S50E06 "The Blood Moon"

Premiera: 25 lutego 2026
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Jack
sole survivor
Posty: 5949
Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
Kontakt:

S50E06 "The Blood Moon"

Post autor: Jack »

Premiera: 1 kwietnia 2026

Awatar użytkownika
Prus
8th jury member
Posty: 750
Rejestracja: 19 lip 2020, 10:15
Lokalizacja: Kraków
Survivor 50: Genevieve
Survivor 49: Savannah
Kontakt:

S50E06 "The Blood Moon"

Post autor: Prus »

Well, od czego by tu zacząć? To był chyba najbardziej frustrujący odcinek Survivor jaki miałem nieprzyjemność oglądać. Dawno nie czułem takiej złości z powodu twistów. Nie rozumiem jak produkcja może robić dosłownie wszystko aby zepsuć ten sezon. I najgorsze jest to, że oni robią to zupełnie świadomie. Niby wiedziałem już dawno temu, że Genevieve, Kamilla i Colby są pre-jury, ale liczyłem do końca na to, że jednak się uratują.

To jest chyba dosłownie najgorszy boot order ze wszystkich sezonów z powracającymi graczami. A All-Stars, Game Changers i Winners at War miały już wystarczająco okropny boot order. Dosłownie każda z tych 10 osób, które odpadły wzbudzała we mnie mniejszą, lub większą sympatię (nawet Charlie i Mike).

Ozzy i Rizo otrzymali jedną z największych przewag w tym programie, bo w ciągu swojego pobytu na Exile Island przeskoczyli aż 3 rundy.

Coś co mnie niesamowicie bawi, to fakt, że w promo do odcinka pojawiło się info, że to jest będzie jedna z najbardziej "unforgettable" rad plemienia, a skończyło się na tym, że mieliśmy 3 nudne i oczywiste rady plemienia. Zerknąłem sobie na imdb, i tam ten odcinek już ma średnią około 4.5, co niby nie musi odzwierciedlać niczego (gdyż np. premiera 41 ma niską średnią, a wcale nie była zła), ale cieszę się, że spora część ludzi jest zażenowana tym odcinkiem.

Dzielenie połączonego plemienia na pół już się wszystkim znudziło? Mamy coś lepszego. Co powiecie na podzielenie ich na 3 zupełnie randomowe teamy? Reakcje Joe na monolog Probsta przed zadaniem to coś czego bym się zupełnie po nim spodziewał. Myślę, że Joe i Devens niedługo będą musieli chodzić z ortezą na rękach od tego ciągłego walenia konia produkcji.

Tiffany otrzymała 6 konf? No proszę. Czyli publiczny lincz produkcji coś tam zdziałał, bo nie sądzę, że planowali jej dać tyle konf wcześniej.

Genevieve to chyba jedna z najbardziej "Twist screwed" osób (o ile nie najbardziej), które brały udział w tym programie. Podsumujmy:
1. Jej najbliższy sojusznik został ewakuowany
2. Jej dwójka sojuszników straciła głos
3. Znalazła 2 idole, których nie mogła zatrzymać
4. Przez jakieś losowanie kamieni, trafiła do grupy z osobami, które miały sojusz przed grą, z czego jedna z tych osób to psychopatka, która ma obsesje na jej punkcie i już pierwszego dnia z dupy chciała w nią celować.
Genevieve lubię najbardziej z całej obsady i jest jedną z moich ulubionych uczestniczek w tym programie. Jedyny plus, to fakt, że grała świetnie i dostała dosyć dobry edit, więc liczę na to, że pojawi się kiedyś ponownie. Niby powiedziała w Exit Interview, że już więcej nie zagra, ale Parvati i Emily (i jeszcze wiele innych osób) mówiły to samo.

Kamillę lubiłem już w 48. Jak została ogłoszona obsada, to nie byłem pewien czy ten sezon będzie dla niej odpowiedni, ale przez te kilka odcinków zmieniłem zdanie. Jej reakcje na Zaca Browna, rap Probsta i ten twist w tym odcinku, to dosłownie moje reakcje i zawsze bawiły mnie jej miny wykręcone od zażenowania. Tutaj też nie obraziłbym się gdyby powróciła raz jeszcze.

Colby'ego polubiłem w tym sezonie i szkoda, że tak zakończył ten sezon, bo więcej się już nie pojawi w tym programie. Dostał przynajmniej świetne pożegnanie.

Chrissy lubię. Wybór był pomiędzy nią, a Kamillą, więc i tak odpadła by spoko osoba. Szkoda, że to Jonathan nie był na celowniku.

Podoba mi się sojusz Dee/Cirie i cieszę się, że pracują razem. Także podoba mi się, że Dee i Emily w dobrych relacjach po swoim sezonie.

Na ten moment bardzo lubię: Dee, Cirie, Chrissy
Dosyć lubię: Coach, Steph, Emily
Są mi obojetni: Joe, Tiffany, Rizo, Ozzy
Nie lubię: Christian, Jonathan
Nie znoszę: Aubry, Devens

Awatar użytkownika
Maw
sole survivor
Posty: 1320
Rejestracja: 28 mar 2017, 23:30
Survivor 49: Savannah
Kontakt:

S50E06 "The Blood Moon"

Post autor: Maw »

Ten odcinek był strasznie... nudny. Taka triple eliminacja była nieunikniona z tyloma odcinkami, osobami i dniami, ale jednak swap wyszedł fatalnie. Dostaliśmy dwie bardzo przewidywalne eliminacje. Swoją drogą mam tak dosyć tego merge w nowej erze - po co, skoro i tak ich od razu łączą w grupy? Nie można normalnie tego nazwać swapem?

Najbardziej oczywiście szkoda Genevieve. Czy się ją lubi, czy nie (ja akurat lubię, chociaż na tle castu nie była moją faworytką) - miała mega pecha w tej grze. To musiało być frustrujące nie móc nic zrobić i właśnie to jest w tym najgorsze. Ona nie mogła zrobić nic, żeby się uratować poza zagraniem SITD, za co plus, że wyczaiła sytuację. Colbiego nigdy nie byłem fanem, chociaż muszę przyznać, że w tym sezonie pokazał się spoko. Nie powiem, by było mi go bardzo szkoda, ale wolałbym eliminacji Coacha, który znowu wprowadza ten swój dziwny kult, chociaż po zapowiedzi widać, że powoli zacznie pokazywać swoją prawdziwą twarz, więc może będzie ciekawie... Kamilla była mi raczej obojętna, zwłaszcza na tle tego castu, więc tu cieszę się, że to Chrissy przetrwała.

Na plus w tym odcinku wyszły Chrissy, Dee i Emily, czyli w sumie moje obecne TOP3 teraz. Chrissy świetnie obróciła sytuację na swoją korzyść, super była jej gra aktorska. Emily i Dee były zabawne ze swoimi rozważaniami czy nie lepiej wyeliminować Coacha, bo Colby i tak ma coś z nogą, ale oczywiście Cirie musiała wszystko popsuć...

No nie podoba mi się ta bootlist. Wolałbym Savannah/Q/Angeline/Genevieve na miejscu większości z tych uczestników. Dee, Emily i Chrissy to jedyne osoby, którym bardziej kibicuję. W sumie może jeszcze Rizo. Aubry, Ozzy i Tiffany lubię, ale nie na tyle, by im jakoś bardzo kibicować. Cirie to niestety jest trochę już cień tego, co było kiedyś, ale duża w tym wina Jeffa, który robi wszystko, by mi ją obrzydzić... Mimo wszystko wciąż trzymam za nią kciuki. Coach jest creepy, ale może chociaż zrobi telewizję. Joe w sumie jest bekowy w tej edycji - widać, że i tak mało kto bierze go na serio. Najbardziej teraz liczę na eliminację Ricka (jest coś w jego wypowiedziach, co mnie bardzo irytuje, może nie jest to poziom EoE, ale nadal nie trawię gościa) i Christiana (jest go zdecydowanie za dużo... Emily też była na każdej radzie i jej jakoś tak dużo nie ma). Jonathan jest mi całkowicie obojętny, mam tylko nadzieję, że Dee nie ucierpi na tej nadchodzącej dramie. A Stephenie to chyba nudziara tego sezonu. Nie wiem na ile to edit, a na ile ona sama, ale w Traitors też nic zbytnio nie pokazała, więc nie jestem tu zdziwiony, zdecydowanie wolałbym Jerri lub Amandę na jej miejscu...

Awatar użytkownika
Umbastyczny
sole survivor
Posty: 2455
Rejestracja: 25 lut 2013, 00:00
Survivor 50: Cirie
Survivor 49: Sage
Kontakt:

S50E06 "The Blood Moon"

Post autor: Umbastyczny »

Główna emocja, które mi towarzyszy po tym odcinku to 'frustracja'.

Sam pomysł z potrójną radą plemienia nie jest zły. W sumie przed sezonem spodziewałem się takiego twistu, ale w mojej głowie miał on miejsce na etapie początkowych plemion, żeby poznać dynamikę wszystkich grup, zobaczyć jakie układy się zrobiły i przetestować sojusze przed przemieszaniem.

Tymczasem dostaliśmy jakąś karykaturę twistu. Po pierwsze, po co szumnie ogłaszać największy merge w historii przy F17, skoro 2 osoby wysyłamy na exile, a pozostałych dzielimy na 3 grupy? To na czym polega to połączenie? Na noszeniu buffów w tym samym kolorze? Czy na mieszkaniu na jednej plaży? Nie rozumiem tego, dla mnie technicznie to był drugi swap po prostu. I merge będzie przy F14, wciąż największy w historii (o ile znowu czegoś nie odwalą).

No i jeszcze losowanie tych grupek wyszło tak, że rady były dość nudne...

Po kolei o uczestnikach, najpierw exile:

Rizo - może nie jestem jego fanem, ale gra całkiem dobrze, ma kilka sojuszy, teraz jeszcze ma relację z Ozzym. Rizo może dojść daleko.

Ozzy - w sumie jak wyżej, nie jestem fanem, ale doceniam, że ma te mocne relacje z Rizo, Cirie czy Emily. U niego mniejszy plus niż u Rizo, bo mam wrażenie, że jest on mniej samodzielny, bardziej potrzebuje kogoś kto nim pokieruje itd.

POMARAŃCZOWI

Tutaj od początku spodziewałem się, że Kamilla będzie w tarapatach. Niby miała ze sobą Tiffany, ale ich plan opierał się na Jonathanie, którego Kamilla i Dee wystawiły na poprzedniej radzie. Dodatkowo Jonathan kręci się wokół tych lojalno-oldschoolowych tematów, więc bardziej naturalne było zgranie się z Chrissy (oboje kręcili się wokół Coacha) i Stephenie.

Kamilla - trochę mi jej szkoda. Polubiłem ją już w jej sezonie, jest ciekawą postacią. Tutaj cieszyło mnie, że wkręciła się w ten deal z Dee, Cirie i Rizo. Ciekawe jakby się potoczyła ta rada, gdyby ostatnio wywaliła Rizo razem z Jonathanem. Pewnie już nigdy nie wróci, występ ok, ale bez fajerwerków.

Tiffany - było jej trochę więcej, choć jej konfy były o niczym. Przetrwała tę radę i ma szansę coś jeszcze pograć. Pewnie połączy siły z Dee.

Chrissy - lubię ją i jak wybór był między nią i Kamillą, to jednak wolałem, żeby ona została. Podobała mi się ta konfa, gdy udawała pogodzoną z losem i że odpadnie xD

Stephenie - miała ciężkie momenty w tej grze, ale wypracowała sobie trochę fajnych relacji i wkręciła się w sojusz mięśniako-lojalno-oldschoolowy.

Jonathan - jedna z osób, które męczą mnie najbardziej w tym sezonie. Nie umiem jakoś konkretnie tego wytłumaczyć, ale po prostu źle mi się go ogląda i słucha.

RÓŻOWI

Genevieve miała przechlapane od początku. Aubry z HI, do tego Christian i Rick, którzy jej to HI wysłali. Tak naprawdę jej jedyną nadzieją było albo zagranie SitD, co zrobiła, albo jakieś starcie na linii Rick-Joe i eliminacja tego drugiego.

Było oczywiste, że trio Aubry, Christian i Rick zagrają razem. Genevieve znalazła 2 HI i nie miała się czym obronić. Stworzyła sporo dobrych relacji i podwaliny pod eliminację Aubry, ale została po losowaniu grup sama. Bardzo pechowo. Ja ją wciąż lubię i doceniam jako gracza - mogłaby jeszcze kiedyś wrócić.

W ogóle to była jakaś straszna grupa.

Joe - nie lubię go i nie cenię jakoś jako gracza.
Aubry - bardzo źle mi się jej słucha i ogląda, jest jakąś karykaturą gracza.
Christian - jego akurat lubię, ale ma przesadzony edit.
Rick - nigdy za nim nie przepadałem, w tym sezonie nie jest tak źle, ale i tak nie mogę się do niego przekonać.

NIEBIESCY

Tutaj szybko zrobiło nam się trio Cirie, Dee i Emily (Cirie i Emily zaczynały razem, Cirie i Dee wywaliły Charliego, a Dee i Emily znają się ze swojego sezonu) - co sprawiło, że Colby i Coach byli na wylocie.

Po pierwsze - rozwaliła mnie taktyka Emily i Dee, żeby zostawić Colby'ego, bo pewnie i tak będzie ewakuowany xD trochę brutalne, ale ciekawe

Po drugie - znowu Cirie pokazała swoją grę, bo w sumie jako jedyna wolała wywalić Colby'ego, a przekonała do tego pozostałe panie.

Po trzecie - no ja zgadzam się z Cirie, Colby był groźniejszy (pomijając kontuzję) - myśli racjonalnie, mówi z sensem itd. Coach raczej ma tam renomę klauna, ludzie wiedzą, że po prostu jego gra opiera się na gadce o moralności itd.

Po czwarte - pod kątem sympatii zdecydowanie wolałem, że Colby został, ale no niestety, nie pykło

Cirie - mam tylko nadzieję, że ten głos był oparty na rzeczywistej opinii o Colbym, a nie na S20. Przekonała innych do swojego planu, dobry odcinek. Oprócz rady ciekawy segment, gdy popchnęła Ozzy'ego do sojuszowania się z Rizo.

Dee - dobrze gra, jest ostatnim zwycięzcą, gra aktywnie, a mimo wszystko jest jakoś under the radar

Emily - moim zdaniem powinna się odciąć od Christiana, dużo lepiej się ją ogląda, gdy tamten nie próbuje nią sterować

Coach - jak na to całe gadanie o lojalności, integrity itd. to dość łatwo zagłosował na Colby'ego...

Colby - przyjemna niespodzianka. Po S20 miałem o nim bardzo kiepskie zdanie. Jak zobaczyłem go w caście S50 to dałem mu łatkę "waste of space". Ale Colby grał całkiem ok. Miał kilka ciekawych relacji, dobrze się pokazał w rozmowach z Rizo, po przemieszaniu znowu się wkręcił w układ. Miał pecha, że stracił ten głos w pierwszym odcinku + trafił kiepsko do grupy. Ale tak to pokazał, że myśli racjonalnie, myśli o strategii, buduje relacje itd. Wykazał się też zaangażowaniem i wolą walki, a tego mu ostatnio brakowało. Odkupił się w moich oczach i finalnie dostał ładne pożegnanie - jest jedną z legend tego programu.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Survivor 50”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości