S50E10 "A Side Dish of Chaos"

Premiera: 25 lutego 2026
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Jack
sole survivor
Posty: 5963
Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
Kontakt:

S50E10 "A Side Dish of Chaos"

Post autor: Jack »

Premiera: 29 kwietnia 2026

Awatar użytkownika
Prus
8th jury member
Posty: 762
Rejestracja: 19 lip 2020, 10:15
Lokalizacja: Kraków
Survivor 50: Genevieve
Survivor 49: Savannah
Kontakt:

S50E10 "A Side Dish of Chaos"

Post autor: Prus »

Amerykanie wychwalają ten odcinek i spotkałem się nawet z komentarzami, że to jeden z najlepszych odcinków w tym programie XD. Dla mnie to kolejny żenujący odcinek. Poprzeczka jest po prostu tak niska, że ludzie faktycznie zaczynają doceniać nawet takie gówno. Jestem na takim etapie, że bardziej ekscytujące będzie dla mnie ujawnienie obsady sezonu 51, niż pozostałe 3 odcinki.

Mieliśmy aukcję, co jest na plus. Dodatkowo to była normalna (prawie) aukcja, bez żadnego zbierania pieniędzy po lesie i bez utraty głosu na radzie. Oczywiście minusem jest dla mnie Mr. Beast. Jeśli już chcieli wrzucać do tego sezonu osoby, które nawet nie grają, to czemu nie sięgnęli po osoby, które brały udział w poprzednich sezonach? Nie wiem, Sandra, Parvati, Rob C, Tony etc. Przecież duża część osób by się zgodziła XD. Billie Eilish ma dosłownie ten sezon głęboko w dupie (nie dziwię się) i jedyna sytuacja, w której wspomniała o Survivor w ostatnim czasie, to w jakiejś promocji jej filmu, czy tam teledysku.

Odpadła Stephenie, która nie miała jakiegoś wielkiego editu, pewnie przez jej live'a kręconego pod wpływem alkoholu, w którym nie mogła się zamknąć. Pomimo wszystko, odczuwałem do niej minimalną sympatię, bo na tle tej obsady, była dużym nazwiskiem + była całkiem śmieszna w Guatemali. Tak czy siak, odpadła na własne życzenie. Mogła wrzucić Jonathana pod autobus, a ona go chroniła do końca, zamiast troszczyć się o swoją dupę. Najśmieszniejsze, że Joe i Jonathan się na nią wysrali i zagłosowali na Steph na radzie.

Wygrana wzrosła do 2 milionów, co jest okej w tym sezonie, ale nie podobają mi się okoliczności w jakich to się stało (tzn. Mr. Beast).

Cirie prowadzi najlepszą grę. W zasadzie, to mógłbym powiedzieć, że ona jest jedyną osobą, która prowadzi jakąś grę.

Na ten moment lubię mniej, lub bardziej: Cirie, Emily i (o zgrozo) Ozzy'ego + Joe i Tiffany są dla mnie neutralni, delikatnie przechylając się w stronę osób, które lubię. Rizo dam spokój na ten moment. Jonathan w końcu ma osobowość, ale nie zmienię o nim zdania. A dwie pozostałe osoby pozostawię bez komentarza, bo pod każdym odcinkiem chyba o nich pisałem.

Awatar użytkownika
Davos
8th jury member
Posty: 703
Rejestracja: 16 lut 2019, 01:44
Kontakt:

S50E10 "A Side Dish of Chaos"

Post autor: Davos »

Dla mnie odcinek taki sobie - ani jakoś specjalnie dobry (a już na pewno nie wybitny), ani bardzo zły, bywały już gorsze w tym sezonie. Największy minus to dla mnie ten cały Mr Beast - może wyjdę na internetowego ignoranta, ale nie śledzę zagranicznego youtube i w ogóle tego gościa nie kojarzyłem, tak jak tego gwiazdora muzyki country, który pojawił się wcześniej, a ludzie w Survie się nimi jarają jak dzieci ;) Ok spoko, ale mimo wszystko fajnie by było, gdyby w Survie pojawiali się ludzie związani z Survem, a nie jacyś celebryci z zewnątrz. Tyle dobrego, że Mr Beast nie dostał już tyle czasu w odcinku co tamten muzyk i pojawił się na chwilę pod koniec aukcji, a potem jeszcze na radzie przy okazji twistu. Samo podwojenie stawki fajne, choć nie podoba mi się uzależnienie czyjegoś losu/bezpieczeństwa w grze od rzutu monetą, bo to znowu kwestia zwykłego farta. Tu akurat Devens wiedział, że jest zagrożony i pewnie i tak odpadnie więc zaryzykował i mu się to opłaciło, ale co gdyby on się nie zgłosił i nikt inny też by nie zaryzykował? Jeff mówił, że byłoby losowanie kamyków... Wyobraźmy sobie, że faktycznie dochodzi do tego losowania, pechowy kamyk wyciąga np. Cirie, rzuca monetą, przegrywa i odpada. Osoba, która prowadzi najlepszą grę i nie dostała żadnego głosu, ale musi odpaść, bo miała pecha przez kolejny twist (a jak wiemy, Cirie już coś podobnego kiedyś przerabiała). Przecież to by zupełnie położyło ten sezon. Jeff się ani trochę nie uczy na błędach, że dopuszcza do czegoś takiego...

Z plusów odcinka, bardzo podobała mi się aukcja. W końcu normalne zasady, z rozdzieleniem pieniędzy po równo pomiędzy graczy, z daniem im możliwości dzielenia się pieniędzmi (choć chyba nikt z tego nie skorzystał), bez uzależniania liczby posiłków od rzutu kostką przez Jeffa i przede wszystkim bez durnego odbierania głosu osobie, której zostanie najwięcej pieniędzy. Wszyscy coś tam powygrywali i się najedli, pomysł z zadaniami, żeby coś wygrać też spoko - Aubry i Jonathan pozamiatali z tymi robakami, ja bym tego w życiu nie zjadł :) Ale i tak najlepsza była Cirie, która w przerwie między jedzeniem poszła rzygać, a potem jadła dalej :D
Spoko, że wszyscy dostali listy od bliskich, nawet mimo tego, że wykorzystano to do wprowadzenia twistu. Wiadomo było, że skoro każdy miał dać tylko 20 dolarów, a potencjalna nagroda była dla wszystkich to każdy w tym weźmie udział.

Zadanie o immunitet takie, jakie było już wiele razy w nowej erze. Szkoda, że nie wprowadzają nic nowego. Trzymałem kciuki za Ozzy'ego, żeby wyrównał ten rekord Boston Robba, ale Tiffany była lepsza.
Po zadaniu zrobił się mega chaos w obozie :) Devens był oczywistym celem, jednak Jonathan wymyślił plan uderzenia w Ozzy'ego i nawet zebrał do tego numerki, ale zdziwiło mnie, że Joe z tym poleciał do Cirie. Wydawało mi się, że on jest blisko Jonathana i Stephanie, a tu wyszło, że gra też po drugiej stronie. Ostatecznie celem stało się kilka osób, w tym Stephanie, która próbowała się ratować, ale robiła to dość nieudolnie, bo Cirie od razu wyczaiła, że Steph jej ściemnia :) Cirie jest niesamowita w czytaniu ludzi i prowadzi niezmiennie świetną grę. Teraz znów ratowała Ozzy'ego, kierując głosy w inną stronę. Ostatecznie wyszło na to, że plan wrócił do punktu wyjścia i miał polecieć Devens, który próbował się ratować na radzie, ujawniając wszystko co wiedział o planach Jonathana, Stepanie i Aubry. W sumie mu się nie dziwię, choć to było trochę desperackie zagranie osoby, która nie miała nic do stracenia i pewnie i tak by mu to nie pomogło, gdyby nie twist. Nie dziwię mu się, że zaryzykował rzut monetą, ale nie dziwię się też innym, że mu na to pozwolili, bo mieli o wiele więcej do stracenia, gdyby musieli losować kamyki. Swoją drogą dobrze zrozumiałem, że Devens oprócz bezpieczeństwa na radzie dostał też dodatkowo idola? Bo coś tam zawiniętego w papier chował do kieszeni. Czy ten idol właśnie symbolizował bezpieczeństwo na tej radzie? Już się gubię w tych twistach.
Co do Steph, ja ją lubię, ale nie prowadziła w tym sezonie dobrej gry, a jak próbowała przy czymś ściemniać to Cirie czy inne osoby szybko odkrywali prawdę. Na radzie też dość nieudolnie się broniła, idąc w zaparte w zaprzeczanie Devensowi, mimo że on podawał sporo szczegółów. Choć trzeba też przyznać, że oberwała rykoszetem przez pomysł blindsidu na Ozzy'm, który wyszedł od Jonathana, ale jemu udało się zejść z radaru i wszyscy skupili się na niej. Mnie nie dziwi, że Jonathan czy Joe na nią głosowali, bo w tym momencie nie było już szans na wyeliminowanie kogoś innego - wszyscy chcieli odpalić Steph więc można było jedynie się do tego przyłączyć albo oddać głosy np. na Aubry, które i tak niczego by nie zmieniły, a tylko ściągnęłyby na nich celownik. Choć Jonathan i tak znalazł się w kiepskiej pozycji, bo pewnie Devens dalej będzie próbował wszystkim opowiadać, że ten chciał wywalenia Ozzy'ego. Ciekawi mnie czy Ozzy będzie chciał się teraz odegrać i wywalić Jonathana czy jednak plan pójdzie w stronę Devensa, Aubry lub jeszcze kogoś innego.

Trzymam kciuki mocno za Cirie, ale lubię też w tym sezonie Ozzy'ego i Jonathana. Devens też nie jest najgorszy, przynajmniej wprowadza tam jakiś element rozrywkowy. Reszta jest mi obojętna.
Obrazek

Awatar użytkownika
Umbastyczny
sole survivor
Posty: 2467
Rejestracja: 25 lut 2013, 00:00
Survivor 50: Cirie
Survivor 49: Sage
Kontakt:

S50E10 "A Side Dish of Chaos"

Post autor: Umbastyczny »

Zgadzam się z przedmówcami. Dla mnie to był po prostu zły odcinek, który był o krok od bycia tragicznym i jednym z najgorszych w historii.

Ten twist z Mr. Beastem był po prostu bez sensu i głupi. Odcinek uratowało tylko to, że po pierwsze Rick się zgłosił dobrowolnie, a po drugie udało mu się dobrze obstawić. Co gdyby rzeczywiście ktoś był zmuszony do udziału przez losowanie kamieni i potem odpadł? To by już całkiem zrujnowało ten sezon. Jedyny plus tego twistu to podwojenie nagrody - akurat w takim jubileuszowym sezonie to pasuje.

Co do Devensa - no on lubi ryzykować + wiedział, że jest na dnie i nie ma jakoś dużo do stracenia. A tak to miał immu i zdobył HI dodatkowo (Davos, tak ja to zrozumiałem). I muszę pochwalić jego występ na radzie. Uważam, że w jego sytuacji takie rzucanie planami/sekretami było ok, nie miało mu jak to już zaszkodzić. I wydaje mi się, że może udałoby mu się przetrwać i bez immu. Myślę, że na tym etapie Cirie już była bardzo napalona na wywalenie Stephenie i jej nie ufała. Czy miałaby większość? Być może. Tak więc Devens się wyratował, zdobył HI i może jeszcze chwilę pobrykać.

Aukcja na plus - równa ilość pieniędzy, trochę jedzonka, ten twist z jedzeniem obrzydliwych rzeczy w sumie spoko.

O pozostałych graczach słów kilka:

Devens - jak wyżej

Emily - nie było jej jakoś dużo, zdaje sobie sprawę, że jest na dnie, próbowała jakoś się dogadać z Ozzym. Nie wydaje mi się, żeby już miała pełnić jakąś kluczową rolę w sezonie.

Rizo - jakoś mało go było. Teraz najbardziej w ich sojuszu na strzał wystawiany jest Ozzy, a Cirie go ciągle ratuje, wiec Rizo ma spokój i może być poza radarem.

Tiffany - zdobyła immu, odbudowała swoją pozycję w grupie itd. Po edicie nie wróżę jej sukcesu, ale po eliminacji Kamilli i Dee radzi sobie całkiem spoko.

Joe - ciekawe było, że to on wygadał Cirie (i Tiff) o planach Steph i Jonathana. Ciekawe na ile myślał, że po prostu Cirie przyjmie to do wiadomości i chciał ją wtajemniczyć, a na ile wiedział, że jest konfiturą i Cirie zacznie bronić Ozzy'ego. To kolejna scena, która pokazuje, że Joe i Cirie są dość blisko, a nie jest to nam jakoś szczególnie wytłumaczone. Finalnie zagłosował na Steph co jak na tak 'lojalnego' gracza jest trochę dziwne.

Ozzy - zawarcie sojuszu z Cirie było najlepszym co mógł zrobić. Po raz kolejny to ona musiała go ratować. W sumie dalej kisi to HI, więc zawsze ma jeszcze jakąś opcję ratunku, gdyby Cirie nie dała rady zebrać numerków.

Jonathan - trochę mnie irytuje jego hipokryzja. Sam fakt, że skłamał Stephenie na temat Ozzy'ego jest ok. ALE no... Jonathan tyle mówi o uczciwości, lojalności itd. a tutaj taka manipulacja. I to po pierwsze, żeby zdradzić Ozzy'ego. A po drugie, to w sumie Jonathan popchnął niechcący Stephenie w stronę eliminacji, bo od jego kłamstwa zrodził się ten cały plan, który poróżnił Steph i Cirie itd. Gdyby nie pieprzył tyle o uczciwej grze, to doceniłbym ten ruch.

Aubry - kurde, dobry odcinek dla niej. Dostała znowu jakiś kontent rodzinny. Dostała wspominki porażki z Michele i jakie wnioski wyciągnęła. Niby nie była kluczowa w głosowaniu, ale często widzieliśmy akcję z jej perspektywy. Do tej pory jej edit był dziwny, pokazywano ją często jako taką zagubioną itd. Ale biorąc pod uwagę jej słowa, że trzeba zrobić duże ruchy w końcówce, taki edit nabiera trochę sensu. Absolutnie jej nie kibicuję, ale trochę zaczynam widzieć w niej finalistkę, a i może zwyciężczynię. Na obecną chwilę mam nadzieję, że się mylę, bo nie podoba mi się jej gra. Ale ten odcinek był serio mocny. No i w sumie w poprzednich epach pokazywano nam jak Aubry buduje relacje z Jonathanem, Cirie czy Tiff, a oni wszyscy są jeszcze w grze, co daje Aubry jakieś pole do manewru.

Stephenie - nie rozumiem jej gry teraz. O ile to, że dała się podpuścić Jonathanowi i zaczęła targetować Ozzy'ego - ok, ufała mu, mogła wierzyć, że mówi prawdę. Ale potem te słabe kłamstwa... No i przede wszystkim, jak już się paliło to mogła próbować przerzucić odpowiedzialność na Jonathana. A ona próbowała mu nie zaszkodzić i sama odpadła... Nigdy nie byłem fanem Steph w Survie, trochę ją polubiłem w The Traitors, ale tutaj znowu mi pokazała, że w Survie to kompletnie nie mój typ gracza.

Cirie - oh Cirie, świetnie mi się ją ogląda. Jej konfy i rozmowy z innymi super się ogląda. Martwi mnie to, że musi kolejny raz tak bardzo się wystawiać, by ratować sojuszników. Teraz już chyba każdy widzi, że ona i Ozzy są super blisko, skoro kolejny raz przystąpiła do kontrataku. Mam nadzieję, że to jej nie zaszkodzi. Podejrzewam, że Ozzy i Rizo będą jej lojalni w najbliższym czasie. Ale inni? Jonathan pewnie mógłby na nią głosować bez wahania. Emily czy Devens pewnie też się dokleją do dowolnego planu i mogą pomóc wywalić Cirie. Aubry? Pewnie też, to mógłby być jej big move. Liczę trochę na podstawie odcinków, że może Joe czy Tiff byliby jeszcze po jej stronie, ale to trochę taka moja nadzieja tylko. Myślę, że kaźdy tam zdaje sobie sprawę jak dobrze gra Cirie i jak ogromnym zagrożeniem jest. I trochę przykre, że jej sojusznicy mają po HI i nie mogą ich użyć na Cirie. Trzymam kciuki za jej zwycięstwo. Zaczynając sezon kompletnie tego nie widziałem. Potem zacząłem mieć nadzieję, że to się może wydarzyć. Ale no, dobry edit Cirie wynika z tego jak dużą postacią jest i jak dobrą grę prowadzi... To nie musi być "winner" edit. Teraz coraz bardziej widzę ją jako trofeum dla późniejszego zwycięzcy.

Martwi mnie, że na etapie F9 mamy 3 HI...

Saw
runner up
Posty: 942
Rejestracja: 15 wrz 2017, 12:41
Survivor 49: Sophie
Kontakt:

S50E10 "A Side Dish of Chaos"

Post autor: Saw »

Ale mnie ten sezon irytuje, debilne twisty i fatalna lista odpadajacych. Na etapie F9 została jedna osoba ktorej szczerze kibicuje i reszta zawodników ktorych mialem w dupie przed startem sezonu i ktorych albo nie lubie albo nie znoszę.
Stephanie bardzo mi szkoda, bo bardzo trzymałem za nią kciuki. Nie grała moim zdaniem źle. Ale skończyły sie jej numerki. Dużo tutaj zależalo od eliminacji Coacha i Chrissy. Teraz miała po swojej stronie Jonathana i Joe. Dziwię sie jednak że tak ślepo szła za nimi, a Jonathana starała się bronić. To nie miało juz sensu. Należało się podlizać większościowemu sojuszowi, a nie celować w Ozzy'ego i kłamać Cirie. Ostatecznie Joe I Jonathan sie od niej odwrócili a ona do konca byla im lojalna. No szkoda. Ale I tak ładny wynik. 10 miejsce po tylu latach brał bym w ciemno. Super było ją ponownie zobaczyć.

W F9 jedynie interesuje mnie Cirie, ewentualnie z braku laku Rizo i Joe. Reszta jest mi obojętna i do wywalenia.

Cirie właściwie to rozegrała. Znów udało uratować najbliższego sojusznika. Nie było sensu grac ze Steph skoro ona byla w innym sojuszu. Jej gra jest genialna, każdy liczy sie z jej zdaniem, przychodzi i konsultuje. Gra perfekcyjnie, aż chyba za bardzo. Trochę naraża sie tym wstawianiem się za sojuszników I ratowaniem im dup. Ona może być cennym skalpem do zdobycia przed finałem. Niech się ma na baczności. Bo narazie to ona pociąga za sznurki ale mam obawy ze to kiedys sie obróci przeciwko niej.

Rizo - schował się w tle i to dobre dla niego.

Joe - pokazał się pozytywnie. Widząc że sojusz ma coraz słabszą pozycje, poleciał budować relacje z Cirie. Myślę ze bez swojej córeczki z poprzedniego sezonu jest duzo bardziej zjadliwy.

O reszcie nawet nie mam siły za dużo pisać.

Aubry - ma tak jakby winner edit... jak ona serio wygra to ja się zabije..

Rick - uratowała grupę przed tym żenującym twistem. Wkurwił mnie jednak wysypaniem planu Stephanie i wepchnieciem jej pod autobus. Jak ja go nie cierpię!

Emily - jest irytująca. O ile wczesniej nawet bawiło mnie to jej bieganie od jednych do drugich i klepanie wszystkiego, tak teraz czekam aż ją sprzątną.

Ozzy - nie przeszkadza mi tak jak dawniej. Ale to tez nie znaczy że go jakoś lubie. Dopóki jest wierny Cirie to niech sobie będzie.

Tiffany - nadal mnie ona nie przekonuje zbytnio. Ale przyznam ze nieźle potrafiła się ustawić po tym jak wywalono Dee i Kamille. Zbliżyła sie do grupki Cirie i nikt nie rzuca jej imienia do emilinacji l.

Jonathan - gra jak na siebie naprawdę spoko. O dziwo nie miał problemu wywalić Steph. Ładnie ją wkręcił z Ozzym. Choć nadal jakoś nie jara mnie jego osoba. Ale nie jest klocem bez mózgu za jakiego go miałem.



Twist z Mr. Beastem żenujący. W sumie nie mam sił nic dodawać od siebie, bo wyżej napisaliście już wszystko. Jedyny plus ze kwota wzrosła do 2mln. Ale okoliczności naprawdę były tak kiepskie. Dobrze że Rick sie zgłosił, bo jeszcze padloby na biedną Cirie i oberwałaby w takim stylu.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Survivor 50”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości