WAŻNE! Osoby, które mają problem z zalogowaniem się na forum prosimy o usunięcie cookies/ciasteczek i ponowienie próby logowania.
Ciasteczka można usunąć za pomocą przycisku "Usuń ciasteczka witryny" w stopce forum.

S40E15 "It All Boils Down to This" / Reunion

Kelrik
6th voted out
Posty: 99
Rejestracja: 11 mar 2017, 00:00
Kontakt:

S40E15 "It All Boils Down to This" / Reunion

Post autor: Kelrik »

MaciekRS pisze:
18 maja 2020, 19:48

Żadną zagadką bo z tymi osobami utrzymywała dobre kontakty, z resztą nie. Ethanowi pomogła w czasie konkurencji z drewnami, z Parwatti widać było że trzyma sztamę bo w insiderach mieliśmy sceny jak panie razem szukały tokenów a Tyson dał jej głos bo Natalie dała mu idola.
To głosowanie nie miało nic wspólnego z grą finalistów. Natalie dostała głosy swoich kolegów z jury (a niestety narobiła sobie tam zbyt wielu wrogów) Tony dostał resztę głosów a Michelle niezasłużenie nic nie dostała. Ale w sumie ładnie podsumowała to Amber w jury speak. Jak ona ma głosowac na Michelle skoro nie spędziła z nią grze ani jednej minuty i nie zamieniła z nią ani jednego słowa. No niestety po raz kolejny mamy jury złożone z ludzi którzy nie grali ze wszystkimi.

No widzisz i z takim głosowaniem mam problem. Finałowa Rada zwłaszcza w tak symbolicznym sezonie powinna się wykonać większym profesjonalizmem, a nie głosować na kogoś kogo bardziej lubią, kto dał im wcześniej tokeny czy masło orzechowe. Tyson wiele stracił w oczach fanow bo głos na Nat tłumaczył tym że była dla niego chojna na EoE. Dobrze, że więcej było osób, które jak Amber czy Rob obiektywnie oceniły ten sezon i wskazały najlepszego. Po minie Nat gdy Tony wygrał widać było rozczarowanie. Ona naprawdę liczyła, że taka gra w jej wykonaniu wystarczy do wygranej.

Awatar użytkownika
Stach
4th jury member
Posty: 386
Rejestracja: 23 sie 2011, 00:00
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

S40E15 "It All Boils Down to This" / Reunion

Post autor: Stach »

Kelrik pisze:
19 maja 2020, 09:26

No widzisz i z takim głosowaniem mam problem. Finałowa Rada zwłaszcza w tak symbolicznym sezonie powinna się wykonać większym profesjonalizmem, a nie głosować na kogoś kogo bardziej lubią, kto dał im wcześniej tokeny czy masło orzechowe. Tyson wiele stracił w oczach fanow bo głos na Nat tłumaczył tym że była dla niego chojna na EoE. Dobrze, że więcej było osób, które jak Amber czy Rob obiektywnie oceniły ten sezon i wskazały najlepszego. Po minie Nat gdy Tony wygrał widać było rozczarowanie. Ona naprawdę liczyła, że taka gra w jej wykonaniu wystarczy do wygranej.
Co to znaczy obiektywnie ocenić w takiej sytuacji? Dziwi mnie, że mamy 40 sezon, a ludzie nie chcą dalej zrozumieć, jak działa jury w tej grze. Jury nie głosuje na najlepszego, tylko na tego na kogo chce. Albo inaczej mówiąc, "najlepszy" dla każdego możne znaczyć coś innego. Właśnie to jest niesamowite w tej grze, że teoretycznie nie da się do końca przewidzieć do końca głosów w finale, bo ludzie różnie reagują będąc w jury. Jak dla mnie w Survie jury zawsze głosuje subiektywnie.

To, że mamy taki twist jaki mamy (EoE) to nie wina Natalie, zagrała dobrze socjalnie względem Tysona to dostała od niego głos, proste. Tak samo z Parvati czy Ethanem.

Żeby nie było, jakby Natalie z taką grą wygrała z Tonym to bym się chyba przekręcił, bo zagrała mocno średnio po powrocie i dla mnie w finale to Tony>Michele>>>Natalie.

Kelrik
6th voted out
Posty: 99
Rejestracja: 11 mar 2017, 00:00
Kontakt:

S40E15 "It All Boils Down to This" / Reunion

Post autor: Kelrik »

Wiadomo, że jury głosuje subiektywnie, ale lubię kiedy w tej decyzji jest więcej chłodnej oceny sportowej rywalizacji niż sympatii. Zawsze komuś kibicuję w danym sezonie, ale ostatecznie mam nadzieję, że wygra osoba, która osiągnęła najwięcej, która prowadziła najlepszą grę, która nie bała się odważnych, ryzykownych ruchów. Sam socjal i ukrywanie się w cieniu oby dotrzeć do finału nigdy mnie nie przekonywało.

MaciekRS
6th jury member
Posty: 502
Rejestracja: 03 mar 2018, 15:17
Kontakt:

S40E15 "It All Boils Down to This" / Reunion

Post autor: MaciekRS »

I po to jest jury aby to jakoś wypośrodkować .
Jasne, bycie w cieniu i dotarcie w ten sposób do finału jest nudne ale analogicznie beznadziejne byłoby dotarcie do finału i wygranie na samych przewagach i immunitetach.

Kelrik
6th voted out
Posty: 99
Rejestracja: 11 mar 2017, 00:00
Kontakt:

S40E15 "It All Boils Down to This" / Reunion

Post autor: Kelrik »

MaciekRS pisze:
19 maja 2020, 10:40
I po to jest jury aby to jakoś wypośrodkować .
Jasne, bycie w cieniu i dotarcie w ten sposób do finału jest nudne ale analogicznie beznadziejne byłoby dotarcie do finału i wygranie na samych przewagach i immunitetach.
Z dwojga złego wolę tą drugą opcję bo wymaga sporej aktywności.

Awatar użytkownika
ciriefan
sole survivor
Posty: 5158
Rejestracja: 27 mar 2010, 00:00
Winners at War: Natalie
Survivor AU All Stars: Shonee
Kontakt:

S40E15 "It All Boils Down to This" / Reunion

Post autor: ciriefan »

Trudno jest się zgodzić ze stwierdzeniem, że osoba, która wygrała socjalem, mniej zasługuje od osoby, która dotarła widowiskową grą do finału i zajęła w nim 2 lub 3 miejsce. Gra polega na dojściu do finału i zgarnięcia głosów osób, które odpadły wcześniej. Jeśli mamy 3 osoby w finale i dwie z nich nie zdobyły głosów jurorskich, to znaczy, że nie zasłużyły na wygraną bardziej od zwycięzcy.

Gdyby zwycięstwo sprowadzało się do ilości ruchów/zagranych przewag/widowiskowych zagrań to po co robić głosowanie jury? Wystarczy to podliczyć i dać komuś kasę. Tak samo jakby miała się liczyć siła fizyczna/ sprawność, to można zrobić po prostu zadanie i dać kasę najlepszemu. Mi w tej grze najbardziej się podoba właśnie ten największy twist, że ci, których pokonałeś, muszą na koniec Cię lubić/szanować na tyle, żeby dać Ci swój głos. W tym tkwi kwintesencja całej tej gry i dlatego jest tak pięknie skomplikowana, nieprzewidywalna i trudna :)

Awatar użytkownika
Eska
7th jury member
Posty: 661
Rejestracja: 06 paź 2010, 00:00
Winners at War: Yul
Kontakt:

S40E15 "It All Boils Down to This" / Reunion

Post autor: Eska »

ciriefan pisze:
19 maja 2020, 17:41
Mi w tej grze najbardziej się podoba właśnie ten największy twist, że ci, których pokonałeś, muszą na koniec Cię lubić/szanować na tyle, żeby dać Ci swój głos. W tym tkwi kwintesencja całej tej gry i dlatego jest tak pięknie skomplikowana, nieprzewidywalna i trudna :)
Pięknie powiedziane :)

Kelrik
6th voted out
Posty: 99
Rejestracja: 11 mar 2017, 00:00
Kontakt:

S40E15 "It All Boils Down to This" / Reunion

Post autor: Kelrik »

ciriefan pisze:
19 maja 2020, 17:41
Trudno jest się zgodzić ze stwierdzeniem, że osoba, która wygrała socjalem, mniej zasługuje od osoby, która dotarła widowiskową grą do finału i zajęła w nim 2 lub 3 miejsce.
To już kwestia gustu, ja cenie bardziej aktywną grę. Jeśli popatrzymy na zwycięzców wszystkich edycji to jednak częściej doceniani na końcu byli ci aktywni gracze mający bogate CV na przestrzeni całego sezonu.

Awatar użytkownika
Umbastyczny
sole survivor
Posty: 1243
Rejestracja: 25 lut 2013, 00:00
Winners at War: Yul
Survivor AU All Stars: Shonee
Kontakt:

S40E15 "It All Boils Down to This" / Reunion

Post autor: Umbastyczny »

Zapomniałem jeszcze o 2 rzeczach w związku z odcinkiem.

1) Podobały mi się wstawki na początku, gdzie każdy (chyba każdy) dostał ze 2 zdania na temat swojego Survivorowego życia itd. Normalnie może średnio lubię takie rzeczy, ale tutaj i w takiej edycji po prostu pasowało.

2) Za to nie podobało mi się jak Amber po zadaniu o powrót na EoE zaczęła płakać, że jest tu tylko dla Roba i że to on powinien wygrać All-Stars, a ona wygrała tylko dlatego, że jego nienawidzili jurorzy bardziej. Skoro ludzie go nienawidzili to znaczy, że nie zasłużył na zwycięstwo. A po drugie skoro Amber nie chciała tam być dla siebie to mogła nie jechać, chętnie zobaczyłbym bardziej zmotywowaną uczestniczkę, a i Rob miałby ciut mniejszy target na sobie. Choć można się domyślić, że Jeff i spółka chcieli ich mieć w pakiecie i start solo nie wchodził w rachubę.

Co do sezonu:

Generalnie podobał mi się, ale głównie z powodu motywu zwycięzców, pewnego sentymentu jakim darzę cały program, miło było zobaczyć osoby, które w jakiejś innej edycji z powracającymi pewnie by się nie załapały.

Fire Tokens - generalnie twist taki sobie. Miał potencjał, ale był niedopracowany moim zdaniem - za dużo przewag, nieprzemyślane ilości tokenów (nagle Natalie kupuje fanty innym, bo nie ma co z tym zrobić :D), w sezonie bez EoE będzie to ciężej zorganizować.

EoE - jako metoda na przywrócenie kogoś do gry nie lubię tego twistu. Jako sposób na dłuższe pokazywanie moich ulubieńców i pozwolenie im na dłuższe przeżycie tej przygody, zawiązanie głębszych znajomości - tak, to się sprawdziło w ten sposób. EoE dodała uroku tej edycji, także to takie uczczenie zwycięzców w jubileuszowym sezonie, ale nie wracajmy do tego.

Edit - przez pewien czas był dość wyrównany, było kilku potencjalnych faworytów, ale nagle edit Tony'ego wystrzelił i przyćmił całą resztę.

Sezon stracił na wartości przez zbyt dużą ilość przewag, nie do końca ciekawy przebieg, no i z mojego punktu widzenia (a z tego co czytam to wielu osób) - "nieodpowiednie" osoby doszły daleko, a większość ulubieńców szybko padła w boju. Nie był to sezon zły, określę go mianem przeciętniaka, który zyskuje jednak trochę punktów za całą tę otoczkę, powrót zwycięzców itd.

UCZESTNICY

SANDRA - plusik za to, że jako jedyna na poważnie wzięła się za eliminację Tony'ego - jak widać miała rację/przeczucie. Niestety jej ruch był przekombinowany i odpadła na własne życzenie. Co do EoE - szkoda, że nie została. Z jednej strony rozumiem, rzeczywiście jej szanse na powrót do gry były niemal zerowe, a patrząc na to jak wyglądały oba zadania, to w zasadzie zerowe. Mogła jednak zostać tak po prostu, dla swoich fanów, dla innych uczestników. Wybrała hotel, cóż - generalnie rozumiem, ale lekki zawód czuję. Mimo wszystko queen stays queen. Adios.

AMBER - padła ofiarą "sojuszu pokerowego" i obecności Roba. Jednak po jej pierwszych dniach w grze widać było, że nie wykazała zbyt wiele woli walki i nawet nie spróbowała niczego, żeby w tej grze pozostać - trochę rozczarowanko jej postawą.

DANNI - jeden z mniej poważanych zwycięzców, ale osobiście ją lubię i ciekawił mnie jej powrót. Jeśli chodzi o jej eliminację to współwiniłbym ją i jej old school sojusz. Mimo małego editu pokazała się jako bardzo pozytywna i sympatyczna osoba.

ETHAN - jego edit był bardzo jednotorowy i skupił się na wygranej walce z nowotworowej. Ethan coś tam kombinował, ale poleciał jako kolejny po klęsce swego sojuszu. Ciężko nazwać taki występ udanym, ale Ethan na plus za osobowość.

ROB - ja nie jestem fanem Roba, nie lubię go ani jako gracza, ani jako osoby. Niestety w tym sezonie tylko to wrażenie się pogłębiło. Przemieszanie dało mu szansę na ucieczkę spod topora, a on tylko się pogrążył.

PARVATI - widać, że przez 10 lat przeszła przemianę, wciąż jest sympatyczna i miło się ją oglądało, ale zabrakło agresywności/aktywności, z której była znana.

YUL - jeden z moich ulubionych zwycięzców, bardzo ucieszył mnie jego powrót i choć miejsce jest kiepskie, to się nie zawiodłem. Yul pokazał to czego się spodziewałem, wciąż jest tym bardzo inteligentnym i jednocześnie takim poczciwym/dobrym kolesiem. W początkowym plemieniu grał najlepiej i bardzo mi się podobał jego styl. Przemieszanie skończyło jego grę, zdarza się.

WENDELL - przed sezonem był dla mnie raczej neutralną postacią, nie przepadałem za nim i tyle. Tutaj stracił jeszcze w moich oczach. Co prawda miał chyba najbardziej negatywny edit, zwłaszcza w tej relacji z Michele, ale generalnie był od początku jakiś odpychający.

ADAM - nie lubiłem go za styl gry i za sposób zwycięstwa i tutaj nie przekonał mnie do siebie. Grał kiepsko, grał chaotycznie. Jedynie plus łapie za duży entuzjazm i radość z gry.

TYSON - nie jestem fanem, jeśli chodzi o osobowość to pokazał się jak zwykle, czyli taki niby sarkastyczny, dość arogancki. Pod kątem gry też wypadł nijak. W pierwotnym plemieniu był na dnie, a po merdżu odpadł dość szybko.

SOPHIE - choć jej sezon to dla mnie tragedia, to samą Sophie lubiłem. Tutaj pokazała się z innej strony trochę, bo jednak sezon nie był tak statyczny jak S23. Bardzo polubiłem i szkoda mi jej była, ale blindside wyszedł dobrze. No i Sophie była na pewno sporym zagrożeniem dla pozostałych.

KIM - w pierwszej części gry ciężko się ją oglądało, taka była podłamana, że znalazła się na dnie. Po przemieszaniu zaczęło się ją lepiej oglądać, po merdżu miała swoje plany, ale nic nie wyszło. Wciąż ją lubię jako osobę, ale gra w tym sezonie po prostu jej nie wyszła.

JEREMY - ja go nie lubię i po tym sezonie zdania nie zmieniam. Ciekawy jestem dlaczego z perspektywy innych graczy był tak ogromnym zagrożeniem, bo niczego szczególnego nie pokazał.

NICK - ojej, jego gra była bardzo chaotyczna, wyglądał jakby nie miał pomysłu na siebie, a na końcu dał się zmanipulować Tony'emu i ufał mu zbytnio. Generalnie dla mnie postać neutralna, a gracz w tym sezonie kiepski.

DENISE - dziwnie się ją oglądało. Początek sezonu miała ok, potem ten duży ruch z Sandrą, a potem nagle nie robiła nic, trochę wyglądała najpierw na +1 Kim, a potem +1 Bena.

BEN - jeden z bardziej nielubianych przez ze mnie zwycięzców. I cóż. W tym sezonie grał dziwnie, dość chaotycznie, ale o dziwo wychodziło mu to na dobre. Dużo plotkował, nastawiał ludzi na siebie, grał w sumie z każdym, ale mu się to udawało. Po przemieszaniu i merdżu zacieśnił pewne relacje, ale też nie do końca miał pomysł co dalej. Jego eliminacja mnie trochę zniesmacza.

SARAH - wciąż jej nie lubię, ale dużo korzystniej i sympatyczniej wypadła w tym sezonie niż w poprzednich. Doszła daleko mimo dużego targetu, o którym mówili inni zwycięzcy już przed startem. Dobrze ukrywali z Tonym swój sojusz, była blisko z kilkoma osobami. Popełniała czasem błędy, ale parła dalej. Wciąż nie jestem do niej przekonany, ale występ w miarę udany.

MICHELE - osobowościowo jest super, bardzo ją lubiłem i polubiłem jeszcze bardziej. Jako gracz... miała dobre momenty, miała słabe momenty. Często zdarzało jej się być po złej stronie głosów, inni czasami się z nią kompletnie nie liczyli, ale jakoś umiała się zawsze z tego wygrzebać i to innym się obrywało. Fajnie, że chyba w końcu zrozumiała, że nie ma co rozpaczać nad swoim zwycięstwem i się z nim "pogodziła".

NATALIE - odpadła szybko głównie przez podział plemion i trafienie do jednego z Jeremym, została królową EoE. Ja ją lubię i kibicowałem jej w S29, ale tutaj miałem wrażenie, że jest "mniej fajna".

TONY - cóż, wyciągnął wnioski, zagrał bardzo dobrze, dało się mu kibicować, dostarczał rozrywki, zasłużył i tyle.

Awatar użytkownika
Sa!nt
7th voted out
Posty: 109
Rejestracja: 20 maja 2011, 00:00
Kontakt:

S40E15 "It All Boils Down to This" / Reunion

Post autor: Sa!nt »

Najwyższy czas na moje podsumowanie tego odcinka i przemyślenia odnośnie tego sezonu.

Na początku zostało przedstawione zadanie o powrót z EoE – przez ilość przewag jakie wywalczyła Natalie zadanie miała bardzo ułatwione, tak bardzo że nawet duża strata czasu spowodowana zaplątaniem się nie przeszkodziła jej w wygraniu. Jak zobaczyłem, że ostatnia część zadania to balans piłeczką to już wiedziałem, że Boston Rob nie ma szans na powrót – jedyną jego szansą i Sophie były jakieś mega skomplikowane puzzle na koniec. Zadanie wygrywa Natalie, chociaż Wendell był bardzo blisko. Mowa Amber poruszyła mnie i reakcja Roba na jej słowa pokazała, że tak naprawdę to oni wygrali najwięcej w Survivorze.

F6
W końcu pojawiło się jakieś fajne zadanie, jeszcze nigdy nie kibicowałem tak bardzo nikomu jak Michelle i to jak przez część fizyczna zadania odstawała z tyłu, aby później odkuć się w układaniu tych kolumn i miny wszystkich mówiące „jak ona to robi” - piękne.
Eliminacja Denise nie wywołała u mnie żadnych emocji, na miejscu Natalie i Michelle doprowadziłbym do kamieni i starał się usunąć Sarah. Tutaj plus dla Tonyego, że przewidział całą tą sytuacje ale nie mógł przekonać Sarah do swojej racji i gdyby nie szczęście ta druga odpadłaby przez to.

F5
Bardzo podobało mi się, jak Tony w nocy jak wszyscy spali szukał HII, pokazuje to poświęcenie i ducha do gry, ale oczywiście idola musiała znaleźć Natalie. Przypadek? Zadanie bardziej pasujące do zaraz po połączeniu niż w finałowym odcinku ale i tak lepsze niż w poprzednich odcinkach. Teraz trzymałem kciuki aby immunitetu nie wygrał Ben bo to byłaby tragedia.
Rada – dla mnie niezrozumiałe zachowanie Sarah co jej dało wywalenie Bena? Jakby Michelle i Natalie celowały w nią nic by to nie zmieniło i byłby remis, a tak skończyło się na tym, że do F4 wchodzą w podziale sił 2 do 2.

F4
Ale się ucieszyłem widząc to zadanie, bo myśląc przed emisją tego odcinka jakie bym chciał finałowe zadanie to sobie zamarzyłem właśnie zadanie z Tocantins. Michelle tutaj mi bardzo imponowała w tym zadaniu i to jej kibicowałem aby wygrała, bo widać było, że ma strategię i bardzo sprawnie i przemyślanie umieszczała piłeczki w maszynie, natomiast Natalie robiła to na szybko i wielokrotnie ratowała się szybkim refleksem w ostatniej chwili. Jedno rozkojarzenie Michelle i Natalie wygrywa finałowy immunitet.
Zadanie z rozpalaniem ognia to dla mnie nowość (przypominam, że nie oglądałem ostatnich sezonów) i mam co do tego mieszane uczucia. Z jednej strony gdyby nie te zadanie to na tej radzie odpadłby Tony. Ale z drugiej strony to ma być „tribe has spoken”, a nie sorry za słabo Ci idzie z krzesiwem.
Gdy zobaczyłem, że Sarah rozpaliła pierwsza ogień i od razu dała całość łatwopalnych wiór kokosowych i języki ognia zaczęły przypiekać linę wiedziałem, że z tego nic nie będzie – pospieszyła się za bardzo, i jak ogień szybko się pojawił tak samo szybko znikł i stał się mniejszy niż na początku. Tą sytuacje wykorzystał Tony budując konstrukcje z deseczek i jego ogień był na tyle silny aby przepalić linę.

F3
I mamy bardzo ciekawe F3 – mamy Tonyego dominującego przez cały sezon – strategicznie, socjalnie i zadaniowo. Mamy Michelle – ciągłego underdoga który doszedł do finału oraz Natalie – osobę która odpadła w 2 dniu i dzięki twistom – najpierw EoE, później HII, później HII, i na koniec II bezpiecznie dojechała do finału. Trzy zupełnie różne drogi, trzy zupełnie inne historię.

Chylę czoła przed Tonym wygrał w pięknym stylu, a zaczynał chyba z drugim największym celownikiem na plecach u mężczyzn (pierwszy miał Rob), miał swój Power Couple do F4. To jest typ zwycięzcy który mi osobiście się podoba, nie miał równych w tym sezonie zdominował go, a przy tym po drodze nie zebrał ani jednego głosu przeciw sobie. Zastanawia mnie jaka w tym zasługa jest Tonyego, a jaka Sarah. Ciekaw jestem kto był minionem Tonyego, a kto Sarah.
(IMO
Tony → Ben, Jeremy, Nick.
Sarah → Denise, Sophie)
Tony zrobił coś czego Boston Rob nie potrafi za każdym razem grał inaczej, umie dostosować się do sytuacji i jak trzeba grać pod radarem to robi to. Dostarczył jako jedyny w tym sezonie emocji (eliminacja Sophie) oraz rozrywki (akcja z drabiną) (oraz bunkier na drzewie – chociaż rozmowa Natalie i Sarah, a Tony na drzewie pachniała ustawką na kilometr tylko po to aby Tony mógł się całą akcją pochwalić na FTC. Przecież Sarah by mu przekazała, że Natalie ma HII)

Drugim zwycięzcą w tym sezonie jest Michelle, której historia jest równie ciekawa, od pierwszej rozmowy z Robem gdzie mówiła, że nie zasługuje na bycie tutaj z nimi, że nie powinna wygrać swojego sezonu zawędrowała do finału.

Natalie trudno mi tutaj coś powiedzieć wykorzystała maksymalnie to co dawał jej twist, (nie obwiniajcie gracza, obwiniajcie grę) i doszła do finału, czy mogła zrobić coś lepiej? Rob powiedział, że grała zbyt bezpiecznie ale czy bezpiecznie to źle? Czy jakby oddała HII – Michelle, a później wyzwała do rozpalania ognia Tonyego i z nim wygrała miałaby szanse wygrać sezon? Bardzo możliwe, bo głosy Tonyego rozłożyłyby się między Michelle i Sarah i Natalie by zyskała kilka głosów poparcia więcej po eliminacji w tak widowiskowy sposób Tonyego.


Sezon się zakończył i chciałbym podsumować go najpierw jednym zdaniem:
Nie po taki Survivor wracałem po 7 latach

Nie powiem sezon oglądało się w miarę przyjemnie, z niecierpliwością czekałem na kolejny epizod ALE nie tego się spodziewałem po sezonie 40 Winners at War.

Zaczęło się od wystrzału korka szampana na plaży, a skończyło się w garażu Jeffa wśród paździerzowej dekoracji.

Przed startem edycji oczekiwania były postawione bardzo wysoko przecież w grze są sami najlepsi z najlepszych – a jak się okazało nasi faworyci byli bardzo ospali i nie za bardzo chciało im się grać. Widać, że 2 miliony nie było dla nich odpowiednią motywacją do gry, wystarczą im pieniądze za uczestnictwo w grze.

Przykre było patrzenie jak ludzie dla których oglądasz ten sezon i dzięki którym wkręciłeś się w Survivor odpadają jeden za drugim. Program się zmienił i nie nadążają za nim nasi Old Starsy, chociaż tutaj jest wina po stronie Roba i Parvatii bo nie potrafili ułożyć sobie sojuszników tak jak Tony-Sarah, wszystko zaczęło się sypać po eliminacji Danny.

Szczęście w nieszczęściu było EoE gdzie mogliśmy oglądać trochę dłużej zmagania naszych faworytów. Co do twistu EoE nie podoba mi się, mogę jeszcze zrozumieć Redemption Island i jej zasady (gdzie o każdy dzień trzeba było walczyć, a czym później odpadniesz tym masz większą szansę na powrót a tutaj o dziwo opłacało się odpaść jak najwcześniej i nie wracać przy pierwszym powrocie tylko przy drugim) niż powrót prosto do F6 i HII w kieszeni.

Fire tokeny pomysł ciekawy ale wykonanie nie za specjalne – po pierwsze, przed połączeniem spowodowało duże nagromadzenie nagród które, znacząco wpływały na grę. Po połączeniu ludzie psuli sobie grę aby zdobyć Tokeny które tak naprawdę wartość w grze miały znikomą, dopóki ktoś nie wybierze Ciebie z EoE aby coś kupić.

I tutaj jeszcze jedna uwaga do gry Natalie i Michelle starały się przekonać Sarah, że jury w sytuacji Sarah-Tony wygrałby Tony Michelle miała 4 wolne tokeny, a już nie można było za nie nic kupić mogła wysłać za to 2 wiadomości do EoE aby udowodnić Sarah, że to Tony ma większe szanse wygrać finał.

Tak patrząc na ten sezon to oprócz powracających graczy nie bronił się niczym, mieliśmy tylko dwa dobre blindsidy na Sandrze i Sophie. Twist w postaci EoE i Fire Tokenów nie przemówił do mnie. Zadania przez cały sezon były robione po kosztach – widać było, że większość budżetu poszła na nagrodę główną oraz wypłatę uczestnikom. Dlatego też nie zrobili intra, a jak już zrobili pod naciskiem fanów to było naprawdę robione na szybko i po kosztach.

Nie podobały mi się szeptane rady, to nie jest coś co powinno być w Survivorze – rada jest świętością i powinni się tego trzymać. Rozpalanie ognia w F4 też mi nie przypadło do gustu. Zauważyłem również, że teraz ważniejsze od gry socjalnej jest szukanie pomocy wokół obozu i głosowanie przeciw komuś niż tworzenie relacji i sojuszy. Brak reunion i pytań do uczestników nawet na skypie też nie wyszło korzystnie dla odcinka.
Początkowe minuty o tym jak Survivor zmienił życie każdego, byłby o wiele lepsze gdyby było to w postaci rytuału przejścia – taki powrót do korzeni Survivoru i pokazanie, że się pamięta o swoich początkach. Do tego jeszcze intro na początku odcinka i odbiór odcinka wywindowałby wysoko w górę.

Czy po tym co zobaczyłem będę oglądał kolejny sezon? Raczej nie sądzę, nie chce sobie psuć wspomnień. Widzę, że rozmijam się z Jeffem w opinii co jest ciekawe i co jest dobrą rozrywką.

Awatar użytkownika
Meciek
sole survivor
Posty: 1176
Rejestracja: 09 lut 2012, 00:00
Lokalizacja: Polska
Winners at War: Sophie
Survivor AU All Stars: Shonee
Kontakt:

S40E15 "It All Boils Down to This" / Reunion

Post autor: Meciek »

Ogólnie cały sezon muszę określić jako jeden z najbardziej średnich w historii amerykańskiego Survivor.

Rozgrywka była ciekawa, ale był tutaj obecny "syndrom Game Changers", czyli przewaga przewagą pogania, co chwilę w grze znajdował się jakiś nowy twist, no jak dla mnie było tego za dużo.

Uczestnicy byli ciekawi, wiadome, że byli zwycięzcy, których lubi się bardziej oraz zwycięzcy, których lubi się mniej, ale każdy coś z siebie dał temu sezonowi, więc to mogę docenić.

Cały sezon myślę, że za bardzo "napompowano", że to najlepszy sezon w historii, ostateczna walka zwycięzców i tym podobne teksty sprawiły, że oczekiwania ludzi poszły mocno w górę, a sam sezon był po prostu średni.

Tony jest zasłużonym zwycięzcą, ale nie cieszę się z jego wygranej - nie jest to jego winą, ale winą edytorów, którzy od połączenia postanowili wpychać nam Tony'ego do gardeł nieważne czy ma to sens, czy nie. Wzięli tutaj chyba przykład z ostatniej edycji Australian Survivor.

Czekam na 41 sezon, ale czekam też na jakiekolwiek zmiany w tym programie. Chyba nadszedł czas, żeby zmienić część ekipy produkcyjnej, wrzucić tam kogoś, kto ma nowe, ciekawe pomysły, bo widać, że obecnemu zespołowi zaczyna ich brakować.

damian300d
5th jury member
Posty: 431
Rejestracja: 03 maja 2014, 00:00
Kontakt:

S40E15 "It All Boils Down to This" / Reunion

Post autor: damian300d »

No i koniec historycznego sezonu. Sam finał bardzo mi się podobał - stanowił całkiem niezłe podsumowanie historii programu, no i był takim pożegnaniem z niektórymi, szczególnie tymi oldschoolowymi graczami. Sam przebieg też ciekawy bo mimo, że Tony był oczywistym kandydatem do zwycięstwa to były momenty, w których pojawił się cień wątpliwości czy mu się uda. No i całe szczęście nie mieliśmy oczywistego F3 w składzie Sarah, Ben i Tony - z tego ucieszyłem się chyba najbardziej.

Co do całego sezonu już tak kolorowo niestety nie było - odcinki, zwłaszcza po połączeniu były bardzo chaotyczne, nie wiadomo było co z czego wynika. Nie lubię EoE - zajmuje sporo czasu i jest wbrew duchowi Survivor, ale akurat cieszę się, że wykorzystali twist w tym sezonie bo przynajmniej mogliśmy oglądać wyeliminowanych ulubieńców. Szkoda, że nie zdecydowali się na godzinne odcinki bo program sporo by na tym zyskał. No i sam przebieg był bardzo rozczarowujący - jakoś mój entuzjazm co do Survivor powoli opadał jak z tygodnia na tydzień odpadali praktycznie wszyscy, którym kibicowałem - bardzo niefortunny ten premerge się okazał. No ale tak jak pisaliście - takie uroki sezonów z powracającymi graczami. Ogólnie nie było źle, ale na pewno sezon nie był "the greatest ever". Oczekiwałem czegoś lepszego. Takie HvV o wiele bardziej mi się podobało.

F6

Denise - po którymś odcinku pisałem, że pewnie odpadnie w F6 i trafiłem. Poza ruchem z wywaleniem Sandry nic ciekawego nie pokazała, ale mimo wszytko powinna dostać trochę lepszy edit. Pod koniec sezonu nagle okazuje się, że jest blisko Bena i Sarah, a kilka rad wcześniej Sarah odebrała jej prawo głosowania na Radzie... Brak tu jakiejś konsekwencji i logiki, no ale to wina okrojonych odcinków. Generalnie mam wrażenie, że Denise zawsze musi mieć jakiegoś kompana. W S25 miała Malcolma, tutaj najpierw Adama, potem Kim i w końcu Bena. To jej wystarczyło. Widać, że nieszczególnie zależało jej na wygranej.

Ben - nie lubiłem go w S35 i tutaj też nie. O ile w swoim wcześniejszym sezonie jeszcze jakoś grał (przynajmniej na początku), to w tym był zupełnie beznadziejny. Siał chaos, często zachowywał się dziecinnie, jak np. w yej sytuacji z Jeremym. Zaszedł tak daleko tylko dzięki sojuszowi z Tonym i Sarah, z którymi podobno chciał grać od samego początku. Co do jego eliminacji i poddania się na sam koniec, to myślę, że pewna rzecz go trochę usprawiedliwia. Natalie po powrocie podobno nagadała, że całe EoE nie cierpi Bena i nikt na niego nie zagłosuje. Więc no nie odpuścił sobie tak bez powodu, wiedział, że nie ma szans na wygraną więc wolał już pomóc Sarah. Poza tym, miał świadomość, że jest jednym z najbardziej hejtowanych zwycięzców - może nie chciał żeby znowu coś podobnego go spotkało ze strony jury. No a pokazali to tak, że dla Bena ważniejsi niż wygrana i kasa są przyjaciele - przecież trzeba jakoś pozytywnie zakończyć historię byłego weterana wojennego :).

Sarah - jedna z najbardziej nielubianych przeze mnie osób. W S34 była strasznie antypatyczna i odpychająca. Tutaj była zupełnie inną osobą, ale irytowało mnie znowu co innego - te jej wszystkie płacze i wzruszenia, zwłaszcza pod koniec. Już za dużo tego było. No ale przyznam, że grać umie i co najbardziej mnie dziwi, ludzie generalnie ją lubią - jak chcieli wyrzucić Tonego, to nawet nie padła propozycja żeby go osłabić poprzez wyrzucenie Sarah. Jestem pod wrażeniem, że mimo iż byli w tak oczywistym sojuszu to zaszli praktycznie do końca. Oboje na to pracowali i zgodzę się, że pojedynczo tak dobrze by sobie pewnie nie poradzili. Mimo wszystko Tony jednak grał trochę lepiej i myślę, że gdyby byli razem w finale to i tak Tony by wygrał. Nie rozumiem jak Sarah mogła tego nie widzieć. Popełniła też kilka błędów, no i całkowicie spieprzyła końcówkę. Najpierw ta jej pewność i tekst, że po 1 dniu poznała Natalie na tyle, że wiedziałaby że ma HII... wtf, Prawie ją to kosztowało miejsce w grze. Potem jeszcze głosowanie na Bena. Jak to niby jej miało pomóc? Chyba tylko w ten sposób, że miałaby o 1 pewny głos więcej w finale. Dała się chyba trochę ponieść emocjom , no i Michele i Natalie też odegrały w tym swoją rolę. W ogóle czytałem też w jakichś wywiadach, że powiedziała Tony'emu o tym, że Sophie ma HII - więc to też był pewnie jeden z powodów, dla których odpadła tak wcześnie.

Michele - lubię ją i cieszę się, że dotarła do końca. Cały czas była na dnie, ale się nie poddawała. Socjal miała świetny i wygrywała immunitety kiedy tego potrzebowała. Strategicznie grała jednak dużo słabiej więc na wygraną nie zasłużyła. Szkoda, że nie zajęła jednak 2 miejsca - w przeciwieństwie do Natalie nie została wyeliminowana. No ale myślę, że swoim występem udowodniła coś sobie i wszystkim, którzy kwestionowali jej wygraną.

Natalie - lubię ją i byłem zawiedziony jak odpadła pierwsza, zwłaszcza, że była to głównie wina beznadziejnego podziału plemion. Na EoE wymiatała, więc można się było spodziewać że wróci, choć niewiele brakowało a nic by z tego nie było. Strasznie skopała to zadanie i bez 3 przewag byłoby po niej. Po powrocie nie grała w sumie źle, jednak po poprzednim sezonie z EoE poprzeczka była ustawiona wysoko. Myślę też, że w sezonie zwycięzców ludzie mimo wszystko nie nagrodziliby osoby, która odpadła na samym początku. No i dochodzi do tego kwestia jej socjalu. Miała kilka osób z którymi się trzymała, ale tak jak mówił Rob nie dbała o kontakt ze wszystkimi i to też pewnie się trochę zemściło. Myślę, że podobnych akcji, jak drama z Yulem (ale w lżejszym stopniu) mogło być więcej i Natalie zniechęciła do siebie ludzi. No i podkradała innym masło orzechowe XD

Tony - cieszę się, że wygrał bo grał po prostu najlepiej. Nawet nie mam co wiele pisać o jego grze bo wszyscy już to podkreślili. Dostosowywał się do sytuacji, ludzie mu ufali i to mimo, że wiedzieli o czego jest zdolny, no po prostu odnajdywał się w każdym aspekcie tej gry.

WYWIADY - nie wiem kto czyta wywiady po sezonie więc wrzucam kilka rzeczy, o których przeczytałem a jeszcze się tu nie pojawiły:

- eliminacja Danni - w odcinku pokazali, że Danni odpadła przez głupie decyzje i błędy ale historia jej wyrzucenia jest bardziej skomplikowana i szkoda, że przez okrojone odcinki niewiele z tego pokazali. Wiadomo, że na początku Danni i Parvati trzymały ze sobą i podobno chciały wyeliminować Michele jako pierwszą. Potem jednak Parvati wycelowała w Natalie, ale poszła plota, że to był pomysł Danni. Parvati, żeby nie być na celowniku, podtrzymała tą narrację - pewnie dlatego Danni potem chciała ją wyrzucić. Do tego doszły jeszcze oskarżenia, że Danni przeszukiwała rzeczy Jeremy'ego (podobno Ben to wymyślił) no i kwestia sojusz old school. Wtedy Danni już była totalnie pogrążona i niewiele mogła zrobić żeby się odratować.

- edit Wendella - należę pewnie do niewielu osób, które lubiły Wendella w S36 i byłem trochę zażenowany jego zachowaniem w tym sezonie. W wywiadach większość uczestników (w tym Michele) wypowiadają się jednak o nim pozytywnie i twierdzą, że Wendell dostał bardzo niesprawiedliwy edit i w sumie jestem skłonny w to uwierzyć. Generalnie Wendell pod względem czasu antenowego ma jeden ze słabszych editów i jak już był pokazywany to skupili się głównie na negatywnych scenach. W sumie brakowało w tym sezonie typowego villaina więc bardzo prawdopodobne, że z braku laku zrobili nim Wendella bazując na jego historii z Michele. Nie usprawiedliwiam go bo czasem faktycznie zachowywał się jak buc, ale jednak gość teraz mocno hejtowany w różnych mediach społecznościowych, na co może nie do końca zasługuje. No i jego edit pozbawił wyzwanie o powrót emocji - Wendell był bardzo blisko ale biorąc pod uwagę jego edit było do przewidzenia, że mu się nie uda.

- głosy na Michele. Podobno parę osób chciało głosować na Michele (Wendell, Nick, Adam, Danni) ale obawiali się, że jeśli nie zagłosują na Tonego to Natalie wygra.

frasiek
sole survivor
Posty: 1088
Rejestracja: 27 gru 2010, 00:00
Kontakt:

S40E15 "It All Boils Down to This" / Reunion

Post autor: frasiek »

Kelrik pisze:
19 maja 2020, 10:35
Wiadomo, że jury głosuje subiektywnie, ale lubię kiedy w tej decyzji jest więcej chłodnej oceny sportowej rywalizacji niż sympatii. Zawsze komuś kibicuję w danym sezonie, ale ostatecznie mam nadzieję, że wygra osoba, która osiągnęła najwięcej, która prowadziła najlepszą grę, która nie bała się odważnych, ryzykownych ruchów. Sam socjal i ukrywanie się w cieniu oby dotrzeć do finału nigdy mnie nie przekonywało.
Pójście do finału z kimś kto miał świetny socjal ciężko nazwać "najlepszą grą".

Kelrik
6th voted out
Posty: 99
Rejestracja: 11 mar 2017, 00:00
Kontakt:

S40E15 "It All Boils Down to This" / Reunion

Post autor: Kelrik »

frasiek pisze:
22 maja 2020, 07:03
Pójście do finału z kimś kto miał świetny socjal ciężko nazwać "najlepszą grą".
Jeśli ma się lepszy dorobek w sezonie to bezpieczniej wygrać z osobą bazującą głównie na socjalu w finale.
Kontrast w osiągnięciach i aktywności często bierze górę przy finalnej decyzji uczestników.

frasiek
sole survivor
Posty: 1088
Rejestracja: 27 gru 2010, 00:00
Kontakt:

S40E15 "It All Boils Down to This" / Reunion

Post autor: frasiek »

Kelrik pisze:
23 maja 2020, 10:23
frasiek pisze:
22 maja 2020, 07:03
Pójście do finału z kimś kto miał świetny socjal ciężko nazwać "najlepszą grą".
Jeśli ma się lepszy dorobek w sezonie to bezpieczniej wygrać z osobą bazującą głównie na socjalu w finale.
Zanim powiesz "lepszy" musisz ustalić kryterium. Kryterium w Survivorze są głosy jurorów i według tego kryterium właśnie napisałeś "lepiej jest wziąć do finał kogoś z kim się wygra". Problem polega na tym, że co było "lepszym dorobkiem" finaliści dowiadują się dopiero po głosowaniu, więc nie ma czegoś takiego jak "lepszy dorobek" przy podejmowaniu decyzji z kim się idzie do finału.
Kontrast w osiągnięciach i aktywności często bierze górę przy finalnej decyzji uczestników.
Jedyne prawdziwe osiągnięcie do wejście do finału z graczami, których się pokona. Aktywność, która nie prowadzi do tego celu jest bezwartościowa. Czyli tak jak powyżej, tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak "osiągnięcie" przy podejmowaniu decyzji na kogo się zagłosuje.

Oczywiście, możesz mieć swoje kryterium, ale Twoje kryterium w ogóle nie jest wiązące dla jurorów w programie.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Survivor 40 - Ogólne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 2 gości