mianuję jednak Toma, który wyjąwszy socjalny nieogar z pierwszych rund, przez cały program grał całkiem dobrze. W dodatku miało się wrażenie, że bardziej niż Avi wie co robi i nie jest takim roztrzęsionym emocjonalnie piciemjajciem, tylko gra bardziej na chłodno. Coś tu się jednak na samym końcu zesrało i w sumie nie do końca mam pomysł co, bo wydawało mi się, że ma silniejszą relację z Mikiem i jego minionsami niż Avi i to raczej w jego kierunku sypną hajsem. A jednak nie. Może to przez to, że wygląda jak Cygan i ciało sędziowskie stwierdziło, że po programie i tak zarobi więcej siana na jakimś deptaku w Wellington, chodząc z harmonijką od pachą, w towarzystwie kulawego siedmiolatka bez oka.

Cóż z Bladolicą? Szanuję ją za to, że jako bodaj jedyna z tej smutnej gromadki aż tak bardzo faniła w amerykańskie surwajwory, no ale zdaje się, że po prostu źle podeszła do tematu i wyprzedziła swoją epokę – o ile oczywiście epoki kiwisowskich surwajworów nie trafi szlag już po drugim sezonie. Może przy jakimś piątym czy szóstym kogoś w jury będą rajcowały big mułwy, zdrady, szachrajstwa i robienie sobie maseczki z wyprutych kolegom flaków. Tutaj została po prostu okrzyknięta zdrajczynią i wyniesiona z imprezy na butach. Pomijając już to, że moim zdaniem źle wybrała obóz – z dwojga złego bezpiecznej byłoby się odwrócić od bandy Sali, którzy może zareagowaliby mniejszym hejtem, bo zawsze mogłaby im powiedzieć, że sorka misiaki, musiałam wam wcześniej wciskać kitę, bo inaczej nabilibyście mnie na pal po przemieszaniu, takie życie, taki rap, suki. Przed Mikiem nie miała już takiego usprawiedliwienia, bo mocno ziomeczkowali się przed switchem. Aczkolwiek mnie i tak najbardziej w tej osobistości interesowało to, czy w końcu po 30iluś dniach na żrącym słońcu, laska chociaż trochę się opali, czy dalej będzie blada jak ktoś, kto chwilę wcześniej puścił pawia do kubła i jeszcze nie do końca doszedł do siebie.

Pozostałych pomerdżowców zbyjmy jednym, marnym akapitem pogardy. Shay zaczęła grę na pełnej kurwie, ale zbyt szybko wszystkich pozdradzała i w rezultacie nikt już potem nie traktował jej poważniej niż regulaminu korzystania z YouTube. Mike swoim zachowaniem tylko prosił się o lepa w dziąsło, więc z góry było wiadomo jak skończy i Redemption tylko trochę opóźniła tu sprawę. Rykoszetem dostali też jego dwaj ułomni minionsi – ekshibicjonista Jak, któremu mama dodawała heroiny do kaszki i ta skromna latynoska dziewczynka, którą wytrzasnęli z jakiejś reklamy szamponu do włosów i którą napruci tequilą rodzice przez pomyłkę nazwali męskim imieniem. Sala poległ trochę na wzór Ruperta na Wyspach Perłowych – bez żadnej szczególnej wkuchy, ale jak widać nawet w takim pizdeczkowym sezonie jak ten nie opłaca się być aż takim role modelem, co by kogoś nie korciło zrobienie ci przemeblowania maczetą w bebechach. Profilaktycznie mógł sobie na przykład raz czy drugi siurnąć do ogniska, żeby udawać, że jednak nie jest taki deserving i opłaca się go zostawić. Dziadek Dale większość sezonu prze-łejst-of-spejsił bujając na hamaku swoją niewiastę, która odwdzięczyła mu się za lojalność dwukrotnym ciosem tortem w pysk, aczkolwiek tak jak wspomniałem w poprzednim wpisie, ma u mnie pewne propsy za to, że w pewnym momencie jako jedynemu wśród tych pokrak zatrybiło mu coś w mózgu, że może jednak ciągnięcie Avi'ego do finału to nie jest taki do końca zajebiaszczy pomysł.

Na drugi sezon bynajmniej się nie ślinię, no ale trochę nadziei dały mi te mećkowe niusy, że niby robią tam na castingu jakieś konkursy dla fanów. Może tym razem od maja przynajmniej co drugi będzie tam ogarniał o Survivor więcej niż to, że był sobie Hatch, była sobie Tina i mieli gdzieś tam przetrwać ze szczurami i małpami :P
"Dziś prawdziwych villainów już nie ma..."

Awatar użytkownika
Jack
sole survivor
Posty: 4983
Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
Kontakt:

Survivor NZ: Nicaragua E20

Post autor: Jack »

Dopiero teraz nadrabiam moje zaległości, po wybudzeniu z zimowego snu, a więc:
tombak90 pisze:
08 lut 2018, 21:16
Primo – cast był nudny jakby Matt Chisholm zrobił wjazd na chatę jakiemuś kółku szachowemu i przyciągnął ich za przetłuszczone włosy do programu. Zero życia, zero charyzmy, zero kurwików w oczach i w ogóle zero wszystkiego.
Nie do końca się z Tobą zgodzę w tym przypadku. Mieliśmy w końcu superfankę, dwoje dziadków, Salę i Shay, supermodelkę Plus Size, czy Tony'ego (który właściwie tez mógłby się zaliczać do grupy dziadków). Czy w USA kiedykolwiek moglibyśmy otrzymać taki cast? :D
Masz jednak rację odnośnie tego, że coś tutaj nie zagrało tak jak trzeba...
tombak90 pisze:
08 lut 2018, 21:16
Aczkolwiek mnie i tak najbardziej w tej osobistości interesowało to, czy w końcu po 30iluś dniach na żrącym słońcu, laska chociaż trochę się opali, czy dalej będzie blada jak ktoś, kto chwilę wcześniej puścił pawia do kubła i jeszcze nie do końca doszedł do siebie.
Kolejna blondynka, której gry nie doceniasz? No jak tak można?
tombak90 pisze:
08 lut 2018, 21:16
Na wątek Bladolicej, która po przemieszaniu kombinowała komu pyknąć strategicznego blowjoba by utrzymać się w grze, poświęcono chyba łącznie z 200 minut czasu antenowego, nie licząc nawet tych ich durnych reklamowych przerywników z dziećmi tańczącymi na brokacie.
Akurat ten wątek był miłą odskocznią od wątków: Aviego, Toma czy innego Sali. Cieszę się, że mieliśmy Barb i Shannon w tym sezonie. A dzieci tańczące w brokacie to pewnie jedna z niewielu rzeczy, którą zapamiętamy z tego sezonu :D

Awatar użytkownika
tombak90
sole survivor
Posty: 2562
Rejestracja: 12 mar 2011, 00:00
Lokalizacja: Poznań
Winners at War: Tony
Survivor AU All Stars: David
Kontakt:

Survivor NZ: Nicaragua E20

Post autor: tombak90 »

Nie do końca się z Tobą zgodzę w tym przypadku. Mieliśmy w końcu superfankę, dwoje dziadków, Salę i Shay, supermodelkę Plus Size, czy Tony'ego (który właściwie tez mógłby się zaliczać do grupy dziadków). Czy w USA kiedykolwiek moglibyśmy otrzymać taki cast?
No ja się zgadzam, że Rubens oglądając ten sezon popuściłby jogurtem w kalesony, tylko co w związku z tym? O ile samo w sobie natężenie brzydkich ludzi można traktować jako ciekawą odmianę po tych wszystkich stejtsowych klonach, o tyle jeśli nie idzie to w parze z ciekawymi charakterami, to widz i tak będzie sobie pochrapywał. A charyzmy to oni tam wszyscy mieli tyle, co kot napłakał.
"Dziś prawdziwych villainów już nie ma..."

Saw
5th jury member
Posty: 489
Rejestracja: 15 wrz 2017, 12:41
Winners at War: Michele
Survivor AU All Stars: Shonee
Kontakt:

Survivor NZ: Nicaragua E20

Post autor: Saw »

No dobra w końcu udało się dokończyć ten sezon xd Nie powiem ile męki mnie to kosztowało, ale jestem już po. Finał nudny tak jak się spodziewałem. Ale jaki sezon taki finał. Co tu miało się wielkiego wydarzyć niby? Starsza panni runner up hejtowana i z zerem głosów zaliczone, Tom na drugim miejscu z jakimś tam głosem od swojego ziomka zaliczone i Avi zwycięzca nad którym wszyscy się spuszczają zaliczone. Jest tu coś do dodania? No ale dobra lećmy po kolei.
Barb - jest co prawda przereklamowana i wcale jej gra taka dobra nie była. Zaczęła ten sezon słabo i była na samym dnie w plemieniu i nie wiele potrafiła zrobić, podobnie jak jej wierny kompan Nate. Pomogło wygrywanie zadań przez plemię, a później przemieszanie. Jeden godny uwagi moment to blindside na Sali. I tutaj naprawdę wielkie brawa, bo to ona się do tego głównie przyczyniła. Więc najwiekszy big move sezonu należy do niej. No ale później jej gra była marna. Rozbudziła apetyty i to tyle. Ustawiła się na finał z największymi mocarzami i ani słuchać chciała o zmianach. Ale te hejty na radzie przesadzone. W ogóle jakim prawem Sala, nad którym wszyscy się spuszczali że to taki heroe śmie tak zwracać się do Barb :x Nie wiem co jest grane, ale myślę że edytorzy dobrze przedstawili osobę Barb i nie była taka okropna jak wszyscy ją malowali. Miałem wrażenie jakbym widział Monicę z S27 którą wszyscy hejtowali za słabą grę, mimo że ona całkiem niezłą grę prowadziła. Ale że była kozłem ofiarnym to nie szło nic zaradzić. Ja Barb naprawdę polubiłem i była jednym z najjaśniejszych punktów sezonu.
Tom - mój największy faworyt sezonu. Myślę że z czołowej trójki prezentował najlepszą grę. Od początku był uważany za zagrożenie, ale skutecznie uciekał przed celownikiem. Po przemieszaniu ładnie udało mu się pozyskać nowych sojuszników. Mimo to po połączeniu nadal miał układy z Avi'm. Dobry socjal, solidna strategia i świetny w zadaniach. Zabrakło jedynie jakiegoś ruchu w kierunku Avi'ego. Rozumiem że przyjaciel i po zdradzie byłby źle odebrany przez widzów i pewnie też przez jurorów. Ale jednak to zaważyło na przegranej. Słabszy występ na FTC nie miał już znaczenia, bo Avi i tak by wygrał. Mógł jedynie zdobyć głos Lee i Mike'a.
Avi - nie mam nic do jego wygranej. On na to zapracował solidną grą. Nie robił nic wielkiego strategicznie. Nawet jak kogoś zdradził to mu wybaczano, bo miał świetny socjal. I to własnie ten aspekt gry był decydujący. Wszyscy go tam uwielbiali. Ciężko komukolwiek byłoby go pokonać. Ja go lubiłem. Trochę te jego gadki po eliminacji Sali były wkurzajće. Ale plus za to ze ogarnął się i zamazał złe wrażenie.

Ogólnie w F3 były trzy najlepsze osoby z tego sezonu, więc ja jestem zadowolony. Jeśli miałby być jakiś all stars to chętnie drugi raz zobaczyłbym Toma, Barb, Hannah i Shannon, która zresztą jako jedyna wiedziała w czym bierze udział. Jestem rozczarowany castem, bo był STRASZNY. Takiej nudnej grupki ludzi dawno nie widziałem. Naprawdę ciekawsi byliby ludzi wyciągnięci z kółka różańcowego. Nie dość że nie grali to nawet nie pokazali nic swoją osobą. Zero dram, kłótni, niczego. Ktoś tam wspomniał o Wyprawie Robinson. No proszę was tam to naprawdę była niezła obsada. Mimo braku gry człowiek dobrze się bawił oglądając. Ale tutaj na 20 odcinków, może z trzy były znośne. Człowiek zasypiał ogladając, bo wątki ciągnęły się przez kilka odcinków. Już nawet nie chce mi się komentować tego że te godzinne odcinki były bez rad plemeinia. Zero przemyślenia i rozplanowania. Wszystko było tak słabe że spokojnie mogło być z 10 odcinków i to 20 minutowych. No ale to dla nich pierwszy sezon, więc też już nie chce tak ich krytykować. Tym bardziej że oglądałem drugi i wiem że była poprawa. Trochę załuję że nie było ukrytych immunitetów. Kurczę w amerykańskich edycjach tak się nie nie narzeka, ale tutaj gdzie tak wiało nudą jednak by się przydały. Zawsze to byłaby jakaś atrakcja w grze i nie byłoby tak przewidywalnie. RI też kompletnie nie potrzebne. Zapchajdziura tylko po to by zrobić więcej odcinków. No ale taki mieli pomysł i nic się nie poradzi.

Na mały plusik Reunion. Mimo że nie oglądałem całego to jednak fajna jest taka formuła. Czy ja dobrze widziałem że zabrakło tam tej walniętej super fanki która odpadła pierwsza :lol: Ból tyłka chyba nadal nie minął, widząc zresztą po wpisie.
Prowadzący to totalna pomyłka. Dobrze że w drugim sezonie chłop zluzował majty i tak się już nie spinał. Nerwowe czytanie z kartki podczas zadawania pytań na Reunion komiczne. Dobrze, że ich tam wszystkich nie pomylił ze stresu.

Sezon skończony i trzeba zabrać się za coś innego. A że wiele do obejrzenia już nie zostało, bo sezony AU, NZ i US obejrzane w całości. To chyba powrócę do afrykańców. Poziom mają fajny, więc tylko oglądać z przyjemnością.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nicaragua”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości