S50E04 "Knife to the Heart"
- Jack
- sole survivor
- Posty: 5941
- Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
- Kontakt:
- Jasasiek
- 8th jury member
- Posty: 729
- Rejestracja: 06 lip 2020, 15:02
- Survivor 49: Sage
- Kontakt:
S50E04 "Knife to the Heart"
Ehh... xD Pomimo, że pierwotnie nie byłem zachwycony castem, to ostatnie odcinki oglądałem z zaciekawieniem, bo były naprawdę dobre. Ten odcinek uważam za jeden z najbardziej ofensywnych odcinków w historii programu. Co to w ogóle było? Czy serio ktoś stwierdził, że poświęcenie pół odcinka na opisywanie wrażeń z Fiji jakiegoś muzyka i wymuszone (albo i nie?) reakcje uczestników podczas jego obecności w tego typu programie to dobry pomysł? Dlaczego jako fan mam chcieć to oglądać? Bo typ postanowił się wypromować i połowić rybki? Nie żyję w USA i nie słucham takiej muzyki, więc nie wiem, może to faktycznie jakaś legenda, ale dlaczego ma mnie to obchodzić? Czy jak włączam mecz siatkówki to spodziewam się koncertu rockowego? Czy włączając program kulinarny czekam na półgodzinną wstawkę dokumentu o piramidach? Nawet jakby była to edycja z Polski, to czy ucieszyłbym się na widok jakiegoś muzyka czy innego celebryty? Nawet jakby był ktoś powszechnie znany, szanowany i lubiany wśród polskich widzów - Marylka Rodowicz, Krzysztof Krawczyk czy Zbigniew Wodecki, to po prostu jest żałosne XD Mamy od startu 26 dni i 24 uczestników i tylko godzinę w tygodniu na ukazanie ich gry. Do tej pory mieliśmy tylko pojedyncze rady. Może gdyby nie medevac Kyle'a mielibyśmy podwójną radę w ciągu tych 4 odcinków, ale nadal - kiedy program ma nadążyć z eliminowaniem ludzi i pokazywaniem ich w sensowny sposób? Doczekamy się potrójnych rad i nielogicznego, chaotycznego editu, bo amerykańscy celebryci chcą się popromować albo - co jest bardziej prawdopodobne - Jeff liczy na to, że ich fani zainteresują się Survivorem? Billie Eilish jest tak zainteresowana współpracą, że nawet jednym zdaniem nie wspomniała o sezonie 50, chociaż jej nazwisko wybrzmiewa w każdym odcinku ze 3 razy XDDD Już rap tego odklejonego dziada w zeszłym odcinku wywołał u mnie ciarki, ale trwało to 30 sekund, a nie minut. Angelina, która jest dość popularna w fandomie Surva i na której powrót spora część widzów czekała, jest na wylocie od 4 epów, ale ma pozostać niewidzialna, bo country muzyk, którego imienia i nazwiska świeżo po obejrzeniu odcinka nawet nie pamiętam, musi poopowiadać czym dla niego jest Survivor, pobrzdęgolić na gitarce i zainspirować mnie do nurkowania w oceanie. Najlepsza nagroda wszechczasów, nie to co lot nad wulkanem z Vanuatu czy wejście na Wielki Mur Chiński. I jeszcze uczestnicy zachwyceni tym wszystkim. Uwierzę w zachwyt Joe, Coacha i Colby'ego, ale Dee, TY??? Po tych jej łzawych konfach to już mi ręce nie miały gdzie opaść. Nie chce mi się już nawet komentować eliminacji Mike'a i legendarnego głosowania 3-2-1 z tego wszystkiego, chociaż było to jedno z najciekawszych głosowań od dłuższego czasu.

Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość