S50E05 "Open Wounds"
- Jack
- sole survivor
- Posty: 5945
- Rejestracja: 02 maja 2010, 00:00
- Kontakt:
- Umbastyczny
- sole survivor
- Posty: 2447
- Rejestracja: 25 lut 2013, 00:00
- Survivor 50: Cirie
- Survivor 49: Sage
- Kontakt:
S50E05 "Open Wounds"
Całkiem dobrze mi się oglądało ten odcinek.
KALO
No ich było najmniej, bo wygrali, ale wcale nie było ich mało. W centrum uwagi był Coach, który zsojuszował się z Aubry. Musze przyznać, że ona nieźle to rozegrała. Po pierwsze oceniła, chyba, słusznie, że Coach ma tam spory wpływ na dynamikę plemienia. Po drugie ładnie podeszła go i połechtała jego ego gadką o lojalności itd. Coach wydawał się to kupić. W ogóle było go serio sporo. No, bo oprócz tych scen z Aubry, dostaliśmy historię jego przemiany z magicznego wojonika w japońskiego wojownika, a potem nadawanie pseudonimów. Wiem, że to nie jest początek tego trendu, ale jakoś przypomniało mi to Philipa i S26 <3
I w ogóle, nie wiem czy to przegapiłem w poprzednich odcinkach, czy to było widoczne tylko w tym, ALE Coach na nagraniach konf siedzi z różańcem w dłoni. Wow - czy mnie to jakoś zaskoczyło? Trochę tak. Czy mnie to dziwi? Nie, pasuje totalnie do obrazu Coacha.
No i mieliśmy tutaj wymieniony pełny skład sojuszu, w którym uwzględniono i Chrissy i Genevieve, więc Tiff byłaby na wylocie (po zaprzyjaźnieniu się Aubry z Coachem).
No i jeszcze była ta konfa Colby'ego o kontuzji - jakoś mam przeczucie, że ta jego kontuzja odegra jeszcze jakąś rolę, skoro nam to pokazali teraz.
VATU
Ozzy był trochę bitter, z jednej strony rozumiem, ale no nie jest to dobra droga. Trochę w tym wszystkim upiekło się Emily, do której Ozzy nie miał pretensji - nie wiem na ile to fart, a na ile kunsztowna gra, ale działa, więc ok. No i Ozzy już buduje sobie fundamenty pod blindside Christiana, co byłoby ciekawe. Finalnie nasza czwórka zgrała się razem i postanowili wywalić Angelinę
Angelina - no lubię ją bardzo, ale szkoda, że nie wyczuła, że obie strony z nią pogrywają. Ogólnie trochę zmarnowany powrót, bo i ona nie pokazała się specjalnie pod kątem gry, a i edit miała słaby, to nie zobaczyliśmy za wiele tego, za co ją polubiliśmy. Scena z oddaniem kurtki na koniec xD Piękna klamra jej gry.
Christian - serio go lubię, ale mam jakiś jego przesyt. Z jednej strony, był w każdym odcinku na radzie, więc musi go być niemało, ale zawsze wszystko jest pokazane z jego perspektywy, jak kręci się wokół niego itd. Jak go wywalą, to mimo mojej sympatii, poczuję ulgę.
CILA
Było tu ciekawie, choć edit pozostawiał sporo do życzenia. Jak na to, że idą na radę, to Jonathan czy Rick byli słabo widoczni. W zasadzie wszystko kręciło się wokół Rizo, więc ten odcinek + w poprzednich sceny między nim i Charliem = zerowa niespodzianka, bo szansa na eliminację Rizo była w zasadzie zerowa.
No, ale pochwalę Rizo, że rozegrał dobry odcinek. Zrobił sobie mocny sojusz z Dee. Zagrał na emocjach Kamilli odwołując się do braterskiej relacji z Kylem xD Zrobił dobry deal z Cirie. Zebrał je wszystkie w czteroosobowy sojusz i na koniec pozbył się swojego nemesis. Do tego ładnie używał wiedzy o HI do budowania relacji. Wciąż nie jestem turbofanem, ale doceniam.
Charlie za to został pokazany jako karykatura gracza. Pogrążył się w jakimś w szaleństwie, bo nie może przeboleć braku głosy Marii na niego. O ile w oryginalnym sezonie nic do niego nie miałem, tak tutaj był bardzo męczący.
Cirie <3 - nie wiem jak ona to robi, ale w parę dni z pozycji "musimy ją wywalić" znalazła się w zupełnie bezpiecznym położeniu, w większości, ma nowe relacje, a dodatkowo w zasadzie sobie leżała na hamaku i to inni do niej przychodzili xD Uwielbiam.
Dee - nie mieliśmy pokazane czemu tak łatwo zdradziła facetów, oprócz tego, że jej się dobrze gra z Rizo. Ale lubię ją, dobrze gadała, że Charlie gra źle i dobrze gadała, że jako ostatni zwycięzca ona ma na sobie duży taget.
Kamilla - myślę, że ona była mniej chętna do przeskoku, ale jednak tekst o Kyle'u + chęć utrzymania więzi z Dee przesądziły o sprawie.
Zastanawia mnie co się stało z relacją Rick - Cirie, mieliśmy dopiero co podkreślane jaki mają sojusz i jak chcą grać razem, a jak rozumiem Rick był poza planem totalnie.
KALO
No ich było najmniej, bo wygrali, ale wcale nie było ich mało. W centrum uwagi był Coach, który zsojuszował się z Aubry. Musze przyznać, że ona nieźle to rozegrała. Po pierwsze oceniła, chyba, słusznie, że Coach ma tam spory wpływ na dynamikę plemienia. Po drugie ładnie podeszła go i połechtała jego ego gadką o lojalności itd. Coach wydawał się to kupić. W ogóle było go serio sporo. No, bo oprócz tych scen z Aubry, dostaliśmy historię jego przemiany z magicznego wojonika w japońskiego wojownika, a potem nadawanie pseudonimów. Wiem, że to nie jest początek tego trendu, ale jakoś przypomniało mi to Philipa i S26 <3
I w ogóle, nie wiem czy to przegapiłem w poprzednich odcinkach, czy to było widoczne tylko w tym, ALE Coach na nagraniach konf siedzi z różańcem w dłoni. Wow - czy mnie to jakoś zaskoczyło? Trochę tak. Czy mnie to dziwi? Nie, pasuje totalnie do obrazu Coacha.
No i mieliśmy tutaj wymieniony pełny skład sojuszu, w którym uwzględniono i Chrissy i Genevieve, więc Tiff byłaby na wylocie (po zaprzyjaźnieniu się Aubry z Coachem).
No i jeszcze była ta konfa Colby'ego o kontuzji - jakoś mam przeczucie, że ta jego kontuzja odegra jeszcze jakąś rolę, skoro nam to pokazali teraz.
VATU
Ozzy był trochę bitter, z jednej strony rozumiem, ale no nie jest to dobra droga. Trochę w tym wszystkim upiekło się Emily, do której Ozzy nie miał pretensji - nie wiem na ile to fart, a na ile kunsztowna gra, ale działa, więc ok. No i Ozzy już buduje sobie fundamenty pod blindside Christiana, co byłoby ciekawe. Finalnie nasza czwórka zgrała się razem i postanowili wywalić Angelinę
Angelina - no lubię ją bardzo, ale szkoda, że nie wyczuła, że obie strony z nią pogrywają. Ogólnie trochę zmarnowany powrót, bo i ona nie pokazała się specjalnie pod kątem gry, a i edit miała słaby, to nie zobaczyliśmy za wiele tego, za co ją polubiliśmy. Scena z oddaniem kurtki na koniec xD Piękna klamra jej gry.
Christian - serio go lubię, ale mam jakiś jego przesyt. Z jednej strony, był w każdym odcinku na radzie, więc musi go być niemało, ale zawsze wszystko jest pokazane z jego perspektywy, jak kręci się wokół niego itd. Jak go wywalą, to mimo mojej sympatii, poczuję ulgę.
CILA
Było tu ciekawie, choć edit pozostawiał sporo do życzenia. Jak na to, że idą na radę, to Jonathan czy Rick byli słabo widoczni. W zasadzie wszystko kręciło się wokół Rizo, więc ten odcinek + w poprzednich sceny między nim i Charliem = zerowa niespodzianka, bo szansa na eliminację Rizo była w zasadzie zerowa.
No, ale pochwalę Rizo, że rozegrał dobry odcinek. Zrobił sobie mocny sojusz z Dee. Zagrał na emocjach Kamilli odwołując się do braterskiej relacji z Kylem xD Zrobił dobry deal z Cirie. Zebrał je wszystkie w czteroosobowy sojusz i na koniec pozbył się swojego nemesis. Do tego ładnie używał wiedzy o HI do budowania relacji. Wciąż nie jestem turbofanem, ale doceniam.
Charlie za to został pokazany jako karykatura gracza. Pogrążył się w jakimś w szaleństwie, bo nie może przeboleć braku głosy Marii na niego. O ile w oryginalnym sezonie nic do niego nie miałem, tak tutaj był bardzo męczący.
Cirie <3 - nie wiem jak ona to robi, ale w parę dni z pozycji "musimy ją wywalić" znalazła się w zupełnie bezpiecznym położeniu, w większości, ma nowe relacje, a dodatkowo w zasadzie sobie leżała na hamaku i to inni do niej przychodzili xD Uwielbiam.
Dee - nie mieliśmy pokazane czemu tak łatwo zdradziła facetów, oprócz tego, że jej się dobrze gra z Rizo. Ale lubię ją, dobrze gadała, że Charlie gra źle i dobrze gadała, że jako ostatni zwycięzca ona ma na sobie duży taget.
Kamilla - myślę, że ona była mniej chętna do przeskoku, ale jednak tekst o Kyle'u + chęć utrzymania więzi z Dee przesądziły o sprawie.
Zastanawia mnie co się stało z relacją Rick - Cirie, mieliśmy dopiero co podkreślane jaki mają sojusz i jak chcą grać razem, a jak rozumiem Rick był poza planem totalnie.
- Maw
- sole survivor
- Posty: 1319
- Rejestracja: 28 mar 2017, 23:30
- Survivor 49: Savannah
- Kontakt:
S50E05 "Open Wounds"
Szkoda Angeliny. Nie dość że odpadła to jeszcze dostała taki nędzny edit, a jest taką osobowością... Nudzi mnie ten sezon. Niby taki legendarny, w rękach fanów, a nie czuję tego. Czekałem tyle lat na powrót Angeliny i Chrissy tylko po to, żeby były purpled, bo trzeba pokazywać Christiana i Coacha do porzygu... Cały odcinek był źle zedytowany. Powinni dać większy credit Dee za to, że w sumie dzięki niej ten blindside się udał, a jeszcze w ogóle nie była targetowana mimo że jest zwycięzcą. Niestety ona też jest w tej edycji underedited. Cieszę się, że Rizo został, w sumie to jeden z moich faworytów w tym sezonie i kibicuję temu sojuszowi on, Cirie, Dee, Kamilla (chociaż sama Kamilla jest mi raczej obojętna). Poza tym jeszcze plus za Aubry za wyczajenie, że faktycznie Coach ma wyrobioną renomę w plemieniu i próby gry z nim, chyba nawet może coś z tego wyjść. Angelina też plus za classy odejście. Mam nadzieję, że bardziej się wciągnę i że ta bootlist przestanie być tak okropna...
-
Koxer
- Posty: 1
- Rejestracja: 20 mar 2026, 13:18
- Kontakt:
S50E05 "Open Wounds"
Z całego sezonu to najbardziej zaskakuje mnie forma Ozziego. On wciąż to ma mimo upływu lat.
Cieszę się, że Angelina odpadła. Jedyne z czego ją pamiętam to chwalenie się cały czas, że wynegocjowała ryż oraz to, że Natalia nie dała jej kurtki (fajne nawiązanie było do tego na ostatniej radzie plemienia)
Mam wrażenie, że Christian w tym sezonie jest pokazywany tak samo często jak Russell w 19 sezonie. Chociaż nieco na wytłumaczenie tego jest to, że Hubicki był obecny na każdej radzie plemienia. Obecna sytuacja w plemieniu nie wygląda dla niego zbyt pozytywnie więc podejrzewam, że dostaniemy go jeszcze więcej.
Wydaje mi się, że Rizo zajdzie w tym sezonie bardzo daleko (może f4 i odpadnie przy ogniu) dostaje mocny edit, a do tego ma dziewczyny nie widzą w nim zagrożenia tylko koleżankę przez co łatwo nawiązuje z nimi sojusze.
Na spory plus jest to, że teraz tylko jedno plemię ma immunitet czego spodziewali się sami uczestnicy patrzeć na ich ilość.
Bardzo spodobało mi się jak Probst udawał Christian na radzie. Było to o wiele lepsze niż ten jego rap. Tiffany dostała mniejszy czas antenowy przez 5 odcinków niż ten gwiazdor w ostatnim odcinku. Gdyby nie wyzwania to bym całkiem o niej zapomniał.
Patrząc na to, że teraz po 2 plemiona idą na radę plemienia podejrzewam, że w następnym odcinku może paść na Colbiego ponieważ nie ma głosu
Na obecną chwilę sezon oceniam na takie 6.75/10
Cieszę się, że Angelina odpadła. Jedyne z czego ją pamiętam to chwalenie się cały czas, że wynegocjowała ryż oraz to, że Natalia nie dała jej kurtki (fajne nawiązanie było do tego na ostatniej radzie plemienia)
Mam wrażenie, że Christian w tym sezonie jest pokazywany tak samo często jak Russell w 19 sezonie. Chociaż nieco na wytłumaczenie tego jest to, że Hubicki był obecny na każdej radzie plemienia. Obecna sytuacja w plemieniu nie wygląda dla niego zbyt pozytywnie więc podejrzewam, że dostaniemy go jeszcze więcej.
Wydaje mi się, że Rizo zajdzie w tym sezonie bardzo daleko (może f4 i odpadnie przy ogniu) dostaje mocny edit, a do tego ma dziewczyny nie widzą w nim zagrożenia tylko koleżankę przez co łatwo nawiązuje z nimi sojusze.
Na spory plus jest to, że teraz tylko jedno plemię ma immunitet czego spodziewali się sami uczestnicy patrzeć na ich ilość.
Bardzo spodobało mi się jak Probst udawał Christian na radzie. Było to o wiele lepsze niż ten jego rap. Tiffany dostała mniejszy czas antenowy przez 5 odcinków niż ten gwiazdor w ostatnim odcinku. Gdyby nie wyzwania to bym całkiem o niej zapomniał.
Patrząc na to, że teraz po 2 plemiona idą na radę plemienia podejrzewam, że w następnym odcinku może paść na Colbiego ponieważ nie ma głosu
Na obecną chwilę sezon oceniam na takie 6.75/10
Ostatnio zmieniony 28 mar 2026, 14:26 przez Koxer, łącznie zmieniany 2 razy.
- tombak90
- sole survivor
- Posty: 2743
- Rejestracja: 12 mar 2011, 00:00
- Lokalizacja: Poznań
- Survivor 50: Benjamin "Coach"
- Survivor 49: Savannah
- Kontakt:
S50E05 "Open Wounds"
Aubry i Ozzy jako jedyni ludzie wprowadzający do tego kurnika negatywne emocje, no po prostu słuchajcie najgorzej
Jak tak dalej pójdzie, to będę musiał fiknąć mentalnego koziołka i, o zgrozo, zacząć im kibicować.
Niby mieliśmy dwa trupy, a mimo wszystko epizodzisko wyszło jakoś tak marnie. Angelina w końcu wyfrunęła, co może i dobrze, bo byłem już zmęczony kibicowaniem jej dla zasady przez trzy kolejne zagrożenia, podczas gdy w tym turnusie nie uhahała mnie nawet w jednej dziesiątej tak jak w swoim debiutanckim. Może i pani Edyta bywa dziwką, ale z drugiej strony jestem też w stanie uwierzyć, że czasem pomijają tam osoby, które faktycznie mało wnoszą, zwłaszcza że to nie Kangury, a Dżef ostatnio bardziej dbał o równość w tym zakresie.
Aczkolwiek jak widać stara miłość nie rdzewieje i jak Dżef zobaczył po latach Coacha, to znowu mu odbiło i wszystkie nowoerowe równości w edicie poszły w pizdjet. Zaczynam niuchać, że Coach będzie w tym sezonie głównym rozgrywającym z tym swoim sojuszem honor&integrity, czyli South Pacific bis. Z jednej strony trochę życzę im połamania ryjów, zwłaszcza, że mają na pokładzie Tatusia Autystyczki, no ale z drugiej strony pamiętajmy, że Coach to dziwny bolo i w każdym sezonie ma takie trochę rozdwojenie jaźni, bo w niektórych konfach chce się pokazać jako honorowy kapłan, a w niektórych bardziej jako chujek, więc liczę, że mózgowa ruletka padnie mu na to drugie.
Hubicki zaczyna mnie męczyć z tymi swoimi nagłymi fikołkami i jeszcze robieniem potem surprised pikachu face, że ludzie przestają mu ufać i rzucają jego imię. Niby go lubię, ale w tym akurat epie nie protestowałbym zbyt głośno, gdyby Ozzy faktycznie spuścił go w kiblu.
Konfitura Emily tym razem dla odmiany sprzedała plany Ozzy’ego i jestem ciężkim w szoku, że ludzie nie obkręcili jej jeszcze za tego warkoczyka i nie wyfurmanili za Ural. Ja bym nie omieszkał. Komuś takiemu nie można zaufać, pójdziesz na skałki się wysrać i już całe plemię wie o wszystkich twoich niecnych planach.
Stefa dalej ładnie lawiruje między tymi wszystkimi filifionkami, ale w sumie dobrze, że już się łączą, bo jeszcze dostałaby rykoszetem w zęby za Hubickiego.
Zgodnie z zapowiedziami Pani Edyty, Papierowy Karolek wpadł do niszczarki, wychodząc przy okazji na totalnego kartofla. No cóż, jedno muszę mu przyznać – po jego debiutanckim sezonie, mimo że niby był takim strategicznym bonzo, to prawie nie pamiętałem go z japy przez jego papierowość, ale w tym dla odmiany zapadnie mi w pamięć swoją psychozą o ten dżuri wołt. Dlatego w nagrodę zmieniam mu ksywę na Kartoflany Karolek
Niby obiecałem ostatnio, że jeśli Albaniec zrobi mu krzywdę, to oficjalnie zacznę go lubić, ale kłamałem. Za dużo go tam, jest przerysowany i mam przesyt oglądając jak przez drugi sezon z rzędu jest na świeczniku. Dee i Cirie niby są z nim teraz na jołziomku, ale mam nadzieję, że z czasem się na niego wykoczkodanią. Niech go wymienią na Devensa, Kamillę na Stefkę i w takim składzie dam im krzyż na drogę.
Dżef dalej przeżywa kryzys wieku średniego i próbuje być zabawny. Tym razem mieliśmy "Rozmowy w tłoku". Ale przyznam, że Hubicki wyszedł mu całkiem realistycznie w tej parodii, on faktycznie gada jakby ktoś mu wrzucił suszarkę do wanny
Niby mieliśmy dwa trupy, a mimo wszystko epizodzisko wyszło jakoś tak marnie. Angelina w końcu wyfrunęła, co może i dobrze, bo byłem już zmęczony kibicowaniem jej dla zasady przez trzy kolejne zagrożenia, podczas gdy w tym turnusie nie uhahała mnie nawet w jednej dziesiątej tak jak w swoim debiutanckim. Może i pani Edyta bywa dziwką, ale z drugiej strony jestem też w stanie uwierzyć, że czasem pomijają tam osoby, które faktycznie mało wnoszą, zwłaszcza że to nie Kangury, a Dżef ostatnio bardziej dbał o równość w tym zakresie.
Aczkolwiek jak widać stara miłość nie rdzewieje i jak Dżef zobaczył po latach Coacha, to znowu mu odbiło i wszystkie nowoerowe równości w edicie poszły w pizdjet. Zaczynam niuchać, że Coach będzie w tym sezonie głównym rozgrywającym z tym swoim sojuszem honor&integrity, czyli South Pacific bis. Z jednej strony trochę życzę im połamania ryjów, zwłaszcza, że mają na pokładzie Tatusia Autystyczki, no ale z drugiej strony pamiętajmy, że Coach to dziwny bolo i w każdym sezonie ma takie trochę rozdwojenie jaźni, bo w niektórych konfach chce się pokazać jako honorowy kapłan, a w niektórych bardziej jako chujek, więc liczę, że mózgowa ruletka padnie mu na to drugie.
Hubicki zaczyna mnie męczyć z tymi swoimi nagłymi fikołkami i jeszcze robieniem potem surprised pikachu face, że ludzie przestają mu ufać i rzucają jego imię. Niby go lubię, ale w tym akurat epie nie protestowałbym zbyt głośno, gdyby Ozzy faktycznie spuścił go w kiblu.
Konfitura Emily tym razem dla odmiany sprzedała plany Ozzy’ego i jestem ciężkim w szoku, że ludzie nie obkręcili jej jeszcze za tego warkoczyka i nie wyfurmanili za Ural. Ja bym nie omieszkał. Komuś takiemu nie można zaufać, pójdziesz na skałki się wysrać i już całe plemię wie o wszystkich twoich niecnych planach.
Stefa dalej ładnie lawiruje między tymi wszystkimi filifionkami, ale w sumie dobrze, że już się łączą, bo jeszcze dostałaby rykoszetem w zęby za Hubickiego.
Zgodnie z zapowiedziami Pani Edyty, Papierowy Karolek wpadł do niszczarki, wychodząc przy okazji na totalnego kartofla. No cóż, jedno muszę mu przyznać – po jego debiutanckim sezonie, mimo że niby był takim strategicznym bonzo, to prawie nie pamiętałem go z japy przez jego papierowość, ale w tym dla odmiany zapadnie mi w pamięć swoją psychozą o ten dżuri wołt. Dlatego w nagrodę zmieniam mu ksywę na Kartoflany Karolek
Niby obiecałem ostatnio, że jeśli Albaniec zrobi mu krzywdę, to oficjalnie zacznę go lubić, ale kłamałem. Za dużo go tam, jest przerysowany i mam przesyt oglądając jak przez drugi sezon z rzędu jest na świeczniku. Dee i Cirie niby są z nim teraz na jołziomku, ale mam nadzieję, że z czasem się na niego wykoczkodanią. Niech go wymienią na Devensa, Kamillę na Stefkę i w takim składzie dam im krzyż na drogę.
Dżef dalej przeżywa kryzys wieku średniego i próbuje być zabawny. Tym razem mieliśmy "Rozmowy w tłoku". Ale przyznam, że Hubicki wyszedł mu całkiem realistycznie w tej parodii, on faktycznie gada jakby ktoś mu wrzucił suszarkę do wanny
"Dziś prawdziwych villainów już nie ma..."
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości